Szczepan Praśkiewicz OCD, Święta Teresa od Jezusa i Najświętsza Maryja Dziewica

Referat wygłoszony podczas III Karmelitańskiego Tygodnia Duchowości: Święta Teresa od Jezusa mistrzynią życia duchowego. Kraków 2000.

Św. Teresa od Jezusa, reformatorka Karmelu i mistrzyni życia duchowego, jakkolwiek skupiona w swoim życiu wewnętrznym przede wszystkim na Jezusie Chrystusie, który w jej Dziełach wszystko oświeca i w którego jasności bledną wszelkie inne światła, przejawia — jako córka i matka Zakonu, który totus marianus est — szczególne nabożeństwo do Matki Chrystusa. Pragnąc zatem poznać całościowo duchową sylwetkę Teresy od Jezusa, aby uczynić ją mistrzynią naszego życia duchowego, nie sposób nie zapoznać się z jej maryjnym doświadczeniem i orędziem. To właśnie maryjne doświadczenie i maryjne przesłanie pierwszej kobiety zaliczonej w poczet doktorów Kościoła będzie stanowić przedmiot naszego studium.

Maryjna pobożność i maryjne doświadczenie mistyczne Teresy

a) Inicjacja nabożeństwa maryjnego w domu rodzinnym

Nabożeństwo maryjne Teresy de Ahumada, które osiągnęło swe szczyty podczas licznych przeżyć mistycznych w czasie jej duchowej dojrzałości, zostało zapoczątkowane w samym dzieciństwie Świętej i stanowiło jedno z najważniejszych jej wspomnień wyniesionych z domu rodzinnego. Zauważamy to, zaledwie bierzemy do ręki jej pisma. Już w pierwszym rozdziale Księgi życia znajdujemy miłe wspomnienie o matce naszej Świętej, Beatrycji, która uczyła dzieci modlitwy różańcowej i pragnęła, aby żywiły one nabożeństwo do Jezusowej Matki. O tym, jak Teresa przejęła przekazane jej przez matkę wartości maryjnego nabożeństwa, świadczy najlepiej fakt — z jej wczesnego dzieciństwa — że po nieudanej próbie męczeństwa za wiarę (epizod nader znany), „szukała samotności na odmawianie swoich nabożeństw, których miała wiele, a w szczególności różańca” (Ż 1, 6). A kiedy w trzynastym roku życia traci swoją matkę, oddaje się pod opiekę Maryi, Matki Niebieskiej: „Poszłam w utrapieniu swoim przed obraz Matki Boskiej i rzewnie płacząc, błagałam Ją, aby mi była matką. Prośba ta, choć uczyniona z dziecinną prostotą, nie była – jak mi się zdaje – daremna; ilekroć bowiem w jakiejkolwiek potrzebie polecałam się tej Pannie Wszechwładnej, zawsze w sposób widoczny doznawałam Jej pomocy” (Ż 1, 7). Teresa przypisuje Maryi łaskę nieustannej opieki, a w szczególny sposób Jej wstawiennictwu zawdzięcza łaskę swojego nawrócenia: „aż w końcu nawróciła mnie do siebie” (Ż 1, 7). Dlatego też modlitwę różańcową, pierwszą maryjną modlitwę swego życia będzie cenić i praktykować do śmierci, o czym świadczą słowa zapisane w ostatnich rozdziałach autobiografii.

b) Pogłębienie pobożności maryjnej w Karmelu

Teresa, wstępując do Karmelu, weszła ze swą pobożnością maryjną w wielką tradycję Zakonu Maryi. Zachwyca się, kiedy poznaje maryjne korzenie Karmelu, opisywane we współczesnych jej książkach; z radością przyjmuje o. Hieronima Gracjana, gdy dowiaduje się, że jego powołanie jest dziełem Maryi; jasno rozumie przywileje związane ze szkaplerzem. Kiedy w 1571 roku zostaje mianowana przeoryszą klasztoru Wcielenia, umieszcza na swym miejscu w chórze zakonnym posąg Najświętszej Dziewicy, Jej oddaje klucze i rządy nad zgromadzeniem, bo chce, aby w Maryi zbiegały się miłość, szacunek i cnoty wszystkich zakonnic. Gest ten znalazł sympatyczny epilog w jednej z terezjańskich wizji Matki Chrystusa, a sama Teresa przypisuje Dziewicy Maryi wszelkie dobro, które dzieje się w klasztorze: „Moja Przeorysza (tj. Matka Najświętsza) sprawia te wszystkie cuda”. Według Teresy w Karmelu wszystko jest maryjne: habit, reguła, klasztory.

W świetle tego, co powiedziano, nie dziwi nas fakt, że z podobnym duchem maryjnym Teresa podejmuje się fundacji klasztoru św. Józefa w Awili, jak i reformy Zakonu. Wyznaje to ona sama, dlatego oddajmy jej głos. Zwróćmy jednak uwagę na to, jak pierwiastek maryjny, w terezjańskiej na wskroś chrystocentrycznej duchowości, nie przyciemnia nigdy tajemnicy Chrystusa: „Pewnego dnia, zaraz po komunii, Pan przykazał mi stanowczo, abym starała się z wszystkich sił o założenie tego klasztoru [św. Józefa] i sprawy tej nie zaniedbywała; że będzie w nim kwitła żarliwa służba Jego; że ma być pod wezwaniem św. Józefa; że on będzie nas strzegł u jednych drzwi, a Najświętsza Panna u drugich. On zaś, Chrystus Pan, będzie mieszkał w pośrodku nas” (Ż 32, 11). Wydawać by się mogło, że Maryja pozostaje tu w cieniu, na drugim planie, nawet za św. Józefem. Trzeba jednak kontynuować lekturę słów Teresy. Otóż nieco dalej, już w następnym rozdziale Księgi życia, sama Dziewica Maryja przejmuje sprawę fundacji, używając prawie tych samych słów co Pan Jezus, i wypraszając Teresie łaskę wewnętrznej czystości, „coś z rodzaju inwestytury maryjnej, czyniącej z niej fundatorkę”. Posłuchajmy: „W tym stanie wydało mi się, że widzę jak mnie ubierają w szatę dziwnie białą i jasną; z początku nie widziałam kto mnie ubiera; potem dopiero ujrzałam przy boku swoim, z prawej strony Pannę Najświętszą, a z lewej opiekuna mego, św. Józefa. […] Najświętsza Panna wzięła mnie na ręce i rzekła mi, że bardzo jest rada z mojego nabożeństwa do chwalebnego Jej Oblubieńca; że mam być pewna, iż zamierzony przeze mnie klasztor przyjdzie do skutku” (Ż 33, 14). Nic więc dziwnego, że po szczęśliwym zakończeniu dzieła fundacji, Teresa wyznaje swoje uczucia maryjne: „Trzymamy się reguły Najświętszej Panny z Góry Karmel […]. Niechaj Pan raczy sprawić, aby wszystko to było na cześć i chwałę Jego i Najświętszej Panny Maryi, której szkaplerz nosimy” (Ż 36, 26. 28). I niejako w odpowiedzi na tę maryjność Teresa zobaczy Chrystusa, który podziękuje jej za to, co uczyniła dla Jego Matki; więcej, zobaczy także samą Maryję „w wielkiej chwale i białym płaszczu, którym nas wszystkich otacza” (Ż 36, 24). W opisie postępów nowej fundacji Teresa stara się zawsze podkreślać nieustanną cześć, jaką Zakon oddaje Maryi, a z drugiej strony szczególną opiekę, jaką otacza go ustawicznie. I tak np. z okazji spotkania z o. Janem Chrzcicielem Rossi, przełożonym generalnym, który pozwolił jej na zakładanie kolejnych klasztorów: „przedstawiłam mu, że i Najświętszej Pannie, której tak gorliwym jest czcicielem, niemałą przez to odda usługę. I chyba Ona sama wzięła tę sprawę w swoje ręce” (F 2, 5). Można powiedzieć, że cała Księga fundacji została napisana w kluczu maryjnym, ponieważ jej autorka nieustannie odwołuje się do Dziewicy z Nazaretu: „Zaczęły się napełniać te małe gołębniki Najświętszej Dziewicy naszej Pani” (F 4, 5), albo — w przypadku opisu męskiej fundacji w Duruelo: „Te początki mają być wznowieniem reguły i ducha Zakonu Najświętszej Matki Jego” (F 14, 5). Kiedy pod koniec księgi spogląda wstecz, interpretuje wszystko jako przysługę oddaną Maryi i jako dzieło, w którym współpracowała sama Królowa Karmelu: „Radujemy się, że chociaż w czymkolwiek możemy służyć naszej Matce, Pani i Opiekunce […]. Powoli dokonywane są dzieła ku czci i chwale tej chwalebnej Dziewicy i Jej Syna” (F 29, 31).

c) Maryjne doświadczenie mistyczne

Autobiografia Teresy od Jezusa ukazuje nam, jak Święta trwa w ustawicznej pobożności maryjnej: ucieka się do Matki Chrystusa w swoich cierpieniach, obchodzi uroczyście maryjne święta, bardzo lubi pieśń Maryi Magnificat, którą — jak zeznają świadkowie — często powtarzała po cichu w języku kastylijskim”. W bardzo krótkim czasie w życiu Teresy pobożność maryjna staje się — podobnie jak w przypadku innych aspektów jej życia — doświadczeniem tajemnic Maryi. Dzieje się to stopniowo, w miarę wzrostu zażyłości z samym Jezusem i niejako chronologicznie, tj. zgodnie z opisem ewangelicznym poszczególnych wydarzeń w życiu Matki Zbawiciela. Czytając Podniety miłości Bożej (5, 2 i 6, 7), widzimy, jak Teresa otrzymuje intuicję zrozumienia misterium Maryi w chwili Zwiastowania; dwukrotnie — jak podaje w Sprawozdaniach duchowych (29, 1 i 61) — doznaje mistycznej łaski zrozumienia pierwszych słów Magnificat; w największym zachwycie kontempluje tajemnicę Wcielenia i Chrystusowej obecności w nas, na podobieństwo Maryi Dziewicy noszącej w swym łonie Zbawiciela; kontempluje Ofiarowanie Jezusa w świątyni i doznaje zrozumienia słów Symeona skierowanych do Najświętszej Dziewicy; i w końcu wyjawia nam, jak bardzo obecne są w jej życiu zarówno ucieczka do Egiptu, jak i inne sceny z ukrytego życia Jezusa w Nazarecie.

Szczególne i godne odnotowania są intuicje Teresy dotyczące uczestnictwa Maryi w misterium paschalnym swojego Syna, w cierpieniach i w radości paschalnych dni Zbawiciela. Święta z wielką miłością kontempluje odwagę Maryi i Jej przylgnięcie do misterium Chrystusa Ukrzyżowanego. Pisze, że Maryja, „gdy stała pod krzyżem, nie spała jak apostołowie, ale w duszy swojej miała miecz boleści i gorzką śmiercią współumierała”. Teresa mistycznie uczestniczy w cierpieniach Dziewicy Maryi, trzymającej w ramionach martwe ciało Syna, „w taki sposób, w jaki opisuje się piątą boleść Maryi” (S 58). W Wielkanoc 1571 roku, przeżywając ciemną noc ducha, Teresa jeszcze raz doświadczy opuszczenia i osamotnienia Maryi stojącej pod krzyżem i usłyszy wewnętrzny głos Jezusa zapewniający ją, „że zaraz po zmartwychwstaniu ukazał się naszej Pani, ponieważ bardzo tego potrzebowała […] i pozostał z Nią bardzo długo, gdyż było to konieczne, aby Ją pocieszyć” (Ż 15, 1, 6).

Przy różnych okazjach Teresa kontemplowała tajemnicę uwielbienia Matki Najświętszej w święto chwalebnego Jej Wniebowzięcia ( nie zapominajmy, że nie było jeszcze wówczas definitywnego orzeczenia tego dogmatu). Święta Reformatorka Karmelu zauważa też, że Maryja nieustannie towarzyszy swoim wstawiennictwem modlącej się wspólnocie zakonnej. A kiedy w najgłębszym doświadczeniu mistycznym Teresa wnika w misterium Trójcy Przenajświętszej, dostrzega bliskość Maryi w tej tajemnicy, a także fakt, że Maryja wraz z Chrystusem i Duchem Świętym stanowią niewymowny Boży dar: „Dałem ci mojego Syna, Ducha Świętego i tę Najświętszą Dziewicę. A ty co możesz mi dać w zamian?” (S 25).

Możemy zatem stwierdzić, że Teresa od Jezusa została obdarzona głębokim doświadczeniem mistycznym tajemnicy Maryi, radowała się Jej obecnością i przeżywała wraz z Nią tajemnice Jej życia. Stąd — jak podkreślają specjaliści — jedną z istotnych prawd doktryny terezjańskiej jest fakt, że tajemnica Człowieczeństwa Chrystusa i Dziewicy Maryi należą do mistycznego doświadczenia doskonałych.

Najświętsza Dziewica wzorem życia duchowego  według Teresy

Jakkolwiek św. Teresa nie czyni w swych Dziełach kompletnego traktatu mariologii ani też nie oferuje nam całościowego systematycznego wykładu dotyczącego roli Matki Najświętszej w życiu duchowym, to jednak znajdujemy w jej pismach wystarczające dowody na to, że Maryja z Nazaretu była dla niej wzorem i matką życia duchowego i winna być nimi także dla nas. Szkoda, że nasza Święta odeszła od pierwotnej myśli napisania komentarza do Pozdrowienia Anielskiego (Ave Maria), jak to sama planowała i wyznaje w Drodze doskonałości (kodeksie z Escorial). Być może znaleźlibyśmy w tym komentarzu doktrynalną syntezę dotyczącą tajemnicy Maryi, podobnie jak w komentarzu do Pater noster w Drodze doskonałości posiadamy kompletny wykład o modlitwie.

Wydaje mi się, że pewnego rodzaju zadośćuczynieniem Świętej (o ile w ogóle można mówić o czymś takim) za odejście od napisania komentarza do Ave Maria jest fakt, że w Twierdzy wewnętrznej ofiaruje nam ona wykład — jakkolwiek na marginesie — obecności Maryi na każdym etapie życia duchowego: wstawia się Ona za grzesznikami, ilekroć się do Niej uciekają (T I, 2, 12); jest wzorem i przykładem wszystkich cnót i wspomnienie Jej zasług i dobroci może stać się podporą w godzinie ostatecznego nawrócenia (T III, 1, 3); jest oblubienicą z Pieśni nad pieśniami i pozostaje wzorem dusz doskonałych. Jest Matką, w której wszystkie cnoty streszczają się w komunii z Chrystusem, z którym współcierpiała (T VII, 4, 5), dlatego pamięć o Niej w liturgicznych obchodach tajemnic Chrystusa zawsze nas umacnia.

Maryja jest niedościgłym wzorem dla chrześcijan, przede wszystkim w bezgranicznej miłości do Jezusa i całkowitego przylgnięcia do Człowieczeństwa Syna Bożego oraz nieprzerwanego trwania z Nim. Teresa podkreśla, że Maryja idzie za Chrystusem aż do stóp Krzyża: „O pomyślmy, co musiała wówczas (na Kalwarii) wycierpieć Najświętsza Panna […]. Ile tam wysłuchała dzikich pogróżek, ile obelg, ile sprośności! Bo jakaż Ją tam otaczała zgraja istnie piekielna, piekłu na służbę oddana! Bez wątpienia, straszliwe tam męki cierpiała, ale patrząc na większą i sroższą Mękę Pana ukrzyżowanego, swojej już nie czuła” (D 26, 8).

Nadto spośród cnót Maryi, które Święta wskazała jako wzór do naśladowania, zwłaszcza dla swych duchowych córek — karmelitanek bosych, nie sposób nie wymienić ubóstwa i pokory, które definiują człowieka modlitwy i kontemplacji. Ubóstwo bowiem czyni Maryję ubogą wraz z Chrystusem, a pokora sprowadza do Jej łona z nieba Boga samego, dlatego Teresa wykrzykuje: „Starajmy się córki moje choć trochę stać się podobne w pokorze tej Pannie Najświętszej” (D 13, 3).

Święta Teresa jest także pewna — co podkreśla szczególnie Martín del Blanco — że Maryja utożsamia się z Kościołem, mistycznym ciałem swego Syna, któremu ona pragnie służyć i który pragnie wspomagać w dziele ewangelizacji. Nowe Karmele, „gołębniki Najświętszej Panny”, zakłada przecież nie po co innego, jak tylko po to, by wspierały Kościół w jego ewangelizacyjnej posłudze.

Zakończenie

W podsumowaniu należy stwierdzić, że całe życie św. Teresy od Jezusa było naznaczone trwałym rysem nabożeństwa maryjnego, wyniesionego — zgodnie z hiszpańską religijnością epoki — z domu rodzinnego i pogłębionego w maryjnym Zakonie Karmelu. Nie wolno nam nigdy zapominać, że u Teresy od Jezusa przeżywanie tajemnicy Maryi zawsze wypływa z przeżycia tajemnicy Chrystusa i — w konsekwencji — pozostaje w nurcie chrystocentrycznym. Reformatorka Karmelu była Teresą od Jezusa nie tylko z imienia, ale z całkowitego przylgnięcia do Chrystusa i rzeczywistego przeżywania swej religijności w świetle Jego zbawczego misterium.

Według Teresy, Maryja Dziewica jest dla wyznawców Chrystusa przede wszystkim wzorem bezgranicznej miłości do Niego i przykładem nieprzerwanego trwania z Nim w prawdzie i w pokorze serca. Jest także wzorem służby Chrystusowemu Kościołowi.

Cieszymy się, że nasza Święta uprzedziła prawie o czterysta lat (a jest to charakterystyczna cecha świętych, ustawicznie otwartych na głos Ducha Świętego, który „wieje kędy chce”) wytyczne Vaticanum II i adhortacji Marialis cultus, które nakazują nam w ten właśnie sposób odczytywać misję Maryi, tj. w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W ten także sposób winniśmy ukierunkowywać nasze maryjne nabożeństwo i uświadamiać o tym Lud Boży, bowiem jak czytamy w Konstytucji Lumen gentium, „rozmaite formy pobożności względem Bożej Rodzicielki, jakie Kościół zatwierdził […], sprawiają, że gdy Matka czci doznaje, to poznaje się, kocha i wielbi w sposób należyty i zachowuje się przykazania Syna” (LG 66).