Podgórski Stanisław CSsR, Na jakie priorytety życia zakonnego należałoby położyć dziś nacisk

o. Stanisław Podgórski CSsR

Przewodniczący KWPZM

NA JAKIE PRIORYTETY ŻYCIA ZAKONNEGO NALEŻAŁOBY POŁOŻYĆ DZIŚ SZCZEGÓLNY NACISK: WE WŁASNYM KRAJU I W EUROPIE

Warszawa, 15.IV.1980 r.

 

Priorytety polskich rodzin zakonnych wczoraj

Zaraz po ostatniej wojnie, gdy z jednej strony: wiele Zgromadzeń zakonnych w Polsce straciło możliwość prowadzenia działalności właściwej swojemu Instytutowi /np. szkoły, szpitale, zorganizowana opieka nad młodzieżą, wydawnictwa itp./, a wszystkie stanęły wobec poważnych pytań, dotyczących własnej egzystencji w najbliższej przyszłości /obawa likwidacji Instytutów zakonnych/, z drugiej zaś strony – gdy obsadzanie mnóstwa wakujących parafii, szczególnie na dawnych ziemiach niemieckich, było nakazem chwili, zasadniczym zadaniem i priorytetem, jaki stanął przed zgromadzeniami zakonnymi w Polsce było: znalezienie dla siebie działalności zastępczej i gwarantującej przetrwanie, a równocześnie jak najbardziej intensywne i skuteczne posolenie na pomoc Kościołowi lokalnemu, szczególnie w niektórych regionach kraju.

Zgromadzenia podjęły wówczas takie, obce sobie dotychczas prace, jak:

duszpasterstwo parafialne, nie tylko przy własnych kościołach, ale i na ekspozyturach,

systematyczne prowadzenie katechizacji dzieci i młodzieży.

 

Priorytety polskich rodzin zakonnych dziś

Dziś nasze Zgromadzenia zakonne zadomowiły się już w tej pracy. Zmieniły się również na korzyść warunki działalności Kościoła w Polsce.

Stąd też w obecnej chwili nie jest dla nas pierwszym i najważniejszym zadaniem szukanie zajęcia, gwarantującego przetrwanie i uży­teczność społeczną oraz eklezjalną Zakonu.

Jako priorytet wysuwa się natomiast w sposób coraz bardziej zdecydowany: konieczność interioryzacji a więc ożywienia wiary oraz pogłębienia charyzmatu powołania zakonnego w ogóle, i własnego charyzmatu, właściwego każdemu Instytutowi, w szczególności.

Racje:

W coraz bardziej zmaterializowanym świecie współczesnym albo utrzymamy autentyzm i dynamizm naszego powołania albo stracimy sens własnej misji w Kościele, przestaniemy być „znakiem”’ i „solą” – co oznacza nie tylko nieatrakcyjność ale i niepotrzebność.

Nie dlatego jesteśmy i światu i Kościołowi także w Polsce nieodzowni, że spełniamy pewne zadania /wykona je równie dobrze kler diecezjalny lub ludzie świeccy/ – ale dlatego, że jako zakonnicy zdecydowanie pilnujemy linii wertykalnej oraz życiem własnym prezentujemy nadprzyrodzone wartości Ewangelii, jak to zresztą przypomniał Zakonom papież Jan Paweł II.

Wieloletnie doświadczenie uczy nas, że próba asymilacji obcej duchowi wielu Instytutów działalności, jaką zmuszeni byliśmy przyjąć, nawet działalności ściśle kościelnej, np. prowadzenie parafii, – tylko wówczas nie przyniesie szkody życiu zakonnemu, ale owszem to życie ubogaci – gdy Zgromadzenie bierze na serio i w sposób autentyczny swoja powołanie i żyje w atmosferze intensywnej wiary oraz nadprzyrodzonego radykalizmu.

W przeciwnym razie nie mieszcząca się w konstytucjach, tradycji i strukturze zakonu działalność, nawet apostolska, pochłaniająca n.b. niesłychanie wiele czasu i energii zakonników, będzie źródłem dezintegracji i osłabienia tej organicznej więzi, która dotychczas zcalała zakon i doprowadzi z czasem do jego zeświecczenia i rozbicia.

Od szeregu lat notuje się w Polsce coraz liczniejszy napływ nowych powołań do Instytutów zakonnych. Jest to wielki dar Boży, który jednak stawia nas wobec pewnych poważnych zadań, a nawet niebezpieczeństw.

Nie wszyscy przychodzący do nas rozumieją w pełni sens życia zakonnego. Wielu ma poważne braki w wykształceniu religijnym /w Polsce nie ma religii w szkołach/, inni nie całkiem właściwą motywację, niektórzy rażące braki charakterologiczne i utrwalone nawyki życia bardzo świeckiego /w Polsce nie ma tzw. małych seminariów duchownych, w których dokonuje się już pewna selekcja i odsiew/.

Otóż cały ten liczny – pełen dobrej woli, ale nie bez braków materiał – tylko wówczas da się wystarczająco przerobić i zasymilować, o ile Zgromadzenie zakonne, do którego wstępują nowi przybysze reprezentuje pewien poziom autentycznego, dobrze zorganizowanego i zdynamizowanego życia zakonnego.

Czysto formalne zabiegi – podawane nawet przez fachowych moderatorów wychowania, będą nieskuteczne – o ile nie będzie stać za nimi przykład prawdziwie zakonnej wspólnoty. Brak takiego zaplecza, które uwierzytelnia słowa wychowawców, koryguje niedociągnięcia wychowania i pociąga dobrym przykładem – może sprawić, że liczne nowe powołania zamiast doprowadzić do rozkwitu zakonu, doprowadzą do jego ruiny.

Nie trzeba dodawać, że tylko ten zakon, który naprawdę coś autentycznego reprezentuje – może w ogóle liczyć na jakieś nowe powołania.

Powoli ale nieustannie wzrasta w Polsce standard życiowy, również w Instytutach zakonnych, a z nim pokusa materializmu, życia miękkiego, wygodnego i egoistycznego, które trudno pogodzić z charakterem służby integralnej.

Jeżeli zakony już teraz nie położą szczególnego nacisku na wartości nadprzyrodzone i wymagający ideał ewangelicznych rad, wylądują wkrótce w materializmie i miernocie.

 

Praca dla jutra

Zakony w Polsce zdają sobie sprawę z wyżej przedstawionych niebezpieczeństw.

Poszczególne rodziny zakonne podejmują u nas już od dawna próby powrotu do „źródeł” i ducha własnego Założyciela. W ramach tych działań rezygnuje się często – tam, gdzie warunki na to pozwalają – z niektórych prowadzonych dotąd akcji /np. parafie/ na rzecz działalności właściwej danemu Instytutowi, co ułatwia ustawienie Zgromadzania we właściwym pionie.

Ale i Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich poświęca zagadnieniu interioryzacji sporo uwagi.

Od kilku lat prawie wszystkie referaty i dyskusje obracają się tu wokół spraw per excellence zakonnych, a więc: roli kontemplacji i modlitwy, sensu ślubów oraz konieczności większego poszanowania, a gdzie potrzeba to i powrotu, do życia wspólnotowego itp.

Ponieważ jesteśmy przekonani, że prowadzenie życia wewnętrznego wymaga odpowiednich struktur, miejsca, czasu i innych środków pomocniczych, więc i te zagadnienia są stale w centrum naszej uwagi.

Wreszcie dużo czasu poświęcamy problemowi wychowania, zarówno wychowawców jak i nowo przybywających do Zakonu.

Postulujemy również dopracowanie form formacji ustawicznej, obejmującej wszystkich zakonników.

Celem wszystkich naszych, wspólnie podejmowanych prac jest pomóc rodzinom zakonnym w Polsce w znalezieniu właściwej drogi odnowy.

Odnowa ta powinna przebiega naszym zdaniem:

Organicznie, bez ryzykownych eksperymentów, które w naszej rzeczywistości mogłyby być wprost zabójcze.

Mieć za cel przede wszystkim uwypuklenie wymiaru wertykalnego życia zakonnego.

Przy całej wierności dla tradycji zakonnej tworzyć formy współczesne, mocno osadzone w rzeczywistości współczesnego świata i Kościoła, nastawione apostolsko i po braterska zżyte i współpracujące ze sobą i z Kościołem lokalnym.

Czy i o ile realizacja tego rodzaju priorytetu się nam powiedzie, pokaże przyszłość.

Na temat priorytetów, które powinny kierować życiem i działalnością Zakonów poza Polską, nie chcemy się wypowiadać. Brak nam w tej sprawie potrzebnego rozeznania i doświadczenia, Sądzimy jednak, że przynajmniej po części będą to problemy analogiczne, jak w naszym Kraju.