2004.05.04 – Warszawa – Abp Józef Kowalczyk: Istota życia konsekrowanego. Homilia do przełożonych zakonnych

Czcigodne i Drogie Matki Przełożone Generalne i Prowincjalne!

1. Miło mi spotkać się z Wami podczas wiosennej konferencji, by wspólnie rozważać słowo Boże i uczestniczyć w Eucharystii. Serdecznie pozdrawiam Matkę Przewodniczącą oraz wszystkie Matki i Siostry, które uczestniczycie w tej konferencji. Prośmy Ducha Świętego o potrzebne światło i łaskę godnego oraz owocnego przeżycia tej godziny łaski.

W Ewangelii przed chwilą odczytanej słyszeliśmy miłe słowa Chrystusa: Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne (J 10,27-28). My wszyscy tu zebrani należymy do tych, którzy idą za Chrystusem i cenią to sobie jako wielki przywilej i łaskę. W tym pochodzie za Chrystusem poprzedza nas Maryja, Matka Chrystusa i nasza Matka.

Przed trzema dniami rozpoczęliśmy poświęcony Jej miesiąc maj. Zachęceni przez Chrystusa, ku Niej skierujmy naszą uwagę i nasze serca. Ona ma nam wiele do powiedzenia, nie tylko swoim słowem, ale przede wszystkim przykładem życia. O Matce Bożej powiedział św. Franciszek Salezy, że jest pierwszą i pod każdym względem doskonałą zakonnicą. A mówił to nie dlatego, że przemawiał do zakonnic, ale dlatego, że widział w Niej, w formie wykończonej, najdoskonalszej – to, co jest istotą życia zakonnego. Dlatego mógł ją nazwać: pierwszą zakonnicą, doskonałą zakonnicą. Ona zrealizowała w sobie w sposób dla nas przedziwny, nieosiągalny, a jednak pociągający, tę doskonałość, nad którą pracujecie, którą mozolnie staracie się ugruntować, w której codziennie próbujecie czynić jakieś postępy.

Matka Boża jest pełnym wcieleniem tej doskonałości, ku której zmierzacie; tego powołania, które nas tu zgromadziło; tych pragnień, które codziennie ponawiacie – aby nie ustawać, ale posuwać się naprzód i w sposób oraz miarę dla człowieka możliwe w sobie tę doskonałość realizować.

2. Szczęśliwie się złożyło, że w Polsce wraz z całym Kościołem przeżywamy tydzień modlitw o powołania kapłańskie i do życia konsekrowanego. Dlatego wpatrując się w osobę Maryi, postawcie sobie pytanie, co jest istotą powołania zakonnego? Nie jest to – jak niekiedy myślą ludzie świeccy, a czasem nawet i osoby zakonne – jakiś odmienny rodzaj życia, ilość czy charakter praktyk po­bożnych, zależne od nazwy zakonu czy zgromadzenia zakonnego, kierunku i charakteru prac apostolskich.

Głównym sensem zakonnego powołania jest najpierw całkowite oddanie się Bogu, a po wtóre gotowość do wykonania Bożej woli, upodobania Bożego. Można by określić krócej, że jest to miłość doskonała. Gdyby tego w życiu zakonnym zabrakło, można by pytać: czy ono ma sens, czy tu nie zaszła jakaś pomyłka, czy warto obierać sobie ten specjalny rodzaj życia, gdyby tego się nie realizowało? Gdy patrzymy na Matkę Bożą, widzimy, że Ona urzeczywistniała w sobie w sposób najdoskonalszy to całkowite, bezgraniczne oddanie się Bogu. Tu nie możemy dopatrywać się jakichkolwiek granic, bo tych granic nie było. Dlatego jest Ona ideałem życia zakonnego. Dlatego w Nią się wpatrujecie, aby zrozumieć, czym ma być wasze życie zakonne. Matka Boża nie nosiła żadnego habitu, nie poszła na pustynię, nie zamknęła się z pobożnymi niewiastami, aby oddawać się modlitwie i pełnieniu dobrych uczynków. A jednak nikt tak jak Ona nie potrafił ofiarować Bogu tego, co jest sensem, istotą wszelkiego życia konsekrowanego.

3. Wolno tedy wam, Drogie Matki i Siostry, uważać, że Matka Boża jest wam szczególnie bliska, że Ona pierwsza zrealizowała to, co jest przedmiotem waszych pragnień czy tęsknot. Ona najlepiej rozumiała wolę Bożą i nikt tak jak Ona nie umiał tej woli Bożej wypełnić bez względu na cenę – czy sprawiało Jej to radość, czy cierpienie, czy była to pociecha, czy głęboki ból serca. W Jej życiu nie było takiego momentu, żeby choć w najdrobniejszy sposób odchylała się od upodobania Bożego.

Ona pierwsza od wieków została przez Boga wybrana, wybrana jako jedyna z całej ludzkości. Ale Pan Bóg nie ograniczył swego wyboru tylko do Niej. Powoływał i powołuje dusze do szczególnego życia pełnego oddania się Jemu, całkowitego zapomnienia o sobie. Temu wezwaniu i tej Bożej łasce zawdzięczacie wasze powołanie zakonne. Pan Bóg, kierując się swą mądrością oraz hojnością swojej łaski, wybiera dusze, które Mu są potrzebne. W nich objawia szczególną moc łaski, aby w tych duszach dopełniło się zjednoczenie z Bogiem. Aby zrealizowało się to w sposób o wiele ściślejszy niż w innych ludziach, skądinąd nawet zacnych, dobrych i pobożnych.

Tak winnyście widzieć swoje powołanie i swoją wspólnotę, której Pan jest Twórcą: wybrał was i powołał, bo miał i ma względem was swoje zamiary. Matka Boża była pierwszą wybraną, powołaną do rzeczy najwyższych, dlatego w Nią winnyście być wpatrzone. Ona była najbardziej przez Boga umiłowana. Wiemy, że powołanie do życia konsekrowanego jest też dowodem szczególnej miłości Bożej. Z tego powołania winnyście być dumne i szczęśliwe, gdyż w pewnym stopniu uczestniczycie w wybraniu i powołaniu Matki Bożej.

4. Powiedziałem na początku, że Matka Boża bez najmniejszej przesady może być nazwana pierwszą zakonnicą. Gdy w chwili zwiastowania wypowiedziała swoje fiat – niech się stanie – można powiedzieć, że był to wzór późniejszych ślubów zakonnych. Bo czymże są śluby zakonne, jeżeli nie praktycznym wcielaniem tej zasady: niech się tak stanie, jak Pan Bóg chce! Pan Bóg chce twojej czystości – oddajesz Mu ją. Chce Pan Bóg twojej woli przez posłuszeństwo – czynisz z twojej woli ofiarę, wyrzekasz się wszystkiego i idziesz za Nim. To jest zakonne, zasadnicze i najgłębsze fiat, chwila zaślubin, gdy dusza doświadcza, że nie ma nic bardziej ważnego ani bardziej pożądanego w tym życiu nad pełnienie woli Bożej, ponad oddanie Bogu wszystkiego, gdy tego zażąda. Pan chce, byś po twoim fiat – niech się stanie – praktykowała ubóstwo, poprzestawała na tym, co konieczne, a wszystko oddawała Jemu, Panu nieba i ziemi.

Gdy w tym świetle spojrzymy na życie Matki Bożej, to okres przed zwiastowaniem – dla nas nieznany, ogromnie obfity w łaski i bardzo bogaty dla życia duchowego Matki Bożej – może być porównany do nowicjatu. Nie wiedząc o tym, co Ją czeka, przygotowywała się, aby odpowiedzieć Bogu w sposób możliwie doskonały. Ubogacona przywilejem niepokalanego poczęcia, korzystając z codziennie udzielonych jej łask, żyła Bogiem, Bogiem wypełniała swój dzień, Bogiem była zaprzątnięta bez przerwy. Z każdym dniem była coraz bardziej przygotowana do tego, by Bóg odsłonił Jej swoją wolę i wyraźnie oznajmił, że ma być Matką Syna Bożego. Dlatego porównujemy ten okres życia Matki Bożej do nowicjatu. Ona nie przypuszczała, nawet na myśl Jej nie przyszło, aby została powołana do takiej godności, która zdumiewa nawet aniołów. Skoro więc fiat uważać możemy za moment zaślubin Matki Bożej, z pewnością były lata, które poprzedziły to wielkie wydarzenie w Jej życiu, owszem – w dziejach całego świata.

Nie przesadzamy tedy mówiąc, że wolno nam Matkę Bożą uważać za kogoś bardzo bliskiego z racji naszego wybrania i powołania. Wypada jak najlepiej kształtować swoje naśladownictwo Matki Bożej, gdyż tą drogą najlepiej odpowie się swemu powołaniu. Ona była zakonnicą najdoskonalszą – i właśnie warto Jej się przyglądać jako Pierwowzorowi pełnego oddania się Bogu. Warto porównywać swoje życie z tym Wzorem. Wpatrując się w tę pierwszą zakonnicę świata, starajcie się zrozumieć, jaka ma być odpowiedź wasza na wezwanie Boże: Pójdź za Mną! Niewątpliwie: fiat! Niech się stanie, na wszystko z góry się zgadzam i we wszystkim spróbuję być wierną temu, czego żądasz – i to z radością!

Czcigodne Matki i Siostry!

5. Wspomniałem na początku, że przeżywamy tydzień modlitwy o powołania. Spojrzeliśmy na Matkę Najświętszą i Jej wierność powołaniu. Ta wierność budzi podziw i zachwyca. Modlicie się o nowe powołania, i słusznie. Pan powiedział: Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Łk 10, 2). Papież Jan Paweł II w orędziu na tegoroczny 41. tydzień powołań pisze: Z całego serca pragnę, aby nasilała się modlitwa o powołania. Modlitwa będąca adoracją Bożej tajemnicy i dziękczynieniem za wielkie rzeczy, których On dokonał i nadal dokonuje bez względu na słabość ludzi.

W tym zapale i trosce o nowe powołania, by kandydatki zasilały wasze szeregi, dobrze też będzie w tym momencie spojrzeć na własne powołanie, na jego początki, na jego rozwój i stan aktualny. Nic nie szkodzi, że jest się przełożoną wyższą, że kieruje się zespołem sióstr. Każda z was jest siostrą powołaną – odpowiada i odpowiadać będzie za swoje powołanie. Co więcej, winna towarzyszyć wam świadomość, że wasze indywidualne powołanie jako przełożonej ma ogromny wpływ na rozwój powołań waszych sióstr, szczególnie młodszych. Doświadczenie wskazuje, że osoba przełożonej buduje, przyczynia się do rozwoju osób i wspólnoty.

Niestety może być również tak, że przełożona wyższa może mieć na sumieniu zmarnowane powołania czy to przez zły przykład, czy przez wadliwe decyzje. Niestety, to jest też rzeczywistość niektórych wspólnot zakonnych i ich przełożonych. Za rozwój i ubogacanie powołań przełożona ma zasługę wobec Boga, ale za zmarnowane powołania i potem złamanie życia młodych ludzi czeka ciężka odpowiedzialność. Dlatego w podejmowaniu decyzji, odnoszącej się do powołania, ze strony przełożonej wymaga się wiele modlitwy, medytacji i konsultacji. Przełożona winna modlić się nie tylko o nowe powołania, ale w intencji rozwoju i dojrzewania własnego powołania oraz o rozwój i dojrzewanie powołań sióstr podwładnych. Od tego zależeć będzie rozwój i aktywna działalność wspólnoty.

Drogie Matki i Siostry!

6. Można powiedzieć, że pomiędzy każdą z was a Maryją istnieje szczególna więź. Dlatego kierujcie waszą uwagę do Maryi, od której macie szczególne prawo spodziewać się pomocy. Przed Nią, pierwszą i najmilszą Bogu zakonnicą, trzeba stawać, trzeba klękać i prosić o wstawiennictwo do coraz gorliwszego pielęgnowania własnego powołania i powołań powierzonych wam sióstr. Co więcej, gdyby któraś z was, co daj Boże, stała na wysokim szczeblu świętości, nie wolno spocząć i powiedzieć: mam wiele, i to mi wystarczy. Pan Bóg bowiem chce, aby każda dusza posuwała się naprzód, nie licząc, nie mierząc, nie pytając, kiedy będzie kres i koniec, kiedy będzie granica, której już nie da się przekroczyć. Takich pojęć nie ma. Pan Jezus nie przestaje tylko na rozkazie, na zachęcie do ciągłego postępu – On nas skutecznie wspomaga. To, co masz, to właściwie rzecz drobna, przed tobą daleka jeszcze droga. Pan wzywa, dostarcza sposobności, przymnaża światła i łaski, by każda z was mogła iść śladami Matki Jezusowej.

Dlatego winnyście nie tylko z podziwem i rozrzewnieniem patrzeć na pełnię łaski w duszy Matki Bożej, na Jej ustawiczny wzrost w doskonałości, ale trzeba konkretnie zapytać, gdzie ja jestem teraz, a gdzie według myśli Bożej być powinnam? Dlaczego nie jestem bardziej posunięta w łasce; kto mi przeszkadza, czy mogę narzekać na brak okazji do postępu, na brak pomocy? Na pewno nie. Obok Jezusa, Matka Boża wzywa do ciągłego postępu. Skoro Ona poszła drogą życia oddanego bez reszty Bogu, co jest istotą życia konsekrowanego, Ona was zaprasza, ośmiela, zapewnia, że niczego wam nie zabraknie, jeżeli zechcecie odważnie posuwać się tą drogą. Dlatego pożyteczną jest rzeczą wpatrywać się w doskonałość Matki Bożej – nie jako Tej, która w sposób wyjątkowy i niepowtarzalny została otoczona przez Boga szczególną miłością. Dobrze jest patrzeć na Matkę Bożą, którą chętnie nazywamy naszą Matką, Orędowniczką, Wspomożycielką. Patrzcie na Nią jednocześnie jako wasz wzór, przypomnienie, a może czasem upomnienie, że nie rozumiecie w pełni swego powołania, nie troszczycie się o to, żeby na nie odpowiedzieć całym sercem.

Na Maryję wskazuje Jan Paweł II w adhortacji Redemptionis donum: „Ona – Dziewica z Nazaretu – jest też najpełniej Bogu poświęcona, najdoskonalej konsekrowana. Jej miłość oblubieńcza osiąga szczyt w Boskim Macierzyństwie z mocy Ducha Przenajświętszego. Ona, która jako Matka nosi Chrystusa w swych ramionach, równocześnie najdoskonalej wypełnia Jego wezwanie: „Pójdź za Mną”. I idzie za Nim – Ona, Matka – jako za swym Mistrzem w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie” (nr 17).

Rozważanie nasze zakończmy modlitwą wyjętą z orędzia Papieża Jana Pawła II na tegoroczny dzień powołań:

Do Ciebie, Panie,
zwracamy się z ufnością!
Synu Boży,
posłany przez Ojca
do ludzi wszystkich czasów
i żyjących w każdym zakątku świata!
Błagamy Ciebie
za pośrednictwem Maryi,
Matki Twojej i Matki naszej:
spraw, aby w Kościele
nie brakowało powołań,
zwłaszcza do szczególnej
służby Twojemu królestwu.
Jezu, Jedyny Zbawicielu człowieka!
Modlimy się do Ciebie za naszych braci
i za nasze siostry,
którzy odpowiedzieli „tak”
na Twoje powołanie
do kapłaństwa, życia konsekrowanego
i do misji.
Spraw, aby ich życie
odnawiało się każdego dnia
i stawało się żywą Ewangelią. Amen