2006.12.03 – Kraków – Kard. Stanisław Dziwisz: Homilia na Jubileuszowy Rok Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego

 

Jr 33,14-16; ITes 3,12-4,2; Łk 21,25-28.34-36

Drogie Siostry Dominikanki, Drodzy Bracia i Siostry,

Inaugurując tą Eucharystią obchody Jubileuszowego Roku 800-lecia istnienia Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego, pragnę bardzo serdecznie pozdrowić wszystkie Siostry Dominikanki z klasztoru Matki Bożej Śnieżnej „na Gródku” w Krakowie.

Jubileusz jest okazją do dziękowania Bogu za wspaniały charyzmat życia kontemplacyjnego, którym Bóg przed ośmiu wiekami przyozdobił Kościół przez św. Dominika. W szczególny sposób pragniemy dziękować Bogu za Siostry dominikanki, które są obecne w tym miejscu od XVII wieku i służą Kościołowi krakowskiemu, ubogacając darem nieustannej modlitwy wspólnotę Ludu Bożego.

Dziś świętujemy pierwszą niedzielę Adwentu i rozpoczynamy czas przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Prosimy o łaski potrzebne dla Sióstr i dla nas wszystkich tu zgromadzonych, abyśmy mogli godnie świętować jubileusz i należycie przeżywać adwent.

Homilia

Drogie Siostry Dominikanki! Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!

1. Wraz z dzisiejszą niedzielą wchodzimy w nowy rok kościelny. Z odnowioną wiarą i gorliwością znów będziemy przeżywać tajemnice naszego zbawienia, które w cyklu okresów i świąt Kościół będzie uobecniał w swojej liturgii.

Nowy rok kościelny rozpoczynamy trzytygodniowym czasem adwentu, który nam przypomina bardzo długie i tęskne oczekiwanie ludzkości na przyjście Zbawiciela, zapowiedzianego po upadku naszych prarodziców – Adama i Ewy. Okres adwentu ma być dla nas czasem przygotowania serc na przyjęcie Jezusa w dniu Jego ziemskich narodzin, by w nich – jak przeszło dwa tysiące lat temu w Betlejem – nie zabrakło miejsca dla Niego.

Może wydawać się dziwne to, że na początku nowego roku liturgicznego Kościół każe nam czytać Ewangelię, w której Pan Jezus zapowiada swoje powtórne przyjście na ziemię, które będzie miało miejsce na końcu czasów. W tym łączeniu początku z końcem, rozpoczynaniu nowego od przywołania kresu zawiera się mądra pedagogika Kościoła.! W Średniowieczu wyrażała ją maksyma Quidquid agis, prudenter agas et respice finem – Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca. Jej echem w życiu świętych było pytanie, które stawiali sobie, gdy mieli podjąć jakieś działanie: Quid hoc ad aeternita-tem? Pytali więc, jakie znaczenie dla wieczności będzie miał ich czyn; czy będzie dla zbawienia, czy potępienia.

Przyjście Chrystusa św. Łukasz w dzisiejszej Ewangelii przedstawił w języku apokaliptycznym. Jest rzeczą zrozumiałą że niezwykłe zjawiska na niebie i na ziemi, towarzyszące przyjściu Syna Człowieczego, będą budziły lęk i trwogę w sercach ludzi. Pan Jezus zachęca nas jednak do tego, abyśmy nie ulegli strachowi: „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21,28). W nieszczęściach i katastrofach w kosmosie i w przyrodzie powinniśmy umieć odczytać znak przychodzącego Jezusa Chrystusa z darem ostatecznego zbawienia.

2. Warunkiem „nabrania ducha i podniesienia głowy”, warunkiem naszej ufności w dniu ostatecznym jest wierność we wszystkich dniach naszego pielgrzymowania Chrystusowemu wezwaniu: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie”. Temu zaś będzie służyć także strzeżenie serca, by nie stało się „ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych” (Łk 21,34).

Nasze życie urzeczywistnia się pomiędzy pierwszym widzialnym przyjściem Pana Jezusa w ubóstwie Betlejem i Jego powtórnym widzialnym przyjściem „w obłoku z mocą i wielką chwałą”. Jako uczniowie Chrystusa wierzymy, że On nie tylko przyszedł i przyjdzie, ale stale przychodzi. Dlatego tak ważne jest, byśmy potrafili Go rozpoznawać na co dzień: tu i teraz. Święci i mistrzowie życia wewnętrznego zwykli powtarzać: Timeo Deum praetereuntem, co dosłownie znaczy: Lękam się Boga przechodzącego. Chodzi o to, byśmy się lękali, że nie zauważymy Jezusa, który przychodzi, i pozwolimy Mu przejść obok nas, bez spotkania się z Nim. A przecież On stale przychodzi w swoim Słowie, w czasie Mszy św. i Komunii świętej, we wszystkich sakramentach, w drugim człowieku – zwłaszcza w człowieku potrzebującym, w wydarzeniach dnia codziennego. Dlatego tak bardzo potrzeba nam czujności, duchowej wrażliwości, otwartych oczu i serca, by usłyszeć i dostrzec, że przychodzi, i z radością spotkać się z Nim. To wyczulenie na Boga i sprawy Boże wypracowujemy sobie przez wierność codziennej modlitwie, przeżywanej jako płynąca z serca rozmowa dziecka z Ojcem, i zadając sobieto pytanie świętych:

Quid hoc ad aeternitatem – czy to, co zamierzam, będzie miłe Bogu?

3. Drogie Siostry Dominikanki! Wy otrzymałyście szczególną łaskę życia kontemplacyjnego – dar czuwania i modlitwy.

Dziś, inaugurując wielki jubileusz 800-lecia istnienia Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego, chcemy dotknąć daru życia kontemplacyjnego, jakim Bóg obdarował Kościół przez św. Dominika Guzmana i 9 pierwszych dominikanek, które rozpoczęły życie wspólne w Prouilhe. Były to młode niewiasty, które nawróciły się z herezji katarów i postanowiły swoją modlitwą wspierać wielkie dzieło ewangelizacji, jakie prowadził św. Dominik na południu Francji.

Św. Dominik był bowiem głęboko przekonany, że wszelkie dzieła apostolskie podejmowane przez niego i towarzyszy – a szczególnie głoszenie Dobrej Nowiny – potrzebują duchowego wsparcia. Postawił zasadę, że bracia dominikanie mają mówić ludziom o Bogu, natomiast siostry dominikanki będą mówić Bogu o ludziach i ich potrzebach.

Swoim duchowym córkom, które oddał pod opiekę Najświętszej Maryi Panny w ścisłej klauzurze, wyznaczył jeden cel: „Poprzez modlitwę, pokutę, milczenie i pracę mają brać czynny udział w «Świętym Kaznodziejstwie)), swoim życiem świadcząc o Prawdzie, głoszonej przez braci”. W ten sposób Siostry stały się pierwszym zapleczem modlitewnym dla św. Dominika i jego braci w walce z herezjami i błędami

4. Dar dominikańskiego życia kontemplacyjnego razem z Zakonem Kaznodziejskim przeszczepił do Polski mój wielki poprzednik na stolicy św. Stanisława w Krakowie, biskup Iwo Odrowąż. Już w 1223 roku, czyli w rok po przybyciu do naszej Ojczyzny Dominikanów, powstały pierwsze klasztory mniszek dominikańskich w Poznaniu, Wrocławiu i Raciborzu.

Klasztor krakowski pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej Śnieżnej, został wzniesiony na początku XVII wieku dzięki fundacji Anny Lubomirskiej. Jego poświęcenie miało miejsce w święto św. Michała Archanioła 29 września 1621 roku. Powołanie pierwszych pięciu dominika-nek zrodziło się w gronie niewiast należących do Trzeciego Zakonu Regularnego św. Dominika.

W ciągu wieków siostry dominikanki dzieliły losy Krakowa. W 1768 roku po zdobyciu miasta przez Moskali, klasztor na Gródku został spalony, a dwie dominikanki zamordowane. W czasie II wojny światowej Niemcy wypędzili mniszki dominikańskie i w ich budynkach umieścili jeńców ukraińskich. Po wojnie w murach klasztornych znalazł schronienie szpital ujazdowski z Warszawy. Ostatecznie, w 1947 roku udało się siostrom odzyskać klasztor.

5. Drogie Siostry!

Z pewnością wiele z was uczestniczyło w spotkaniu Ojca Świętego Jana Pawła II z siostrami zakonnymi Krakowa, które miało miejsce w bazylice Mariackiej 9 czerwca 1979 r., podczas jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Przeżyjmy je jeszcze raz, przywołując Jego słowa.

Podobnie jak On, i ja mówię wam dziś: „Bogu dzięki, że jesteście!” A jest to zarazem „wezwanie do modlitwy o to, żebyście były, żeby was było jak najwięcej”. I podobnie jak On, „cieszę się z tego (…), że Kraków ma wielką ilość klasztorów kontemplacyjnych”, które są wielkim skarbem Kościoła krakowskiego.

Nawiązując do postawy ewangelicznej Marii i Marty, powiedział wam, że „powołanie nawet najbardziej kontemplacyjne jest także powołaniem Marty, jeżeli sobie zdamy sprawę z tego, że (…) ta, która bardziej jest odłączona od spraw zewnętrznych, od «doczesności», tym większe ma wobec tej doczesności zobowiązania natury kontemplacyjnej, natury modlitewnej. Tym większą musi przeżywać troskę o ludzi żyjących poza jej kręgiem, poza klauzurą”

Patrząc na ręce Stwoszowej Bogarodzicy, tak wspaniale wyrażające obfitość łask, prosił, by te ręce stale były w waszych oczach. I zakończył wezwaniem: „Pomyślcie sobie, każda i pomyślcie sobie wszystkie, że to wy właśnie macie te ręce stale utrzymywać w tym geście dla Polski, dla Kościoła, dla świata współczesnego i dla mnie też!” (Pielgrzymki, s. 192 nn.).

Drogie Siostry, dziś o to wszystko proszę Was także ja, następca Jana Pawła II na Krakowskiej stolicy św. Stanisława. I wierzę, że całym sercem podejmiecie moją prośbę dla chwały Bożej i dobra nas wszystkich