Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyFormacjaFormacja permanentna Wójcik Stanisław CSsR, Eschatologia w rekolekcjach dla zakonnic

Wójcik Stanisław CSsR, Eschatologia w rekolekcjach dla zakonnic

Redakcja
Stanisław Wójcik CSsR 

ESCHATOLOGIA W REKOLEKCJACH DLA ZAKONNIC

Referat wygłoszony w Krakowie i Warszawie na spotkaniu rekolekcjonistów zakonnic w październiku 1965 r.

 

 

Czemu ten temat omawiamy dziś?

„Eschatologia w rekolekcjach dla zakonnic” to na pewno – z natury rzeczy – jedno z zagadnień bardzo stosownych do omówienia na dzisiejszym spotkania rekolekcjonistów zakonnic. Do wstawienie tego tematu w nasz program przyczyniły się jeszcze inne powody. Mianowicie:

W ogóle zagadnienie eschatologii w różnego rodzaju rekolekcjach czy na misjach korciło od dawna wielu konferencjonistów i misjonarzy. Z jednej strony odczuwało się wielką użyteczność i potrzebę mówienia o rzeczach ostatecznych, a z drugiej strony nasuwały się wątpliwości, jak je właściwie ujmować. Podobno nie mieliśmy już przekonania do dawnych sposobów przedstawianie, zwłaszcza sądu i piekła, które w wielu punktach najbardziej tragicznych nie były zgodne z teologią. Właśnie nasze obecne spotkanie było dobrą okazją przestudiowania problemu i podzielenia się pewnymi myślami.

Inna racja: OO. Redemptoryści urządzili niedawno w Tuchowie trzydniowy zjazd dla swoich misjonarzy /13-15.IX.1965/, na którym szeroko omawiano trzy rzeczy ostateczne: śmierć, sąd, piekło /w ośmiu referatach/. Referaty /biblijno-dogmatyczne/ i całe zebranie – na wysokim poziomie: brakowało mi zadowalającej syntezy. Zabrałem się więc do mozolnej pracy. Wszedłem w ogromnie gęsty i nieprzejrzany las … Była to jednak wyprawa stokroć ciekawsza niż włóczęga po mazurskich jeziorach, po Tatrach czy Bieszczadach, czy nawet oblatywanie wokół ziemskiego globu …

Zagadnienie w tej chwili ujmiemy dość szeroko, raczej ogólnie; zastosowanie do rekolekcji zakonnic nie będzie przedstawiało żadnych trudności – nasunie się samo przez się w formie wniosku.

KRYZYS DAWNEGO KAZNODZIEJSTWA O RZECZACH OSTATECZNYCH

 Jak bywało dawniej

„Pamiętaj na ostateczne rzeczy twoje …” Rozważanie rzeczy ostatecznych ma wielki wpływ na moralne życie człowieka; szczególnie skłania do porzucenia drogi grzechu.

Misjonarze i rekolekcjoniści ludowi chętnie /mówią i mówić powinni/ o tzw. prawdach wiecznych, wśród których wyróżnia się „rzeczy ostateczne”. Uwzględniano przeważnie: śmierć, sąd, czyściec, niebo, piekło. Najmocniejsze tematy: śmierć /grzesznika/, sąd ostateczny, piekło, sąd szczegółowy, czyściec, niebo – to raczej tematy na grzeszników za słabe …

Śmierć przedstawiano przeważnie makabrycznie; sąd, piekło, okropnie. Pismo św. było częstokroć naciągane, błędnie rozumiane i stosowane. Przychodziła na pomoc fantazja, poezja, sztuka dramatyczna. Kaznodzieje nie liczyli się zbyt z teoretyczną i suchą teologią; mieli własne metody wypróbowane; wiedzieli dużo, jak gdyby już byli świadkami sądu i na własne oczy oglądali okropności czeluści piekielnych.

Kapłanów, zakonników, nawet biskupów wielcy i odważni misjonarze czasem dla efektu umieszczali na sądzie po lewicy lub widzieli w piekle – przy okazji misji parafialnej … Na rekolekcjach osobnych dla duchowieństwa – mówiło się oględniej, raczej o dobrej śmierci, o sądzie szczegółowym, czyśćcu, niebie …

Zakonnic nie wypadało straszyć karami Boskimi. Ich życie i tak już aż zanadto ofiarne … Mówioną więc o nagrodzie, o radościach nieba …

Rewizja dawnych sposobów i metod

Już od lat miało się wrażenie, że tradycyjny sposób przedstawiania rzeczy ostatecznych nie trafia do przekonania nowoczesnego słuchacza.

Niektórzy duszpasterze okazywali niezadowolenie ze zbyt mocnych kazań eschatologicznych. Słyszało się, że nawet biskupi tu i tam po świecie wyrażali się: „Nie straszyć ludzi rzeczami ostatecznymi; są już i tak znękani trudem życia; raczej podnosić na duchu …”

Misjonarze – a podobnie też rutynowani rekolekcjoniści – zwykle nie łatwo odstępują od swoich metod i praktyk, w które włożyli swą duszę, zwłaszcza jeżeli one dotychczas „brały …” Jednakże i za granicą, i u nas już dość dawno poddawano sumiennej krytyce tradycyjne metody misyjno-rekolekcyjne, szukano i dalej szuka się nowych dróg w duszpasterstwie zwyczajnym i nadzwyczajnym. Przyszła kolej na rewizję sposobów głoszenia nauk o rzeczach ostatecznych – zwłaszcza gdy teologia katolicka zaczęła z wolna liczyć się z kerygmatyką, opracowywać prawdy objawione w takiej formie, aby one były zrozumiałe i trafiały do przekonania nie tylko fachowym teologom. Dziś można powiedzieć, że kaznodziejstwo eschatologiczne już zdecydowanie wchodzi na nowe tory.

 Koniec! Tak dalej nie wolno

Przy opracowywaniu referatu kusiła unie ciekawość: co też na temat eschatologii można znaleźć w dziele N.N? /Z pewnych względów nie podaję ani autora, ani tytułu dzieła/. Tomów 5; każdy około 1000 stron; ostatni tom wydany w roku 1950; są to materiały do ćwiczeń duchownych, dni skupienia, misji …

Popatrzyłem. Zdumiałem się. Co za fantazja! Mirabilia! Oto kilka obrazów: Sąd szczegółowy. Przed trybunałem Chrystusa – dusza drży. Występuje szatan; czyta formę profesji zakonnej; potem per puncta wykazuje, że nie była zachowana; domaga się sądu potępienia. – Naokoło świadkowie: anioł stróż osobisty, stróżowie konfratrów i innych ludzi, aniołowie stróżowie kościołów, wiosek, prowincji, miejsc pobytu, wszyscy świadczą i domagają się kary … Chrystus-Sędzia tak nieugięty, że choćby wszyscy święci i aniołowie z nieba i sama NMP błagali za duszą, wszystko byłoby daremne /tutto sarebbe inutile/.

Okropności piekła. Potępieniec modli się: „Boże, powiedz choć jedno słowo przyjazne … daj się pokochać choć na chwilę …” – Darmo chciałby Go kochać, daremnie Go szuka”. – Bóg na to: „W zatraceniu waszym śmiać się będę i kpić sobie będę” /prov. 1,26/. – „Ogień tak straszny, że jedna iskra starczyłaby na stopienie całej góry brązu”. – Potępieniec leży jak umarły w grobie, posypany siarką, toczony przez kłęby robactwa … Co widzi, co słyszy? Węch: w głębi ziemi, bez powietrza, ciasnota – kloaka, wszystkie smrody świata tu wrzucone … Głodni jak psi … Pełne przykładów ludzi potępionych – ten za to, ten za owo /z objawień prywatnych/.

Okropne piekło – ale co pomyśleć o „takim” Bogu? Podobna eschatologia mija się z celem, krzywdzi Boga, wykoślawia prawdę. Zdaje się, że skutkiem podobnego kazania mogłaby być: Nie wierzę w takie piekło, albo w takiego Boa …

KU WŁAŚCIWEJ ESCHATOLOGII

 Nowy prąd eschatologiczny w teologii

W związku z rozwojem teologii biblijnej – rozbudził się nowy prąd eschatologiczny w teologii. Uznaje się, że należy nie tylko przebudować traktat o rzeczach ostatecznych, ale we wszystkich traktatach uwzględnić moment eschatologiczny, wykazać ich organiczny związek z eschatologią.

Mówi się: Źródło objawienia, w tym przedmiocie nie było dotychczas wykorzystane; dużo prawd objawionych leżało odłogiem. Cała Ewangelia ma przecież charakter wybitnie eschatologiczny. Jezus nawiązywał ciągle do spraw eschatologicznych. Kościół może być zrozumiały tylko w świetle eschatologii. Trzeba popatrzeć nie tylko na to, co się już stało, ale i na to, co ma przyjść, co jest przed nami …

Chodzi też nie tylko o nowe opracowanie zagadnień w teologii. Trzeba naukę eschatologiczną przedstawić wiernym: prowadzić pełniejszą katechezę o eschatologii i całemu nauczaniu katechetycznemu nadać charakter wyraźniej eschatologiczny. O sprawach ostatecznych mówić w kazaniach i wykładach, nawiązywać do nich w konfesjonale i przy łożu chorego, i przy innych sposobnościach. Ale mówić właściwie – według dobrze zrozumianego Objawienia.

Ludowi Bożemu należy wykładać całą prawdę, całe Credo. Zwrócić więc należyta uwagę na tak wielkie artykuły wiary:

  • „Lecz zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo;
  • wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Ojca.
  • Stamtąd przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych,
  • a królestwo Jego będzie trwać bez końca …
  • Oczekuję wskrzeszenia umarłych
  • i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen”

Integralny przedmiot eschatologii

Teologowie przebudowują traktat o eschatologii i poszerzają jego ramy. Dawniej mówiono o rzeczach ostatecznych człowieka i dodawano tezy o „końcu świata”. Dziś inaczej.

Pierwsze miejsce zajmuje eschatologia powszechna, uniwersalna; jej główne działy:

  • Paruzja, czyli ponowne przyjście Pana /w chwale/,
  • Powszechne zmartwychwstanie ciała,
  • Ostateczne zwycięstwo Chrystusa nad szatanem,
  • Wieczne Królestwo wybranych,
  • Odnowienie /regeneratio/ świata.

Na drugim miejscu eschatologia indywidualna:

  • Śmierć /ontologia śmierci i etyka umierania/,
  • Sąd szczegółowy /pośmiertne oczyszczenie duszy/,
  • Niebo /wieczna ojczyzna wybranych/,
  • Piekło /istnienie – kary piekielne/.

Podział na eschatologię powszechną i indywidualną nie jest szczęśliwy. Nie ma wśród nich ścisłego rozgraniczenia; prawdy omawiane w indywidualnej maja równocześnie charakter społeczny i powszechny; podobnie też w eschatologii powszechnej jest mowa o wiecznym losie jednostek.

Teocentryzm i chrystocentryzm w eschatologii

W teologicznym ujmowaniu tematów eschatologicznych unika się dziś dawniejszego antropocentryzmu, a podkreśla się teocentryzm i chrystocentryzm. Ośrodkiem eschatologii jest nie człowiek, lecz Bóg, dopełniający swego dzieła w Jezusie Chrystusie – Głowie Mistycznego Ciała, Zbawcy i Króla.

Bóg jest początkiem i kresem stworzenia, ostatecznym Zbawieniem wszystkich. On pozyskany – jest niebem, utracony – piekłem, jako badający – sądem, oczyszczający – czyśćcem. On jest tym, dla którego wszystko żyje, wobec Niego umiera, przez Niego i dla Niego zmartwychwstaje. On zwraca się do świata przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który jest objawieniem i żywym obrazem Boga, i dlatego najgłębszym sensem i treścią wszystkich „rzeczy ostatecznych”.

Chrystus wczoraj i dziś – zawsze ten sam – Jego są czasy i wieczność. Eschatologia mówi o Jego czynach, dziejach, tryumfie:

  • Jego słowo – wywoła z grobu umarłych;
  • Jego to dzień – w którym jako Sędzia ludów zgromadzi przed Sobą wszystkie pokolenia ziemi i dzieje świata;
  • Jego to zwycięstwo – kiedy zniszczy śmierć doszczętnie i tchnieniem ust Swoich ostatecznie porazi szatana;
  • Jego to tryumf – kiedy wszystkich spragnionych zbawienia w doskonałej wspólnocie miłości doprowadzi do Ojca;
  • Jego to radość – kiedy nieprzemijającą wspaniałością swoją przepromieni cały kosmos.

Uwieńczeniem całego zbawczego dzieła Chrystusa i Jego pośrednictwa będzie: przekazanie Ojcu wiecznego i powszechnego Królestwa, Królestwa prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju, „aby Bóg był wszystkim we wszystkich” /1 Kor 15,28/.

Koegzystencja przeszłości i przyszłości

Żyjemy w czasach eschatologicznych. Wieczność już się zaczęła. Dzieło Boże ostatecznie dokonuje się ustawicznie z każdym dniem – od pierwszego przyjścia Chrystusa w tajemnicy Wcielenia, a zwłaszcza od śmierci i zmartwychwstania. Nasze życie indywidualne i życie społeczne Kościoła ma charakter eschatologiczny. Mocno to akcentuje nowoczesna teologia.

Tam niebo, wieczność, życie – gdzie Chrystus. On jest między nami; myśmy zjednoczeni z Nim przez wiarę, chrzest, łaskę i miłość. Żyjemy Jego życiem jak latorośle sokiem winnego krzewu; uczestniczymy już dziś w jego chwale, która do czasu jest ukryta w Bogu.

Sakramenty Chrystusowe, z których korzystamy w Kościele, mają znaczenie i skutki wyraźnie eschatologiczne. Każdy sakrament wskazuje na mękę Chrystusa, na łaskę, na wieczną chwałę. Przez chrzest uczestniczymy w śmierci i zmartwychwstaniu Pana. W pokucie korzystamy z męki, odzyskujemy życie łaski i prawo do nieba. W Eucharystii opowiadamy śmierć Pańską, rozwijamy i umacniamy życie łaski, otrzymujemy zadatek chwalebnego zmartwychwstania …

Kościół pielgrzymujący, cierpiący i triumfujący stanowi ram z Chrystusem jedno Ciało. My pielgrzymi jesteśmy ściśle zjednoczeni z całością przez miłość. Nasi bracia w niebie już uczestniczą w chwale Zmartwychwstałego; ich liczba ciągle się pomnaża – wciąż nowe zastępy świętych wchodzą w wieczne Królestwo. My również czekamy dnia wyzwolenia, zawsze gotowi na wezwanie. Dzień ten blisko, jakby we drzwiach.

Chociaż ostateczne dzieło „już” rozpoczęte w Chrystusie i w Kościele, to jednak „jeszcze” oczekujemy objawienia się chwały synów Bożych. Jesteśmy wiec nie na początku ani przy końcu, ale w środku Bożego dzieła.

Na ten temat dużo mówią Księgi święte. Kościół coraz więcej uświadamia sobie dziś te żywotne prawdy, dogłębnie interesujące wierzących. „Oto teraz czas przyjemny, oto teraz dni zbawienia …” /Bardzo głęboko ujmuje to zagadnienie soborowa Konstytucja dogmatyczna o Kościele, r. VII, art. 48/.

Z ESCHATOLOGII POWSZECHNEJ

Teologowie zwracają uwagę, że nie powinno się mówić o „rzeczach” ostatecznych. Są to nie rzeczy, ale fakty, zdarzenia, końcowe dzieje Królestwa Bożego, ostatecznie wielkie czyny Pańskie.

Notabene: W następnych uwagach podajemy tylko niektóre myśli najczęściej i najmocniej akcentowane dziś w eschatologii przy poszczególnych zagadnieniach. Nie są to więc schematy nauk ani w ścisłym znaczeniu materiały do nauk. Mogą się one tylko przyczynić do dobrego opracowania nauk eschatologicznych na podstawie właściwych źródeł biblijno-teologicznych oraz innych pomocy duszpasterskich, do których trzeba się zwracać.

Paruzja

Paruzja to ponowne przyjście Chrystusa na świat. Nie w postaci „sługi”, lecz w postaci „Pana”. Jest to ni etyle „nadejście” – gdzie jakby z daleka, lecz objawienie się, epifania. Bo Chrystus jest w nas i w Kościele, ale na razie na ziemi ukryty, poznawany tylko przez wiarę.

Pismo św. mówi bardzo dużo o paruzji. Przyjście Pana, o którym w Starym Testamencie tyle, ma znaczenie w wielu miejscach mesjanistyczne, eschatologiczne. Cały Nowy Testament przepojony jest eschatologizmem. Przyjście swoje zapowiadał Chrystus, mówili o nim apostołowie. Zaznaczone ono w Zwiastowaniu i na końcu przy Wniebowstąpieniu /„Mężowie galilejscy …”/ i tyle razy w Księgach świętych.

Paruzja, „dzień Pański” – to nie dzień gniewu /dies irae/, sądu, potępienia i zagłady świata, ale dzień dopełnienia zbawienia, dopełnienia chwały Syna Bożego. Dziś jęczymy w utrapieniach, grozi niepewność zbawienia; wówczas będą otarte łzy, ujawnione synostwo Boże. Dziś Chrystus dla wielu nieznany, nienawidzony, „nie było Go …” Wtedy zobaczą Go wszyscy; zegnie się przed Nim kolano wszelkie … – Nic dziwnego, że bliskość dnia Pańskiego serca wiernych napełnia otuchą, a Jego nadejście ożywi radość wybranych /Łk 21,28; Ap 19/. – Drżąc będą wówczas tylko pokolenia „ziemskie”, to znaczy ci, którym do szczęścia miała wystarczyć ziemia …

Jakie znaki poprzedzą przyjście Pana w chwale na sąd żywych i umarłych? – Według Pisma i teologów następujące:

  • Opowiadanie Ewangelii całemu światu;
  • Nawrócenie Żydów;
  • Prześladowanie Kościoła;
  • Wielkie odstępstwo od Boga;
  • Antychryst;
  • Zaburzenia w dziejach świata i kosmosie.

Teologowie omawiają szeroko i szczegółowo te zagadnienia na podstawie licznych wypowiedzi Pisma św. znaki te mają się wszystkie spełnić, zanim nastąpi koniec doczesności. Jednakże – chociaż się spełnią – nie koniecznie od razu przyjdzie ostateczna przemiana. Zresztą wszystkie te znaki realizują się na ziemi w ciągu całego istnienia Kościoła i ciągle nam przypominają, że przemija postać świata …

Powszechne zmartwychwstanie

Dogmat zasadniczy w Kościele. Opiera się na Chrystusie. On zapowiedział zmartwychwstanie własne i powszechne. Cudowne wskrzeszenia umarłych są dowodem jego mocy przywracania życia. Faktycznie zmartwychwstał On; razem z Nim wielu powstało z otwartych grobów – na świadectwo wierzącym i niewierzącym.

Cała prawda ewangelii opiera się na fakcie zmartwychwstania Chrystusa. Jeżeli On nie zmartwychwstał, próżna wiara, daremne przepowiadanie … Misterium paschalne /śmierć, zmartwychwstanie i Wniebowstąpienia Chrystusa/ jest ośrodkiem całej wiary Kościoła, oparciem i źródłem życia, liturgii, świętości.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest zwycięstwem nad śmiercią, grzechem, szatanem. Zmartwychwstanie powszechne będzie uwieńczeniem dzieła Zbawienia: zbawiony cały człowiek – nie tylko dusza, ale i ciało. W zmartwychwstaniu człowiek osiąga pełnię swej doskonałości.

Ciało zmartwychwstałe cały blask piękności otrzymuje przez upodobnienie się do Chrystusa uwielbionego i przez łączność z Nim. O jego przymiotach i właściwościach szeroko rozprawia teologia. Będzie ono powiększało szczęście zbawionych – zdolne do wiecznego życia, działalności, kontaktu z innymi ludźmi, oddziaływania na świat materialny. Będzie więc podatnym narzędziem duszy a zarazem jakimś odbiciem jej wewnętrznej piękności, wyrazem uczuć, promieniowaniem szczęścia, pryzmatem świętości.

W zmartwychwstałym ciele człowieka – materia sięga swego najwyższego punktu udoskonalenia: ożywiona, przeduchowiona, niezniszczalna, włączona w wieczną chwałę stwórcy. Już na ziemi przechodzi ona różne fazy udoskonalenia w istotach żyjących, wchodzi w święte sakramenty jako znak i narzędzie łaski; w ciele zmartwychwstałym zyska doskonałość na stałe.

Ciało sług Bożych już tu na ziemi zasługuje na szacunek, jako świątynia Ducha Świętego, karmione Chlebem Niebieskim na przyszłe zmartwychwstanie. Jako narzędzie duszy w służeniu Bogu dziś – stanie się kiedyś uczestnikiem chwały.

Zmartwychwstaną również grzesznicy, którzy pomarli bez Boga. Ich ciało także będzie nieśmiertelne i niezniszczalne; ale złączone z dusza potępioną – będą uczestniczyć w jej nieszczęściu, staną się przyczyną i narzędziem jeszcze większej jej udręki. Jak ciało błogosławionych promieniować będzie szczęściem duszy, płynącym z światłości chwały Boga przez Człowieczeństwo Chrystusa, tak ciało potępione wyrażać będzie całą grozę duszy, która świadomie wyrzekła się prawdziwego i niczym niezastąpionego Dobra, odłączyła się od Chrystusa i stoi pustką – rozczarowana własną głupotą, zatwardziała w nienawiści.

Sąd ostateczny

Ogromna ilość tekstów zapowiadających sąd Boży – w Starym i Nowym Testamencie. /Zob. encyklopedie, konkordancje, słowniki biblijne/. Zapowiedział go wyraźnie i opisał Chrystus. Sąd łączy się z paruzją, zmartwychwstaniem, odnowieniem świata.

Sąd nad światem to temat bardzo poważny w przepowiadaniu i pismach Apostołów. Apokalipsa opisuje go w obrazach gigantycznych. Celem przepowiadania tej prawdy: opamiętanie grzeszników, czujność i ciągła gotowość na przyjście dnia Pańskiego, otucha i radość sprawiedliwych – ubogich w duchu, płaczących, spragnionych sprawiedliwości, dręczonych dla imienia Chrystusowego …

Teologowie są w kłopocie wobec wielkiej ilości natchnionych tekstów proroczych i apokaliptycznych o sądzie. Trudno określić, co jest obrazem i formą, a co treścią.

Na sądzie powszechnym nie będzie ponownego rozpatrywania spraw rozstrzygniętych na sądzie szczegółowym ani uchylenia poprzednich wyroków. Będzie tylko potwierdzenie i publiczne ogłoszenie.

Tu się ujawni wobec wszystkich pokoleń świata Boża świętość, sprawiedliwość, wola zbawcza /voluntas salvifica/, miłość bezgraniczna, miłosierdzie dla wszystkich, mądrość i troskliwość Opatrzności, zasługa sprawiedliwych, złość i upór, i słuszna zguba grzeszników, chwała Boga Sędziego.

Jaki będzie przebieg sądu? Na ogół teologowie są tego zdania, że opis ewangeliczny jest obrazowy. Niektórzy twierdzą, że wyrok sądu i zarazem jego wykonanie mieści się w samym zmartwychwstaniu. Jak zmartwychwstanie Chrystusa było objawieniem Jego Bożej mocy i realnym stwierdzeniem prawdy Jego ewangelii, tak chwalebne zmartwychwstanie sprawiedliwych będzie faktycznym okazaniem i stwierdzeniem ich świętości, zwycięstwa i chwały i równocześnie wykonaniem wyroku; podobne zmartwychwstanie potępionych będzie dowodem ich przegranej i wykonaniem wyroku odrzucenia.

Tajemnica Bożego sądu nad światem dokonuje się już dziś. Kto wierzy w Syna Bożego i pełni wole Ojca, nie podlega sądowi; kto nie wierzy /albo ma wiarę martwą bez pełnienia woli Ojca/ już jest potępiony …

Sąd Boży jest dla nas pełen tajemnic, których nigdy nie rozświetli najbystrzejszy umysł teologów. Ale to, co o nim wiemy i czytamy w Piśmie, ma wielki wpływ na duszę i mocno upomina: bądźcie gotowi, bo dzień Pański przychodzi jak złodziej …

 Ostateczny pogrom szatana

Szatan wszedł w dzieje świata od początku. Bóg to dopuścił – dla zaostrzenia tragedii, dla lepszego wypróbowania wolności człowieka, dla okazania złości odstępstwa, dla ujawnienia mocy zbawienia i wielkości łaski.

Szatana widzimy w raju; słyszymy już tam zapowiedź jego porażki. Spotkał się z nim Chrystus i oko w oko, i w opętanych, i w ludziach przewrotnych /„z ojca diabła”/. Czyny Chrystusa były „dręczeniem” szatana, a śmierć i zmartwychwstanie – zepsuciem całej jego przewrotnej roboty.

Szatan staje w drodze wszystkim wybranym. Życie chrześcijańskie jest bojowaniem ze zbuntowaną potęga duchową pod niebem, ciągłym wybieraniem między Chrystusem a Jego wrogiem. Najcięższą walkę stoczy ludzkość z szatanem, który już działa i jeszcze mocniej działać będzie w osobie Antychrysta.

Apokalipsa opisuje zażartą walkę piekła ze światłością. Widzi końcowy haniebny pogrom szatana a tryumf Baranka. Ostatnim aktem będzie wyrok Chrystusa: Przecz w ogień wieczny

Synowie szatana będą zawstydzeni. Synowie Boży – pełni wdzięczności za ocalenie z tak zawziętej mocy nieprzyjaciela – przez dobroć Boga.

Chwalebne Królestwo Boże

Królestwo Boże to pierwszy i główny przedmiot nauczania Chrystusa. Mówił o nim dużo Stary Testament w sensie typicznym. Z przyjściem Chrystusa „przybliżyło się Królestwo Boże”.

Ośrodkiem Królestwa Bożego – Chrystus. Oj je zapowiada, realizuje, głosi i daje poznać jego tajemnice, powołuje do niego, daje uczestnictwo w jego dobrach. Klucze Królestwa powierzył Piotrowi …

Ono rośnie, rozwija się z wolna, stanie się drzewem, mieszkaniem dla wielu narodów; trwać będzie bez końca. Na ziemi – w ukryciu, pogardzie, łzach; w wieczności – w chwale pełnego rozkwitu.

Chrystus na ziemi unika tytułu króla, bo Królestwo Jego nie jest z tego świata; po wniebowstąpieniu żyje nadal mistycznie w Kościele pielgrzymującym; kiedyś okaże się w chwale, gdy przekaże Królestwo doskonałe Ojcu w dzień ostateczny.

Królestwo Boże, które stanowi istotny cel ewangelii i jakby sedno całego Objawienia – zrealizowane w całej pełni – to nadprzyrodzona społeczność oddanych Bogu serc; oddanych dobrowolnie w Chrystusie, przy pomocy łaski, ku chwale Ojca; serc pogrążonych w wiecznym szczęściu, płynącym z posiadania Boga przez miłość.

Istotę Królestwa dobrze naświetlają rozdziały konstytucji soborowej o tajemnicy Kościoła i o Ludzi Bożym, jak również liturgia o Chrystusie Królu /zwłaszcza prefacja/. Zresztą – „tajemnice Królestwa” któż zrozumie i wypowie …? /Warto uważnie czytać Apokalipsę/.

Ośmiokrotnie „błogosławieni” pielgrzymi i tułacze, którzy przez łaskę i wierność mają prawo do dziedzictwa w eschatologicznym Królestwie Bożym. „Ojcze … przyjdź Królestwo Twoje”

Odnowienie świata

Ziemia terenem walki o dobra wieczne, mieszkaniem dobrych i złych. Splugawiona zbrodniami, ale też zroszona potem, łzami i krwią sług Bożych; obmyta strumieniami Krwi Chrystusowej …

Ziemia z upragnieniem wyczekuje objawienia synów Bożych – w nadziei, że będzie wyzwolona z niewoli skażenia na wolność chwały synów Bożych; dotychczas wzdycha – przytłoczona przekleństwem pierwszego grzechu /Rzym 8,19-22/.

Bóg nie zniszczy, nie unicestwi świata, ale go przemieni, udoskonali, dostosuje do przemienionego życia wybranych. Uczyni go terenem nowego życia, w nowych warunkach, włączy w chwałę synów Bożych, którzy zawsze będą ludźmi – złożonymi z duszy i ciała.

Nie tylko ziemia, ale cały kosmos ulegnie przemianie i odnowieniu. Moment odrodzenia nie jest uzależniony od naturalnej katastrofy, lecz wyznaczony przez Boga.

Jaki warunki będą w nowym świecie? Coś niecoś można dowiedzieć się od teologów, zresztą zobaczymy, gdy nadejdzie Pan.

Tymczasem nie dawać posłuchu złu panującemu w świecie, nie ulegać pożądliwościom, lecz szczerym sercem oczekując objawienia chwały dzieci Bożych – rzeczywistości ziemskich używać zgodnie z zamiarami Boga.

Z ESCHATOLOGII INDYWIDUALNEJ

 Śmierć

Teologia śmierci jest bogata. Tekstów biblijnych bez liku. Trzeba tylko wczuć się w Biblię, a nie braknie materiału do rozważań, kontemplacji, nauk, kazań o śmierci.

Śmierć jest karą za grzech, ekspiacją, oczyszczeniem. Weszła przez Adama. Sama w sobie gorzka, tragiczna /choć niekiedy bezbożni umierają spokojnie/. Rozdarcie istoty ludzkiej … Niepewność godziny i ostatecznego wyroku – tajemnica jura w wieczności. Reale, świadome, doświadczalne spotkanie z Bogiem … Samotność w śmierci … Umiera się raz … Nikt z umarłych nie opowie o własnym umieraniu … Czy Bóg w ostatnim momencie daje umierającemu specjalne oświecenie i możność ostatecznej decyzji …? Śmierć rozstrzyga o wiecznym losie; uwiecznia ostatnie aktualne usposobienie człowieka. Stąd tak ważną rzeczą: umrzeć dobrze.

Oto przed oczami jawi się Chrystus – Zwycięzca śmierci, grzechu, szatana. „Jam jest Zmartwychwstanie i Życie …” Apokalipsa ukazuje nam wspaniały obraz: Chrystus dzierży w ręku klucze śmierci i otchłani … Zmartwychwstał i już nie umiera. Był zabity, a oto żyje – pierworodny spośród umarłych. Nowy Adam – wszystkich ożywiający; wszystkich, którzy w Niego uwierzyli …

W świetle wiary – śmierć końcem pielgrzymki, ziemskiego tułactwa; początkiem nowego etapu życia, przejściem do Ojca, naszą osobistą tajemnicą paschalną w Chrystusie. „Idę do Ojca …”, życie wiernych „tylko się zmienia, ale się nie kończy …”

W Chrystusie śmierć stała się wierzącym drogą do życia chwały. Śmierć może być – i powinna być – zasługą i środkiem uświęcenia. W łączności z Chrystusem – umocniony zwłaszcza łaską Sakramentu Chorych – człowiek z śmierci swojej czyni Bogu najlepszą ofiarę: posłuszeństwa, pokuty, zadośćuczynienia, miłości … Zyskuje przez to owoce śmierci Jezusa.

Chrystus umierał. Chrystus jest dla nas Mistrzem nie tylko życia, ale i śmierci dla Boga. Już w Wieczerniku świadomie i dobrowolnie złożył ze siebie – pod znakami sakramentalnymi – ofiarę Ojcu za nas na odpuszczenie grzechów. Objęcie wzrokiem i sercem Chrystusa Konającego – uspokaja duszę i uświęca śmierć Jego wiernych.

Nasza śmierć jest dopełnieniem chrztu … Ale też życie chrześcijańskie ma być ciągłym umieraniem grzechowi, a umacnianiem się w zmartwychwstaniu do nowego życia. Im bardziej zwalczony grzech, tym mocniejsza nadzieja dobrej śmierci. Dobre życie jest najlepszym przygotowaniem do paruzji dokonującej się w osobistym spotkaniu z Bogiem w śmierci.

Dobre życie jest ciągłym oczekiwaniem Pana. Śmierć – oddanie ducha w ręce Boże – to narodziny dla nieba. Ziarno pszeniczne pada na ziemię, aby przynieść owoc stokrotny …

Dobra śmierć zależy od nas, ale to jest wielka łaska Boga, o która trzeba się modlić. Błogosławieni, którzy umierają w Panu. Śmierć była dla świętych umiłowaną Siostrą.

Sąd szczegółowy

Pismo święte nic pewnego nie mówi o sądzie szczegółowym. Teologowie stosują do niego teksty, które mogą się odnosić również do sądu powszechnego. Tajemnica sądu związana jest najwidoczniej ze śmiercią, jako wynik uwarunkowany stanem duszy w momencie przechodzenia progu wieczności. Kościół wyraźnie uczy, że ze śmiercią kończy się czas zasługi; zaraz po śmierci odbywa się sąd szczegółowy, na którym rozstrzyga się wieczny los człowieka, decyzja jest bezzwłocznie wykonana.

Ogólnie twierdzą teologowie, że sąd ten nie dokonuje się dramatycznie. Dusza oddzielana od ciała poznaje dokładnie siebie i swoją wartość religijno-etyczną. Bóg światłem swoim oświeca duszę, która w jednym memencie poznaje całe swoje życie, dobre i złe czyny, oraz w ostatecznym wyniku swoją zasadniczą postawę wobec Boga: swoje złączenie z Nim przez łaskę lub też duchową rozłąkę przez grzech.

Sąd szczegółowy jest więc sądem i wyrokiem własnego sumieniu – rozeznającego całą prawdę bez możliwości zakłamania – zatwierdzonym przez Boga. Stwierdzenie w sobie łaski lub jej pozbawienie stawia duszę w stanie miłości Boga lub nienawiści, jest równocześnie wykonaniem wyroku. Ostatnie słowo należy do Boga; w jaki sposób? – Tajemnica.

Sąd szczegółowy jest wstępem do sądu ostatecznego. Dokonuje się on już za życia, zależnie od ustosunkowaniu się naszego do głosu własnego sumienia, które wskazuje dobro, ostrzega przed złem.

Ważna rolę eschatologiczną spełnia sakrament pokuty. Tutaj człowiek sądzi samego siebie w obliczu Boga, oczyszcza się z winy, podciąga swe życie do normy świętości Bożej, wskazanej przez szczere sumienia.

Gdybyśmy się dobrze sądzili za życia, nie bylibyśmy sądzeni po śmierci. Żyjąc pełnią łaski Chrystusowej, nie lękamy się sądu; śmierć będzie dla nas zyskiem. Któż wie, czy naprawdę jest godzien miłości? Usiłujemy czynić dobrze i ufamy nieskończonemu miłosierdziu.

Czyściec

Czyściec to przedsionek nieba. Nie przedpiekle, nie tortury, nie obóz koncentracyjny. Nie ma o n nic wspólnego z piekłem. W czyśćcu dusze wybrane, umiłowane dzieci Bożę, pełne nadziei i miłości – przygotowują się do wejścia w progi domu Ojcowego. To łaska, nagroda – jeszcze krok do wiecznej ochłody …

„Raj bolesny …” Dusza cierpi, oczyszcza się, dojrzewa wewnętrznie, doskonali swoją osobowość dziecka Bożego, mężnieje, upodabnia się do Boga. Ogień miłości pożera przeszkody dzielące ją od doskonałego zjednoczenia z Bogiem. Miłość Boża rośnie, miłość własna się zmniejsza. Dusza wyzwala się od naleciałości grzechu, pławi się i przetapia jakby w czyste złoto. Przygotowuje ją Bóg, pracuje w niej łaska. Dusza poddaje się chętnie oczyszczającemu działaniu miłości, bo jej tęskno za Chrystusem. Już teraz napełnia ją coraz większa radość, płynąca z pewności nadziei.

Są dusze, które mijają czyściec – podobno męczennicy krwawi i bezkrwawi, i ci, co przeszli czyściec za życia. Inni przechodzą czyściec po śmierci. Jak długo? Inny porządek, inne warunki, inna rachuba, inna miara.

Czemu oczyszczenie duszy nie dokonuje się w momencie? – u Boga jest to możliwe, ale po ludzku mówiąc – niepotrzebne, a nawet nie wypadałoby tak się spieszyć z przenoszeniem do radości niebieskich człowieka, który może przez całe swoje długie życie tylko połowicznie Bogu służył albo nawet jako „pobożny” próżniaczyna tyle drogiego czasu prawie codziennie tracił na karty lub na „uszczęśliwiające” oglądanie wszelkich bez wyboru „wartości” doczesnych w kinie czy telewizji. Dusza musi przejrzeć, zrozumieć własną niegodność, spłacić długi wobec świętości Boga, przygotować się … Szkoda, że męki czyśćcowe nie mogą już mieć wartości zasługi …

W przedstawianiu mąk czyścowych należy unikać przesady. Nie można mówić np.: „Takie same męki jak w piekle, tylko, że się skończą”; „najlżejsze cierpienie w czyśćcu jest cięższe niż największe cierpienia na ziemi …” Nie wprowadzać do czyśćca atmosfery piekielnej. Nie powoływać się też na prywatne objawienia nawet świętych. Nie należy też utożsamiać mąk czyścowych z cierpieniami wewnętrznymi dusz mistycznych, przechodzących bierne oczyszczenie w ciemnej nocy ducha. Inny stan duszy w ciele, inny w odłączeniu od ciała. Zresztą – św. Paweł porwany był do trzeciego nieba, widział jego tajemnice, kosztował radości – a niewiele nam o tym mógł powiedzieć. Tajemnica – wiary, nadziei, miłości …

Im więcej w życiu kieruje się człowiek duchem Bożym, tym lżejszy będzie jego czyściec. Dusza powinna dojrzeć w świętości już na tym świecie. – Miłość Chrystusa i bliźnich przynagla, nas do niesienia pomocy cierpiącym braciom. Sufragia za zmarłych są Bogu przyjemne, a ludziom pożyteczne.

Niebo

Nie są należycie wykorzystane w życiu religijnym prawdy objawione o niebie – tak pocieszające i pełne duchowego dynamizmu. Warto zobaczyć nowoczesne słowniki teologii biblijnej, traktaty dogmatyków, rozważania mistrzów duchownych.

Obok istotnych i dodatkowych radości nieba jako nagrody indywidualnej – należałoby podkreślać w naukach jego charakter społeczny /Regnum Dei/, eschatologiczne znaczenie więzi miłości, pełnię życia /w poznaniu i umiłowaniu najwyższego Dobra/ i rozwoju ludzkiej osobowości w niebie.

Życie chrześcijańskie jest przygotowaniem do nieba, a równocześnie już jego zapoczątkowaniem i przedsmakiem radości – przez łączność z Chrystusem. Niebo jest tam, gdzie Chrystus, a Chrystus jest z nami i w nas …

Niebo jest dziełem Boga. Piekło zbudowała szatańska i ludzka złość – Bóg tylko jakby zaaprobował. Natomiast niebo jest wspaniale rozbudowanym Królestwem – dla umiłowanego Syna i Jego Matki, i dla tych co uwierzyli w Niego i przetrwali z Nim we wszelkich przeciwnościach do końca.

Gdzie jest niebo? Obecnie nie wiemy. Zresztą nie idzie o miejsce, ale a stan duszy zjednoczonej z Bogiem w Chrystusie. Po zmartwychwstaniu świat odnowiony i przemieniony – zdatny będzie stać się mieszkaniem uwielbionych dzieci Bożych.

Piekło

Piekło to margines życia wiecznego; nigdy nie może być stawiane na równym poziomie z niebem. Istnieje ono. Chrystus tyle razy mówi o nim bardzo wyraźnie.

Piekło istnieje z konieczności. Człowiek na ziemi nie jest zdolny pojąć grozy piekła. Piekło trzeba rozważać w łączności z innymi tajemnicami Boga, Chrystusa, zbawienia. Kluczem do częściowego zrozumienia piekła jest człowiek. Wolność to dar Boży wielki, ale niebezpieczny; biada tym, którzy jej nadużywają. Bóg szanuje wolność, pozwala ludziom odpaść. Piekło powstało wtedy, gdy człowiek odepchnął miłość.

Piekło jest następstwem grzechu. Piekło i grzech – to dwie rzeczy korelatywne. Chrystus nie przyszedł potępiać, ale zbawiać. Co miał uczynić Bóg z istotą zbuntowaną, która odrzuciła jego i Chrystusa? Unicestwić? Nie! Gwałtem nawrócić? To wbrew naturze i istocie wolności.

Bóg pozwala zbuntowanym istnieć; nawet ich miłuje jako Swe stworzenia, bo nie ma w nienawiści żadnej rzeczy, którą stworzył. Ale z buntu i odrzucenia Boga – okropnej, nieubłaganej konsekwencji rodzi się piekło. Jego sprawcą sam człowiek.

Grzech jest odwróceniem się od Boga, a zwróceniem do stworzenia. Śmierć utrwala i uwiecznia ostatnie usposobienie zatwardziałego. Powstaje tragedia. Żaden z potopionych nie narzeka, że Bóg go skrzywdził, że wieczna kara spotkała go niesłusznie.

Poena damni – kara pozbawienia Boga – to straszne następstwo odwrócenia się od Niego przez grzech. Śmierć przypieczętowała tylko zdecydowanie to odstępstwo. Grzesznik nie chciał Boga za życia do ostatniej chwili – więc Go nie ma przez wieki. Co mu zostało? Pustka, bezsilność, rozdarcie, rozpacz. Czuje, że jest stworzony do posiadania Dobra nieskończonego; cała natura żywiołowo do niego się rwie, uświadamia sobie, że ten głód szczęścia może zaspokoić jedynie łączność z Bogiem, a równocześnie widzi, że swoją wolą jest całkowicie od Niego odwrócony; ta niezdolność miłowania przeradza się w nienawiść.

Poena sensus – kara zmysłów – jest skutkiem zwrócenia się do stworzeń. Człowiek wyrzekł się Boga, a szukał szczęścia w stworzeniu, w samym sobie. „Nie straszcie mnie Bogiem – obejdę się bez Niego; wybieram Barabasza, nie Chrystusa; wolę grzeszną przyjemność niż niebo; co mnie obchodzą przykazania? – po to żyję, aby używać; zostawcie mnie w spokoju – ja sobie w piekle poradzę …” Znalazł się w wieczności. Teraz widzi, czym jest stworzenie bez Boga, wybrane za przedmiot szczęście wbrew Bogu. Pustka i marność i wieczna udręka.

W piekle jest ogień. Mówi o tym Pismo, dziesiątki razy, mówi Chrystus. Jaki jest ogień? Kościół nie określił. Ojcowie Kościoła i teologowie tłumaczyli i tłumaczą rozmaicie: ogień materialny – taki jak ziemski, ale wieczny; podobny do ziemskiego; jakiś element specjalny obdarzony mocą dręczenia ducha; ogień w znaczeniu przenośnym, czyli męki tak dokuczliwe jak palenie ognia; ogień w znaczeniu symbolicznym; cierpienia pochodzące od czynników zewnętrznych, cierpienia odbijające się w całej istocie potępionego – pochodzące z kary pozbawienia Boga …

Gdyby dosłownie rozumieć powiedzenia Pisma świętego – ogień, siarka, piece ogniste, wiecznie dymiące kominy przepaści – to wszystko jest zastraszające, straszniejsze niż okropne krematoria, co w czasie wojny pochłaniały tysiące tysięcy zamęczonych ofiar. Czy Bóg mógł stworzyć coś podobnego na wieczną udrękę Swoich słabych przeciwników? Lepiej byłoby nie powoływać ich do życia.

Zdrowy rozum i serce człowiecze mówią, że podobne tortury piekła nie mogą się pogodzić z naturą Boga, który jest Miłością i każę nazywać się Ojcem. Ogień piekielny należy tak tłumaczyć, żeby to nie ubliżało Bogu i Jogo przymiotom.

Zachodzi pytanie: Czy według nauki Kościoła jest obowiązek trzymać się takiego zdania, że Pan Bóg specjalnie stworzył jakiś element materialny /czy podobny – nam nieznany/ osobno w tym celu, aby dręczyć ciała czy dusze potępionych? – Kościół tego nie określa. Teologowie próbują wyjaśnić „ogień” i karę zmysłów bez konieczności stwarzania osobnego narzędzia kary.

Między innymi tak tłumaczą: Przez grzech śmiertelny człowiek – zamiast Boga – za przedmiot swojego szczęścia wybrał stworzenie; odłączył się od Boga, od Chrystusa, od wybranych – zlekceważył dzieło Boskie zbawienia. Teraz widzi, że konsekwentnie jest wyłączony poza granice Królestwa Bożego, wyrzucony poza nawias życia. Chrystus króluje, wybrani radują się z Mim, cały świat przeznaczony i przygotowany jest do chwały świętych. Potępionemu została tylko jego zawiedziona miłość własna. Wszystko stworzenie odwróciło się od niego – bo wszystko zostało ostatecznie poddane chwale Boga i służy szczęściu wybranych. Grzesznik zamknięty jakby w grobie własnego egoizmu, skłócony ze wszystkim … Tak więc stworzenie umiłowane wbrew porządkowi ustanowionemu przez Boga – stało się dla potępionego powodem i narzędziem udręki, płomieniem ognia, który pali, a nie spala. Wszystko go drażni i męczy – nigdzie „nie może sobie znaleźć miejsca”. Do kogo się odezwać? Szatani i inni potępieńcy nikogo nie rozweselą, gdyż sami ogień noszą w swym wnętrzu; ogień udręki, rozpaczy i nienawiści. Bo w piekle nie ma miłości wzajemnej; miłość bowiem płynie z Boga przez Chrystusa, a potępieńcy dobrowolnie odrzucili Miłość odwieczną.

Kogo grzesznik obwinia za swoje nieszczęście? Tylko siebie. Chciał pełnić wolę swoją, nie Bożą – i oto urzeczywistnia się ciągle jego wola. A to najgorsze, że potępiony uparł się, skamieniał w złem. Woli być wiecznie nieszczęśliwy niż uznać winę, upokorzyć się przed Bogiem, którego znienawidził. Znienawidził Boga i Jego dzieła, i Jego świętych.

A Bóg nie przestaje miłować i dobrze czynić. Ale jak słońce w jednych istotach budzi życie, a inne wysusza i pali, tak Boża miłość u wybranych, którzy ją przyjęli, budzi miłość i radość, a w zbuntowanych, którzy nią wzgardzili, rodzi nienawiść i rozpacz.

Powiadają teologowie: nauki o piekle są Ewangelią, czyli radosną nowiną. Piekło jest straszne – ale to Bóg tyle uczynił ,aby nas od niego uratować! Wszak Syna Swego dał za życie świata /pro mundi vita/. Niebo otwarte – Bóg zaprasza na gody … Chrystus prowadzi – przed piekłem przestrzega. Co jeszcze więcej miał uczynić dla naszego zbawienia? Do ostatniego momentu śmierci z otwartymi rękami przyjmuje Ojciec Niebieski powracających synów marnotrawnych …

Gdy grzesznik jęczy w mękach, jakby zamknięty w grobie swego egoizmu i w więzieniu, które świadomie sobie sam zgotował, Bóg – jak dobra matka nieposłusznemu dziecku – mógłby powiedzieć: „Czy ci nie mówiłem? … Nie słuchałeś, jeszcześ mi urągał …”

KERYGMATYKA ESCHATOLOGII 

Jak mówić o prawdach ostatecznych

W oparciu o Objawienie

Eschatologia jest duszą przepowiadania ewangelicznego. Nie opiera się ona na fantazji, spekulacji, objawieniach prywatnych, dziwach metapsychicznych. Pismo święte, szczególnie Nowy Testament, a przede wszystkim Chrystus … On wie, On wszystko wie … Sterajmy się zrozumieć, co nam Chrystus chciał powiedzieć – sam i przez Apostołów /Ewangelię, Listy Apostolskie, Apokalipsa/.

Ostrożnie ze słowami Pisma

Język biblijny jest trudny do zrozumienia – obrazowy, pełen przenośni, proroczy, apokaliptyczny, oparty na dawnych dziejach Izraela, itd. Trzeba brać pod uwagę rodzaje literackie ksiąg, znać historię, semicki sposób pojmowania, mówienia i rozumowania, itd.

Wielki to problem umieć w Biblii odróżnić, co jest obrazem i formą, a co właściwą treścią natchnionego tekstu. Biblię najlepiej tłumaczyć na podstawie Biblii – poszczególne teksty w świetle całości prawd objawionych. Rzecz niełatwa. Wielkie zadania stoją przed teologią biblijną, od której dużo się spodziewamy. /Ciekawie tłumaczą bibliści np. słowa „znak Syna Człowieczego” w paruzji – w związku z Mat 12,39; 16,4; Łuk 11,29; albo „ogień nie gaśnie, a robak nie umiera” – w związku z obrazem pobojowiska u Izajasza 66,24/.

Co do obrazów i przenośni biblijnych.

Nie można lekceważyć ani pomijać sposobu mówienia o sprawach eschatologicznych używanego przez Pismo święte, zwłaszcza Nowego Testamentu – porównań, obrazów, przenośni, przypowieści itd. Pomijanie opisów ewangelicznych przyczyniłoby się do zubożenia kaznodziejstwa. Można i trzeba z nich korzystać, ale bardzo umiejętnie – wyjaśniając wiernym, co tu jest fermą i obrazem, a co treścią i rzeczywistością. Nie podołamy temu bez gruntownego zaznajamiania się ze zdobyczami teologii biblijnej. /„… Jakże wielkie muszą być radości nieba, skoro Pan Jezus przedstawia je w następujących obrazach … Dziś tego nikt nie pojmie i nie wypowie, bo znajdujemy się w zupełnie innym stanie, w inny porządku rzeczy”.

Nie dla ciekawości, lecz dla zbudowania

Bóg nie chciał nam odsłonić całkowicie tajemnicy wieczności. Nie jest to potrzebne ani zresztą możliwe. Wieczność jest oparta na innych zasadach bytu niż doczesność, jest więc dla nas zawsze tajemnicza i niepojęta. – Chrystus mówił o sprawach ostatecznych w obrazach i przypowieściach, abyśmy wiedzieli tyle, ile powinno wystarczyć do dobrego życia, czuwania i modlitwy.

Zgodni z nauką o Bogu

Bóg jest zawsze Miłością, zawsze Ojcem, nigdy mścicielem i katem. Bóg się nie zmienia. Nawet wobec szatanów jest pełen dobroci i miłosierdzia. Zguba bierze początek w buncie stworzenia, które nadużywa dobroci. „Ludu mój, ludu … co mogłem dla ciebie więcej uczynić, a nie uczyniłem …”? „Jeruzalem, chciałem – jak kokosz – zgromadzić twych synów, a nie chciałoś …”. Chrystus zawsze ten sam – w żłobku, na krzyżu, w Sakramencie, w paruzji – Mistrz, Dobry Pasterz, Sędzia, Król, Baranek, Przyjaciel, Oblubieniec, Pośrednik, Jezus /czyli Zbawiciel/ …

Eschatologia – ewangelią

Sprawy ostateczne dla ludzi dobrej woli są radosną nowiną – o wyzwoleniu z ciała tej śmierci, o wiecznym życiu, o triumfie Pana … Złą wieścią – tylko dla lekceważących Boga.

Trzeba mówić pozytywnie, zachęcająco. Należy też we właściwym świetle przedstawić grzech śmiertelny – jego złość i niezbędne warunki. Za zjedzony w piątek kawałek mięsa wieczne piekło nie byłoby chyba łatwo wytłumaczalne … Jest też różnica między grzechami niewiadomości /ignorantiae/, ludzkiej słabości /infirmitatis/ i zdecydowanie złej woli /malitiae/. Bóg na pewno nie uczyni krzywdy żadnemu stworzeniu. Tragizm piekła mieści się w tragizmie tajemnicy nieprawości …

 

Cele i owoce przepowiadania

Należycie przedstawiane prawdy ostateczne działają silnie na dusze. Pod ich wpływem powstają w sercu – lub przynajmniej powinny się budzić m.in. następujące afekty:

  1. Nadzieja – jako mocne oczekiwanie tego, co ma nastąpić, zdanie się ufne na Boga, wytrwałość w przeciwnościach i próbach życia.
  2. Miłość Boga, aby się z Nim zjednoczyć na wieki; miłość Chrystusa, bo przez Niego i w Nim jesteśmyzbawieni; miłość bliźnich, bo razem z nimi mamy stanowić jedno Królestwo i rodzinę Bożą.
  3. Cierpliwość , otucha, chętne podejmowanie krzyża, bo jeśli razem z Chrystusem cierpimy, to razem też będziemy uwielbieni.
  4. Duch apostolski – by ratować braci, przyczynić się do rozwoju Mistycznego Ciała, powiększyć triumf i radość Chrystusa, przyczynić się do wiecznej chwały Boga.
  5. Radość, że żyjemy w łączności z Bogiem przez wiarę, łaskę i miłość, że wyzyskujemy doczesność dla wieczności, że w nagrodę za prędko przemijające utrapienia dostąpimy przyszłej chwały, która w nas się okaże.
  6. Równocześnie jednak: lęk przed grzechem; nieustawanie w czynieniu dobrze, aby zabezpieczyć łaskę swego powołania; gotowość na stawienie się przed Bogiem …

NA ZAKOŃCZENIE

Z powyższych wyjaśnień widzimy, jak bogaty jest przedmiot eschatologii. Warto go rozważać, studiować, przeżywać – jako prawdę Bożą, objawioną dla naszego uświęcenia.

Na wszelkich rekolekcjach wypada mówić o sprawach ostatecznych – czy to wprost w osobnej nauce, czy też przynajmniej przy omawianiu innych tematów, naświetlając je eschatologicznie. Mówić poważnie, ale z umiarem, bez dramatyzowania, gdyż prawdy te są same w sobie aż nadto dramatyczne. – Rzecz jasna, że przy układaniu i wygłaszania nauk na tematy eschatologiczne trzeba umiejętnie stosować zasady homiletyki, aby prawda była przedstawiona jasno i przystępnie, aby zainteresowała, wzruszyła i pobudziła do lepszego życia.

Aspektu eschatologicznego nie można pomijać zwłaszcza w rekolekcjach dla zakonnic. Całe ich życie ma charakter wybitnie eschatologiczny. Nie tylko porzuciły wszystko, aby mieć skarb w niebie, ale już dziś świętością życia zdobią i rozweselają Miasto Boże, a dla reszty wiernych są ciągłym świadectwem o istnieniu Królestw Bożego, które nie jest z tego świata.

Jakie tematy omawiać na rekolekcjach dla zakonnic? Różne, ale nie wszystkie naraz. Raz ten, raz inny – który w tej chwili najwięcej przemawia do mego przekonania – nie wyłączając piekła. Dusze oddane Bogu i kontemplatywne – rozważające o piekle, dziękują Bogu za łaskę swego powołania, utrwalają się w pracy wewnętrznej, czerpią podnietę duchową do apostolstwa. – Z tego, co powiedziano, nietrudno będzie rekolekcjoniście wybrać temat; może trudniej – opracować go solidnie. Trzeba jednak pracować nie tylko „dla” wieczności, ale także „nad” wiecznością …

Zresztą nie tylko na rekolekcjach, ale też przy innych sposobnościach /a mamy ich tyle!/ podnośmy na duchu i pocieszajmy braci i siostry słowami Pisma o dobroci Boga, o wiecznej nagrodzie sprawiedliwych, o chwale Ojczyzny niebieskiej …

Św. Paweł kończy swój pierwszy List do Koryntian eschatologicznym wezwaniem: „Marana tha – Panie nasz, przyjdź”. Wiemy też, jak brzmią ostatnie słowa ostatniej Księgi Nowego Testamentu. Zakończmy i ten referat eschatologiczną prośbą Apokalipsy: „Veni, Domine Jesu – Przyjdź, Panie Jezu”.

 

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda