Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyModlitwa i życie duchowe osób konsekrowanych Wójcik Stanisław CSsR, Ku pogłębieniu życia modlitwy. Uwagi orientacyjne

Wójcik Stanisław CSsR, Ku pogłębieniu życia modlitwy. Uwagi orientacyjne

Redakcja
Wójcik Stanisław CSsR

KU POGŁĘBIENIU ŻYCIA MODLITWY. UWAGI ORIENTACYJNE

Referat wygłoszony w Krakowie i Warszawie na spotkaniu rekolekcjonistów zakonnic w październiku 1965 r.

 

 

Modlitwa to jeden z wielkich problemów życia chrześcijańskiego w ogóle, a tym więcej zakonnego i kapłańskiego w szczególności.

Problem rdzennie teologiczny, wieczysty, zawsze aktualny, bo zasadniczy.

Niniejsze uwagi mają na celu jakby na chwilę nieco mocniej oświetlić niektóre punkty tej dziedziny pracy duchowej, aby wzbudzić żywsze zainteresowanie, zachęcić do głębszego studium, a konsekwentnie ułatwić praktykę.

WPROWADZENIE

  1. Modlitwa zjawiskiem powszechnym

Modlitwą i ofiara są najważniejszym przejawem religijności. Kto się modli, wyraża swą wiarę w istnienie Bóstwa, uznaje własną niewystarczalność i zależność od Boga, z którym pragnie wejść w kontakt, zyskać sobie Jego życzliwość i pomoc.

Naukowe badania historyczne i archeologiczne stwierdzają fakt, że u wszystkich najdawniejszych ludów pierwotnych i cywilizowanych – istniała jakaś forma religii; uznawano Bóstwo, składano ofiary, modlono się.

Modlitwa w dziejach Objawienia Starego Przymierzą stanowi przebogaty a wdzięczny przedmiot dociekań, historyczno-biblijnych i dogmatyczno-ascetycznych. Księgi święte opisują nam wspaniale rozwinięty kult Boga żywego w Izraelu; podają wzory różnych form modlitwy doskonałej tak społecznej, jak też indywidualnej.

Nowa era życia modlitwy w dziejach człowieka rozpoczyna się przyjściem na świat Chrystusa. Chrystus się modli; modli się jak nikt inny dotąd; uczy modlitwy słowem i przykładem; uczy i nakazuje.

Kościół, Mistyczne Ciało nieustannie wielbi Boga i kultem liturgicznym i modlitwą prywatną wiernych – w przedziwnie urozmaiconych i bogatych formach – w duchu i prawdzie.

Modlitwa nie milknie na ustach ani w sercu wierzących w Chrystusa i w Boga również poza Kościołem katolickim. A czy nawet „niewierzący” nie szukają Boga na swój sposób? Czy nie można by pokusić się o napisanie dzieła pt. „Modlitwa niewierzącego”?

  1. Ważność życiowa modlitwy

Mówimy o modlitwie w religii chrześcijańskiej i w Kościele. Twierdzą teologowie i mistrzowie życia wewnętrznego, że modlitwa jest konieczna do zbawienia, a tym bardziej do doskonałości. „Modlitwa jest oddechem duszy”, „termometrem życia duchowego”. „Jaka modlitwa, takie życie …”

Chrystus Pan a za Nim apostołowie kładą na serce potrzebę modlitwy – żywej, pokornej, ufnej, wytrwałej, ustawicznej: módlcie się, proście, kołaczcie, nie ustawajcie …

Kościół zachęca wszystkich do modlitwy. Obowiązek modlitwy zleca szczególnie osobom zakonnym i duchowieństwu – jako kult należny Bogu, jako środek uświęcenia, jako apostolstwo.

Nauka, tradycja, wiekowe doświadczenie wzywają do modlitwy. „Kto się modli, będzie zbawiony; kto się nie modli, będzie potępiony”. Nie ma świętych, którzy by nie odznaczali się wybitną pobożnością i nie pielęgnowali życia modlitwy.

Kościół z wielką pieczołowitością wychowuje pokolenia do autentycznej modlitwy; jest on również w tej dziedzinie „Mater et Magistra” – Matką i Mistrzynią.

  1. Trudności – przeszkody – wymówki

Zasadniczo modlitwa jest potrzebą ludzkiego serca zwłaszcza oświeconego wiarą. Jednakże nie zawsze przychodzi ona łatwo. Oprócz łaski – wymaga dobrej woli i wysiłku.

Życie modlitwy napotyka trudności i przeszkody wewnętrzne i zewnętrzne, ogólnoludzkie i osobiste, natury intelektualnej, moralnej, psychologicznej.

Zależnie od usposobienia, warunków, stopnia łaski i współpracy z nią – są ludzie, którzy się modlą dużo i dobrze, inni mniej lub niedoskonale; niektórym się zdaje, że się nie modlą; są i tacy, którzy świadomie zerwali duchowy kontakt z Bogiem. Zresztą życie modlitwy ma w duszy swoje przypływy i odpływy, jasne południa i ciemne noce.

O rzeczywistych i pozornych trudnościach w modlitwie można dużo wnioskować z wymówek i zarzutów, jakie nieraz się słyszy: Bywają m.in. następujące:

  • Po co się modlić? Nie mam nic od Boga,
  • Bóg się obejdzie beze mnie i bez mojej modlitwy,
  • Ja się nie modlę, a mam wszystko; tamci się modlą, a nic nie mają,
  • Niech się modlą księża i zakonnice,
  • Ci, co się dużo modlą, są gorsi od innych,
  • Nie mam czasu na modlitwę,
  • Wstydzę się modlitwy,
  • Nie doznają żadnej pociechy w modlitwie,
  • Nie umiem, nie potrafię się modlić,
  • Przestałem się modlić …
  • Bóg nie wysłuchuje,
  • Nie wierzę w modlitwę ani w Boga, nie spotkałem się z Bogiem,
  • Nie widzę potrzeby Boga w świecie ani w życiu …

Atmosfera dzisiejszego świata nie sprzyja życiu modlitwy. Ludzie tracą poczucie zależności od Boga. Myśl o nadprzyrodzoności, o życiu w łasce, która krępuje swobodę, przeszkadza w używaniu rozkoszy doczesnych. Nawet apostolstwo chciałoby się ograniczyć do czysto zewnętrznej akcji.

Są też ludzie, którzy się niby modlą, ale ich modlitwa jest płytka, bezmyślna, zrutynizowana, nie idąca w parze z pracą wewnętrzną; chwalą Boga wargami, ale ich serce i czyny daleko są od Niego. 

  1. Tajemnica ludzkiego serca i łaski Bożej

Modlitwa – ascensus mentis ad Deum – jest wzniesieniem serca do Boga pod wpływem łaski. Kto poznał głębie ludzkiego serca? Kto zna Boga, którego nikt nie widział i nie zobaczy oczyma ciała /poza człowieczeństwem Chrystusa/? Kto określi skąd przychodzi i dokąd zmierza tajemniczy powiew łaski na wolną wolę? Dzieje łaski w każdej duszy są inne, niepowtarzalne. Modlitwę serca rozumie tylko ten, który je stworzył. „Boże, przed Tobą każde serce stoi otworem, dla Ciebie wszelkie poruszenie woli jest głosem donośnym, nie jest przed Tobą zakryta żadna tajemnica …”.

Przedziwny jest rozwój ascezy i życia modlitwy w Kościele. Byli doświadczeni i oświeceni mistrzowie, którzy starali się opisać duchowe drogi na górę Bożą, mistyczny płomień miłości, twierdzę duszy i tajemne w niej mieszkania Boga. Po nich wzbudził Bóg innych, którzy pisali o tych samych rzeczach, ale inaczej i jeszcze inaczej.

Bo ręka Pańska nie jest ukrócona. Ten co rozsiał po niebie gwiazdy i każdą nazywa po imieniu, prowadząc dusze do świętości nie ogląda się na „przewodniki” pisane ręką ludzką.

Modlitwa jest dialogiem Boga z człowiekiem. Na pewno ten dialog inaczej przedstawia się z Murzynem, Chińczykiem, Hindusem, Japończykiem. Inaczej z rozbudzonym dopiero co kwiatem dziecięcego serca, inaczej z granitową ścianą skamieniałego ateusza. Kto podsłuchał dyskusję łaski z naturą grzesznika, zanim ten świadomie wyrzekł ostatnie słowo: „Nie będę służył”? Zgubę człowieka poprzedza zwykle targowanie się z Bogiem w głębiach duszy. Nawrócenie grzesznika jest zawsze modlitwą. Kto nagra i odtworzy jej szept?

Misterium modlitwy dzieci Bożych podkreśla Pismo święte, gdy mówi o nieudolności naszej, o mieszkającym w nas Duchu Świętym, który w naszym imieniu modli się do Ojca „wzdychaniem niewysłowionym”.

Modlitwa jest wypowiadaniem swej duszy przed Bogiem. Jak Boga nie można zamknąć w świątyni ręką ludzką uczynionej ani w świątyni niedosiężnych granic kosmosu, tak wypowiadania się niezaspokojonego serca /a tym mniej duszy zatopionej w wizji uszczęśliwiającej/ nie da się zamknąć w żadne słowa ni formuły. Mamy psalmy, mamy tyle pomników modlitwy w Nowym Testamencie i w życiu Świętych. Każde serce i każdy dzień życia dąży ku Bogu innym sposobem, ma własny swój wyraz.

Jeżeli modlitwa stanowi misterium, można o niej mówić wiele coraz inaczej, a nigdy nie wypowie się wszystkiego, myśl i nauka o modlicie zawsze są zbawienne – jak ona sama.

  1. Wzbogacona problematyka

Życie modlitwy chrześcijańskiej stanowiło zawsze poważny przedmiot teologicznych studiów i opracowań w wielu aspektach i różnych przekrojach. W naszych czasach szczęśliwie rozpoczętej i intensywnie prowadzonej pracy nad wewnętrzną odnową Kościoła – zagadnienie to stało się jeszcze bardziej aktualne. Nasuwają się nowe tematy, nowe trudności, pobudki, zastosowania.

Powszechny zwrot do źródeł Objawienia, zwłaszcza do Ewangelii, rozwój liturgii, Chrystocentryczny prąd w teologii i duchowości, rozkwit nauki o Ciele Mistycznym, odkrycie i rozbudzenie laikatu, przypomnienie powszechnego wezwania do świętości, podkreślanie królewskiego kapłaństwa ludu Bożego, udostępnianie chrześcijańskiej mistyki, nowoczesne warunki i metody apostolstwa, docenianie rzeczywistości ziemskich – wszystko to rzutuje mocno na teologię życia duchowego i łączy się organicznie z problemem modlitwy.

Ponadto zdobycze nauk psychologicznych i lepsze oświetlenie dróg wiodących do Boga – zmuszają do sumiennej analizy a niekiedy i rzetelnej korekty niejednej z tradycyjnych praktyk pobożności czy metod modlitwy.

Osobna trudność zachodzi w godzeniu modlitwy z mentalnością nowoczesnego człowieka, dla którego świat nadprzyrodzony wydaje się zbyt daleki a praca duchowa za ciężka i nudna – wobec tylu zaskakujących nowości, przyjemnych wrażeń i łatwych do zdobycia wygód życiowych.

Z TEOLOGII MODLITWY

  1. W kontekście Bożych dzieł i tajemnic

Modlitwa jako objaw religijności i nawiązanie osobistego stosunku z Bogiem – ma swoje oparcie, uzasadnienie i oświetlenie w poznaniu i uznaniu Boga osobowego, od którego wszystko zależy. To poznanie Boga i naszego stosunku do Niego, aby było pełne, powinno zasadzać się nie na samym tylko fakcie stworzenia, ale na całej historii objawienia się Boga. Należy Go poznać takim, jakim się okazał w Swoich dziełach, odsłaniających w czasie Jego odwieczne zamiary, względem ludzi.

W świetle historii Objawienia zamiary Boże są przedziwne, a dzieła Jego ogromne, godne rozważania, najwyższej czci, dziękczynienia i miłości. Oto one: stworzenie świata, podniesienie człowieka do stanu nadprzyrodzonego; po upadku – obietnice dane Ojcom; wiekowe przygotowywanie ludzkości na przyjście Zbawiciela; Wcielenie Słowa Przedwiecznego; dokonanie Odkupienia w tajemnicy wielkanocnej /mysterium paschale/ przez śmierć, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Chrystusa; Kościół – Mistyczne Ciało – prowadzący w dalszym ciągu dzieło zbawienia.

W dziełach swych objawił Bóg chwałę Swoją; okazał nie tylko mądrość i wszechmoc jako Stwórca, ale też niezgłębione skarby odwiecznej miłości jako Zbawca i Ojciec. Zaofiarował ludziom łaskę usynowienia w Jezusie Chrystusie, umożliwił uczestnictwo w Boskiej naturze i życiu i wiecznym szczęściu po doczesnej próbie.

Ludzie, którzy przez wiarę poznali prawdę i w odpowiedzi na wezwanie Boga pragną się włączyć w Jego zbawcze plany, uznać Chrystusa, korzystać z owoców Odkupienia – stają się dziećmi Bożymi, otrzymują w darze pierwiastek nowego życia nadprzyrodzonego, oraz prawo dziedzictwa w Królestwie Bożym.

Nowe życie łaski wszczepione w duszę wierzących nie jest od razu pełne, lecz zgodnie z naturą człowieka, przy jego świadomej współpracy – ma się stopniowo rozwijać do pełni doskonałego wieku Jezusa Chrystusa.

Świadomie pielęgnowane i rozwijające się życie łaski – ujmowane w odmiennych aspektach przybiera różne nazwy, m.in.: dążenie do świętości, do doskonałej miłości; naśladowanie Chrystusa; życie wewnętrzne; życie autentycznie chrześcijańskie. W tym właśnie życiu wewnętrznym, w dążeniu do chrześcijańskiej doskonałości bardzo ważną rolę odgrywa modlitwa.

Im głębiej człowiek wnika w dzieło Boże, tym trwalszy zakłada fundament życia duchowego w ogóle, a życia modlitwy w szczególności, byleby tajemnice Królestwa badać nie czysto teoretycznie, z chęci samego poznania, ale w duchu wiary i pobożności, czyli z pragnienia doskonalszego oddania się Bogu.

  1. Modlitwa a „nowe życie”

Warto się zastanowić jakie miejsce w życiu wewnętrznym zajmuje modlitwa. Utożsamia się z nim czy też jest tylko jednym z jego składników?

Podstawą i nieodzownym warunkiem życia nadprzyrodzonego jest łaska uświęcająca. Przez nią uczestniczymy w świętości Boga, upodabniamy się do Niego.

Łaska przepromienia duszę, jest jakby nową naturą, a zarazem siłą życiową, która dąży do ekspansji i ciągłego rozwoju przez działanie nadprzyrodzonych uprawnień – tzw. cnót wlanych i darów Ducha Św.

Działanie duchowego organizmu cnót wlanych i darów obejmuje wszystkie dziedziny życia: obowiązki względem Boga, względem siebie i bliźnich; podnosi, uświęca, czyni zasługującymi wszystkie akty człowieka – wewnętrzne i zewnętrzne. Obowiązki względem Boga spełniamy przez cnoty teologiczne – wiarę, nadzieję, miłość; obowiązki względem siebie i bliźnich /indywidualne i społeczne/ – przez cnoty moralne: sprawiedliwość, wstrzemięźliwość, męstwo; wszystkim kieruje roztropność.

Wśród wszystkich cnót najważniejsza jest miłość. Doskonałość chrześcijańska polega na miłości. Miłość – oparta na wierze i ufności – jednoczy nas z Bogiem, jest wypełnieniem całego Prawa; ożywia cnoty i moralne, nadaje wartość zasługi ich aktom.

A gdzie miejsce dla modlitwy! Po cnotach teologicznych – przed obyczajowymi – stawiają teologowie cnotę religijności. Jedni /za św. Tomaszem/ uważają religijność za jedną z postaci sprawiedliwości; inni woleliby uważać ją za cnotę odrębną, pośrednią między teologicznymi a obyczajowymi. Cnota religijności ma za właściwy swój przedmiot: kult Boży, czyli oddawanie Bogu należnej czci. I właśnie głównymi jej aktami są: pobożność, modlitwa, ofiara, ślub, przysięga.

Z powyższych przypomnień wynika, że modlitwa nie utożsamia się z dążeniem do chrześcijańskiej doskonałości, czyli z życiem wewnętrznym. Na całość życia wewnętrznego – oprócz podstawowego pierwiastka łaski uświęcającej – składają się:

  • życie sakramentalne, czyli korzystanie z sakramentów jako żywych źródeł łaski;
  • życie teologiczne, czyli łączenie się z Bogiem przez wiarę, nadzieję i miłość;
  • życie religijne, czyli oddawanie Bogu czci przez wspomniane akty kultu;
  • życie moralne, czyli uświęcanie codziennej pracy i obowiązków przez praktykę cnót obyczajowych.

Zauważmy jednak, że między cnotami zachodzi organiczna łączność. W intensywniejszych aktach jednej cnoty przychodzą do głosu – mniej lub więcej wyraźnie – inne. Miłość rozpłomieniona zdolna jest pobudzić inne cnoty do heroicznych czynów dla Boga i bliźnich. Religijność – ożywiona pobożnością i złączona z miłością – wzywa wszystkie cnoty do oddawania Bogu czci.

Modlitwa żywa, doskonała mobilizuje dachowe siły człowieka, porusza głębie duszy. Ożywia się wiara, budzi nadzieja, najmocniej brzmi i najczęściej wybija się ton miłości. Cnoty moralne stają gotowe do działania, gdy miłość ofiarna pragnie dać Bogu dowody wierności, wzbudza intencję, czyni postanowienia, każe milknąć złym skłonnościom, waży się na chwalebne czyny poświęcenia i apostolstwa, zjednywa pomoc łaski.

Gdyby człowiek był czystym dachem i modlił się szczerze i nieustannie, jego modlitwa byłaby świadomym wyrazem całej treści jego wewnętrznego życia, w obecnym jednak stanie nie można życia duchowego ograniczać do pobożnych uniesień na skrzydłach modlitwy czy natchnionych pieśni. Trzeba zwracać oczy ku sprawom ziemskim, powszednim, walczyć ze złam, znosić przeciwności, przykładać rękę do pracy, ocierać pot z czoła, zdobywać chleb, dzielić się zgłodnym, wskazywać drogę błądzącym; trzeba się trudzić od rana do zmroku, a po trudach dnia lub nieprzespanej nocy – odpocząć, zapomnieć o wszystkim, co wyczerpuje ciało, a nieraz boleśnie szarpie ducha, Niekiedy – z miłości ku Bogu trzeba na jakiś czas o Bogu zapomnieć …

To wszystko powinno się dokonywać w atmosferze modlitwy, być uświęcone modlitwą; może nawet więcej podoba się to Bogu niż formalna modlitwa, ale nie jest to modlitwą w ścisłym znaczeniu.

Modlitwa przeto jest jednym z istotnych składników życia duchowego, wielkim i nieodzownym środkiem zbawienia i uświęcenia, środkiem uprzywilejowanym. Im wyższy poziom życia wewnętrznego, tym większa w nim rola modlitwy. Nowe życie w Bogu składa się z modlitwy, pracy, a nie jednokrotnie też z cierpienia, wielu nędz i bolesnych przeciwności.

  1. Modlitwa w Chrystusie Jezusie

Chrystus wczoraj i dziś, Alfa i Omega, początek i koniec. Wszedł w dzieje świata – ustanowiony wiecznym Pośrednikiem. Przez Niego przemówił Bóg do ludzi i najwyraźniej i ostatecznie, ujawnił zbawcze plany, zlecił Mu Swoje dzieło i sąd nad światem.

Przez Niego też ludzkość zdolna jest dać Bogu godną odpowiedź i prowadzić wieczny dialog miłości. Przez Niego, z Nim i w Nim odbiera Bóg Ojciec wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelką cześć i chwałę przez wszystkie wieki.

Chrystus się modlił. Modlił się nieustannie – życiem całym. Modlił się doskonale – każdym poruszeniem warg i drgnieniem serca – w imieniu własnym i wszystkich pokoleń.

Mógł się modlić, bo choć jest Bogiem, jest równocześnie człowiekiem; ma dwie wole; ma duszę ludzką, którą może otwierać przed Ojcem. Zresztą Jego modlitwa korzeniem swoim sięga aż w tajemną głębię natury Bożej. W Boski początek Słowa Przedwiecznego w łonie Trójcy Świętej.

Jego modlitwa była osobliwa. Choć posługiwał się nieraz słowami ludzkimi, formułami modlitw Starego Testamentu /odmawiał psalmy/, wkładał w nie ducha własnego. Modlitwa Chrystusa Człowieka – przez połączenie człowieczeństwa w jednej Osobie Słowa – była zawsze modlitwą Syna Bożego, rozmową Syna z Ojcem w uosobionej Miłości Ducha.

Chrystus uczył modlitwy słowem i przykładem. Nie tylko przekazał uczniom „modlitwę Pańską”, ale ileż to razy byli oni świadkami, jak rozmawiał bezpośrednio z Ojcem na oczach tłumów, to znowu zatapiał się w kontemplacji nocując na górze.

Nasze modlitwy mają wartość przed Bogiem tylko w łączności z Chrystusem. Nikt nie ma dostępu do Ojca, tylko przez Syna. Bóg przyjmuje modlitwy zanoszone w imię Jezusa: w duchu Jego planów zbawczych, z powołaniem się na Jego zasługi, w łączności z Nim. Chrystus modlił się wtedy, wstawia się za nami dziś, w chwale Ojca. Modli się z nami, za nas i w nas. Jest bowiem zawsze z nami – Głowa Mistycznego Ciała, wieczny Kapłan. Z tajemniczej łączności naszej w Chrystusie i z Chrystusem płynie wartość modlitwy i pośrednictwa świętych. Są oni mili Bogu jako ściśle zjednoczeni z Chrystusem przez łaskę i miłość. Osobny rozdział w teologii Świętych Obcowania stanowi tajemnica Maryi.

  1. Pełnia modlitwy w Kościele

Na bezmiar objawionej dobroci należy się Boga odzew doskonałej chwały. Dokonuje tego Chrystus. Ale Chrystus nie jest sam. Pełny Chrystus – to Mistyczne Ciało – Głowa i członki.

Doskonałą chwałę oddaje Boga Kościół w swej liturgii. Jej ośrodkiem – Eucharystia, jako szczytowy akt kultu, źródło łaski,

W liturgii, zwłaszcza eucharystycznej, skupia Chrystus modlitwy wszystkich swoich braci. Nie tylko tych, którzy widzialnie należą do Jego Kościoła, ale i tych, którzy w jakikolwiek sposób dostępują zbawienia, przez wiarę w Niego. On bowiem jest jedyną drogą do Ojca dla wszystkich ludzi.

Tak więc kult Mistycznego Ciała jest wspaniałym i pełnym chórem wieków ku chwale Stwórcy i Ojca. Liturgia i modlitwa pokoleń ziemskich pielgrzymów wstępuje do Boga i łączy się w Chrystusie – jedynym, wiecznym Kapłanie – z liturgią górnego Jeruzalem, a Bóg zsyła nieustannie na ziemię światło i życie łaski, dopóki nie zgromadzi wszystkich rozproszonych synów w jednym miejscu chwały.

  1. Modlitwa osobista dzieci Bożych

Dzieło zbawienia i kult Boży w Mistycznym Ciele mają charakter społeczny. Ale w harmonii całości nie zatraca się jednostka.

Człowiek jest osobą, istotą rozumną i wolną, odpowiedzialną za własny los. Bóg szanuje udzielony każdemu dar wolności, osobistą godność człowieka, daje mu normy, możliwości i środki rozwoju indywidualności. Wytyczył każdemu drogi i wskazał właściwe miejsce w wieczności – podobnie jak gwiazdom w konstelacjach przestworzy.

Im bardziej są urobione i wartościowe w Kościele poszczególne dusze, tym doskonalsza cała społeczność. Królestwo Boże jest w nas i buduje się z nas, jako świątynia z żywych kamieni.

Modlitwa poszczególnych członków Kościoła z natury rzeczy jest ograniczona, cząstkowa, niepełna. Każda dusza może realizować tylko niektóre formy modlitwy – zależnie od darów natury i łaski, od przydzielonych w społeczności funkcji, od konkretnych warunków.

A jednak modlitwa osobista każdego z dzieci Bożych ma osobliwą wartość; stanowi jakiś swoisty ton, ma sobie tylko właściwą barwę, skalę i siłę. Im większe urozmaicenie rozmodlonych serc, tym piękniejsza harmonia całości Bożego kultu. Ani życia duchowego, ani modlitwy nie sprowadza się do szablonu. Wszelki duch niech wielbi Pana na własny sposób. Duch Święty jest duszą mistycznego Ciała. On to ożywia modlitwę całej społeczności zjednoczonej jednością Trójcy Świętej. On też wspomaga nieudolności poszczególnych dzieci Bożych. Duch Święty: oświeca nas przez łaskę i dary, abyśmy wiedzieli jak i o co się modlić; to znowu rozlewa w sercach miłość, która skłania do rozmowy z Ojcem; sam też modli się w nas w naszym imieniu wzdychaniem niewysłowionym; On również – oprócz daru modlitwy – daje nam natchnienie i siłę do dobrych uczynków, abyśmy rozwinęli łaskę dziecięctwa i osiągnęli dziedzictwo.

  1. Istota modlitwy i różne jej formy

Spotykamy różne określenia modlitwy: modlitwa to wzniesienie duszy do Boga; rozmowa z Bogiem; pokorne i ufne trwanie u stóp Boga; wypowiadanie duszy swej przed Bogiem; prośba o rzeczy godziwe; szukanie Boga umysłem i szczerym sercem, itp.

Powyższe określenia wyrażają tę samą rzecz – z nieco innego punktu widzenia. Każda modlitwa jest jakimś szukaniem Boga, skierowaniem ku Niemu serca, czyli umysłu a i dobrej woli; wypowiadaniem tego, co czujemy względem Jego Osoby – w naszym położeniu, potrzebie, w obecnym nastroju. Wypowiadamy się w słowach; kiedy indziej myśli i uczuć nie ujmujemy w zdania czy nawet odrębne pojęcia, gdy nie są one zdolne wyrazić najgłębszych treści i stanów ducha.

Modlitwa jest duchową czynnością człowieka – wspomagana i uświęcana przez łaskę uczynkową. Biorą w niej udział rozum i wola, pamięć, wyobraźnia, uczucia. Odzywają się w pewien sposób różne cnoty – wiara, ufność, pokora, miłość /przynajmniej początkowa – u grzesznika/ i in.

Są różne rodzaje i formy modlitwy: wewnętrzna, /bez słów/ i ustna; ustna w formie ustalonej albo dowolnie tworzonej /improwizowana/; indywidualna lub wspólna /w rodzinie, zgromadzeniu, kościele/; prywatna albo publiczna /oficjalnie przez Kościół uznana, liturgiczna/. Modlitwa wewnętrzna może być zwykłym aktem wzniesienia serca ku Bogu albo formalnym rozmyślaniem – kontemplacją. Kontemplację odróżnia się nabytą /czynną/ i wlaną /bierną/. Modlitwa /podobnie jak ofiara/ ze względu na cel jest: pochwalna /uwielbienie/ adoracja, wyznawanie/, dziękczynna, przebłagalna /wynagradzająca/ błagalna /prośba/.

Wszystkie rodzaje i formy modlitwy sprowadzają się do pewnej jedności, mają bowiem jeden główny cel: chwałę Bożą, zbawienie, budowanie Królestwa Bożego. Zresztą nie ma wśród nich ścisłego rozgraniczania; dusza rozmodlona przechodzi z jednej formy w drugą.

Modlitwa jest uświadomionym spotkaniem z Bogiem, rozmową dziecka z Ojcem. Mówi Bóg, mówi człowiek. Głosem Boga są: dzieła dokonane w historii świata, objawienia, zbawienia; osobiste dary udzielone człowiekowi; życiowe fakty, drogi, jakimi Opatrzność Go prowadziła; okoliczności, w jakich z woli Bożej znajduje się; słowa Pisma Św. odczytywane w liturgii czy prywatnie; żywe słowo kaznodziei, polecenia przełożonych, życzliwe słowo i dobry przykład bliźnich; łaska aktualna skłaniająca do modlitwy; oświecenie Ducha Świętego i natchnienie do dobrych uczynków …

Odpowiedzią duszy są: akty wiary, ufności, miłości za miłość; wielbienie, podzięka, uniżenie, podziw, duchowa radość, prośba; oddanie się, gotowość, postanowienie …

Godność modlitwy. Modlitwa jest czynnością człowieka najbardziej odpowiadającą jego godności; podnosi nas w jakiś sposób do poziomu Boga, kiedy jak dzieci szepczemy Mu do serca; włącza nas w wieczny dialog Trójcy Świętej, gdzie Słowo wypowiada się do Ojca w Duchu Świętym, a my jesteśmy zjednoczeni ze Słowem przez Człowieczeństwo Chrystusa.

Modlitwa przekształca i udoskonala duszę: oświeca umysł, umacnia wolę, rozbudza życie teologiczne /wiary, nadziei, miłości/; uświęca życie zewnętrzne przez dobrą intencję, postanowienia, ofiarowanie. Z postępem duchowym modlitwa się upraszcza, pogłębia, umacnia. Z różnych jej form człowiek wybiera tę, która mu najbardziej odpowiada w konkretnej chwili lub do której skłania go łaska.

  1. Życie modlitwy a liturgia

Życie modlitwy łączy się najściślej z liturgią. Liturgia jest kultem publicznym i społecznym składanym Bogu przez Chrystusa i Kościół. Ośrodkiem liturgii jest Msza św. Tu Chrystus jest obecny w osobliwy sposób; pod znakami świętymi spotyka się bezpośrednio z duszą, jednoczy się, uświęca ją.

W liturgii przeżywa Kościół wszystkie tajemnice Odkupienia; rozważa, ponawia, uobecnia; czerpie z nich żywą wodę łaski użyźniającej rolę dusz. Bardzo więc pragnie wciągnąć w miarę możności wszystkich wiernych do świadomego, czynnego, owocnego uczestniczenia w świętych czynnościach.

Korzystanie z liturgii wymaga należytego usposobienia i przygotowania serca przez pogłębioną pobożność i szczerą modlitwę. Pobożność wnika w treść świętych obrzędów i formuł, otwiera serce na przyjęcie łaski; chwali, prosi, dziękuje, do Chrystusowej dołącza ofiarę z siebie.

Z drugiej strony – pobożność i modlitwa czerpią z liturgii natchnienie, przedmiot rozważań, motywy adoracji, chęć i siłę do pełnienia woli Bożej. Modlitwa ożywiona duchem liturgicznym – bogaci się, poszerza, uspołecznia; wyzbywa się egoizmu, a koncentruje w Chrystusie. Autentyczne życie liturgiczne jest przede wszystkim ofiarne; umie przekreślać zło a pełnić dobro.

Oprócz zdecydowanej orientacji życia duchowego w stronę Ofiary Eucharystycznej ważną rzeczą jest właściwy współudział – czy to obowiązkowy, czy tylko z dobrej woli – w liturgicznej modlitwie Kościoła, czyli w odmawianiu Oficjum /brewiarza/. Ponadto Kościół bardzo zaleca tzw. nabożeństwa, czyli pobożne ćwiczenia wprawdzie pozaliturgiczne, ale zatwierdzone przez władze kościelne i powszechnie praktykowane z wielkim pożytkiem duchowym wiernych. Należą tu m.in.: nawiedzenia i adoracje Najświętszego Sakramentu, różaniec, droga krzyżowa, obchodzenie pierwszych piątków i sobót miesiąca, itp.

Dla rozwijania w sobie ducha liturgii warto: czytać artykuły i książki na ten temat; za przedmiot rozmyślań brać tajemnice obchodzone w ciągu roku i zapoznawać się dokładniej ze znaczeniem tekstów liturgicznych, zwłaszcza wziętych z Pisma św.; przy ustnych modlitwach – indywidualnych czy wspólnych – posługiwać się w miarę możności formułami zaczerpniętymi z liturgii; studiować soborową Konstytucję liturgiczną i inne podobne dokumenty.

  1. Modlitwa myślna – kontemplacja

W życiu duchowym duże znaczenie ma modlitwa myślna. Kościół poleca ją osobom duchownym i zakonnym, jako jedną z najważniejszych praktyk pobożnych. Według zdania Piusa XII – nic jej zastąpić nie może.

Modlitwa myślna ma osobną kartę w dziejach duchowości chrześcijańskiej. Rozwijała się w ciągu wieków, przybierała różne formy. Praktykowano, uczono, pisano bardzo wiele. Znamy sławnych mistrzów modlitwy i szkoły życia wewnętrznego. Terminologia jej rodzajów i stopni nie jest dotychczas uściślona. Jej celem – zjednoczenie coraz ściślejsze duszy z Bogiem przez oczyszczenie wewnętrzne i miłość, która ma przeniknąć i uświęcić całe życie człowieka.

Wartość przekształcająca modlitwy jest psychologicznie mocno uzasadniona. Umysł oderwany od świata, skupiony w Bogu – wnika w tajemnice Boże, poznaje ich ogrom, piękno; z głębszego poznania rodzą się akty woli, z woli powstają czyny.

Modlitwa myślna rozwija się i doskonali wraz z ogólnym postępem duchowym. Upraszcza się a równocześnie pogłębia. Zamiast mozolnego szukania, dociekania – umysł kieruje ku Bogu proste spojrzenie; afekty woli jednoczą się coraz ściślej w akordzie miłości; posługa zmysłów okazuje się z czasem mniej potrzebna i pożyteczna; człowiek zajmuje się mniej sobą, a więcej Bogiem; Duch Święty coraz wyraźniej i mocniej kieruje duszą przez swoje dary.

Stopnie modlitwy myślnej niekoniecznie łączą się z etapami życia wewnętrznego – na drodze oczyszczenia, oświecenia, zjednoczenia. Dusza będąca jeszcze na niższym stopniu duchowości – może przejściowo cieszyć się modlitwą wyższych stopni.

Dobrym wprowadzeniem do modlitwy myślnej jest czytanie duchowne, zwłaszcza czytanie Pisma Świętego /lectio divina/ – spokojne, uważne, z chęcią zbliżenia się do Boga. Na podstawie czytania duchownego może się rozwinąć dłuższe, systematyczne rozmyślanie /medytacja/ z rozważaniem, refleksją, zastosowaniem praktycznym, z afektami woli. Do czytania i rozważania dochodzi prośba /modlitwa błagalna/ o pomoc Bożą, tak niezbędną w życiu duchowym. Gdy dusza jest dobrze usposobiona, nawet bez roztrząsania prawd Bożych przechodzi od razu do kontemplacji – prostego wpatrywania się w Boga z miłością. Powyższą drogę może niekiedy dusza odbyć w jednej modlitwie myślnej – zależnie od usposobienia i natchnienia łaski.

Zasadnicze stopnie modlitwy myślnej według, dość powszechnie przyjętej nauki teologów są następujące;

  • Rozmyślanie. Systematyczne rozważanie prawd obyczajowych lub raczej tajemnic Bożych, z którego budzą się afekty woli; na końcu praktyczne postanowienie i prośby. Znane są różne metody i wzorce rozmyślania.
  • Modlitwa afektywna. Działanie umysłu jest uproszczone. Bez dłuższych dociekań rozumowych wola oddaje się afektom – wzbudza akty różnych cnót; wiary, ufności, pokory, miłości, podziwia, adoruje, prosi …
  • Modlitwa prostoty. Dusza czuje się opanowana jedną myślą, jednym uczuciem; trwa przed Bogiem – czy to w uniżeniu i zawstydzeniu własną nędzą, czy w podziwie doskonałości Bożych, w ufnym pragnieniu pomocy dla siebie i drugich, czy w radosnym uniesieniu miłości nieskończonego Dobra, czy w gotowości poświęcenia się sprawie Bożej i zbawieniu bliźnich itp.

Wymienione trzy stopnie są modlitwą zwyczajną, jaką może uprawiać każdy człowiek pracujący z łaską nad postępem w cnocie. Trzeci zwłaszcza stopień nazywa się dość często kontemplacją; kontemplacją czynną, czyli nabytą – w odróżnieniu od kontemplacji biernej, czyli wlanej, w tzw. stanach mistycznych.

Na wyższe stopnie modlitwy myślnej wprowadza człowieka Bóg łaską osobliwą, przez mocniejsze działanie darów Ducha Świętego. Według św. Teresy od Jezusa i św. Jana od Krzyża są one następujące:

  • Modlitwa odpocznienia. Bóg w specjalny sposób bierze na pewien czas duszę w swoje posiadanie, wiąże niejako wolę i jednoczy z Sobą. Rozum i zmysły zachowują nadal swobodę działania.
  • Modlitwa zjednoczenia. Nie tylko wola, ale i rozum są jakby związane i zatopione w Bogu. Dusza trwa w obecności Boga. On blisko – dobry, miłujący Ojciec.
  • Zjednoczenie ekstatyczne. Już nie tylko wola i rozum są pogrążane w Bogu, ale nawet zmysły stają się nieczułe na wrażenia zewnętrzne. Cały człowiek oderwany od świata, a pociągnięty do Boga, z Nim złączony. Wszystko to dzieje się w granicach cnót teologicznych.
  • Zjednoczenie przekształcające. Bóg działa nie tylko na władze człowieka /rozum, wolę, wyobraźnię, zmysły/, ale jakby na samą istotę duszy. Człowiek jest swobodny w swoim działaniu, a jednak czuje, że jest przedziwnie z Bogiem zjednoczony. Cokolwiek czyni, czyni z Bogiem i dla Boga. Zjednoczenie przejściowe nazywają mistycy duchowymi zaręczynami; stałe i jakby nierozerwalne – dachowymi zaślubinami.

W mistycznym zjednoczeniu z Bogiem dusza nie ogląda Boga twarzą w twarz /jak w widzeniu niebieskim/; poznaje Go tylko przez spotęgowaną wiarę; odczuwa Jago duchową bliskość namacalnie przez tajemnicze działanie łaski; czając się złączoną z Bogiem i miłowaną przez Niego, miłuje Go wzajemnie i doznaje szczęścia niewysłowionego. Przeżycia mistyczne hartują duszę, czynią zdolną do wszelkich ofiar.

Z postępem na droczę modlitwy dusze przechodzą różne wewnętrzne próby, które stopniowo oczyszczają i przygotowują do nowych łask. Teologia życia muchowego mówi szeroko o oczyszczeniu czynnym i biernym, o ciemnej nocy zmysłów i ducha.

Od stanów mistycznych należy odróżnić tzw. charyzmaty, czyli nadzwyczajne dary Boże takie jak: widzenia, objawienia, proroctwa, stygmaty, dar uzdrawiania, dar cudów, dar języków itp. Darmo je Bóg rozdziela dla dobra bliźnich. Nie stanowią one świętości ani nie są jej dowodem. Mogą stać się bardziej niebezpieczne, stąd nie są bynajmniej pożądane.

Życie modlitwy w ogóle to wielkie zadanie i praca. Bywa narażone na wiele niebezpieczeństw, trudności i złudzeń. Potrzebne tu wysiłki własne, a często pomoc duchowa z zewnątrz.

  1. Modlitwa błagalna

Modlitwa błagalna bardzo odpowiada naszemu pielgrzymstwu na ziemi. Pismo święte najczęściej o niej wspomina, podaje warunki i wzory. Nie ubliża nam, bo chociaż dzieci Boże – jesteśmy wobec Niego jak żebracy /mendici Dei sumus/.

Konieczność modlitwy błagalnej jest oczywista. Bez Boga nic nie możemy. Kto stoi, może lada próba upaść jak Piotr. Wszelka nasza zdolność od Boga. Stąd tyle napomnień: czuwajcie, módlcie się! Teologia powiedziała już dużo o „wielkim środku modlitwy”, o jej „potędze”.

Mówią niektórzy: „Modlitwa nie jest potrzebna. Bóg dał nam rozum i ręce do pracy …” – Odpowiadamy: modlitwa nie dyspensuje od pracy. Modląc się, uświęcamy naszą pracę, wypraszamy błogosławieństwo. A zresztą jest wiele spraw, które przewyższają wszelkie naturalne możliwości człowieka /np. zbawienie wieczne/.

„Bóg wie, czego nam potrzeba” – mówią inni. – Wie, ale chce abyśmy prosili. Wiele nam daje bez prośby, lecz inne dary uzależnia od naszej modlitwy.

„Bóg od wieków postanowił, co się ma stać i nie może zmienić Swych dekretów ani czynić cudów” – zarzucają inni. – W odwiecznych dekretach Bóg uwzględnił również nasze modlitwy. Modląc się, wypełniamy Boże dekrety. Bóg może czynić cuda, ale tak kieruje biegiem spraw doczesnych, że i bez cudu spełnia przewidziane od wieków nasze prośby. Zresztą, w Bogu nie ma przeszłości ani przyszłości. Rządy świata są w Bogu ustawicznym „teraz”.

Ale czy faktycznie Bóg nas wysłuchuje” Tyle modlitw i błagań wydaje się daremnymi. – Bywają modlitwy, które nie zasługują na wysłuchanie w ogóle lub w dosłownym brzmieniu. Dobra modlitwa zawsze jest wysłuchana w tym, o co prosi, lub doskonalej; nigdy nie zostaje bez zasługi i zbawiennego skutku. Czasem Bóg daje nie to, o co Go proszą, ale coś o wiele ważniejszego. Modlą cię np. o uzdrowienie z ciężkiej choroby ojca – zestarzałego w złem. Bóg wskrzesza z śmierci jego duszę i obdarza go zbawieniem.

Warunki dobrej modlitwy. By nasza modlitwa była skuteczna, należy modlić się: z ufnością, w pokorze serca, z należną czcią i pobożnością, wytrwale, ze zdaniem się na wolę Bożą, w imię Jezusa Chrystusa. Wiele na ten temat mówi teologia, powołując się na przeliczne pouczenia Chrystusa i Apostołów i Ojców Kościoła i świętych wszystkich wieków.

O co się modlić? – „Czego wolno pragnąć, o to wolno prosić” – powiedział św. Augustyn. Można prosić o wszystko, co nam potrzebne w życiu, ale przede wszystkim należy prosić o swoje zbawienie i wszystko, co do niego potrzebne. W tym ufajmy i nie ustępujmy. Rzeczy doczesne o tyle, o ile mają pomóc do zbawienia, według uznania Ojca, który jest w niebie i na każdym miejscu.

Jeżeli chcemy prosić w imię Jezusa Chrystusa, wiedzmy na czym to polega: w łączności z Nim przez wiarę, łaskę i miłość; w intencjach Jego królestwa; przez Jego zasługi; z takim poddaniem się woli Bożej, jak Jego „fiat” w Ogrójcu – „nie moja, Ojcze, ale Twoja wola niech się stanie”.

Kiedy się modlimy, nie bądźmy samolubni. Sprawiedliwi modlą się dużo za braci i za całe Królestwo Boże. Ze względów psychologicznych dobrzej jest wyznaczać sobie intencje bardziej szczegółowe /jak to czyni Kościół w liturgicznych „modlitwach wiernych”/ a nawet konkretne. Modlitwa o dobro duchowe bliźniego nie zawsze osiąga zamierzony cel, gdy człowiek sprzeciwia się łasce Bożej /grzesznik zatwardziały/, lecz zawsze jest dobrym uczynkiem ze strony modlącego się.

Doskonały wzór modlitwy błagalnej dał nam Chrystus w „Ojcze nasz”.

  1. Niektóre inne rodzaje modlitwy

Modlitwa pochwalna. Rozważanie Boga, Jego przymiotów, tajemnic objawionych w dziele Odkupienia przynagla duszę do adoracji, uwielbienia, wyznawanie. Już Stary Testament dostarcza tyle motywów, przykładów, formuł wysławiania – cóż dopiero powiedzieć o Nowym? Bóg się nam ukazał w pryzmacie Człowieczeństwa Chrystusowego – zamieszkał z nami i w nas, darzy nas nieustannie miłością i prowadzi do chwały. Nic dziwnego, że w liturgii Kościoła chwała Boża brzmi w pełnych akordach.

Z modlitwą pochwalną łączy się ściśle dziękczynna. Te same dobrodziejstwa, tajemnice, motywy. Wsłuchajmy się w psalmy Izraela, czytajmy Ewangelię Chrystusa i pisma Apostołów, szczególnie Pawła. Liturgia dźwięczy dziękczynieniem. Msza święta jest Ofiarą „Eucharystyczną”, czyli dziękczynną.

W modlitwie pochwalnej i dziękczynnej dusza napełnia się radością. Radość płynie z pewności naszej wiary, z obietnic niezawodzącej nadziei, z posiadania Boga już tu przez łaskę i miłość, z uświadomionego dziecięctwa Bożego.

Modlitwa przebłagalna. Tajemnica nieprawości szerzy się w świecie, chce udaremnić dzieło rozlewnego Dobra. Ma ona jakaś cząstkę nawet w duszy szczerze szukającej Boga, gnębi niewolą wielu zbłąkanych, razi atmosferę świętości w Kościele. Sprzeciwianie się złu, niszczenie jego zgubnych skutków dokonuje się przez pokutę, przez wynagradzanie naruszonej sprawiedliwości i znieważonej miłości Bożej.

