Home DokumentyPolskie dokumenty o życiu konsekrowanymEpiskopat PolskiEpiskopat Polski - BiskupiHomilie i przemówienia biskupów 1964.11.15 – Rzym – Abp Bronisław Dąbrowski FDP, Głosy z auli soborowej o schemacie „Accommodata renovatione vitae religiosae”

1964.11.15 – Rzym – Abp Bronisław Dąbrowski FDP, Głosy z auli soborowej o schemacie „Accommodata renovatione vitae religiosae”

Redakcja

Przemówienie wygłoszone w Radiu Watykańskim

W dniach 10, 11 i 12 listopada 1964 był dyskutowany schemat o zakonach Accommodata renovatione vitae religiosae. Głosowanie zaś nad schematem miało miejsce w dniach 14 i 16 listopada. Tak dyskusje, jak i głosowanie wykazały, jak wielką troską ogarnia i jak w wielkiej cenie ma Kościół i Sobór autentyczne życie zakonne.

Trzeba obiektywnie stwierdzić, że w pracach III Sesji Soboru Watykańskiego II poczesne miejsce zajęła troska o ukazanie potrzeby i znaczenia stanu zakonnego w Kościele. Sobór w różnych schematach raz po raz wraca do tego zagadnienia. W rozdziale VI schematu De Ecclesiae odwołując się do życia zakonnego pragnie Sobór światu ukazać ewangeliczną formę świętości. W schemacie De pastorali episcoporum munere in Ecclesiae usiłuje trudne dzisiaj i odpowiedzialne obowiązki duszpasterskie biskupów i księży wesprzeć ofiarnym ramieniem rzeszy poświęconych Bogu mężczyzn i niewiast. W schemacie De actvitate missionali de Ecclesia Sobór podkreśla znaczenie życia zakonnego dla świadczenia Chrystusowi w dzisiejszym świecie. Wreszcie w omawianym tu schemacie Sobór sięgnął do źródeł życia zakonnego w celu przystosowania go do potrzeb duchowych współczesnego człowieka.

Historia omawianego schematu jest nader ciekawa i wymowna. Obecne jego opracowanie zostało dokonane na zlecenie Komisji Koordynacyjnej, która dla wyrazistości zagadnienia nakazała zredukować go do punktów istotnych i odpowiadających tytułowi.

Pierwsze opracowanie tekstu obejmowało sto stron, następne już tylko trzydzieści, obecna zaś redakcja tekstu obejmuje tylko cztery strony.

Już w maju ten schemat został rozesłany Ojcom Soboru, którzy jeszcze przed rozpoczęciem III Sesji nadesłali swoje uzupełnienia i poprawki na piśmie. Na podstawie tych uwag Komisja poprawiła tekst i rozszerzyła go o 20 propozycji.

Tak pieczołowicie i sumiennie opracowany schemat, po wyczerpującej dyskusji i głosowaniu, został w dniu 14 listopada ponownie odesłany do komisji celem przepracowania i uzupełnienia go według uwag zgłoszonych przy głosowaniu.

Czy już te fakty nie mówią za siebie? Jak najbardziej! Wyciągając wnioski z dyskusji oraz z ostatnich wypowiedzi Ojców Soboru, dochodzi się do stwierdzenia, które już dziś jest pewnikiem, że zakony zrodzone w Kościele należą do Kościoła. Dla tego Kościoła – swej Matki – żyją i działają jako wybrana cząstka. Patrząc z bliska na organizację Soboru i jego pracę, powiedziałbym, że Sobór to wielkie, gigantyczne dzieło odnowy samego Kościoła. Zakony przeto, jako część Kościoła, muszą tej odnowie podlegać.

Tak schemat, który służył za podstawę do dyskusji, jak i czcigodni Dyskutanci zgodni są we wskazywaniu źródeł tej odnowy, a mianowicie: życie szczytami Ewangelii, powrót do duchowości właściwej każdemu instytutowi oraz podjęcie na nowo kierunku, jaki samemu dziełu zakonnemu wytyczył jego założyciel.

Mając te trzy zasady na uwadze, każdy zakon potrafi bezpiecznie przystosować swój sposób życia i działalności do fizycznych i psychicznych warunków współczesnego życia oraz do potrzeb apostolatu tak, żeby świadectwo życia zakonnego mogło być zrozumiałe dla wszystkich.

Dlatego to Sobór odwołuje się nawet do konkretów, gdy nakazuje rewizję konstytucji, zwyczajników i ceremoniałów, gdy mówi o uproszczeniu klauzury, stroju, o zrównaniu chórów, gdy pragnie, aby zakony były acies bene ordinata, nakazuje głębszą, solidniejszą formację zakonną w obowiązkowych junioratach, gdy wreszcie zaleca federacje rodzin zakonnych sobie pokrewnych oraz gdy werbunek – że się tak wyrażę – powołań zakonnych uważa się za sprawę całego Kościoła, a wszystkim jego członkom zaleca o nie troskę.

Stąd jeden wniosek: wbrew oczekiwaniom oraz pogłoskom, przekazywanym z niewiadomych źródeł, że zakony w dzisiejszych czasach nie mają racji bytu, że już się przeżyły i że Sobór zrobi z nimi porządek, zakony z obrad Soboru Watykańskiego II wyszły jak gdyby skąpane w blaski i światła nowych nadziei, które położył Kościół w ich autentycznym, pełnym Ewangelii życiu dla odnowy dzisiejszego człowieka, który nie tyle słowu wierzy, ile faktom. Dlatego ta atmosfera dyskusji nad schematem o zakonach była wyjątkowo solidarna i życzliwa.

Do dyskusji zgłosiło się bardzo wielu Ojców Soboru z różnych części świata. Aby zaś ukazać aktualność zagadnienia, wystarczy powiedzieć, że aż 7 kardynałów zabierało głos w dyskusji. Wszyscy dyskutanci podkreślali wagę i aktualność kontemplacyjnego życia zakonnego, właśnie w dzisiejszych czasach, kiedy pewnego rodzaju satanizm opętał świat. Zgodnie z tym, co powiedział Chrystus Pan, że ten rodzaj szatanów można wypędzić tylko przez post i modlitwę.

Ojcowie Soboru, podkreślając wartość pierwiastka nadprzyrodzonego w życiu zakonnym jako szkole świętości, nie szczędzili słów uznania dla działalności rodzin zakonnych w Kościele i w świecie. 1 200 000 zakonnic i 800 000 zakonników to dwumilionowa rzesza, niosąca swoim zaparciem się siebie, swoją mrówczą pracą i samarytańską miłością ochłodę i ulgę człowiekowi powalonemu dziś przez cierpienia fizyczne i duchowe oraz porzuconemu przez grzech nienawiści przy drogach bezideowego życia.

Nie było prawie przemówienia, w którym nie wyrażono by wdzięczności, szczególnie siostrom zakonnym, za ich ducha poświęcenia i macierzyńskiego oddania Kościołowi i bliźnim. Więcej! Padały wnioski, aby w schemacie, który z założenia swego traktuje o przystosowaniu życia zakonnego do czasów dzisiejszych, poświęcić nieco miejsca na sformułowanie wyrazów wdzięczności i uznania dla sióstr i braci zakonnych za ogromny ich wkład ofiary i pracy w nadprzyrodzone funkcjonowanie Mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Częste i burzliwe Oklaski, bijące w stropy kopuły Michała Anioła świadczyły, że cała aula soborowa to samo myśli, tak samo czuje, że jest zgodna w ocenie aktualności i zrozumienia potrzeby świadectwa życia zakonnego na dziś i jutro Kościoła i świata.

Wszyscy biskupi, jak można było usłyszeć w auli soborowej, bardzo cenią zakony żeńskie w swojej diecezji, ciesząc się, gdy te zakony są i pracują. Cieszą się, że tak powiem, z tego przedłużonego ramienia charytatywnego w diecezji, w parafii i w instytutach charytatywnych. Sytuacja bowiem w dzisiejszym Kościele podobna jest do tej, jaka była w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Mianowicie apostołowie i biskupi mieli tyle pracy, że przerastało to ich siły i możliwości, dlatego powołano instytucje diakonów. A równocześnie z diakonami powstały pierwsze żeńskie zespoły, złożone z wdów i dziewic. Powstały po to, aby służyć stołom biednych, żeby nie zaniedbywać największego przykazania Bożego, przykazania miłości. Tak jest i dzisiaj. Każdy z biskupów i kapłanów jest bardzo przeciążony licznymi zajęciami. Przyczyny tego stanu są różne. I tu zakonnice, jako przedłużone ramię duszpasterza, stają w pierwszym szeregu do pomocy w duchu wiary i miłości.

W tym chórze uznania dla życia zakonnego i wdzięczności dla ofiarnych i pełnych poświęcenia zakonnic dominują głosy ostatnich papieży. Ojciec Święty Paweł VI, ten prawdziwy Sługa sług Bożych w dniu 23 maja 1964 mówiąc o życiu zakonnym, stwierdza: „Na wstępie pragniemy podkreślić, że w dzisiejszych czasach zgromadzenia zakonne odgrywają bardzo wielką rolę, a ich służba dla Kościoła jest nieodzowna. Kościół z rozkwitu życia zakonnego czerpie w wielkim stopniu swe siły, gorliwość apostolską i zapał w dążeniu do świętości”.

A umiłowany Papież Jan, podkreślając znaczenie życia zakonnego w encyklice Ad Petri cathedram, szczególne wyrazy uznania kieruje do zakonnic, kiedy pisze: „Bez wątpienia zakonnice dobrze się zasługują nie tylko względem Kościoła, względem chrześcijańskiego wychowania i dzieł miłosierdzia, lecz także i wobec państwa. Zdobywają sobie ponadto niewiędnącą koronę, jaka ich czeka w niebie”.

Podobnie i inicjator odnowienia życia zakonnego, Papież Pius XII mówi: „Powiedzcie waszym siostrom, że dziękujemy im za modlitwy, których tak nam zawsze potrzeba. Dziękujemy za ich dobry przykład, który walnie umacnia w wierze tylu katolików oraz zbliża do Kościoła pokaźną liczbę tych, którzy doń nie należą. Za trud położony w służbie młodzieży, chorych i opuszczonych, za poświęcenia na misjach i na tylu innych frontach walki o rozszerzenie i wzrost Królestwa Bożego w duszach”.

Podzieliłem się z wami, drodzy radiosłuchacze, spostrzeżeniami z auli soborowej w związku z dyskusją nad schematem o zakonach. Z tamtych spostrzeżeń i wypowiedzi pragnę wyciągnąć wnioski. Spróbujmy. Wszystkie wysiłki Soboru zmierzają ku temu – powiedział relator tematu bp Józef Mekszeja – by życie zakonne rozwijało się pełniej, aby zakonnicy z każdym dniem doskonalej włączali się w duszpasterską odnowę Kościoła i to tak, by przykład ich życia i działalności wpływał dodatnio na rozwiązanie trudnych problemów duchowych i religijnych dzisiejszego świata. Potwierdza to Papież Paweł VI, gdy w swej allokucji o życiu zakonnym z dnia 23.V.1964 mówi: „Pragniemy podkreślić, że w dzisiejszych czasach zgromadzenia zakonne odgrywają bardzo wielką rolę, a ich służba dla Kościoła jest nieodzowna. Kościół bowiem bardzo potrzebuje dziś świadectwa publicznego i społecznego, jakiego właśnie dostarcza życie zakonne. Im więcej żąda się od ludzi świeckich, by prowadzili i szerzyli chrześcijański tryb życia na świecie, tym bardziej wymaga się, aby ci, którzy rzeczywiście opuścili świat, świecili im przykładem i w ten sposób jasno udowodnili, że Królestwo Chrystusowe nie jest z tego świata; czyli nieszczęsnemu światu nie wystarcza dziś mówić o Bogu, trzeba mu tego Boga ukazać. Poświęcona Bogu, wyrwana ze świata, z jego niewoli, aby żyć tylko Bogiem – dusza zakonna może i powinna być pośród świata tego jednym z najbardziej autentycznych i przekonywających świadectw Boga. Zakonnica żyjąc i istniejąc tylko dla Niego zmusza ten dufny, pyszny świat, by w swej gonitwie za użyciem i pieniądzem zatrzymał się i zastanowił nad swoją niekonsekwencją. Życie bowiem wymowniejsze jest od słów. Dlatego tak bardzo Sobór podkreśla, aby to świadectwo życia zakonnego było zrozumiałe dla współczesnych”.

Faktem jest, że fundatorzy poszczególnych instytucji zakonnych pod natchnieniem Ducha Świętego robili wszystko, by rodzina zakonna dawała ludziom swego czasu świadectwo zrozumiałe. Dawania świadectwa zrozumiałego Kościół żąda dziś od każdego zakonu i każdego zgromadzenia zakonnego, żąda od każdego zakonnika i każdej zakonnicy. Jak wielką wymowę i jak ogromny wpływ kształtujący postawę dzisiejszego, egoistycznie nastawionego, goniącego za użyciem człowieka, człowieka dowodzącego sceptycznie, że niemożliwością jest jakakolwiek powściągliwość i wyrzeczenie się, ma radosne, na trzech ślubach zakonnych oparte życie gorliwego zakonnika czy zakonnicy.

Na przykład ubóstwo, praktykowane z naturalnością i swobodą; ubóstwo wyrastające z Ewangelii; ubóstwo prawdziwe, gdy nie strach, nie forma, ale duch ubóstwa przemawia do dzisiejszego człowieka wymowniej niż najpiękniej sformułowane słowa.

Albo posłuszeństwo. Ta dominanta życia zakonnego, które Papież Paweł VI we wspomnianym już przemówieniu zaleca przede wszystkim pielęgnować. To posłuszeństwo, które dzisiejszemu człowiekowi – anarchiście może wydawać się śmiesznym wtedy, gdy jest sztywne i wymuszone, a co gorsza, gdy jest służalcze. To posłuszeństwo – twierdzę – zadziwia i przekonuje najbardziej do nich uprzedzonych wtedy, gdy jest chętne i spontaniczne, gdy jest radosne, naturalne i nadprzyrodzone.

Sobór pragnie dzisiejszemu człowiekowi, z taką uwagą wsłuchującemu się w głosy spod kopuły św. Piotra, ukazać posłuszeństwo zakonne w sposób nie budzący zastrzeżeń, owszem, przez dzisiejszego człowieka uznany i akceptowany. Są bowiem pewne aspekty posłuszeństwa zakonnego, które nawet w okresie powszechnego upadku autorytetu budzą szacunek i z łatwością są aprobowane przez współczesnych.

Potrzeba dziś światu świadectwa prawdziwej i głęboko przeżywanej czystości. Rozmawiałem kiedyś z twardym, patologicznie bodaj uprzedzonym do wszystkiego co kościelne, człowiekiem. Człowiek ten, który spędził w szpitalu kilka miesięcy, a który życie znał i doświadczał od najgorszej strony, wzruszał się, gdy mówił o dobroci i czystości sióstr zakonnych, pielęgnujących go w szpitalu. Mówił: to anioły nie ludzie. Tak, wierzę w ich czystość więcej niż w ubóstwo. Czystość bowiem, gdy jest miłością i płomieniem ofiarnym, promieniuje i zachwyca. Na przykład zakonnica, która prowadziłaby tylko przeciętny tryb życia anielsko czystej, wierzącej, uczciwej dziewczyny, nie dawałaby świadectwa czystości, ale pozostałaby zamkniętą w ciasnym kole wspólnoty zakonnej i tylko zwykłą kobietą, ograniczoną może do pewnej liczby ćwiczeń pobożnych lub ofiar, a czasem – powiedzmy to szczerze – do dziwactw, hipokryzji. Czystość zakonnicy, aby budowała i pociągała, musi być radosna i świadoma. Zakonnica swym dziewictwem, wypływającym z głębi wierzącej i ofiarnej duszy, a promieniującym na zewnątrz, zdolna jest rozniecić w świecie światło wiary w ślad za Maryją. Światło Przedwieczne bowiem było dane właśnie światu w blasku dziewictwa. Mater Virgo.

Ale idąc dalej we wnioskowaniu musimy stwierdzić, że to zdumienie świata, zbawienne nawet wtedy, gdy jest połączone z odrobiną zgorszenia, musi z konieczności zgasnąć bezpłodnie, jeżeli żywa i gorliwa placówka zakonna nie rozwinie podstawowego daru łaski w braterskiej miłości wzajemnej. Wszyscy dziś widzimy z przerażeniem, jak to namiętne dążenie człowieka do państwa sprawiedliwości jest bliskie katastrofy z powodu wykluczenia zeń Boga. Tego Boga, którego ludzie, choć nieświadomie, dotykają w swej tęsknocie za sprawiedliwością, który jedynie Sam może ocalić sprawiedliwość, stawiając ją obok swej miłości. Bo miłość omnia vincit – wszystko zwycięża, a sprawiedliwość bez miłości wydaje się cnotą lichwiarską. Douglas Hyde, autor wielu ciekawych książek, w epilogu do biografii Sługi Bożego Apostoła Miłości ks. Alojzego Orione stawia czytelnikowi pytanie: sprawiedliwość czy miłość? Czy istotnie możliwa jest społeczność, gdzie sprawiedliwość zastąpiono by miłością? Jakże poruszać to zagadnienie tak ważne i decydujące i nie spojrzeć nań przez pryzmat życia zakonnego? Właśnie typowym jest tu życie zakonne, w którym zbiorowa miłość dobra, wspólne dążenie do dobra powszechnego eliminują te tak pospolite i szkodliwe tendencje egoistycznego świata. Trudno uniknąć porównania między naszą epoką a epoką św. Franciszka z Asyżu. I tu i tam to samo straszliwe zagrożenie Kościoła, wynikające z głębokich i masowych przemian ekonomicznych, ta sama Boska odpowiedź w postaci potrzeby umiłowania cnoty ubóstwa u chrześcijan. Czy w odpowiedzi dzisiejszego człowieka znajdzie się ten sam zapał, ta sama czystość intencji? Czy obok nieuniknionych spraw (wiek XIII znał ich bardzo wiele) zdobędzie się wiek XX na cudowną odpowiedź, jaką wsławił się wiek XIII, wybuchem ducha franciszkańskiego? Wszyscy ochrzczeni jesteśmy wezwani. Od nas zależy odpowiedź.

Gdzież jednak spontaniczniej rozleje się ta łaska ubóstwa, gdzie nagromadzi się ona pełniej, jak nie w duszach poświęconych ubóstwu, czystości i posłuszeństwu, których śluby i konsekracja są gwarancją oraz postulatem, by stanęła pośród świata pochodnia rozniecająca światło w jego całej czystości i mocy?

Świat dzisiejszy potrzebuje ubogich, rzeczywistych ubogich, ubogich w duchu, ubogich, których ubóstwo nie byłoby zabezpieczeniem na czarną godzinę, lecz wzorem rzeczywistego ogołocenia, zdecydowaną wolą polegania tylko na Bogu, zerwaniem z zależnością od dóbr materialnych.

Już na pewno, drodzy radiosłuchacze, słyszeliście o geście Papieża Pawła VI, który po zakończeniu dyskusji nad schematem Accommodata renovatione vitae religiosae, wobec zgromadzonych Ojców Soboru, w auli złożył na ołtarzu jako dar dla ubogich własną swoją tiarę. Czy to tylko gest, spytamy? Wymowa wydarzenia jest głębsza i cenniejsza niż sam fakt. Papież składa ofiarę z czegoś, co było jego osobistą własnością, tiarę, z którą dzięki jej pochodzeniu był na pewno związany uczuciowo. Gest Papieża Pawła VI, powiedział ktoś z obecnych, znaczy przede wszystkim osobiste umartwienie. Wydaje się, że Papież chciał nam wszystkim powiedzieć, że nie można mówić o ubóstwie zakonnym czy o ubóstwie w Kościele, jeżeli nie jest się gotowym do wyrzeczeń osobistych. Wymowny dar Papieża otwiera horyzonty – pisze „Osservatore Romano”. Kościół w swoich Pasterzach, jak i w swoich wiernych, może i powinien wyzbywać się tego wszystkiego, co nie jest istotne dla życia, dla godności i dla posłannictwa, a to dlatego, by zawsze dobrze czynić wszystkim, a cierpiącym ofiarnie nieść ulgę. Dar Papieża, a bardziej jeszcze jego wymowne znaczenie, daje nam klucz do rozwiązania problemu odnowy życia zakonnego – tak ja sobie myślę. I uważam, że rozwiąże go ta rodzina zakonna, rozwiąże go ten zakonnik i ta zakonnica, która jest zdolna do osobistych wyrzeczeń, która roztropnie potrafi wyzbywać się wszystkiego tego, co zdaniem Kościoła nie jest istotne dla życia, dla godności ludzkiej, dla świętości i powołania zakonnego.

Oto, moi drodzy radiosłuchacze, wprowadzenie papieskie do dzieła odnowy posoborowej. Szczęść Boże!

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda