Hołda Kazimierz CSsR, Apostolskie zaangażowanie zakonnika-kapłana

o. Kazimierz Hołda CSSR

APOSTOLSKIE ZAANGAŻOWANIE ZAKONNIKA-KAPŁANA

Zebranie Plenarne KWPZM – Częstochowa, 14-16.7.1974

 

Na marginesie zagadnienia „niezbywalne wartości życia zakonnego”, mamy poruszyć zagadnienie bardziej konkretne, w jakim stopniu zakonnik-kapłan (o takim zakonniku będzie tu mowa) może i powinien zaangażować się w apostolstwo w taki sposób, by nie zagubił tych niezbywalnych wartości życia zakonnego. W jaki sposób połączyć powołanie zakonne z powołaniem kapłańskim, nie tracąc nic z pierwszego, a nie uszczuplając i nie ubożąc drugiego? Jeśli specyfiką życia zakonnego jest modlitewność i kontemplacja, to w jaki sposób połączyć i pogodzić kontemplację z pracą kapłańską?

Skrótowo wyrazimy nasamprzód kilka aksjomatów, by na nich oprzeć odpowiednie postulaty dotyczące tego typu życia zakonnego.

 

Aksjomat I. – Specyfiką życia zakonnego jest szczególne powołanie i zobowiązanie do świętości – „dążenie do doskonałej miłości” – „bardziej stromą drogą” /DZ 1, KK 13/.

Dowodzą tego niezliczone teksty soborowe i posoborowe, oraz sam fakt umieszczenia obok rozdziału o powszechnym powołaniu do świętości w Kościele osobnego rozdziału o zakonnikach. Wiadomo, że i na Soborze i obecnie wielu „rasowych” teologów chciało nas utopić w tym ogólnym powołaniu do świętości, a nie dopatrując się niczego specjalnego pod tym względem w zakonach. Tendencja taka została przez Sobór Watykański II przezwyciężona i stan zakonny został uznany jako specjalny stan dążenia do świętości. Nie da się tego podważyć nawet odwoływaniem się do podstawowego faktu, na którym opiera się całe życie chrześcijańskie, mianowicie do faktu chrztu i jego działania.

Dowodem tego jest cała nauka Pawła VI o szczególnej konsekracji zakonnej, która korzeniami tkwi w sakramencie chrztu, ale się z nim nie utożsamia.

Życie zakonne wyrasta z życia i celu Kościoła, jakim jest świętość. Nie polega zatem na jakiejś funkcji społecznej, ale stanowi rozwinięcie osobistego życia chrześcijanina, dając mu formy i środki uzdalniające do tego, by był całkowicie ukierunkowany do Boga i do Niego w sposób wyłączny należał (cfr M. K. Congar, O.P.: Bapteme, Sacerdoce et Vie Religieuse, w dziele zb.: La vocation religieuse et sacerdotale, Paris, 1969, s. 32).

To, co charakteryzuje życie zakonne, to nie skierowanie do jakiejś pracy czy funkcji, ale osiąganie pełnego wyrazu życia chrzestnego i eucharystycznego. Jego pierwszym i zasadniczym celem nie jest rozdzielanie łaski dla Ludu Bożego, ale umożliwienie pełnego rozwoju łaski tym, którzy ją posiadają. Nie polaryzuje się wokół udzielania ludziom daru filiacji Bożej, ale wokół wysiłku, by ten, który już jest adoptowanym synem – dzieckiem Bożym, stawał się synem jak najdoskonalszym i jak najbardziej lojalnym (cfr J. M. Tillard, O.P.: Necessite du pretre et du religieux dans l’Eglise, w cyt. dz. str. 80).

 

Aksjomat II. – „Do samej istoty życia zakonnego należy działalność apostolska” – orzeka Sobór w Dekrecie „Perfectae Caritatis” o zakonach tego typu, jaki reprezentujemy.

Wynika stąd, że zakonnik przeżywa swoje powołanie chrześcijańskie nie tylko sam dla siebie, ale dla drugich i to w tajemnicy Kościoła. Dając dobrowolną odpowiedź na wezwanie miłości, zakonnik zostaje włączony w życie Kościoła, który jest „powszechnym sakramentem zbawienia”, – i współdziała w Bożym planie zbawienia. – „Życie duchowe (zakonników) winno być poświęcone dobru całego Kościoła”, orzekł Sobór w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele (art. 44). Wiadomo też jak bardzo Kościół liczył i liczy na apostolstwo zakonów – dodajmy już zwyczajowo „zwłaszcza w dobie obecnej” – na tym polega specyficzny charyzmat zakonny. Zakonnik jest w świecie nie tyle przez swoje przepisy i regułę, co przez duchowy wpływ, czyli charyzmat, który określa specyficzny rodzaj życia.

 

Aksjomat III. – Kapłaństwo, – które zakonnik tego typu posiada – jest służbą ewangeliczną wobec świata.

Pierwszym aktem kapłańskim jest posługa Słowa – ministerium Verbi. Jeżeli w średniowieczu i w epoce Trydentu zaakcentowano i przeakcentowano moment kultyczny i konsekracyjny kapłaństwa, Sobór Watykański II odkrył wagę Słowa, do czego przyczyniły się nie tylko studia biblijne, ale i naglące potrzeby apostolskie i misyjne. Kapłaństwa nie można określić wyłącznie przez funkcje kultyczne i eucharystyczne, albowiem zawiera ono w sobie profetyczną funkcję Słowa i funkcję pastoralną przewodzenia wspólnocie wiernych. To prawda, że najgłębszą czynnością i najwłaściwszą władzą kapłaństwa hierarchicznego jest konsekracja Eucharystii, ale kapłaństwo w pełnym swoim zasięgu obejmuje ludzi, ich wiarę, ich ofiarę duchową.

Prezbiterat – mówiąc językiem Soboru – uczestniczy w potrójnej funkcji Chrystusa: profetycznej, kapłańskiej i królewskiej, czyli pasterskiej. Stąd kapłaństwo jest „pro hominibus – in iis, quae sunt ad Deum”.

Zakonnik-kapłan uczestniczy na równi z innymi kapłanami w tej potrójnej funkcji Chrystusa, który „propter nos homines et propter nostram salutem descendit de coelis”.

Synod Rzymski Biskupów z r. 71 tyle mówił o kapłaństwie ministerialnym. Kapłaństwo nie jest zatem sprawą tylko kultu i konsekracji, ale powołaniem do posługi, co w spe­cyficzny sposób musi kształtować także typ zakonnika-kapłana.

 

Aksjomat IV. – Każdy zakon apostolski rozwija się najlepiej, gdy spełnia wyznaczony mu przez regułę rodzaj apostolstwa.

Z charyzmatu Założyciela wynika tak rodzaj apostolstwa, jak też właściwa, mądra, oryginalna a praktyczna forma życia, styl życia, czyli duchowość. Te dwa elementy życia zakonnego – mianowicie apostolstwo i duchowość – są jak najbardziej zharmonizowane, wyważone, organicznie spojone. Zakon najlepiej prosperuje, kiedy w zakresie apostolstwa trzyma się własnych Konstytucji i robi to, do czego został powołany w Kościele, co było poniekąd racją jego bytu w Kościele.

Zakony powinny się zastanowić, czy pilnują dzieła wyzna­czonego im przez Regułę, czy go niepotrzebnie nie zarzucili i nie wymienili na inny (dogodniejszy, bardziej imponujący, może bardziej lukratywny, itd.). A jeżeli z konieczności mu­siały przejść na inną dziedzinę pracy, niż wskazywały im Kon­stytucje, czy spełniają tę nową pracę w duchu swego powołania i zgodnie z założeniami Konstytucji, zgodnie z charakterem swego Instytutu.

 

STAN FAKTYCZNY – Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jaka wytworzyła się sytuacja pod względem naszej działalności. Zakony zostały w poważnym stopniu włączane w duszpasterstwo. Nasze statystyki wykazują, że na 4.600 kapłanów zakonnych, trzy tysią­ce jest zaangażowanych w duszpasterstwie, jako proboszczowie, wikariusze, katecheci, rektorzy kościołów, kapelani różnego typu.

Na uprawianie własnego apostolstwa zostało w zakonach 1.600, a w tej liczbie jest wielki procent ludzi starszych, chorych, niezdolnych do pracy, względnie młodych i studiujących, czyli gotujących się do pracy.

Apostolstwo własne zakonów zostało zredukowane niemal do minimum.

Czy to dobrze, czy źle?

Na pewno dobrze, że zakony włączyły się w normalne dusz­pasterstwo, jeżeli tego wymagał Kościół w Polsce, dobro wiernych, konkretna sytuacja religijna. Taka działalność jest jak najbar­dziej apostolska, jest służbą Kościołowi, do której zakony są powołane. Zakony bowiem mają służyć Kościołowi w każdej potrze­bie. To jest ich zadaniem, co wielokrotnie zostało wypowiedziane w tekstach soborowych (choćby w Dekrecie o pasterskich zadaniach Biskupów, nn. 33-35), choć z zastrzeżeniem „zachowania właściwego każdemu zakonowi charakteru” (DB 35) – „bez naru­szania charakteru swego instytutu i zgodnie z Konstytucjami”(DB 35,1) z zaskakującym dodatkiem „które w razie potrzeby należy w tym celu przystosować”. Jasna pod tym względem jest wola Kościoła i sytuacja, jaka wytworzyła się w Polsce – i do tego zakony się dostosowały.

Ale jest i źle, jeżeli zakonnicy nieumiejętnie włączyli się w duszpasterstwo i wykazali swoją słabość duchową. Praca duszpasterska stała się bardzo często ucieczką od zakonności, mówiąc najogólniej. Tytułem duszpasterstwa zerwało się z pewną regularnością zakonną, z tzw. „ćwiczeniami”, z modlitwą, z ży­ciem wspólnym, – a bardzo często ze ślubami, które stały się poniekąd fikcją. Pod tym względem eksperymenty duszpasterskie okazały się ujemne i szkodliwe dla kapłanów zakonnych, zwłasz­cza zmuszonych do pracy poza własnymi domami zakonnymi albo na placówkach nieuformowanych.

 

POSTULATY. Zagadnienie postawione w tym koreferacie dotyczy tej właśnie sytuacji. I pytamy, co robić, by włączając się w taki typ pracy kapłańsko-duszpasterskiej nie utracić nic z niezbywalnych wartości życia zakonnego i by wnieść w ten rodzaj apostolstwa pełną, niezdeformowaną, duchowość zakonną. Szukamy odpowiedzi na pytanie mając na pamięci wymienione na wstępie aksjomaty, zwłaszcza ten pierwszy o naszym szczególnym powoła­niu do świętości.

Odpowiedzi tu zaproponowane są niesłychanie prosto, ale autor (stary jak świat!) innych nie widzi.

POSTULAT I – Pojmowanie pracy kapłańsko-apostolskiej jako środka zjednoczenia z Bogiem, z Chrystusem. Utarł się pogląd, że z Bogiem jednoczy nas modlitwa, a praca o tyle, o ile towa­rzyszy jej tzw. dobra intencja. Stąd nastąpił zasadniczy roz­ziew pomiędzy pracą a życiem wewnętrznym, czyli dążeniem do doskonałej miłości. Już czas, by stwierdzić, że sama praca kapłańska i apostolska – jako tako uczciwie wykonywana – jedno­czy z Chrystusem. Jest bowiem czynnym wyrazem miłości do Boga i włączeniem się w zbawcze dzieło Chrystusa.

Sobór Watykański II wygłasza takie właśnie twierdzenie w Dekrecie o kapłanach: „Prezbiterzy wykonując posługę Ducha i sprawiedliwości, o ile by tylko byli ulegli Duchowi Chrystu­sowemu, który ich ożywia i prowadzi, umacniają się w życiu duchowym. Przez same bowiem codzienne święte czynności, jak i przez całe swoje posługiwanie, które wykonują w zjednoczeniu z biskupem 1 prezbiterami, zmierzają ku doskonałości życia”(DK 12), „Prezbiterzy osiągną świętość w sposób im właściwy, wypełniając szczerze 1 niezmordowanie swe obowiązki w Duchu Chrystusowym” (DK 15).

Świętości czyli zjednoczenia z Bogiem w doskonałej miłości, nie można widzieć wyłącznie, względnie przede wszystkim, poza pracą, ale w niej samej. Musi być ona oczywiście wykonywana w odpowiednim usposobieniu, ale niemniej uważać ją trzeba za podstawowy i skuteczny środek zjednoczenia z Chrystusem.

Taka postawa charakteryzuje najbardziej współcześnie kapłanów zakonnych, tak bardzo zaabsorbowanych pracą i oddających się przeróżnym obowiązkom apostolskim i pastoralnym. Można nawet twierdzić, że to właśnie trzyma kapłanów zakonnych w Polsce, czego zabrakło kapłanom na Zachodzie i co stało się źródłem ich załamań i przeżywanego kryzysu

POSTULAT II – Konieczność życia ściśle wewnętrznego a zwłasz­cza modlitwy i ćwiczeń pobożnych. Jakkolwiek praca kapłańska jest olbrzymim źródłem życia duchowego kapłana-zakonnika, to ona sama nie wystarczy. Sama praca nie wykarmi i nie zadowoli zakonnika. On potrzebuje czegoś więcej i coś więcej Panu Bogu przyrzekł.

(w formie przykładu można przytoczyć zdanie jednego zakonnika holenderskiego, który był niedawno w Polsce i widząc naszą pracę powiedział: 15 lat temu i myśmy tak pracowali w Holandii, sądząc, że to wystarczy, że to wszystko. I to doprowadziło nas do załamania. Nie wystarczy pracować – trzeba się i modlić, dbać o życie wewnętrzne)

Papież Paweł VI pouczył nas o tym w świeżej Adhortacji „Evangelica Testificatio”, mówiąc: „inni, zgodnie ze swoją zasadniczą misją, poświęcają się pracy apostolskiej, by głosić słowo Boże i doprowadzać do wiary tych, których Pan stawia na ich drodze. Tego rodzaju łaska wymaga głębokiego zjednocze­nia z Bogiem. Konieczną jest rzeczą, oby całe wasze życie czyni­ło was uczestnikami Jego męki, śmierci i chwały” (ET 9)

I dalej, przepiszmy cały n. 10: „Jeżeli powołanie wasze wzywa was do posługiwania ludziom w różny sposób: w pracy duszpaster­skiej, na misjach, (…) czyż skuteczność tej pracy nie zależy od waszego szczególnego przylgnięcia do Pana i czyż nie jest ona proporcjonalna do miary zjednoczenia, które dokonuje się „w skrytości”? Chcąc pozostać wiernymi nauce Soboru, czyż nie powinni członkowie każdego instytutu jako ci, którzy wyłącznie i przede wszystkim szukają Boga, (…) łączyć kontemplację, przez którą trwaliby myślą i sercem nieustannie przy Nim, z miłością apostolską, przez którą staraliby się włączyć w dzieło Odkupienia i szerzyć Królestwo Boże?” (ET 10).

Środkiem zasadniczym, a niewątpliwie bardzo skutecznym do wyrobienia tej postawy, przylgnięcia do Boga, zjednoczenia z Nim, są tzw. „ćwiczenia zakonne”, obmyślane i opracowane starannie przez każdą regułę zakonną. Schodzą w nie: rozmyśla­nia, w miarę możności wspólnie odprawiane, liturgia Mszy i oficjum, czytania duchowne, dni skupienia i rekolekcje, życie sakramentalne, różne praktyki zakonne. Są na pewno dobre, skuteczne, niezastąpione – byle by się ich trzymać i nie za­rzucać.

Dekret o posłudze kapłanów w art. 18 wylicza wszystkie te „ćwiczenia”, jako pomoce dla życia duchowego prezbiterów, a choć wielu autorów uszczypliwie się wyraża na temat tych tzw. „ćwiczeń”, typowych zwłaszcza dla zakonników, nie ma in­nego sposobu do wyrobienia i podtrzymania w sobie ścisłego zjed­noczenia z Chrystusem, – aż do Pawiowego „żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”.

A zakonnikom powiedział Sobór: „żeby więc członkowie zakonów mogli przede wszystkim odpowiedzieć swemu wezwaniu do naśladowania Chrystusa i służyć Chrystusowi w Jego członkach, ich działalność apostolska powinna wypływać z wewnętrznego zjednoczenia z fila (DZ 8).

Są to odwieczne prawa życia wewnętrznego i trzeba do nich pokornie wracać, bo czym innym – nawet wyśmienitym tele­wizorem kolorowym – zastąpić się ich nie da.

Czy zakonnicy nie okazali się nie tylko zbyt słabi wobec trudności* związanych z obecnym sposobem bycia w świecie, ale niewyrobieni i niedojrzali? – Szuka się środków zaradczych, ale najczęściej „extra viam”. Trzeba przywrócić zaufanie do metod zakonnych, wypróbowanych przez wieki – jakkolwiek na pewno dopuszczalne jest przemyślenie na nowo form życia modli­tewnego.

Faktem jest, te Paweł VI nawołuje nas ciągle do modlitwy we wszystkich jej przejawach* – „Powinniście być świadomi znaczenia, jakie posiada w naszym życiu modlitwa. Uczcie się wielkodusznie do niej przykładać. Wierność codziennej modlitwie pozostaje zawsze, dla każdego z was, podstawową koniecznością i musi mieć pierwsze miejsce w waszych konstytucjach i w wa­szych życiu” (ET 45).

POSTULAT III – Wartość i skuteczność zakonnego stylu życia. Jeżeli weszliśmy szeroko w dziedzinę pracy duszpasterskiej, powinniśmy ją wykonywać w stylu zakonnym, wnosząc w nią war­tości i bogactwa życia zakonnego. To stanowiłoby o integracji naszego życia zakonnego i apostolskiego.

Papież Paweł VI wymienił nam elementy stylu życia zakon­nego: –

  • przykład życia zrównoważonego i radosnego przy całej swej surowości,
  • dostrzeganie krzyża Chrystusowego i przyjmowanie go z wiarą i miłością (ET 30),
  • być ludźmi, którzy zdolni są przyjąć niepewność ubóstwa, są prości i pokorni, miłujący pokój, a nie idący na kompromis, zdecydowani na całkowite wyrzeczenie, wolni a zarazem posłusz­ni, gorliwi i wytrwali, łagodni i mężni w trwałości swej wiary (ET 51),
  • w oparciu o zwyczaje, które składają się na rytm codziennego życia zakonnego: „Sumienie czujne i uważne ceni je nie tylko ze względu na poczucie obowiązku wobec reguły, ale ze względu na dobro, które przynoszą, prowadząc do większej pełni duchowej. Trzeba to podkreślić: droga obserwancji zakonnej wymaga bardziej niż wykształcenia intelektualnego czy wychowania woli, prawdziwego wtajemniczenia zmierzającego do chrystianizacji całej istoty człowieka, aż do głębi, w duchu ewangelicznych błogosławieństw” (ET 36).

W jakiejkolwiek pracy, apostolskiej czy pastoralnej, trzeba być nadal zakonnikiem, o czyn bezwzględnie świadczy obserwancja czyli wierność dla swojej reguły zakonnej, w której tkwią niepospolite bogactwa duchowe i apostolskie. Trzeba za­chować swój zakonny styl życia, nim ubogacać pracę kapłańską, a wytworzy się wspaniałą jedność życia. – “W dzisiejszym zamę­cie poglądów zakonnicy powinni reprezentować typ człowieka, którego życiowe przylgnięcie do własnego celu, jakim jest Bóg żywy, rzeczywiście go scala wewnętrznie i przez tę inte­grację wszystkich jego władz, przez oczyszczenie umysłu i udu­chowienie uczuć, otwiera na głębię i trwałość jego życia w Bogu” (ET 31).

POSTULAT IV – Życie ślubami. Ślubów nie można traktować jako pewnych prawnych zobowiązań, – którymi w dodatku można dowolnie żonglować jurydycznie lub dialektycznie, – ale jako wyraz peł­nego i całkowitego oddania się Bogu, wszędzie i zawsze. Dosię­gają one bowiem najbardziej podstawowych (skłonności) dziedzin natury ludzkiej, i te właśnie dziedziny swej natury zakonnik całkowicie kieruje ku Bogu, a przez to kieruje ku Niemu całe swoje życie. Przez to życie zakonne staje się „konsekrowane”, co z kolei zobowiązuje do konsekrowania czyli poświęcenia wszy­stkiego Bogu, Do konsekracji wynikającej ze chrztu i kapłaństwa, zakonnik dodaje jeszcze i tę konsekrację, która tamte dopełnia i doskonalej wyraża. Ślubami zostaje objęte całe życie i dzia­łanie zakonnika, w sposób trwały i skuteczny. To wytwarza w nim postawę teocentryczną, kontemplacyjną.

– Między życiem zakonnym a działalnością kapłańską, szeroko pojętą, nie ma i nie powinno być antynomii, – ale przeciwnie – wspaniała, żywotna, mobilizująca i uświęcająca harmonia, doskonale brzmiąca symfonia apostolskiego czynu i doskonałej miłości.

Taką symfonią dyryguje dzisiaj Sobór i Papież Paweł VI,