Andrzej Koprowski SJ
NAUCZANIE SPOŁECZNE OJCA ŚW. JANA PAWŁA II
Dni skupienia misjonarzy i rekolekcjonistów zakonnych, Kraków – Warszawa, 26-31 stycznia 1981 r.
Materiały Komisji ds. Duszpasterstwa KWPZM, 1981
Referat nie pretenduje do ukazania całości nauczania społecznego Jana Pawła II, jest to raczej próba wejścia w logikę myślenia Ojca świętego i Jego katechezy. By to zobaczyć, jak tam mieści się troska społeczna, jakie miejsce zajmuje, jakie ma specyficzne zabarwienie. Zależy mi na tym, by w perspektywie całokształtu katechezy papieskiej dostrzec problematykę społeczną i duszpasterstwo społeczne Kościoła.
Punktem wyjścia jest odnotowanie postawy, którą Jan Paweł II akcentuje wielokrotnie – nawiązując do sformułowania Pawła VI z przemówienia w ONZ, 5.X.1965 r, – postawa pasterza Kościoła Powszechnego, Kościoła, który jest „ekspertem od spraw ludzkości”, „ekspertem od spraw człowieka”. Dlatego właśnie Kościół nie roszcząc sobie kompetencji w zakresie ekonomii, polityki, techniki, struktur społecznych, może kompetentnie wskazywać drogi i zasady według których człowiek powinien tworzyć sprawiedliwsze społeczeństwo /cfr do Prezydenta Republiki Dominikańskiej; do budowniczych społ. pluralistycznego w Salvador de Bahia, Brazylia itp./.
W tej perspektywie – funkcji „eksperta do spraw człowieka” – Kościół wnosi wkład polegający na wzmocnieniu sił duchowych i postaw moralnych społeczeństwa, czyniąc co można, by jakakolwiek działalność dla dobra wspólnego rozwijała się w zgodzie z naczelnymi zasadami etyki odpowiadającej rzeczywistej godności, powołaniu człowieka.
Dlaczego i w jaki sposób Kościół interweniuje w dziedzinie społeczno-politycznej?
Jan Paweł II w swych wypowiedziach często sygnalizuje, że nauczanie społeczne Kościoła, zwłaszcza wszystko, co sprzyja formowaniu świadomości moralnej człowieka i społeczeństw, jest wyjściem naprzeciw narastającym potrzebom ludzkości. Nasze czasy są bowiem „epoką humanizmu i antropocentryzmu. Jednakże w sposób paradoksalny jest to również epoka głębokich niepokojów człowieka o jego tożsamość i przeznaczenie, epoka poniżenia człowieka w stopniu przedtem nie przewidywanym, epoka takiego deptania wartości ludzkich, jakiego nigdy jeszcze nie było. /…/ Jest to nieunikniony paradoks humanizmu ateistycznego. Jest to dramat człowieka oderwanego od istotnego wymiaru jego egzystencji – od Absolutu – i skazanego na najgorszą degradację”. „Jest to rezultat – dopowie w czasie swej podróży do Brazylii /Salvador de Bahia, O.R. wyd. pol. nr 9, s. 11/ – samowystarczalności kultury i techniki, zamkniętych na transcendencję, sprowadzania człowieka do roli prostego narzędzia produkcji, ofiary ideologii zrodzonych z uprzedzeń lub zimnej logiki praw ekonomicznych, manewrowanego w celach utylitarystycznych lub stronniczych, które ignorowały i nadal ignorują prawdziwe dobro człowieka”. Podczas, gdy „tajemnica człowieka wyjaśnia się dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego” /GeS. 22/, a „człowieka nie da się do końca zrozumieć bez Chrystusa” /Warszawa, 2.VI.1979/.
Ojciec święty podejmuje wielokrotnie temat „dlaczego, w jaki sposób?”. Wychodzi z nauczania Vaticanum II,określającego relację „Kościół – świat” przez sformułowanie „o obecności Kościoła w święcie”. „Wewnątrz”, z wewnątrz swej aktywnej obecności w świecie Kościół reflektuje nad fundamentem i naturą swojego działania.
W tym kontekście Ojciec święty mówi o wysiłku Kościoła jako Ciała, jako organizmu, jako społeczności wiary, otwartej i zarazem otwierającej na Jezusa Chrystusa, Jego Krzyż i Zmartwychwstanie, na Ducha Świętego zesłanego po to, by był przenoszony z pokolenia w pokolenie, z Wieczernika Zielonych Świąt do wszystkich ludów i narodów /Gniezno, 3.VI.1979/. Stąd – nauczanie społeczne zakłada, w myśli Jana Pawła II, solidny fundament chrystologiczny i eklezjologiczny /cfr przem. inauguracyjne III Konf. Episk. Am. Łac. w Puebla, wyd. PAX 1981, s. 83 i 86/. One wskazują ontyczny fundament życia, które wnosi Kościół w społeczeństwo, w świat. Wskazują ontyczny fundament godności człowieka – istoty społecznej, fundament kształtujący optykę życia społecznego, ukierunkowanego „na człowieka”, a nie na mechanizmy, układy, instytucje …
Jeszcze słowo o terminologii … Rzeczywistość społeczna jest ujmowana w jej wielorakich kontekstach, nie jest sprowadzana do rzeczywistości politycznej. A rzeczywistość polityczna nie jest utożsamiana z władzą i strukturami władzy. Tylko po części zaś szerszej płaszczyzny – społeczeństwa, wspólnoty, która tę władzę emanowała, bądź której zostaje ona przypisana. Usilnie podkreśla Papież, że „działalność społeczna i polityczna znajduje swój właściwy sens w trosce o dobro ludzkie, które jest dobrem natury etycznej” /cfr na Konf. Plen. Episkopatu Polski, 5.VI.1979/.
Kościół ma wnieść wkład w porządek doczesny umacniając wymiar duchowy i moralny. „Daje klucz do pełnej interpretacji sensu historii, ponieważ wszystkie rzeczywistości doczesne, i ukazujące je wydarzenia, uzyskują głębsze znaczenie w wymiarze duchowym, w którym teraźniejszość wiąże się z przyszłością /por. Hbr 13,14/” /homilia w Oaxaca, 29.I.1979, wyd. PAX, s. 112/.
Wreszcie jeszcze częściej niż z określeniem „duchowy” pojęcie „doczesny” jest korelowane z pojęciem „wieczny” /zbawienie wieczne, wymiar eschatologiczny, perspektywa eschatologiczna, itp./, przez co wskazuje Papież na otwarcie historii ziemskiej na swoją przyszłość innej natury, przyszłość, która już przenika historię.
Tu sytuuje Jan Paweł II fundament interwencji Kościoła. Jest on związany z jego misją – pełniejszej służby człowiekowi, całemu, każdemu, konkretnemu człowiekowi, który realizuje swoje powołanie wieczne poprzez historię ziemską, w społeczeństwie /cfr R. H. nr 13, par. 2 i 3, nr 14, par. 1; życzenia dla Kolegium Kardynalskiego 22.XII.1979; do Korpusu Dyplom. 14.I.1980 i in./. Ta misja jest „ewangelizacyjna”, jest wnoszeniem zaczynu Ewangelii we wszystkie dziedziny egzystencji ludzkiej /cfr jw. oraz do Cor Unum 28.XI.1978; w Puebla 28.I.1979/.
Chrystus jednoczy się z każdym człowiekiem, potwierdzając rzeczywistość ontyczną człowieka jako obrazu Boga, jego powołanie do synostwa Bożego, przynosząc każdemu człowiekowi godność niezbywalną, która jest źródłem praw i obowiązków człowieka we wszystkich aspektach jego egzystencji. Służba człowiekowi jest więc „wydarzeniem religijnym” w sensie ścisłym, jest służbą inspirowaną przez Boga i prowadzącą do Niego.
Często, jak w Meksyku, Polsce, Irlandii, Brazylii czy Francji Ojciec święty dodaje jeszcze motywację historyczną. Kościół, wypełniając swą misję wniósł wkład w tworzenie historii tych narodów, jej wartości, nawet jej instytucji, a także jedności tych narodów. Jest związany z tymi narodami tak silnie, że wyeliminować go – znaczyłoby – pozbawić naród jego dziedzictwa społeczno-kulturowego.
Specyfika natury i środków działania Kościoła
W stosunku do społeczności świeckiej, działalność Kościoła nie może być określana jako polityczna, ekonomiczna czy techniczna /na polu techniki/, nie jest konkurencyjna z systemami społecznymi czy władzą. „W swej doktrynie społecznej Kościół nie proponuje jakiegoś konkretnego wzoru politycznego czy gospodarczego, lecz wskazuje drogę, przedstawia pewne zasady. Czyni to w ramach swej misji ewangelizacyjnej, służąc ewangelicznemu orędziu, którego celem jest człowiek w jego wymiarze eschatologicznym, a także w konkretnym kontekście jego sytuacji historycznej, współczesnej. Czyni to, gdyż wierzy w godność człowieka” /Salvador de Bahia/.
„Wierny temu zaangażowaniu Kościół chce zachować neutralność wobec przeciwstawnych systemów, żeby opowiadać się tylko za człowiekiem” /cfr inaugur. III Konf. Episk. Am. Łac., 29.I.1979, wyd. PAX, s. 92/.
Działanie Kościoła, choć nie ma charakteru ekonomicznego, politycznego czy znamionującego działalność społeczną, ma jednak swój wymiar znaczący dla życia ekonomicznego, politycznego czy społecznego. Jan Paweł II nie waha się użyć słów Kościół „interweniuje” /życzenia dla Kolegium Kardynalskiego, 22.XII.1979/, „wpływa” /do episk. irlandzkiego, 30.IX.1979/, „zajmuje się rzeczami politycznymi” /życzenia dla Korpusu Dyplomatycznego, 14.I.1980/, „przeciwstawia się” /do Kol. Kardyn. 22.XII.1979/, „staje w sytuacji dialogu”, trudnego dialogu, „gdy prowadzi go ze stanowiska diametralnie przeciwstawnych założeń światopoglądowych”, ale dialogu, który „musi być możliwy i skuteczny, jeśli domaga się tego dobro człowieka, dobro narodu, wreszcie dobro ludzkości” /na Konf. Plen. Episk. Polski, 5.VI. 1979/. „Kościół lokalny musi być tym bezpośrednim partnerem dialogu, z którym się liczą, który nie reprezentuje żadnych konformizmów, żadnych ustępstw w sprawach istotnych, który nie jest narzędziem” /tamże/.
Ojciec święty usilnie podkreśla instrumentalny charakter polityki, ekonomii, struktur społecznych. Instrumentalny jest też charakter misji Kościoła. Podkreśla charakter, w pewien sposób wspólny, powszechny, zadań wobec których stoją Instytucje świeckie i Kościół. Kościół jest w drodze razem z człowiekiem. Człowiek jest drogą Kościoła. Istnieje konieczność spotkania się w imię człowieka, konieczność wspólnego szukania rozwiązań opartych o wymiar etyczny, na miarę godności człowieka /cfr w ONZ 2.X.1979/: „Z pewnością dla tych spraw, które stanowią przedmiot waszych zadań /…/ rzeczą podstawową jest, abyśmy spotkali się w imię człowieka rozumianego integralnie, w całej pełni i w całym bogactwie wszechstronnym jego duchowej i materialnej egzystencji”.
Dopiero teraz, w sytuacji jakby „wewnętrznej obecności przy sprawach człowieka”, przychodzą różnice … Mają one charakter różnic kompetencji, zakresu odpowiedzialności, typu używanych środków. Kościół odnajduje swą misję w umacnianiu sił duchowych i moralnych, w tworzeniu bazy moralnej społeczeństwa, we wspomaganiu każdego działania ludzkiego, które jest wpisane w fundamentalną logikę szeroko rozumianej moralności; w działaniu, które służy życiu człowieka w jego całokształcie, w jego godności, jego przeznaczeniu wyższym i nieśmiertelnym /cfr do robotników w Pomezia, 13.IX.1979, D. C. 1979/17, s. 817/.
Swoją misję Kościół realizuje przez:
- proklamowanie prawa moralnego i jego wymagań,
- wskazywanie błędów, zniekształceń w życiu jednostek i społeczeństw, w funkcjonowaniu instytucji i systemów opacznym wobec „moralnego”, wobec wymagań godności człowieka.
W czasie Mszy świętej na Błoniach w Waszyngtonie, 7.X.1979 Ojciec święty mówił: „Będziemy zawsze sprzeciwiać się, gdy ludzkie życie będzie zagrożone; gdy świętość życia przed narodzeniem będzie atakowana /…/, gdy instytucja małżeństwa jest wystawiona na niebezpieczeństwo egoizmu lub zredukowana do tymczasowego związku, który łatwo może być rozwiązany, będziemy się sprzeciwiać i głosić nierozerwalność związku małżeńskiego. Gdy walor rodziny zostanie zagrożony presją społeczną i ekonomiczną, sprzeciwiamy się i będziemy twierdzić, że rodzina jest konieczna dla prywatnych osób, ale także dla wspólnego dobra społeczeństwa, narodu, państwa. Gdy wolność będzie używana jako środek gnębienia słabych, sprzeciwiamy się, żądając sprawiedliwości i miłości społecznej /…/. Nie możemy bać się życia, nie możemy ulegać egoizmowi!” /T. P. z 14.X.1979/. – Przede wszystkim zaś Kościół realizuje swą misję przez to, co Jan Paweł II nazywa „inspiracją”, przez pozytywne głoszenie chrześcijańskiej wizji człowieka, głoszenie wydarzenia Krzyża i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i wynikającej stąd pełnej radości i entuzjazmu, nadziei chrześcijańskiej, przez głoszenie prawdy Ewangelii – tej Dobrej Nowiny dla człowieka.
I jeszcze jedno: ewangelizacja a promocja ludzka …
Wypowiedzi Jana Pawła II wskazują na specyfikę dzieł „promocji ludzkiej” /pokój, sprawiedliwość, rozwój/ – sytuując je w kadrze ewangelicznej, przez odniesienie do Królestwa Bożego, które się jednak nie identyfikuje z „królestwem człowieka” /cfr Puebla, 28.I.1979/. Ojciec święty przytacza wypowiedzi Pawła VI z „Evangelii nuntiandi” o ewangelizacji jako niezbywalnej części służby człowiekowi, o niemożności oddzielenia ewangelizacji od promocji ludzkiej. Tym niemniej – podkreśla – ewangelizacja jest czymś innym niż „promocja ludzka”. Ewangelizacja polega na głoszeniu Jezusa Chrystusa, na wprowadzaniu człowieka w samo źródło życia. To zadanie, najbardziej fundamentalne, nie może być ograniczone do odpowiedzialności społecznej. Dlatego używa określenia „ewangelizacja i promocja ludzka”. To nie jest, w intencjach Jana Pawła II, separowanie, ale wskazywanie na rzeczywistości komplementarne. Promocja – jako rezultat, owocowanie fundamentu, jakim jest ewangelizacja. „Promocja ludzka” wyrażająca się w większej sprawiedliwości społecznej, w bardziej odpowiadającym godności człowieka typie struktur i instytucji, ale także w otwarciu człowieka na transcendencję i to, co Pismo święte określa jako „Królestwo niebieskie”. „Kościół uważa za swój obowiązek głoszenie wyzwolenia milionów istot ludzkich, dopomaganie do jego utrwalenia /por. Evangelii nuntiandi, nr 30/, ale uważa też za swój obowiązek głoszenie wyzwolenia w sensie integralnym, głębokim, w tym sensie, w jakim głosił je i realizował Jezus” /por. tamże, nr 31/. Jest to „uwolnienie od wszystkiego, co człowieka uciska, ale przede wszystkim wyzwolenie go od grzechu i od złego, więżące się z radością, jakiej ktoś zażywa, gdy poznaje Boga i jest przez Niego poznawany” /tamże, nr 9/. Jest to wyzwolenie polegające na pojednaniu i przebaczeniu. Wyzwolenie biorące się z tego, że jesteśmy dziećmi Boga, do którego możemy mówić „Abba, Ojcze!” /Rz 3,15/, dzięki czemu też widzimy w każdym człowieku brata, który może zostać przemieniony w swym sercu przez miłosierdzie Boże. Wyzwolenie skłaniające nas, mocą miłości, do komunii, której szczyt i pełnię znajdujemy w Panu. Wyzwolenie polegające na zniesieniu różnych rodzajów niewoli i idolów wymyślonych przez człowieka i na ukształtowaniu nowego człowieka. Wyzwolenie, które w ramach właściwej Kościołowi misji, nie sprowadza się po prostu do wąskiego wymiaru ekonomicznego, politycznego, społecznego czy kulturalnego, nie poddaje się wymogom jakiejkolwiek strategii czy praktyki ani doraźnego sukcesu” /przem. inaugur. III Konf. Episk. Am. Łac., Puebla, 23.I.1979, wyd. PAX, s. 94/.
Owa inspiracja chrześcijańska jest największą wartością, jaką może wnieść Kościół w sprawę społeczną, w budowanie społeczeństw. Warto zwrócić uwagę na interpretację papieską tego, co znaczy: budować społeczeństwo … To „przede wszystkim – stać się świadomym. Nie tylko analiz, rozpoznania trudności, lecz w pełnym słowa znaczeniu: to kształtować swoją świadomość wg wymagań prawa Bożego, Chrystusowego orędzia o człowieku, etycznego wymiaru każdej ludzkiej działalności. Budować społeczeństwo, tzn. stanąć po stronie sumienia, zasad sprawiedliwości, braterstwa i miłości przeciw pobudkom egoizmu, przeciw nienawiści, która burzy. Budować społeczeństwo, tzn. wyjść poza granice, podziały, opozycje by pracować dla jedności. Człowiek posiada w sobie zdolność otwarcia się ku innemu. Nie jest możliwe żadne trwałe dzieło, jeśli nie będzie tworzone przez wszystkich, przy współudziale wszystkich żywotnych sił społeczeństwa. Budować społeczeństwo, to także nawracać się ustawicznie, poddawać rewizji swoje zachowania, by odkryć jałowe przesądy i własne błędy, by móc się otworzyć na nakazy sumienia ukształtowanego w świetle godności każdej osoby ludzkiej, tak, jak została objawiona w Chrystusie. To otworzyć serca i ducha, aby sprawiedliwość, miłość, szacunek dla godności i przeznaczenia człowieka przeniknęły do myśli i natchnęły do czynów” /w Salvador de Bahia, do budowniczych społ. pluralistycznego/.
Osobą ludzka i instytucje społeczne
Jest to jeden z tematów często wracających w wystąpieniach Ojca świętego, a zarazem jeden z „tematów – kluczy”, decydujących o wartości nowoczesnego społeczeństwa; społeczeństwa, w którym człowiek „miałby świadomość i pewność /…/ swego prymatu w jakimkolwiek układzie stosunków i sił” /Balice, 10.VI.1979/.
W oparciu o Objawienie, o fascynację osobą Jezusa Chrystusa, wydarzeniem Zmartwychwstania jako podstawą nadziei i wskaźnikiem drogi ludzkości, Jan Paweł II w niemal każdym przemówieniu wyraża pasjonującą troskę o transcendencję człowieka nad wszystkim, co go otacza. Nie jest to indywidualizm, nie jest „wyniesienie człowieka”, będące deprecjonowaniem instytucji i form społecznego istnienia. Jednak Ojciec święty mówi, że nie można przechodzić obojętnie wobec wzrastającej opozycji między człowiekiem a jego światem, otoczeniem materialnym i społecznym. Człowiek stracił panowanie nad rozwojem materialnego i społecznego świata. Jakby coraz bardziej wątpił w swą zdolność do celowego opanowania środowiska. Jakby zaczął wierzyć, że jest tylko anonimowym elementem procesów, która wywołał, ale które go przekraczają, nad którymi stracił panowanie. Zafascynowany, a może jeszcze bardziej przerażony wynikami analiz socjo i psychologicznych, wynikami statystyk, staję się im uległy.
W tej sytuacji fundamentalną troską Jana Pawła II jest umocnienie człowieka w świadomości jego niereduktywnego do niczego istnienia, w jego podmiotowości, w niezbywalnej godności człowieka – osoby, w dynamizmie jego powołania. Ten człowiek jest dostrzegany jako osoba konstytuująca społeczność, osoba, która ma realizować swoje powołania we współdziałaniu /aż po komunię/ z innymi, na miarę „świata boskiego”. „Nie zadowalajcie się wyłącznie ludzkim światem. Budujcie świat wprost bardziej Boski, bardziej na miarę Boga, świat kierowany wiarą inspirującą postęp moralny, religijny i społeczny człowieka. Nie traćcie sprzed oczu pionowego wymiaru ewangelizacji. Zawiera ona w sobie moc wyzwolicielską, ponieważ jest objawieniem miłości: miłości Ojca do ludzi, do wszystkich ludzi i każdego z osobna, miłości ukazanej w Jezusie Chrystusie” /cfr homilia na Pl. Niepodległości w Santo Domingo, 26.I.1979, wyd. PAX, s. 28/. Na tym polega prawdziwe wyzwolenie: głosić Chrystusa wolnego od więzów, obecnego w ludziach przemienionych, którzy stali się „nowym stworzeniem” /w Dominikanie, Meksyk, 26.I.1979, wyd. PAX, s. 38/.
Pierwszym stwierdzeniem w określeniu relacji „człowiek – a instytucje” jest to, że człowiek przekracza, transcenduje, instytucje.
Powracając często do misterium Wcielenia i Odkupienia /zwł. w Orędziu na Dzień Bożego Narodzenia i w encyklice Redemptor hominis/, Jan Paweł II ukazuje wspaniałość fenomenu, jakim jest człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga; człowiek, z którym Syn Boży jest zjednoczony; człowiek, któremu ofiarowana jest pełnia darów Ducha Świętego, człowiek, który rozpoznaje siebie w Jezusie Chrystusie /por. R. H., nr 8, 11; audiencja gener. z 6.XII.1978/. Dając się człowiekowi, Bóg czyni go zdolnym do osobowego daru. Komunia z innymi, do której człowiek dąży w życiu społecznym, ma swój dynamiczny fundament w Bożym misterium, w którym jest zanurzona ludzkość; w tej specyficznej jedności, jaką jest jedność eklezjalna – uprzywilejowany wyraz a zarazem narzędzie jedności, którą Bóg chce złączyć wszystkich ludzi /cfr do uczestn. Kongr. Międzynarod. Istituto per la Collaboratione Universitaria, 10.IV.1979, O. R., 12.IV.1979; cfr także encyklika „Dives in misericordia”/. Ponieważ pełna prawda o człowieku, o jego niepowtarzalnym charakterze, niereduktywności, jak również o jego wymiarze wspólnotowym, znajduje pełny wyraz w wierze, człowiek nie może kierować się wyłącznie wskazaniami nauk społecznych, humanistycznych czy wymogami techniki /cfr R. H., 10, 11. 13. 14; do uczestn. Kongr. Istituto per la Collab. Univ., cyt. wyżej/. „To Bóg jest gwarancją społeczeństwa na miarę godności człowieka – bo naznaczył godnością podobieństwa i swego obrazu … bo Chrystus, jako Odkupiciel człowieka, przyszedł by przywrócić niezniszczalną godność. Zewnętrzne struktury – wspólnoty i organizmy międzynarodowe, państwa, miasta, działalność poszczególnych osób – muszą tę rzeczywistość uwydatnić, zapewnić jej niezbędną przestrzeń; w przeciwnym razie walą się one lub redukują do bezdusznej fasady” /w Brazylii, Salvador de Bahia, do budowniczych społeczeństwa pluralistycznego, p. 4/.
Drugim stwierdzeniem – w określeniu relacji: człowiek – instytucje – jest, że instytucje są formą życia ludzkiego, są dla człowieka.
Człowiek pisze swą historię przez wielość związków z innymi, przez struktury społeczne, które organicznie łączą ludzi. Instytucje są konieczne, niezbędnie dla życia i rozwoju człowieka – istoty społecznej /cfr RH nr 14.1/, władza w społeczeństwie „jest konieczna dla dobra społeczeństwa, dla utrzymania i wypełnienia jego suwerenności” /do biskupów Brazylii, OR, wyd. pol. 9.IX.1979, s. 19/.
Ojciec święty podkreśla częstą tendencję tych instytucji – do zamknięcia się w swoim partykularnym interesie /często pozornym, bo sprzecznym z logiką służby, która jest dla nich także logiką dynamicznego ich właściwego rozwoju/, powodując powstawanie mechanizmów nacisku, zafałszowania, pozorów /cfr RH 16,5, 17,5; homilia na Pl. Niepodległości w Santo Domingo 25.I.1979; homilia w Oświęcimiu 6.VI.1979/. Przypomina, iż wszystkie instytucje, także państwo, winny pojmować swą misję wedle zasady pomocniczości. „Państwo nie jest tylko władcą człowieka – ma pomagać i służyć człowiekowi: winno być wyrazem pełnej suwerenności narodu, a nie suwerenności własnej struktury w stosunku do narodu” /cfr na Konf. Plen. Episk. Polski, 5.VI.1979/. W Orędziu na XIV Światowy Dzień Pokoju, 1.I.1981 Ojciec święty mówi: „Jest to tylko kwestia sprawiedliwości, ażeby Państwo będąc nosicielem mandatu otrzymanego od obywateli, nie tylko respektowało podstawowe ich swobody, ale je ochraniało i popierało. Wypełni tę pozytywną rolę przestrzegając zasad prawa i troszcząc się o dobro wspólne według wymogów prawa moralnego. Również grupy pośrednie, tworzone w sposób wolny przyczynią się na swój sposób do przestrzegania i rozwijania tych swobód. To szlachetne zadanie spoczywa na wszystkich żywotnych siłach społeczeństwa”.
Stąd wynika potrzeba „ładu moralnego”, przenikającego i nadającego kierunek i rytm wszystkim warstwom bytowania Narodu jako państwa, układom i warstwom egzystencji politycznej /cfr na Konf. Plen. Episk. Polski, 5.VI.1979/. „Brak poszanowania praw obywatelskich prowadzi do rozpadu więzi społecznych, do opozycji obywateli wobec władzy, a z jej strony – do prześladowań, szykan, przemocy i terroru. Zakłamanie występujące we współczesnym świecie utrudnia prowadzenie dialogu i w efekcie czyni niemożliwą współpracę i zgodę między narodami. Bo tylko prawda może być elementem budującym pokój. Pokój ludzki natomiast oznacza taki pokój, w którego centrum musi znaleźć się osoba ludzka” /do Korpusu Dyplomatycznego w czasie podróży do USA, 6.X.1979/.
Widząc wzrastające zagrożenie, ale też wzrastającą rolę instytucji w czynieniu świata bardziej „dla człowieka”, Jan Paweł II często wykorzystuje okazje kontaktu z ich przedstawicielami. Mówi o wyłanianiu się nowych form życia instytucjonalnego, wyraża wdzięczność, ukierunkowuje świadomość podejmujących odpowiedzialność w ramach tych instytucji na wartości etyczne społeczności, której mają służyć. „Zdajecie sobie doskonale sprawę – mówił do Korpusu Dyplomatycznego w czasie pobytu w Meksyku, 26.I.1979, – że wszystkie społeczności ludzkie, narodowe i międzynarodowe – będą oceniane z punktu widzenia sprawy pokoju i na podstawie tego, jaki wkład wnoszą w rozwój człowieka i o ile zapewniają poszanowanie jego fundamentalnych praw”.
Znamienne jest, powtarzające się w różnych okolicznościach i w różnych wariantach słownych, nawoływanie do „nowych, odważnych gestów”, do „aktów odwagi, potrzebnych naszym czasom”, „do pójścia także w tym kierunku, w którym dotąd nikt jeszcze nie szedł”.
Wiąże się to z trzecim stwierdzeniem, w określeniu relacji człowiek – instytucje. Mianowicie, że instytucje są przez człowieka. W człowieku znajdują zasadę swego żywotnego rozwoju.
Jeśli człowiek ustępuje „mechanizmom instytucjonalnym”, jeśli poddaje się im, zamiast kształtować je na swoją miarę, instytucje krzepną, wypaczają się, obracają się przeciw samemu człowiekowi, tracą swą funkcją instrumentalną wobec potrzeb społeczności szerszej. Ojciec święty zauważa, że produkcja, technika i technologia, a zwłaszcza konstrukcja struktur instytucjonalnych, w znacznej mierze wymknęły się spod kontroli człowieka i obróciły się, swoją własną logiką, przeciw niemu. Jan Paweł II widzi zasadnicze wytłumaczenie tego faktu w rezygnacji człowieka, w jego postawie poddania się. Wyraża się to bądź w pozbawieniu struktur ich pierwotnej logiki i celowości „na człowieka”, bądź w zaniedbaniu wysiłku, by te struktury napełniać duchem i nadawać im orientację adekwatną do potrzeb godności człowieka i zbiorowości szerszej, bądź – przez zaniedbanie wysiłku, by dynamizm wynikający z logiki rozwoju tych struktur, instytucji czy zinstytucjonalizowanych dziedzin techniki i innych sektorów życia społecznego był kontrolowany i pobudzany przez świadomość moralną, wartościowanie etyczne /cfr RH nr 15,2. 16,2. 17,6. 16,8/. „Jeśli ludzkość chce kontrolować wymykającą się z jej rąk ewolucję, jeśli nie chce się poddać pokusie materializacji, której ulega jednak coraz szerzej na skutek rozpaczliwej pogoni naprzód, jeśli chce zagwarantować autentyczny rozwój ludzi i narodów, winna radykalnie zrewidować pojęcia odnoszące się do postępu, które pod rozmaitymi nazwami doprowadziły do atrofii wartości duchowych” /cfr do robotników Monterrey, 29.I.1979/. Zaś do uczestników IX Konferencji Centre de la Paix Mondiale par le Droit, 24.IX.1979 mówił, że gwałtowny wzrost relacji międzyludzkich wiążących człowieka ze społecznościami, stawia ostro pilne zadanie – opanowania ich przez człowieka, by jemu i społeczności szerszej służyły. By nie były zdominowane przez instynkty, przez walkę nieuświadomionych interesów. Trzeba dla sieci instytucji znaleźć kadr uporządkowany wyrażający i popierający jedność rodziny ludzkiej, oparty o szacunek dla osoby ludzkiej i jej niezbywalnej godności.
Uzdrowić instytucje, a tym samym przywrócić „ludzkie” oblicze życiu społecznemu, można jedynie przez przywrócenie form aktywnego uczestnictwa ludzi, opartego na ich świadomości moralnej i uwzględniającego charakter fundamentalnie społeczny osoby ludzkiej.
Papież stara się doprowadzić do konfrontacji między modną dziś, a przecież złudną, opinią, że nawrócenie człowieka, przemiana ku lepszemu obliczu świata, dokona się automatycznie poprzez transformację struktur – z własnym stanowiskiem, podkreślającym konieczność pierwotnego uformowania człowieka.
W ustawicznej interakcji między osobą a strukturami decydujący ruch płynie od osoby. Jest to dobro, które „promieniuje z serca”, „płynie z wnętrza”, aby się rozszerzać, rozprzestrzeniać na rzeczywistość społeczną i coraz bardziej ją przenikać /cfr do Prezydialnego Biura Parlamentu Europejskiego, 5.IV.1979; do Trybunału Roty, 17.II.1979; do „Communione e Liberazione”, 31.III.1979; audiencja generalna 21.II.1979; homilia w parafii rzymskiej 18.II.1979; do ambasadora Kolumbii 9.IV.1979/.
Ożywiane przez ludzi struktury i instytucje są czynnikami warunkującymi należyty rozwój społeczności ludzkiej. Ojciec święty zdaje się być bardzo wrażliwym na konieczność ewoluowania instytucji, aby w ten sposób korygować dewiacje, aby utrzymywać charakter instrumentalny struktur i instytucji, ich zdolność odpowiedzi na nowe problemy, nowe potrzeby i aspiracje społeczeństw. Nawołuje do „humanizowania instytucji”, przenikania ich wzrastającą świadomością moralną, którą winni odznaczać się ludzie stanowiący o funkcjonowaniu tych organizmów życia społecznego; wyczuleni na godność człowieka, jego prawa i obowiązki, na jego eschatologiczne przeznaczenie. Nawiązuje Ojciec święty do intuicji humanistycznej, która tkwi u podstaw wszystkich systemów. Licząc się z realną sytuacją, usiłuje wzmocnić i wyzwolić siły pragnące dobra człowieka, pojawiające się w jakimkolwiek systemie, budząc nurt działań „ponad systemami”, działań opartych o rozwiniętą świadomość etyczną /cfr RH nr 17,2. 3. 4; audiencja generalna 8.XI.1978; do Korpusu Dyplom. 12.I.1979; do władz państw w Polsce 2.VI.1979/. „Dlatego należy się bronić przed sztywnością systemów. Mam na myśli systemy ekonomiczne, społeczne, kulturalne, polityczne, które powinny być wrażliwe na człowieka; na jego dobro rozumiane całościowo. Powinny być zdolne do reformowania siebie samych, własnych struktur, zgodnie z tym, czego wymaga pełna prawda o człowieku” /audiencja generalna 8.XI.1978/.
Ograniczone czasowo ramy referatu zmuszają do wyrywkowego przeglądu nauczania społecznego Ojca świętego. Zasadnym wydaje się dokonywanie wyboru tematów pod kątem ich aktualności w planowaniu działań duszpasterskich w Polsce. Stąd, choć schematycznie chcę zasygnalizować kwestie tyczące inspiracji chrześcijańskiej, decydującej dla wartości nowoczesnego społeczeństwa.
Należy do nich omówione wyżej zagadnienie „osoba a instytucje społeczne”, z postulatem dostosowywania struktur do wymagań podmiotowości obywateli, postulatem budzenia poczucia odpowiedzialności każdego człowieka za aktywne, oparte o świadomość etyczną, uczestniczenie w życiu społecznym, za panowanie nad „mechanizmami” życia Instytucjonalnego i społecznego, by w ten sposób człowiek czynił z nich siłę sprawczą właściwej ewolucji społeczeństwa.
Drugim, istotnym polem inspiracji chrześcijańskiej jest „świat pracy”, wszystkie grupy społeczne, z których składa się społeczeństwo. Kieruje do nich Ojciec święty wskazania, którym winni sprostać:
- działaczom politycznym przypomina, że aktem ściśle politycznym jest pozostawanie w zgodzie z powołaniem moralnym i wierność wskazaniom etyki, świadomości moralnej, która ponad korzyściami osobistymi i grupowymi stawie pełnię wspólnego dobra obywateli;
- wychowawcom, by oparli przekaz systemu wartości na solidnych podstawach, wszczepiając młodzieży świadomość godności osoby ludzkiej;
- pracodawcom, by uwzględniali w swych przedsięwzięciach człowieka, który swym wysiłkiem staje się budowniczym społeczeństwa; by wszystkim zapewnili możliwość pracy, należy to bowiem do podstawowych praw człowieka;
- ludziom nauki i techniki, że etyka ma pierwszeństwo przed techniką, człowiek ma pierwszeństwo przed rzeczą;
- zatrudnionym w środkach społecznego przekazu myśli – żądanie: nie pętajcie ducha preparowaniem informacji … Bądźcie rzecznikami słusznych aspiracji i wymagań człowieka, czyńcie wszystko, co możliwe, aby człowiek mógł dochodzić do pełnej prawdy;
- ludziom pracy, by mieli świadomość owocności i znaczenia swego wysiłku, ale także odpowiedzialności za kształt budowanego społeczeństwa. „Skoro macie prawo wypowiadać waszą opinię na temat działalności ekonomicznej i przemysłowej, macie też obowiązek ukierunkowywania jej wg wymogów prawa moralnego takich jak sprawiedliwość, godność, miłość” /cfr w Salwador de Bahia, do budowniczych społeczeństwa pluralistycznego/.
Spotkania z różnymi grupami społecznymi są dla Ojca świętego okazją do spojrzenia poprzez pryzmat Ewangelii na ich funkcję społeczną, na warunki ich życia, wreszcie ich odpowiedzialność za wartości wnoszone we wspólne dobro.
Spotkania z robotnikami stanowią okazję ukazywania chrześcijańskiego spojrzenia na zagadnienie pracy, organizacji pracy, życia zawodowego. Praca ludzka – trudem współpracy z Bogiem w dziele stworzenia, a przez akceptację trudu, łącząc go z krzyżem Chrystusa – współudziałem w dziele Odkupienia … Praca i godność ludzka. Godność pracy zakorzeniona w godności osoby. Praca dla człowieka, a nie człowiek dla pracy. Sugestie, by wkomponować w mechanizmy wysoko rozwiniętego społeczeństwa przemysłowego „logikę pracy zorientowaną na człowieka”, by człowiek nie stawał się zwykłym „narzędziem pracy” … Wreszcie – znaczenie etyczne, nie tylko ekonomiczne pracy. Praca jako służba, w której człowiek na tyle wzrasta, na ile oddaje siebie innym. Ta służba ma swoją ludzką wielkość, która wyraża się w solidarności z innymi, w wymaganiach jakie stawia wzajemna współpraca – wszak wszyscy jesteśmy konieczni sobie wzajemnie, jedni dla drugich, bez wyłączania kogokolwiek … Praca wymagająca kwalifikacji, ale i wewnętrznej dyscypliny, praca umacniająca osobowość. Praca solidna, ale także ludzka …
Prawa i obowiązki – odzwierciedlenie godności, w której wyraża się ludzka odpowiedzialność. Ojciec święty podkreśla ludzkie wartości pracy. Ale widzi wciąż konkretnego człowieka w jego uwarunkowaniach. Staje się ich głosem: „ci, którzy mają szczęście pracować, pragną bardziej ludzkich i bezpieczniejszych warunków, sprawiedliwego podziału owoców wspólnego wysiłku w tym, co tyczy płac, zabezpieczenia społecznego, możliwości awansu kulturowego i duchowego. Chcą być traktowani jak ludzie wolni i odpowiedzialni, mając udział w decyzjach tyczących życia i przyszłości. Prawo do wolnego organizowania się w celu obrony i popierania własnych interesów i odpowiedzialnego współdziałania na rzecz wspólnego dobra jest ich fundamentalnym prawem. Jest to zadanie olbrzymie i złożone. Komplikują je dzisiaj: światowy kryzys gospodarczy, nierówność praw w obrotach handlowych i finansowych, nagłe wyczerpanie się niektórych zasobów, niebezpieczeństwo nieodwracalnego zanieczyszczenia środowiska przyrodniczego” /cfr do robotników w Monterrey 29.I.1979/.
I – jakby na tle tego obrazu sytuacji – refleksje uogólniające, kierowane do odpowiedzialnych za sterowanie życiem społecznym: „Kościół stale głosi, że /…/ nie powinny decydować wyłącznie kryteria ekonomiczne, społeczne czy polityczne, jakoby ważniejsze od człowieka, lecz ponad wszystkim powinna być stawiana godność osoby ludzkiej jako warunkująca wszystkie inne kryteria. Nie stworzymy świata bardziej godnego człowieka, jeśli nie będziemy myśleć przede wszystkim o osobie pracownika, o jego kondycji ludzkiej i godności dziecka Bożego, powołanego do życia wiecznego, jeśli nie będzie się myśleć o tym, by pomóc mu „więcej być”. Z drugiej strony, pracownik ma obowiązki, które winien lojalnie wypełniać, gdyż inaczej nie jest możliwy słuszny porządek społeczny” /tamże/.
Spotkania z rolnikami są okazją do uwypuklenia wartości środowiska wiejskiego, a także niepokojów zwiedzanych z jego sytuacją we współczesnym świecie. „Świat wiejski posiada naprawdę godne pozazdroszczenia bogactwa ludzkie i religijne: ugruntowaną miłość rodziny, ducha przyjaźni, ofiarności w niesieniu pomocy bardziej potrzebującemu, głęboki humanizm, miłość pokoju i zgodności obywatelskiej, poczucie religijne, ufność i otwarcie na Boga, pielęgnowaną miłość do Najświętszej Maryi Panny i wiele innych. /…/ Dziękuję wam, wieśniacy, za tak znaczny wkład w tworzenie dobra społecznego. Ludzkość zawdzięcza wam wiele. Możecie czuć się dumni z waszego udziału na rzecz wspólnego dobra” /do Indian w Cuilapana 29.I.1979/.
Ale też domaga się Ojciec święty poprawy sytuacji społecznej ludności wsi. Nie może ona żyć w warunkach niższości coraz bardziej bolesnej, bo ujawniającej nierówności współczesnego świata. „Uciskany lud wiejski, pracownik, który swoim potem skrapla także swoje strapienia, nie może dłużej czekać na pełne i skuteczne uznanie jego godności, bynajmniej nie niższej od godności jakiejkolwiek innej warstwy społecznej. Ma prawo, aby go poważano, aby go nie pozbawiano, przez różne manewry, które często są po prostu grabieżą – tego, co w tak małej ilości posiada: aby nie utrącano jego aspiracji do udziału we własnym awansie. Ma praw żądać usunięcia barier wyzysku, wzniesionych często przez niedopuszczalny egoizm, o które rozbijają się jego najlepsze wysiłki w celu podźwignięcia się. Ma prawo do skutecznej pomocy, która nie może być jałmużną ani namiastką sprawiedliwości – aby mieć możliwość rozwoju, jaki odpowiada jego ludzkiej godności i godności dziecka Bożego” /tamże/.
„Jest więc niedopuszczalne – stwierdza Jan Paweł II w czasie pobytu w Brazylii – aby w ogólnym rozwoju danego społeczeństwa, z prawdziwego, godnego człowieka postępu wyłączeni zostali właśnie mężczyźni i kobiety z obszarów rolniczych, ci którzy pracą swoich rąk gotowi są uczynić ziemię płodną i którym ziemia jest niezbędna dla utrzymania rodziny” /cfr w Recife do rolników/, „Pracownicy rolni, podobnie jak pracownicy każdej innej gałęzi produkcji, są i muszą pozostać, we własnych oczach i w oczach innych, w pojęciu i w praktyce przede wszystkim osobami ludzkimi: muszą mieć możność realizowania swoich możliwości, możność „bycia bardziej człowiekiem”, muszą być zarazem traktowani zgodnie ze swą godnością ludzką” /tamże/.
Znamienne jest dla Ojca świętego konkretne przemyśliwanie dróg do polepszenia obserwowanej sytuacji. Wskazuje na znaczenie świadomości ludzkiej godności. Ale też na celowe działanie instytucjonalne. Odwołuje się do „tych, którzy otrzymali od społeczeństwa mandat gwarancji wspólnego dobra”. „Inicjatywy, jakie podejmują oni w dziedzinie rolnictwa, muszą być inicjatywami na rzecz człowieka, zarówno w płaszczyźnie ustawodawstwa, wymiaru sprawiedliwości, jak też w ramach ochrony praw obywatelskich. Sytuacja, w której ludność, również i ta z obszarów rolniczych, dostrzega, że jej ludzka godność nie jest respektowana, prowadzi do ruiny” /tamże/.
Godne warunki życia powinno zagwarantować społeczeństwo. Ale ma też o nie zabiegać każdy człowiek. „Istota wolności tkwi we wnętrzu człowieka; należy do natury osoby ludzkiej i jest jej znakiem rozpoznawczym. Wolność osoby ma rzeczywiście swój fundament w transcendentnej godności człowieka: w godności danej mu przez Boga jako Stwórcę, która go ku Bogu kieruje. Człowiek – będąc stworzony na obraz i podobieństwo Boże jest nierozdzielnie związany z tą wolnością, której żadna siła ani przymus zewnętrzny nie jest w stanie go pozbawić i które stanowi podstawowe prawo człowieka jako jednostki i jako członka społeczeństwa. Człowiek jest wolny, ponieważ posiada zdolność opowiedzenia się po stronie prawdy i dobra. Jest wolny, ponieważ ma zdolność wyboru. /…/ Człowiek zatem powinien mieć możność dokonywania wyboru zależnie od wartości, które uznaje za swoje; w tym ukaże się on jako istota odpowiedzialna, a zadaniem społeczeństwa jest sprzyjać owej wolności z uwagi na dobro wspólne” /na XIV światowy dzień pokoju 1.I.1981, p. 4 i 5/.
Człowiek, reflektujący, opierający swe życie na uznanym przez siebie systemie wartości, ma szukać środków bardziej skutecznych w osiąganiu celu, w realizacji swojej wolności. „Wśród pracowników rolnych – zauważa Ojciec święty – panuje dość powszechnie tendencja do działania w pojedynkę, gdy tymczasem lepiej skoordynowane i solidarne działania mogłyby przynieść wcale niezłe rezultaty” /cfr do Indian w Cuilapana 29.I.1979/.
Kolejnym problemem – polem inspiracji chrześcijańskiej dla nowoczesnego społeczeństwa jest kształt miasta – istotnego w cywilizacji współczesnej środowiska życia człowieka, środowiska, w ramach którego gromadzą się nici instytucji, a także powstają treści przekazywane kanałami mass mediów; kształtowane są wzory zachowań, zwłaszcza charakteryzujące sferę tzw. „czasu wolnego” i to, co składa się na „młodzieżową podkulturę”. Miasto, które powinno być przedmiotem przemyślanych zabiegów duszpasterskich …
Jan Paweł II kreśli wyraziste linie pasterskiej troski. Jak kształtować miasto w kompleks prawdziwie ludzki, w swym środowisku naturalnym, w strukturach, konstrukcjach, instytucjach. By było miastem „dla człowieka”. Jest ono bowiem przede wszystkim całością osób, a nie całością budynków. Zwracając się do Sao Paolo i jego mieszkańców, Ojciec święty mówi: „odkrywam miasto poprzez osoby, poprzez was, mężczyzn i kobiety, którzy pracujecie, cierpicie, ufacie /…/ Sao Paolo to wy, to także ci, bardzo liczni ludzie żyjący na marginesie, bez pracy, mający niedostateczne zatrudnienie, ludzie źle zatrudnieni, nie mający gdzie zaangażować swych rąk, nie mający gdzie rozwinąć swoich szlachetnych zasobów inteligencji i serca. /…/ Zadaniem, które was oczekuje, jest przekształcenie Sao Paolo w miasto w pełni ludzkie”.
Fakt, że chrześcijanie są w miastach, stanowią część tych miast – domaga się nie tylko „ludzkiej miary dla miasta”, ale i ich aktywnego uczestniczenia w ożywianiu miast. „Chrześcijanie, gdziekolwiek jesteście, podejmijcie waszą część odpowiedzialności w tym ogromnym wysiłku odnowy struktur miasta, restrukturalizacji miasta” /tamże/. W czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych Jan Paweł II skierował apel do mieszkańców Nowego Jorku, by uczynili ze swego miasta prawdziwą siedzibę istnień ludzkich, ale aby to osiągnąć, trzeba temu miastu dać duszę, a to jest możliwe tylko na drodze wzajemnej, społecznej miłości. „Przykazanie Boże: miłuj bliźniego jak siebie samego powinno was skłonić do nawiązywania stosunków prawdziwie ludzkich, tak aby nikt z was nie czuł się osamotniony lub niechciany, a tym bardziej odrzucony, pogardzany lub znienawidzony” /3.X.1979/.
Podkreśla Ojciec święty, że problemy, które czynią miasta nieludzkimi są skomplikowane i wielowarstwowe. Składa się na nie nieuporządkowane nagromadzenia budynków, anonimowość, kontrasty między dzielnicami bogatymi a ubogimi, poczucie frustracji z powodu sąsiadowania nędzy i luksusu, godności i upodlenia, irracjonalny wzrost całych stref miasta, fale imigrantów, skażenie moralne, którym miasto niszczy człowieka … Ojciec święty wskazuje, że miasto jest odzwierciedleniem wprost niewiarygodnych możliwości rozwoju rodzaju ludzkiego, zdolnego do wspaniałych realizacji, ale – gdy zabraknie stycznych orientacji i duchowego ożywienia, gdy zabraknie celowościowego ukierunkowania „na człowieka” – jest odzwierciedleniem możliwości prowadzących do zniszczenia człowieka.
Dla ożywienia miasta, dla uczynienia go środowiskiem rozwoju człowieka, potrzebna jest moc, nadzieja i radość płynące z wiary i ze zjednoczenia z Jezusem Chrystusem, zwłaszcza w wydarzeniu Jego Zmartwychwstania, potrzebna jest siła życia i jedności międzyludzkiej, emanująca ze społeczności wierzących, z Kościoła. „Taka jest tajemnica waszej radości, radości, która płynąc z waszych serc będzie opromieniała wasze oblicze i oblicze miasta, jako znak, że jest ono miastem ludzkim” /do robotników Sao Paolo/.
Przekształcenie społeczeństw, by były bardziej na miarę godności człowieka i ludzkich aspiracji, wymaga oparcia się na wartościach etycznych, wymaga ładu moralnego. Znamienne, że apostolat społeczny Kościoła Jan Paweł II widzi nie tylko jako głoszenie zasad umacniających ten ład moralny, nie tylko jako działanie wspomagające docenianie wartości duchowych, bądź dostosowywanie form życia społecznego, instytucji, struktur, organizacji do wymogów podmiotowości obywateli – ale także jako świadectwo nowości życia, wnoszone przez Kościół jako społeczność. Apostolat społeczny Kościoła ma wyraźny charakter, eklezjalny. Ład moralny, który jest u podstaw budowy społeczeństwa, znajduje wyraźne oparcie w ładzie hierarchicznym. Ład hierarchiczny bowiem, konstytutywny dla Chrystusowego Kościoła, „stanowi o nim, jako o określonej wspólnocie i społeczeństwie, które przez swój hierarchiczny ustrój wpisuje się w dzieje poszczególnych ludów i narodów” /na Konf. Plen. Episk. Polski 5.VI.1979/. Ład hierarchiczny jest wynikiem skuteczniejszej służby człowiekowi i społeczeństwu w dziedzinie ładu moralnego.
W czasie pobytu w Polsce Ojciec święty dodaje uzasadnienie zakorzenione w doświadczeniu historycznym – gdy zabrakło własnych ojczystych struktur państwowych, społeczeństwo znalazło oparcie w ustroju hierarchicznym Kościoła. Gdy, co częściej ma miejsce, struktury, systemy, sieć instytucji są zdezorganizowane, bądź zorientowane na cele partykularne, ekonomiczne, społeczne czy polityczne i podległe ich mechanizmom, gdy są zorientowane na cele jednej tylko klasy czy partii, czy grupy społecznej – a nie na dobro ogółu społeczeństwa, nie na wcielanie relacji etycznych w mechanizmy życia wspólnoty narodowej – ład hierarchiczny powinien być oparciem dla przywracania ładu moralnego.
Potrzebne jest, wskazuje Ojciec święty, świadectwo życia całego Kościoła – jako „Ciała Kościoła”, organizmu zbawczego; społeczności ożywionej mocą Chrystusa Zmartwychwstałego; organizmu zdolnego siłą Ducha Świętego przenikać wszystkie sprawy człowieczego świata. „Winniśmy pozostać wierni Kościołowi, który zrodzony raz na zawsze z zamiarów Boga, z otwartego grobu Zmartwychwstałego i z łaski Zesłania Ducha Świętego, rodzi się codziennie na nowo nie z ludu czy innych świadomych klas, ale z tych samych źródeł, z jakich zrodził się na początku. Rodzi się on dzisiaj, aby budować ze wszystkich narodów lud pragnący wzrastania w wierze, nadziei i braterskiej miłości” /w katedrze w Meksyku 26.I.1979/.
Kościół, niejako sakrament, czyli znak i narzędzie wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego … /Vatic. II, KDK 1/.
Odwołuje się Ojciec święty do nauczania Vaticanum II o odpowiedzialności świeckich, którzy zaszczepiając swą wiarę w rzeczywistości świata, w różnorodnych formach indywidualnego i społecznego świata, mają być bezpośrednimi sprawcami nieustannej odnowy ludzi i instytucji. „Kościół potrzebuje dziś chrześcijan gotowych dawać o nim jasne świadectwo, biorących udział w misji Kościoła w świecie i wnoszących weń zaczyn religijności, sprawiedliwości, działań na rzecz podnoszenia godności człowieka we wszystkich środowiskach społecznych, chrześcijan starających się wzbogacić świat o wartości duchowe, aby ten świat stał się bardziej ludzki i braterski, i żeby kierował wzrok człowieka ku Bogu” /w katedrze w Meksyku/. Ich obecność jako przedstawicieli społeczności eklezjalnej, wiąże się z całą ekonomią zbawienia. Swą wiarą, swą żywą nadzieją opartą o moc Zmartwychwstałego i światło Ducha Świętego, przenikającymi sposób patrzenia na człowieka i problemy społecznego świata, dają klucz do pełnej interpretacji sensu historii, wprowadzając wymiar, w którym współczesność wiąże się z wiecznością /cfr homilia w Oaxaca 29.I.1979/.
W tej działalności społecznej Kościoła specyficzną rolę mają księża i zakony. „Bądźcie blisko człowieka, wszystkich spraw człowieka – ale po kapłańsku” – mówił Ojciec święty na spotkaniu z kapłanami w Polsce /w katedrze w Częstochowie 6.VI.1979, cfr też List do Kapłanów, Wielki Czwartek 1979 r./. „Jesteście sługami Ludu Bożego, sługami wiary, szafarzami i świadkami miłości Chrystusa do ludzi; miłości, która nie jest stronnicza, która nikogo nie wyklucza, chociaż kieruje się specjalnie ku najbiedniejszym. /…/ Jesteście przewodnikami duchowymi, którzy starają się ukierunkować i doskonalić serca wiernych, aby – jako nawróceni – żyli miłością Boga i bliźniego oraz działali na rzecz awansu i uznania godności człowieka. Jesteście kapłanami i zakonnikami; nie jesteście działaczami społecznymi, politycznymi czy funkcjonariuszami władzy doczesnej. /…/ Nie zapominajcie, że przywództwo doczesne może łatwo stać się źródłem podziału, gdy tymczasem kapłan winien być czynnikiem i znakiem jedności, braterstwa” /do księży i zakonników w Meksyku w Guadalupe 27.I.1979/.
Eklezjalny charakter apostolatu społecznego stawia w szczególnej odpowiedzialności i szczególnej pozycji księży biskupów. „Bądźcie – w imię Ewangelii – promotorami wielkich wartości: w pierwszym rzędzie prawdziwej godności człowieka, dziecka i obrazu Bożego, brata i spadkobiercy Jezusa Chrystusa. Wasze biskupie powołanie zabrania wam, z całą jasnością i bez półśrodków, wszystkiego, co przypominałoby stronniczość polityczną, skrępowanie taką czy inną ideologią czy systemem. Lecz nie zabrania, przeciwnie; wzywa do tego, byście byli bliscy i służyli wszystkim ludziom, zwłaszcza najsłabszym i potrzebującym. /…/ Możemy powtórzyć za św. Pawłem, że nie przyszliśmy aby nauczać jakiejkolwiek ludzkiej mądrości, ale Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego /por. 1 Kor 1,23; 2,1-2/, bowiem nie jesteśmy pośród naszego ludu znawcami polityki czy gospodarki, nie jesteśmy „przywódcami” lecz sługami Ewangelii. Jest to, rzec by można, najdelikatniejszy punkt wspólnoty biskupów. Mogą ich różnić przypadkowe wybory o charakterze doczesnym, ale nie mogą nie być nierozerwalnie zjednoczeni, gdy idzie o podstawowe zadanie – ewangeliczne głoszenie Jezusa Chrystusa” /cfr do biskupów Brazylii, O R wyd. pol. 9/IX/1980/. I wreszcie, „zadaniem Episkopatu jest przygotowanie i przedłożenie programu owego duszpasterstwa społecznego i realizowanie go w kolegialnej jedności” /tamże/.
I to jest kolejny punkt, który trzeba zasygnalizować, omawiając zagadnienia „nauczania społecznego Ojca świętego Jana Pawła II”: program duszpasterstwa społecznego.
Mówi o tym Ojciec święty przy okazji spotkać z Konferencjami Episkopatów odwiedzanych przez siebie krajów. Na Jasnej Górze 5.VI.1979 Ojciec święty stwierdzał, że „Episkopat Polski z całym poczuciem odpowiedzialności za losy Narodu uwydatnia w swoich programach duszpasterskich cały system zagrożeń natury moralnej, z którymi zmaga się człowiek naszej epoki, człowiek współczesnej cywilizacji”, zagrożenia dotyczące życia osobistego i społecznego, zwłaszcza społeczności rodzinnej i wychowania młodzieży. Dlatego, podkreślał, „trzeba wciąż czuwać, wciąż budzić ludzkie sumienia, wciąż przestrzegać przed naruszaniem prawa moralnego, wciąż porywać do realizacji przykazania miłości; łatwo bowiem zakorzenia się w ludzkich sercach wewnętrzna znieczulica” /tamże/.
Najpełniej elementy programu duszpasterstwa społecznego zarysował Jan Paweł II w czasie spotkania z biskupami Brazylii.
- „Program ten musi być autentyczny, tj. zgodny z naturą i tożsamością Kościoła: musi odpowiadać jego zasadom, które pochodzą z Ewangelii, i musi czerpać natchnienie z jego magisterium społecznego. Innymi słowy, duszpasterstwo społeczne nie może opierać się na założeniach, które – jakiekolwiek przyznano by im walory – w samych swych podstawach byłyby sprzeczne z katolicką prawdą” /p. 6. 9/.
- Duszpasterstwo społeczne Kościoła musi być osadzone w realiach konkretnego społeczeństwa, zarazem nie tracąc nic ze swej uniwersalności. Musi odpowiadać integralnej prawdzie wobec współczesnego świata. Musi mieć oczy otwarte na wszystkie niesprawiedliwości i każde pogwałcenie praw ludzkich, w jakimkolwiek miejscu, tak w sferze dóbr materialnych jak i duchowych. Gdyby zabrakło tej podstawowej „optyki”, przestrzega Ojciec święty, istnieje niebezpieczeństwo, że duszpasterstwo społeczne Kościoła stałoby się przedmiotem jednostronnych manipulacji.
- Program działalności społecznej Kościoła musi być organiczny: musi uwzględniać więź istniejącą między rozmaitymi czynnikami i potrzebami kulturalnymi. Zwłaszcza – kształcenia i wychowania – nieodzownych warunków wstępnych awansu społecznego.
- Apostolat społeczny Kościoła winien być dostrzeżony jako obowiązek wszystkich chrześcijan, każdego według właściwej mu funkcji i odpowiedzialności. „Teologowie nie zostaną wystawieni na wszelkiego rodzaju wątpliwości, jeżeli temu, czego nauczają, nadadzą orientację w pełni ewangeliczną i chrześcijańską, wierną nauczaniu Kościoła. Biskupi i kapłani będą świadomi, że ich skuteczniejszy udział w duszpasterstwie społecznym nie polega na angażowaniu się w walki partii czy opowiadaniu się na rzecz grup i systemów, lecz na pozostawaniu „prawdziwymi wychowawcami w wierze”, niezawodnymi przewodnikami, animatorami duchowymi. Zakonnicy i zakonnice nie zamienią tego, co stanowi ich charyzmat w Kościele – całkowite poświęcenie się Bogu, modlitwie, świadectwu przyszłego życia, dążeniu do doskonałości – na polityczne zaangażowanie, które nie służyłoby ani im, gdyż utraciliby własną tożsamość, ani Kościołowi, zubożonemu o jego istotny wymiar, ani światu i społeczeństwu, jednakowo pozbawionym tego oryginalnego elementu, jaki tylko życie zakonne może przydać właściwemu pluralizmowi. Również działalność świeckich nabierze właściwego wymiaru, wraz ze wszystkimi jago komponentami „w jego otwarciu się na coś absolutnego, owszem na Absolut, którym jest Bóg” /Evangelii nuntiandi nr 33; do biskupów Brazylii, tamże, p. 6. 9./.
Nauczanie społeczne Jana Pawła II każę widzieć cały żywotny wymiar działalności społecznej Kościoła jako oddziaływania wspólnoty wiary. Nie: jeszcze jedna instytucja realizująca swój program społeczny, ale środowisko życia, środowisko otwierające na Chrystusa – Odkupiciela, otwierające na fakt, że „w świecie, w którym żyjemy, jest obecna miłość, miłość czynna, która zwraca się do człowieka, ogarnia wszystko, co składa się na człowieczeństwo /cfr Dives in misericordia nr 3/, która w sposób szczególny daje o sobie znać w zetknięciu z cierpieniem, krzywdą, ubóstwem, w zetknięcia z całą „kondycją ludzką”, która na różne sposoby ujawnia ograniczoność i słabość człowieka, zarówno fizyczną jak moralną”. Ten sposób przejawiania się miłości, powiada Ojciec święty, nazywa się w języku biblijnym miłosierdziem, a wyznacza ona perspektywę całych dziejów człowieka, perspektywę doczesną i eschatologiczną zarazem /nr 4 tamże/.
Wprowadzana w życie społeczne owa „relacja miłosierdzia” opiera się na wspólnym przeżywaniu tego dobra jakim jest człowiek, na wspólnym doświadczeniu godności, jaka jest mu właściwa. Oznacza dowartościowanie, wydobywanie spod wszelkich nawarstwień zła, jakie jest w człowieku i w świecie. Prowadzi do tego, że ludzie spotykają się ze sobą w tym samym dobru, jakim jest człowiek z właściwą mu godnością /tamże nr 13/.
Specyficzny klimat, jaki w życie społeczne wnosić winna żywotna wspólnota wiary, jawi się jako nieodzowny czynnik rozbijający anonimowość współczesnego społeczeństwa, znieczulicę i drapieżność właściwe społeczeństwu konsumpcyjnemu. Ów specyficzny klimat oparty o chrześcijańską wizję człowieka i doświadczenie wiary kształtować winien stosunki międzyludzkie jako „osobowe”, w duchu najgłębszego poszanowania wszystkiego, co ludzkie.
Nie wystarczy, mówi Ojciec święty, tylko sprawiedliwość i logika świata instytucji, choćby zorientowanych „na człowieka”. Konieczna jest „korekta” ze strony „miłości, która cierpliwa jest”. Konieczne jest wprowadzanie we wzajemne stosunki, kształtujące moralne oblicze świata, elementu przebaczenia – znaku, że w świecie jest obecna miłość potężniejsza niż grzech. „Świat, z którego wyeliminujemy przebaczenie, może być tylko światem zimnej, bezwzględnej sprawiedliwości, w imię której każdy będzie dochodził praw w stosunku do drugiego, a drzemiące w człowieku egoizmy różnego gatunku mogą albo zamienić życie i współżycie ludzi w system ucisku słabszych przez silniejszych, albo w arenę nieustannej walki jednych przeciw drugim” /tamże nr 14/.
Działalność społeczna Kościoła ma być przede wszystkim owym promieniowaniem „źródła innego życia niż to, jakie może zbudować człowiek pozostawiony samym siłom działającej w nim trojakiej pożądliwości”, „źródła, czyli tajemnicy miłosierdzia Boga samego, objawionej w Jezusie Chrystusie” /tamże nr 14/.
Archiwum KWPZM
