Rode F. Kard., Osoby konsekrowane w Kościele według dokumentu Mutuae Relationes

Wielebni Przełożeni i Przełożone,

pozwólcie, że rozpocznę moje wystąpienie od wyrażenia szczerej wdzięczności za zaproszenie, które skierowały do mnie Konferencje Przełożonych. Każda okazja powrotu do ojczyzny umiłowanego Jana Pawła II jest dla mnie motywem radości. Jego przykład nadal nas podtrzymuje, a nauczanie – oświeca nasze życie, o czym będziemy mogli się przekonać również przy okazji tematu, który podejmujemy.

I.  Perspektywa teologiczna

Wymaga ona podejścia do sprawy z szerokim oddechem, ponieważ nie chodzi o to, aby rozwiązać jakiś problem w sposób przyjazny lub z odpowiednim miłosierdziem, ale perspektywa teologiczna zakłada głęboką świadomość eklezjalną. Pierwsze odniesienie, które powinniśmy uwzględnić, jak wskazuje na to tytuł mego wystąpienia, znajduje się we wskazaniach (Note direttive) „Mutuae relationes”. Nawet pobieżna lektura tego dokumentu, który Papież Paweł VI przekazał zakonnikom, wystarczy, aby dostrzec w nim bogate treści doktrynalne.

1.  Punkt wyjścia

Głównym tematem dokumentu są relacje między biskupami i zakonnikami. Ale perspektywa, w jakiej należy rozważać i definiować tę problematykę, jest określona w punkcie 1: obecność Ducha Świętego jest szczególnie odczuwalna w ostatnich latach. W tym klimacie ożywienia, gdy mnożą się inicjatywy, a obraz eklezjologii został głęboko zmieniony przez doktrynę soborową, odczuwa się potrzebę nie tylko koordynowania współpracy, ale zrozumienia jej do głębi. Działanie dyscyplinarne jest podporządkowane zrozumieniu teologicznemu, a to zakłada już od początku dynamikę duchową jako konstytutywny element Kościoła. Odwołanie się do uległości wobec Ducha nie jest już więc ogólnym wezwaniem zachęcającym do zmiany, ale klarownym przyjęciem odpowiedzialności. Ze strony wiernych, którzy muszą tym żyć, i ze strony hierarchii, która musi jej służyć.

Takie rozróżnienie jest ważne w dialektyce fenomenów społecznych. Dokument jest tego świadomy i wskazuje na podwójne ryzyko, które może wynikać z takiej interpretacji. Po pierwsze – dlatego, że analizując Kościół według modeli czysto socjologicznych, można dojść do fałszywych twierdzeń, niemożliwych do przyjęcia. Na tej linii, być może, szkody wydają się ograniczone, ponieważ naukowcy katoliccy nie próbowali podejmować redukcji czysto socjologicznej. Dali oni jednak podstawy więcej niż dostateczne do powstania drugiego niebezpieczeństwa: koncepcji częściowych lub wykluczających, które mają wpływ na harmonijną strukturę Kościoła. Lektura socjologiczna, nawet jeśli nie redukcyjna, może posunąć się do poddania pod dyskusję elementów natury dogmatycznej.

Aby przezwyciężyć takie postawienie problemu, które nie ma w sobie nic ewangelicznego, istnieje bardzo precyzyjna wskazówka ewangeliczna: władza jest służbą. Jakakolwiek zdolność do działania, jakiekolwiek uprawnienie do dysponowania nie może być na korzyść jednostki czy też grupy interesów, ale należy do porządku komunii i wspólnoty. Kontekst eklezjalny problematyki, którą się zajmujemy, określa to w sposób zasadniczy. Relacje między biskupami i zakonnikami mogą być zrozumiane tylko w Kościele, w którym się dokonują.

Prezentacja Kościoła, jaką daje „Mutuae relationes”, choć zwarta, jest naprawdę znacząca. Tajemnica nowego Ludu. Rzeczywistość jasno określona, która jednak transcendentuje (przekracza) siebie samą i przedstawia siebie jako nadzieję dla całej ludzkości. I to nie z powodu jakichś roszczeń, ale na mocy innej siły, otwartej na przyszłość, siły, która sprostała konfrontacji z faktami historycznymi. Ten Lud zaangażowany, aktywny, nie porusza się jak ślepa masa. Jest ożywiany darami, którymi ubogaca Duch wszystkich i każdego z jego członków. Wynika stąd jedność, która odnajduje się w organicznej spoistości w prawdzie Chrystusa (Ef 4,20n). W Nim historia łączy się z transcendencją, która umożliwia ciągle na nowo wzrost ku przyszłości absolutnej w miłości Ojca (1 Kor 15,28: Ag 2).

2.  Wybór działania

Tekst dokumentu w sposób przekonywający rozpoznaje impuls Ducha w działaniu eklezjalnym. Ta obecność formułuje od nowa jedność operacyjną w Kościele. Wzrasta ona na mocy wewnętrznej zasady i jest ożywiana różnorodnością. Duch Jezusa jednoczy w komunii z Ciałem Zmartwychwstałego, które jest jednocześnie jej źródłem (J 7,37-39). Tak więc jedności nie rozumie się tylko jako zgodności dopełniającej się, ale sama zasada dopełniania się wzajemnego wynika z rzeczywistej prawdy o tym, że żyje się tym samym życiem (1 Kor 12,4-6.27). Życie to rozwija się we wzajemnych relacjach wymiany darów, otrzymanych dla wspólnego pożytku.

Nie mamy do czynienia z tendencjami rozpraszającymi, ale z impulsami, które zakładają i włączają nas do projektu o wymiarach kosmicznych (Rz 8,16-23). Bardzo słusznie dokument „Mutuae relationes” (p. 3) przywołuje tajemnicę Wcielenia. Nie można bowiem zrozumieć pojednania wszystkiego w Chrystusie bez odwołania się do Tego, który jest jego fundamentem (Kol 1,17) i Głową (Ef 1,10). Ale Wcielenie oznacza pełne włączenie historii w plan zbawienia. Staje się ono rzeczywiste, konkretne, aż do przeniknięcia tego, co indywidualne i rozpoznawalne w materii ludzkiej.

Według konstytucji „Lumen gentium” (p. 1) Kościół jest sakramentem zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego. Sakramentalność prowadzi więc od komunii do misji poprzez posługę (ministerium). Wszyscy członkowie Kościoła są w sposób konieczny zaangażowani w całość tego projektu, w którym współpracują stosownie do swych zadań. W każdym ze swych członków Kościół urzeczywistnia swą naturę komunii, posługi i misyjności. Należy więc potwierdzić w sposób klarowny jedność powołania do zjednoczenia z Bogiem dla zbawienia świata. Tylko w ten sposób życie w Duchu może stawać się kryterium dla jedności w perspektywie służby i powszechnego zbawienia. Będzie ono mogło ukierunkowywać Kościół ku wyborom, których powinien dokonywać (Ap 3,22).

3.  W organicznej komunii

Dokument „Mutuae relationes” aż do tego momentu rozwinął bez większych trudności refleksję nad zasadami. Przechodzimy teraz do pierwszego kontaktu z rzeczywistością. Uległość Duchowi pokazuje się w wierności Panu, który Go posyła (p. 5). W ten sposób dokument, który rozważamy, podkreśla wewnętrzną i życiową zbieżność między działaniem Chrystusa i Ducha. Komunia (jedność) Kościoła bierze swe pochodzenie i żywotność od Chrystusa i od Jego Ducha. Jest to aksjomat zbawczego planu: nie istnieje natchnienie bez historycznego Wcielenia. Jeżeli czasem woli się to drugie kryterium, ponieważ jest łatwiejsze do bezpośredniego zweryfikowania, pierwsze również może podlegać próbie faktów. Z łatwością bowiem podważa się wygórowane ambicje, które nie wytrzymują próby konkretności, ale w życiu kościelnym szybko też można dostrzec, gdy struktura dusi ducha, któremu powinna służyć.

W takich warunkach posługa biskupów w Kościele ma specjalne znaczenie. Oczekuje się od nich w sposób szczególny służby komunii. Po to, by mogli ją harmonijnie rozwijać, Pasterze otrzymują specjalne dary Ducha. Dzięki nim mogą współpracować w koordynowaniu różnych zadań i animować wzrost tej wielowymiarowej jedności. To, co jest prawdziwie ważne w ustanowieniu tej funkcji, to nie jakiś rodzaj przywództwa (leadership), ale jej charakter duchowy i charyzmatyczny. Nie można tej funkcji uprawomocnić tylko według modelu czysto jurydycznego, zakłada ona bowiem zawsze sakramentalną tajemnicę łaski.

Idąc po tej linii, dokument „Mutuae relationes”, gdy mówi o biskupach, poświęca szczególną uwagę posłudze uświęcania. Jeśli nasz dokument przyjmuje takie ustawienie sprawy, to czyni to ze względu na szczególne zainteresowanie zakonnikami. Biskup, który powinien zajmować się uświęceniem wszystkich diecezjan, ma szczególną odpowiedzialność wobec tych, którzy zobowiązali się publicznie do dążenia do świętości.

Trzeba zauważyć, że postać biskupa, tak jak ją przedstawia dokument, staje się bardziej duchowa (p. 6) i odzyskuje cechy wielkiego szafarza (p. 7). Włączenie konsekracji zakonnej do liturgii pokazuje, że celebruje się nie tylko osobiste powołanie, ale to Kościół odpowiada na Bożą propozycję zbawienia. „Mutuae relationes” (p. 8) mówi również o innych zadaniach hierarchii w stosunku do życia zakonnego, ale to z konsekracji wyprowadza misję. Jest to godna podkreślenia nowość, zaraz też potwierdzona. Nie chodzi o to, aby angażować dostępne siły, ale aby ułatwiać ich zaangażowanie według Ducha, który został im dany.

4. W Duchu jedności (communio)

Po „Mutuae relationes” nie będzie można poddać w wątpliwość natury charyzmatycznej życia zakonnego. Idea charyzmatu stanowi punkt centralny rozdziału, poświęconego naturze eklezjalnej tego rodzaju życia. Na początku (p. 10) mamy dwa znaczące stwierdzenia. Pierwsze dotyczy relacji ze strukturą hierarchiczną Kościoła. Przypominając teksty Soboru (LG 43), stwierdza się, że życie zakonne nie identyfikuje się z żadnym z dwóch stanów – ani kleryckim, ani laickim – obecnych w Kościele.

Inne podstawowe stwierdzenie precyzuje sposób, w jaki zakonnicy uczestniczą w naturze sakramentalnej Kościoła. Ich pójście za Chrystusem reprezentuje działanie Chrystusa. Podczas gdy na Soborze (LG 46) tekst miał przede wszystkim dać przykłady i był oparty na etyce naśladowania, ten dokument oznacza zasadniczą zmianę w teologii życia zakonnego. Świadectwo bowiem nie ogranicza się tylko do pokazania, ale czyni obecną i aktywną tajemnicę zbawczą Chrystusa w egzystencji zakonników.

Od cytowanego tekstu soborowego nasz dokument przechodzi do pokazania wielości charyzmatycznej, która ożywia życie zakonne. Ta prawda była czasem poddawana w wątpliwość przez samych zakonników. Niektórzy myślą, że tylko pewne rodziny zakonne mają taką właśnie łaskę, podczas gdy wiele innych, mniej znaczących, czyni dobro z racji zwykłego naśladownictwa. Można na to odpowiedzieć, bazując na tym samym dokumencie, że charyzmat jest łaską wzbudzoną przez Ducha w „przesławnych mężczyznach i kobietach”. To doświadczenie działania Ducha okazuje się właśnie takim dzięki swej zdolności do bycia przekazywanym i pogłębianym. Tak więc istnienie uczniów jest dowodem eklezjalnej płodności charyzmatu. Tej płodności nie mierzy się dziełami, ale osobami. Z tego stwierdzenia wynikają trzy ważne konsekwencje. Pierwsza, że specyficzności charyzmatu nie określa się przez jego wyłączność, ale przez przyjęcie, które nie tylko nie uniemożliwia, lecz co więcej, zakłada łączność, ponieważ rzeczywistości osobowe potwierdzają się w komunikowaniu. Ubóstwo, na przykład, można uznać za charyzmat franciszkanów, nie wykluczając jednak, że także w innych formach, nawet tych inspirowanych przez źródła franciszkańskie, może ono należeć do charyzmatu innych instytutów. Po drugie – dzieła, które wyrażają charyzmat, nie mogą być odseparowane od ducha, który je ożywia. Różne zgromadzenia szpitalne, na przykład, nie istnieją po prostu po to, aby pomóc chorym, ale aby to czynić według własnej mistyki, która przekłada się na określony styl. Po trzecie – charyzmat żyje lub umiera w swych członkach. Nie jest on bowiem zagwarantowany przez przeszłość, przez moment fundacji, ale musi się stale rozwijać w harmonii ze wzrastającym stale Ciałem Chrystusa (p. 11).

Ta doktryna charyzmatów otwiera intuicje soborowe na przyszłość pełną obietnic. A także odpowiedzialności. Każdy charyzmat przynosi ze sobą ładunek nowości i szczególnej przedsiębiorczości (p. 12). Nie można obiecać pokojowego włączenia się w istniejącą sytuację, ponieważ charyzmat stara się inspirować ją ku większym celom. Ta tendencja, ten bodziec wstrząsa, oczywiście, spokojem tych, którzy nie widzą potrzeby żadnej zmiany lub też uważają, że jest ona zbyt ryzykowna. Prorok jest piętnowany jako wywrotowiec i czuje się odrzucony przez tych, do których został posłany. Historia Kościoła ma nawet zbyt dużo przykładów na potwierdzenie stałego związku między charyzmatem a krzyżem (p. 12). Nie możemy jednak poddać się tej logice tak, jakby była nie do uniknięcia. Spotkanie jest możliwe. Co więcej, dopiero wtedy, gdy ono następuje, charyzmat nabiera całej swej nośności eklezjalnej. Kościół wzrasta ku absolutnej nowości, którą przygotowuje dla niego Pan, podczas gdy charyzmatyk przekłada na język służby utopię, która go oświeciła. Unika się wtedy budowania fortec prowadzących do sklerozy, która dusi, i unika się bezpłodnych protestów, które nie stają się propozycjami.

Kościół jest życiem, które się organizuje. Ufa przede wszystkim dynamice, którą rodzą i podtrzymują różne charyzmaty. Ta dynamika przekracza niejako założycieli i odnajduje się w zgromadzeniach i instytutach. Pulsuje w nich w tak zróżnicowany sposób, że jedynym ograniczeniem jest pojedynczy człowiek. Nie brak poszczególnym zakonnikom darów, którymi mogą ubogacać i ożywiać życie swego instytutu (p. 12). I to jest zasadniczy punkt odnowy. Nigdy się nie kończy. Nie zależy od dokumentów, które się wydaje, ani od ustalonych programów, ale od inicjatywy Ducha, który może objawiać się w poszczególnych współbraciach w różny sposób. To, co naprawdę się liczy, to zdolność do prowadzenia życia wspólnotowego i inicjowania apostolstwa.

Ostatni punkt tego rozdziału jest poświęcony postaci przełożonego. Natychmiast określa się zakres jego władzy: w obrębie instytutu zakonnego (p. 13). W Kościele nie ma hierarchii paralelnych. Musi być koordynacja, która ukazuje cele eklezjalne różnych instancji. Władza zakonna może czerpać wielką korzyść z tej lektury: są nią jej charyzmatyczne cechy; jest to władza, która pochodzi od Ducha Pańskiego. Uwolniona od innych odniesień, nacechowanych autorytaryzmem, może właśnie teraz powinna odzyskać w pełni ewangeliczną inspirację służby duchowej.

5.  Dla tej samej misji

Misja jest sercem tajemnicy Kościoła. Omawiany dokument kładzie więc podstawy współpracy między biskupami i zakonnikami. To nie jest coś dodatkowego. W Kościele, który istnieje dla zbawienia świata, misja jest elementem konstytutywnym i zasadniczym. Z faktu, że jesteśmy chrześcijanami, wynika, że jesteśmy jednocześnie posłani. Tak więc wszyscy we wspólnocie wiary są zjednoczeni w tej samej misji. Polega ona na przekazywaniu tajemnicy Boga w historii świata. Posłuszeństwo wiary (Rz 1,5), jak i posłuszeństwo Chrystusa (Hbr 5,8), aktualizują Boży plan, budując jednocześnie nową ludzkość i nową ziemię, na której zamieszka sprawiedliwość. Ponieważ misja jest taka sama ze względu na uczestniczenie w niej wszystkich, jest nią również ze względu na cel, ku któremu dąży i który osiągnie dzięki włożonej pracy, a jednocześnie jako dar darmo dany.

Włączając misję w rzeczywistość, którą ona napotyka, odkrywa się jednocześnie nową głębię tajemnicy. Na przykład, gdy się stwierdzi, że Kościół partykularny koncentruje jedyną i wzrastającą tajemnicę zbawienia w konkretnych elementach ludzkich (p. 18). Jest to wspaniałe przedstawienie całej witalności, która ożywia każdą wspólnotę chrześcijańską w jej bogactwie. Potem (p. 19), przywołując charyzmatyczną kreatywność, uznaje się potrzebę nowego typu zaangażowania. Ten powrót do źródeł jest gwarancją, pozwalającą stawić czoło nowości ze świeżością wolną od paraliżujących kompleksów czy ociężałości strukturalnych.

Tworzy się komunia otwarta i pełna dyspozycyjności, w której ruchliwość zakonników może wyrazić się poprzez egzempcję (p. 22). Relacje między biskupami i zakonnikami będą korzystne, jeśli będą prawdziwie eklezjalne. I staną się takimi w Kościołach partykularnych, które uznają dojrzałość wszystkich tworzących Kościół. W poszerzonej komunii nie będzie miejsca dla błędu dwu-biegunowości. We wspólnocie posługi w stosunku do wszystkich zostanie uznany obowiązek służby. W diakonii misyjnej nikt nie będzie się domagał władzy ani też uprawnienia do podejmowania wszelkiego typu przygód. W takim Kościele lokalnym nie będzie wobec innych pychy współzawodnictwa, ale braterstwo dzielenia się Ewangelią.

II.        Życie konsekrowane dla Kościoła powszechnego w Kościele partykularnym

W czasie pierwszej audiencji, udzielonej Unii Przełożonych Generalnych, Papież Jan Paweł II zasygnalizował, z wielką mądrością, współrzędne właściwego rozwiązania:

„Gdziekolwiek jesteście na świecie, jesteście dzięki waszemu powołaniu dla Kościoła powszechnego, a dzięki waszej misji – w określonym Kościele partykularnym. Tak więc wasze powołanie dla Kościoła powszechnego realizuje się wewnątrz struktury Kościoła partykularnego. Trzeba uczynić wszystko, aby życie konsekrowane rozwinęło się w poszczególnych Kościołach partykularnych, aby miało swój udział w budowaniu duchowym tego Kościoła i było jego szczególną siłą. Jedność z Kościołem powszechnym poprzez Kościół partykularny: oto wasza droga”[1].

Nie można mieć wątpliwości co do programowego i wiążącego charakteru tego przemówienia. Co więcej, ponieważ zostało ono wygłoszone na początku pontyfikatu, łączy w szczęśliwej syntezie doświadczenie pasterza diecezjalnego z troską następcy Piotra.

1.        Usprawiedliwienie twierdzenia

W tej dynamice dwu-biegunowej, powszechny-partykularny, bezpośrednia tradycja faworyzowała relacje zakonników z Kościołem powszechnym. Będzie więc rzeczą pożyteczną podjąć ten temat jako pierwszy.

1.1.      Dla Kościoła powszechnego

Życie zakonne ukazuje w jakiś sposób przyjęcie w historii daru Bożego. Przez identyfikację między postępowaniem – konkretną konfiguracją osoby i przesłania ukazuje ono w Kościele tę formę życia, jaką obrał Chrystus (LG 44). Zakonnicy ukazują w żywy sposób to, do czego dąży cały Kościół, przechodząc w pewien sposób ponad aspektami instytucjonalnymi. To przejście w konsekwencji nie umiejscawia zakonników poza Kościołem, ale aktualizuje w ich życiu misję eklezjalną: istnienie Kościoła z rąk Bożych ku innym i ku Bogu, którego odnajduje w chwale. Taka charakterystyka życia zakonnego, ukazując wymiary eklezjalne, nieodnoszące się tylko do określonego miejsca, przynależy do Kościoła powszechnego.

Z drugiej strony, rozumie się, że nie każdy charyzmat może animować jakikolwiek typ zaangażowania. Powszechność domaga się określonej kompetencji. Nie wystarczy wspaniałomyślność: potrzebna jest specjalizacja (MR 26). Specjalizacja, która powinna być połączona z charyzmatem i kolektywna, przedtem nim osobowa. Specyficzność celów, choć domaga się odpowiedniej autonomii, nie wyklucza dyspozycyjności. Zależy ona w rzeczywistości od wierności w stosunku do charyzmatycznego projektu własnej fundacji. Od dzieł, które nie odpowiadają duchowi i charakterowi instytutu, trzeba odstąpić (PC 20). Te natomiast, które wcielają niewyczerpaną nowość Ewangelii, powinny być kontynuowane. Trzeba umieć łączyć znajomość sytuacji ze zdolnością do odpowiedzi na nią. W ten sposób ukazuje się na pierwszym planie wymiar lokalny wspólnot zakonnych.

1.2. W Kościele partykularnym

Rozumowanie, które prowadziliśmy dotąd, mogłoby zaprowadzić nas na manowce, gdybyśmy pojmowali wymiar lokalny wspólnoty zakonnej tylko jako koniunkturalną odpowiedź na potrzebę ewangelizacji. W rzeczywistości, choć pewna świadomość „wygnania” (esilio) przyczyniła się być może do odkrycia Kościoła partykularnego, ma on jednak niepodważalne bogactwo teologiczne. Kościół partykularny rodzi się z koncentracji Kościoła powszechnego w określonym miejscu, momencie i wspólnocie ludzkiej.

Bycie chrześcijanami zakłada zaangażowanie się w konkretną wspólnotę chrześcijańską. Tego typu mediacja narzuca się również w przypadku życia zakonnego. Paweł VI w „Evangelica testificatio” stwierdził, że miłość wspólnoty chrześcijańskiej „przyjmuje, uznaje i otacza tych, co w jej łonie oddają się jako żywy znak” (p. 7). W ten sposób konsekracja zakonna jest umiejscowiona w kontekście międzyosobowym. Łaska spotkania z Bogiem i z ludźmi nie jest związana tylko ze wspólnotą powszechną, ale wcielana w wierności wspólnocie partykularnej.

Nie brak więc podstaw do włączenia zakonników w życie diecezjalne. Ale ich wyliczenie byłoby zasadniczo niekompletne, gdyby nie został wspomniany biskup. To on jednoczy w Duchu dla głoszenia Ewangelii i celebrowania Eucharystii (CD 11). W nim wspólnota rozpoznaje swe pochodzenie apostolskie i przeznaczenie do posługi. Zakonnicy kapłani widzą w nim pełnię kapłaństwa, w której uczestniczą (LG 21, 28). Także i inni zakonnicy muszą uznać w biskupie tego, który w Duchu kontynuuje dzieło Chrystusa Pasterza (CD 2). Zrodzeni we wspólnocie partykularnej, zakonnicy powinni włączyć się do konkretnego Kościoła. Bez tego odniesienia ich powołanie pozostałoby niekompletne i nierealne.

Niektórym takie zakorzenienie może wydać się paraliżujące. Domaga się ono w istocie dostosowania (temperare) dyspozycyjności zakonników w perspektywie potrzeb lokalnych. W rzeczywistości, jeśli zgromadzenia wezmą to pod uwagę, wyciągną z tego korzyści w postaci większej elastyczności w strukturach. Lokalizacja ich specyficznych zadań pozwoli skrócić czas formacji, zredukować wydatki i mnożyć działanie. Placówki te mogą służyć jako miejsce spotkania i ośrodek ekspansji.

Wymiar partykularny jednak otwiera na powszechność. Widzimy w Nowym Testamencie, że uznanie Kościoła partykularnego nie ma charakteru absolutnego. Wszędzie można utworzyć Kościół, jako że sanktuarium Boga jest Ciało uwielbionego Chrystusa (Mt 26,61). Dlatego też nie można zamknąć Kościoła w granicach jakiegoś miejsca, ale każdy Kościół partykularny jest z konieczności powszechny (cattolica) w jedności Ciała Chrystusowego.

Zakonnicy, ze względu na radykalizm ich konsekracji w Kościele, przeżywają w szczególny sposób podporządkowanie wspólnoty lokalnej wspólnocie powszechnej. Biskupi powinni patrzeć na nią jako na ekspansję własnego Kościoła. Zakonnicy nie są im odebrani, ale to sam biskup ofiarowuje ich, przyjmując za własną zgodą tę powszechną misję.

2.        Weryfikacja zastosowania

Teraz, podejmując słowa użyte przez Papieża, możemy na nowo przemyśleć głębię doktrynalną i komplementarność wymiarów tam wspomnianych. Doszedłszy jednak do momentu weryfikacji, odwrócimy porządek, którego torem szliśmy dotąd. Zatrzymamy się najpierw na Kościele partykularnym, a potem na powszechnym, idąc drogą określoną przez „Mutuae relationes”.

2.1       W Kościele partykularnym

We wspólnocie lokalnej biskup zajmuje miejsce o wielkim znaczeniu. Posługa biskupia (hierarchiczna) otrzymuje „obfitość specjalnych darów Ducha” (p. 6). Unika się więc usytuowania hierarchii na poziomie wyłącznie związanym z zarządzaniem, kwalifikując ją w sposób bezpośredni jako duchową. Mogłaby to być szczególna okazja doświadczenia życia zakonnego jako służby wspólnocie. W ten sposób zakonnicy mogliby pokazać własne rysy, nie ryzykując, że będą one postrzegane jako linie wyobcowania.

Po raz pierwszy dokument zajmuje się w sposób tak szeroki charyzmatem zakonników. Trzeba to doświadczenie rozwinąć, a specyfikę zachować (p. 11). Działanie charyzmatyka powinno spotkać się z działaniem biskupa, któremu towarzyszy Duch. Różne dary hierarchiczne i charyzmatyczne są podporządkowane dobru Kościoła w prawdziwej zgodzie. Uznanie wolności charyzmatu nie oznacza udzielenia przywilejów. Jest to proste i wierne zastosowanie doktryny Pawła: nie gasić ducha (1 Tes 5,19). Hierarchia może ukierunkować ten dar na mocy właściwej mu obecności tego samego Ducha; w rzeczywistości jednak ukierunkowuje to, co już żyje w wierze Ludu Bożego. Trzeba by we właściwy sposób rozeznać raczej eklezjalność charyzmatu niż przypisywać sobie prawo do osądzania go. Historia pokazuje, że nierzadko, gdy hierarchia działa w inny sposób, stawia się w sytuacji walki przeciw Bogu (Dz 5,39). Jeśli natomiast dochodzi do miarodajnej konfrontacji, nie można nie uznać słuszności impulsu hierarchicznego w rozwoju charyzmatu. Byłoby naprawdę pięknie, gdyby biskupi słuchali danych im rekomendacji: starać się zrozumieć to, co Duch pragnie ukazać, szczególnie poprzez rodziny zakonne (p. 59).

Żyjąc własnym charyzmatem, zakonnicy służą Kościołowi i ubogacają jego doświadczenie łaski. Zakonnicy powinni unikać sytuacji, w których ich włączenie się do Kościoła partykularnego jest niejasne i dwuznaczne (pp. 11, 12). Wymaga to od nich odwagi, którą nie zawsze mają. Trzeba myśleć mniej o przetrwaniu struktur, a bardziej o promowaniu konkretnego Kościoła. Takie zaangażowanie uczyni ich odpowiedzialnymi za pełnię i różnorodność charyzmatyczną, działającą w komunii wiernych (p. 14b).

Wiele jest otwartych dróg: zgodność w programowaniu (p. 41), w ocenie (p. 42); w trosce o to, by nie było nadużyć liturgicznych (p. 43). Pod tym względem odnotowuje się postęp w stosunku do Motu proprio Ecclesiae Sanctae (I, 15,2; 16,3) wobec tego, co dotyczy obecności zakonników w radach kapłańskich i duszpasterskich (p. 56). Prosi się biskupów, aby zakonnicy należeli do tych rad, chociaż określenie kryteriów i zasad, które powinny regulować takie uczestnictwo, pozostawia się ordynariuszowi. Jest to prosta konsekwencja wspólnej misji. Z tego punktu widzenia zakonnicy, a tym bardziej zakonnice, mogą słusznie zgłaszać swą prośbę o uczestniczenie. Co więcej, otwierają się propozycje współpracy w perspektywie powszechności: powstanie komisji mieszanej, złożonej z biskupów i przełożonych wyższych (p. 63), komisji biskupich (p. 64), konferencji biskupich lub unii zakonników (p. 65) i w końcu unii lub konferencji międzynarodowych (p. 66).

2.2. Dla Kościoła powszechnego

Raz jeszcze ta sama logika, która leży u podstaw różnych perspektyw eklezjalnych, odsyła nas od wymiaru partykularnego do powszechnego. Zakonnicy nie zapominają o tej dynamice. Ze względu na dyspozycyjność, którą pielęgnują, powszechność, wyrażającą się w członkach wspólnot, specyficzność ich celów – zgromadzenia zakonne żyją otwarciem na wymiar światowy. Mówi o tym krótko „Mutuae relationes” prawie na zakończenie dwóch części, z których się składa.

Biskupi, według eklezjologii kolegialnej Vaticanum II, powinni być solidarni z Papieżem także w tym uniwersalnym wymiarze życia zakonnego (p. 8). Temu celowi służy instytucja egzempcji, która wyraża komunię Kościoła przy jednoczesnej wolności w służbie o charakterze uniwersalnym. Najlepszą gwarancją dla swobody służby w Kościele będzie zawsze komunia.

Podobnie relacje instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego z odpowiednim dykasterium wyrażają w typowy sposób ich powszechne powołanie (p. 67). W konsekwencji wysiłek naszej Kongregacji idzie w kierunku coraz bardziej żywotnej powszechności (cattolicita). W przeciwnym razie nie byłoby bowiem możliwe przyjęcie tak wielkiego bogactwa charyzmatycznego. Umacnia nas to, że w słowach Ojca Świętego „wy jesteście dla Kościoła powszechnego” czuje się ten sam oddech.

x x x

Niech mi będzie wolno zakończyć przypominając kilka zdań z wydanej niedawno instrukcji „Rozpocząć na nowo od Chrystusa”. Zaleca ona, aby osoby konsekrowane żyły w relacjach efektywnych i afektywnych ze swymi pasterzami. Wzywa też biskupów, aby doceniali specyfikę obecności zakonników w całości swego duszpasterstwa. Trzeba bowiem, aby cały Lud Boży szedł taką samą drogą. Drogą, której pragnął Jezus dla wszystkich i dla każdego ze swych uczniów. „Tylko w harmonii z duchowością komunii i z pedagogiką zarysowaną przez Novo millennio ineunte będzie można rozpoznać dar, który Duch Święty daje Kościołowi poprzez charyzmaty życia konsekrowanego” (RdC 32).

 


[1] Jan Paweł II, Do Przełożonych Generalnych, 24 listopada 1978: Insegnamenti di Giovanni Paolo II: I, 1978 (Roma 1979), 204.