Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyFormacjaFormacja wstępna Nowak Antoni Jozafat OFM, Popęd seksualny w aspekcie personalistycznej psychologii głębi

Nowak Antoni Jozafat OFM, Popęd seksualny w aspekcie personalistycznej psychologii głębi

Redakcja
Antoni Jozafat Nowak, OFM

POPĘD SEKSUALNY W ASPEKCIE PERSONALISTYCZNEJ PSYCHOLOGII GŁĘBI

Materiały Komisji ds. Życia Zakonnego KWPZM, 1969 r.

 

Wyjaśnienie terminologiczne

Wszystkie kierunki ostatnich pięćdziesięciu lat, które usiłowały zreformować psychologię głębi tak w teorii, jak i w praktyce psychoterapeutycznej, wywodzą się z freudowskiego modelu człowieka. Twórca psychoanalizy był mocno atakowany przez marksistów za biologiczną interpretację zjawisk społecznych. Atakowali go katolicy za materializm, jak również za biologizm, a szkoły amerykańskie za wnioski wychowawcze, które bądź wynikały z jego doktryny, bądźbyły wyciągane przez wychowawców i pedagogów. Trudno bowiem pogodzić się z redukcją psychiki do organizmu, do aparatu, ze zrozumieniem duszy jako zespołu popędów składających się na biologiczne „ja”. S. Freud wprowadził termin „psychologia głębi”, by w ten sposób wyraźnie przeciwstawić się ówczesnej psychologii świadomości. Dla Freuda terminy „psychologia głębi” i „psychoanaliza” były synonimami. W miarę rozwoju tej nowej dyscypliny psychologicznej treść pojęć uległa dość zasadniczym zmianom. Najogólniej można by następująco określić: termin „psychologia głębi” wskazuje na ogólnoteoretyczny i systematyczny aspekt tejże psychologii, podczas gdy termin „psychoanaliza” podkreśla aspekt terapeutyczny. Nowe kierunki, jakie zarysowują się w psychologii głębi usiłująprzezwyciężyć psychologizm a nade wszystko biologizm. Twierdzi się nawet, że współczesna psychologia jest nie tylko psychologią bez duszy, ale co więcej jest ona psychologią bez człowieka, w tym sensie, że go nie ujmuje całościowo[1]. Tego właśnie całościowego ujęcia człowieka podejmuje się personalistyczna psychologia głębi, która jest uzupełnieniem współczesnej nie filozoficznej psychologii empirycznej.

Przedmiot

Zapytajmy się z kolei co jest przedmiotem badawczym tejże psychologii? Trzeba nam wiedzieć, że nawet ortodoksyjna psychoanaliza przekształciła się w teorię osobowości, w której podświadomość odgrywa coraz bardziej drugorzędnąrolę. Dalej: psychologia głębi rozwinęła się w środkowej Europie, a zatem w konkretnym środowisku kultury i cywilizacji, które noszą na sobie piętno chrześcijaństwa. Jeżeli zatem psychologia ta ma zajmować się całym człowiekiem, wtedy nie może być obojętna wobec konkretnej kultury, w jakiej żyje człowiek.

Przez psychologię głębi często rozumie się taką naukę, która interesuje się podświadomym życiem psychicznym w przeciwstawieniu do psychologii świadomości. Przy bliższej analizie okazuje się, że w takim ujęciu psychologia głębi byłaby nauką bezprzedmiotową. Należałoby wykazać, że istnieje życie podświadome, a wtedy cała dziedzina świadomości zostałaby wyłączona z przedmiotu psychologii głębi. Nieporozumienia jakie ciągle powstają w związku z podświadomością, mają swe źródło w tym, że przeciwstawia się ją jako coś, co istotowo różni się od świadomości, a tymczasem całe życie psychiczne jest dynamicznym procesem, jest ciągłym „stawaniem się świadomym”. Dodając do terminu „psychologia” przydawkę „głębi” nie należy kojarzyć z podświadomością, lecz chodzi o podkreślenie, że psychologia ta „głębiej” penetruje naszą świadomość niż to czyniła psychologia świadomości i w tym znaczeniu w ogóle współczesna psychologia staje się coraz bardziej psychologią głębi, którą definiuje współczesny psychoanalityk wiedeński I. A. Caruso jako naukę o naturalnym procesie stawania się osobą. Przedmiotem jej będzie zatem wewnątrz duchowy aspekt ludzkiej historii stawania się osobą zarówno w sensie filogenetycznym jak i ontogenetycznym. Naczelną zasadą w świetle której należy ująć całą filogenezę i ontogenezę to zasada progresywnej personalizacji. Personalistyczna psychologia głębi usiłuje przebadać najgłębsze tajniki ludzkiej psychiki, sposób przebiegania procesu filogenetycznego i ontogenetycznego zdobywania świadomości oraz stawania się osobą.

Proces ontogenetyczny rozwoju człowieka polega na tym, by być coraz to bardziej osobą, osobą coraz to mniej zdeterminowaną, mniej heteronomiczną. Etapy rozwojowe jednostki nie dokonują się w prostej linii. Ostatecznie człowiek osiąga wolność i poczucie własnej wartości poprzez długi i niezwykle trudny proces. Droga do wolności i świadomości, do unormowania swoich uczuć, popędów jest bolesną historią.

Popęd

Jak się kształtuje problem popędu w personalistycznej psychologii głębi? Otóż zasadniczym popędem, do którego można zredukować wszystkie inne jest popęd do życia. Wszystkie pozostałe są jakby odgałęzieniem tego zasadniczego popędu i mają swój wąski zakres działania. Rozwój popędu dokonuje się w dwóch kierunkach, a mianowicie: w poziomym i pionowym.

Kierunek poziomy to filogeneza, gdzie następuje rozczłonkowanie zasadniczego popędu libido. Rozczłonkowanie głównego popędu można porównać do drzewa, w którym pień jest symbolem libido – tzn. całości sił żyjącej istoty. Siły te rozczłonkowują się na dwie zasadnicze gałęzie, które odpowiadają tendencji utrzymania samego siebie i gatunku. Te z konieczności dzielą się na różne grupy popędów podstawowych według potrzeb organizmu jak: głodu, siły, płci itp. Jeden popęd może być wyparty przez drugi. Im doskonalszy plan organizacyjny człowieka, im wyżej człowiek stoi, tym doskonalszy podział popędów; może jednak dojść pomiędzy nimi do konfliktów.

Drugi rozwój libido dokonuje się pionowo i odpowiada rozwojowi ontogenetycznemu. Na tej płaszczyźnie rozwojowej, popędy podlegają formacji, a to dzięki temu, że jednostka należy do konkretnej społeczności, rozwija się w społeczności. Środowisko w którym rozwija się jednostka przyczynia się do tego, że stadia rozwojowe popędu seksualnego dokonują się w określonej modyfikacji środowiska, która to modyfikacja jest z góry zaplanowana. Środowisko i proces wychowawczy mogą dokonać przerzutu energii popędowej z celów prymitywnych na: kulturalne, społeczne, naukowe, religijne. Mówimy wtedy o sublimacji. Sublimacja i perwersja są skutkiem dynamicznego procesu zwanego „przeniesieniem libido”. Każdy przerzut libido może spowodować „pozytywny” rozwój jednostki lub teżzahamować tenże rozwój. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z sublimacją[2], a w drugim z perwersją. Sublimacja szuka przyjemności jest tylko prowizorium i dlatego mieści w sobie zarodki niezadowolenia, frustracji. W naszym ujęciu należałoby raczej mówić o tzw. samosublimacji, która nie jest wyparciem ani odseksualizowaniem, przeciwnie bazuje na wrodzonych popędach, jest właściwą integracją wobec wartości ciała i płci[3]. Motyw seksualny u człowieka jest przede wszystkim zjawiskiem psychologicznym, pozostającym pod wpływem doświadczeńkulturowych i wewnętrznych procesów, w mniejszym zaś stopniu jest zdeterminowany bodźcami natury hormonalnej[4]. Człowiek jest produktem dwóch osób, ale na jego formację psychiczną wpływa cała siatka uwarunkowań o charakterze środowiskowym, społecznym, ideologicznym, religijnym.

Ambiwalencja

Personalistyczna psychologia głębi patrzy na człowieka, jako na istotę, która jest w ciągłym procesie stawania się. Klasyczna psychoanaliza freudowska interpretowała rozwój jednostki na płaszczyźnie systematycznego uwalniania sięod narcyzmu /najgłębsze stadium miłości własnej/. Narcyzm w stosunku do personalizacji /tzn. procesu stawania siędojrzałą osobowością/ jest odwrotnie proporcjonalny: im silniejszy narcyzm, tym słabsza personalizacja i odwrotnie. Uwalnianie od narcyzm dokonuje się tylko i wyłącznie w odniesieniu do drugiej osoby. Rozwój osobowości mu swój początek w narcyzmie, z kolei systematycznie poszerza krąg swoich powiązań aż do „ty” transcendentnego.

Ambiwalencja przewija się przez całą ontogenezę. Jest nieodzowna we wszelkich kontaktach z otaczającąrzeczywistością. Każdy rozwój zakłada ambiwalencję. Niemowlę np. jest organizmem anatomicznie ukończonym, ale pod względem funkcjonalnym nierozwiniętym. Rozwój zatem będzie polegał na przejściu z całości prostej o funkcjach niewyspecjalizowanych do całości złożonej o funkcjach wysoko wyspecjalizowanych. Kto posługuje się terminem „rozwój”, „ewolucja”, ten musi zgodzić się na niepowodzenia, kryzysy, omyłki, upadki. Nie ma rozwoju bez konfliktów. Ambiwalencja jest nieodłącznym warunkiem wszelkiego istnienia. Stąd też w aspekcie rozwojowym, który z natury swej jest ambiwalentny należy traktować zagadnienia popędu seksualnego.

Człowiek jest jedyną istotą na świecie, która poznaje granice własnego istnienia, ale poznając granice automatycznie je przekracza. Człowiek w pewnym sensie „porzuca własną naturę”, zastanawia się nad światem, nad samym sobą. Konsekwencją tego jest to, że potrafi wpływać na samego siebie, potrafi kształtować siebie i innych. Oznacza to również, że jego rozwój seksualny przejawia się poprzez wszystkie dziedziny nie wyłączając jego dorobku kulturalnego, oznacza to, że seksualizm człowieka jest nie tylko biologiczny, lecz przede wszystkim kulturalny. Cały wszechświat jest rozszerzeniem jego schematu cielesnego. Powiązania człowieka z instytucjami kulturalnymi, z przestrzenią kosmiczną, którą zaczyna badać, ze światem wewnątrzatomowym, z nauką, sztuką, religią, zależąrównież od jego rozwoju popędu płciowego, od integracji, od samosublimacji, która z kolei wpływa na dalszy rozwój, jest to wpływ dialektyczny[5].

W ramach ludzkiego istnienia seksualizm jest ambiwalentny we wszystkich swoich przejawach. Wyobcowany z funkcji osobowej – staje się rzeczą, towarem, konkretyzuje się. Wszelkie wyobcowanie jest procesem konkretyzacji, która sprowadza osobowość do roli – rzeczy, staje się przedmiotem wśród innych przedmiotów, wyzbyty ze swoich istotnych powiązań, z tym co go transcenduje, na korzyść powiązań bałwochwalczych z wartością towarową, traci kontakt z realną rzeczywistością. Bałwochwalstwo z kolei może być również adoracją człowieka, adoracją samego siebie. Każda konkretyzacja łączy się z fiksacją osobowości, czyli z zahamowaniem rozwoju, a wtedy człowiek nie przekracza siebie, nie postępuje drogą progresywnej personalizacji, nie ma postępu, by wciąż na nowo formować własnąosobowość ale już na wyższym poziomie spirali, by w końcu stać się widomym symbolem Boga i świata. Ambiwalencja charakteryzuje każdą postawę człowieka[6]. Tak się bowiem dzieje, że każda faza rozwojowa człowieka ma swąoddzielną normę, co nie jest relatywizmem: przeciwnie norma jest granicą, którą trzeba przekroczyć by osiągnąćwyższą normę, co już jest dialektyką. Osobowość, która nie przekracza norm poszczególnych faz rozwojowych jest osobowością zafiksowaną.

Skoro ambiwalencja charakteryzuje każdą postawę człowieka, to również ten sam akt czy obraz mogą mieć znaczenie popędowe i duchowe. Jest głębokim nieporozumieniem, wprost absurdem, dla człowieka religijnego, by np. w erotycznym języku mistyków szukać „dowodu”, jakoby doświadczenia religijne były nadbudową pożądań seksualnych. Równie dobrze można rozumować odwrotnie. Na wszystkich płaszczyznach bytu istnieją analogie i słuszniej byłoby powiedzieć, że pożądanie seksualne jest zarówno symbolem rozwoju osobowości, jak i jej powołania, by istnieć na zupełnie innej płaszczyźnie. Język mistyków jest przynajmniej w takim stopniu erotyczny, jak język libertynów religijny[7], stąd wynika tylko jeden wiosek, że istnieje ciągłość pomiędzy postawami ludzkimi i że równie dobrze seksualizm jest pierwowzorem transcendencji. Człowiek bowiem nie jest czystym duchem, ale też nie jest samącielesnością, w swoich najbardziej popędowych czynnościach jest przeduchowiony a w swojej duchowości musi byćujmowany razem z popędami.

Bez drugiego Ty, bez imienia własnego osobowość jest numerem, przedmiotem, rzeczą i oczekuje na swoje odkupienie, na swą nominację, jak czytamy u proroka Izajasza /XL. III, 1/ „Nie trwóż się, bowiem ocaliłem ciebie, zawołałem cię twym imieniem, jesteś moim”. Osobnik pozbawiony transcendencji osobowej poszukuje kryterium wartości w fetyszu, w „towarze”, gromadzi wciąż okazje doznań, by znów na nowo przeżyć, a ciągłe przeżywanie przytępia zdolność doznawania. Ten głód doznawania jest objawem niepokoju, niepokój ze swej strony jest matkąagresji; człowiek skonkretyzowany jest agresywny, seksualizm skonkretyzowany jest agresją. Istota ludzka stając siębezimiennym przedmiotem pomiędzy przedmiotami daremnie pragnie podporządkować sobie świat przedmiotów i cieszyć się nim. Do togo doprowadza skonkretyzowany seksualizm wydarty z wartości z funkcji osobowej. Nie można bowiem jednocześnie przebywać w królestwie użycia i w królestwie Bożym,

Wnioski

Człowiek stwarza sobie w ascezie, zwłaszcza płciowej strukturę napędową przeciwstawną realizacji popędu, której istnienie uważać musimy za podstawę wszelkiej wyższej organizacji socjalnej i kulturalnej. Dla społecznego współżycia ludzi asceza płciowa oznacza przede wszystkim długofalowe dojrzewanie; wszelką reakcję na wartość ciała i płci dociągać do wartości osoby, to metoda ćwiczenia się; asceza płciowa oparta na motywacjach religijnych jest o wiele wyższym osiągnięciem w zakresie uspołecznienia, umożliwia koncentrację energii seksualnej na celach ponadindywidualnych w dobrach i świadczeniach socjalnych po których jednostka nie może spodziewać siębezpośrednio jakiegokolwiek indywidualnego zaspokojenia popędu lub jakichkolwiek korzyści i w tym tkwi sedno miłości, nie może bowiem mówić o miłości ten kto nie jest zdolny do ofiary.

Literatura

  1. Boss M. Sina und Gehalt der sexuellen Perversionen Bern, Hans Huber, 1947.
  2. Caruso I. A. „Leitlinien der Entwicklung der theoretischen Tiefenpsychologie” w: „Wissenschaft und Weltbild“, 8, 2 /1955/ 150.
  3. Caruso I. A. Bios, Psyche und Person, Freiburg 1957.
  4. Caruso I. A. Soziale Aspekte der Psychoanalyse, Stuttgart, 1962
  5. Caruso I. A. Vie pulsionelle et religion w: „Revue de psychologie et des sciences de l’education” /extrait/ II, 1 /1966-67/.
  6. Caruso I. A. Psychanalyse pour la personne, Paris 1962.
  7. Giese H. /p. red./ Seksuologia, Warszawa 1959.
  8. Murray E. J. Motywacja i uczucia, Warszawa 1968 /tytuł oryginału: „Motivation and Emotion”, tłum. Zofia Doroszowa/.
  9. Frankl V. E. Arztliche Seelsorge, Wien 1966.

[1]   Por. I. A. Carueo, Leitlinien der Entwicklung der theoretischen Tiefenpsychologie w: „Wissenschaft und Weltbild“, 8, 2 /1955/ 150.

[2]    Należy zwrócić uwagę, że w freudowskiej psychoanalizie struktura charakteru jest w jakimś sensie wynikiem sublimacji. Oznacza to, wysiłek Superego zmierza do takiego związania sił Id aby Ego mogło je akceptować i żeby jego powiązania ze światem nie były zagrożone. Jest to ostatecznie mechanizm obronny, mimo że uzyskany wynik sublimacji – wydaje się postawą pozytywną, to jednak rodzi się ona pierwotnie jako środek obronny przeciw popędowi. Sublimacja zatem wiąże się z wyparciem, z odseksualizowaniem, nie rozwiązuje zagadnienia ale powoduje dodatkowe stłumienie.

[3]    Por. I. A. Caruao, Bios, Psyche und Person, Freiburg 1957 s. 277-292; tenże: Soziale Aspekte der Psychoanalyse, Stuttgart 1962 s. 39-42.

[4]    Por. Edward J. Murrey, Motywacja i uczucia, Warszawa 1968 s. 78 /tytuł oryginału: „Motivation and Emotion” tłum. Zofia Doroszowa/, „Motyw jest tym wewnętrznym czynnikiem, który inspiruje, ukierunkowuje i integruje zachowanie człowieka” tamże s. 19.

[5]    Por. I. A. Caruso, Vie pulsionelle et religion w: „Revue de psychologie et des sciences de l’education” /extrait/, II 1 /1966-67/ s. 17.

[6]    Po raz pierwszy zajął się tym zagadnieniem M. Boss, w: Sinn und Gehalt der sexuellen Perversionen, Bern 1947.

[7]    Powieści libertyńskie XVIII w. są pełne określeń religijnych: łoże rozkoszy staje się „świętym ołtarzem”, organa płciowe kobiety są „świątynią”, w której spełnia się ofiara, przy każdej sposobności mówi się o „boskości”, o „bóstwie”, z czego wcale nie wynika, że boskość jest nadbudową, projekcją seksualizmu. Por. I. A. Caruso, Psychanalyse pour la personne, Paris 1952, s. 89.

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda