Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyNauczanie Kościoła o życiu konsekrowanym Żuchowski Alojzy SAC, Wytyczne do formacji zakonnej w dokumentach soborowych

Żuchowski Alojzy SAC, Wytyczne do formacji zakonnej w dokumentach soborowych

Redakcja
Alojzy Żuchowski SAC

WYTYCZNE DO FORMACJI ZAKONNEJ W DOKUMENTACH SOBOROWYCH

 

 

Mówić o odnowie życia zakonnego, to mieć przed oczyma również formację zakonną, gdyż „przystosowana odnowa życia zakonnego zależy najbardziej od formacji członków” /PC, n. 18/.

Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że wyrażenie „formacja zakonna” przyjmuje różne znaczenie. Samo słowo „formacja”, jakkolwiek nie nowe, nabiera dziś znaczenia nowego. Podobny proces przechodzi ono i w językach obcych /francuski, włoski, angielski/. W dokumentach soborowych słowo „formacja” używane jest zamiast łacińskiego „institutio”. Treść ostatniego pojęcia określa cytowany przez dokumenty soborowe /OT/ Statut Generalny dołączony do Konstytucji Apostolskiej „Sedes Sapientiae”. W zakres pojęcia „institutio” wchodzi: „instructio” – pouczenie, „educatio” – wychowanie, „formatio” – wyrobienie /St. Gen., art. 2/.

Raz więc słowo „formacja”, tłumaczone dosłownie np. z łaciny lub włoskiego oznaczać będzie to, co potocznie rozumiemy przez wychowanie, kiedy indziej zaś „formacja” jako „institutio” oznaczać będzie całokształt przygotowania, a nie tylko zastosowanie ogólnych zasad kształcenia i oddziaływania w konkretnym przypadku na wolę człowieka.

W tym miejscu mówimy o „formacji zakonnej”. Oznacza ona często przygotowanie do życia według rad ewangelicznych we wspólnocie zakonnej. Dziś zwyczajnie przez formację zakonną – „institutio religiosa” – rozumie się całokształt przygotowania do życia i działalności zakonnej. W takim znaczeniu używa pojęcia „institutio” Statut Generalny /art. 1: „integra … sub triplici respectu vocationis religiosae clericalis et apostolicae”/; podobnie rozumiane jest ono w dekrecie „Perfectae Caritatis”, gdzie mowa jest o formacji członków jako formacji zakonnej, apostolskiej, naukowej i technicznej /n.18/.

W referacie będziemy używali wyrażenia „formacja zakonna” w znaczeniu szerokim, a więc będziemy brali pod uwagę wszystkie środki oddziaływania oraz przygotowanie tak do życia według rad ewangelicznych, jak również do działalności zgodnej z celami poszczególnych Instytutów zakonnych.

W związku z tym należy zrobić jeszcze jedno rozróżnienie. Cała formacja zakonna dokonuje się niejako podwójnym torem. Pierwszy – to formacja tych, którzy zmierzają do życia zakonnego połączonego ze święceniami kapłańskimi; drugi – to formacja osób pozostających w życiu zakonnym bez święceń, a więc braci i sióstr zakonnych. Jednak i w tej drugiej grupie formacja nie miała charakteru jednolitego. Często była ona dłuższa i solidniejsza dla braci w zgromadzeniach niekleryckich, jak i dla tych sióstr, które spełniały główne zadania /siostry dawnego pierwszego chóru/ w zgromadzeniach żeńskich.

Można postawić też pytanie, w jakich dokumentach soborowych należy szukać wytycznych do formacji zakonnej? Ich ilość będzie się powiększała w miarę rozszerzania znaczenia pojęcia samej „formacji zakonnej”.

Przytoczone na początku zdanie o formacji zakonnej /PC, n.18/ mówi o całej przystosowanej odnowie zakonów. Pełna odnowa, to przegląd całego życia zakonnego w świetle wszystkich dokumentów soborowych; wszystkie bowiem dokumenty mówią o odnowie Kościoła, a zakony są żywą jego cząstką i należą „nienaruszalnie do jego życia i świętości” /LG, n.44/. Podobnie ujmuje to M. p. „Ecclesiae Sanctae” /wstęp/. Same założenia przystosowanej odnowy /PC, n.2/ wymagają znajomości wszystkich zasadniczych soborowych dokumentów, aby można było przeprowadzić odnowę zgodnie z zasadami wszelkiego życia chrześcijańskiego, brać pełny udział w życiu Kościoła, posiadać należyte poznanie obecnych czasów i ludzi oraz potrzeb Kościoła. Zagadnienia te omawiane są w różnych dokumentach.

Jeszcze jeden moment wskazuje na konieczność brania dokumentów w całości. Sobór dążył do niepowtarzania się; poszczególne dokumenty wzajemnie się uzupełniają: podstawą dekretu „Perfectae caritatis” jest Konstytucja dogmatyczna o Kościele, zagadnienia zakonne dotyczące stosunku do biskupów zostały przesunięte z dekretu PC, do dekretu o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele; uzupełnieniem w pewnym znaczeniu, dekretu o formacji kleru jest dekret o życiu i zadaniach kapłanów.

Bliższym źródłem wytycznych do formacji zakonnej są te dokumenty soborowe, które mówią bezpośrednio o życiu i działaniu Instytutów Zakonnych, a więc: rozdz. V i VI „Lumen Gentium”, dekret „Perfectae caritatis”, dekret „Optatam totius”, który wprost mówi o formacji kleru diecezjalnego, ale odnosi się również do formacji kleru zakonnego oraz M. p. „Ecclesiae Sanctae” /n. 33-38/. Należą tu również pewne przepisy innych dokumentów traktujących wyraźnie o zakonnikach, zwłaszcza Konstytucja o Św. Liturgii i dekret o działalności misyjnej Kościoła. Konkretne zaś przepisy określające przebieg ścisłej formacji zakonnej podane są w: PC, n. 18; M. p. „Ecclesiae Sanctae” n. 33-38 i „Optatam totius”.

NOWA STRUKTURA FORMACJI ZAKONNEJ

W czasie Soboru i w okresie posoborowym mówiło się wiele o podniesieniu znaczenia życia zakonnego w Kościele. Rozdz. VI Konstytucji dogmatycznej o Kościele ma być najoczywistszym znakiem awansu życia zakonnego. Pełniejsze włączenie zakonów w dzieła apostolskie jest dla jednych podkreśleniem roli zakonów w Kościele, dla innych zaś jest przyczyną mogącą osłabić nurt życia zakonnego, pozbawić go w dużym stopniu niezależności, Wydaje się jednak, że rozdz. VI „Lumen Gentium” jest autorytatywnym stwierdzeniem tego, co istniało od wieków. Włączenie natomiast w prace apostolskie jest innym ukierunkowaniem działalności apostolskiej, która widoczna była zawsze w okresach żywotności każdej rodziny zakonnej. Podkreślenie pełnej wartości życia zakonnego widzimy w innym postanowieniu soborowym, a mianowicie w niepozornym na zewnątrz postanowieniu n. 18 PC.

W historii życia zakonnego zauważamy zasadniczą ewolucję idącą od rozumienia życia zakonnego jako pójścia drogą rad ewangelicznych w życiu wspólnym, do życia zakonno-apostolskiego i to przede wszystkim w zakresie pracy kapłańskiej. W zakonach żeńskich zaś – od życia zakonnego o przewadze kontemplacji, do życia zakonnego o przewadze posługi charytatywnej, oświatowej czy misyjnej, równorzędnie przechodziła też ewolucję formacja zakonna. W zakonach męskich akcentowano formację zakonno-klerycką, w zakonach żeńskich natomiast zajęto się przede wszystkim przygotowaniem do posługi nauczania, pielęgnowania i opieki nad dzieckiem. Samo przygotowanie do życia zakonnego jako takiego nie zajmowało właściwego mu miejsca. W wyniku takiej sytuacji Sobór Trydencki zmuszony był wprowadzić obowiązkowy rok nowicjatu. Przez cztery wieki formacja tych, którzy nie otrzymywali święceń lub nie zajmowali się fachową posługą, ograniczała się więc do rocznego nowicjatu.

Zdawano sobie sprawę z braków w przygotowaniu do życia zakonnego, ale mimo to, do ostatniego Soboru nie wprowadzono zasadniczej zmiany, jakkolwiek Kongregacja dla Spraw Zakonnych zajmowała się problemami formacji. Dowodem tego jest Konstytucja „Sedes Sapientiae” i dołączony do niej Statut Generalny.

Kto wie, czy jednym ze źródeł współczesnego kryzysu życia zakonnego nie jest dysproporcja między formacją czysto zakonną a przygotowaniem do działalności. Sobór postanowił zasadniczo temu zaradzić. Oparł się na próbach podejmowanych w tej dziedzinie w ostatnich zwłaszcza latach. Nakazał dalsze obowiązkowe przygotowanie po nowicjacie. „… zakonników bez święceń, ani zakonnic nie można bezpośrednio po nowicjacie przeznaczać do dzieł apostolskich, lecz ich formację zakonną i apostolską, naukową i techniczną, nawet po uzyskaniu odpowiednich tytułów, należy odpowiednio w dalszym ciągu prowadzić w domach do tego przeznaczonych” /PC, n. 18/.

W powyższym tekście warto podkreślić kilka momentów, które pozwolą lepiej zrozumieć jego treść oraz ocenić znaczenie nowego zarządzenia w odniesieniu do formacji.

1. „nie można bezpośrednio po nowicjacie przeznaczać do dzieł apostolskich”. U podstaw tego zakazu może leżeć przekonanie, że młody profes czy profeska bezpośrednio po nowicjacie nie ma odpowiedniego przygotowania do podjęcia pracy apostolskiej. Gdyby chodziło tylko o przygotowanie naukowe czy techniczne, zakaz nie miałby często uzasadnienia, gdyż do nowicjatu wstępują też kandydaci z odpowiednim przygotowaniem /zawód, katechetyka, pielęgniarstwo itp./ Chodzi tu o coś więcej – o brak głębszego przygotowania zakonnego i apostolskiego. Stąd więc zakaz kierowania do prac apostolskich po nowicjacie i konieczność dalszej formacji.

W przytoczonym wyżej zakazie zawarte jest pośrednio stwierdzenie, że nie można podejmować dalszej formacji już w czasie wykonywania dzieł apostolskich. Dzieła te bowiem będą przeszkadzały w systematycznym przygotowywaniu albo będą wykonywane w sposób nieodpowiedni.

2. Zakres dalszej formacji przekracza zakres ustalony dla nowicjatu. W nowicjacie zwraca się uwagę przede wszystkim na formację zakonną w znaczeniu ścisłym. Chodzi o wprowadzenie w życie zakonne. Formacja ponowicjacka prowadzi do pogłębienia życia zakonnego, ale zarazem przygotowuje do dzieł apostolskich, tak przez formację naukową jak i techniczną. Warto zwrócić uwagę na wyrażenie użyte w tekście: „nawet po uzyskaniu stosownych tytułów”. Zakłada się niejako, że formacja powinna prowadzić, przynajmniej z reguły, do uzyskania stosownych tytułów, choć te ostatnie nie są ostatecznym kryterium przygotowania, gdyż nawet po ich otrzymaniu należy formację prowadzić. Kładzie się przez to nacisk na możliwie najlepsze przygotowanie. Z drugiej strony przez zwrócenie uwagi na „stosowne tytuły” podkreśla się, że nie chodzi o formację bardzo powierzchowną, o jakieś tylko wprowadzenie w pracę, ale o systematyczne przygotowanie. Jest to tym bardziej zrozumiałe, że prowadzenie dzieł apostolskich w obecnych warunkach ze względu na przepisy państwowe, bardzo często wymaga odpowiednich tytułów i brak tych kwalifikacji uniemożliwia podjęcie pracy.

3. „w dalszym ciągu” – słowa te, jak również wyrażenie „bezpośrednio po nowicjacie” – nasuwają pytanie: jak długo ma trwać nowy okres formacyjny? Uwagi podane uprzednio wskazują, że chodzi o okres kilku lat. Tyle bowiem czasu wymaga uzyskanie tytułu, jeżeli pominiemy dyplomy, które można uzyskać po przejściu krótkiego przeszkolenia czy kursu. Bliższe wyjaśnienia na ten temat znajdujemy w „Ecclesiae Sanctae”, gdzie czytamy: „ winno być w zasadzie przedłużone dla braci w zakonach laickich i dla sióstr w Instytutach oddających się pracom apostolskim, na cały okres ślubów czasowych, jak to już istnieje w wielu Instytutach pod nazwą junioratu lub scholastykatu lub inną” /n. 35/.

Do ważności profesji wiecznej prawo kanoniczne wymaga jednego roku nowicjatu i trzech lat profesji czasowej, z wyjątkiem tych wypadków, kiedy do wspomnianego aktu brak odpowiedniego wieku. Istnieje jednak wiele Instytutów zakonnych, w których obowiązują dwa lata nowicjatu oraz pięć lub sześć lat profesji czasowej. Jak długo więc powinien trwać okres formacji po nowicjacie? Święta Kongregacja dla Spraw Zakonnych we wskazaniach z dnia 7.III.1967 roku, wypowiada się za zachowaniem pięciu profesji czasowej i raczej jednego roku nowicjatu, z tym, że wwyjątkowych wypadkach można konkretnej nowicjuszce przedłużyć nowicjat, jak również i okres profesji czasowej. Jest to jednak tylko sugestia a nie nakaz, gdyż prawo kanoniczne w tej dziedzinie nie uległo zmianie. Dążność do skrócenia nowicjatu jest zrozumiała ze względu na przedłużenie całego okresu formacji na lata procesji czasowej tj., na juniorat.

4. Dalszą formację należy prowadzić „w domach do tego przeznaczonych”. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo dla młodych zakonnic, które w okresie formacji będą poza domami przeznaczonymi dla celów formacyjnych. Cały bowiem wysiłek mogą skierować na przygotowanie naukowe i techniczne, z zaniedbaniem przygotowania zakonnego i apostolskiego, albo też łatwo zostaną włączone do zadań prowadzonych w danym domu, ze szkodą dla ich formacji. Ponadto chodzi o stworzenie atmosfery właściwej domom formacyjnym, która silnie działa na postawę wewnętrzną młodych zakonników i zakonnic.

Z drugiej jednak strony zaznacza się, że bracia i siostry o ślubach, czasowych mogą być w różnych domach. Stąd wniosek, że w prowincji może być więcej junioratów. Jest to czasem konieczne ze względu na różne możliwości poszczególnych domów w dziedzinach przygotowania, zwłaszcza naukowego i technicznego. Junioryści czy juniorystki muszą być pod specjalną opieką; dekret PC wprawdzie o tym nie wspomina, lecz taka wytworzyła się praktyka tam, gdzie wprowadzono junioraty /por. Abp Philippe, Lo Juniorato/.

5. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, co podkreśla „Ecclesiae Sanctae”: „Dalsze kształcenie /formacja/ …, które jest bezwzględnie konieczne dla wszystkich osób zakonnych, również uprawiających życie kontemplacyjne, winno być w zasadzie dla braci w zakonach laickich i dla sióstr oddających się pracom apostolskim …” /35/. Juniorat jest konieczny dla wszystkich, nawet kontemplacyjnych zakonów, ale nie wszędzie musi on trwać przez cały okres ślubów czasowych. To dotyczy tylko braci w zakonach laickich i sióstr w Instytutach oddających się pracom apostolskim. Cały okres ślubów czasowych musi być przeznaczony na juniorat tam, gdzie chodzi a członków spełniających główne zadania Instytutu. Nie znaczy to jednak, by dla braci w Instytutach kleryckich nie można było przedłużać okresu formacji na cały okres ślubów czasowych, co byłoby zupełnie zrozumiałe w związku ze zmianą zadań, jakie obecnie wyznacza się braciom nawet w Instytutach kleryckich /wyrównanie na płaszczyźnie zakonnej/.

Nowa struktura formacji zakonnej przypomina w pewnym stopniu przygotowanie do kapłaństwa w seminariach duchownych. W dziedzinie zakonnej jednak wprowadzenie w życie nowych wytycznych jest chyba jeszcze trudniejsze niż zorganizowanie seminarium duchownego dla rodziny zakonnej. Wymagane przygotowanie ma tutaj szerszy zakres. Zadania zakonów nie posiadają ściśle określonego kierunku, ani gdy chodzi o przygotowanie techniczne, ani naukowe. Wysyłanie do ośrodków świeckich, zarówno w celu uzyskania matury jak i dyplomu specjalistycznego, łączy się z wieloma niebezpieczeństwami. Łatwo przy zdobywaniu właściwej formacji doktrynalnej i technicznej stracić to, co się zyskało w nowicjacie lub na początku junioratu.

Trzeba więc organizować przygotowanie we własnym zakresie albo na płaszczyźnie międzyzakonnej, albo wreszcie tworzyć dobre ośrodki, gdzie będzie można poza domami zakonnymi zdobywać bezpiecznie potrzebną formację.

Duża trudność przy wprowadzaniu w życie nowej formacji zakonnej tkwi w tym, że przez kilka lat nie będzie można posyłać na placówki młodych zakonników czy zakonnice. Spowoduje to zrozumiałą konieczność ograniczenia już wykonywanych dzieł. Sprawa jest bardzo skomplikowana, gdyż nikt nie chce zrezygnować z pracy sióstr czy wyrzec się dopływu nowych braci do domów zakonnych.

Wcale nie najmniejszej miary jest problem materialny. Przedłużenie formacji łączy się nie tylko z zatrzymaniem ludzi, ale wymaga nadto specjalnych nakładów finansowych /utrzymanie i pomoce naukowe/.

Wymienione trudności są raczej natury zewnętrznej. Jest jednak i trudność wewnętrzna. Można tu wykorzystać doświadczenie zakonów kleryckich jak również zgromadzeń żeńskich. Juniorat obejmuje w założeniu formację zakonną, apostolską, i naukową lub techniczną, Z formacji zakonnej nie zdaje się egzaminów, kryteria uzyskanych postępów są trudne. Stąd stała pokusa przeceniania formacji naukowej i technicznej, przy równoczesnym zacieraniu ducha zakonnego i charakteru własnej rodziny zakonnej. Nawet najwyższa wiedza może się teoretycznie łączyć z wykonywaniem najprostszych zajęć, lecz w praktyce ten wzajemny stosunek układa się różnie – może powstać nowy podział klasowy.

Kościół zdaje sobie sprawę z trudności tego zagadnienia i dlatego w „Ecclesiae Sanctae” pośrednio zaleca bardzo wielką roztropność. „Formacja osób zakonnych … niech będzie zorganizowana na jedną modłę we wszystkich instytutach zakonnych, ale trzeba uwzględnić właściwy charakter każdego Instytutu” /n. 33/. Formację … „należy przeprowadzić w sposób odpowiadający każdemu Instytutowi” /n. 35/. W wypadkach korzystania z pomocy innych zakonów „Ecclesiae Sanctae” zaznacza: „uwzględniając zawsze formację właściwą każdemu zakonowi, można to będzie uzupełnić przez braterską współpracę większej liczby Instytutów” /n. 37/.

Wprowadzenie więc w życie ogólnych zasad wymaga olbrzymiej troskliwości poszczególnych Instytutów, aby przez niewłaściwe rozumienie nowej formacji nie wyrządzić więcej szkody niż pożytku. W takim też ustawieniu każdy zakon powinien opracować własną instrukcję o formacji zakonnej /„Ecclesiae Sanctae” n. 38/. Dotychczasowa jednolitość formacji była zabezpieczona specjalnymi uprawnieniami mistrzów i mistrzyń nowicjatów, obecnie zaś, gdy formacja systematyczna rozciąga się na wiele lat i będzie odbywała się w różnych domach, trzeba koniecznie czuwać nad utrzymaniem tej jednolitości. Dotychczasowe przepisy zawarte w konstytucjach czy zwyczajnikach są niewystarczające i stąd nakaz opracowania „własnych i stosownych przepisów o formacji zakonników” /„Ecclesiae Sanctae”, n. 38/.

NOWA TREŚĆ FORMACJI ZAKONNEJ

Poza nową strukturą formacji zakonnej Sobór wypełnił ją też nową treścią. Wyraz „nowa” ma tu znaczenie względne. Bardzo często rzeczy uważane za nowe odnajdujemy już u Założycieli czy w najlepszej tradycji życia zakonnego. Są to jednak treści nowe, jeżeli porówna się je z dotychczasową praktyką formacyjną w wielu rodzinach zakonnych.

Jakie to nowe zasady stawia Sobór w odniesieniu do formacji zakonnej? Mówi o nich cały dekret o przystosowanej odnowie, kiedy przedstawia życie zakonne przystosowane do warunków współczesnych. O nowych treściach i nowych formach mówi również dekret o formacji kapłańskiej.

Zwróćmy uwagę na niektóre wytyczne z tej dziedziny.

1. We współczesnej formacji zakonnej trzeba ustawicznie wracać do „źródeł wszelkiego życia chrześcijańskiego” /PC, n. 2/; „ostateczną normą życia zakonnego jest naśladowanie Chrystusa ukazane w Ewangelii” /PC, n. 2a/; formacja zakonna ma przygotować do brania udziału w życiu Kościoła /PC, n. 2c/.

Nie są to, ściśle biorąc, zasady nowe: św. Benedykt, święci Franciszek i Dominik, jak również i liczni najnowsi Założyciele wyraźnie podkreślają te same założenia. Zdarzało się jednak, że elementy właściwe danemu zakonowi przesłaniały zasady ogólne, z których tamte wyrosły: poczucie wspólnoty z Kościołem osłabiło zainteresowanie własnymi sprawami; modlitwę liturgiczną zaś – własne praktyki ascetyczne i modlitewne. Stąd konieczność przypomnienia ogólnych zasad i budowania na nich całego życia zakonnego. To zabezpieczy niektóre rodziny zakonne, zwłaszcza małe, przed pewnego rodzaju „zaściankowością”.

Kościół nie chce zacierać przekazanego przez Założycieli czy tradycję charakteru poszczególnych zakonów, lecz tylko pragnie, by on zajmował właściwe miejsce.

2. Nowa formacja zakonna musi przygotować do dialogu ze współczesnym światem. „Żeby jednak przystosowanie życia zakonnego do wymagań naszych czasów nie było tylko powierzchowne, żeby też ci, co według swego właściwego celu oddają się apostolstwu zewnętrznemu, nie okazali się niezdatnymi do pełnienia swego zadania, należy ich … odpowiednio zapoznać z panującymi w obecnym życiu społecznym obyczajami oraz kategoriami wartościowania i myślenia” /PC, n. 18/. „… należyte poznanie obecnych czasów i ludzi oraz potrzeb Kościoła” powinno prowadzić do tego, by „rozumnie oceniając w świetle wiary położenie dzisiejszego świata i pałając gorliwością apostolską mogli skuteczniej nieść pomoc ludziom” /PC, n. 2d/.

Wyrobienie właściwego stosunku do świata oraz trwałe ukształtowanie kryteriów korzystania z rzeczy nowych jest sprawą w takim stopniu ważną jak i trudną. Łatwo jest bowiem odrzucać wszystko, co nowe i nie uświęcone jeszcze tradycją, zwłaszcza gdy to się łączy z pewnymi niebezpieczeństwami; w takim wypadku traci się również i możliwość nawiązywania dialogu z otaczającym światem, a zatem i możliwość wpływu apostolskiego. Z drugiej strony łatwe przyjmowanie wszystkiego, co współczesne, wykorzystywanie tego dla ułatwienia i uprzyjemniania sobie życia, czyli przejście na płaszczyznę konsumpcyjną w stosunku do nowości, prowadzi też do utraty możliwości wpływu apostolskiego. Trzeba unikać jednej i drugiej skrajności. Brak urobienia właściwej postawy w konsekwencji prowadzi albo do nadużyć, albo do wprowadzenia bardzo wielu zakazów korzystania z osiągnięć współczesnych, wynalazków. Zakazy nie kształtują człowieka. Ich oddziaływanie jest krótkotrwałe i zwyczajnie prowadzi do konfliktów. Skutków zaś tych ostatnich przewidzieć nie można.

3. Elementem nowym w formacji zakonnej jest organiczne niejako powiązanie życia ściśle zakonnego z działalnością apostolską czy charytatywną, „Całe życie zakonników powinno być przepojone duchem apostolskim, a cała działalność apostolska ma być nacechowana duchem zakonnym” /PC, n. 8/. Dekret nie wyjaśnia bliżej na czym to zespolenie ma polegać, ani jak je osiągnąć. Nie ulega jednak wątpliwości, że w okresie formacyjnym trzeba to ukazać i powoli wprowadzać w życie. Bliższych wskazań nie znajdziemy również w dekrecie o kapłańskiej formacji kleru. Całe natomiast bogactwo treści dotyczącej tego połączenia zawiera dekret o posłudze i życiu kapłańskim /Presbyterorum ordinis/. Ukazano tam w jaki sposób życie wewnętrzne i jego praktyki przenikają działalność duszpasterską i na odwrót, jak działalność wpływa uświęcająco ha duszpasterza. Można więc korzystać z tych wskazań przystosowując je do odpowiednich warunków. W cytowanym wyżej dekrecie podkreślono też silnie potrzebę życia sakramentalnego i modlitwy. Nie podsuwano wcale myśli, by życie modlitwy i samą modlitwę zastępować działalnością apostolską.

4. W nowej formacji zwraca się również uwagę na wychowanie do wierności nie tyle samym przepisom, ile raczej obowiązkom, którym te przepisy służą. Nie chodzi tu także o ujęcie zupełnie nowe lub takie, które było całkowicie pomijane, lecz o podkreślenie prawdy, która w praktycznym życiu wielu osób traci swoje wielkie znaczenie. Pięknie tę prawdę określa dekret „Optatam totius” w odniesieniu do karności: „Niech zaprawianie w karności będzie tego rodzaju, aby stała się ona wewnętrzną zdatnością alumnów do poddawania się władzy przełożonych z wewnętrznego przekonania, czyli z wymogów sumienia /por. Rz. 13,5/ i z pobudek nadprzyrodzonych” /n. 11/.

Takiej właśnie postawy wymaga pełnienie posłuszeństwa, jak to podaje dekret PC: „Niech przeto zakonnicy w duchu wiary i umiłowania woli Bożej … wykorzystując siły rozumu i woli, jak też dary natury i łaski, do wykonywania poleceń i spełnienia powierzonych im zadań …” /n. 14/. Niemniej silnie podkreśla tę prawdę dekret przy omawianiu ubóstwa: „Gdy chodzi o ubóstwo zakonne, nie wystarczy być uzależnionym od przełożonych w używaniu dóbr, ale trzeba, żeby zakonnicy i w rzeczywistości i w duchu byli ubodzy”. Nie wystarczy więc decyzja przełożonych, którzy dają pozwolenie zgodnie z własnym sumieniem, ale konieczna jest nadto decyzja samego zakonnika, któremu sumienie może zabronić korzystania z otrzymanego pozwolenia, jeśli w konkretnym przypadku będzie ono niezgodne z prawdziwym ubóstwem.

Tego rodzaju wymagania uwarunkowane są nie tylko zdyscyplinowaniem woli, lecz i urobieniem jasnego sumienia. Potrzebna jest więc tutaj głębsza i dłuższa formacja. W takim ustawieniu będziemy mieli ludzi, którzy w każdych warunkach potrafią przyjąć właściwą postawę.

5. Nowa formacja zakonna zwraca też uwagę na rozwój wszystkich wartości ludzkich. Czytamy w dekrecie PC: „sposób życia modlitwy i pracy powinien dobrze odpowiadać dzisiejszym możliwościom fizycznym i psychicznym członków” /n. 3/ Przy omawianiu czystości dekret zachęca: „niech nie zaniedbują środków naturalnych, które sprzyjają zdrowiu umysłu i ciała” /n. 12/ Od decydujących się na ostateczne ślubowanie czystości wymaga „należytej dojrzałości psychologicznej i uczuciowej”. Tylko wtedy czystość będzie środkiem rozwoju własnej osobowości /por. PC, n. 12/. Podobnie gdy chodzi o posłuszeństwo można powiedzieć, że „nie tylko nie umniejsza godności osoby ludzkiej, ale owszem, doprowadza ją do pełnej dojrzałości, pomnażając wolność dzieci Bożych” /PC, n. 14/. Takie wyrażenia, jak: „niech wdrażają podwładnych … ażeby współpracowali przez posłuszeństwo aktywne i z poczuciem odpowiedzialności”, niech pobudzają do wspólnego wysiłku dla dobra Instytutu i Kościoła /n. 14/, oraz „biorą pod uwagę zdolności intelektualne i wrodzone przymioty każdego” /n. 18/ – mówią o dążeniu do możliwie pełnego rozwoju każdego zakonnika. Te same zasady podkreśla dekret o formacji kapłańskiej.

6. Owocem tak pojętej formacji będzie pełna dojrzałość ludzka, religijna i zakonna. Słowo „dojrzałość” często dziś spotykane w literaturze psychologicznej i pedagogicznej, wymieniane jest i przez Sobór /por. PC, n. 12, 14; OT, n. 11/. Dojrzałość ludzka przejawia się w stałości ducha, w zdolności podejmowania rozważnych decyzji oraz osądzania we właściwy sposób ludzi i zdarzeń /por. OT, n. 11/. „Trzeba troszczyć się o jedność i gruntowność całego wykształcenia” /OT, n. 17/. Trzeba rozwijać „w alumnach odpowiednie uzdolnienia, które najbardziej sprzyjają dialogowi z ludźmi, jak umiejętność wysłuchiwania innych i otwierania serca na rożne potrzeby ludzkie w duchu miłości” /OT, n. 19/. Trzeba „dbać o harmonijne powiązanie jej czynników, aby się ona przyczyniła do jedności życia samych członków” /PC, n. 18/.

Niektórzy uważają, że „dojrzałość” to tylko rozwój naturalnych uzdolnień oraz możliwie największe uniezależnienie się od zewnętrznych autorytetów. Tymczasem dojrzałość w życiu zakonnym to nie tylko rozwój tego, co ludzkie, ale pogłębienie życia religijnego, jak również wyciągnięcie wszystkich wniosków z założeń życia zakonnego oraz świadome i odpowiedzialne kształtowanie swego życia według tych zasad. Dojrzały zakonnik – to człowiek przygotowany zewnętrznie i wewnętrznie do życia i odpowiedzialnego podejmowania działalności zgodnie z celami swego Instytutu zakonnego.

METODY I WYCHOWAWCY

„Jest też obowiązkiem przełożonych troszczyć się o to, żeby Dyrektorzy, Mistrzowie i Profesorowie byli najlepiej dobrani i starannie przygotowani” /PC, n. 18/. Dekret OT podaje przyczynę konieczności starannego doboru wychowawców: „ponieważ formacja alumnów zależy od mądrych przepisów, a najbardziej zaś od odpowiednich wychowawców …” /n. 5/. Istotne znaczenie ma więc nie tylko teoretyczne przygotowanie, ale i życie. „… przełożeni i profesorowie niech sobie dobrze uświadomią, w jak wielkim stopniu od ich sposobu myślenia i postępowania zależy rezultat formacji alumnów. Niech pod kierownictwem rektora wejdą w najściślejszą wspólnotę ducha i działania, a między sobą i wraz z alumnami niech tworzą taką rodzinę, która by odpowiadała modlitwie Chrystusa „aby byli jedno” /por. J 17,11/ i podtrzymywała wśród alumnów radość z własnego powołania” /OT, n. 5/.

Systematyczna i długa formacja nie może być dziełem przypadku czy stałej improwizacji, stąd konieczność przygotowania wychowawców /dawniej problem ten występował przede wszystkim w seminariach, obecnie obejmuje całą formację zakonną/. „Dla osiągnięcia tego celu należy zakładać instytuty lub przynajmniej urządzać kursy z odpowiednim programem, a także odbywać w określonych terminach zjazdy przełożonych seminariów” /OT, n. 5/. Przepis ten należy zastosować również i do innych wychowawców.

Poza wytycznymi, o których była mowa, Sobór nie podaje szczegółowych metod wychowania zakonnego. Dekret OT uwzględnia jednak ogólną zasadę, która ukazuje zasadniczą myśl Kościoła w tej sprawie: „Zasady chrześcijańskiego wychowania winny być święcie przestrzegane i należycie uzupełniane nowszymi osiągnięciami zdrowej psychologii i pedagogiki” /n. 11/. Trzeba więc w nowej formacji wykorzystać nowe osiągnięcia w tej dziedzinie. Trzeba przyjąć ogólne zasady wychowania chrześcijańskiego i uzupełniać je własnymi elementami, by wychowywać w duchu własnego zakonu. Praktyczne rozwiązanie tych spraw powinno znaleźć miejsce w przepisach dotyczących formacji, o których wspomina „Ecclesiae Sanctae”.

Do wszystkich kandydatów dążących do kapłaństwa zwraca się Sobór: „niech uczą się dopomagać zakonnikom i zakonnicom do tego, aby wytrwali w łasce własnego powołania i wedle ducha różnych Instytutów czynili postępy” /OT, n. 19/. Przepis ten w sposób szczególny odnosi się do rekolekcjonistów osób zakonnych. Uczyć się pomagać.

Rekolekcjonista nie może bezpośrednio mieszać się do formacji. Jest ona jednym z najbardziej strzeżonych zadań powierzonych specjalnie dobranym wychowawcom. Dowodem tego jest wyjęcie mistrza nowicjatu w jego pracy wychowawczej spod władzy przełożonego domu. Zdajemy sobie sprawę, że byłoby źle, gdyby każdy rekolekcjonista nadawał nowy kierunek formacji zakonnej w danym Instytucie.

Rekolekcjonista musi w swej pracy ukazywać podane przez Sobór zasady nowej formacji zakonnej. Znajomość tych zasad przejawiać się będzie przy omawianiu różnych zagadnień w czasie rekolekcji. Potwierdzenie tego, co podają zwyczajni wychowawcy podnosi ich autorytet, umacnia w przekonaniu słuchaczy, przyczynia się do większej jedności w życiu zakonnym.

Może się zdarzyć, że często powtarzane wskazania dotyczące codziennego życia przesłonią zasady, z których te wskazania wypływają. Rekolekcjonista może silniej ukazać same zasady, może je nieraz jaśniej i głębiej ująć niż niejedna mniej przygotowana mistrzyni. Odda w ten sposób wielką przysługę danemu zgromadzeniu.

Rekolekcjonista znający problematykę zakonnej formacji będzie mógł nieraz służyć pomocą i radą samym wychowawczyniom. Znajomość życia, wielki autorytet, szczera życzliwość stwarzają dla rekolekcjonisty okazję niesienia pomocy w tej dziedzinie, o której powiedział Sobór: „przystosowana odnowa Instytutów zależy najbardziej od formacji członków” /PC, n.18/.

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda