Home DokumentyDokumenty Kościoła o życiu konsekrowanymPaweł VIPaweł VI - Listy i przesłania 1966.07.14 – Rzym – Paweł VI, «Sacrosancta Portiunculae». List apostolski do o. Konstantyna Kosera, wikariusza generalnego Zakonu Braci Mniejszych, z okazji 750. rocznicy „Odpustu Porcjunkuli”

1966.07.14 – Rzym – Paweł VI, «Sacrosancta Portiunculae». List apostolski do o. Konstantyna Kosera, wikariusza generalnego Zakonu Braci Mniejszych, z okazji 750. rocznicy „Odpustu Porcjunkuli”

Redakcja
Paweł VI

« SACROSANCTA PORTIUNCULAE». LIST APOSTOLSKI DO O. KONSTANTYNA KOSERA, WIKARIUSZA GENERALNEGO ZAKONU BRACI MNIEJSZYCH, Z OKAZJI 750. ROCZNICY UDZIELENIA ŚW. FRANCISZKOWI „ODPUSTU PORCJUNKULI” PRZEZ PAPIEŻA HONORIUSZA III

Watykan, 14 lipca 1966 r.

 


Drogi Synu, pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo!

Święty kościół Porcjunkuli, który błogosławiony Franciszek z Asyżu „umiłował ponad wszystkie inne miejsca na świecie” (1), zyskał w katolickim świecie wielką sławę. Stało się tak nie tylko dlatego, że Seraficki Ojciec wyraził tam i dokonał wielu cudownych rzeczy, lecz przede wszystkim dlatego, że został obdarzony szczególną łaską odpustu, zwaną „Odpustem Porcjunkuli”, którą przez wiele wieków pobożni wierni mogli zyskiwać, nawiedzając tę świątynię.

Cieszy nas, że w tych dniach, gdy obchodzimy 750. rocznicę nadania tego odpustu przez Honoriusza III – jak się podaje – samemu świętemu Franciszkowi, a którą to łaskę nasi poprzednicy wielokrotnie potwierdzali na przestrzeni wieków, możemy zwrócić się do wiernych, którzy zgodnie z tradycją swoich przodków przybywają do Porcjunkuli, opromienionej starożytną chwałą. Przychodzą tu, by doskonalej i szybciej pojednać się z Bogiem, w miejscu, gdzie – jak mówi Pismo – „kto modli się z pobożnym sercem, ten otrzyma to, o co prosi” (2).

Powtarzając słowa, które niedawno wypowiedzieliśmy, kierowani troską pasterską: „Do Królestwa Chrystusowego możemy wejść jedynie przez ‘metanoię’, czyli wewnętrzną przemianę całego człowieka. Oznacza to, że człowiek zaczyna myśleć, oceniać i układać swoje życie w świetle świętości i miłości Boga, które w pełni objawiły się i zostały nam dane w Jego Synu” (3).

Kościół wychodzi naprzeciw tym wiernym, którzy kierowani pokutą dążą do tej „metanoi”, ponieważ po grzechu pragną odzyskać świętość, jaką otrzymali przez chrzest w Chrystusie. Dlatego też jako miłosierna matka, Kościół wspiera ich, udzielając odpustów, które są dla nich pomocą i duchowym wsparciem w ich słabościach.

Odpust nie jest zatem łatwą drogą do uniknięcia koniecznej pokuty za grzechy, ale raczej wsparciem, które wierni – świadomi własnej słabości i przyjmujący ją z pokorą – znajdują w Mistycznym Ciele Chrystusa, które w całości „przyczynia się do ich nawrócenia poprzez miłość, przykład i modlitwę” (4).

Wspaniałym świadectwem takiego ducha pokuty i świadomości ludzkiej słabości pozostawił nam sam święty Franciszek. W nim bowiem podziwiamy wspaniały obraz „człowieka nowego, stworzonego na obraz Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (5). Nie tylko daje on przykład skutecznego nawrócenia do Boga i prawdziwie pokutnego życia, ale także w swojej Regule nakazuje upominać ludzi: „aby wszyscy trwali w prawdziwej wierze i pokucie, gdyż inaczej nikt nie może być zbawiony” (6). W swoim wyjaśnieniu Modlitwy Pańskiej tak woła do Ojca, który jest w niebie: „I odpuść nam nasze winy przez Twoje niewysłowione miłosierdzie, przez moc męki Twojego umiłowanego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa, oraz przez zasługi i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Dziewicy i wszystkich Twoich wybranych” (7).

Słusznie można sądzić, że te napomnienia świętego Franciszka oraz jego niezwykła miłość, która skłoniła go do wyjednania dla wszystkich wiernych odpustu Porcjunkuli, wypływały z pragnienia podzielenia się z innymi radością duszy, jakiej sam doświadczył po uzyskaniu od Boga przebaczenia win. Wzruszająco opisuje to brat Tomasz z Celano, jego najważniejszy biograf: „Kiedy rozważał Boże miłosierdzie wobec wielkich łask, jakie otrzymał, i pragnął, aby Pan objawił mu dalszą drogę życia jego i jego braci, udał się na miejsce modlitwy, jak to czynił bardzo często. Tam, trwając długo na modlitwie, stał przed Panem całej ziemi z bojaźnią i drżeniem. Rozważając z goryczą serca lata źle przeżyte, często powtarzał słowa: ‘Boże, bądź miłościw mnie, grzesznemu’. Wówczas zaczęła go ogarniać niewypowiedziana radość i ogromna słodycz, stopniowo wlewając się w głębię jego serca. Zaczął tracić świadomość siebie, a jego uczucia zostały uciszone, ciemności lęku przed grzechem rozproszone, a jego serce zostało napełnione pewnością odpuszczenia wszystkich win i ufnością w nowe życie w łasce” (8).

Pierwszym owocem pokuty jest świadomość naszych grzechów: „Jeśli chcesz, aby On ci przebaczył, ty uznaj swoje winy. Niech twoje grzechy znajdą w tobie oskarżyciela, a nie obrońcę” (9).

Dlatego też, gdy stajemy jako oskarżyciele samych siebie przed Kościołem, któremu Jezus Chrystus powierzył klucze Królestwa Niebieskiego (10), otrzymujemy odpuszczenie win i kar. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy opóźniać naszą drogę powrotu do Boga. Musimy wziąć na siebie jarzmo Chrystusa i nieść Jego krzyż, a także podejmować dobrowolne umartwienia. Powinniśmy również potwierdzać nasze nawrócenie poprzez dobre uczynki, zwłaszcza owoce braterskiej miłości, aby szczerze okazać, że powróciliśmy do domu Ojca i że w nowy, jeszcze głębszy sposób zostaliśmy włączeni w Ciało Chrystusa, którym jest Kościół.

Pokutujący wierny chrześcijanin, który dokonuje tej odnowy ducha, jak już wspomnieliśmy, nie działa w oderwaniu od wspólnoty, ponieważ „oczyszcza się niejako przez uczynki całego ludu, obmywa się łzami ludu, który modlitwami i płaczem odkupuje go z grzechu i oczyszcza wewnętrznego człowieka. Chrystus bowiem dał swemu Kościołowi moc odkupienia wszystkich przez jednego, ponieważ to Kościół zasłużył na przyjście Pana, aby przez jednego wszyscy zostali odkupieni” (11).

Odpust, którego Kościół udziela pokutującym, jest wyrazem tej cudownej wspólnoty Świętych, w której jedność miłości Chrystusa łączy Najświętszą Dziewicę Maryję oraz wszystkich wiernych – tych, którzy triumfują w niebie, którzy pokutują w czyśćcu i którzy jeszcze pielgrzymują na ziemi. Odpust udzielany za pośrednictwem Kościoła zmniejsza lub całkowicie znosi karę, która w pewnym sensie utrudnia człowiekowi osiągnięcie głębszej jedności z Bogiem. Dlatego też pokutujący wierny odnajduje w tej szczególnej formie miłości Kościoła pomoc, aby zrzucić z siebie starego człowieka i przyoblec nowego, „który odnawia się ku poznaniu na obraz Tego, który go stworzył” (12).

Mając to na uwadze, pragniemy, aby siedemset pięćdziesiąta rocznica ustanowienia tego odpustu była tak obchodzona, aby Porcjunkula stała się rzeczywiście miejscem uzyskania pełnego przebaczenia i odnowienia pokoju z Bogiem.

Dobrze wiemy, że przez całe wieki niezliczone rzesze pielgrzymów nieprzerwanie nawiedzały kościół Porcjunkuli, podejmując długie i trudne podróże, aby w objęciach Królowej Aniołów – której poświęcona jest zarówno świątynia, jak i bazylika Porcjunkuli – zaznać pokoju duszy po odpuszczeniu grzechów i odnowić się w łasce Bożej. Nie umyka też naszej uwadze fakt, że także w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w dniu poświęcenia tego sanktuarium – w którym odpust Porcjunkuli można uzyskać we wszystkich kościołach franciszkańskich – liczni pielgrzymi udają się do Porcjunkuli nie z ciekawości czy dla przyjemności, ale jedynie po to, aby błagać Boga o przebaczenie grzechów i na nowo zacieśnić swoją więź z Ojcem niebieskim. Ich pielgrzymka jest obrazem ludzkiego życia, które samo w sobie jest wielką pielgrzymką, długą i wymagającą drogą prowadzącą nas do Boga.

Należy gorąco pragnąć, aby pielgrzymki – indywidualne i zbiorowe – które z powodu rosnącej liczby pojazdów odbywają się coraz częściej, nie zatraciły swojego religijnego i pokutnego charakteru, lecz przeciwnie, by były wyrazem prawdziwego ducha pobożności.

Niech Bóg sprawi, aby pielgrzymowanie do kościoła Porcjunkuli – pobożnie podjęte również przez naszego poprzednika Jana XXIII – nie ustawało, lecz przeciwnie, aby liczba wiernych, którzy tam spotykają miłosiernego Chrystusa i Jego Matkę, potężną orędowniczkę, nieustannie wzrastała.

Z tymi życzeniami udzielamy tobie, drogi Synu, całej rodzinie franciszkańskiej oraz wszystkim, którzy zgromadzą się w sanktuarium Porcjunkuli na obchody tej rocznicy, naszego Apostolskiego Błogosławieństwa.

Dano w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 14 lipca 1966 roku, w czwartym roku naszego Pontyfikatu.

PAWEŁ PP. VI

Przypisy:

(1) S. Bonawent. Legenda maior, c. II, n.8.
(2) 1 Cel. n. 106.
(3) Konst. Apost. Paenitemini, A. A. S. LVIII (1966), p. 179.
(4) Konst. Lumen Gentium, c. 2, n.11.
(5) Ef 4, 24.
(6) Reguła I, c. 23.
(7) Laudes, Opusc. S Franc., Quaracchi 1949, p. 121.
(8) 1 Cel. n. 26.
(9) S. August., Serm. 20, 2; PL. 38, 139. 
(10) por. Mt 16, 19. 
(11) S. Ambroży, De paenitentia, I, 15, 80; PL. 16, 469. 
(12) Kol 3, 10.

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda