1974.04.21 – Warszawa – «Sapere ausuris…!» Przemówienie z okazji 200 rocznicy śmierci księdza Stanisława Konarskiego, pijara

Wysławiajmy mężów chwalebnych i ojców naszych w pokoleniu ich. Taką zachętę, zawartą w Księdze Eklezjastyka rozdział 44, daje nam Duch Boży. Pragniemy na wstępie tej uroczystości, która w słuszny sposób związana jest z Warszawą, gdzie ksiądz Stanisław Konarski dokonał największych dzieł, poczynając od założenia Collegium Nobilium – nawiązać przede wszystkim do tego, co mówi nam dzisiaj Duch Boży. Właśnie w liturgii słowa Duch Boży zachęca nas, abyśmy oddali należną cześć apostołom Chrystusa. Jest to zachęta, aby wszystkich, którzy służą Duchowi Bożemu, czcić w odpowiednim wymiarze tak, jak czcimy najbliższych świadków życia i pracy Chrystusa, oraz tych, którzy poszli w ich ślady.

Czytamy też dzisiaj w liturgii słowa o dziwnych przeżyciach świadka Chrystusowego, umiłowanego ucznia, Jana Ewangelisty na Patmos. W swojej udręce więźnia usłyszał słowa: Co widzisz w księdze, napisz i poślij siedmiu Kościołom, które są w Azji (Ap 1,11). – Gdy Jan obejrzał się, ujrzał w pośrodku siedmioramiennego świecznika stojącego Chrystusa. On to polecił mu przekazać Kościołom wszystko, co zasłyszał i co przeżył, ku ich zbudowaniu. I nas dzisiaj to zobowiązuje, abyśmy patrząc w przeszłość, wskazywali teraźniejszości i przyszłości drogi rozwoju.

I wreszcie Chrystusowe słowa wypowiedziane do wątpiącego Tomasza. Chrystus stwarza mu prawdziwie braterską sposobność, aby dotknął się miejsca Jego ran i przestał być niedowiarkiem, a stał się wierzącym.

WYCHOWAWCA NARODU I BUDZICIEL SUMIEŃ

To jest liturgiczne i biblijne tło nauki natchnionej – na dzisiaj. Wszystko to nas zachęca do oddania hołdu zakonnikowi pijarskiemu, wychowawcy narodu, księdzu Stanisławowi Konarskiemu. 3 sierpnia ubiegłego roku upłynęło 200 lat od chwili, gdy odszedł on z polskiej ziemi. Można na podstawie niezwykle bogatej literatury dotyczącej jego działalności dać jego krótką charakterystykę i odpowiedzieć na pytanie – kim był.

Był zakonnikiem należącym do zgromadzenia księży pijarów, których praca zaważyła na dziejach oświaty katolickiej i wychowania w świecie, a szczególnie w naszej ojczyźnie. Był wielkim wychowawcą narodu polskiego w przełomowych chwilach, gdy ważyły się losy naszej ojczyzny: czy pójdzie naprzód ku rozwojowi, czy też pozwoli się zniszczyć.

Był budzicielem sumień w trudnych czasach saskich. Urodził się przecież we wrześniu 1700 roku, a więc w okresie w którym Polska wchodziła w niezwykle dla siebie trudny okres. Był reformatorem starego ustawodawstwa, jak o tym świadczą potężne jego księgi – Volumina legum, wokół których powstała wielka literatura naukowa. Starał się przezwyciężyć anarchię, rodzącą się z liberum veto. Zwalczając anarchię prawną starał się jednocześnie zmodyfikować najrozmaitsze przywileje stanowe, które były niezgodne z duchem chrześcijańskiej równości braterskiej i społecznej.

NA TLE PONUREJ RZECZYWISTOŚCI POLSKIEJ

Ale jasna rzecz, że najważniejsze jego dzieło, to organizacja oświaty na 20 lat przed powstaniem Komisji Edukacji Narodowej, która – jak wiemy – jest szczytnym tytułem Polski, usiłującej się odrodzić i wybronić przed zniszczeniem jej wolności. Działo się to o wiele, wiele wcześniej aniżeli w innych współczesnych państwach, które także były w rozkładzie społecznym, prawnym i politycznym. Nieraz zapomina się o tym, mówiąc o latach rozbiorów Polski, że w Europie nie było wtedy właściwie ani jednego państwa, które stałoby na mocnych nogach.

Jeżeli Polska padła ofiarą, podczas gdy inne państwa się uratowały, to tylko w wyniku sytuacji geopolitycznej, w jakiej się znajdowaliśmy. Na tle ponurej rzeczywistości ówczesnej Polski zaczęły się już jednak rodzić w narodzie pewne nurty broniące go przed ostatecznym upadkiem.

Jest to czas pierwszego rozbioru w 1772 roku. Na terenie Polski zachowującej jeszcze pozory wolności przed rozbiorem drugim i trzecim buszują bezkarnie przyszli najeźdźcy i rozbiorcy kraju. Ambasadorowie obcych sąsiednich państw więcej wówczas w Polsce znaczą aniżeli król. Usiłują oni dyktować zarówno królowi, jak sejmowi i narodowi takie postulaty, które nieuchronnie musiały – pomimo obrony zdrowych sił narodu – doprowadzić do upadku.

Trzeba jednak podkreślić, że w tych ciemnych czasach ujawnia się już geniusz narodu. Nie wolno o tym zapominać i nie wolno malować na czarno tego okresu dziejów Polski! W Ojczyźnie naszej dokonały się wtedy doniosłe zmiany co najmniej o pół wieku wcześniej niż w innych państwach, poczynając od Komisji Edukacji Narodowej, czyli od reformy oświaty. Gdyby przemiany te miały miejsce w innych krajach, niewątpliwie mogłyby one szybciej wyjść z anarchii, w której pozostawały, podobnie jak rozdzierana przez sąsiadów Polska.

Jesteśmy w okresie powstania Komisji Edukacji Narodowej, w przededniu Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3 maja. Żadne z ówczesnych państw nie może się pochwalić takimi właśnie inicjatywami, które ujawniły geniusz narodu polskiego. Jeśli Polska dawała znaki takiej tężyzny duchowej, to przez to samo dała też dowód, że na upadek i na rozbiór nie zasłużyła.

Gdybyśmy chcieli porównać ten okres z każdym innym, to moglibyśmy chyba powiedzieć, że wszystkie niemal powstania Polski już powalonej, nie wyłączając powstania warszawskiego, które zrosiło krwią najlepszych synów posadzkę tej katedry, były dowodem, że Polska chce żyć, że ma prawo do życia i możność utrzymania się przy życiu własnymi siłami. Ludzie, którzy mają zwyczaj malować ten okres dziejów Polski w najczarniejszych barwach, powinni dostrzec, że Polska czasów Konarskiego i czasów Komisji Edukacji Narodowej dawała wspanialsze dowody swojej tężyzny i zdolności do niezależnego bytu aniżeli wszystkie inne współczesne państwa.

GENIUSZ WYCHOWAWCZY, SPOŁECZNY I POLITYCZNY KSIĘDZA KONARSKIEGO

Można mówić o swoistym geniuszu księdza Stanisława Konarskiego. Ujawnia się on w trzech dziedzinach. Pierwsza z nich to pedagogika, stworzenie postępowego systemu wychowania obywatelskiego i organizacji oświaty narodowej.

Drugim elementem świadczącym o geniuszu księdza Konarskiego jest jego działalność w dziedzinie społeczno-politycznej. Wybitni badacze tego okresu, zwłaszcza dziejów Komisji Edukacji Narodowej, przyznają, że jeżeli komu spośród wybitnych ludzi tamtych czasów należy przyznać tytuł „ojca demokracji polskiej”, to raczej księdzu Konarskiemu, bardziej aniżeli księdzu Staszicowi czy księdzu Kołłątajowi.

Zaznaczyło się to szczególnie w jego wybitnych dziełach: Volumina legum i O skutecznym rad sposobie. To ostatnie jest obroną wolności życia publicznego i normalnego funkcjonowania sejmu, który nie powinien być ani miejscem hazardu liberum veto, ani też sejmem niemym, milczącym, lecz żywym organizmem narodu mówiącego. O taki właśnie sejm walczył ksiądz Konarski. Dzięki temu zyskał sobie sławę tak wielką, że nawet lękliwy, choć bardzo zasłużony, król Stanisław August Poniatowski musiał to przyznać, gdy około roku 1770 kazał wybić na cześć księdza Konarskiego medal z napisem: Sapere auso – temu, który ma odwagę myśleć.

Istnieje jeszcze trzeci element, składający się na geniusz księdza Konarskiego, to wychowanie religijne narodu. W tej świątyni, w sercu stolicy, która patrzyła na zmaganie się księdza Konarskiego i tylu innych kapłanów, których zaszczytne tytuły kapłańskie zamazuje się niekiedy we współczesnej publicystyce i bibliografii – chciałbym powiedzieć, że właśnie tutaj, na terenie Warszawy, walczącej o zachowanie niepodległości, najbardziej zaznaczył się geniusz księdza Konarskiego dzięki tym trzem elementom wychowania i odnowy życia narodowego.

WYCHOWANIE NARODOWE MUSI BYĆ RELIGIJNE

O wychowaniu narodowym przez ożywienie wartości religijnych chciałbym pomówić nieco dłużej. Jeden ze współczesnych doktorantów, poświęcając swą pracę księdzu Konarskiemu, na początku umieścił wyjątek z jego dzieła dotyczący religii. Oto jak sformułował ksiądz Konarski swój stosunek do religii w życiu narodu: Jest Bóg, który świat i nas stworzył, który światem i nami rządzi, nasz Początek i nasz Koniec ostatni. To dosyć dobrze pojąć i nieustannie pamiętać należy.

Było to na pewno przewodnie hasło całego myślenia religijnego księdza Konarskiego. W wieku Oświecenia i panującego deizmu starał się on na właściwym podłożu ustawić znaczenie religii w życiu osobistym obywateli i w życiu narodu. W imię tej zasady domagał się moralności w polityce. W pierwszym okresie swej publicznej działalności rzucił się w wir życia politycznego, ale gdy dostrzegł całą jego słabość, niedojrzałość ludzi zajmujących się polityką i infantylizm polityczny, jaki ujawniali, tak skutecznie zraził się do polityki, że przerzucił się stanowczo na odcinek pracy wychowawczej we właściwym tego słowa znaczeniu.

Ze swoich doświadczeń z terenu życia politycznego wyniósł przekonanie, że nie można uleczyć narodu Ą państwa bez moralności w polityce. Należałoby to wypisać i dzisiaj na wszystkich murach Warszawy. Ksiądz Konarski głosił: trzeba nowego człowieka! By tego nowego człowieka dać narodowi, powołał do życia w roku 1740 szkołę Collegium Nobilium, przez którą sam się wsławił, a także narodowi sławy i pożytku przysporzył.

Myślą przewodnią pracy w Collegium Nobilium były dwa hasła: ideał porządnego człowieka i ideał chrześcijanina. Jak niemal wszyscy ludzie Oświecenia i ksiądz Konarski, będąc optymistą, wierzył w nieskażoność natury ludzkiej. Chociaż człowiek sam w swoich właściwościach uległ skażeniu, jednak natura ludzka nie została przez to zniszczona. Można to przyjąć, gdy pamiętamy o dziele zbawczym Chrystusa, który przyszedł uporządkować nieład w skażonej przez grzech naturze człowieka, która zachowała właściwości nadane jej przez Stwórcę.

Znamienna jest zachęta księdza Konarskiego skierowana do kaznodziejów ówczesnych, aby nauczali:

Dobry senator i minister – lecz jednocześnie chrześcijanin.

Dobry żołnierz i władca – lecz równocześnie chrześcijanin.

Dobry obywatel – lecz równocześnie chrześcijanin.

Te jego wskazania zapisane są w różnych ordinationes wizytacji jeszcze w roku 1754. Wierząc, jak współcześni mu ludzie, w moc rozumu i szlachetność natury ludzkiej, jednocześnie przyznawał prymat moralności nad uczonością. Uważał, że sam scientyzm i wysiłek intelektualny, chociażby najbardziej szlachetny, jeszcze nie dokonują wszystkiego bez pomocy zdrowych zasad moralnych, które muszą być przodujące w formacji duchowej nowego obywatela. Szkoła, jego zdaniem, ma przede wszystkim wychowywać porządnych ludzi, a dopiero na dalszym planie – ma dawać narodowi ludzi uczonych.

Oczywiście, zdawał sobie sprawę, że wprowadzenie w życie takiego programu jest możliwe tylko wtedy, gdy są odpowiednie sankcje moralne. Sankcji tych szukał w „Wierzę w Boga” i w religii katolickiej. Zasadę tę upowszechniał. Porównywał ją z myśleniem współczesnych sobie wybitnych ludzi. Wystarczy, że przytoczę tutaj zdanie kanclerza Andrzeja Zamoyskiego, który w roku 1768 pisał do księdza Konarskiego takie słowa: Wszyscy mówią o reformie Rzeczypospolitej i jej sobie życzą, lecz jako bez słońca światło świata być nie może, tak poprawienie rządów i rad bez poprawy obyczajów, a poprawa obyczajów bez religii udać się żadną miarą nie mogą.

Porównawszy swoje myślenie z myśleniem wybitnego kanclerza, ksiądz Konarski starał się oprzeć program dla szkół pijarskich na wychowaniu religijnym i zdrowej filozofii chrześcijańskiej. Pełna edukacja narodowa jest według niego możliwa tylko dzięki religii objawionej, bo ona wspiera człowieka zarówno w sferze jego inicjatyw i działań materialnych, jak i w dziedzinie jego przeznaczeń wiecznych. Człowiek musi mieć przed sobą syntezę swojej docelowości.

Taką syntezę docelowości mogą dać nie doraźne programy na dziś, jutro czy na kilka lat. Może ją dać trwała w swoich zasadach teologicznych i moralnych religia objawiona, która człowiekowi dodaje skrzydeł, ażeby w swoim programowaniu nie wyglądał jak las, któremu burza ścięła wierzchołki drzew. A tak wygląda człowiek nie posiadający wiary. Tak też wygląda i naród nie posiadający życia religijnego.

Wiedział o tym ksiądz Konarski i mówił, że zarówno dla programowania ekonomicznego, gospodarczego, jak i dla właściwych celów i pełni rozwoju osoby ludzkiej potrzeba religii objawionej. Był zdania, że dla dobra narodu kraj musi zachować charakter katolicki, a nawet – co może razić współczesnego człowieka – domagał się kar na tych, co podważają autorytet Kościoła.

Znamienne są słowa księdza Konarskiego zawarte w piśmie z roku 1757: O to tu idzie, aby za najgruntowniejszy wszystkiego Rzeczypospolitej dobra fundament uznawszy religię, tamę irreligii i bezbożności szerzącej się założyć. A wzorem i duchem przodków naszych nie tylko świętymi i mocnymi bronić ją prawami, ale też na obronę Boskiego honoru i wiary, kiedy by tego było potrzeba, krew i samo życie łożyć ochotnie. – Tak ksiądz Konarski rozumiał ideał równowagi religijno-moralnej i społeczno-obywatelskiej w ojczyźnie. Bezbożność nazywał „irreligią” i uważał, że jest ona największym szkodnikiem dla wychowania narodowego, a więc i dla samego narodu.

Jak to dawno, a jednak jak to jest aktualne!…

Starajmy się, biorąc pod uwagę to, co było już tu, w tej katedrze powiedziane, dokonać zwięzłego zestawienia naszych myśli na dziś. Dlaczego? Bo z przeszłości trzeba zawsze wyciągać nauki dla teraźniejszości, dla wychowania narodu w nadziei, że naród wychowany na podstawie minionych doświadczeń zabezpieczy ojczyźnie normalny i spokojny rozwój duchowy, moralny, społeczny i ekonomiczny.

ZASTOSOWANIE NA DZIŚ

Dlatego też, syntetyzując, można powiedzieć, że zdaniem księdza Konarskiego, nie należy zrywać z przeszłością. Naród bez dziejów, to naród tragiczny! Szczęściem dla narodu polskiego jest to, że tworzył swoje dzieje zarówno w sytuacjach pomyślnych, jak i tragicznych. Są takie dziedziny kultury narodowej, które doszły w Polsce w szczególny sposób do głosu w sytuacjach najtrudniejszych. Wystarczy wspomnieć „wielką trójcę” i dodać do niej Norwida, a później pisarzy historycznych, zwłaszcza Sienkiewicza, dzięki którym Polska duchowo i psychicznie została przygotowana do zmartwychwstania.

To wszystko wyrosło przecież z przeszłości, z tego, czym naród kiedyś żył, czego dokonał, co było jego szlachetną ambicją, choć może nie zawsze wolne od błędów, jak każde działanie indywidualne czy społeczne. Trzeba, aby naród stał mocno na tych bastionach i pokładach wypracowanych mozolnie w ciągu naszej przeszłości dziejowej. Jest rzeczą nierozważną, a niekiedy zuchwałą, ośmieszać przeszłość narodową z pozycji współczesnej.

Wiemy, że wszystkie szkoły historyczne, które przez szkła współczesności oceniały fakty przeszłości, dopuszczały się wielkich błędów i alienacji wykładni. Takiego błędu nie należałoby powtarzać dzisiaj, w okresie zachwalanego materializmu dialektycznego.

Druga zasada, którą można wyprowadzić z pism księdza Konarskiego, to wierzyć we własne siły narodu. Któż miał trudniejszą sytuację dla fundacji Collegium Nobilium i tylu innych szkół, dla mobilizowania i reformy wychowania jak nie on? A jednak dostrzegł w życiu narodu, pomimo skłócenia politycznego, takie walory moralne, narodowe i kulturalne, które mogą być uruchomione, a nawet mogą poprowadzić w zaszczytną przyszłość.

Nie należy więc oglądać się – co i dziś często powtarzamy – ani na prawo, ani na lewo. Nie należy oczekiwać zbawienia od innych narodów. Nie wolno osłabiać swojej postawy społecznej i moralnej wyczekiwaniem, że inni to za nas zrobią, inni nas wesprą, inni przyjdą z taką czy inną pomocą. Nie! Jest to błąd wychowawczy o założeniu śmiercionośnym. Dlatego też naród zawsze musi mieć ambicje wiary we własne siły.

Inna teza, która wiąże się z poprzednią, to „nie zapożyczaj się u obcych”. Chociaż ludzkość jest pewnego rodzaju wspólnotą kulturową, jednakże – jak zwracał uwagę Jan XXIII w swojej encyklice Pacem in terris – każdy naród musi wypracować swoje własne wartości kulturalne i musi nimi żyć; inne narody nie mogą narzucać narodowi pracującemu o własnych siłach swoich schematów społecznych, ekonomicznych czy politycznych. W całokształcie rozwoju kultury ogólnoludzkiej będzie to zawsze zjawiskiem ujemnym. Możemy to wyczuć w ambitnych planach i myślach księdza Konarskiego.

Trzeba dodać, że synowie polskiej ziemi mają czerpać soki z gleby rodzimej, z kultury rodzimej, z dorobku i doświadczeń rodzimych, z religijności i religijnego obyczaju rodzimego, doświadczonego przez dziesiątki wieków. Trzeba opierać moralność narodową na religii, na wierze w Boga, w opatrzność Bożą i w sługę Bożego w narodzie – w Kościół Chrystusowy. Moralność nie może wisieć w powietrzu, nie można napisać jej na zamówienie w takiej czy innej komisji wychowania i programowania. Będą to zawsze twory sztuczne, a więc nietrwale.

I jeszcze jedno: godność i wolność człowieka można obronić tylko w imię Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Dlatego chrześcijaństwo ma tak doniosłe znaczenie i współcześnie, gdy hasło wolności, równości i godności ludzkiej jest tak popularne, iż jest na ustach wszystkich. Trzeba jednak zawsze pytać – w imię czego? Kościół umie na to dać odpowiedź: w imię tego, że jesteśmy dziećmi wspólnego Ojca, który miłuje i dobrych, i złych, a słońce swoje i deszcz daje jednym i drugim.

«SAPERE AUSO – SAPERE AUSURIS!»

Zestawiwszy te najbardziej podstawowe tezy myślenia księdza Konarskiego, moglibyśmy zmierzać ku zakończeniu. Wspomniałem już, że król Stanisław August Poniatowski, którego historia dzisiaj coraz bardziej rehabilituje – oczywiście nie zasłaniając jego wad – chcąc uczcić księdza Konarskiego, kazał wybić na jego cześć medal z napisem: sapere auso – mającemu odwagę myśleć. Dodajmy samodzielnie. Chcielibyśmy ten napis odbić na waszych sercach i napisać: sapere ausuris – mającym odwagę myśleć. To pragnienie pielęgnuje w swoim sercu wasz biskup i prymas […].

Można by na zakończenie powiedzieć słowa, które dzisiaj podaje nam liturgia: narodzie polski, za wzorem wychowawcy narodu wiedz, co mówi ci Chrystus – nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym!

Odważnie mówimy nie pierwszy raz na ambonach stolicy: nie bądźcie narodem tchórzów, miejcie odwagę myśleć! – Sapere ausuris – jak miał odwagę, zda się w beznadziejnych chwilach, myśleć samodzielnie i za to jest dziś czczony – ksiądz Stanisław Konarski.