Paweł VI
HOMILIA PODCZAS PIELGRZYMKI DO AKWINU
Akwin, 13 września 1974 r.
Chciałbym mieć nie minutę, lecz całą godzinę, aby z wami porozmawiać, ponieważ przybywam do świata pełnego cudów – a pierwszym cudem jesteście wy, którzy mnie tak serdecznie przyjmujecie!
Myślałem, że przyjadę do Akwinu niemal nieznany, że przejdę jak zbiegły pielgrzym i nie spotkam nikogo, poza biskupem i kapłanami opiekującymi się tą bazyliką. Nie spodziewałem się tej niespodzianki – ujrzenia od razu tak licznego, tak dobrego i tak gościnnego ludu. To jest pierwsza i największa niespodzianka, która napełnia mnie szczęściem – wasze serdeczne przyjęcie! Dowiedziałem się też, że jesteście już miastem przemysłowym, pokazano mi maszynę waszej własnej produkcji. Należycie już do „wielkiego obiegu” nowoczesnej cywilizacji, która się nieustannie zmienia – i polecam wam, byście przy tym nie porzucali waszych pól, które są ogrodami piękna, dostatku i płodności. Potraficie do tej pracy dodać jeszcze trud nowoczesnego przemysłu. Gratuluję wam i wszystkim, którzy mają zasługi w tym rozwoju.
A ja, który pamiętam, co wydarzyło się tutaj – na Monte Cassino – podczas wojny i po niej, oraz jak wiele pracy włożono w odbudowę całej panoramy waszych domostw – jestem, powiedziałbym, zachwycony i szczęśliwy widząc, jak cała równina lśni nowymi domami, nowymi zabudowaniami… wszystko jest nowe! Widziałem wasze ulice w tym miasteczku – piękne, czyste, nowoczesne. Nie macie czego zazdrościć miastom z tak zwanej „Północy”, gdzie zazwyczaj bardziej dba się o sprawy tego świata. Bardzo się cieszę i chciałbym wyrazić uznanie również tym, którzy pracowali, by wasze życie miało taki kształt, taki wyraz i mogło się tak odnawiać. Znam tych, którzy pracowali i promowali to dzieło, ale nie wiedziałem, że jego efekty są aż tak znaczące i godne uznania, niosące nadzieję i dobre życzenia na waszą przyszłość.
Mówiłem: chciałbym mieć tyle czasu! Ach, jakże stajemy się przesadni i paradoksalni w naszych pragnieniach! Ale są to pragnienia serca – by mówić z każdym z was, powiedzieć każdemu z was choć jedno słowo, wyrazić każdemu z was uczucia, nasz podziw i szacunek, które żywimy wobec was – każdego z osobna i całego tego ludu! Ilu kapłanów widziałem, ilu biskupów jest tu obecnych, którzy zechcieli uczcić moją wizytę swoją obecnością, ilu burmistrzów! Również społeczności lokalne są tu obecne w swojej obywatelskiej, organizacyjnej, ale też ludowej reprezentacji. Niech wszyscy będą błogosławieni – pasterze dusz, ale też zarządcy miast, wsi i spraw tego świata! Niech wszyscy będą błogosławieni!
Widziałem także rodziny, dzieci – jak wiele ich, jak wiele! – i wszystkim chciałbym naprawdę podarować czuły gest i wszystkim udzielić błogosławieństwa! Wiedzcie, że ta chwila, którą z wami spędzam, jest dla mnie niezmiernie cenna! Ponieważ napełnia moje serce taką obfitością uczuć, taką wizją, powiedziałbym – taką świadomością mojego posługiwania, że naprawdę chciałbym być zdolny czynić to, co czynił Jezus: rozmnażać swoje łaski, gdy był pośród tłumu. Niech Pan was błogosławi!
To miasto jest zbyt sławne, byśmy mogli je pominąć. Chociażby przez krótki postój, chcemy je uczcić i spotkać się w jego siedzibie z biskupem, kapłanami, wiernymi oraz władzami cywilnymi Akwinu. Z wielką czcią odwiedziliśmy Fossanovę, miejsce śmierci św. Tomasza. Teraz z nie mniejszą pobożnością odwiedzamy miasto, które daje św. Tomaszowi swój tytuł i które stało się sławne na całym świecie, powiedziałbym – w całej historii i kulturze: Akwin! I właśnie w tych dniach słyszałem pewną zakonnicę (co świadczy o tym, jak wasze imię rozbrzmiewa w przestrzeni i czasie) – dobrą siostrę zakonną z Ameryki. „Jak masz na imię?” – „Aquinas!” – co znaczy „z Akwinu”! Dlatego cieszymy się, że dziś możemy wraz z wami dzielić chwilę modlitwy, by uczcić pamięć św. Tomasza i prosić jego wstawiennictwa.
A co powiemy wam, mieszkańcy Akwinu? Zbyteczne byłoby wam zalecać, byście byli szczęśliwi i dumni z bycia potomkami i współobywatelami tak wielkiego człowieka – świętego, doktora Kościoła, z pewnością jednej z największych postaci w historii ludzkości, który oświetlił doktrynę Kościoła jak może nikt inny w jego dziejach. To dla was wielka chwała, wielkie szczęście!
Pozwólcie, że wam złożę życzenia – a nawet polecę – coś, co dotyczy waszej odpowiedzialności i waszej duchowej odpowiedzi: uważajcie, byście byli godni nosić imię św. Tomasza z Akwinu!
A jak mogłaby – oto żywe i aktualne pytanie – jakże mogłaby taka społeczność jak wasza, siedem wieków po śmierci św. Tomasza, żyjąca w zupełnie innym kontekście historycznym, społecznym i przemysłowym niż ten, w którym działał i żył święty Tomasz – jakże mogłaby trwać w jego tradycji? Jak możecie nazywać się dziećmi, krewnymi i współobywatelami św. Tomasza?
Z pewnością nie rościcie sobie prawa do rywalizacji z jego mądrością ani do podążania śladem jego powołania – ani zakonnego, ani intelektualnego. Nikt nie może twierdzić, że jest równy takiemu Mistrzowi! Ale wszyscy my, wierne dzieci Kościoła, możemy i powinniśmy – przynajmniej w pewnej mierze – być jego uczniami! I tak się stanie, jeśli nadamy naszemu religijnemu wykształceniu i formacji należne im znaczenie.
Gdzież, jeśli nie w Akwinie, studium naszej religii — nawet w tej elementarnej i popularnej formie, w jakiej ją przedstawiamy, ale formie koniecznej i mądrej — gdzież powinno być otaczane czcią i gdzież powinno być realizowane przez wszystkich z szczególnym zaangażowaniem? Jeżeli to wy nie będziecie wierni nauczaniu i dziedzictwu mądrości, studium i zrozumienia Bożego Objawienia, którego świadkiem i głosicielem był mistrz Tomasz, to kto ma nimi być? Jeżeli wy nie będziecie pierwszymi uczniami świętego Tomasza z Akwinu, to co mogą powiedzieć inni?… „W Akwinie się o tym nie myśli, więc…”.
Oto zatem nauka, która nadal płynie do nas od waszego świętego nauczyciela, Tomasza z Akwinu: starajmy się być ludźmi studiującymi, troskliwie i z miłością pochylającymi się nad tym starym słowem, które oznacza wielką rzeczywistość — nad doktryną chrześcijańską. Tą, której nauczają wasz Biskup, wasz Proboszcz, wasi kapłani, nauczyciele i nauczycielki religii — zarówno w kościele, jak i w szkołach. Dziś rano przyjęliśmy na audiencji liczną grupę uczniów z całych Włoch, którzy przybyli, aby zostać nagrodzeni jako zwycięzcy konkursu „Veritas”, o którym z pewnością i wy słyszeliście. Są to uczniowie, którzy dobrowolnie uczą się religii w szkołach średnich i zdają nawet egzaminy, których nie byliby zobowiązani zdawać, tylko po to, by dać świadectwo szacunku i miłości do doktryny chrześcijańskiej. Wiecie! Miałem nadzieję: „A może znajdzie się ktoś z Akwinu!”. Nie wiem tego, ponieważ nie mieliśmy czasu ani możliwości, by to sprawdzić. Ale jeśli Pan da nam życie, jeśli Pan pozwoli nam żyć — oby w przyszłym roku przynajmniej jeden, dwóch, dziesięciu, sto spośród waszych dzieci przybyło na konkurs z Akwinu, gdzie kocha się studium religii! To byłoby coś bardzo pięknego.
Dlatego pozwalamy sobie z naciskiem powtórzyć nasze zalecenie: jeżeli naprawdę jesteście świadomi zaszczytu, jaki wiąże się z przynależnością do Akwinu — miasta, które dało imię największemu teologowi naszych szkół, nie tylko średniowiecznych, ale i współczesnych — starajcie się być pilni i zaangażowani w regularne, wytrwałe studium religii. Przychodzi mi na myśl, że pewien mąż stanu i profesor uniwersytetu, który dziś tu jest obecny, kilka dni temu wyjaśniał, jak bardzo myśl świętego Tomasza z Akwinu wciąż stanowi strukturę nośną naszej kultury!
A zatem to nasze zalecenie kierujemy szczególnie do tych uczniów, którzy z powołania wybrali życie kapłańskie lub zakonne: seminarzyści, oddajcie cześć świętemu Tomaszowi poprzez studium jego myśli!
Kościół, choć uznaje za słuszne i konieczne poznawanie nowych i różnorodnych form kultury religijnej, nie przestał — również w swoim ostatnim Soborze — odnawiać uprzywilejowane studium dzieł świętego Tomasza. Jest on takim mistrzem, że do dziś uważa się go za aktualnego i – w dobie szerzenia wielu opinii wątpliwych lub fałszywych — za wręcz opatrznościowego! Niech to nasze wezwanie dotrze do seminariów, do domów zakonnych, do naszych uniwersytetów!
I dlatego nasz głos, właśnie stąd, z Akwinu, kieruje się również do nauczycieli filozofii i teologii, którzy w całym Kościele Chrystusowym wypełniają wielką misję przekazywania autentycznej doktryny Kościoła.
My patrzymy na tych, którzy poświęcili się studium i nauczaniu, z wielką ufnością i wielką nadzieją! My, stąd, modlimy się za nich — w imię Chrystusa — aby byli wierni nauczaniu, które Chrystus powierzył swojemu Kościołowi, by — jak święty Tomasz — byli zakochani w Prawdzie, w prawdzie religijnej, w jej autentycznym wyrazie! I niech do nich — w tej właśnie chwili i z tego centrum pamięci świętego Tomasza z Akwinu, z tego błogosławionego miejsca — popłynie nasze ojcowskie wezwanie, nasza pełna wdzięczności zachęta i nasze Apostolskie Błogosławieństwo!
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
