Taranek Franciszek FSC, Przemiany w sposobach formacji w zgromadzeniach niekleryckich (10 lat po Soborze Watykańskim II)

Br. Franciszek Taranek FSC

Przemiany w sposobach formacji w zgromadzeniach niekleryckich (10 lat po Soborze Watykańskim II)

Zebranie Plenarne KWPZM Warszawa, dnia 14-15.X.1975 r.

Człowiek dzisiejszy zachwycony postępami nauki, techniki i cywilizacji staje upojony i oszołomiony swoją wielkością i mocą. Prądy filozoficzne niosą ze sobą nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i cel naszego życia. Te i wiele innych czynników powodują w kulturze europejskiej znamię mentalności i chęć wyzwolenia się z więzów krępujących wolność i samodzielność osobistą. Człowiek współczesny chce wyeksponować swoją wielkość w twórczym działaniu i przekształcaniu świata. W dobie cywilizacji kosmicznej dostrzega się niepokój i krytyczne spojrzenie na świat jakie cechuje dojrzewającego młodzieńca, który pragnie dobra i szczęścia wszystkich ludzi, ale w rzeczywistości dąży do własnych korzyści. Ma cel utylitarny i konsumpcyjny. Prądy nurtujące społeczeństwo przenikają wszystkich ludzi. Nie są wolni od nich i zakonnicy. Normy, które były dobre i wystarczające przez wieki, okazują się niedopasowane i krępujące współczesnego zakonnika, któremu odpowiada raczej duch wolności i miłości ewangelicznej niż prawne paragrafy zadomowionego legalizmu. Zachodzi pytanie, jak otrząsnąć się z balastu obciążającego naszą psychikę, a zarazem oczyścić postępowanie z praktyk opartych na literze prawa, a zasłaniających ducha Ewangelii.

Dążenie do zmian i do nowego u jednych, a uparte trzymanie się dawnych przyzwyczajeń u drugich może prowadzić do znalezienia drogi najwłaściwszej, ale może także powodować liczne konflikty i powikłania. My starsi stajemy zaniepokojeni o własny stan posiadania w postaci różnych przyzwyczajeń i praktyk, z którymi zżyliśmy się przez długie lata. Boimy się nowego. Odczytanie Ewangelii w duchu współczesnych potrzeb i mentalności dzisiejszego człowieka jest koniecznością, ale jak każde poszukiwanie niesie ze sobą ryzyko. Porażka czy zwycięstwo? Pomyłka czy sukces?

Jak pod koniec średniowiecza działali Waldensi, ale też i święty Franciszek z Asyżu, tak i dzisiaj ścierają się różne tendencje reform. Jedne zgodne z duchem Kościoła, inne nazbyt liberalne. Niektórzy zapatrzeni w walory własnego umysłu i swych reformatorskich uzdolnień nie dostrzegają wielkich mocy tkwiących w dorobku pokoleń.

Kościół nie jest obojętny na problemy nurtujące zakonnika w czasach dzisiejszych. W Perfectae Caritatis mamy zalecenie, aby zakony dostosowały swe przepisy do zmieniających się warunków epoki i aby zmieniły przepisy przestarzałe.

Dalej postuluje Sobór: „Instytuty powinny popierać wśród swoich członków należyte poznanie warunków życia, aby rozumnie oceniając w świetle wiary położenie dzisiejszego świata i pałając gorliwością apostolską, mogli skutecznie nieść pomoc ludziom” /DZ 2d/.

Instytuty nasze dostosowały się do zaleceń Soboru. Jedne zakony zmieniły reguły i konstytucje nieznacznie. Do nich należą Bracia Serca Jezusowego, a także Bracia Albertyni, u których zmiany polegają na wprowadzeniu do konstytucji uzupełnień zebranych w 23 punktach. Zezwala się na odwiedzanie domów rodzinnych, zaleca się osobne celki dla każdego, wprowadza się wolność golenia się i zdejmowania habitu w niektórych okolicznościach. Ojcowie Bonifratrzy przerobili swoje reguły i skrócili je. Bracia Doloryści przyjęli wszystkie zmiany zakonów franciszkańskich. Bracia Sługi NMP pozostawili dawną regułę, ale zmienili konstytucje, gdzie wprowadzono „całkowitą zmianę środków do realizacji celów”. Inni, jak Bracia Szkolni, zmienili zupełnie brzmienie reguł i konstytucji, zachowując ducha założyciela i specyfikę celu apostolskiego. Dawne reguły, bardzo szczegółowe, oparte na prawniczych paragrafach, zawierające głównie zakazy i nakazy, zastąpiono przez reguły bardziej ogólne, wymagające więcej dobrowolnego zaangażowania i świadomej akceptacji. Pierwszą i naczelną regułą ma być Ewangelia wyrażająca się w życiu przez miłość Boga i bliźniego, co już podkreślił przedtem ich Założyciel. Wychowanie nowego członka poszczególnej rodziny zakonnej zależne jest od ustaw prawnych danego instytutu, a także jego celu apostolskiego.

W Renovationis causam czytamy: „Jest rzeczą pewną, że w instytutach oddanych działalności apostolskiej należy tak zorganizować formację nowicjacką, żeby od samego początku i w sposób bezpośredni przygotowała ona nowicjuszy do takiego rodzaju życia i zajęć, jakie w przyszłości podejmą” /R.C. 5/. Znajdziemy tam zachętę do większego respektowania wolności i do giętkości w wychowaniu początkującego członka zgromadzenia.

Zmiana wychowania polega, zgodnie z zaleceniami Renovationis causam na pozostawieniu większej samodzielności kandydatowi i liczeniu się z jego indywidualnością. Nie mówimy już o ślepym posłuszeństwie, lecz o świadomej akceptacji nakazu i współodpowiedzialności za jego wykonanie. Stosunek w dużej mierze oparto na życzliwości i przyjacielskiej pomocy, aby młodego zakonnika przygotować do podejmowania decyzji świadomej i zgodnej z jego powołaniem, bez stosowania zewnętrznego przymusu. Decydującym czynnikiem ma być tutaj głęboka wiara, wielkie i szczere umiłowanie Boga oraz chęć służenia bliźniemu.

Postulat. Postulat w zakonach niekleryckich trwa trzy do sześciu miesięcy. Kandydaci odbywają go przeważnie w domach nowicjackich, a sporadycznie w innych domach danego zgromadzenia. W niektórych instytutach mają możność odwiedzania domu rodzinnego, aby mogli z większą swobodą dokonać wyboru przed rozpoczęciem nowicjatu.

Nowicjat. U braci Albertyni i u Ojców Bonifratrów nowicjat trwa dwa lata, u innych rok. Nowicjusze odbywają go w domach na ten cel przeznaczonych, a w niektórych przypadkach, jeżeli dobro nowicjusza tego wymaga, w innych domach Zgromadzenia.

Stosuje się radę wyrażoną w Renovationis causam, aby nowicjusze zaprawiali się praktycznie do życia, jakie ich czeka. Odbywa się to głównie w domu nowicjackim, natomiast odbywanie tej praktyki poza domem nowicjackim, należy raczej do rzadkości.

Nowicjusze mają większą swobodę kontaktowania się z profesami, a w niektórych zgromadzeniach odbywają nowicjat we wspólnocie domowej bez izolacji od profesów. Tam, gdzie nowicjat trwa dwa lata, nowicjusze bywają wysyłani w drugim roku do innych domów. W czasie formacji nowicjackiej dąży się do samowychowania i do zdobycia przez nowicjuszy ducha modlitwy, ofiarności i samodzielności potrzebnej w pracy zgodnej z duchem zgromadzenia. Duże znaczenie ma modlitwa samorzutna i dobra organizacja życia liturgicznego. Zaleca się nowicjuszom, aby nie poprzestawali na modlitwie obowiązkowej i nie oddzielali modlitwy od pracy, a pracy od modlitwy. Całe życie zakonnika ma być integralną jednością i służbą Bogu. Jest to zgodne z nauką Chrystusa, zaakcentował to także św. Paweł, a w konkretnym zastosowaniu również nasi założyciele.

Formacja ponowicjacka. Formacja ponowicjacka bywa różnie organizowana. U jednych jest wprowadzony juniorat lub scholastykat, inni organizują kursy dokształcające. Zazwyczaj bracia łączą naukę z konkretną pracą. Do tego zmusiły warunki w jakich żyjemy. Zgromadzenia międzynarodowe muszą dostosować się do warunków polskich. Na przykład u Braci Szkolnych za granicą jest zorganizowany scholastykat, w którym młodzi bracia odbywają odpowiednie studia. W Polsce natomiast jest takie rozwiązanie niemożliwe z powodów finansowych. Trzeba było dostosować do warunków w jakich żyjemy. Próbowano kształcić braci po nowicjacie w niższym seminarium duchownym, ale tam wywierano na nich zbyt wielką presję, by zmienili powołanie, co w rezultacie prowadziło do wypaczeń charakterów. Okazało się, że dla braci bez matury najlepszą szkołą są państwowe licea dla pracujących gdzie nasza młodzież traktowana jest na ogół życzliwie. Bracia po maturze kontynuują naukę na KUL, ATK lub państwowych szkołach wyższych, ewentualnie specjalistycznych.

W każdym zgromadzeniu dąży się, aby bracia mieli potrzebne wykształcenie religijne i świeckie. Osobowość braci dzięki wykształceniu dochodzi do swojej pełni, chroniąc ich od istniejącego dawniej kompleksu niższości w zestawieniu z klerem.

Likwidacja przez władze państwowe placówek prowadzonych przez braci zdezorganizowała system pracy i zmusiła do przestawienia się psychicznego i znalezienia nowego rodzaju działalności. Z biegiem czasu dostosowano się do nowych warunków. Okazało się, że bracia pracujący wśród obcych i pod obcym kierownictwem bywają bardziej zdyscyplinowani, uczą się większej odpowiedzialności, samodzielności i praktycznego podejścia do życia. Bracia, którzy uczyli się pracując, bardziej zżyli się ze zgromadzeniem i wykonywaną pracą. Zauważyli, że są potrzebni społeczeństwu, wykazując niejednokrotnie wielką ofiarność. Uznanie za pracę wpływało dodatnio na ustabilizowanie się ich powołania.

Bracia Szkolni w niektórych krajach Zachodu wysyłają swoich członków na rok do pracy poza wspólnotą zakonną, aby spotkali się z życiem ludzi świeckich i pracowali w ich środowisku. Czasem daje to dobre rezultaty, czasem nie.

W wychowaniu młodego zakonnika ceni się inicjatywę i samorzutność w podejmowaniu i rozwiązywaniu problemów danego zakonu zgodnie z jego potrzebami. Warunki, w jakich żyjemy aktualnie, powodują w niektórych zgromadzeniach zachwianie życia wspólnotowego. Wyłoniły się trudności w znalezieniu odpowiedniego czasu na wspólne modlitwy i inne praktyki ascetyczne.

Dezyderaty na przyszłość:

Stworzenie wspólnot dostatecznie silnych, aby można zorganizować życie zakonne zgodne z jego wymogami.
Wytworzenie atmosfery opartej na głębokim duchu wiary i ofiarności.
Umożliwienie młodym braciom czynnego angażowania się w sprawy zgromadzenia i wyrobienie w nich poczucia współodpowiedzialności.
Większe uświadomienie, że ubieganie się za zbytkiem i wygodnictwem jest sprzeczne z duchem Ewangelii.
Z uwagi na wymogi stawiane przez Dekret o apostolstwie świeckich zdobywać wykształcenie potrzebne do apostolatu w świecie dzisiejszym.