Do uczestników Kapituły Generalnej Salezjanów. Wierność swemu posłannictwu – 1971.12.20

Owoce Kapituły

Kościół Boży szczyci się waszym wzrostem, waszym ewangelicz­nym przykładem, waszą wspaniałomyślną postawą apostolską. Jasne jest jednak, że ciągłość i skuteczność waszej pracy nie może być osiągnięta bez rzetelnego dostosowania i odważnego wprowadzenia w życie waszych konstytucji, by Zgromadzenie miało postawę ot­wartą, zgodną z wymaganiami odnowy soborowej i potrzebami czasu. To właśnie jest zadaniem, któremu oddajecie się z pilnością od sześciu miesięcy. Wiemy, że po długotrwałych i wnikliwych dyskusjach Kapituła przepracowała już zasady waszego przystoso­wania. Wiemy, jak obszernie i z jaką powagą potraktowaliście różne problemy. Pozostaje Nam tylko polecić wam, aby owoce tak wielkiego trudu stały się waszym skarbem i abyście chętnie stosowali przepisy, do których zachowania jesteście zobowiązani.

Ale uczucie, jakie mamy dla waszego Zgromadzenia i dla po­trzeby jego posłannictwa w łonie Kościoła Bożego, przynaglają Nas do wyjawienia pewnych myśli, jakie wasza wizyta w Nas wzbudziła. Nie chodzi o nowe spostrzeżenia, gdyż wzięliście je już pod uwagę na posiedzeniach, ale — powtórzone przez Nas w tym znamiennym spotkaniu, mogą być dla was i dla waszych Współbraci pociechą, że Papież zgadza się z duchem waszych uchwal.

Troska o wychowanie młodzieży

Bez wątpienia postanowiliście — jak Sobór poleca i jak żąda racja istnienia każdego Instytutu zakonnego — przede wszystkim powrócić do źródeł. To jest pierwszy stopień odnowy. Drzewo czerpie soki żywotne przez swoje korzenie. A nie ulega wątpliwości, że waszym żywotnym korzeniem są przykłady i pouczenia świętego Jana Bosko; żadne właściwe przystosowanie nie może o tym za­pomnieć, albo — gorzej — zmienić charakterystyczne oblicze, jakie Fundator zapragnął nadać waszemu Instytutowi. I dlatego: wycho­wanie młodzieży, ewangelizacja wiernych, apostolat katechetyczny, miłość do Papieża, nabożeństwo do Dziewicy Najświętszej — mają pozostać charakterystycznymi cechami waszego Zgromadzenia. Ko­chajcie je i uważajcie za drogocenne dziedzictwo, z którego słusznie powinniście być dumni i które zechciejcie zachować nienaruszone — zwłaszcza dzisiaj, gdy pewna przewrotna mentalność dąży do kry­tycznego przetasowania i poddania powszechnej, a niegodziwej re­wizji każdej instytucji, nawet najświętszej.

Żywiąc zawsze szczere uczucia względem młodzieży, a obecnie tym bardziej, powodując się miłością ojcowską i pasterską Naszego Apostolskiego Urzędu, nie możemy się nie radować, widząc waszą wzrastającą troskę o młodzież, szczególnie biedną i potrzebującą pomocy. Ale równocześnie rodzi się pytanie co do aktualności wy­chowawczej tradycji ks. Bosko, żyjącego w czasach tak bardzo od­miennych od naszych. Czy jego metoda ma coś do powiedzenia w czasach dzisiejszych? Czy odpowiada potrzebom młodzieży nam współczesnej, tak nadmiernie wrażliwej, pragnącej wolności, zmu­szonej do wybierania wartości życiowych, a równocześnie pełnej trudnych i skomplikowanych problemów? Natychmiastową odpo­wiedzią na tę wątpliwość jest fakt istnienia waszych oratoriów, szkół, instytutów zawodowych, ciągle jeszcze żywych i kwitnących. Znaczy to, że założenia ludzkie i chrześcijańskie, na których się opiera mądrość ks. Bosko, niosą w sobie wartości, które się nie starzeją. Nie jest trudno odkryć ów sekret, ponieważ ten niezrównany przykład chrześcijańskiego humanizmu, jak to już mieliśmy sposobność wam powiedzieć przy innym spotkaniu (26. IX. 1966), „zanurza swoje korzenie w Ewangelii, gdzie widzimy Chrystusa pochylającego się, by stworzenie podnieść do Boga; czyniącego się słabym ze słabymi, aby skierować człowieka do prawdy i dobroci nie obcą powagą kogoś, kto obarcza ciężarem prawa, ale kogoś, kto z powagą i łagodnością przekazuje prawo Boże… jako wyraz swojej miłości i warunek naszego zbawienia, kto, wychowując, równocześnie sam prawa przestrzega. Innymi słowy: ksiądz Bosko znalazł swój sekret miłości, która jest streszczeniem jego działalności wychowawczej”.

Zjednoczenie z Bogiem

A oto ostatnie polecenie, jakie mamy dla was:

Wobec ryzyka przesadnej aktywności i wpływu laicyzacji, na co dziś — bardziej niż kiedykolwiek — są narażone wspólnoty zakonne, postępujcie tak, by pierwsze miejsce w waszym życiu zajmowała troska o życie wewnętrzne, modlitwa, duch ubóstwa, umiłowanie ofiary i krzyża. Jeżeli upragnione przystosowanie nie przyczyni się do wzrostu gorliwości apostolskiej, do głębszego kontaktu z Bo­giem, ale sprowadzi się do ustępstw na rzecz mentalności zeświedczałej, do ulegania modzie i krótkotrwałym a zmiennym prądom, do upodobniania się do świata przez bezkrytyczne przyjmowanie jego form, wówczas trzeba będzie zastanowić się poważnie nad surowym upomnieniem Ewangelii: „Jeżeli sól zwietrzeje, nie przyda się na nic. Może być wyrzucona i podeptana przez ludzi” (Mt 5, 13).

Wydaje Nam się, że duch waszego świętego Założyciela, który, będąc w życiu otwarty na potrzeby młodocianych dusz, zawsze był zjednoczony z Bogiem, stawia przed wami to szczególne zadanie. Jesteśmy pewni, że — jak zawsze — pójdziecie za tym impulsem.

A teraz życzenie i prośba:

Oby Najświętsza Maryja Wspomożycielka, dobra Gwiazda księ­dza Bosko, Natchnienie, Przewodniczka, Umocnienie każdego jego przedsięwzięcia — raczyła opromienić swoim światłem wielką Ro­dzinę Salezjańską, odnowioną nie tylko w strukturach zewnętrz­nych, ale jeszcze bardziej — w jej właściwym duchu. Niechże Ona, Synowie najdrożsi, pomnaża w was miłość dusz; niech da wam poznać naglące i różnorodne potrzeby Kościoła; niech was wiedzie drogą nowych wzlotów duchowych i pewnego dnia wprowadzi w posiadanie Chrystusa i Jego chwały, dla którego cale wasze życie ma być poświęcone.
AAS 64 (1972) 28—30.