Niezgoda Cecylian OFMConv., Współczesna koncepcja ubóstwa ewangelicznego w życiu zakonnym

O. Cecylian Niezgoda OFMConv.

WSPÓŁCZESNA KONCEPCJA UBÓSTWA EWANGELICZNEGO W ŻYCIU ZAKONNYM

Zebranie plenarne KWPZM Warszawa, 10-11 października,1978 r.

 

Wymieniony temat nasuwa dwie trudności: szeroki zakres i żądanie współczesności. Stosunkowo łatwo będzie ograniczyć temat przez trzymanie się tylko problemów zasadniczych, nie wchodząc na teren zastosowań i rozwiązań praktycznych, które ma rozpatrywać referat drugi O. Prowincjała Gracjana Majki OFMCap.

O wiele trudniej zadość uczynić wymogowi „współczesności”. Przypuszczam, że pod tym względem nie potrafią zadowolić wszystkich czcigodnych słuchaczy. Dlatego z góry proszę o uzupełnienie mojego elaboratu, w toku dyskusji.

Zastrzegam się, że nie będzie to koncepcja współczesna w znaczeniu posługiwania się najnowszą literaturą zagraniczną, ani też w znaczeniu przeglądu różnych opinii, które są wprawdzie aktualne, ale bywa, że deformują pojęcie ubóstwa ewangelicznego. Chodzić będzie raczej o właściwe odczytywanie ubóstwa w objawieniu i w życiu Kościoła jako realizacji tegoż objawienia.

„Współczesność” tego referatu ma polegać na współczesności ujęcia zagadnienia. Mianowicie dzisiejsza teologia, a szczególnie chrystologia, odchodzi od nurtu tradycyjnego, w którym przeważała spekulacja, zwłaszcza tomistyczna, a coraz bardziej przesuwa się w stronę historyczno-biblijną, coraz mocniej bazuje na historii zbawienia. Otóż, skoro ubóstwo ewangeliczne jest elementem objawienia, i skoro stanowi fragment chrystologii oraz fragment historii zbawienia w dziejach Kościoła, przeto współczesne potraktowanie koncepcji ubóstwa wymaga przedstawienia go w świetle historyczno-biblijnym i historyczno-eklezjalnym.

Ponadto dawniej traktowano ubóstwo zakonne bardziej legalistycznie, mniej teologicznie. Dzisiaj, po soborze Watykańskim II, samo prawo kościelne, a tym bardziej zakonne, szuka dla siebie podstaw teologicznych. Dlatego chcąc podać „współczesną” koncepcję ubóstwa, należy je ująć teologicznie, ale wdając się natomiast w rozważania prawnicze.

 

Ujęcie historyczno-biblijne

W kulturze greckiej używano dwu wyrazów na oznaczenie człowieka ubogiego: penes i ptochos.

Penes: już u Homera i potem oznaczało człowieka, który nie był w stanie żyć z dochodów, dlatego musiał pracować. Nazwę tę dawano rzemieślnikom i drobnym rolnikom, którzy tworzyli społeczną klasę demokracji. Granice między tym stanem, a bogactwem były płynne, podobnie jak dzisiaj między samowystarczalnością, dobrobytem i nadmiarem.

Przez długi czas uważano zabezpieczenie stworzone przez posiadanie dóbr materialnych za gwarancję dla prowadzenia życia cnotliwego, podczas gdy ubóstwo /penia/ uchodziło za teren bliski nieobyczajności. Jeszcze u Platona są takie poglądy. Ale u Sokratesa i później ten sposób widzenia zmienił się i poszedł w kierunku traktowania ubóstwa jako warunku korzystnego dla wychowania; po prostu uważano je za cnotę. U Plutarcha spotykamy cenny pogląd, że życie ubogie połączone ze sztuką samowystarczalności może być moralnie bogate i wolne. Należy zaznaczyć, że podówczas ubóstwu nie przepisywano żadnej jakości religijnej, nie stawiano go w relacji do bóstwa.

Słowo penes zostało wprowadzone do Septuaginty, ale nie według znaczenia, jakie miało w kręgu kultury greckiej, lecz według znaczeń hebrajskich St. Test. Dlatego penes w Septuagincie, użyte 50 razy, oznacza człowieka uciśnionego ekonomicznie i prawnie, a także człowieka który bardzo mało posiada, musi pracować fizycznie, a nawet zdany jest na jałmużnę.

Drugi, termin – ptochos. Już u Homera jest to żebrak, biedak zdany na pomoc innych. Często w tym samym kontekście występuje jako przeciwstawienie do bogaty, możny. Jak wyżej wspomniano, w kulturze greckiej ubóstwo nie miało waloru religijnego, zatem ubogi i biedak nie był otoczony szczególną opieką bogów. Natomiast uznawano problem moralny ubóstwa: właściciele dóbr pomagali ubogim, zwłaszcza wtedy, kiedy stali się oni takimi nie z własnej winy, ale na skutek zdarzeń losowych. Dobroczynność była cnotą nie ze względów religijnych, ale z powodu użyteczności społecznej Dobroczynność była akcją jednostek, nie istniała opieka społeczna nad potrzebującymi.

Septuaginta dwa razy częściej używa słowa ptochos – biedak, niż słowa penes – ubogi. Chodziło bowiem o człowieka biednego ekonomicznie i społecznie.

Ziemia Izraela była ziemią Jahwe, dlatego wśród Jego ludu nie mogło być trwałego ubóstwa. Przeto księga przymierza /Wj/ była programem zawsze ważnym, choć rzadko realizowanym:

Izraelita sprzedany za długi ma być uwalniany w 7 roku /21, 2;

7 rok ma być rokiem ugoru, owoce ziemi mają należeć do ubogich /23, lon/;

nie wolno wyzyskiwać i uciskać ubogich /22, 22-26/;

nie wolno naginać prawa na ich niekorzyść /23, 6-8/.

Sam Jahwe ogłasza się opiekunem ubogich /22, 27/ i przypomina Izraelowi, że go wyzwolił z Egiptu. Tak więc w odróżnieniu od kultury greckiej ubóstwo ma tu charakter nie tylko moralny, ale i religijny!

Z przejściem ekonomii z wymiany naturalnej na wymianę pieniężną w epoce królów, wielu wieśniaków popadło w zależność finansową od mieszczan. Zubożenie mas było problemem nie tylko gospodarczym, ale i religijnym – łamaniem prawa Bożego. Dlatego głosiciele tego prawa, prorocy, bronili ubogich przeciw niesprawiedliwości społecznej i krzywdzeniu wieśniaków przez możnych, grożąc bogaczom karą Bożą. Tak czynili Amos, Izajasz, Micheasz.

Tylko w tej sytuacji historycznej można zrozumieć pojęcie ubogiego w Psalmach: ubogim jest ten, kto doznaje niesprawiedliwości; jest ubogim, bo inni łamią przykazania Boże; w swoim niedostatku z całą pokorą zwraca się on do Boga w modlitwie; ubóstwo to nie tylko jego sprawa, ale też sprawa Boga. Tak więc człowiek ubogi to człowiek na modlitwie, a dalej to każdy, co prosi Boga o pomoc w chwili ciężkiej potrzeby. Psalmy chwalą Boga jako obrońcę ubogich. On jest tym, co ustanowił prawo na rzecz uciśnionych, a przeciw ich wrogom.

Upadek królestwa Palestyny uważano za karę Bożą właśnie za uciskanie ubogich /Ez 22, 29/. Na wygnaniu zaś lud żydowski to lud „ubogi i biedny”. Na tym tle zrodziła się seria obietnic, głęboka nadzieja na przyszłość narodu /Iz/, o charakterze eschatologicznym.

Księgi sapiencjalne często i różnie mówią o ubogich, wszakże są mniej bogate w treść religijną, natomiast zawierają więcej wątków moralnych: ubóstwo z winy człowieka /Prz/; strach przed ubóstwem /Syr/; pochwała ubogiego i zachęta do wejścia w jego położenie /Syr; Prz/.

W późnym judaizmie należy zauważyć przynajmniej dwa aspekty:

Dobroczynność dobrowolna została wpisana w kontekst rytualny. Rozwinęło się praktycznie dzieło miłosierdzia – dać jeść głodnemu, ubrać nagiego – przez grupy faryzeuszy, esseńczyków żydów hellenistów w Jerozolimie.

Wspaniała organizacja we wspólnotach synagogalnych opieki urzędowej rad ubogimi; nawet prowadzenie przytułków, Było to możliwe dzięki podatkom na świątynię, a po zburzeniu świątyni dzięki jałmużnom zbieranym co tydzień. Co trzy lata obowiązywała dziesięcina na ubogich.

Opinie dotyczące duchowej wartości ubóstwa były w tym czasie krańcowe różne.

Opinie wywyższające ubóstwo. W pismach apokaliptycznych, zwłaszcza w Psalmach Salomona ubogi jest przedmiotem zbawczej akcji Boga, ubogi to sprawiedliwy, a ubóstwo materialne równa się męczeństwu.

Wspólnota z Qumran zrzeszała ludzi, którzy zrzekli cię własności osobistej trzymali się reguły życia klasztornego, tworzyli strukturę nastawioną na odkupienie eschatologiczne. W swych pismach występowała ona przeciw kaście kapłanów, którzy krzywdzili biedaków.

Również eschatologia ludowa zawiera przekonanie, że ubodzy są pierwszym przedmiotem miłosierdzia Bożego.

Natomiast panująca teologia rabinistyczna nie przywiązywała wartości religijnej do ubóstwa. Przeciwnie według niej zamożność jest wyższa moralnie od ubóstwa. Właśnie przeciw temu poglądowi wystąpił Jezus Chrystus, błogosławiąc nie bogatych, ale ubogich.

W Nowym Testamencie ptochos – biedny występuje 34 razy.

W Ewangelii św. Marka użyte w sensie literalnym. Chrystus do bogatego młodzieńca mówi: „Sprzedaj, co masz i rozdaj ubogim”. Podobnie u Mt, 10,17 i u Łk 18,18, z tym że u Mt owo rozdanie majątku ubogim jest podane jako warunek do doskonałości. U Łk 12,41-44 wbrew zewnętrznym pozorom grosz biednej wdowy ma większą wartość, niż hojne datki bogatych. Jedynie w kontekście własnej męki Jezus Chrystus przyznał wyższość hojności na rzecz Jego osoby przed zaopatrywaniem ubogich: „bo ubogich zawsze macie u siebie, i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie …” /Mk 14,7/.

Mateusz i Łukasz mają wzmiankę o zwiastowaniu dobrej nowiny ubogim zawartą w odpowiedzi, jaką Chrystus dał posłańcom Jana Chrzciciela /Mt 11,5/, oraz pierwsze błogosławieństwo /MT 5,3; Łk 6,20/

To ostatnie wzbudza serię problemów. Przede wszystkim pytanie, która forma błogosławieństwa jest oryginalna, czy u Mateusza czy u Łukasza i czy została wzięta z tradycji żydowskiej. Problemy te są do dziś dyskutowane. Otóż wiele elementów wskazuje, że u Łk mamy oryginalną formę wypowiedzi Chrystusa Pana. Mianowicie Łukasz bardziej niż Mateusz opiera błogosławieństwo na fakcie ubóstwa, chodzi bowiem o biednych, płaczących, cierpiących głód, pogardzanych, a po nich następuje „biada wam” przeciw bogaczom i sytym.

Łk mówi: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże”. Przez tę drogą osobę daje do zrozumienia ze błogosławieństwa odnoszą się do ubogich uczniów Chrystusowych. Wszystkie obietnice Boże dla ubogich i cierpiących, dla nędzarzy i uciśnionych /Iz 57,15; 61,1/, dla płaczących /Pa 126,5/, dla cierpiących głód /Iz 49,10; Ez 34,29/ itd. spełniają się na tych, którzy wierzą w Syna Bożego. Podobnie jest u Mt 11,5: za Iz 61,1 zwie Jezusa tym, co zaspokoi pragnienie zbawienia, obiecanego w starym przymierzu, i którego działalność polega na głoszeniu wyzwolenia biedaków.

Łk 4,18 programowo postawił cytat z Izajasza 61,1 na początku pierwszego wystąpienia Chrystusa; „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę…” Rozwijając ten motyw przewodni połączył z nim ostrą polemikę przeciw bogaczom /6,24/. Dalej, według tegoż ewangelisty Jezus temu, co wystawia ucztę, radzi zaprosić ubogich, którzy się nie zrewanżują, za co obiecuję nagrodę niebieską; a w przypowieści o wielkiej uczcie ubodzy otwierają serię zaproszonych gości /14,21/. Łazarz przedstawia typ ubogiego, który znajduje przyjęcie u Boga /16,20/, a bogacz, który nim wzgardził, jest typem potępionego, odrzuconego od Boga.

Wróćmy do pierwszego błogosławieństwa. Mateusz pozostawił wersję szersza, niż Łukasz, i w dodatku w trzeciej osobie: „ptochoi to pneumati” – „ubodzy w duchu”. Oczywiście nie chodzi tu o jakieś pojęcie abstrakcyjne, ale o konkretnych biedaków, wszakże takich, którzy znoszą swe ubóstwo dobrowolnie; uznają je za zgodne z wolą Boga i pragnę być napełnieni Duchem Świętym jako prawdziwa i zasadniczą pomocą Boga, obiecaną przez Jezusa Chrystusa.

Dodajmy tu jeszcze naukę św. Jakuba Apostoła, jako bliską synoptykom i zaczerpniętą z tradycji Starego Testamentu Jakub gwałtownie występuje przeciw panowaniu bogatych w życiu publicznym i we wspólnocie wiernych /2,2.6 /; interweniuje na rzecz równego traktowania ubogich z zamożnymi, a racją jest to, że Bóg wybrał ubogich na tym świecie, by uczynić ich bogatymi w wierze i dziedzicami królestwa /2,5/, oraz to że miłosierdzie świadczone na ziemi jest kryteriom miłosierdzia na sądzie ostatecznym /2,13; por. Mt 25/.

Chociaż Stary Testament był życzliwie usposobiony do ubogich, to jest jednak dla starotestamentowego Żyda dobrem było bogactwo; wszak błogosławieństwa patriarchów obiecywały posiadanie i bogactwa materialne; ubóstwo natomiast było uważane za zło, przynajmniej względne, stąd też nie istniało ubóstwo dobrowolne.

Jezus Chrystus zmienił tę mentalność. On, „który będąc bogaty dla was stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” /2 Kor 8,9/, ewangelizację ubogich postawił jako znak wypełnienia się zapowiedzi mesjańskich /Mt 11,5; Łk 7,22/. Sam wywodzi się z ubogich; błogosławi ubogich; wynosi ich w przypowieści o bogaczu i Łazarzu i w epizodzie grosza wdowy; chce, by ubodzy uczestniczyli w życiu społecznym /Łk 14,21/ i w podziale dóbr /Mt 19,21/. Ponadto zachęca do nie zajmowania się bogactwami, wskazuje na niebezpieczeństwo bogactw, a bogatego młodzieńca zaprasza do wyrzeczenia się majętności.

 

Ujęcie historyczno-eklezjalne

Pierwotny Kościół. Paweł Apostoł wspomina ubóstwo Chrystusa /Rz 15,26; 2 Kor 8,9/; poświęca cześć swego apostolatu biednym w Jerozolimie.

Jakub Apostoł polemizuje z bogatymi na rzecz biednych. We wspólnocie Jerozolimskiej istnieje dobrowolne ubóstwo /Dz 2,45; 4,32-35/.

Jan Ap. w Apokalipsie chwali ubóstwo materialne kościoła w Smyrnie: „Znam twój ucisk i ubóstwo” /2,9/, a gani ubóstwo moralne kościoła w Laodycei: „Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty i wzbogaciłem się i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi” /3,17/.

Judeo-chrześcijanin ze względu na ich stan ekonomiczno-społeczny zwano ebionitami czyli ubogimi. W liturgii, zwłaszcza rzymskiej bogacz ewangeliczny wyobrażał Żydów jako handlarzy i bogaczy, a Łazarz oznaczał lud chrześcijański jako lud ubogi i pokorny.

Okres patrystyczny. Zaproszenie bogatego młodzieńca przez Jezusa Chrystusa /Mt 19,21/ miało płodną odpowiedź w pierwszych wiekach chrześcijaństwa ze strony tych, co wyrzekali się posiadłości. Świadczą o tym Didache, Justyn, Cyprian, Klemens Al., Orygenes. Ze św. Antonim z Egiptu i św. Pachomiuszem fakt ten stał się kolektywnym, i moralną, świętość osobistą i apostolstwo względem bliźnich.

Tak było na Wschodzie – Egipt, Palestyna, Syria, Grecja i na Zachodzie; byli to początkowo anachoreci, potem cenobici Pachomiusza, ławry Palestyńskie, wspólnoty Kapadockie. Ze św. Bazylim wchodzi publiczne wyrzekanie się własności, a ze św. Cezarym sprzedaż w formie jawnej, oraz klauzura, jako warunki zachowania ubóstwa rzeczywistego i całkowitego.

Reguła św. Benedykta nie ma słowo ubóstwa jako cnoty, ale zarządza wyrzeczenie się własności osobistej, pozwalając równocześnie na własność wspólną – posiada klasztor. Było to niejako odbicie pierwotnego Kościoła według dziejów Apostolskich. Z biegiem czasu dokonywało się rozluźnienie i następowały nadużycia, na co odpowiedzią były rozmaite reformy, wystarczy wspomnieć Citeaux, Ponte Avellana, Camaldoli, Vallembrosa, Monteoliveto.

Gdy chodzi o życie mniszek, które miały wielkie zasługi wobec Kościoła i życia chrześcijańskiego, począwszy od św. Cezarego, który założył klasztor dla siostry Cezarii, to bazowało ono na własności, jako na zabezpieczeniu materialnym.

Po raz pierwszy ubóstwo weszło w formułę ślubów zakonnych w 1148 r. u kanoników św. Genowefy w Paryżu, a potem przyjął ślub ubóstwa św. Franciszek z Asyżu i jego Bracia oraz Ubogie Panie św. Klary, a także zakon Trynitarzy.

W Średniowieczu św. Franciszek dał zakonom żebraczym asumpt do zerwania ze stabilitas loci, by naśladować Jezusa jako ubogiego pielgrzyma, który nie ma gdzie głowy skłonić; do zerwania z posiadaniem wspólnym i z ekonomią feudalną, wprowadzając ubóstwo kolektywne i utrzymując się z pracy i jałmużny; do wędrownego apostolatu za pomocą przepowiadania i dobrego przykładu, czyli życia według Ewangelii.

Biedaczyna z Asyżu, którego Bossuet nazwał „najżarliwszym, największym entuzjastą, i jeśli tak można powiedzieć, najbardziej desperackim miłośnikiem ubóstwa, jaki istniał w Kościele”, rzucił hasło i dał przykład. Wszakże jego „gente poverella”, jak wyraził się Dante, szła drogą ubóstwa ewangelicznego wśród burz i nawałnic. Historia rodziny franciszkańskiej to historia walki o ubóstwo teoretyczne i praktyczne, zwłaszcza za papieża Jana XXIII, rozłamów w łonie zakonu i częstych reform, co wszystko świadczy o wielkiej trudności ewangelicznego ubóstwa, ale też o jego aktualności i żywotności.

Wreszcie sobór Trydencki wszystkim zakonom dał wolność posiadania we wspólnocie z wyjątkiem Braci Mniejszych i Braci Kapucynów.

Czas od XV do XIX stulecia to okres statycznego mieszczaństw mniej lub więcej ukrytego. Były chwalebne wyjątki, jak ów. Wincenty z Paoli, św. Benedykt Labbre, św. Alfons Liguori. Wszakże problem ubóstwa ujawnił się w i wszedł do pierwszej linii spraw ludzkich i kościelnych w ostatnich czasach. Ma wiele aspektów:

Aspekt społeczny, z całym szeregiem zagadnień: kwestia robotnicza, kwestia społeczna, bezrobocie, nepotyzm, ekonomia rozwoju, autarchia, wyzwolenie z kolonializmu, głód w świecie, trąd…

Aspekt religijny: szereg grup doświadczających i aktualizujących ubóstwo integralne jako świadectwo ewangeliczne, np. kongregacja del Prado z Lyonu, Mali Bracia i Małe Siostry Jezusa, O. Karola de Foucauld, Towarzysze i Towarzyszki Jezusa Cieśli O. Gauthier z Nazaretu, Bracia Dziewicy ubogich, i Mali Bracia ubogich, obecnie Matka Teresa z Kalkuty, a w Polsce Brat Albert i jego Bracia i Siostry, O. Honorat Koźmiński i jego kongregacje żeńskie skrytek…

Aspekt biblijny: Studium i egzegeza mentalności i duchowość: Starego i Nowego Testamentu w zakresie ubóstwa…

Aspekt liturgiczny: Uproszczenie ceremonii, wyzwolenie się z formalizmu i przesadnego symbolizmu, np. Paweł VI sprzedał tiarę na rzecz głodujących, zarządził bardzo skromny swój pogrzeb, Jan Paweł I likwiduje koronację i intronizację papieską…

Aspekt artystyczny: Odwrót od baroku, poszukiwanie struktur istotnych i funkcjonalnych, a w architekturze, wystroju wnętrz, w szatach i naczyniach liturgicznych…

Aspekt eklezjalny: Świadczy o nim m.in. Jan XXIII: „Kościół przedstawia się jakim jest, i chce być kościołem wszystkich, a szczególnie ubogich” /11.IX.1962/. Paweł VI po wiele razy, a przede wszystkim w encyklice „Ecclesiam suam” m. in. mówi: „Ubóstwo, a wiemy dobrze, jak wyraźnie jest ono wskazane i wymagane przez św. Ewangelię Chrystusa, jak ściśle wynika z boskiego planu, przeznaczającego nas do osiągnięcia Królestwa Bożego i jak bardzo dziś jest zagrożone przez przyjęty współcześnie sposób wartościowania. Duch ubóstwa jest konieczny zarówno dla zrozumienia błędów, które popełniliśmy w przeszłości, szkód, któreśmy ponieśli, jak i do poznania właściwego kierunku naszego doczesnego życia i działania oraz najlepszego sposobu głoszenia ludziom religii Chrystusowej” /Nr 54/.

Na zebraniach soborowych Vaticanum II ubóstwo było jedną z kwestii centralnych, stąd refleksje na jego temat, wprost czy ubocznie znalazły się prawie we wszystkich dokumentach soborowych. Nie tylko mówią ojcowie soboru o ubóstwie zakonników, ale po raz pierwszy kierują do kapłanów zaproszenie na drogę ubóstwa, na wzór Chrystusa /LG, nr 8/, i do pokazania swej miłości w ubóstwie /nr 42/; sygnalizują ubóstwo jako świadectwo i skuteczny środek apostolstwa, jako zadanie i dobrowolny wybór ideału, aktualnego już w Kościele pierwotnym /PO, nr 17/; wskazują na szerokie pole, na którym może się rozwinąć współpraca misyjna jako aktualizacja zrozumienia człowieka ubogiego i przychodzenia mu z pomocą / AG, nr 19/.

 

Ujęcie teologiczno-ascetyczne

Teologia ubóstwa. Mino wielu traktatów o ubóstwie odczuwa się wciąż brak teologii ubóstwa. Czyni się na tym polu wysiłki, specjalnie w klimacie soborowym.

Ubóstwo jako oderwanie się od posiadania ziemskiego i zaufania do nabywania „skarbów w niebie”, łączy się z teologalną cnotą nadziei, podpartą przez miłość: wertykalną do Boga – „propter Me!” – i horyzontalną do bliźniego – „da pauperibus!”

Motywy autentycznego chrześcijańskiego ubóstwa są cztery:

bo chrześcijanin jest członkiem Chrystusa, a jako taki powinien odnawiać Jego wyniszczenie aż do śmierci, a śmierci krzyżowej;

bo jako stworzenie podstawowo zalety od Boga Stwórcy i ma tylko częściowe uczestnictwo w bycie: ex nihil, nihil habena, esse a Deo!

bo jako dziecko Boże całe zaufanie winien pokładać w opatrzności Bożej, gdyż Bóg jest Ojcem; ojcostwo Boga jest jedynie ważne;

bo dobra ziemskie są środkiem do służenia bliźniemu w miłości braterskiej.

Takie walory otwierają serce człowieka na cnoty teologalne, na wiarę w Jezusa Chrystusa, na nadzieję eschatologiczną, na miłość czynną i gorliwą. Ubóstwo wprowadza w relację do „szaleństwa krzyża”, dlatego może być wprawdzie przyjęte przez rozum ludzki w świetle wiary, ale nie może być przezeń do końca zbadane. Jest bowiem owocem cnót i darów Ducha Świętego. Rzeczywiste chrześcijańskie ubóstwo wyprowadza człowieka ze świeckie kategorii myślenia, a wprowadza w rzeczywistość teologiczną, owszem w mistykę.

Tak więc ubóstwo jest typowym terenem, na którym łaska styka się z naturą, i to w tym znaczenia, że jej nie niszczy, ale udoskonala, a czyni to wtedy, gdy umniejszyć swe zasady z pewnymi kategoriami egzystencjalnymi:

Gdy umie integrować „mieć”, „być” /Gabriel Marcel /, a nie odwrotnie, ani równorzędnie. Eryk Fromm, znany psychoanalityk społeczny w USA, w ostatnim swoim dziele „Mieć czy być” m. in. zauważa, że chrześcijanie niestety nauczyli się oddzielać naloty materialne /„mieć”/ od religii /„być”/. A tymczasem Chrystus dał przewagę wartościom duchowym przed materialnymi, „być” przed „mieć”; „mieć” nie uratuje ludzkości, wręcz odwrotnie, ponieważ posiadanie jest nienasycone, nie zadowala oczekiwań, stąd pcha do dalszych zdobyczy materialnych. Tak jest w kapitalizmie, ale tak też jest w marksizmie, bo tu i tam celem jest „mieć”.

Gdy umie aktualizować augustyńskie uti i frui. Społeczna moralność chrześcijańska zawsze musi pamiętać, że najwyższym właścicielem wszystkich dóbr jest Pan Bóg, a my tylko użytkownikami. Stąd też dobra materialne nie są dla nas celem, ale tylko środkiem, którego wolno nam używać, ale w sposób ograniczony i zależny.

Gdy umie należycie adoptować ubóstwo do życia społecznego, jako że stół dóbr materialnych zostawił Ojciec niebieski dla wszystkich ludzi całej ziemi i wszystkich czasów, wyraźnie ujął to Paweł VI: „Wewnętrzna swoboda, którą rodzi duch ewangelicznego ubóstwa, ułatwia nam zrozumienie związku ludzkich losów ze sprawami gospodarczymi wtedy zwłaszcza, gdy należy wydać właściwy, a często surowy sąd o bogactwach i wygodnym życiu, gdy trzeba jest najszybciej i najhojniej wspomóc potrzebujących, gdy wreszcie należy starać się, aby bogactwa nie były powodem sporów między ludźmi, przyczyną chciwości lub pychy, lecz by według zasad sprawiedliwości i słuszności służyły wspólnemu pożytkowi i były z tej racji rozdzielane z większą starannością” / Eccl. suam, nr 55/.

Ascetyka i mistyka ubóstwa. Bobrze wiadomo, że ubóstwo jest cnotą nabywaną. W schemacie najczystszego ascetyzmu doświadczanego przez stulecia, ubóstwo stanowi pierwszy stopień i jest odpowiednikiem pierwszego błogosławieństwa Chrystusowego. Walczą tu dwa przeciwieństwa: bogactwo, brane jako ciężar, niewola, obrazowane przez okręt obciążony ładunkiem, i ubóstwo, cenione jako uwolnienie od ciężaru, jako swoboda, i symbolizowane przez pielgrzyma bez bagażu, który może się łatwo poruszać.

Naturalny instynkt kieruje człowieka do posiadania, czyli do integrowania się go ze światem zewnętrznym i do panowania. Ubóstwo ascetyczne przeciwdziała temu instynktowi za pomocą oderwania od dóbr materialnych i wyrzeczenia się posiadania. Wyraża się przeto w pokorze, cnocie istotnie chrześcijańskie i podstawowej w dążeniu do doskonałości, zbrojącej człowieka przeciw pysze szatana. Oprócz tej roli negatywnej ubóstwo wywiera wpływ pozytywny, kształtujący moralnie, łączy cię bowiem z innymi cnotami i je wspiera. Obydwa te aspekty, negatywny i pozytywny, zwięźle ujął niegdyś św. Franciszek z Asyżu: „Ubodzy w majętność, ale bogaci w cnoty” /Reguła, r.6/. Stąd ubogi ma przystęp do Chrystusa Pana, według dyrektywy św. Hieronima: „Nudus nudum Christum sequere”.

Podziały i podpodziały ubóstwa nożna praktycznie sprowadzić do dwu: 1/ ubóstwo podmiotowe, które ma być cnotą winno być zarówno efektywne jak i afektywne, oraz 2/ ubóstwo przedmiotowe, które może być albo ubóstwem powstałym z nakazu, albo z rady. Oczywiście, że te podziały się krzyżują. I tak, ubóstwo nakazane jest bądź efektywne, zgodnie ze stwierdzeniem Chrystusa Pana: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie” /Mt 6,24; por. Łk 16,13/; bądź efektywne w odniesieniu do superflus, znowu zgodnie z poleceniem Chrystusa Pana: „Dawajcie jałmużnę z tego, co zbywa” /Łk 11,41; por. 12,33/.

Również ubóstwo dobrowolne, mające swe źródło w radzie Jezusa Chrystusa, które publicznie wobec Kościoła ślubujemy jako zakonnicy, jest afektywne i efektowne zarazem, czyli i przyjęte przez osobę zakonną, jako własna wartość moralna i życiowe, i rzeczywiście przezeń praktykowane. Brak któregoś z tych dwu elementów niweczy zakonną cnotę ubóstwa.

Wprawdzie mogą istnieć i de facto istnieją podręczniki ascetyki dla seminariów duchownych tak oderwane od Ewangelii i od rzeczywistości, że nie znajdzie się w niech ani problemu ubóstwa, ani wzmianki o nim, ale nie istnieje faktyczna asceza chrześcijańska bez praktykowania ubóstwa… Z kolei asceza jest wstępem i koniecznym warunkiem do życia mistycznego, jako że łaska mistycznego zjednoczenia z Bogiem nie może współistnieć z przywiązaniem do dóbr doczesnych. Dlatego mistycy chrześcijańscy i nie tylko chrześcijańscy, byli ludźmi ubogimi.

Na stopniu ascezy ubóstwo pozwala nam służyć Bogu, a nie mamonie, a na stopniu mistyki ubóstwo daje możność należytej dyspozycji, potrzebnej łasce, by wejść w pełną łączność z Bogiem, łączność ekstatyczną i przemieniającą w działanie Boże, jak to wyraził św. Paweł Ap.: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” /Ga 2,20/.

Ujęcie soborowe

Pod koniec tych rozważań historyczno-biblijnych i teologiczno-ascetycznych na temat ubóstwa jeszcze przypomnienia wytycznych soboru Watykańskiego II w tym względzie, które wpłynęły na postać nowego ustawodawstwa zakonnego, a przez to mają kształtować praktykę naszego ubóstwa w rodzinach zakonnych. Sobór bowiem wykazał troskę o autentyczne życie zakonne, a szczególnie o autentyczne konsekrowanie ubóstwa, wysuwając pod naszym adresem następujące postulaty:

Postulat ubóstwa nie tylko indywidualnego, ale i wspólnotowego, Dlatego wspólnoty zakonne mają unikać zbytku, nieumiarkowanego zysku i gromadzenia majątku, bo tylko wtedy będą mogły dawać ludziom świadectwo ewangelicznego ubóstwa /PC, nr 12 f/. Przecież chyba nikt nie wierzy w ubóstwo poszczególnego zakonnika, jeśli równocześnie klasztor, do którego on należy, opływa w dostatek; a równocześnie w takim klasztorze bardzo trudno zachować indywidualne ubóstwo, nawet gdyby ktoś miał ku tomu dobrą wolę.

Temu postulatowi ubóstwa wspólnotowego odpowiada w schemacie nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego Can. 38, że każdy Instytut ma ustanowić odpowiednie normy dotyczące używania i administrowania dóbr, w tym celu, by pielęgnować, strzec i wyrażać ubóstwo sobie właściwe.

Postulat hojnej i chętnej dobroczynności, dzielenia się własnymi zasobami ze wspólnotami cierpiącymi niedostatek, a także materialnego świadczenia na potrzeby Kościoła i otrzymanie ubogich /PC, nr 13e/

Temu znów postulatowi odpowiada Can. 39 schematu: „Instytuty, zachowując przepisy Konstytucji, mają chętnie, według swych możliwości, dokonywać odpowiednich wydatków i jałmużn, jako świadectwo miłości i ubóstwa”.

Postulat ubóstwa rzeczywistego, a nie tylko formalnego czyli zgodnego z prawem. Jest to niezbędne ze względu na charakter ubóstwa, poprzez które ma się iść za Chrystusem ubogim. „Nie wystarczy być uzależnionym od przełożonych w używanie dóbr, ale trzeba, żeby zakonnicy i w rzeczywistości i w duchu byli ubodzy mający skarby w niebie” /PC, 13b; Mt 6,20/.

Za odpowiednik tego rzeczywistego ubóstwa w schemacie można uważać Can. 55, § 3, który wyraża starą i stałą zasadę ubóstwa zakonnego „quidquid monachus acquirit monasterium acquirit”, mianowicie: „Cokolwiek członkowie wspólnoty nabywają za własną pracę, czy jako stypendium lub pensję, to wszystko przynależy wspólnocie”.

Postulat pracy. W epoce, w której pracę uważa się za główne źródło uczciwego zarobku na utrzymanie, a wierzący słusznie widzą w niej czynnik uświęcenia, ubóstwo nie tylko oznacza brak dóbr i nie tyle wzywa cudze miłosierdzie, ile wymaga uczciwej pracy. Stąd sobór mówi do nas: „Niech wszyscy, każdy w swoim obowiązku, uważają się za podległych powszechnemu prawu pracy, a gdy tym sposobem zdobywają środki konieczne do swego utrzymania i do prowadzenia swoich dzieł, nich odrzucą wszelką nadmierną troskę, a powierzą się opatrzności Ojca niebieskiego” /PC, 13c/.

To życie z pracy zaznacza schemat nowego Kodeksu w Can. 95, §1, łącząc je z obowiązkiem zachowania wszechstronnej wstrzemięźliwości.

Możliwość zrzeczenia się majątku rodzinnego przez profesów upoważnionych skąd-inąd do jego zachowania, czy to już nabytego, czy mogącego przypaść im w udziale /PC, 13d/. Jest to nowość, zmierzająca bardzo wyraźnie w kierunku ubóstwa ewangelicznego: „Idź, sprzedaj co ..”. Z różnych powodów, narosłych zwłaszcza w najnowszych czasach, dotychczasowe prawo zakazywało takiego zrzeczenia się własności. W ten sposób stwarzało sytuację paradoksalną, mianowicie zakazywało tego, czego domaga się litera i duch ubóstwa. Schemat nowego prawa w Can. 95, § 1 i 2, uwzględnia już możliwość owego zrzeszenia.

Można tu jeszcze dodać postulat wysuwany przez autorów, mianowicie, by członkowie Wspólnot zakonnych uczyli się cenić i szanować pieniądz, jako że jest z trudem zdobywany przez wiernych i przez współbraci. Jeżeli wychowawcy i przełożeni nie ukazują swym alumnom i podwładnym tego problemu, wówczas będą mieli dodatkowe trudności w rozwijaniu w nich poczucia odpowiedzialności czy poczucia realizmu i wymogów życia.

Rozważania powyższe zakończy głos soboru Watykańskiego II zawarty w Dekrecie o przystosowanej odnowie życia zakonnego, nr 13: „Dobrowolne ubóstwo obrane dla naśladowania Chrystusa, którego jest ono znakiem dziś zwłaszcza bardzo cenionym, zakonnicy powinni pilnie praktykować, a w miarę potrzeby nawet w nowych formach je wyrażać. Dzięki niemu uczestniczy się w ubóstwie Chrystusa, który będąc bogaty, dla nas stał się ubogi, aby nas ubóstwem swoim ubogacić”.