Paweł VI
PRZEMÓWIENIE DO PROWINCJAŁÓW I EKSPERTÓW TOWARZYSTWA JEZUSOWEGO
Rzym, 21 kwietnia 1969 r.
Najdrożsi nam synowie, a równocześnie synowie Towarzystwa Jezusowego! Wam, którzy całkowicie zasłużenie, a nawet najwyższym prawem nazywani jesteście „Ojcami” (por. 1 Kor 4, 15) ze względu na godność kapłaństwa Chrystusowego, którą jesteście ozdobieni, oraz profesję zakonną, która czyni was sługami o wzniosłym przykładzie i przewodnikami w Kościele Bożym: a zwłaszcza spośród was, Ojcowie Towarzystwa Jezusowego, którzy zostaliście obarczeni urzędem Prowincjała lub innymi ważnymi zadaniami w kierowaniu waszym Zakonem – za wasze przybycie i pobożność, którą wyraża i potwierdza wasza obecność, składamy wam serdeczne podziękowania.
Korzystając z tej szczególnej okazji, by wyrazić naszą wdzięczność, nie możemy powstrzymać się od głębokiego poruszenia i pełniejszego wyrażenia wdzięczności, jaką jesteśmy winni całemu waszemu Instytutowi. W istocie składamy zasłużone i należne podziękowania Towarzystwu Jezusowemu za ponad cztery wieki aktywnej i roztropnej działalności w obronie, promowaniu i oświecaniu świętego Kościoła Bożego. Towarzystwo nigdy nie przestało okazywać gorliwej i godnej synów wierności wobec sługi sług Bożych, czyli Papieża Rzymskiego, oraz wobec tejże Stolicy Apostolskiej, która jest znakiem jedności i powszechności Kościoła katolickiego. Wyrażamy również wdzięczność za niezliczone dzieła i przedsięwzięcia, które Towarzystwo Jezusowe podjęło, promowało i doprowadziło do końca na większą chwałę Bożą w każdej dziedzinie działalności związanej z misją Kościoła, zwłaszcza w odniesieniu do głoszenia słowa Bożego, duchowej opieki nad duszami, kultury religijnej i świeckiej, świętych misji wśród narodów jeszcze nieoświeconych światłem Ewangelii, wywyższania i obrony Chrystusa Jezusa poprzez naśladowanie Jego przykładu oraz dawanie świadectwa Jego orędziu zbawienia słowem i przykładem, co wśród was prowadziło do szczytów świętości, a nawet przelania krwi.
Te pochwały także w naszych czasach należą się znakomitemu i gorliwemu Towarzystwu Jezusowemu; i podczas gdy chętnie korzystamy z tej okazji, aby je wyrazić z głębi serca, usilnie prosimy Boga, aby wynagrodził wasz Instytut swoimi nieocenionymi nagrodami i stale wspierał go swoją szczególną miłością i pomocą z wysoka; oraz składamy życzenia, abyście wszyscy, wraz ze swoimi współbraćmi, byli godnymi spadkobiercami tej wspaniałej tradycji, zachowali ją z pobożnością i potrafili ją kontynuować.
Świadectwo naszej wdzięczności pragniemy jednak okazać w tym szczególnym czasie z jeszcze większą gorliwością z dwóch powodów, które warto szczegółowo wyjaśnić.
Pierwszy powód wynika z faktu, że między całym Kościołem katolickim a waszym Instytutem istnieje pewna więź, która z biegiem czasu coraz bardziej się umacnia. Wasze Towarzystwo zajmuje bowiem w Kościele katolickim szczególne miejsce, pełni określone posługi, ma określoną formę życia i wychowania, podejmuje różnorakie prace, z tego względu istnieje szczególna więź między obiema stronami: wasz los w pewnym sensie dotyka losu całej rodziny katolickiej, zarówno gdy wasz stan jest pomyślny, czego wam życzymy i – co byłoby smutne – gdy wasze sprawy miałyby się gorzej. Jeśli zaś wasz Instytut otrzymał znak Bożej łaskawości, który jest przyczyną jego chwały (por. 2 Kor 8, 23; Flp 3, 3), to jednocześnie nakłada on na was obowiązek i zadanie oraz pobudza do tego, byście z pełną świadomością dążyli do najwyższej wierności.
Drugi powód, który już należy wyjaśnić, wynika z faktu, że Kościół, jak dobrze wiecie, przeżywa obecnie szczególny czas, zarówno pod względem możliwego rozwoju, który może się dokonać pod wpływem silnego impulsu ostatniego Soboru Watykańskiego II oraz oczekiwania ludzi naszych czasów na nową formę głoszenia chrześcijańskiego orędzia, jak i pod względem pewnych niepokojów, które mogą przynieść szkodę nie tylko jego dobru w sensie historycznym, ale o wiele bardziej chwale imienia Chrystusa i zbawieniu wielu, a nawet niezliczonych dusz. To jest czas, w którym być może zagrożona jest sama siła duchowa i historyczna Kościoła; bowiem jak obecnie wygląda sytuacja w Kościele i poza nim, dobrze wiecie. Jego przyszły los może zależeć od dróg, które w obecnych okolicznościach obiorą główne grupy wiernych katolików, świadome swoich obowiązków i zadań.
Pozwólcie więc, najdrożsi synowie, abyśmy przypomnieli wam, jak bardzo Kościół potrzebuje waszej roztropnej pomocy. Kościół potrzebuje wewnętrznej jedności dusz, należycie uformowanego braterstwa oraz jedności opartej na miłości. Kościół wymaga, by miłość i posłuszeństwo podtrzymywały i umacniały jego strukturę, dzięki której pozostaje w jedności i jest odpowiednio uporządkowany instytucjonalnie. Kościół musi wiernie trzymać się swoich prawdziwych i żywotnych tradycji, z których, jak kwitnące gałęzie, wyrastają nowe formy jego nieustannej żywotności. Kościół powinien zachowywać właściwe rozumienie kapłaństwa oraz jego święty i ascetyczny charakter, zwłaszcza gdy chodzi o pełne i nienaruszone przestrzeganie istotnej normy świętego celibatu; równie konieczne jest, aby pobudzał świeckich do zaangażowania i wierności, by dojrzale ukształtowani wspierali i poszerzali działalność związaną z głoszeniem ewangelicznego orędzia, zarówno wewnątrz jego granic, jak i poza nimi.
Kościół powinien udowadniać w nowy sposób, że jest zdolny służyć współczesnemu społeczeństwu w ubóstwie, z mądrością i miłością, a jednocześnie nie może w sprawach społecznych ulegać bierności, która lekkomyślnie pozwalałaby na zło, ani fałszywej sile, prowadzącej do buntu i przemocy. Kościół potrzebuje dziś, bardziej niż kiedykolwiek, mocno trwać w wyznawaniu swojej wiary i gorliwości: mamy na myśli wiarę trwałą i szczerą, którą zabezpiecza i chroni charyzmat nauczania, powierzony Kościołowi przez samego Chrystusa. Kościół musi czerpać swoje natchnienie, swoją radość i swoją siłę z głębi swego życia, z modlitwy – zarówno liturgicznej, jak i prywatnej – oraz z Bożych źródeł łaski. Kościół powinien urzeczywistniać swoje ogromne pragnienie, którym płonie, aby przywrócić utraconą jedność chrześcijańskiej rodziny w dobrze uporządkowaną i spójną wspólnotę miłości, bez umniejszania jednak integralności wiary przez niejasności ani zafałszowywania podstawowych prawd. Kościół powinien ze szczerym oddaniem trzymać się nauk ostatnio odbytego Soboru Watykańskiego II i jak najwierniej stosować je jako zasady do ożywienia swej pełnej młodości energii. Wreszcie Kościół potrzebuje, aby nadzieje zrodzone przez Sobór nie poszły na marne; aby podjęte drogi odnowy były zarówno właściwe, jak i skuteczne; aby zwłaszcza młode pokolenie zrozumiało i doświadczyło, jak bardzo Kościół je ceni, wspiera i miłuje.
O, jak liczne są inne potrzeby, których przejawy objawia współczesne życie Kościoła, podobne do pąków wyrastających z gleby lub cierpień domagających się pomocy i pociechy! Zabrakłoby nam czasu, gdybyśmy chcieli wymienić je wszystkie wam, którzy jednak znacie je dzięki wiedzy i doświadczeniu, jakie wzbudziła w was miłość. Dlatego też, wybrani synowie, gorliwi i najdrożsi nam, wspierajcie Kościół. Niestrudzenie pomagajcie w jego potrzebach. Pokażcie wszystkim ponownie, zwłaszcza w tych okolicznościach pełnych niebezpieczeństw, ale także sprzyjających odważnemu duchowi, do jakich wielkich dzieł zdolni są synowie Ignacego!
Przedstawiliśmy wam pokrótce potrzeby Świętego Kościoła: czy jednak dodamy coś więcej, aby wyjaśnić wam drogę i sposób, w jaki macie, z właściwą sobie i zawsze młodzieńczą gorliwością, wypełniać swoją duchową służbę? Wszystko, co można by o was powiedzieć, byłoby wystarczające, gdybyśmy wam przekazali jedną tylko radę: abyście starannie i z ufnością przestrzegali Dekretów waszej niedawnej trzydziestej pierwszej Kongregacji Generalnej, nad których opracowaniem tak intensywnie pracowaliście.
Mimo to pozwólcie, że jako ojciec pełen miłości i troski postawimy wam przed oczy trzy zachęty, które, jak sądzimy, będą dla was i dla wszystkich, którzy podążają za wami w waszej posłudze, odpowiednie i pożyteczne.
Pierwsza z tych zachęt polega na tym, abyście nieustannie darzyli wielkim uznaniem i zaufaniem szczególną praktykę Ćwiczeń Duchowych. Niech to krótkie przypomnienie wystarczy do gorącego polecenia ich praktykowania.
Druga zachęta dotyczy tego, abyście starali się głęboko zrozumieć podwójny wymiar waszego powołania – zakonnego i apostolskiego: zachowujcie wasze Konstytucje, zarówno te dawne, jak i nowe, z właściwą wam mocą wytrwałości, rozważając je i przestrzegając. Strzeżcie się, by nigdy nie ulec pokusie ich lekceważenia, nawet pod pozorem, że uczyni to was bardziej dostosowanymi do obecnych czasów i ułatwi kontakt ze współczesnym człowiekiem. Takie podejście bowiem stawia was w niebezpieczeństwie popadnięcia w naturalizm, który obecnie szeroko się rozprzestrzenia, zamiast prowadzenia ludzi do właściwego sposobu życia i nadprzyrodzonych tajemnic, które są istotą religii katolickiej.
Trzecia i ostatnia zachęta – i nie dziwcie się, że pochodzi ona z naszych ust, gdyż chcemy ją dać sobie samym, aby zacieśnić i umocnić naszą więź z wami – brzmi: kochajcie Jezusa; kochajcie Go jako żyjącą Osobę (gdyż On naprawdę żyje!), jako prawdziwego Nauczyciela, jako jedynego Przyjaciela, który nas w niewysłowiony sposób miłuje, jako Zbawiciela, który wszystko daje i na wszystko zasługuje; kochajcie Go, jak powinni Go miłować ci, którzy w doczesnym życiu i na zawsze mieli szczęście zostać członkami Jego Towarzystwa.
Wszystkiego tego szczerze życzymy wam, wszystkim waszym Współbraciom oraz waszym wychowankom i uczniom, z radością umacniając te życzenia naszym Apostolskim Błogosławieństwem.
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
