Home DokumentyDokumenty Kościoła o życiu konsekrowanymPaweł VIPaweł VI - Listy i przesłania 1975.08.15 – Rzym – Paweł VI, «Salesianae Societati». List z okazji setnej rocznicy podjęcia przez dziesięciu współbraci Św. Jana Bosko posłannictwa misyjnego

1975.08.15 – Rzym – Paweł VI, «Salesianae Societati». List z okazji setnej rocznicy podjęcia przez dziesięciu współbraci Św. Jana Bosko posłannictwa misyjnego

Redakcja
 
Paweł VI

«SALESIANAE SOCIETATI». LIST Z OKAZJI SETNEJ ROCZNICY PODJĘCIA PRZEZ DZIESIĘCIU WSPÓŁBRACI ŚW. JANA BOSKO POSŁANNICTWA MISYJNEGO

Rzym, 15 sierpnia 1975 r.

 

 

Do Alojzego Ricceri,
przełożonego generalnego
Towarzystwa Św. Franciszka Salezego

Dla Towarzystwa Salezjańskiego, jak nas poinformowano, wkrótce przypadnie znamienne wydarzenie: mija bowiem dokładnie sto lat od chwili, gdy dziesięciu współbraci św. Jana Bosko, pobudzonych ewangeliczną miłością, z zapałem podjęło posłannictwo misyjne. Wspomnienie tej chwalebnej drogi, rozpoczętej pod imieniem i opieką Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki – gdyż ci mężowie wyruszyli ze świątyni pod tym wezwaniem w mieście Augusta Taurinorum (Turyn) ku odległym ziemiom Ameryki Południowej (por. E. Ceria, Memorie biografiche di San Giovanni Bosco, t. XI, s. 382, 359) – w naturalny sposób pojawia się w naszej myśli i głęboko nas porusza. Widząc dziś obfite owoce tylu trudów, nie możemy nie podzielić, drogi synu, wraz ze wszystkimi zakonnikami powierzonymi twojej pieczy, uczucia radości i duchowego pocieszenia.

Wasza pobożna Kongregacja była wówczas świeżo założona, upłynął ledwie rok od jej oficjalnego zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską, gdy pierwsi współbracia – wśród nich Jan Cagliero, przywódca tej wyprawy, późniejszy wikariusz apostolski, biskup i kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego – zostali w listopadzie 1875 roku posłani do rozległych ziem Patagonii. Było to dzieło śmiałe i trudne: nieznany niemal kraj, słabo zaludniony, a losy misji niepewne. Jednak wielka była ich cnota, płonęły gorące serca, a napędzało ich polecenie waszego prawodawcy i ojca, który, gdy przedstawił błogosławionej pamięci Piusowi IX, naszemu poprzednikowi, zamiar misji wśród ludów pogańskich, uzyskał jego aprobatę i błogosławieństwo (por. E. Ceria, Memorie biografiche di San Giovanni Bosco, t. XI, s. 142, 145, 146, 152, 376–377). Takie było właśnie oddanie się nowego Towarzystwa duchowi apostolskiemu i pracy duszpasterskiej.

Jeśli ktoś dziś przyjrzy się sytuacji Kościoła katolickiego na tych ziemiach, o których wspomnieliśmy, od razu zauważy, że istnieją tam obecnie trzy struktury kościelne: diecezje Viedma, Rivadavia i Río Gallegos. Jako pełnoprawne diecezje, z uwagi na rozległość terytorium, wzrastającą liczbę wiernych oraz nadzieję na dalszy rozwój, stanowią one niemałą i ważną część całego Kościoła w Argentynie. Patrząc szerzej, z radością dostrzegamy rozmach i znaczenie misji salezjańskich na całym świecie, ponieważ tamtą pierwszą wyprawę misyjną nieprzerwanie kontynuowały kolejne ekspedycje. W ślad za nimi poszło około dziewięciu tysięcy misjonarzy, którzy podjęli pracę na różnych kontynentach: w Ameryce Południowej i Północnej, w Azji, zarówno w regionach bliskich, jak i dalekowschodnich, w Afryce oraz Australii. Można zatem stwierdzić, że ziemia Patagonii stała się początkowo jakby polem uprawnym dla tego Bożego zasiewu, a później wydała pierwsze owoce, które dalszy trud misjonarzy pomnożył – zarówno dla świętego Kościoła Bożego w jego podstawowym zadaniu, jak i dla społecznego postępu ludów.

Jaki był cel całego tego przedsięwzięcia? Było nim ukazanie misyjnej natury Kościoła nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynem. Chodziło o podkreślenie znaczenia misji w nowo powstałym Towarzystwie i, co z tego wynikało, o współudział w wysiłkach oraz planach Kościoła powszechnego, przyjmując na siebie jego trudy i wyzwania. Dlatego szczególne uznanie i najwyższe pochwały należą się Założycielowi tego zgromadzenia, który w XIX wieku, gdy przed Kościołem katolickim otwierały się coraz szersze przestrzenie działalności, wziął na siebie tak wielkie brzemię i natychmiast zdecydował się je dźwigać wraz ze swoimi duchowymi synami.

Jaka była metoda działania, którą obrał? Jest to pytanie bezpośrednio związane z naturą nowego instytutu. Od pierwszych lat swojego istnienia w Piemoncie miał on bowiem wyraźnie określony charakter: przyciągał przede wszystkim młodych ludzi, szczególnie ubogich i pochodzących z ludu, i to głównie dla nich był przeznaczony. Dlatego też charakter młodzieżowy – można by powiedzieć – w sposób naturalny stał się istotnym elementem także działalności misyjnej. To młodzi ludzie zostali wysłani jako pierwsi głosiciele Ewangelii do krajów Ameryki, i to młodym ludziom postanowili poświęcić swoją pierwszą troskę: ich odwiedzać, nauczać i wychowywać. Młodzi byli więc – jeśli można tak powiedzieć – jednocześnie nadawcami i odbiorcami tego samego dzieła.

W ten sposób na misjach powstawały te same instytucje, szkoły na różnych poziomach, kursy techniczne i zawodowe, które istniały gdzie indziej. Zakładano oratoria, szpitale, domy oraz inne potrzebne placówki dostosowane do warunków czasu i miejsca. Nie można też zapominać o cennej i wiernej współpracy Córek Maryi Wspomożycielki, które – jak potwierdzają fakty – wraz z salezjanami wkładały ogromny wysiłek w pracę we wszystkich ośrodkach misyjnych, z wielkim zapałem i poświęceniem. Zarówno salezjanie, jak i ich duchowe siostry przyjmowali z życzliwością nie tylko ludność tubylczą, ale także emigrantów i pielgrzymów, którzy masowo opuszczali swoje ojczyzny, by szukać lepszego życia w Nowym Świecie, często borykając się z wielkimi trudnościami. Ta duszpasterska działalność salezjanów przyniosła obfite owoce zasług.

My, rzecz jasna, wiemy, że nadchodząca rocznica w historii waszego Towarzystwa zostanie potraktowana jako istotny etap na drodze jego rozwoju. Potwierdza to nie tylko ten czytelny znak, czyli sporządzony harmonogram obchodów na cały rok, który Ty, drogi Synu, postarałeś się, aby nam przedłożyć, ale także zdecydowana wola i zamiar całej Wspólnoty Zakonnej. Tak więc, jak rok 1875 został upamiętniony jako początek waszego dzieła, tak obecny rok 1975 wydaje się być odpowiednim i sprzyjającym czasem do refleksji nad dziełem misyjnym, do odnowienia sił oraz do wytrwałego dążenia do realizacji postawionych celów, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę Dekret Soboru Watykańskiego II o działalności misyjnej Kościoła.

Rzeczywiście, jak często i słusznie się powtarza, Kościół jest wspólnotą misyjną; jako taki powinien coraz pełniej i doskonalej wypełniać swoje posłannictwo, aby pozostawać w zgodzie z wolą swego Boskiego Założyciela. Wzywa on wszystkich swoich synów i upomina ich, aby udzielili mu koniecznej pomocy; w tym kontekście korzysta z okazji, aby zachęcić wszystkich Salezjanów do wniesienia szczególnego wkładu, który mogą i powinni ofiarować, z sercem poszerzonym przez miłość, oraz do wykorzystania wybranych narzędzi, zasad i zaleceń pedagogicznych, na których opiera się główne dziedzictwo św. Jana Bosko.

Czy trzeba, abyśmy dla podparcia tej naszej zachęty powtórzyli same zasady Soboru dotyczące szczególnego kształcenia misjonarzy, zarówno duchowego, jak i apostolskiego (por. Ad Gentes, 25-26), a także obowiązku misyjnego instytutów zakonnych? (por. Ad Gentes, 40) Słowa te są tak jasne, oczywiste i przekonujące, że nie ma potrzeby ich tu przytaczać, zwłaszcza że mamy pewność, iż w nadchodzących spotkaniach będziecie je uważnie i pilnie rozważać. Przypominamy tylko dwa punkty: ponieważ wciąż jest wiele narodów, które należy przyprowadzić do Chrystusa, instytuty zakonne pozostają konieczne dla przeprowadzenia tego zadania (Ibid., 27); dlatego niech szczerze, przed Bogiem, rozważą, czy mogą rozszerzyć swoją działalność na rzecz rozprzestrzeniania Królestwa Bożego wśród narodów (Ibid., 40). Czyż nie brzmią tutaj słodkie słowa Ewangelii? „Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo” (J 4, 35).

Jednak celowo coś pominęliśmy w naszym przesłaniu, choć wcześniej wspominaliśmy już o młodzieży. W niedawno opublikowanej Adhortacji Apostolskiej Gaudete in Domino zawarty jest bowiem rozdział, w którym mówimy o relacji między Kościołem a młodzieżą, aby nie tylko czerpać z niej uzasadnienie chrześcijańskiej radości, lecz także mocne bodźce do prawdziwej odnowy (Gaudete in Domino, VI). Podobną więź widzimy także między waszym Towarzystwem a młodzieżą i wierzymy, że będzie ona zarówno bodźcem do odnawiania waszych przedsięwzięć, jak i źródłem nadziei na ich obfite owoce.

To właśnie pragnęliśmy, drogi Synu, wyrazić wobec zbliżającej się wielkiej rocznicy, dając tym samym świadectwo naszej ojcowskiej miłości, aby zachęcić duchowo Salezjanów do podejmowania coraz większych, szlachetniejszych i głębszych wyzwań dla sprawy Misji Katolickich. W tej ufności, zarówno Tobie, jak i wszystkim Twoim Współbraciom, zarówno kapłanom, jak i współpracownikom, a także członkiniom Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki, z serca udzielamy Apostolskiego Błogosławieństwa, jako zapowiedzi niebieskich łask, w imię Pana.

Dane w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, roku 1975, trzynastego naszego Pontyfikatu.

PAWEŁ PP. VI

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda