Rafiński Bolesław OP, Teologiczny wymiar powołania brata zakonnego

o. Bolesław Rafinski OP

TEOLOGICZNY WYMIAR POWOŁANIA BRATA ZAKONNEGO

Zebranie plenarne WPZM, Warszawa – 13-14.V.1980

Zjawisko życia zakonnego niekleryckiego

Zakony na Zachodzie i Wschodzie były pierwotnie wspólnotami ludzi świeckich. Zakonność i kapłaństwo nie były jednak nie do pogodzenia. Już Pachomiusz nie dyskwalifikował kapłanów od wstąpienia do zakonu. I chociaż czasem święcono niektórych mnichów, to jednak zasadniczo życie zakonne było od najstarszych czasów niekleryckie[1]. Np. reguła benedyktyńska była napisana dla świeckich, tylko rozdziały 60 i 62 zawierały pozwolenie na święcenie kapłanów i przyjmowanie kapłanów do zakonu. Wszyscy mnisi byli ludźmi nawróconymi ze świata, którzy wstępując do klasztoru /nazywało się to conversio/ stawali się konwersarni /conversi/. Od IX wieku synody domagały się święceń dla opatów, a sobór w Vienne w 1311 r. zamienił Zakon Benedyktyński „ad ampliationem cultu dlsin!” w zakon klerycki[2].

Współczesna nam forma życia zakonnego braci konwersów ustaliła się w XI wieku, zwłaszcza, gdy zakony stawały się coraz bardziej kleryckie. Nazywali się różnie: fratres conversi, fratres exteriores, fratres laici, illiterati… Nie wszyscy posiadali śluby zakonne. Stanowili warstwę pośrednią między zakonnikami a świeckimi pomocnikami[3]. W XVI wieku nowe zgromadzenia nie robiły już różnicy – jeśli chodzi o profesję – między kapłanami a braćmi, nazywając ich koadiutorami, pomocnikami itp.

Są hipotezy, które twierdzą, jakoby instytucja konwersów w zgromadzeniach powstała z deformacji życia monastycznego i zaburzeń równowagi wewnętrznej. Np.: pogarda pracy ręcznej, wzrost bogactw, mnożenie zajęć, opozycje w łonie wspólnot itd. Wynikałoby z tego, że bracia konwersi mieliby uświęcać i podtrzymywać to, co było zdeformowane i niecenione.

Tymczasem, patrząc na historię życia zakonnego, trzeba stwierdzić, że – zupełnie przeciwnie – forma ta powstała z potrzeb ludzi i czasów. Coraz większa ilość ludzi pragnęła swoje życie poświęcić Bogu, a w ówczesnych czasach można to było zrobić najskuteczniej poprzez instytucję zakonów. Rozwinęła się ona szczególnie mocno, gdy powstały nowe zakony Franciszkanów i Dominikanów, a potem wraz z okresem kontrreformacji Jezuitów i innych zgromadzeń. Szczegółowe badania wykazują, że między kapłanami a braćmi istniała duża rywalizacja w gorliwości wypełniania swoich zadań. Dzięki tej nowej instytucji, stare zakony uchroniły się w średnich wiekach od ducha feudalizmu i degeneracji. A falangi wyniesionych na ołtarze braci są dowodem odrodzenia życia zakonnego. Autentyczne oddanie się Bogu poprzez życie modlitwy, pokuty, posłuszeństwa, ubóstwa zadecydowało o włączeniu braci w organizm zakonów poprzez śluby.

Ciekawy przykład stanowi Zmiana roli braci w zakonach. Na początku stare zakony wprowadziły instytucję braci konwersów dla uratowania klauzury monastycznej i togo co się z nią wiąże. Bracia, zwolnieni z niektórych zajęć monastycznych wewnątrz klasztoru, wykonywali – w duchowej łączności z całą wspólnotą – prace zewnętrzne. Z czasem rola się odwróciła: bracia wykonywali konieczne prace wewnątrz klasztoru, by inni – zwłaszcza kapłani – mogli bez przeszkód oddawać się zewnętrznym pracom apostolskim.

Wreszcie w najnowszych czasach zaczęto traktować braci jako współodpowiedzialnych za życie zakonne i za współpracowników w dziełach apostolstwa.

Ogólnie biorąc, podstawową cechą brata konwersa, koadiutora, pomocnika, czy jeszcze inaczej, była wola poświęcenia swego życia Bogu we wspólnocie z innymi, wyrażająca się w praktyce pokory i naśladowaniu ukrytego życia Pana Jezusa[4]. Każdy zakon i zgromadzenie ma swoją własną historię odnośnie braci. Zapoznanie się z nią byłoby bardzo pożyteczne dla zajęcia odpowiedniej postawy wobec tych, którzy przychodzą. Szczegółowsze opracowanie niektórych zakonów nożna spotkać w Dictionnaire de la Spiritualite[5]. Można się z nich przekonać, z jak wielką i serdeczną troską ogarniali braci konwersów czy koadiutorów Założyciele zgromadzeń i tworzone przez zakony prawodawstwo. Bardzo współczesne nam podejście do tego problemu braci koadiutorów uderzyło mnie u świętego Ignacego Loyoli. Wysoką rangą cieszyli się bracia u błogosławionego Maksymiliana Kolbe[6].

 

Walor teologiczny życia zakonnego braci

Stanowisko Kościoła wobec życia zakonnego, w tym też i niekleryckiego, było zawsze pozytywne. Nigdy jednak w historii Kościoła nie było tyle oficjalnych dokumentów i wypowiedzi na rzecz i korzyść życia zakonnego w ogóle i w szczególe, jak w dobie Soboru Watykańskiego II. Dzięki nim, Kościół staje się samoświadomy tego niezwykłego, głębokiego wymiaru teologicznego, jaki stanowi życie zakonne. Krótko ujął to Jan Paweł II w przemówieniu z 8 marca 1980 roku na Sesji Plenarnej Św. Kongregacji dla Zakonników i Instytutów Świeckich: „Bez zakonów, bez życia poświęconego Bogu Kościół nie byłby w pełni sobą”.

Działanie Boże w Kościele jest podwójne: odgórne czyli hierarchiczne, poprzez władzę zewnętrzną, przez rządzenie i funkcję szafarstwa; oraz oddolne czyli charyzmatyczne, poprzez przeżywanie Królestwa Bożego, jego doświadczanie, „rozważanie w sercu swoim”. Z tego przeżywania rodzi się wola wyrażania tego na zewnątrz, czyli znak zawsze nowego, zdumiewającego, twórczego działania Ducha Świętego. W łonie Kościoła, tak wśród duchownych jak i świeckich, rodził się stale i rodzi duch profetyczny, ukazujący pełny wymiar życia z wiary. Do tego oddolnego, od korzenia, czyli radykalnego poziomu życia w Kościele należy życie zakonne[7]. Jest to dar Boży dla Kościoła, dar duchowy, dar miłości i dlatego tak mobilizuje i pcha jednostki do praktykowania rad ewangelicznych, prywatnie czy w określonych formach życia. Sobór nazywa tę drogę do świętości jako bardziej stromą[8], zrodzoną z całkowitego oddania na własność umiłowanemu nade wszystko Bogu[9].

Tak więc życie zakonne – abstrahując od tego, czy praktykują je kapłani czy świeccy – jest samo w sobie wartością niezaprzeczalną i konieczną w świadectwie Kościoła wobec świata. W tej funkcji bycia znakiem i świadectwem bracia nieklerycy, czyli wszyscy konwersi, kooperatorzy, pomocnicy, koadiutorzy, czy bracia laicy – też uczestniczą.

Dekret Perfectae Caritatis zawiera wyraźne stwierdzenie, że „życie zakonne niekleryckie stanowi tak dla mężczyzn jak i dla niewiast… stan profesji rad ewangelicznych”[10]. A przez profesję rad ewangelicznych należy rozumieć szczególnego rodzaju konsekrację /vita consecrata/[11], zwłaszcza, gdy dokonuje się ona „przez śluby albo inne święte więzy naturą swą podobne do ślubów, którymi brat oddaje się całkowicie na własność umiłowanemu nade wszystko Bogu… i jeszcze ściślej /intimius/ poświęca się służbie Bożej”[12]. Nie będę omawiał tej konsekracji i jej znaczenia, bo uczynił to w swoim czasie O. Prowincjał Kazimierz Hołda CSSR[13].

Faktem jest, że profesja brata zakonnego czyni go prawdziwym zakonnikiem i „w szczególny sposób zespala go z Kościołem i jego tajemnicą”[14]. Nie jest on poświęcony do spełniania jakiejś funkcji w Kościele, lecz cały – jego byt, esse – jest poświęcony chwale Bożej. I żeby nie było wątpliwości i nie deprecjonowano życia zakonnego niekleryckiego Sobór dodał słowa, że życie zakonne niekleryckie stanowi „w całej pełni stan profesji rad ewangelicznych”[15]. Nie chodzi tu tylko o prawniczy punkt widzenia, o podniesienie brata do stanu duchownego, lecz o ukazanie całej głębi i znaczenia tego poświęcenia. Brat przez profesję rad ewangelicznych przestaje być człowiekiem świeckim, jego istnienie jest przeznaczone do kultu Bożego. Stojąc na zasadzie „agere sequitur esse”, możemy wysnuć wniosek, że poświęcone istnienie /esse consscratum/ jest też źródłem poświęconej i działalności. Brat zakonny, składając profesję, oddaje siebie całego ze wszystkim /se et omnia sua/ Bogu, dokonuje ofiary duchowej. To „Bogu-siebie-oddanie”, czyli devotio jest istotą religijności człowieka[16]. Spełnia się to, co nazywa się w teologii powszechnym kapłaństwem wiernych, czyli ochrzczonych i bierzmowanych[17]. Wszystko, co zakonnik czyni, ma charakter ofiary, jest służbą Bożą i Jego chwałą[18]. Wynikają z tego konsekwencje szczegółowe i praktyczne.

 

Wiara brata

Zgłaszający się do zakonu młody człowiek już takie nastawienie na ofiarę posiada. W podaniu swoim o przyjęcie zaznacza, że chce się poświęcić służbie Bożej. Ma przy tym do dyspozycji, oprócz jakiegoś ewentualnego naturalnego talentu, wykształcenie podstawowe lub zawodowe, rzadziej średnie. Mógłby na tej bazie pracować w świecie i urządzić się. Jednakże wewnętrzne powodowany przez łaskę czuje się zobowiązany zostawić wszystko i oddać się na służbę Bogu. Jest to jego wiara, która uzasadnia każde powołanie. Może to wszystko na początku nie jest dojrzałe, ale jest szczere. Powinno budzić wielki szacunek i troskę, choćby taką, jaką okazał Heli wobec Samuela[19].

 

Modlitwa brata

Potem, kiedy już kandydat poprzez nowicjat i śluby wszedł do rodziny zakonnej, jego życie z wiary staje się życiem Kościoła. Wiadomo, że wszystko co on czyni, czyni w duchu poświęcenia. Nawet prywatne modlitwy są modlitwą Kościoła, bo Kościół przyjął jego śluby. Wprawdzie prawo kanoniczne nie zobowiązuje do modlitwy brewiarzowej, ale obecnie dąży się do tego, aby oni modlili się w analogiczny sposób jak zakonnicy kapłani. Nic bowiem tak nie łączy zakonnika z Bogiem i zakonników między sobą, jak modlitwa. Zwłaszcza wspólna modlitwa jest źródłem solidarności braci w Duchu Świętym. Najgłębszym zaś źródłem solidarności jest Eucharystia. „To czyńcie na moją pamiątkę”, aż do mojego przyjścia[20]. Chodzi tu o codzienne składanie siebie w ofierze: ciało i krew, to codzienna praktyka ślubów brata, które składa na ołtarzu w łączności z Chrystusem „na odpuszczenie grzechów”. O ile brat będzie zdolny zrozumieć znaczenie słów kanonu mszalnego, wtedy praktyka ślubów, jako wewnętrzna ofiara, będzie jego zwyczajną formą udziału we Mszy świętej. Realizuje się przez to jego uczestnictwo w kapłaństwie wiernych. Wszystkie praktyki, jak rozmyślanie, adoracja, czytanie duchowne, czytanie Pisma świętego, są drogą i szkołą prowadzącą do tego szczytowego aktu, jakim jest profesja rad ewangelicznych, która codziennie we Mszy świętej się ożywia. Każda Msza święta przypomina bratu tę pierwszą Mszę, w czasie której złożył swoje pierwsze śluby: włączył swoje życie w ofiarą Chrystusa. Ta istotna dla życia zakonnego dziedzina refleksji, modlitwy i ofiary, ma decydujący wpływ na postawę i pracę zakonnika. Dlatego przełożeni i wychowawcy powinni znaleźć proporcję i równowagę między pracą i modlitwą, aby praca nie niweczyła życia modlitwy. „Bez modlitwy bowiem życie zakonne traci sens i nie osiąga swego celu”[21].

 

Praca brata

Jak dalece to poświęcenie się Bogu jest autentyczne, to objawia się potem w podejściu do pracy. Nie jest rzeczą najważniejszą co brat zakonny robi. Czy będzie to praca typu administracyjnego /sekretariat, księgowość…/, czy rzemieślniczego /ogrodnictwo, konserwacja, mechanika, stolarka…/, czy też typu domowego/kuchnia, zaopatrzenie…/, typu konwentualnego /zakrystia, furta…/, czy też pomocniczego w duszpasterstwie /ministranci, katecheza, liturgia, wydawnictwa…/, czy też typu charytatywnego /chorzy, ubodzy, opuszczeni…/, albo też typu ukrytej obecności w świecie /praca wśród robotników, świeckich, w instytucie naukowym, szpitalu…/. Wszystko będzie wykonywane w duchu oddania Bogu chwały, „dla Królestwa Niebieskiego”. Praca zakonnika, ani co do kompetencji, ani co do zewnętrznego sposobu wykonania nie będzie /bo nie musi/ się różnić od tej samej pracy człowieka świeckiego. Wartość swą otrzymuje ona od wewnętrznego aktu poświęcającego wszystko Bogu. Akt ten kładzie się na wszystkie uczynki brata jako znak szczególnej jakości. Znak, że była tu czynna miłość Boga nade wszystko, tj. całym sercem, umysłem, duszą, wszystkimi siłami umiłowanego. Owoce społeczne takiego działania są nieocenione. A morale takiego życia zakonnego bardzo wysokie. Kiedyś, gdy spotkano się z rzetelną, sumiennie wykonaną pracą, to mówiono: „oto iście benedyktyńska praca”. Nie chodzi tu o dyskwalifikującą świeckich rywalizację, lecz o pokazanie, jak miłość Boga doskonali stosunek człowieka do pracy. Poza tyra, dla tej wspaniałej nagrody, jaką jest sam Bóg. „Przedsięwzięcia i działalność podejmowane przez zakonników nie mają wartości, jeśli nie są podejmowane równocześnie z nastawieniem na życie wewnętrzne, jeśli nie zmierzają do ubogacenia najgłębszych pokładów człowieka, gdzie Chrystus ma swoją siedzibę. Liczy się bowiem nie to, co zakonnicy robią, ale to, kim są jako osoby poświęcone Bogu”[22]. Praca prawie zawsze jest taka, jaki jest człowiek. Szczerość oddania wyraża się w rzetelnym służeniu. Nie jest więc ważna w oczach Bożych, a także i świata, czy się pracuje umysłowo czy fizycznie, naukowo czy przy pomocy środków technicznych. Zakonnik prowadzony Duchem Świętym, tak umysłem i sercem, jak rękami i maszyną będzie chciał zmienić oblicze ziemi w tymże Duchu. „Niechaj nikt nie sądzi, że zakonnicy z racji swego poświęcenia stają się bądź wyobcowani spośród ludzi, bądź nieużyteczni w społeczności ziemskiej… W głębszy sposób współpracują z nimi duchowo, aby budowanie społeczności ziemskiej opierało się zawsze na Panu i ku Niemu się kierowało”[23]. Dlatego też zakonnik-brat – przez swą solidarność duchową ze światem pracy – nie spełnia mniej ważnej roli od zakonnika-kapłana. Zbytnie sklerykalizowanie życia zakonnego poprzez uwypuklanie godności kapłańskiej sprawiło, że zakonnik-brat stał zakonnikiem jakby gorszego gatunku. Biedakowi nie udało się zostać księdzem. Stąd ta negatywna reakcja rodziny czy księży, gdy młody chłopak chce zostać zakonnikiem, a zwłaszcza bratem. Świadczy to o opłakania godnym braku zrozumienia i refleksji teologicznej u wiernych i duchowieństwa[24]. Wstępujący do zakonu kandydat na brata musi mieć wielką wiarę w wartość takiego poświęcenia, by się mógł zaangażować, znosząc świadomie i cierpliwie napięcie między wezwaniem Boga, a wezwaniem świata, między potrzebą modlitwy a potrzebą twórczej pracy /której sobie sam nie wybiera/, między wiernością a pokusą spieniężenia swoich zdolności i swojej pracy.

Dzięki tej wewnętrznej postawie oddania i ofiary, tej istotnej motywacji, wszystko w życiu brata staje się modlitwą. „Ojciec mój działa i ja działam”[25]. Monumentalnym świadectwem tej zakonnej pracy anonimowych braci, są liczna i wielkie dzieła architektury, sztuki, literatury, kultury rolnej, miłosierdzia. „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duciu różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich” [26].

 

Apostolstwo brata

Przychodzący do zakonów kandydaci, mają różne ambicje. Jedni wolą naśladować życie ukryte Pana Jezusa, inni zaś chcieliby – mimo braku perspektywy święceń – udzielać się apostolsko. Wielu bowiem z nich brało udział w harcerstwie i ruchu oazowym. Są to ambicje, które zasługują na uwagę i troskę. Apostolski charakter życia zakonnego nie polega wyłącznie na działalności zewnętrznej. Najbardziej kontemplacyjna forma życia zakonnego jest apostolstwem. Nie jest nam obce twierdzenie świętego Tomasza z Akwinu, że życie kontemplacyjna jest najwyższą formą działania[27]. Najdoskonalsze jest to działanie, które wypływa z głębi serca. Stąd też życie ukryte jest taż apostolstwem, przez to, że jest znakiem.

„Ślubowanie i spełnianie rad ewangelicznych jest niejako widomym znakiem, który może i powinien pociągać skutecznie wszystkich członków Kościoła do ochoczego wypełniania powinności powołania chrześcijańskiego”[28]. Brat przez swoją profesję apostołuje tzn. ukazuje:

  • że istnieje Bóg, któremu ślubuje,
  • że ten Bóg działa w nim, że darzy go łaską,
  • że jest najwyższą Wartością, dla której warto życie poświęcić,
  • że istnieje nowe i wiekuiste życie /znak eschatologiczny/,
  • że Królestwo Boże jest ponad wszystko co ziemskie,
  • że Duch Święty działa w Kościele[29].

A, że „każdy uczeń Chrystusa ma obowiązek szerzenia wiary”[30], dlatego też każdy brat, choćby – po ludzku mówiąc – nic nadzwyczajnego nie robił, apostołuje przez swoje istnienie, swój habit, swoją pracą. W zmaterializowanym świecie jest znakiem ukazującym inne wartości i co znakiem niepokojącym. Biskupi niemieccy na swojej wiosennej sesji plenarnej br. jednogłośnie orzekli, że samo istnienie zakonów przez ich „inność” jest ważniejsze niż działanie. „Ihr Sein ist wichtiger ais ihre Fuaktion”[31]. Zwłaszcza, jeżeli to istnienie jest autentyczne.

Apostołować zaś można wprost: przez nauczanie, szafarstwo sakramentów i rządzenie, albo pośrednio: przez różne prace komplementarne, ale konieczne do funkcjonowania apostolskiego innym. Doskonała armia potrzebuje nie tylko wyborowych strzelców w pierwszej linii frontu i genialnych umysłów w sztabie, ale też olbrzymiego zaplecza administracyjnego, gospodarczego i kulturalnego. Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie i zwycięstwo armii bez tego fachowego zaplecza. Tak więc, też „za ich pośrednictwem Kościół z biegiem czasu coraz lepiej, zarówno wiernym jak niewierzącym, ukazuje Chrystusa… dobrze czyniącego wszystkim, a zawsze posłusznego woli Ojca, który Go posłał”[32].

 

Brat jako owoc wiary wspólnoty

Bardzo istotnym elementem powołania brata zakonnego jest wiara społeczności, do której przychodzi i w którą wchodzi. Właśnie w niej ta osobista wiara i wola poświęcania się służbie Bożej w zakonie, z którą przychodzi, rozwija się i umacnia. Byłoby tragicznym znakiem, gdyby społeczność zakonna nie potrafiła donosić w swoim łonie tego poczętego z Ducha Świętego powołania. Byłaby to chora społeczność.

Powołanie na brata wymaga większej troski i życzliwości, gdyż posiada o wiele mniej bodźców zewnętrznych i ludzkich niż powołanie na kleryka. Przed bratem nie stoją jako bodźce pracy i wytrwania ludzkie pochwały, liczne prezenty od wiernych, zaszczyty i urzędy, których nie będzie piastował. Dla niego tylko głęboka wiara i miłość do Pana Jezusa, do Matki Bożej, Patrona z jednej strony i życzliwość otoczenia z drugiej strony, gwarantuje rozwój i wytrwanie. Brat nie może się czuć tylko tolerowanym jak zło konieczne, lecz w pełni zaakceptowanym i koniecznym. „Skoro bowiem miłość Boża rozlana jest w sercach przez Ducha Świętego /por. R2 5,5/, wspólnota zakonna, jako prawdziwa rodzina zgromadzona w imię Fana, cieszy się Jego obecnością /por. Mt 13,20/… Ponadto jedność braterska daje świadectwo przyjścia Chrystusa /por. J 13,35; 17,21/ i jest źródłem wielkiej siły apostolskiej”[33]. Rodzinna atmosfera sprawia, że brat czuje się coraz bardziej ogarnięty przez miłość Bożą, umacnia się jego wola poświęcenia się Bogu i poczucie odpowiedzialności nie tylko za własne uświęcenie. Kościół wymaga obecnie od zakonów w tej sprawie wielkiej odwagi, twierdząc: „Braci mocno związać z życiem i dziełami wspólnoty… dachować tylko taką różnicą wśród osób, jakiej wymaga rozmaitość dzieł… z tytułu, czy to specjalnego powołania Bożego, czy też poszczególnych zdolności… /Wszyscy/ na równych warunkach, z równymi prawami i obowiązkami, wyjąwszy te, które wypływają z wyższych święceń”[34]. Tak szeroki i głęboki sposób partycypacji w życiu zakonnym wymaga najpierw zrezygnowania ż ilości kandydatów. W selekcji obowiązują słowa Chrystusa Pana: „qui potest capere, capiat”. Wymaga też rewizji motywacja wstępowania do zakonu na księdza Czy na zakonnika. Zasadniczym motywem powinna być chęć zostania zakonnikiem. A potem dopiero, zależnie od uprawniać i zdolności, jedni są kapłanami a inni pomocnikami. Wychowani we wspólnym nowicjacie do ewangelicznej jedności braterskiej – podobnie jak to bywa w licznej naturalnej rodzinie, gdzie są i starsi i młodsi, wykształcani i niewykształceni, na stanowiskach iw zwykłej pracy, ale szanujący się i solidami za względu na wspólny dom – będą się wzajemnie wspierać przez cało życie: „Dzięki Temu, Który jest Głową – Chrystusowi. Z Niego całe ciało – zespalane i utrzymywane w łączności dzięki całej więzi, umacniającej każdego z członków, stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości”[35].

Partycypacja taka wymaga też odpowiedniej formacji. Jeśli się porówna ile inwestuje się w formację kleryka i kapłana /czasem z niekorzyścią dla życia zakonnego/, a ile w formację brata zakonnego /czasem z niekorzyścią dla jego człowieczeństwa/, to nie dziw, że ta dysproporcja zniechęcają bardziej myślących braci. Nikt nie chcą być traktowany poniżej swoich możliwości. I ma do tego prawo.

Tak więc wiara wspólnoty podnosi życie brata do poziomu wspólnego poświęcenia. Jako dojrzały zakonnik brat sam współtworzy środowisko braterskie i dopiero wtedy jego powołania ma ten wymiar teologiczny, jakiego spodziewa się Kościół. I nie są konieczne do tego wymiaru ani matura, ani wykształcenie, ani święcenia – natomiast konieczna jest dojrzałość człowieka i dojrzałość chrześcijanina. Ale przedtem konieczna jest łaska powołania ze strony Boga i dojrzała nadprzyrodzenie rodzina zakonna.

[1] Św. Tomasz z Akwinu, De perfectione vitae spirltuałis, c. 20: „Non enira monachi in eo quod sunt monachi sunt clerici cum multi sunt monachi laici et antiauis temporibus fere omnes monachi laici erant”.

[2] por. Lexikon fhr Theologie und Kirche Bd 6 /1961/, 746-7: pod hasłem Laienraftnchtura.

[3] por. tamże, kol. 518-9 pod hasłem: Konversen-Institute.

[4] por. DSAM /Dictionnaire de Spiritualite Ascetiaue et Mystique/, Paris 1964, kol. 1193-12037 tom 5.

[5] por. tamże, kol. 1203-1227

[6] Kornel Kaczmarek OFMConv, Rola brata zakonnego w ujęciu św. Maksymiliana Kolbe, w Homo Dei, 1971, str. 290-295.

[7] por. KK 43 i 44.

[8] por. KK 13 i 39.

[9] por. KK 44.

[10] DZ 10.

[11] por. DZ 1.

[12] KK 44 i DZ 5.

[13] Kazimierz Hołda CSSR, Konsekracja zakonna, w: Życie zakonne w strukturze Kościoła, Rzym 1979, str. 57-63.

[14] KK 44.

[15] OZ 10.

[16] por. S. Th. 2-2, 136,7.

[17] por. M. Sauvage F.S.C. w: L-adaptation et renovation de la vie religieuse, Paris 1967, str. 313 w odsyłaczu 52.

[18] Rz 12,1; S. Th. 2-2,186,1.

[19] por. 1 Sam 3,1-9.

[20] por. 1 Kor 11,24-26.

[21] Jan Paweł II, Przemówienie z 7 marca na sesji plenarnej Św. Kongregacji dla Zakonników i Instytutów Świeckich.

[22] Jan Paweł II tamże.

[23] KK 46.

[24] zob. B. Holbein, Le sacardoce da frere, ws Spiritus 13/1969/, XII.

[25]

[26] 1 Kor 12, 4-6.

[27] por. S. Th. 2-2, 182, 1 i 2 ad 3.

[28] KK 44.

[29] por. KK 44.

[30] KK 17.

[31] Osservatore Romano ed. niem. 11/80, str. 8.

[32] KK 46.

[33] DZ 15.

[34] DZ 15.

[35] Efez 4,15-16.