Modlitwa pokutna i wynagradzająca jest zwłaszcza wtedy owocna, gdy świadomie i aktualnie zanosimy ją do Boga w łączności z ofiarą przebłagalną Chrystusa. Wynagradzanie za grzesznych braci jest aktem miłości Boga, bliźniego, Kościoła.

Modlitwa wspólna w rodzinie czy w jakiejkolwiek innej wspólnocie jest aktem społecznym, ma specjalne wartości wychowawcze; dobrze odpowiada ludzkiej naturze; wciąga w służbę Bożą nawet obojętnych. Zresztą Pan Jezus zapewnił, że gdzie jest kilku zebranych w imię Jego, tam On sam znajduje się pomiędzy nimi.

Do modlitw wspólnych trzeba dobierać Odpowiednie formuły – natchnione duchem liturgicznym. W ogóle przy modlitwach ustnych, które stosowane w rozumnym zakresie są bardzo godne polecenia i w praktyce prawie konieczne, trzeba się bronić przed rutyną, zmechanizowaniem, spłyceniem, bezmyślnością. Dlatego ważną jest rzeczą dbać o potrzebne skupienie i uwagę czy to na sens wymawianych słów, czy też na Boga, jak to szeroko omawia teologia życia duchowego.

  1. Modlitwa nieustanna

„Zawsze się trzeba modlić i nie ustawać” – powiedział Pan Jezus /Łuk. 18,1/. Podobnie zachęcał Apostoł: „bez przerwy się módlcie” /1 Tes 5,17/. Jak należy rozumieć te polecenia? Sama zresztą prawdziwa miłość ku Bogu zdaje się domagać nieustannej modlitwy lub przynajmniej stałej pamięci o Nim.

Modlitwa nieustanna w dosłownym znaczeniu nie jest dla człowieka możliwa. Praca umysłowa czy fizyczna wymaga nieraz całkowitego skupienia wszystkich sił ducha. Ciągła pamięć o Bogu wyczerpuje nerwy, męczy, łatwo prowadzi do zniechęcenia. Człowiek nie jest aniołem – musi odpoczywać, zmieniać przedmiot swoich myśli i zainteresowań.

Jak nie można bez przerwy modlić się aktualnie, tak też nie da się ustawicznie przy pracy pamiętać o Bogu, wzbudzać akty strzeliste, kierować ku Niemu swe afekty. To bowiem wymaga ciągłej uwagi, działania umysłu, jest więc modlitwą aktualną w innej formie. Nawet spięci i dusze mistyczne nie potrafią nieustannie myśleć o Bogu.

Słowa Pisma św. o ciągłej modlitwie teologowie rozumieją w następujący sposób, człowiek powinien:

  • myśli, serce i całe życie kierować ku Bogu;
  • modlić się w każdej potrzebie duszy i ciała;
  • modlić się ufnie i wytrwale, z jakąś świętą nieustępliwością, gdy jesteśmy w ciężkim położeniu;
  • tak postępować, by życie nasze było wielbieniem Boga – w myśl powiedzenia św. Augustyna: „zawsze się modli ten, kto zawsze dobrze żyje”.

Naukę teologiczną o nieustannej modlitwie można by streścić następująco:

  • Przede wszystkim należy trwać w łasce uświęcającej i miłości Boga; już przez to samo – życie jest miłe Bogu i zasługujące.
  • Jakiś czas należy poświęcać wyłącznie modlitwie /ćwiczeniom pobożnym/, aby rozbudzić w sobie ducha pobożności i życie teologiczne, szczególnie zjednoczyć się z Bogiem przez aktualną miłość.
  • To aktualne, świadome skierowanie ku Bogu całego serca w modlitwie – powinno być tak mocne, szczere, głębokie, tak nas usposobić i ustawić wewnętrznie, żeby wszystkie nasze codzienne prace, zajęcia i sprawy były wykonywane w duchu miłości, jako spełnianie woli Bożej. Mówi się wtedy, że nasze zajęcia ożywione miłością Bożą są wirtualnie modlitwą, choćbyśmy nawet aktualnie o Bogu nie myśleli.
  • Żeby jednak w ciągu rozlicznych zajęć miłość nie ustawała i nie traciła wpływu na życie, żeby na jej miejsce nie wkradały się uczucia i motywy czysto naturalne, niedoskonałe – należy utrzymywać się w skupieniu, mianowicie przypominać sobie Boga obecnego, odnawiać dobrą intencję, wzbudzać akty strzeliste.
  • To powracanie myślą do Boga w ciągu dnia powinno się odbywać ze swobodą, bez nerwowego napięcia. Przez ćwiczenie i przy rzetelnej pracy nad postępem wewnętrznym – staje się ono coraz częstsze i łatwiejsze. Na wyższych, stopniach modlitwy dusza otrzymuje zwykle osobny dar prawie ciągłego poczucia bliskości Boga. Dar ten sprawia, że dusza jest w jakiś dziwny sposób zjednoczona z Bogiem, co jednak nie przeszkadza jej oddawać się swobodnie i uważnie zwyczajnej pracy.
  • Przy ćwiczeniu się w tak pojętej modlitwie nieustannej dusza nie musi trudnić się w odszukiwaniu Boga ani wysilać wyobraźni. Bóg jest blisko. Jest jako Stwórca w każdym stworzeniu. A jako Ojciec – przez łuskę mieszka w nas i w naszych bliźnich. W specjalny sposób jest też obecny sakramentalnie pod świętymi znakami chleba i wina. W Bogu żyjemy, ruszamy się i jesteśmy. Bóg – cała Trójca – mieszka w świątyni serca sprawiedliwego. Odnajdujemy Go przez wiarę.

Tak więc modlitwa nieustanna to modlitwa życia, czyli ofiarne pełnienie woli Bożej – w duchu miłości – ciągłe podtrzymywanej, odnawianej i umacnianej, szczególnie w czasie dobrze odbywanych ćwiczeń pobożnych.

  1. Modlitwa a działanie

Nie ulega wątpliwości, że życie religijne składa się z modlitwy i pracy. Praca wykonywana w duchu wiary, z dobrą intencją, ożywiona miłością – staje się wirtualnym przedłużeniem modlitwy.

Zachodzi pytanie jaki stosunek i proporcja mają być zachowane między modlitwą i pracą – czy to zwyczajną, codzienną, czy zwłaszcza tzw. działalnością apostolską w ścisłym lub szerszym znaczeniu.

Pytanie to jest uzasadnione z wielu względów. Są typy ludzi więcej lub mniej zdolne i skłonne do modlitwy. Są stany w Kościele, gdzie modlitwa powinna zajmować poczesne miejsce /zakony, kapłaństwo/. Warunki życia tak się nieraz układają, że wobec nawału zajęć zewnętrznych nie ma prawie czasu na ćwiczenia pobożne.

Bywają więc w praktyce różne odchylenia od właściwej miary, szkodliwe przerosty w jednym lub drugim kierunku. Niekiedy przeznacza się za dużo czasu na formalną modlitwę, ćwiczenia pobożne – ze szkodą dla pracy, zdrowia, a nawet dla autentycznej samej modlitwy /przesyt, niechęć, powierzchowność, ucieczka przed trudniejszymi obowiązkami, złudzenia/. Częściej jednak wpada się w inną przesadę: zaniedbuje się i lekceważy modlitwę, a przecenia działalność zewnętrzną /„moją modlitwą jest praca”/.

Większe jest niebezpieczeństwo niedoceniania modlitwy niż jej przerostu. Modlitwa- jaka praca duchowa i refleksyjna, oparta na wierze, pokorze, cierpliwości, i cierpliwie wyczekującej nadziei wymagająca zdyscyplinowania władz wewnętrznych, narażona na oschłości – nie bardzo odpowiada zwłaszcza człowiekowi nowoczesnemu, o umysłowości technicznej, żądnemu swobody, ciągłego ruchu, nowości, szybkich i namacalnych efektów działania. Dla niejednego – „modlitwa jest najcięższą pracą”.

Żeby nie wpaść w „herezję działania”, należy sobie uświadomić niektóre zasady o równowadze modlitwy i pracy.

  • Do uświęcenia życia niezbędna jest modlitwa. Ona uczula człowieka na rzeczy duchowe, jednoczy z Bogiem, sprowadza łaskę, ożywia działalność zewnętrzną. Bez modlitwy duch wietrzeje, wkrada się naturalizm, życie wewnętrzne wegetuje lub wnet – pod wpływem trudności wewnętrznych i zewnętrznych – całkiem zamiera.
  • Nie ma normalnie i na dalszy dystans „ducha modlitwy” ani tzw. „stanu modlitwy” bez formalnego modlenia się, bez poświęcenia jakiegoś czasu ćwiczeniom pobożnym. Szczególnie ważną jest rzeczą uczestniczenie i przeżywanie Mszy św., pilne odbywanie modlitwy myślnej /medytacji – kontemplacji/, lektura duchowna, nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, duchowa łączność z Maryją, skupianie myśli przy Bogu w ciągu dnia.
  • Szczególnie praca apostolska i duszpasterska /nauczanie, głoszenie kazań, szafarstwo sakramentów itp./ wymaga umiejętnego pielęgnowania życia modlitwy. Duch apostolski rodzi się z nadprzyrodzonej miłości Boga i bliźnich. Apostoł pracuje dla Królestwa, przyprowadza do Chrystusa, przemawia z obfitości serca, jest świadom swej łączności z Mistrzem jako żywe narzędzie mocy uświęcającej. To wszystko uświadamia sobie w modlitwie; tam czerpie światło, zapał, moc, wytrwałość.

Doskonała harmonia modlitwy i pracy apostolskiej zachodzi wtedy, gdy modlitwa prowadzi do apostolstwa /wskazuje wielkie zadania, pobudza do gorliwości/, a apostolstwo przynagla do modlitwy /na widok bezmiernych potrzeb ludzkich a niewydolności apostoła/. Zresztą sama modlitwa może być bardzo wydajnym apostolstwem – zwłaszcza połączona z ofiarą trudów codziennej szarzyzny życia i z cierpliwym dźwiganiem dotkliwych dopustów Opatrzności.

Idealny wzór przedziwnej równowagi modlitwy i działalności apostolskiej znajdujemy w Jezusie Chrystusie, który zsynowskiej miłości ku Ojcu – modlił się, pracował i wydał samego ciebie na śmierć – za braci na życie wieczne w zmartwychwstaniu.

PRAKTYCZNE UWAGI UZUPEŁNIAJĄCE

  1. Czy istotnie ludzie się modlą?

Kościół Chrystusowy jest organizmem żywym; żyje życiem Boga. Duch Święty mieszka w nim, kieruje całością i każdą duszą z osobna. Kościół się modli. Łaska nie jest daremna.

Popatrzmy na świętą liturgię. Wejdźmy do świątyń Pańskich, w niedzielę i w dzień. Powszedni. Uchylmy drzwi domów zakonnych … I dusze rzucone w świat szukają Boga. Modlitwę słychać prawie na każdym miejscu. Bóg ma wszędzie swoich wyznawców, którzy Go wielbią w duchu i w prawdzie. Dzieło zbawienia ciągle się dokonuje w nas.

Czy można spotkań także wyższe stopnie modlitwy? – Na pewno są ludzie, którzy się modlą doskonale, nie zdając sobie sprawy ze swoich stanów mistycznych, mistycy tylekroć siedzą w ławkach lub klęczą na posadzkach naszych kościołów i kaplic, zmieszani z tłumem; inni po domach, przy pracy, na łożu boleści … Nie domyślają się oni, nie poznają się na nich drudzy. Bóg ukrywa przed okiem ludzkim swoje nadzwyczajne dary i wie, dlaczego tak czyni. Takie jest zdanie teologów, takie przekonanie mistrzów duchownych. Bądźmy skłonni przyjmować, że wiele więcej rzeczy przedziwnych dzieje się w Królestwie Bożym oprócz tego, co dochodzi do naszej świadomości.

Bywają też dusze świadome wielkich darów otrzymanych od Boga, ale są i takie, które się uważają za pszenicę, a mają wszystkie właściwości kąkolu. Na ziemi tak być musi.

  1. Wychowanie do modlitwy

Duch Uświęciciel działa w duszy na swój sposób, a człowiek działa według praw natury i psychologii. Łaska podnosi naturę, ale jej nie zmienia. Tak trzeba uczyć się modlitwy, jak czytania i pisania.

Historia duchowości mówi o sławnych mistrzach, szkołach, wykładach, dziełach, kierownikach. Chrystus uczył modlitwy, Apostołowie też.

Szkołą modlitwy ma być rodzina, sala katechetyczna, kościół, nowicjat, zakon, seminarium, życie … Mistrzami: rodzice, katecheci, spowiednicy, mistrz nowicjatu, rekolekcjoniści …

Wychowanie do modlitwy ma być umiejętne, roztropne, stopniowe, dostosowane do poziomu, do indywidualności, zgodne z nauką Kościoła. Trzeba poznawać drogi Boże z teologii, z doświadczenia własnego i drugich. Nie kopiować żywcem, nie używać szablonu, nie gwałcić wolnych wzlotów duszy idącej za łaską.

Mistrzowie duchowni nie mogą zadawalać się tylko wskazywaniem najwyższych stopni mistycznego zjednoczenia zBogiem; nie wystarczy powtarzać: „modlitwa jest zapoczątkowaniem wizji uszczęśliwiającej, spontanicznym oddechem duszy, uświadomieniem sobie przebóstwienia swej jaźni w Chrystusie, przebywaniem w wiecznym błękicie ponad chmurami albo na morskim dnie, nie mąconym przez wzbudzone fale na powierzchni …”.

Nie robi źle matka ucząca dziecko czynić poprawnie znak krzyża świętego, ani mistrzyni nowicjatu wprowadzająca nowicjuszki w należyte odbywanie przepisanych przez Kościół praktyk pobożnych – według zasad wypróbowanych od wieków. Ultradźwiękowe odrzutowce ani cała rozwijająca się wspaniale astronautyka nie dowiodły nieużyteczności zwyczajnych środków lokomocji ziemskiej, a podobno do końca świata nie braknie ludzi, którzy będą po ziemi chodzili pieszo. Ludzie nie są aniołami.

  1. Ku źródłom

Dziś teologia i asceza zwraca się ku źródłom, ku autentycznym wzorom. Podobnie modlitwa. Skarbnicą i szkołą modlitwy – Pismo święte i liturgia. Stary Testament trzeba oświetlić Nowym, objaśniać, tłumaczyć, bo wielu maluczkich gorszy się Mojżeszem i prorokami. Podobnie liturgia wymaga stopniowego wprowadzenia, do jest duchowo niestrawna.

W Ewangelii należycie odczytanej stykamy się bezpośrednio z Mistrzem świętości, słyszymy naukę, widzimy wzory wszelkich form modlitwy: modlitwy pokory celnika, wytrwałości niewiasty Chananejskiej, modlitwy skruchy łotrowej, modlitwy łez i wdowieństwa matki młodzieńca z Naim, modlitwy zmęczonych oczu i pustych żołądków przed cudownym rozmnożeniem chleba, modlitwy kalectwa i nędzy, wzbudzającej litość Pana …

Również w dziełach Ojców Kościoła, w pismach i życiu świętych znajdujemy cenny materiał modlitewny. Wielu świętych miało osobny dar odnajdywania i wielbienia Boga w przyrodzie. Świat stworzony to bogato ilustrowana księga o Bogu i Jego przymiotach. Bóg jest wszędzie i we wszystkim.

  1. Studium religijne – lektura

Duch wieje, gdzie chce; Bóg wyciera maluczkich i sadza z książętami swego ludu; miara łaski nie zależy od darów naturalnych. Nie ulega jednak wątpliwości, że zasadniczo wzbogacanie umysłu wiedzą religijną jest podatniejszym gruntem życia modlitwy, natomiast płycizna umysłowa nie sprzyja rozwojowi prawdziwej pobożności, łatwo przeradza się w fałszywą dewocję. Jest to psychologicznie uzasadnione i stwierdzone doświadczeniem. Kościół nie przestaje zachęcać do studium źródeł Objawienia i ciągłego pogłębiania znajomości tajemnic.

Kto pragnie postępu w życiu wewnętrznym, powinien bogacić swój umysł w miarę możności przez studium nauk teologicznych, a przynajmniej poważnie traktować systematyczną lekturę duchowną. Czytać zwłaszcza o Chrystusie, o życiu łaski, o modlitwie, o pełnieniu woli Bożej, o apostolstwie. Wielką zachętą do cnoty bywa czytanie dobrych życiorysów świętych. Przede wszystkim jednak Chrystus w swoich tajemnicach.

  1. Po drogach modlitwy myślnej

Modlitwa myślna ma już od dawna ustaloną opinię w teologii życia duchowego. W praktyce napotyka widocznie na poważne trudności, skoro bynajmniej nie jest tak stosowana, jakby według poleceń Kościoła należało. Zdaje się, że i ci, którzy ją według regulaminów stale odbywają, nie zawsze dobrze wykorzystują czas na nią przeznaczony.

Modlitwa nie zawsze i nie każdemu przychodzi łatwo. Wymaga osobistego wkładu pracy i pilności. Należy zaznajomić się z różnymi metodami, a mieć własną i zasadniczo trzymać się jej, dopóki łaska nie pokieruje inaczej.

Modlitwa myślna w dużej mierze uzależniona jest od warunków zewnętrznych i wewnętrznych. Stosowny czas – odpowiednie miejsce – należyta postawa i ułożenie ciała. Spokój ducha, skupienie. Dobre przygotowanie dalsze i bliższe.

Wydatną pomocą jest dobra książka. Zwyczajnie zaczyna się od czytania. Sposób przeprowadzenia medytacji czy kontemplacji niech będzie prosty, mający na celu zjednoczenie. Postanowienia szczegółowe nie są istotnym czynnikiem modlitwy myślnej. Zjednoczenie z Bogiem zwolna przekształca obyczaje.

Baczność przed złudzeniem. Nie uważać za modlitwę myślną rozigranego marzycielstwa czy dobrowolnego rozproszenia. Rozczytujący się w dziełach mistycznych mogą dość łatwo wmówić w siebie wysokie stopnie kontemplacji, do których bardzo im daleko.

Probierzem dobrej modlitwy jest życie – pełnienie woli Bożej na co dzień.

  1. W parze z rozwojem życia dachowego

„Kto umie dobrze się modlić, umie też dobrze żyć” – mawiali starzy. Te dwie rzeczy idą w parze. Modlitwa nie może się rozwijać bez samozaparcia i równoczesnego ćwiczenia się w gruntownych cnotach teologicznych i obyczajowych.

Wierność w pełnieniu przykazać ośmiela serce wobec Boga; niewierność łasce i natchnieniom – onieśmiela. Grzech krępuje duszę i udaremnia wzlot; trwanie w grzechu oddala i odwraca umysł i serce od Boga. Kto chce dobrze się modlić, niech unika złego, a czyni dobrze – według szczerego sumienia.

  1. Wobec trudności i niebezpieczeństw

Najczęstsze trudności i niebezpieczeństwa w modlitwie: oschłości, roztargnienia, nadmiar pracy, ociężałość, zniechęcenie, powierzchowność, zmechanizowanie, oziębłość.

Oschłości – czyli brak pociech i wewnętrznego zadowolenia na modlitwie mimo dobrej woli i szczerego szukania Boga – powstają zwykle z przemęczenia, wyczerpania nerwowego, oswojenia się z tajemnicami czy pewnego przesytu duchowego. Nie szkodzą duszy, jeszcze ją hartują. Początki życia duchowego zwykle obfitują w pociechy; w dalszych etapach karmi Bóg duszę pokarmem dorosłych, prowadzi drogą stromą, ciernistą. Wartość modlitwy nie w uczuciu, lecz w szczerej woli. Modlitwa – chwaleniem Boga, nie szukaniem własnej przyjemności. Bóg jest blisko, choć wydaje się tak daleko. On się nie zmienia, zmieniło się tylko nasze samopoczucie.

Roztargnienia – są nieuniknione. Taka już jest struktura naszego umysłu. Czasem przyczyną ich nasilenia: życiowe kłopoty, brak przygotowania serca, wyczerpanie psychiczne. Gdy nie są dobrowolne, nie szkodzą modlitwie; nie daje ona wprawdzie wewnętrznego wypoczynku i pokrzepienia, ale za to utwierdza w pokorze, chroni od złudzeń; mimo wszystko jest zasługująca.

Nadmiar pracy zagłusza ducha. Gdy ona podjęta z posłuszeństwa, Bóg widzi i poratuje; gdy człowiek samowolnie rzuca się w wir zajęć, zatraca coraz bardziej kontakt z Bogiem.

Gdy dusza wpadnie w jakieś odrętwienie, poczuje się bezwolną i niemą przed Bogiem jak kloc, jak bryła lodu, a nie zna przyczyny tego stanu – niech, się upokorzy, a patrząc miłosiernie na Pana, niech spokojnie powtarza: Panie, poratuj; Jezusie Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną; Panie Ty wiesz, Ty wszystko wiesz … Albo niech z wolna szepce: Ojcze nasz, lub inną modlitwę podobną.

Ale baczność przed zniechęceniem, rutyną, oziębłością.

  1. O kierownictwo duchowe

Spodobało się Boga zbawiać i uświęcać ludzi przez pośrednictwo ludzi. W jakiej mierze uzależnia On losy jednego człowieka od drugiego, to tajemnica. Prawdopodobnie wiele dusz dobrej woli nie wykorzystuje talentów Bożych i możliwości rozwoju życia łaski, gdyż nie ma im kto pomóc. Częstokroć wierni odczuwają potrzebę kapłanów – psychologów, kapłanów – kierowników, szukają ich.

Warto pogłębiać w sobie życie modlitwy i studiować drogi Boże w duch apostolskim: aby umieć pomagać braciom i siostrom w dążeniu do Boga. Odnowa Kościoła dokonuje się przez uświęcanie poszczególnych dusz.

Szczególnie ci, którym Bóg powierzył odpowiedzialną troskę o dusze – przełożeni zakonów, seminariów i innych, podobnych instytucji – powinni dać swoim podwładnym wychowawców i kierowników obeznanych z nauką doskonałości. Trzeba ich przygotowywać, urabiać.

Obszerne pole do pracy mają duszpasterze, rekolekcjoniści, spowiednicy. Potencjał duchowy wierzących jest bogaty. Trzeba rzucać ogier, a zapłonie.

  1. Myśli Stolicy Apostolskiej co do modlitw zakonnic

Z różnych dokumentów i praktyki Św. Kongregacji do Spraw Zakonnych wnioskujemy jaka jest myśl Stolicy Apostolskiej odnośnie do modlitw zakonnic.

Nie ma życia zakonnego bez modlitwy. Domy zakonne mają być ogrodami specjalnie pielęgnowanej, autentycznej pobożności. Zakonnica to dusza oddana modlitwie jako dziełu czci Bożej. Prymat modlitwy przed działalnością.

Modlitwa jest środkiem zdobywania doskonałości. Powinna być dobrze zorganizowana. Przełożeni zapewniają podwładnym odpowiedni czas na wspólne ćwiczenia pobożne i na modlitwę indywidualną.

Rozkład dziennych zajęć powinien być taki, aby jak najwięcej członków mogło uczestniczyć w ćwiczeniach wspólnych. Kto nie może, uzupełnia prywatnie.

Modlitw ustnych i wspólnych nie za mało, nie za dużo – zależnie od charakteru zgromadzenia. Modlitwa ma odpowiadać celowi zakonu i duchowi założycieli. Zachować właściwą proporcję między modlitwą i pracą.

Co pewien czas należałoby przeprowadzić rewizję modlitewników, zwyczajników, ceremoniałów. Nie skracać czasu przeznaczonego na modlitwę, ale raczej ograniczać modlitwy ustne na rzecz modlitwy prywatnej, indywidualnej.

Wystrzegać się sentymentalizmu, przeładowania, bezduszności, nudnego, powtarzania tych samych formułek. Formuły powinny być godne, treściwe, raczej krótkie, odpowiadające psychice, w miarę możności zaczerpnięta z liturgii.

Nie krępować ducha. Pobożność opierać na dogmacie i pogłębianej kulturze religijnej. Wykorzystać coroczne ćwiczenia duchowne i miesięczne dni skupienia. 

  1. Dla rekolekcjonisty
  • Rekolekcjonista wtedy będzie mówił z pożytkiem, gdy sam się modli, zna teologię duchowości, zetknął się z duszami szukającymi bogomyślności.
  • Na rekolekcjach nie powinno się pomijać nauki o modlitwie. Temat zasadniczy. Można mu poświęcić kilka nauk.
  • Mówić pozytywnie i konstruktywnie. Nie budzić uprzedzeń, nie zniechęcać; bez ośmieszania czy lekceważenia pewnych, pobożnych praktyk.
  • Nauki o modlitwie opierać na solidnych podstawach teologicznych; przedstawiać jej związek z takimi tajemnicami, jak: Chrystus, Ciało Mistyczne, dziecięctwo Boże, obecność Boża w nas, sakramentalne źródła łaski.
  • Treść czerpać ze źródeł: Pismo Święte, liturgia, Ojcowie, wzory świętych, dekrety soborowe. Szczególnie Ewangelia.
  • Niech też omamia szczegółowo zasadnicze praktyki pobożne, zwłaszcza – oprócz sposobu korzystania zliturgii – modlitwę myślną.
  • Nie narzucać praktyk czy metod własnych ani czyich; przedstawiać obiektywnie, zostawić wolność; pomagać do modlitwy indywidualnej.
  • Zwracać uwagę na rodzaj słuchaczy: poziom intelektualny, zaawansowanie w życiu duchowym /początkujący, postępujący, doskonali/.
  • Omawiać modlitwę nie w oderwaniu, teoretycznie, lecz w związku z całym realizmem reszty życia duchowego według ascezy wieczystej /zaparcie się siebie, praca, prawdziwa cnota/. Nie obiecywać świętości za darmo. Strzec się kwietyzmu lub fałszywego mistycyzmu; pamiętać, że łatwo jest powtarzać „Panie, Panie”, ale do świętości trzeba koniecznie pełnić wolę Ojca Niebieskiego.
  • Uczyć modlitwy nieustannej, godzenia modlitwy z działalnością zewnętrzną, skupienia myśli i serca w Bogu mieszkającym w duszy sprawiedliwego; skupienia i modlitwy nawet przy zgiełku maszyn i pośród ludzkiego mrowia.
  • Uczyć modlitwy społecznej, apostolskiej, eschatologicznej – o uświęcenie własne i bliźnich; za władze świeckie; o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne; za apostołów; o rozwój Kościoła; o objawienie się chwały Chrystusa Zmartwychwstałego.
  • Rekolekcjonista uświadamia sobie tę prawdę, że podejmując się prowadzenia rekolekcji zespołów zakonnych czy innych podobnych, bierze na siebie jakąś część moralnej odpowiedzialności Przełożonych za wychowanie podwładnych do życia modlitwy i doskonałej miłości.

ZAKOŃCZENIE

Oby niniejszy elaborat, choć bardzo niedoskonały, ale na pewno podyktowany szczerą chęcią przysłużenia się ludziom prawdziwie szukającym Boga – istotnie przyczynił się w pewnej mierze do postępu w modlitwie zwłaszcza tym, do których Chrystus w szczególny sposób kieruje swe oczy, Serce i zachętę” „bądźcie doskonałymi”.

„Panie, naucz nas modlić się”

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda