Ks. A. Żuchowski SAC
POSOBOROWA DYSKUSJA POSŁUSZEŃSTWIE ZAKONNYM
Materiały Komisji ds. Studiów i Wychowania KWPZM, rocznik 1965.
Są dyskusje poważne i o wielkich konsekwencjach praktycznych, których prawie się nie zauważa i zdają się nie wywierać żadnego wpływu na codzienne życie. Są dyskusje inne, często mniej zasadnicze i dogłębne, które szybko przenikają do szerokich kręgów i włączają wszystkich zainteresowanych w swoją problematykę, a ich wpływ na życie zdaje się być bardzo wielkie. Są to dyskusje modne, należące niejako do znaków czasu i często ze „swoim czasem” idące w niepamięć.
Do dyskusji, znajdujących szeroki oddźwięk nie tylko w kołach zakonnych, należy zagadnienie posłuszeństwa zakonnego. Artykuły na ten temat czytane są z zainteresowaniem, żywo dyskutowane, choć nie zawsze przemyślane do końca. Co więcej, obserwuje się dążność do wprowadzania w życie, ale tylko tych zasad, które wprowadzają pewne złagodzenia karności dotychczasowej.
Ważność problemu
Magister w nowicjacie i wychowawca w seminarium pracuje wśród członków, którzy z natury swej sytuacji są jeszcze najbardziej zależni i podatni na przyjęcie nauki o posłuszeństwie. Do nowicjatów dyskutowane tematy mniej docierają; w seminarium zaś mają mniej okazji do praktycznego zastosowania bez aprobaty wychowawców. Bezpieczeństwo jednak zakładów wychowawczych w tej dziedzinie jest tylko pozorne. Młodzież każda, a więc i nasza, szuka nowości, zmian i coraz większej wolności czy „inności”, którą różniłaby się od starszego pokolenia – chce być sobą, oryginalną, nowoczesną.
Gdyby nawet w zakładach wychowawczych bezpośrednio nie było wpływu dyskusji o posłuszeństwie, to i tak sprawą tą muszą zająć się wychowawcy. Młodzież wejdzie prędzej czy później w środowisko starszych i przejmie wszystko, zwłaszcza wygodniejsze kierunki istniejące w starszym pokoleniu.
Trzeba ją przygotować do tego, z czym się zetknie. Trzeba jej tak ukazać zakonne posłuszeństwo, by sama łatwo mogła sobie odpowiedzieć na wysuwane zastrzeżenia czy odchylenia od prawdziwego posłuszeństwa zakonnego, jak rozumie i przedstawia je Kościół.
Klimat sprzyjający dyskusji o posłuszeństwie
Można wskazać dwa elementy, które stworzyły właściwy klimat dla współczesnej dyskusji o posłuszeństwie, a mianowicie: accomodata renovatio i podkreślanie wolności ludzkiej czy poszanowanie osobowości człowieka.
Jak w okresie dyskusji soborowej podejmuje się dyskusję na tematy dotychczas uważane za niepodlegające żadnej dyskusji, podobnie i w przystosowaniu życia zakonnego do współczesnych warunków.
Wolność człowieka urosła dziś w powszechnym przekonaniu do niespotykanej chyba w historii wielkości. Może wywołała to walka z kolonializmem, może walki klasowe, może ogólne podniesienie oświaty, a nawet stopy życiowej. Wolność stała się hasłem do bardzo wielu podjętych walk. I im większy jest w praktyce tu czy tam ucisk człowieka, tym większe pragnienie i wyższa cena wolności.
W dążeniu do wolności osobistej i społecznej czy politycznej widać równocześnie konieczność uzależniania się od innych, na co wskazują organizacje międzynarodowe, czy powstające bloki państw. Pragnienie nieograniczonej wolności i konieczność coraz dalej idącej zależności jest jednakowo charakterystyczna dla naszych czasów.
Zależność jest cechą charakterystyczną życia zakonnego. Dziś obserwujemy dążność do zmniejszenia tej zależności; ze współczesnych dążeń przyjmuje się chętniej tylko jeden prąd, raczej obcy życiu zakonnemu – wyzwolenie w imię rozwoju osobowości człowieka.
Kongres Międzyzakonny w Rzymie w 1950 r. zapoczątkował, a dyskusja soborowa pogłębiła – pracę nad przystosowaniem życia zakonnego do współczesnych warunków i potrzeb dzisiejszego człowieka.
Dyskusja o przystosowaniu była początkowo nieśmiała i niewiele wychodziła poza granice prawa kościelnego i dotychczasowych konstytucji zakonnych; obecnie podchodzi się krytycznie – w poszukiwaniu nowych, doskonalszych rozwiązań – prawie do wszystkich dziedzin w życiu zakonnym. W takiej dyskusji trudno nawet pomyśleć, by pominięto posłuszeństwo, które najwięcej od człowieka wymaga i najłatwiej może ulec pewnym niedociągnięciom tak ze strony podwładnych jak i samych przełożonych.
Punkty wyjścia dyskusji o posłuszeństwie
Punkty wyjścia dla podejmowanej dyskusji o posłuszeństwie można sprowadzić do trzech zasadniczych: troska o wzmożenie apostolskiej działalności, oczyszczenie posłuszeństwa z elementów nie będących autentycznym wyrazem posłuszeństwa ewangelicznego, oraz staranie o zachowanie prawdziwego zakonnego posłuszeństwa.
Troska o wzmożenie apostolstwa jest cechą charakterystyczną zwłaszcza w zachodnich krajach Europy, w których Kościół stracił wpływ na masy. Episkopaty czy poszczególni księża biskupi szukają wszelkimi sposobami drogi do dusz ludzkich. Często widzi się wielką i niewykorzystaną – przynajmniej w pełni – drogę poprzez siostry zakonne. Życie sióstr zakonnych jednak ujęte jest regułą, posłuszeństwem czy tradycjami, które nieraz przeszkadzają w nowatorskich poszukiwaniach Hierarchii. Wniosek nasuwa się prosty: zmienić regułę, przystosować posłuszeństwo, obdarzyć pełną swobodą zakonnicę na wzór działaczki młodzieżowej z Akcji Katolickiej.
Działalność apostolska wymaga nie tylko większej swobody i przystosowania porządku dziennego do życia ludzi świeckich, ale wymaga również ludzi w pełni dojrzałych. Zakonnicom stawia się zarzut infantylności, która ma być owocem obecnego zrozumienia posłuszeństwa. Bez zmiany więc obecnej praktyki posłuszeństwa nie będzie nigdy w pełni uzdolnionych pracowników na niwie współczesnego apostolstwa, jakiego wymaga Kościół i na jakie jest zapotrzebowanie ze strony świata.
Staranie o prawdziwe posłuszeństwo, to drugi punkt wyjścia wielu wypowiedzi o posłuszeństwie. Tłumienie inicjatywy i powolny w następstwie jej zanik, infantylizm, przejawy despotyzmu, drobiazgowość, zbyt ciasne podejście do posłuszeństwa. To wszystko budziło niepokój i stało się podnietą do szukania lepszych rozwiązań i doskonalszego zrozumienia posłuszeństwa. Nie obeszło się bez sięgnięcia do samych podstaw. Postawiono pytanie, czy posłuszeństwo jest naprawdę radą ewangeliczną, czy można mówić o naśladowaniu posłuszeństwa Chrystusa przez posłuszeństwo zakonne. Odpowiedzi były różne.
Wypowiedzi wynikające z dwu pierwszych źródeł stały się same trzecim punktem wyjścia w dyskusji. Wielu oddanych szczerze życiu zakonnemu zaniepokoiło się przeróżnymi wypowiedziami pod adresem tradycyjnego posłuszeństwa. Pojawiły się opracowania, które wykorzystały wszystko, co wartościowe w „nowatorskiej dyskusji”, broniące jednak stanowiska trakcyjnego. Wypowiedzi te często tworzą syntezę całej dotychczasowej dyskusji. Ponieważ jednak są mniej zaskakujące, często przechodzą niepostrzeżenie wśród czytelników.
Cechy współczesnej dyskusji o posłuszeństwie
Współczesne i nowatorskie wypowiedzi o posłuszeństwie cechuje wielki krytycyzm odnośnie do dawnych form posłuszeństwa, a brak jasnych jednoznacznych wskazań czy określeń nowych form, oraz brak ujęcia całościowego.
Krytycyzm
Rzeczywistość posłuszeństwa, jak zresztą każda rzeczywistość, nie jest zachwycająca tak od strony podwładnych, jak również i od strony samych przełożonych. Są wielkie braki w dziedzinie zadań apostolskich i w dziedzinie wewnętrznej postawy zakonników. Braki te wynikają z niedociągnięć samych podwładnych jak też i z niewłaściwego pojmowania w praktyce niektórych przełożonych. Wiele opracowań o posłuszeństwie wychodzi z tych właśnie braków. Braki właściwego podejścia do posłuszeństwa autorzy mistrzowsko często dostrzegają i rozwijają. Zwraca się uwagę nie tylko na poszczególne niedociągnięcia, ale również doszukuje się ich źródeł. Postawa krytyczna w stosunku do „istniejącego zrozumienia czy praktykowania posłuszeństwa” jest bardzo charakterystyczna.
Krytyka posłuszeństwa obecnego idzie jednak dalej. Zwraca się do samych podstaw. Stąd problem, na czym właściwie polega wartość posłuszeństwa, jakie są źródła posłuszeństwa zakonnego. Dlatego takie problemy – czy posłuszeństwo zakonne jest radą ewangeliczną, na czym opiera się takie twierdzenie, czy można mówić, że jest po prostu naśladowaniem życia Chrystusowego.
Położenie nacisku na część krytyczną w opracowaniach o posłuszeństwie rzuciło cień na część pozytywną, jakby zabrakło już sił czy czasu. Może problem jednak jest tak trudny, że autorzy nie mogą podjąć się jednoznacznych rozwiązań i to już druga cecha wielkiej części współczesnej dyskusji o posłuszeństwie.
Brak jasnych rozwiązań
Nie zawsze łatwo jest dojść do jasnego wyrobienia sobie zdania, jakie stanowisko zajmuje autor. Brak tego, co w podręcznikach filozofii i teologii seminaryjnej zawiera „teza” – twierdzenie.
Być może, że autorzy traktujący o posłuszeństwie świadomie chcą doprowadzać do jednoznacznego określenia stanowiska podkreślenia, że życia /którego cząstką jest posłuszeństwo/ można ująć w scholastyczne tezy i że doprowadzanie do jednoznacznych tez jest oznaką raczej schyłkową niż znakiem rozwoju danej dyscypliny. Być może, że autorzy uważają swoje wypowiedzi za wypowiedzi dyskusyjne, a nie końcowe wnioski, mające zastąpić dotychczasowe ujęcia w tej dziedzinie. Być może jednak, że autorzy lękają się podjąć wszystkich konsekwencji wynikających bezpośrednio z ich twierdzeń i dlatego zostawiają otwarte drzwi”.
Zdarza się często, że po przeczytaniu artykułu na pozór bardzo jasnego, gdy zechce się sobie odpowiedzieć, na czym polega posłuszeństwo i jakie są formy życia posłuszeństwem, czym różni się sugerowane przez autora rozwiązanie od rozwiązania tradycyjnego, trudno sobie odpowiedzieć.
Brak ujęcia całościowego
Podkreślenie braków przejawiających się w obecnym posłuszeństwie czy niedomagań apostolskich związanych ze zbyt formalistycznym ujęciem posłuszeństwa, pogłębienia samego ducha oddania się Bogu i „wolniejsze” poddanie się Bogu – łatwo ogranicza się do poruszanego zagadnienia, Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby w omawianym zagadnieniu nie podważało się zasad czy ustaleń sięgających w inne dziedziny posłuszeństwa. Jeżeli jednak podważa się samo pojęcie posłuszeństwa, wówczas trzeba wskazać, jakie konsekwencje wywoła to dla całości i jakie środki podaje autor, aby poprawiając jedno nie spowodować większej szkody na innym odcinku.
Tego powiązania całości autorzy często nie widzą, nie widza, go może w całym realizmie życia. A jednak ma to niezmierne znaczenie, gdyż życie zakonne jest życiem obejmującym całego człowieka i to w każdym dniu i każdej godzinie i dlatego nie można rozwiązywać jednego zagadnienia bez uwzględnienia konsekwencji dla innej strony życia zakonnego, jak nie można w leczeniu nie liczyć się z następstwami dawkowanego lekarstwa.
Ogólna charakterystyka różnych wypowiedzi
Przypatrzmy się najbardziej charakterystycznym wypowiedziom na temat posłuszeństwa, które obiły się na naszym terenie. Nie chodzi o charakterystykę wszystkich opracowań o posłuszeństwie, jakie w ostatnich latach się ukazały, a tylko o te, które mniej czy więcej znalazły oddźwięk u nas i są, czy można je uważać, za ilustrację pewnych kierunków w ogólnej dyskusji o posłuszeństwie zakonnym.
Karol Rahner SJ
„Refleksje o posłuszeństwie” – Znak, 1963, n. 108. Artykuł O. Rahnera, który w oryginale ukazał się w Stimmen der Zeit w 1956 r., wywołał ożywioną dyskusję i wiele zastrzeżeń. W pierwszej części „nieporozumienia” świetnie podchwytuje wszystkie słabości tradycyjnego posłuszeństwa. Część druga „prawdziwe posłuszeństwo” jest trudniejsza i stara się dotrzeć do samych źródeł zakonnego posłuszeństwa. W dyskusjach wywołanych artykułem zwracano uwagę przede wszystkim na część pierwszą jako na pewne usprawiedliwienie wymagań większej wolności osobistej, większej niezależności od przełożonych, czyli praktycznie zawężenia posłuszeństwa zakonnego.
Rahner w swoim artykule, zdaje się, nie przyjmuje posłuszeństwa zakonnego jako rady ewangelicznej; tak zostały zrozumiane przez większość czytelników jego wypowiedzi, choć można zrozumieć je i inaczej. W artykule czytamy: „Jeśli posłuszeństwo zakonne jest podporządkowaniem własnej woli i decyzji człowiekowi, który zajmuje miejsce Boga … to trzeba określić jasno, skąd wiemy, że ów człowiek otrzymał rzeczywiście pełnomocnictwo na funkcję tego rodzaju. Jest to trudne pytanie, jeszcze trudniejsze niż kwestia ubóstwa i ewangelicznej rady, która zaleca wyrzeczenie się błogosławieństw miłości małżeńskiej. Obie ostatnie wskazówki bowiem są nam dane bezpośrednio w słowach Pisma Świętego, przez samego Chrystusa … Jeżeli chodzi o posłuszeństwo jednak, sprawy nie są aż tak proste … Nie istnieje żadne bezpośrednie potwierdzenie tej idei na kartach Ewangelii” /str. 700/. Autor w wypowiedziach swoich idzie jeszcze dalej i podważa często wysuwany przykład Chrystusa, który można uważać za radę ewangeliczną. „Nie możemy mianowicie powoływać się po prostu na posłuszeństwo Chrystusa. Niewątpliwie Zbawiciel był posłuszny. Posłuszeństwo Ojcu, jak to Sam po wielekroć wyjaśniał, było formą, motorem i treścią Jego życia. Powinniśmy naśladować Chrystusa. Ale tu właśnie wyłania się pytanie: skąd mamy pewność, że podporządkowując swoje ja władzy ludzkiej praktykujemy najgłębsze posłuszeństwo Bogu?” – Można jednak bronić twierdzenia, że O. Rahner nie odrzuca posłuszeństwa jako rady ewangelicznej, pisze bowiem: „Przesłanka ewangeliczna nie jest więc, jak widzimy, ani prosta, ani możliwa do udowodnienia bezpośrednio, bez głębszej analizy”. A więc pośrednio i po przeprowadzeniu „głębszej analizy” można ją wykazać!
Inne stwierdzenie z artykułu O. Rahnera, które wywołało żywą wymianę zdań, dotyczyło „pewnej demistyfikacji posłuszeństwa”. Autor pisze: „W codziennym życiu klasztoru, w którego warstwie powierzchniowej, praktycznej, słuchanie rozkazów pokrywa się najczęściej z racjonalnymi wymaganiami ładu, byłoby wskazane, aby w sposób spokojny i stopniowy nastąpiła pewna demistyfikacja posłuszeństwa. Demistyfikacja ta, jak się wydaje, powinna pójść znaczenie dalej, niż bywa to obecnie dopuszczane w niektórych klasztorach. W bardzo wielu bowiem drobnych szczegółach życia codziennego posłuszeństwo jest rzeczywiście, najzwyczajniej w świecie, rozumną metodą wspólnego życia istot rozumnych” /695/. Autor jednak nie chce tej dziedziny posłuszeństwa, którą nazywa „regulacją ruchu” wykluczyć całkowicie z ram posłuszeństwa, zaznacza bowiem: „Trzeba … stale mieć w pamięci fakt, że posłuszeństwo zakonne to coś więcej niż Przyjęcie – z przesłanek racjonalnych – umowy dotyczącej „regulacji ruchu– we wspólnocie. Umowa ta jest tylko jednym z elementów posłuszeństwa: wymaga jej, jak wiemy, każda wspólnota ludzka” /705/.
Posłuszeństwo zakonne według O. Rahnera jest „stałą formą” życia, która orientuje człowieka ku Bogu”. Jednak taka forma życia może mieć „miejsce wyłącznie we wspólnocie zakonnej zatwierdzonej przez Kościół”. Natomiast „właściwym i istotnym celem posłuszeństwa zakonnego jest trwały sposób życia zgodny z radami ewangelicznymi”. Albo innymi słowy: „posłuszeństwo jest pojęciem wspólnego sposobu życia, które ma być naśladowaniem Chrystusa, a ów sposób życia jest określony przez Konstytucję danego zakonu, uznaną przez Kościół za autentyczny i słuszny praktycznie model egzystencji zorientowanej ku Bogu” /702-704/.
W artykule zamieszczonym w Geist und Leben /1964, 37/ – „Ueber die evangelischen Räte”, a w tłumaczeniu francuskim włączonym do dzieła zbiorowego „Les religieux aujourd’hui et demain” /Les Ed. du Cerf, 1964/, O. Rahner wyraźnie przyjmuje trzy rady ewangeliczne /str. 69 i 70/, jakkolwiek odnosi się krytycznie do ich dotychczasowej analizy teologicznej /por. uwagę tłum., str. 53/.
Ks. Bp. Gerard Huyghe
W przytoczonej wyżej książce „Dziś i jutro zakonów”, w rozdziale o odnowie życia zakonnego podejmuje na swój sposób tezy O. Rahnera z 1956 r. na temat posłuszeństwa zakonnego.
Wprawdzie życie wspólne wymaga zależności, ale „trzeba mieć odwagę – pisze – postawić ten „kodeks progowy” poza domeną posłuszeństwa zakonnego, nie wahając się go „zdesakralizować”. Mimo to podwładny powinien przyjąć przepisy codziennego regulaminu wiernie, przez szacunek dla innych ale także z pewną dozą poczucia humoru, po dorosłemu …” /171/.
Nie można, zdaniem Bpa Huyghe mówić o radzie ewangelicznej posłuszeństwa, gdyż posłuszeństwo jest identyczne z miłością, a miłość jest nakazem nie zaś radą. Oto jego słowa: „I dlatego błędem jest mówić, że posłuszeństwo jest radą ewangeliczną, posłuszeństwo jest nakazem, obowiązkiem dziecka Bożego wobec Ojca: dowodem na to jest fakt, że grzech określa się jedynie przez nieposłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu. – Dlatego też błędem jest sądzić, że posłuszeństwo zakonne wyraża się jedynie w poddaniu się przełożonemu. Oczywiście, to poddanie się przełożonemu jest ważnym środkiem zakonnego posłuszeństwa … ale błąd tkwi w tym, że się z tego czyni jedyną drogę, na której wyraża się posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu” /167/. „Istotne jest posłuszeństwo wobec Ojca, ale jest ono przeżywane w uległości wobec przełożonego, wobec członków zgromadzenia, wobec wydarzeń codziennych i wreszcie wobec Kościoła w osobach tych wszystkich, którzy go reprezentują …” /169/. Konsekwentnie autor domaga się zmiany stylu życia zakonnego na odcinku posłuszeństwa. „W klasztorach, zwłaszcza żeńskich, spotyka się często zwyczaje przestarzałe, oznaki szacunku w ruchach czy słowach, które pochodzą z innej epoki. Trzeba by przesiać przez sito język, jakim zakonnice mówią o swoich przełożonych, gdyż prawdą jest, że język wyraża mentalność i stabilizuje ją. Ponadto życie współczesne wymaga rozlicznych kompetencji, które nie mogą być nagromadzone w jednej i tej samej osobie, co w konsekwencji uniemożliwia stałe odnoszenie się dla zrobienia najmniejszego kroku” /170/.
Kard. Suenens
W swej książce „Promocja apostolska zakonnic” mówi wprost o posłuszeństwie niewiele, niemniej jednak wpływ książki na formowanie posłuszeństwa jest znaczny. Autor, mówiąc przy różnych okazjach o potrzebie poszerzenia apostolstwa, o przeszkodach, na jakie napotyka zakonnica, o środkach, jakie należałoby zastosować, podważa znaczenie reguły, obecnego stylu zakonnego, autorytet przełożonych. Nie wchodząc w słuszność wskazań czy ukazywanych przeszkód, należałoby powiązać wskazania z szacunkiem dla posłuszeństwa oraz ze znaczeniem, jakie posłuszeństwo posiada właśnie dla pracy apostolskiej w ramach zakonu. Mimo wszystkich zastrzeżeń autora, w praktyce życie zakonne, a więc i posłuszeństwo, zostało w jego ujęciu podporządkowane działaniu apostolskiemu.
Jako odpowiedź na różne wypowiedzi o życiu zakonnym, które budziły zastrzeżenia ze strony zakonów, powstały dwie książki, które do nas dotarły: „Les religieuses dans l’Eglise et dans le monde actuel” – Soeur Jeanne d’Arc OP, Cerf 1964, oraz „La vie religieuse dans l’Eglise du Christ” – Desclée 1964. Druga książka jest dziełem zbiorowym pod kierunkiem Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Belgii, jest więc tu podane, jeśli tak można się wyrazić, stanowisko oficjalne z punktu widzenia zakonnego.
Jedno i drugie dzieło nie omawia posłuszeństwa ex professo, choć w jednym i drugim wyraźnie postawiony jest problem posłuszeństwa z przystosowaniem go do współczesnych potrzeb i z uwzględnieniem współczesnej doktryny o posłuszeństwie zakonnym. Autorzy mówiąc o posłuszeństwie nie zajmują stanowiska polemicznego ani apologetycznego. Po prostu mówią tak, jak uważają za słuszne, podając doktrynę uznaną przez siebie, zajmują stanowisko w sprawach dyskusyjnych.
Jeanne d’Arc
Mówi o odpowiedzialności przełożonych, niemniej jednak silnie podkreśla, że wartość posłuszeństwa podwładnych nie zależy od osobistej wartości przełożonego. Odnajdujemy tu niejako odpowiedź na wysuwane zastrzeżenie pod adresem przełożonych. Pisze: „Nie jest ważne dla zakonnika, czy jego przełożony jest zły czy dobry, czy się myli, czy działa powodowany namiętnością … Stara się on jedynie o to, by ze wszystkiego czynić ofiarę całopalną. Przełożony jest po to, aby dostarczać mu tego, czego dusza jego, rozmiłowana w Panu, przyszła szukać w szkole doskonałości: dobra posłuszeństwa” /str. 22/. A w innym miejscu czytamy: „Jeśli się zdarzy, że w zgromadzeniu zakonnym jakaś przełożona pomyli się w słusznym dobieraniu środków do celu, jej odpowiedzialność może być poważna, ale aspekt zasadniczy ślubu pozostaje; dzięki temu każda z podwładnych wielbi Boga i daje świadectwo wiary i miłości nawet wtedy, gdy słucha niewłaściwego rozkazu – jeśli oczywiście jest on wydany w zakresie, który należy do władzy danej przełożonej i jeśli nie chodzi o grzech” /str. 27/.
Autorka kładzie nacisk nie tylko na odpowiedzialność przełożonych, lecz również na obowiązek włączania wszystkich sił całej społeczności do współpracy. „Im bardziej pragnie ona w całej prawdzie dobrze rządzić, tym bardziej starać się powinna o wciągnięcie do tego, na ile się tylko da, wszystkie siostry, w dialogu szczerym i pełnym zaufania, we wspólnocie, do której każda przyniosła wszystkie swoje doświadczenia apostolskie i duchowe, i światło mające na celu dobro wspólne” /str. 28/.
„La Vie Religieuse dans l’Eglise du Christ”
Autorzy mówiąc o posłuszeństwie podkreślają nadprzyrodzony i kościelny charakter posłuszeństwa. Wraca u nich często przypomnienie, że niedoskonałość przełożonych nie podważa wartości posłuszeństwa zakonnika, że posłuszeństwo nie niszczy osobowości członka, ani nie pozbawia go poczucia odpowiedzialności.
Proesmans
Pisze: „Posłuszeństwo zakonne nie jest cnotą moralną, ale cnotą teologiczną. Angażuje ono całą działalność człowieka wobec Boga i wobec Kościoła i zamienia ją w cnotę autentycznej miłości, wymaganej jako powszechne prawo w królestwie teokratycznym … Władza zakonna i posłuszeństwo zakonne są nie do pomyślenia poza bezpośrednią obecnością Boga …” /str. 384/.
J. Galot
Mówi: „Posłuszeństwo zakonne odnosi się do przełożonych, którzy są członkami Ciała Mistycznego, których władza jest zatwierdzona przez władzę kościelną i których działalność rozwija się, mając na celu postęp i wzrost Kościoła. Chrystus Sam … prowadzi w sposób szczególny przełożonych zakonnych tak, by przez nich kierować podwładnymi. Stąd u zakonników posłuszeństwo przyjmuje bardziej aspekt współdziałania z przełożonymi, którzy żyją również swym związaniem z Chrystusem i poddaniem się Jemu samemu” … „Opatrzność pozwala na to, że przełożeni mogą, czasem popełnić błędy albo przyjąć metody postępowania, w których zabraknie miłości … Pan posługuje się tymi niedoskonałościami, by bardziej wciągnąć zakonnika w tajemnicę Odkupienia: posłuszeństwo jego nacechowane jest bardziej wartością ofiary i wiąże się ściślej z ofiarą Zbawiciela” /str. 111/. „Chrystus ukazał, że posłuszeństwo nie może być zatrzymane przez ludzkie braki przedstawicieli władzy, gdyż w rzeczywistości odnosi się ono do Boga … W wyjątkowych okolicznościach Swej Męki, uprzedzał Swym postępowaniem obiekcje, które może stwarzać posłuszeństwo. Jeśli zdarzy się, że zakonnik wprawiony jest w kłopot wobec rozkazu przełożonego, którego motywy wydają się mu niezbyt szlachetne, niemniej ma pewność, że wypełniając rozkaz z miłości dla Boga, oddaje się prawdziwie Jego Woli” /110/.
Henri Boelaars CSSR
Kładzie nacisk na współpracę przełożonego z podwładnym i na odwrót. „Posłuszeństwo zakonne powinno mieć charakter „porozumienia”, które sprawia, że dwóch ludzi dorosłych, całkowicie świadomych różnic, jakie między nimi istnieją, starają się poznać i zrozumieć wzajemnie. Są przekonani, że w istocie są sobie równi jako dzieci i jako słudzy Boży; jeden uznaje, że drugi otrzymał od Boga misję prowadzenia go do wspólnego celu, dokonywania Bożego dzieła w nim i w Kościele nawet poprzez szczegóły życia codziennego. W ten sposób Bóg wzywa go do wyrzeczenia się ważnej wartości ludzkiej: osobistego decydowania o swych własnych czynach. Ale jeśli Bóg tego żąda, to nie dlatego, by ten człowiek przerzucił całą swą odpowiedzialność na przełożonego, lecz by za nim szedł jako za tym „drugim”, który został przez Boga wyznaczony, aby nim kierował i aby go prowadził” /str. 300 i 301/.
Stanowisko Kościoła
Nasuwa się pytanie, czy Władza Kościelna zajęła jakieś stanowisko wobec dyskutowanych zagadnień z dziedziny posłuszeństwa zakonnego. Kościół na ogół unika zajmowania stanowiska w sprawach dyskutowanych, jeżeli one nie grożą karności kościelnej czy doktrynie katolickiej. Są jednak wypowiedzi autorytatywne, które choć nie chcą rozstrzygać problemu, wskazują jednak myśl czy kierunek dążeń Kościoła. Przede wszystkim:
Konstytucja o Kościele
Rozstrzygnęła spór o to, czy posłuszeństwo jest radą ewangeliczną, poszerzając tylko podstawę kryterium ewangeliczności: „Rady ewangeliczne dotyczące poświęconej Bogu czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, jako ugruntowane w słowach i przykładach Pana …” /43/. Konstytucja o Kościele nie utożsamia posłuszeństwa z miłością, jak to głosił Bp Huyghe; posłuszeństwo zakonne prowadzi do pogłębiania miłości: „rady ewangeliczne przez miłość, do której prowadzą …” mówi Konstytucja /44/.
Konstytucja o Kościele, podobnie jak przed tym papieże: Pius XII np. w przemówieniu do uczestników II Kongresu Międzyzakonnego w Rzymie w 1957 r., Jan XXIII np. w przemówieniu do ojców duchownych z 9.IX.1962 r. i Paweł VI np. w przemówieniu do przedstawicieli kapituł gen. z 23.V.1964 r. – silnie podkreślają poszanowanie osobowości przy zachowaniu prawdziwego posłuszeństwa. Z drugiej jednak strony ostatni papieże mocno akcentują konieczność posłuszeństwa wymagającego ofiary i kładą nacisk na zależność od przełożonych, co często się podważa we współczesnej dyskusji.
Pius XII
W przytoczonym wyżej przemówieniu najpierw odrzuca zarzut, że posłuszeństwo prowadzi do infantylizmu, a potem dodaje: „Wysuwa się jeszcze argument przeciw posłuszeństwu z tego faktu, że zależność człowieka względem przełożonego przeciwstawiałaby się najwyższej i bezpośredniej władzy Boga nad sumieniami. Utrzymywać, że człowiek zależy od drugiego nawet w swoim życiu osobistym i w swoim działaniu – czyż nie jest przeniesieniem na Przełożonego uprawnień zastrzeżonych dla samego Boga? Kościół nigdy nie bronił ani nie popierał takiego twierdzenia. Patrzy na posłuszeństwo jako na środek zbliżenia człowieka do Boga. Ponieważ motywem, który nim kieruje, jest zespolenie człowieka z Bogiem i ponieważ służy ono ostatecznie wzrostowi miłości, Przełożony nie stanowi w żadnym razie przeszkody stojącej pomiędzy Bogiem a podwładnym i odwracając na swoją korzyść hołdu złożonego jedynie Bogu. Przełożony może rozkazywać tylko w imieniu Pana i na mocy władzy swego stanowiska, a podwładny powinien być posłuszny jedynie z miłości do Chrystusa a nie dla ludzkich względów tego co korzystne i tego, co wypada; a jeszcze mniej przez czysty przymus” /Aktualne Dokumenty Papieskie, r. II, zesz. 7, str, 47/.
Paweł VI
W przemówieniu do Kapituł Gen. mówi o całopalnej ofierze posłuszeństwa, która „dokonuje się przez to, że się jest gotowym ulegać prawowitym Przełożonym.
Pewną odpowiedzią na głoszoną „demistyfikację” czy „desakralizację” posłuszeństwa w codziennych sprawach jest wypowiedź Pawła VI do przedstawicieli Kapituły Generalnej OO. Augustianów, mówi Papież, że jest rzeczą niezbędną umocnić prawdziwe pojęcie życia zakonnego, które jest naśladowaniem Chrystusa, a równocześnie dodaje, że „dobrowolne naśladowanie Chrystusa powinno zmierzać do pokornego i dokładnego zachowania Reguły” czyli również tej „codzienności” życia zakonnego /Oss. Rom. 2.IX.1965/.
Jan XXIII
W liście do zakonnic z 2.VII.1962 r. mówi o „nienaruszalności praw osoby ludzkiej”, równocześnie przytacza słowa Piusa XII z „Menti Nostrae” o autorytecie jako podstawie osobistego uświęcenia.
Ogólne wnioski z dyskusji o posłuszeństwie
Dla pracy wychowawczej nasuwają się z dyskusji o posłuszeństwie następujące wnioski:
- W wykładach i konferencjach ascetycznych położyć większy nacisk na teologię posłuszeństwa. Dyskusja pisana i niepisana w wielu wypadkach zwróciła uwagę na słabe punkty w tej dziedzinie. Spojrzenie teologiczne da silną podstawę pod praktykę posłuszeństwa.
- W wychowaniu do posłuszeństwa zwracać uwagę nie tylko na aspekt teologiczny /choć on jest najważniejszy w posłuszeństwie zakonnym/, lecz również na motywy przyrodzone. Ukazywać ludzką konieczność posłuszeństwa, która w posłuszeństwie zakonnym uzyskuje nową wartość płynącą z naśladowania posłuszeństwa Chrystusowego. /Sama zależność jest często o wiele większa i trudniejsza w warunkach świeckich niż w życiu zakonnym/.
- Dobrze naświetlić stosunek, jaki istnieje między inicjatywą osobistą a zależnością od przełożonych. Ukazywać pełną osobowość człowieka całkowicie oddanego Chrystusowi w życiu zakonnym.
- Posłuszeństwo, które w życiu zakonnym jest przyjmowane dobrowolnie poprzez wstąpienie do nowicjatu czy złożenie ślubów zakonnych, powinno być również dobrowolnie przeżywane. Stąd wychowanie do posłuszeństwa nie może ograniczać się tylko do pierwszego okresu formacyjnego, jakim jest nowicjat. Wychowawcy powinni dawać coraz pełniejsze naświetlenie wymagań i podstaw posłuszeństwa, rozwiązując wysuwane trudności. Należy się jednak strzec, by posłuszeństwo nie stało się problemem dyskusyjnym, którego przyjęcie w takim czy innym zakresie zależy od przekonania poszczególnego zakonnika.
Archiwum KWPZM
