Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyFormacjaFormacja permanentna Kotyła Norbert SJ, Nawrocki Stanisław SJ, Rekolekcje wspólnotowe dla osób duchownych (wskazania metodyczne)

Kotyła Norbert SJ, Nawrocki Stanisław SJ, Rekolekcje wspólnotowe dla osób duchownych (wskazania metodyczne)

Redakcja
Norbert Kotyła SJ, Stanisław Nawrocki SJ

REKOLEKCJE WSPÓLNOTOWE DLA OSÓB DUCHOWNYCH
(WSKAZANIA METODYCZNE)

Materiały Komisji ds. Duszpasterstwa KWPZM, Rocznik 1974

 

 

Całość opracowania obejmuje trzy części, zatytułowane:

– W poszukiwaniu istotnych elementów kursu rekolekcyjnego – niezależnie od poszczególnych szkół duchowości.

– Praktykowane formy „dialogu w Duchu świętym”.

– Z metodyki refleksji wspólnotowej w religijnym dialogu. 

W POSZUKIWANIU ISTOTNYCH ELEMENTÓW KURSU REKOLEKCYJNEGO – NIEZALEŻNIE OD POSZCZEGÓLNYCH SZKÓŁ DUCHOWOŚCI.

Uwaga metodologiczna: Poszczególne człony podanej niżej definicji opisowej kursu rekolekcyjnego są istotnymi elementami, których nie może zabraknąć w autentycznych rekolekcjach.

Ćwiczenia duchowne – rekolekcje – są:

– mocnym doświadczeniem, Boga

– w klimacie słuchania Słowa Bożego

– zmierzającym ku nawróceniu

– które jest oddaniem się

– coraz bardziej pełnym i całkowitym

– Chrystusowi

– w Kościele

– w konkretnych i aktualnych okolicznościach życia.

Rekolekcje są doświadczeniem

Są „momentem” życia /”kairos”/, wydarzeniem przenikającym i angażującym całego człowieka. Kurs rekolekcyjny nie może więc stać się tylko jakimś kursem formacji pastoralnej, życia wewnętrznego czy apostolskiej działalności, teoretycznym nauczaniem i sposobem przekazywania idei, ponieważ ćwiczenia duchowne nie są teorią ale praktyką, lepiej – życiem. Stosując do rekolekcji określenie „doświadczenie” mamy na myśli doświadczenie „życiowe”, wzięte w swojej całości, obejmujące całą osobę ze wszystkimi jej sferami, władzami; chodzi o doświadczenie dotykające i rozgrywające się w moim „ja”, dotykające „serca” człowieka /w ujęciu biblijnym/, „serca” jako centrum całokształtu życia osobowego: czyli sfery poznawczej, wolitywnej, uczuciowej, sfery działania i dążeń; „serca”, które jako centrum osobowości integruje, harmonizuje, jednoczy całą aktywność osoby, mobilizuje wszystkie zasoby energii, ukierunkowuje je zależnie od poznanego celu, z którym się identyfikuje. W ten sposób człowiek staje się otwarty na zbawcze, uprzedzające działanie Boga.

Dlatego elementem pierwszorzędnym w rekolekcjach nie są „tematy”, „prawdy” religijne. A więc – nie konferencje, będące zaspokojeniem intelektu; nie długie nauki i wywody moralizujące, dające zwykle pod koniec oznaki „sytości” lub pobudzające raczej do dyskusji; aspekt doktrynalny w rekolekcjach posiada raczej charakter funkcjonalny i pomocniczy, tzn. ma dotykać „serca” w wyżej wymienionych aspektach. Wiele prawd będzie się suponować lub zostaną przez kierownika rekolekcji przypomniane i ukazane w aspekcie „życiowym”, w odniesieniu do doktryny, która przygotowuje drogę do przyjęcia, odgadnięcia i „wcielenia w siebie” dynamicznego rytmu działania samego Boga w historii życia rekolektanta.

Jeśli istnieje kryzys skuteczności rekolekcji, to pochodzi on najczęściej stąd, że „rekolekcyjne tematy” /nauki/ zostają podawane jako prawdy abstrakcyjne, jako teoria a nie rzeczywistość doświadczalna Bożego działania, przyjmują czasem formę tez teologicznych, „nowości” z zakresu biblistyki czy patorologii.

Oczywiście – fakt, że rekolekcje powinny być doświadczeniem obejmującym całego człowieka, suponuje stworzenie szczególnego klimatu, sprzyjającego powstaniu i finalizowaniu takiego doświadczenia; suponuje szczegółowe warunki przygotowania i przyjęcia odpowiednich postaw tak ze strony kierownika jak i odprawiającego.

kierownik:

– bardziej się będzie liczyło jego doświadczenie niż wiedza,

– bardziej zmysł pedagogiczny niż znajomość książkowa problemów,

– większe zwracanie uwagi na dyspozycje odprawiających niż na ustosunkowanie się do doktryny, trudnej może do przyjęcia lub do „przeżycia” przez odprawiających,

– znajomość i praktyka rozeznawania działających duchów,

– umiejętność odczytywania „znaków czasu”,

cechy dobrego kierownika dusz /cierpliwość, by nie przyspieszać rytmu; albowiem dla powstania życiowego „doświadczenia” potrzebny jest czas, różny dla różnych osób/.

Odprawiający rekolekcje /rekolektant/:

– By był on zdolny sfinalizować autentyczne doświadczenie „całościowe”, żąda się od niego:

otwarcia sumienia i duchowej dojrzałości do tego rodzaju przeżyć,

– łatwości reflektowania i obserwacji duchowych stanów, które przeżywa,

– zmysłu odpowiedzialności, dobrej znajomości doktryny chrześcijańskiej, by cały wysiłek nie był kierowany na przekonywanie się do niej,

– zdolności do koncentracji i aktualizowania prawd jemu przekładanych do pójścia po drodze, którą przebyć musi,

– hojności serca względem Boga, któremu pragnie się oddać.

Mówiąc ogólnie – im większy brak w/w cech, tym większa powstaje przeszkoda, utrudniająca zrealizowanie osobistego doświadczenia duchowego, ponieważ wtedy kierownik będzie zmuszony stosować formy zawsze mniej skuteczne, by uwzględnić optymalnie warunki, do których zachowania odprawiający jest dysponowany.

Ćwiczenia duchowne są doświadczeniem Boga.

Są spotkaniem w relacji osoba Boga i osoba człowieka. Ponieważ chodzi o doświadczenie, o osobowe spotkanie, Bóg będzie Ojcem, Synem, Duchem Świętym; będzie Bogiem zbawienia, Bogiem żywym, który działa dziś …, jest blisko …, jest Bogiem objawienia Starego i Nowego Testamentu, Bogiem miłości … Rekolekcje są szczególnym momentem działania Ducha Świętego: są miłosnym komunikowaniem się Boga swojemu stworzeniu. W tym komunikowaniu siebie Bóg „odtwarza” normalny rytm swojej pedagogiki, według której w Historii Zbawienia dawał się człowiekowi. Stąd łuk Historii Zbawienia będzie drogą i główną osią, po której przebiega „historia” ćwiczeń rekolekcyjnych. Droga, którąprzebywa rekolektant, będzie aktualizacją Historii Zbawienia w jego życiu, w jego konkretnych warunkach. Stąd wydarzenia zbawcze, biblijne, muszą się znaleźć w naukach kierownika: te wydarzenia są właśnie miejscem doświadczenia Boga. Jeżeli dzięki nim człowiek spotyka się z Bogiem, jeżeli poprzez nie nawiązuje dialog z Bogiem – rekolekcje będą wielką modlitwą, wewnątrz której będzie można rozróżnić momenty szczególnie intensywnego kontaktu z Bogiem /modlitewne skupienie, celebry czy koncelebry liturgiczne itp./. Kierownik będzie się czuł „na służbie” Ducha Świętego, narzędziem w ręku Boga. Dając więc kurs rekolekcji on sam musi się spotkać z Bogiem, powinien się stać pierwszym uczniem Jezusa. Zadaniem kierownika będzie tak organizować kurs, by był prawdziwąszkołą modlitwy: musi dać inicjację do modlitwy osobistej, proporcjonalnie do dojrzałości duchowej odprawiających; będzie organizował praktycznie życie liturgiczne, modlitwę wspólnotową itd. – zgodnie ze wskazaniami w II i III-ej części niniejszego przedłożenia.

Są rekolekcje mocnym doświadczeniem Boga. – Za tym, że to doświadczenie ma być „Mocne”, przemawiają pewne okoliczności: intensywność, koncentracja czasowa, zerwanie z normalnym rytmem życia, wejście w siebie, milczenie, czyli „rekolekcje zamknięte”.

To doświadczenie Boga aktualizuje się w klimacie słuchania Słowa Bożego:

Aby doprowadzić do sfinalizowania doświadczenia Boga /spotkania osobowego z Bogiem/, słuchamy Słowa Bożego, medytujemy Jego Słowo z Pismem świętym w ręku. W klimacie zażyłego kontaktu ze Słowem Bożym, sam Bóg daje sięczłowiekowi poprzez Pismo św.: przekazuje swą wolę, słowo, które oświeca i umacnia, zapytuje i zaprasza, nawiązuje dialog. Bóg przekazując słowo, równocześnie daje się człowiekowi /Cfr k. sob. „Dei Verbum”, r.VI, zwłaszcza nn. 21 i 25/.

To Słowo Boże jest słuchane i czytane w świetle własnych doświadczeń aktualnych: jedną z cech istotnych doświadczenia finalizującego się w czasie rekolekcji jest szukanie i poznanie woli Bożej „dla mnie”, „w moich konkretnych warunkach życia”. Stąd rekolektant od nowa odczytuje i od nowa wsłuchuje się w Słowo Boże. To zaśsłuchania Słowa Bożego dokonuje się za pośrednictwem Kościoła – przez kierownika rekolekcji, „sługi słowa” a nie bezpośrednio. Ale nie on działa, „zapytuje”, „doświadcza”, tylko Duch Święty, a on tylko sugeruje, prowadzi do doświadczenia Boga.

By stworzyć taki klimat słuchania i zażyłości oraz kontaktu ze Słowem Bożym, może temu służyć celebra Liturgii słowa /osobno, niezależnie od celebry eucharystycznej/.

Doświadczenie to zmierza ku „nawróceniu”:

Nawrócenie, które jest oddaniem się coraz bardziej pełnym Chrystusowi w Kościele. Zmierza „ku” nawróceniu; przez co chcemy ukazać cel i kierunek, wspólny każdej szkole duchowości, a jest nim „nawrócenie” /metanoia/. Abstrahujemy od pewnych szczególnych zamierzeń, przyświecających poszczególnym rekolekcjom, w zależności od różnych potrzeb rekolektantów /np. kapłanów, seminarzystów, sióstr zakonnych, świeckich/.

„Nawrócenie” pojęte w jak najszerszym zakresie: nie tylko nawrócenie moralne, ale przemiana na lepsze w sposobie myślenia, reakcji, dążeń, działania itd. W czasie rekolekcji musi się zawsze dokonać radykalna zmiana w głębokich strukturach i pokładach osobowości, w myślach, uczuciach, odruchach, przyzwyczajeniach, kryteriach itp. rekolektanta, które nie zawsze synchronizują z wymaganiami planu Bożego względem niego. „Umierając sobie” a powstając do „nowego życia” rekolektant umieszcza się w najważniejszym wydarzeniu Historii Zbawienia, w misterium paschalnym Chrystusa, oraz zostaje wciągnięty w rytm rozwoju i etapów Historii Zbawienia. Dzięki temu „nawróceniu” ćwiczenia duchowne stają się nowym „exodus”, paschą, historią zbawienia, wcieloną w indywidualne życie rekolektanta. Dlatego potrzeba do tego koncentracji, ciszy, milczenia, „pustyni”.

Nawrócenie:

To nawrócenie aktualizuje się i jest przeżywane pozytywnie jako oddanie się Chrystusowi.

Rekolekcje dzięki temu rytmowi prowadzą do oddania się Chrystusowi, a więc są otwarciem się ku Osobie a nie ku „rzeczom, które trzeba wykonać”. Rekolektant bowiem, zanim się zaangażuje w cokolwiek, musi oddać się komuś – osobie. Aspekt chrystologiczny rekolekcji jest rzeczą niezmiernie ważną: unikniemy przez to niebezpieczeństwa abstrakcjonizmu, przeintelektualizowania w ukazywaniu planu Bożego względem ludzkości. Ten plan Boży przyjmie cechy bardzo realne, a mianowicie wybór osoby Chrystusa, Jego naśladowanie itd. Wymiary wertykalny /w relacji Bóg – Chrystus – człowiek/ i horyzontalny /Chrystus w służbie ludziom – tak samo rekolektant/.

Jest to oddanie się Chrystusowi uwielbionemu, żyjącemu dziś w Kościele, Chrystusowi „w uniwersalnych rozmiarach czasu i przestrzeni”.

Jest to cecha autentycznych rekolekcji; wszak Chrystus w Kościele powierza rekolektantowi konkretną misję do spełnienia – włączenie w Historię Zbawienia /do czego zresztą prowadzą rekolekcje/, które sfinalizuje się konkretnie w tym miejscu, na którym go Bóg postawi w Kościele. Stąd kierownik rekolekcji winien koniecznie podkreślaćeklezjalny wymiar naszego życia chrześcijańskiego; z tym zaś wiąże się konieczność przezwyciężenia zbytniego indywidualizmu w duchowości, a otwarcia się na wspólnotę Kościoła, na apostolstwo każdego człowieka w Kościele. Rekolektant bowiem powinien się poczuć uczestnikiem misji Chrystusa i jako z Nim złączony – „posłanym”, by realizować misję Ojca niebieskiego, w relacji: Ojciec niebieski – Chrystus – Duch Święty – Apostołowie – Kościół – każdy w nim ochrzczony – p do świata …

To oddanie się Chrystusowi w Kościele jest oddaniem się coraz bardziej pełnym i całkowitym.

Tymi słowy chcemy podkreślić charakter dynamiczny oddania się Chrystusowi w Kościele: to oddanie będące od początku pełnym ciągle się jednak doskonali i dopełnia. Stąd kierownik będzie tym, który ma pobudzać pragnienie czegoś „więcej” w rozwoju i aktualizowaniu powołania. Często słyszymy krytyki pod adresem nauk rekolekcyjnych: sązawsze takie same. Pomijając problem „powtarzania” nauk przez samego rekolekcjonistę /szczególnie do grupy tych samych osób, którym kiedyś już udzielał rekolekcji/, trzeba przypominać odprawiającym, że to oddanie sięChrystusowi powinno pójść coraz dalej i głębiej, że z tej racji każdy nowy kurs rekolekcyjny powinien się stać „nowym doświadczeniem”. Wniosek dla kierownika rekolekcji: konieczność ciągłego „dostosowywania się” w wyborze różnych punktów widzenia, zależnie od dyspozycji rekolektantów, nie jest elementem zewnętrznym, ale istotnym należącym do samej struktury rekolekcji.

W konkretnych i aktualnych okolicznościach życia /aspekt egzystencjalny/.

Słowa te podkreślają to, co już zostało powiedziane o wymiarze egzystencjalnym rekolekcji. Konieczność konkretności w związku z życiem rekolektantów będzie istotnym elementem każdego kursu rekolekcyjnego. Rekolektant bowiem w czasie ćwiczeń duchowych nosi w sobie całą swoją egzystencję – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Oderwanie sięna kilka dni od normalnych warunków życia i rytmu nie oznacza oderwania się od konkretów życia i okoliczności, w których żył lub do których powróci. Oddanie się Chrystusowi w Kościele nie dokonuje się poza codziennym życiem. Konieczność „konkretu” doprowadzi rekolektanta do podejmowania dojrzałych decyzji; ale i konkretne warunki życia wpływają na lepsze poznanie woli Bożej i Jego planu względem niego. Są to „znaki czasu” dla niego.

Konieczność konkretu zmusi kierownika do dostosowania się /„aggiornamento”/ do dyspozycji duchowych, do wymagań konkretnych względem grupy czy nawet poszczególnych odprawiających. Ta adaptacja jest cechą równieżistotną każdego autentycznego kursu rekolekcyjnego.

Co robić, gdy adaptacja do rekolektantów będzie wymagała od kierownika rekolekcji zrezygnowania z któregoś z wyżej wspomnianych elementów istotnych ćwiczeń duchowych.?

Np. gdy odprawiający są jeszcze zbyt młodzi, niedojrzali lub za mało przygotowani duchowo do życia duchowego /w sensie życia chrześcijańskiego/, jak nowicjusze, bracia zakonni, siostry zakonne, seminarzyści.

Może być nawet rzeczą niebezpieczną dopuścić takich rekolektantów do podjęcia i wejście w „doświadczenie duchowe” w czasie rekolekcji. Istnieje niebezpieczeństwo rozwadniania dla nich ćwiczeń duchowych, co jest zasadniczym błędem nazywając takie ćwiczenia autentycznymi rekolekcjami. – Takich ludzi trzeba dopuścić raczej do innych rodzajów doświadczeń duchowych, organizować dla nich swoiste „rekolekcje”, by ich powoli przygotować do odprawiania autentycznych ćwiczeń rekolekcyjnych, które można im potem zaproponować. Do ćwiczeńrekolekcyjnych autentycznych może przystąpić człowiek dojrzały w wymiarze ludzkim, chrześcijańskim, duchowym.

Tamtych zaś kursów nie można nazywać „ćwiczeniami duchownymi” w sensie ścisłym.

W ten sposób zostały ukazane istotne elementy, o których musi pamiętać każdy kierownik ćwiczeń duchownych – niezależnie od szkoły duchowości – chcąc udzielać ich autentycznie czyli doprowadzić do sfinalizowania doświadczenia właściwego autentycznym rekolekcjom: słuchania Słowa Bożego – doświadczenia Boga – „nawrócenia” i oddania sięcoraz pełniejszego Chrystusowi w Kościele; ale zawsze przy zastosowaniu konkretnych, aktualnych okoliczności życia odprawiających rekolekcje.

PRAKTYKOWANIE FORMY „DIALOGU W DUCHU ŚWIĘTYM”

Różne formy dialogu w Duchu Świętym zmierzają ku bardzo ważnemu celowi – ku „komunii międzyosobowej” w Duchu świętym. Komunia ta byłaby ujawnieniem tego Ducha, który działa w sercu każdego chrześcijanina i sprawia, że wszyscy stanowią jedno. Tę jedność znajdziemy nie dzięki naszej aktywności, lecz dzięki działaniu Tego, który został nam dany, żebyśmy wszyscy byli braćmi w jedynym Synu Pierworodnym.

Ale te formy dialogu są również autentycznymi formami modlitwy, ponieważ modlitwa jest ekspresją i nasłuchiwaniem, żeby usłyszeć Ducha Świętego, który mówi do każdego osobiście i poprzez braci.

Modlitwa wspólnotowa

 Określenie

Słowo Boże, ilekroć jest głoszone w zgromadzeniu wiernych, staje się słowem żywym, staje się obecnością Chrystusa. Jak naucza Sobór – Chrystus „jest obecny w swoim słowie, albowiem gdy w Kościele czyta się Pismo święte, wówczas On sam mówi” /KL, n. 7/. Gdy przyjmujemy słowo, to Duch Boży zgromadza nas w jedności według osobistego daru Chrystusowego, jaki każdy otrzymuje. Słowo staje się znakiem skutecznym, sprawiającym między nami komunię, przez którą mamy także „duchową łączność z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem /1 J 1,3/.

W ten sposób dokonuje się budowanie owej komunii bosko-ludzkiej, na której polega „Tajemnica” Kościoła.

Modlitwa wspólnotowa, o którą nam tu chodzi, polega po prostu na tym, żeby wśród braci głośno wypowiedzieć to, co Słowo Boże, nawołujące nas w sprawie naszego zbawienia, wywołuje w nas jako odpowiedź wiary. Do takiej właśnie modlitwy wzywa św. Paweł: „Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: z wszelką mądrościąnauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach” /Kol 3,16/.

Przez to wzbogaca się modlitwa osobista, która staje się pełniejszym słuchaniem Boga, który „wiele razy i wieloma sposobami przemawiał” /Hebr 1,1/. W takiej modlitwie dokonuje się także przekazanie daru z nas samych i przyjęcie przez braci, w ten sposób Boga udzielamy sobie nawzajem tak, że w każdym z nas wzrasta posiadanie Boga.

W tym jest też wzajemne karmienie siebie słowem, które nas przenika w miarę, jak członkowie wspólnoty poprzez dialog przemawiają jedni do drugich.

Tak odsłaniają się przed nami możliwości dialogu wiary, która dojrzewa dosięgając Słowa, swoje pierwotne źródło i utwierdzając nadzieję, nadaje miłości nowy impuls.

Metoda modlitwy wspólnotowej

Modlitwa wspólnotowa przebiega w wielkim milczeniu zewnętrznym, które zbiega się z milczeniem wewnętrznym, przez co powstaje postawa modlitwy.

Wygłasza się stosowny tekst ewangeliczny. W miarę jak każdy dostrzega swoje osobiste odniesienie się do orędzia Ewangelii, głośno i z prostotą wyraża odgłos, wywołany w sobie przez Słowo Boże. Może nie wszyscy będą mieli cośwłasnego do powiedzenia. Ale wszyscy mają co wysłuchać. Nie chodzi tu o rozwinięcie homilii czy przeprowadzenie katechezy; nie jest to też dialogowaną refleksją nad Ewangelią. Jest modleniem się razem.

Sposoby tej modlitwy mogą być różne – przedkładamy tu kilka sugestii.

Może okazać się rzeczą, pożyteczną wcześniejsze określenie za wspólną zgodą, tekstu biblijnego. Na początku bardziej odpowiednie wydają się teksty Synoptyków i wielka część orędzia Bożego, zawartego w Dziejach Apostolskich. Następnie przychodzą wezwania pastoralne listów św. Pawła, Piotra i Jakuba; listy św. Jana i jego Ewangelie; wreszcie inne urywki Nowego i Starego Testamentu.

Czasem wypadnie najpierw wyjaśnić bardzo krótko bezpośredni i pośredni kontekst urywka biblijnego, jeżeli to jest konieczne dla zrozumienia sensu literalnego urywka i dla usunięcia przeszkód w udzielaniu się religijnym.

Liczba uczestników nie powinna być większa niż 10 lub 12.

Po wygłoszeniu na początku tekstu wybranego nie należy nikogo obowiązywać do mówienia. Wymaga się bardzo wielkiej spontaniczności, bez lęku przed milczeniem nawet przedłużonym.

Nie jest użyteczna procedura pytań i odpowiedzi.

Modlitwa wspólnotowa kończy się prośbą sumującą wypowiedzi albo spontanicznymi inwokacjami uczestników.

 Wzajemne „komunikowanie” przejawów życia

 Określenia

„Komunikowanie życia” /la communicazione di vita/ różni się od modlitwy wspólnotowej /orazione communitaria/, ponieważ Słowo, które nas jednoczy, jest proklamacją chrześcijańskiego doświadczenia życia u każdego, tak jak sięujawniło w świadomości osobistej. Ale nie jest ono prostym opowiadaniem anegdotycznym doświadczeńjednostkowych: jest ujawnieniem dynamiki wzrostu osobistego dokonanym u każdego w taki sposób, że wszyscy mogąuczestniczyć w poznawaniu głębi wspólnych doświadczeń życiowych w zakresie ich prawdy i dobra.

Jest to więc nowe zdarzenie: jest to dialog, który staje się faktem życia, nowym dla wszystkich, według słów św. Jana: „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci” /1 J 3,13/.

Każdy posiada swój dar duchowy w odniesieniu do życia wspólnotowego: wszystkie te dary są udzielone dla wspólnego budowania Ciała Chrystusowego /Ef 4,7-16/. Odkryć ten dar jest rzeczą niezbędną nie tylko dla tego, który go otrzymał, lecz także dla wspólnoty życia, prawdy i miłości, jaką stanowi określona grupa osób w Kościele; tym bardziej, że wszystkie te dary „sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce” /1 Kor 12,11/.

Dlatego, gdy wspólnym czynimy nasz dar, wszyscy uczestniczymy w tym samym Duchu; a pozostając zjednoczonymi w jego miłości i w jego prawdzie, uczestniczymy w tej samej obecności Jezusa.

To wzajemne „komunikowanie życia” jest prawdziwą edukacją do dialogu, który nieznacznie sprawia jedność duchów w oparciu o doświadczenie życiowe każdego /zob. Enc. Pawła VI „Ecclesiam suam” n. 76-77/.

To komunikowanie życia dokonuje się w atmosferze przyjaźni stołu rodzinnego czy tych głębokich spotkań, które stały się punktem wyjścia dla nowego etapu naszej egzystencji. Jest nim odkrycie głębi wspólnej naszym życiom poszczególnym i rozproszonym: „wy, którzyście byli nieludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym” /1 P 2,10/.

Zakłada się jednakże minimum uprzedniego poznania siebie czy akceptacji z pragnieniem spotkania się tj. wysłuchania wszystkich i komunikowania z wszystkimi w klimacie rodzinnym, otwartym i spontanicznym, dalekim od wszelkiego rodzaju dyskusji: doświadczenie bowiem nie podlega dyskusji. Jeżeli zaś niekiedy coś może nam sięwydawać drażniące, uciążliwe czy nieprawdopodobne, to sam fakt zakomunikowania tego stawia wszystkich w postawie przyjmowania nas takimi jakimi jesteśmy i jednoczenia nas w prawdziwym klimacie dialogu kościelnego.

Metoda „komunikowania życia”

Liczba uczestników nie powinna być zbyt wielka – najwyżej do piętnastu osób.

Wszyscy powinni być gotowi do wysłuchania innych i do wyrażania się w klimacie odprężenia i zaufania.

Dobrze jest wcześniej wybrać temat komunikowania, np.: co dla mnie znaczy modlitwa? Radość? Jakie doświadczenie miałem w przeżywaniu miłości Ojca? Jak obecnie się czuję we wspólnocie albo w grupie?

Chodzi o to, żeby każdy mógł reflektować nad własnym doświadczeniem i sformułować je syntetycznie.

Rozpoczynamy lekturą stosowanego urywka biblijnego, odnoszącego się do pytania przedłożonego albo stosowną myśląażeby stworzyć klimat wewnętrzności.

Następnie każdy kolejno przedstawia swoje doświadczenie życiowe w sposób autentyczny i z prostotą ewangeliczną. Inni słuchają: to Bóg mówi poprzez doświadczenie drugiego.

Po zakończeniu kolejki, jeżeli chcemy przedłużyć spotkanie, możemy wybrać jedną z tych dróg: albo wolną rozmowędla zgłębienia jednego lub drugiego doświadczenia, które interesuje wszystkich, albo sformułowanie nowego pytania, które prowadziłoby do dalszej komunikacji.

Komunikowanie życia, prowadzone w głąb, może bardzo się przedłużyć, dlatego radzi się przerwać je przy pierwszych oznakach zmęczenia, ażeby później ciągnąć je dalej.

Przy końcu można zreasumować ujawnione stałe elementy, które ukazują wspólną głębię doświadczenia życiowego i jednoczą wszystkich w tej samej prawdzie.

Spotkanie kończy się modlitwą osobistą.

Rewizja życia

Wszyscy w Kościele cieszymy się różnorodnością darów i posług, których dawcą jest jeden i ten sam Duch Święty. Dzięki uzupełniającej się różnorodności wszyscy razem tworzymy Chrystusa, Człowieka doskonałego. Lecz tego nie osiągamy raz na zawsze, ponieważ jesteśmy pielgrzymami w czasie: zawsze bowiem kroczymy w półcieniu i dlatego zawsze mamy potrzebę nawrócenia się i odnowy. Dlatego trzeba sprawdzać naszą wzajemną służby dla zbawienia, abyśmy przeżywając prawdę w miłości, poprzez wszystko wzrastali w Chrystusie, który jest Głową. Dlatego rewizja życia jest elementem wewnętrznym naszego życia chrześcijańskiego i naszego życia wiary w Ciele Mistycznym Chrystusa.

To właśnie Lud Boży czuwa, posuwa się naprzód, przystosowując stopniowo swoją drogę i swój rytm marszu do Boga, który przechodzi i ukazuje się w znakach czasu. To wspólnota prowadzi dialog w wierze i w nadziei, ponieważ Chrystus Zmartwychwstały, Duch Święty ożywiający, permanentnie aktualizuje w nich nowość życia, która staje sięświadectwem i wyraża się poprzez słowo, czyn i obecność.

Rewizja życia wewnętrznego wspólnoty

W świetle prawdy i dobra najwyższego wspólnota zgromadza się w imię Jezusa, by kontrolować wzajemne stosunki, interpretując je w świetle Ewangelii, przybierając zobowiązanie wspólnotowe.

Rewizja wewnętrznego życia wspólnoty jest podobna do „komunikowania życia”, posiada jednak pewne cechy charakterystyczne własne. Zakłada u uczestników grupy wychowanie do dialogu oraz pragnienie przeżywania Ewangelii aż do ostatecznych konsekwencji: do tego potrzebny jest klimat modlitwy, sprzyjający wzrostowi duchowemu wspólnoty w Chrystusie.

Należy odrzucić wszelką pokusę uczynienia z tego doświadczenia „terapii grupy”. Nie ma ono nic wspólnego z współczesnymi technikami dynamiki grupy, ani też nie powinna stać się eksplozywnym wyładowaniem napięć długo dojrzewających we wzajemnej izolacji.

Metoda rewizji życia wewnętrznego wspólnoty

Można zacząć modlitwę wspólnotową albo czytaniem tekstu biblijnego lub soborowego nadającego się do zgromadzenia nas w jednym Duchu.

Potem następują trzy etapy:

widzieć:

– wyliczyć fakty, dotyczące całej wspólnoty, które zasługują na sprawdzenie w świetle Ewangelii: np. aktualne bolączki życia religijnego, społecznego etc.;

– wybrać jeden z tych faktów jako przedmiot rewizji;

– wyjaśnić ten fakt w sposób obiektywny i szczegółowy;

osądzić:

– analizować przyczyny historyczne, ukryte racje i konsekwencje faktu;

– szukać urywków Ewangelii i postaw Chrystusa odnoszących się do tego faktu, aby go skonfrontować ze słowem Bożym;

– sprawdzenie w świetle Ewangelii postaw przybranych;

działać:

– dążyć do sprecyzowania postawy, którą wspólnota powinna przybrać wobec faktu przedłożonego lub wobec innych podobnych;

– kończyć zobowiązaniem wspólnoty, które może być objęte celebrą liturgii Słowa lub Eucharystii.

„Apostolska” rewizja życia

Apostolska rewizja życia zakłada postawę głębokiej pokory i prostoty w rozpoznawaniu braków ludzkich oraz szlachetności duszy w interpretowaniu osób i sytuacji. Wymaga także gotowości ustąpienia miejsca darom i charyzmatom innych, wysiłku zwyciężenia własnych i cudzych ograniczeń oraz gotowości wypełnienia zadań, które grupa uzna za właściwe.

Wymaga też klimatu wielkiej odpowiedzialności osobistej i kolektywnej, w którym by panowało kryterium dobra wspólnego oraz gotowość poświęcenia wszystkiego na rzecz tego dobra. Apostolska rewizja życia jest właściwa grupom już dojrzałym na płaszczyźnie ludzkiej i chrześcijańskiej i jest środkiem skutecznym dla wzrostu w tej dojrzałości, by doprowadzić do akcji wspólnej, która dawałaby świadectwo jedności w różnorodności.

Zakłada ponadto istnienie postawy twórczej, zdolnej do przedkładanie rozwiązań, otwierania nowych możliwości, wynajdywania nowych metod, przezwyciężania sytuacji zastarzałych, odrzucania nieużytecznych schematów, tworzenia nowych faktów itd. Wszystko to winno się dziać w atmosferze, w której każdy członek wspólnoty czułby sięaktywny i prawdziwie uczestniczyłby w dziele wspólnym.

Przy apostolskiej rewizji życia chodzi o sprawdzenie, z punktu widzenia wcześniejszego planowania, zadań wspólnych o ocenę ich wykonania. W końcu trzeba przystosować działalność przyszłą do światła planu pierwotnego oraz do nowego światła bijącego z samej rewizji życia, w braterskim współżyciu i w giętkiej solidarności.

Na głębszej płaszczyźnie chodzi o to, żeby Chrystusa Światłość uczynić obecnym w komunikowaniu życia, które rodzi się spontanicznie ze wspólnej pracy. Każdy ofiaruje swą cząstkę prawdy w odniesieniu do dobra wspólnego i do wzajemnego obowiązku ciągłego dostosowania. Stąd wynika nowa jasność i przenikliwość sądu dla interpretowania faktów, sytuacji i funkcji oraz dla określenia kryteriów akcji. Tu wszczepia się służba władzy i ascetyka dobra wspólnego, co pociąga za sobą wyrzeczenie się siebie w zróżnicowanej i jednolitej akcji grupy. Z tego wszystkiego wypływa bardziej przejrzyście świadectwo: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie sięwzajemnie miłowali” /J 13,35/.

Metoda apostolskiej rewizji życia

Rewizja życia może trwać jeden dzień lub dłużej, nawet dziesięć dni. Trzeba się zastanowić, czy rewizją objąćrównież osoby; za wszelką cenę należy unikać prowokowania urazów, budzących sprzeciw. Jak wszystkie inne metody pracy grupowej, podobnie i ta winna być stosowana z elastycznością.

Można rozpocząć modlitwą wspólnotową albo „komunikowaniem życia”, bo to wprowadza klimat prostoty ewangelicznej i radosną gotowość służby dla dobra wspólnego. Następnie idą trzy etapy:

Widzieć: to, co zostało zaprogramowane – co jest do zrobienia, kto ma robić i jak? Widzieć rezultaty pozytywne albo negatywne według punktu widzenia każdego i według wrażeń odebranych z zewnątrz. Następnie przejść do analizy pogłębionej zadania rozpatrywanego w świetle kryteriów początkowych i późniejszych, wynikłych w trakcie rozwoju akcji wspólnej: osób pod względem ich ograniczeń, ujawnionych w przebiegu wykonywanych zadań wspólnoty z punktu widzenia wzajemnego uzupełniania się członków i złożonego świadectwa.

Osądzić: analizując przyczyny i skutki danej sytuacji, sprawdzając sytuację w świetle natury, celu i zadań grupy: rzucając na sytuację obecną i przyszłą światło Ewangelii, nauki soborowej – wiarą odczytać fakty jako oznaczające zdarzenie zbawcze.

Działać: sformułować nowe kryteria akcji wspólnej, żeby funkcje i zadania uczynić zawsze bardziej dostosowanymi do osób; przewidzieć dynamizm wzrostu; w świetle planu generalnego, przystosować program do przyszłości, ustalając:

– cele pośrednie,

– środki prowadzące do każdego z nich,

– wykonawców,

– terminy wykonania,

– datę najbliższej apostolskiej rewizji życia.

– Wreszcie trzeba syntetycznie sformułować zadanie.

Braterskie przyczynianie się do poprawy i do „promocji” innych

Ewangelia tego wymaga

Św. Mateusz w rozdz. 18 swojej Ewangelii łączy w jedną serię elementy pierwotnie rozproszone, które opisują styl życia wspólnoty chrześcijańskiej. Są to przede wszystkim wskazania dla postaw fundamentalnych – zatem posiadająnieprzemijającą wartość, równocześnie przedstawiają one normy życia konkretnie zorganizowanej wspólnoty.

Nas interesują zasadniczo wiersze 15-17. Na obramowanie tego tekstu składa się przykazanie służby na rzecz najmniejszych oraz przebaczania bez granic, potępienie zgorszenie i braku miłosierdzia, wreszcie zapewnienie o wartości modlitwy wspólnotowej i o obecności Jezusa wśród tych, którzy są zjednoczeni w Jego imię. To wszystko zakłada „koinonia” – komunię przeżywaną przez grupę chrześcijan.

Upomnienie braterskie opisane w tym urywku, zakłada również, podobnie jak inne formy dialogu, pewne doświadczenie życia wspólnotowego a nawet wspólnoty zinstytucjonalizowanej.

„Gdy twój brat zawini przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała sprawa”.

Dotąd nie ma jeszcze żadnego sądu, lecz po prostu wezwanie, postawa głębokiej miłości i delikatności, pragnienie ocalenia brata; może ona zamienić się w braterstwo głębsze, niż to, które było przed grzechem: „gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” /Rzym 5,20/.

„Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi”.

Jest to ostatnie odwołanie się; usiłowanie najtrudniejsze i najbardziej szlachetne jest powierzone wspólnocie, która jest bogatsza w możliwości działania i w miłość, ponieważ Chrystus jest w niej obecny w nowy sposób.

„A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jako poganin i celnik”.

Jest to decyzja bardzo ciężka i mamy świadectwo o tego rodzaju zdarzeniu w 1 Kor 5,215. Ale to nie jest tym, co my dzisiaj nazywamy karą: przeprowadzić głosowanie nad osobą i pozostawić ją jej własnemu losowi. Przeciwieństwem tego jest wzbudzenie w niej możliwości powstania: wejścia w siebie samą i nawrócenie ku Ojcu, zanim nastąpi sąd.

Jest rzeczą widoczną, że powinna istnieć habitualna forma dialogu w braterskim współżyciu chrześcijańskiej wspólnoty. Ale od dawna, niestety, utraciliśmy zinstytucjonalizowany wymiar tej złotej reguły dla jedności.

Nowa forma upomnienia braterskiego

Zakładając wymaganie Ewangelii, tym bardziej naglące, im bardziej jest konieczne dla dobra brata i wspólnoty, można przedłożyć w duchu Ewangelii pewną formę spotkania, która pozwoliłaby na wzrost wspólnoty i osób na drodze wzajemnej pomocy dla rozwoju przymiotów i dla przezwyciężenia wad. Ta forma spotkania zakłada wspólnotę życia lub akcji apostolskiej, w której członkowie pragną doskonałości ewangelicznej i są zdecydowani przeżywać tajemnicękomunii z Chrystusem za cenę przejścia przez krzyż oczyszczenia, by wzrastać w Nim aż do osiągnięcia pełni dojrzałości.

W praktykowaniu tej formy rozwija się delikatność miłości braterskiej. Jesteśmy braćmi jako synowie tego samego Ojca, który nas karci tylko dla „naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swej świętości” /Hebr 12,10/, abyśmy do głębi byli Jego obrazem. On wylał na nas swą Miłość i my winniśmy czynić podobnie, jak On. Upomnienie braterskie będzie więc działaniem tych, którzy, poruszeni miłością, z radością usiłują patrzeć na drugiego życzliwym spojrzeniem Boga, który stwarza dobro w tych, których kocha.

Dzięki temu wysiłek będzie skoncentrowany na pozytywnej interpretacji zachowania drugiego człowieka, by odkryć w nim wartości wcielone. W ten sposób każdy członek grupy może otrzymać światło, które pozwoli mu odsłonić jego osobistą tajemnicę i lepiej odkryć miłość Boga obecnego w nim.

Także ograniczenia osobiste i wady powinny być interpretowane w tym świetle, ponieważ w ubóstwie ducha ulegająone przezwyciężeniu w miarę możliwości i ujawnia się jaśniej dar Boży. Jednak nie powinno się mówić jedynie o stronie negatywnej, lecz trzeba sygnalizować to, co należy poprawić, przez rozwijanie cech dodatnich.

Metoda upomnienia braterskiego

Warunki środowiskowe powinny stwarzać atmosferę pokoju, refleksji, milczenia. Atmosfera taka jest właściwa momentom głębokim, zawierającym wielkie wydarzenia zbawcze, ponieważ chodzi o odkrycie dzieła miłości Bożej w braciach.

Wymagana jest wielka szczerość, lojalność i roztropność duchowa, ponieważ budowane jest Ciało Chrystusowe. Nic nie powinno razić, nawet ton; nic nie powinno zniechęcać ani zmuszać. Powinna jaśnieć jedynie miłość łaskawa, cierpliwa, która wszystko interpretuje ku dobremu i umie wytłumaczyć. Takie spotkanie, dalekie od prowokowania wybuchu napięć osobistych, posłuży każdemu jako zachęta, pomoże do przezwyciężenia siebie i do wzajemnego akceptowania siebie i doprowadzi do dojrzewania w nadziei.

Spotkanie można rozpocząć modlitwą wspólnotową albo refleksją duchową lub komunikowaniem życia.

Punkt wyjścia stanowi jedno pytanie: np.: Jak się czuje twój brat? W czym, jak sądzisz, może stać się lepszym?

Następnie każdy zapisuje to, co każdy członek wspólnoty mu podsuwa.

Po przyjęciu wszystkich opinii wspólnoty, można prosić o wyjaśnienia i wytłumaczyć, co kto uważa za stosowne.

Każdy, na podstawie tego, co zostało powiedziane, podejmuje wobec wspólnoty zadanie konkretne przezwyciężenia się, aż do następnego upomnienia braterskiego.

Będzie rzeczą stosowną powtórzyć później, w czasie liturgii Słowa czy Eucharystii, podjęte zobowiązania.

W następnym spotkaniu za punkt wyjścia może posłużyć zobowiązanie podjęte na pierwszym upomnieniu braterskim.

Nie jest rzeczą wskazaną często praktykować tę formę dialogu – każda grupa powinna określić swój rytm.

Zakończenie

Powiązania między różnymi formami „dialogu w Duchu Świętym

Postaramy się teraz ukazać wzajemne oddziaływanie różnych form dialogu dla wzrostu wspólnoty w prawdzie, w życiu i w miłości.

Jak w człowieku duch porusza i koordynuje wszystkie funkcje osoby, podobnie dialog ożywia w tajemniczy sposób wspólnotę. Lecz duch jest wcielony w ciało i potrzebuje go, podobnie formy strukturalne dialogu pozwalają nam podtrzymać dynamiczną żywotność wspólnoty.

Giętkość i dyspozycyjność członków wspólnoty, tzn. ich postawa gotowości wobec woli Bożej wyrażonej w zdarzeniach codziennych, jest podtrzymywana i ożywiana przez modlitwę wspólnotową. Ona jednoczy nas w wierze, która nas czyni wrażliwymi na pedagogię Boga i Jego Słowa, która jest ważna dla wszystkich sytuacji i dla wszystkich dzieł dobrych /por. 2 Tym 3,16-17/.

Ciągła zdolność do przystosowania się wśród płodnej różnorodności członków karmi się komunikowaniem życia. To czyni nas ubogimi z nas samych i bogatymi z daru wszystkich innych.

Ograniczoność członków, będąca owocem stałej gotowości do „tracenia naszego życia” celem osiągnięcia wzrastającej obecności Jezusa wśród nas, znajduje swój największy wyraz w rewizji życia wspólnoty. W niej miłość przez działanie Ducha Świętego czyni nas jednym.

Solidarność akcji jednolitej i zarazem różnej i osobistej wzrasta w apostolskiej rewizji życia. Ona czyni nas narzędziami świadomymi ekonomii Ojca, który działa zawsze, żeby zbawić ludzi i przemieniać świat.

W końcu upomnienie braterskie sprawia, że żywym pozostałe duch nawrócenia i nadziei i wzrasta pokora, łagodność, cierpliwość, wielkoduszność dla noszenia ciężarów jednych przez drugich, w trosce o zachowanie jedności w więzi pokoju.

Powyższy tekst jest wolnym tłumaczeniem, nieznacznie skróconym, podsumowania dyskusji, ogłoszonego pod tytułem: le forme di „dlalogo nello Spirito” w pracy zbiorowej: Dossier „Deliberatio” B. Editiones „Centri Ignatiani Spiritualitatis”, Roma 1972, str. 74-90.

Z METODYKI REFLEKSJI WSPÓLNOTOWEJ W RELIGIJNYM DIALOGU

Nie ulega wątpliwości, że Kościół św. współcześnie pod natchnieniem Ducha Świętego i na podstawie badań „znaków czasu”, bardzo wyraźnie i mocno akcentuje ducha i „poczucie wspólnoty”. Sobór Watykański II często wprowadza w swych dokumentach terminy i pojęcia braterstwa, dialogu, współodpowiedzialności, uczestnictwa itp. Lud Boży rzeczywiście tworzy zbawczą jedność: „Podobało się bowiem Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył” /KK nr 9/. „Ten lud Boży został ustanowiony przez Chrystusa dla wspólnoty życia, miłości i prawdy …” /ib./

Kościół jest szczególnie powołany do dialogu „na mocy swego posłannictwa, nakazującego mu oświecać orędziem ewangelicznym cały świat i zespalać wszystkich ludzi … w jedność Ducha, przez co staje się znakiem owego braterstwa, które pozwala na szczery dialog i taki dialog utrwala … To zaś wymaga, byśmy przede wszystkim w samym Kościele dbali o wzajemny szacunek, poważenie i zgodę, dopuszczając każdą uzasadnioną różnicę, by tym owocniejsza była wymiana poglądów między wszystkimi, którzy tworzą jeden lud Boży, zarówno pasterze jak i ogół wiernych …” /KDK nr 92/.

Współodpowiedzialność w Kościele wprowadzono na wszystkich poziomach, w zakresie kolegialności episkopalnej, w Synodzie biskupów, wśród duchowieństwa diecezjalnego, w radach diecezjalnych i parafialnych.

Również i życie zakonne przeniknął, jakby na nowo, ten duch wspólnoty. Dekret „O przystosowanej odnowie życia zakonnego” w specjalny sposób to podkreśla, gdy stwierdza, że odnowa i uwspółcześnienie życia zakonnego nie mogązaistnieć bez „współpracy wszystkich członków instytutu” /nr 4/, a „w sprawach, które dotyczą całego instytutu, przełożeni powinni w odpowiedni sposób zasięgać zdania i wysłuchiwać swoich podwładnych” /nr 4/. „Niech Kapituły i Rady wiernie pełnią obowiązki powierzone im w zarządzie i niech na swój sposób wyrażają wspólny udział i troskęwszystkich członków o dobro całej społeczności” /nr 14/. „Żeby zaś między członkami był ściślejszy węzeł braterstwa, należy tych, których nazywa się konwersami, pomocnikami, czy jeszcze inaczej, związać mocno z życiem i dziełami wspólnoty” /nr 15/.

W egzorcie apostolskiej „Evangelica testificatio” /O odnowie życia zakonnego/ z dnia 29 VI 1971 r. wspomina Paweł VI o wspólnotowej refleksji; także w zakresie zakonnej władzy: „Ta praca wspólnotowej refleksji powinna w każdym wypadku zakończyć się decyzjami przełożonych, których wtedy obecność i rozpoznanie są nieodzowne w każdej wspólnocie” /nr 25/.

Co to jest wspólnotowa refleksja /discretio communitaria/?

Nie zamierzamy tu podawać ścisłej definicji, ale tylko pragniemy wskazać na zasadnicze jej aspekty, a przede wszystkim na ścisły związek, jaki zachodzi między refleksją indywidualną i wspólnotową.

Refleksję indywidualną suponuje się zawsze w każdej refleksji wspólnotowej. Zachodzi ona w osobistym spotkaniu z Bogiem, gdy się rozpoznaje Jego wolę wobec siebie jako indywiduum i jako osoby, która pozostaje w określonych stosunkach z innymi. Inni o tyle mogą pomóc w rozpoznawaniu woli Bożej względem siebie, o ile się pozostaje w sytuacji otwarcia się i dialogu osobistego z Bogiem. W ten sposób kiedy się gromadzimy, aby wspólnie rozpoznawaćwolę Bożą, zakłada się, że każdy znajduje się w postawie szukania osobiście spotkania z Panem.

Dlatego – kiedy przedmiotem refleksji jest sprawa wspólna grupy, gdy się ma na względzie jej sposób bycia, działania, zaangażowania w Kościele, jest rzeczą konieczną podjęcie refleksji wspólnotowej. Taką refleksję można przeprowadzić w całej wspólnocie: już to w grupie apostolskiej wewnątrz tej wspólnoty działającej, już to w zespole, którego członkowie należą do różnych wspólnot.

Cel refleksji wspólnotowej jest analogiczny do celu refleksji indywidualnej. Chodzi tu bowiem także o rozpoznanie woli Bożej odnośnie życia i posłuszeństwa grupy. Ten cel osiąga się przede wszystkim przez wytworzenie klimatu głębokiego zjednoczenia z Bogiem, dokonującego się w całej grupie, która słucha przekazu słowa Bożego i odpowiada Ojcu niebieskiemu własną modlitwą; a następnie – za pomocą duchowego dialogu, w którym biorący udział przekazująsobie wzajemnie własne spostrzeżenia i uczucia duszy w związku z określonym przedmiotem tej wspólnej refleksji i wysłuchują wzajemnej na nie reakcji.

Taki dialog umożliwia wartościowanie motywów „za” lub „przeciw” określonemu wyborowi oraz „zebranie” poruszeń i natchnień Ducha Świętego. Dialog jest procesem wzajemnego komunikowania się, podczas którego każdy z uczestników „otwiera się” wobec drugich w zakresie wytyczonych zagadnień życia duchowego czy apostolskiego. W ten sposób pod natchnieniem Ducha Świętego, wszyscy wspólnie szukają punktów zbieżnych. Jeśli ta refleksja prowadzi do decyzji konkretnej i wyboru, który zobowiązuje całą wspólnotę, mamy do czynienia z naradą /debatą/ wspólnotową /deliberatio communitaria/.

Są w refleksji wspólnotowej dwa momenty ściśle wzajemnie z sobą połączone:

Refleksja wspólnotowa jako styl życia ewangelicznego i braterskiego jakiejś wspólnoty, która wierna swemu powołaniu żyje w ciągłym dynamizmie szukania woli Bożej odnośnie swego życia i powołania. Jest to sposób życia wspólnie, według własnego „charyzmatu”, to postawa wspólnoty, która żyje w stanie ewangelicznego czuwania i duchowego wyboru.

Refleksja wspólnotowa pojęta jako mocny element tęgo doświadczenia /sub 1./, jako duchowa metoda, mająca w pewnych okolicznościach życia grupy pomóc w szukaniu i znalezieniu rozwiązań właściwych /różne narady kapłańskie, zakonne, w zespołach apostolskich i in./. Spotkania te nie powinny być czysto „techniczne” /administracyjne/, ale przeprowadzane według tej metody.

Warunki wspólnotowej refleksji

Wychodzimy z założenia, że chcemy szukać i rozpoznawać wolę Bożą, tzn. z uznania zbawczej ekonomii Bożej w stosunku do określonej wspólnoty lub jej grupy, a przez nią – do Kościoła i świata. Staramy się włączyć w porozumienie z Bogiem, który się do nas zbliża i który pierwszy nas szukał, gdy przyszedł „szukać i zbawiać, co zginęło” /Łk 19,10/. Jest to ten sam Duch Boży, który pobudza nas obecnie do badań woli Bożej sercem wielkodusznym, w ten sposób, aby owocami refleksji duchowej były równocześnie i działanie łaski Bożej i ludzkie wysiłki – osobiste i wspólnotowe. Trzeba bowiem rozpoznać Boga działającego w naszej historii, odczytując to działanie w „znakach czasu”. To samo np. odnosi się do odnowy życia zakonnego. Dwoma biegunami tego samego procesu rozpoznawania woli Bożej jest zarówno „ustawiczne powracanie do źródeł wszelkiego życia chrześcijańskiego i do pierwotnego ducha ożywiającego instytuty, jak również ich dostosowanie do zmieniających się warunków epoki” DZ nr 2/.

Postawa poszukiwania suponuje „otwarcie się na komunikowanie i recepcję natchnień” pochodzących od Boga: na dar łaski, na poznanie przyjęte ze zrozumieniem, wolne od uprzedzeń czy zahamowań, co pobudza każdego i całą grupędo przyjęcia poruszeń Ducha Świętego i stosowania się do nich. Św. Paweł zakłada jako warunek takiej refleksji dynamiczną postawę ducha, który się otwiera ku ustawicznemu „nawracaniu się”: „Nie bierzcie wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez oddawanie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża; co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe …” /Rz 12,2/. Dyspozycyjność względem przejawów działania Bożego skierowuje sięwprost do wszystkich i do wszystkiego, tam gdzie się przejawia wpływ Ducha Świętego. Z tego płynie zasadnicza postawa liczenia się z działaniem Boga w otoczeniu wspólnoty.

W terminologii ignacjańskich „Ćwiczeń Duchownych” taka postawa „uległości” – disponibilitas erga Deum – nazywa sięświętą obojętnością /sancta indifferencia/. Nie jest ona naturalnym stanem duszy, ale można i trzeba go wypracowaćz pomocą łaski, jeśli się chce wejść na drogę szukania szczerze woli Bożej.

Dlatego – gdy idzie o zagadnienie refleksji wspólnotowej – nie tylko każdy poszczególny członek wspólnoty ma sięstawać „obojętnym”, ale i cała wspólnota powinna być wolna od nieuporządkowanych międzyosobowych uczuć /jak np. niechęci, antypatie, uprzedzenia, narzucenie idei bez dyskusji, nieaprobowanie drugich itp./, aby była zdolna i wolna w przyjmowaniu Boga, który się nam udziela przez drugich.

Warunkiem rozpoczęcia refleksji wspólnotowej jest zdolność postawienia sobie pytań odnośnie siebie. Jest to dobra okazja, aby zbadać w obliczu Boga, czy pewne nasze przekonania i problemy, które przedkładamy niekiedy z pewnąemocjonalną natarczywością, a które przeszkadzają w dialogu z innymi, są prawdziwymi czy też fałszywymi twierdzeniami, tzn. czy są „pewnikami” pochodzącymi rzeczywiście od Boga, z Ewangelii czy też są twierdzeniami podjętymi w obronie własnej osobowości, i czy dlatego nie ukrywają wielkiej słabości lub strachu, którymi sięosłaniają, aby osobowość nie była zagrożona.

To samo odnosi się do całej wspólnoty. Czy niechęć włączenia do dyskusji pewnych swoich sposobów zachowania sięalbo działania apostolskiego zależy od pewności, która pochodzi od Boga czy też nie? Jeśli pochodzi od Boga, nie trzeba bać się mówić o tym, rozważać tego, umotywować przekonanie, ale i słuchać racji innych; ale jeśli nie pochodzi od Pana, nie należy sprzeciwiać się Duchowi Świętemu, który chce odnowić wspólnotę.

Umieścić się dobrowolnie w sytuacji wyżej wspomnianego „zakwestionowania siebie”, znaczy tyle, co odrzucićpostawę „pewności posiadania doskonałego systemu prawdy”. To zaś suponuje możliwość ciągłego, dalszego doskonalenia się, bogacenia się poprzez stosunki międzyosobowe, w centrum których stoi Chrystus, i dzięki Chrystusowi obecnemu wśród wspólnoty będziemy zdolni przyjmować doświadczenia drugich i komunikować im nasze …

Zrobić miejsce dla innych w sobie samym, w swych przekonaniach i sposobach myślenia. Może nie trzeba będzie modyfikacji swych pozycji, ponieważ w szczerym spotkaniu z innymi grupa sama je rozezna jako autentycznie ewangeliczne i odpowiadające znakom czasu. To właśnie będzie owocem rozeznanie wspólnotowego, w czasie którego również inni zrozumieją własne motywacje. Nie można natomiast dopuścić do przyjęcia postawy, która zamknęłaby się w sobie, wyłączając wszelki dialog z innymi i wykluczając nowe idee i perspektywy zrodzone pod natchnieniem Ducha Świętego. Z całą pokorą należy uznać naszą niewystarczalność w rozpoznawaniu woli Bożej w czysto osobistym doświadczeniu. Pozytywnie – zawiera to w sobie usilne pragnienie wyjścia z izolacji, często wygodnej i włączenia sięw grupę, przejmując wspólną odpowiedzialność w poszukiwaniu i w dokonaniu wyboru. Innymi słowy – należy wejść w rozeznawanie wspólnotowe nie w postawie tego, który uważa, iż wszystko jest doskonale zrobione i do tego wszystkie inne sprawy i części powinny być dopasowane, ale – z przekonaniem, że się stanowi zaledwie jedną cząstkę, która razem z innymi powinna tworzyć całość.

By tworzyć klimat dialogu, trzeba koniecznie zwracać uwagę na to, co nas łączy, a nie na to, co nas dzieli jako wspólnotowe dziedzictwo duchowe, mimo zachodzących różnic. Znaczy to, iż należy wychodzić z tych doświadczeńchrześcijańskich, ewangelicznych, zawodowych, które stanowią dziedzictwo wszystkich i którego się wszyscy mocno trzymają. Należy powrócić do źródeł naszego apostolskiego powołania i na tej płaszczyźnie porozumienia rozpocząćwspólnotowe poszukiwanie woli Bożej. Innymi słowy – trzeba rozpocząć wyraźnie doświadczanie pozytywne tego, co nas łączy mimo wszelkich rozdźwięków i dążeń ze strony innych.

Jakkolwiek zdarzyłoby się podczas tego spotkania, kiedy to rozmaitość poglądów będzie usiłowała zniweczyć jednośćplatformy wyjścia i dojścia do celu, jaki chce się osiągnąć, należy pamiętać, że takie chwile są nieuniknione i stanowią czynnik składowy dynamiki wspólnotowej refleksji. Dlatego żąda się, aby przynajmniej na początku grupa miała mocną wolę porozumienia się, tzn. żywe pragnienie przezwyciężenia beznamiętnie wszelkich rozbieżności, jakie by powstały.

Nie należy jednakże ukrywać trudności i przeszkód, jakie mogą zaistnieć podczas wspólnotowej refleksji, jak np. brak wprawy w prowadzeniu dialogu, indywidualizm uczestników, niezdolność słuchania czy rozumienia innych i tego, że można mieć wątpliwości, zniechęcenie, rozmaitą mentalność, autorytaryzm, lęk, iż zamiast wspólnotowej refleksji wprowadzi się zgubny demokratyzm, „walkę klas”, agresywność itp. Mieć świadomość takich trudności dobrze wpływa na początkową postawę, wymaganą w rozeznawaniu wspólnotowym, Byłoby bowiem naiwnością sądzić, że wystarczy zebrać się na wspólnotową refleksję, żeby zaraz znikły wszelkie rozbieżności i trudności. Byłoby to także przeciwne atmosferze wiary w Kościele. Wiara bowiem przejawia się bardziej i lepiej tam, gdzie się ludzie spotykają z przeróżnymi wprawdzie ideami i przeżyciami, ale równocześnie wyznają tę samą wiarę w Chrystusa, w Kościół, w swoje specyficzne powołanie. Jak z jednej strony należy unikać romantycznej wizji jedności wspólnotowej, tak z drugiej – wymagać trzeba mocniej woli dążenia w kierunku jedności.

Atmosfera sprzyjająca wspólnotowej refleksji

W poprzednim rozdziale badaliśmy niektóre warunki, umożliwiające przystąpienie do odbycia wspólnotowej refleksji. Teraz postaramy się przyjrzeć atmosferze, jaką należy wprowadzić w toku trwania tej refleksji, ponieważ powinno sięją przeprowadzać według swoistych prawideł i odróżniać od innych rodzajów spotkań wspólnych.

Rzeczą zasadniczą jest atmosfera wiary. Bóg obecny przez łaskę domaga się od wspólnoty, by zdała sobie sprawę ze swej tożsamości oraz swojego apostolskiego posłannictwa. Skierowuje do niej swoje słowo w Chrystusie, w Kościele i za pomocą znaków czasu …

Refleksja wspólnotowa jest możliwa tylko w tym kontekście wiary. Wiara bowiem otwiera serca i umysły nie tylko poszczególnych osób, ale całej wspólnoty na pełny posłuch dla mowy Boga, która do nas przychodzi przeobrażona w Chrystusie za pośrednictwem Ducha Świętego. Wiara jest przyjęciem tej mowy niosącej zbawienie; jest dyspozycyjnością wobec realizacji planu zbawienia, którego współczesny świat nie chce przyjąć.

Ten klimat wiary jest równocześnie klimatem modlitwy, która się przejawia w dziecięcym stosunku zażyłości z Bogiem i która nam pozwala czuć się dziećmi jednego Ojca i wołać „Abba, Ojcze!” /Gal 4,6; Rz 8,15/, która nas stawia na płaszczyźnie równości i jedności braterskiej.

Wiara znajduje najbardziej doskonały swój wyraz we wspólnocie „zjednoczonej w imię Pana”. W rzeczywistości – nie istnieją wierni samotni, ale wierzący wspólnie z innymi „braćmi”. Wiara rodzi się w Kościele, ponieważ wierzyć – to łączyć się z grupą wierzących /Dz Ap 2,41; 18,8/; ponadto wierzy się z Kościołem, w którym Pan użycza zbawienia; w końcu wiara ożywia się w kościelnej wspólnocie przez uczestnictwo w apostolskim nauczaniu, w łamaniu Chleba, w modlitwie, we wspólnotowej wymianie dóbr.

Owo „my” wiary posiada swój mocny wyraz, kiedy wspólnota gromadzi się w imię Jezusowe /Mt 18,20/, aby wsłuchiwać się w Jego mowę i rozeznawać Jego wolę w czasie i w historii Kościoła, jaką się przeżywa. Eucharystia stanowi szczyt tego spotkania.

Żyjąc w kościelnym wymiarze wiary, uczestniczymy w klimacie dialogu, którego dziś domaga się Kościół /of KDK nr 92/.

Dlatego eklezjalny wymiar wiary domaga się, ażeby miejscowa wspólnota, która się gromadzi dla rozeznania woli Bożej względem swego życia i apostolskiego powołania, pozostawała otwarta wobec większej wspólnoty, jaką jest Kościół. W ten sposób uniknie się niebezpieczeństwa nastawiania się wspólnoty tylko ku sobie, a w następstwie tego – zamknięcia się i utraty tożsamości.

Klimat wiary, konieczny w refleksji wspólnotowej, wymaga, by ona ucieleśniała się w twórczej sytuacji wspólnoty i jej apostolskich zadaniach: mimo zgodności czy niezgodności w jej łonie czynników stycznych czy odśrodkowych; w sytuacji poszczególnych członków grupy, z ich charakterami, duchowymi doświadczeniami, z ich frustracjami nawet. Początkowa atmosfera wiary w toku refleksji powinna objąć sytuacje rzeczywiście istniejące. Zaprzeczać im, ignorować je, unikać ich – znaczyłoby zejść z pola zbawczego działania Chrystusa. Przyjmować je natomiast takimi, jakimi są, jest dowodem dojrzałości i jest pierwszym krokiem ku realistycznej rewizji i odnowy życia.

Zasadniczym elementem, wzbogacającym klimat wspólnotowej refleksji, jest przyjęcie drugiego jako osoby, mimo różnicy idei i uczuć. Uznanie drugiego rozciąga się także na uznanie całej grupy takiej, jaka się ukonstytuowała.

Uznać drugich – oznacza: uwolnić ich od ich własnej samotności. Rzeczywiście – tylko wtedy, gdy drugi czuje sięprzyjęty i zaakceptowany z sympatią, może się zdecydować na „otwarcie się” ku innym i przez to znaleźć się na drodze do uwolnienia się z własnego osamotnienia, i poczuje się bardziej sobą, bardziej osobą, gotową na współpracęz innymi.

Przyjmując innych jako osoby zbawione przez Chrystusa, święte i grzeszne, jako i ja, mające to samo powołanie, poszukujące tak samo woli Bożej, przyczyniamy się do powstania w grupie atmosfery zaufania i sympatii, która wyzwala energie duchowe, otwiera je na dialog i przysposabia do radosnego analizowania w Bożej obecności problemów życia.

Przyjęcie innych wyraża się szczególnie w sposobie słuchania. Milcząca uwaga zwrócona ku temu, kto przemawia, nie ma tylko na względzie „rzeczy” jakie on porusza, ale przede wszystkim gotowość do przyjęcia jego osoby, do zrozumienia jego uczuć, stanu duszy, czego nie da się słownie wyrazić. Ten rodzaj słuchania jest przede wszystkim aktem zaufania i miłości względem tego, kto przemawia, a który czuje się przez to zaproszony także do okazania drugim swego zaufania i wzajemnej miłości.

Słuchanie, które jest komunikowaniem się z drugimi, wprawia w ruch cały ascetyczny dynamizm, doskonalący w miłości osobę słuchającą. Refleksja wspólnotowa stwarza jakby ascetykę słuchania. Słuchanie bowiem innych wywołuje przeżycie radykalnego zaparcia się siebie przez przyjęcie ich takimi, jakimi są: zobowiązuje do cierpliwości w poświęceniu im czasu, do odejścia od siebie wtedy przede wszystkim, do miłości w słuchaniu z życzliwością i zainteresowaniem, zdolnym do przyjmowania tego, co jest prawdziwe w przekazie drugiego. Bóg może się posługiwaćtym wszystkim dla większego oczyszczenia wewnętrznego i dla bardziej rzetelnego rozeznania powołania apostolskiego.

Dynamika wzajemnej wymiany duchowej w grupie stwarza zazwyczaj błogie chwile duchowej zgodności, ale rodzi także zgrzyty. Przeciwna bowiem opinia może być pojmowana jako atak i stąd może wywołać opór, ośmieszenie, frustrację, poczucie niższości. Jednakże te tarcia należy przyjmować z wiarą i w przekonaniu, że Duch Święty może przemawiać również i przez nie; różnice zdań przyjęte z wiarą stwarzają zwolna nowe duchowe doznania.

Jeśli w grupie zaprowadzi się taką atmosferę, stworzy się w niej osobowe porozumienie w Chrystusie. Obecność wtedy wiary w Chrystusa bynajmniej nie niweluje ani nie umniejsza obecności współbraci. Są oni nosicielami słowa Chrystusa i jako tacy wnoszą światło podczas wspólnotowej refleksji odnośnie woli Ojca co do zbawienia dzisiejszego świata. Z drugiej strony jest Chrystus – nosiciel pokoju między ludźmi i Ojcem, czyniąc pomost pomiędzy braćmi i łącząc ich w jedność przewyższającą istniejące różnice.

Jest rzeczą jasną, że taka atmosfera ewangeliczna, istniejąca podczas refleksji wspólnotowej, wyklucza wszelkiego rodzaju egoistyczne postawy, z jakimi niektórzy chcieliby narzucać innym swoje idee.

Wskazania odnośnie metody wspólnotowej refleksji

Podajemy tu wykaz istotnych elementów, które powinny się znaleźć w każdej szczegółowej metodzie refleksji wspólnotowej. Zakładamy przy tym refleksję, która zasadniczo prowadzi do wspólnej debaty i decyzji.

Osobista modlitwa, która poprzedza i towarzyszy zebraniom grupy. To bowiem, co się przekazuje grupie, powinno pochodzić z przemyślenia podczas osobistego spotkania się z Bogiem i z osobistej refleksji.

Wspólna modlitwa jako zasadniczy akt procesu wspólnotowej refleksji. Albowiem grupa powinna przede wszystkim spotkać się ze słowem Bożym. Ewentualne rozmyślanie w milczeniu a następnie komunikowanie sobie wzajemnie duchowych przeżyć, powstających podczas słuchania słowa Bożego. Eucharystia jest szczytem modlitwy wspólnotowej i źródłem refleksji; jest znakiem międzyosobowej komunii, która szczególnie skutecznie łączy rozmaitość w jedności.

Prośba do Ducha Świętego o światło i uległość Jego natchnieniom.

Wyraźne sprecyzowanie zagadnienia – przedmiotu refleksji i narady. Należy zajmować się zagadnieniem, które mieści się w kompetencjach grupy i które jest doniosłe dla jej życia oraz apostolstwa, i w którym należy uzyskać możliwie szeroką zgodność. Zwyczajnie zadanie to ciąży na kierowniku grupy.

Należy możliwie dokładnie poinformować uczestników refleksji o danych dotyczących postawionego zagadnienia.

Każdy winien zastanowić się osobiście nad wskazanym zagadnieniem, przy czym najpierw wskazać racje „przeciw”, a potem „za”. Wskazanie bowiem najpierw na racje przeciwne wynika z postulatów psychologii.

Wymiana wśród członków grupy poglądów na przytoczone racje i odnośnie doznanych poruszeń duchowych na tle wysuniętych racji – w świetle ustalonego celu spotkania.

Przejście do wspólnotowej debaty jako następstwa refleksji nad motywami i poruszeniami.

W razie zaistnienia „impasu”, pomóc może przerwanie refleksji wspólnotowej i powrót do modlitwy oraz refleksji indywidualnej. Oczywiście – trudno jest już na początku zebrania zaprogramować czas, którego będzie wymagaćnarada i refleksja wspólnotowa.

Jeśli byłoby konieczne odwołanie się do głosowania, niech nie będzie ono wyrazem presji ze strony większości na mniejszość, ale dowodem dojrzałości duchowej, gotowej do przyjęcia wyników głosowania.

Podjęta decyzja powinna znaleźć potwierdzenie; najpierw w duchowej reakcji zebranych, a następnie – ze strony kiedy będzie ono konieczne ze względu na ważność przedmiotu narady.

Dalszym potwierdzeniem słuszności decyzji powinna się stać jej praktyczna aktualizacja, dzięki której wzrośnie życie wewnętrzne członków wspólnoty, wyzwolą się apostolskie w energie, wzmoże się ich udział w rozwoju wartości wspólnotowych – pod działaniem Ducha Świętego.

Powyższy elaborat jest polską adaptacją szeregu artykułów różnojęzycznych na powyższy temat, umieszczonych w serii „Dossiers”, wydawanej przez „Centrum Ignatianum Spiritualitatis” Towarzystwa Jezusowego w Rzymie, Borgo S. Spirito 5.

Archiwum KWPZM

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda