Marian Kucha FDP
KTO I CO ŁĄCZY LUB DZIELI WSPÓLNOTĘ ZAKONNĄ
Dni Skupienia Mistrzów Nowicjatów i Wychowawców kleryków zakonnych, Kraków, 11-12.X.1973 r.
Materiały Komisji ds. Wychowania i Nauki KWPZM 1973 r.
Wprowadzenie
Zmysł wspólnotowy, zarówno kościelny, jak i zakonny, jest z pewnością jednym z bardziej akcentowanych momentów przez duchowość posoborową. Można go prawdziwie nazwać „znakiem czasów”. Konstytucja Gaudium et spesstwierdza: „Do głównych rysów dzisiejszego świata zalicza się zwielokrotnienie związków między ludźmi, do czego bardzo się przyczynia dzisiejszy postęp techniczny” /GS 23/.
W przemówieniu z 5 stycznia 1966 r. Papież Paweł VI powiedział: „Wydaje nam się, że dzisiaj musimy podkreślić inną cechę ogólną ducha Soboru, to jest wspólnotowość. Kościół wychodzi z Soboru ożywiony przez wzrastającego ducha wspólnotowego … I ten rezultat świadomości wspólnotowej nie był wcale okazyjny i niezamierzony, ale jest jednym z pouczeń, a zatem i jednym z celów, powtarzającym się we wszystkich dokumentach soborowych … Cecha wspólnotowości przewijająca się w dokumentach soborowych zasługuje na specjalne studium; i studium takie potwierdzi aspekt wspólnotowy, którym powinna się wyróżniać społeczność wierzących w Chrystusa”.
3 stycznia 1970 r. Papież powrócił do tego tematu, stwierdzając, że „jedną z ważnych cech formacji duchowej chrześcijanina, wynikającą z Soboru, jest niewątpliwie zmysł wspólnotowy. Ten, kto zamierza przyjąć ducha Soboru i normę odnowy soborowej, zauważy, że jest kształtowany przez nową pedagogikę, która zobowiązuje go do ujmowania życia zakonnego w funkcji społecznej”.
Papież Jan XXIII w tej wrażliwości współczesnego świata na wspólnotowy charakter życia ludzkiego widział szczególny znak działania Bożego: „W obecnym porządku rzeczy, dobra Opatrzność prowadzi do nowego układu, stosunków ludzkich, które poprzez dzieła ludzi, a jeszcze bardziej przez samo ich oczekiwanie, rozwijają się w kierunku spełnienia swoich zamiarów wyższych i nieoczekiwanych”.
Aktualizacja życia wspólnotowego jest jedną ze spraw wyraźnie wskazanych dla odnowy instytutów zakonnych. Do życia zakonnego możemy zastosować ogólną zasadę, wyrażoną przez Sobór: „niech dla wszystkich będzie rzeczą świętą zaliczanie solidarności społecznej do głównych obowiązków dzisiejszego człowieka” /GS 30/. Powstaną w ten sposób „nowi ludzie, budowniczowie nowej ludzkości” /tamże/. Można być głęboko przekonanym, że nauka o życiu wspólnotowym – razem z odnośną nauką o godności osoby ludzkiej – stanie się wielką prawdą przyszłości, prawdą, która będzie stać na czele nieodwracalnego procesu społeczności ludzkiej, chrześcijańskiej i zakonnej.
Wspólnota zakonna
Aby móc odpowiedzieć na pytanie: kto i co łączy lub dzieli wspólnotę zakonną i uświadomić sobie problemy z tym związane, wydaje się nieodzownym naszkicowanie tego, co jest istotne dla tejże wspólnoty, jaki jest jej ideał, a jednocześnie jaka jest rzeczywistość.
Powstanie życia wspólnoty zakonnej
Życie wspólnotowe zrodziło się razem z Kościołem. Możemy powiedzieć, że pierwszym typem życia chrześcijańskiego było właśnie życie wspólnotowe. Pan Jezus rzeczywiście utworzył wraz ze swymi Apostołami wspólnotę; św. Marek stwierdza, że wybrał On dwunasta, „aby Mu towarzyszyli” /3,14/. Po wniebowstąpieniu Chrystusa Apostołowie prowadzili życie we wspólnocie z braćmi i uczniami na takim poziomie, że osiągnęło ono aż wspólnotę dóbr /por. Dz 2,44-54; 4,32/. Na tę praktykę wpłynęło w sposób determinujący nie tylko życie Chrystusa, ale również Jego słowa, jakie wypowiedział podczas Ostatniej Wieczerzy: „Ojcze, spraw, aby oni stanowili jedno, jak Ty jesteś we mnie, a ja w Tobie; spraw, aby oni stanowili jedność doskonałą” /J 17,21-23/. Rzecz jasna, że ta heroiczna praktyka Kościoła pierwotnego nie mogła trwać długo. Jednakże tam, gdzie chrześcijaństwo się rozpowszechniło, ochrzczeni tworzyli Kościół podtrzymywany przez kogoś „starszego”, szczególnie w zgromadzeniu eucharystycznym. Zgromadzenie to jednak się rozwiązywało i każdy wracał do świata.
Znaleźli się jednak niektórzy, co nie odeszli, ponieważ chcieli przeżyć doświadczenie wspólnoty jerozolimskiej, chcieli na nowo odtworzyć w pełni wspólnotę Kościoła pierwotnego. Byli to zakonnicy. Od IV wieku życie wspólne jest uważane za konieczny warunek życia zakonnego. Wielowiekowe doświadczenie uczy bowiem, że życie wspólne stwarza najlepsze, bo naturalne warunki do rozwoju człowieka, chrześcijanina, i zakonnika. Autor artykułu „O ludzi dorosłych w zakonach” napisze: „Wspólnotę zakonną stworzyło jednak samo życie. Człowiek z natury potrzebuje środowiska. Potrzeba ta wzrasta, gdy chodzi o podjęcie tak trudnego zadania, jakie jest istotnym celem życia zakonnego. Decyzja na życie oddane Bogu całkowicie jest dopiero wolą oddania. Człowiek musi się uczyć oddawać siebie”.
Życie wspólne narodziło się właśnie z tej potrzeby forsowania daru z siebie. Wspólnota zakonna ma na celu stworzenie środowiska pomagającego sobie wzajemnie w „szukaniu Boga” /Znak 18 1966, s. 530/. Nigdy nie wolno zapominać o tym, że życie wspólnotowe zostało obrane przez Kościół jako rama najlepiej sprzyjająca w dążeniu do doskonałości /por. P. Basset OSB, Ad 1950, t. I, ref. 16/.
Ideał wspólnoty zakonnej
Dekret soborowy Perfectae caritatis widzi wspólnotę zakonną „na wzór Kościoła”. Każda wspólnota zakonna zmierza do odtworzenia pierwotnej wspólnoty chrześcijańskiej. Ponadto wspólnota zakonna jest doskonalszą aktualizacją samej wspólnoty kościelnej. Zakonnicy zatem żyją razem w tym celu, aby wejść i uczestniczyć głębiej w tajemnicy świętych obcowania. Wreszcie wspólnota zakonna ma za zadanie pokazać światu ideał wspólnoty, jaki cały Kościół nosi w sobie.
Wspólnota zakonna ma także swoje odniesienie do tajemnicy Chrystusa. „Wspólnota zakonna jako prawdziwa rodzina zgromadzona w imię Pana cieszy się Jego obecnością” /DZ 15/. We wspólnocie przemawia do nas Chrystus, objawia się nam, ujawnia swoją obecność poprzez szczególne dary światła, poprzez szczególne przeżycia miłości, radości, siły, oddania. Poza tym „jedność braterska daje świadectwo przyjścia Chrystusa” /DZ 15/. Życie we wspólnocie różnych ludzi, tworzących jedno serce i jedną duszę jest świadectwem wielkiej mocy łaski Chrystusa.
Wspólnota zakonna ma również swoje odniesienie do tajemnicy Trójcy Świętej. Zakonnicy żyją we wspólnocie ze swoimi współbraćmi, podobnie jak Ojciec żyje we wspólnocie z Synem i Duchem Św.; żyją razem, aby intensywniej uczestniczyć w życiu wspólnotowym Boga.
Z tego odniesienia wspólnoty zakonnej do misterium Kościoła, Chrystusa i Trójcy Przenajświętszej wynika, że nie jest ona tylko rzeczywistością porządku naturalnego, ale nadprzyrodzonego, ona sama jest misterium. Wspólnota zakonna zachowuje charakter absolutnej nowości; włącza się ona w tajemnice życia nadprzyrodzonego. Chcąc więc zrozumieć jej naturę, cechy charakterystyczne i wymagania, musimy zwrócić się do jej prototypu: życia wspólnotowego Ciała Mistycznego „wzór bezpośredni i bliższy w Trójcy Świętej /wzór ostateczny i najwyższy/.
Rzeczywistość
Rzeczywistość życia wspólnot zakonnych jednak, w wielu wypadkach, odbiega od ideału. Nie zawsze życie wspólne jest głęboką więzią wewnętrzną między członkami oraz z całym zakonem w wierności dla jego ducha. Po prostu jest życie wspólne, ujednolicone, ale nie ma prawdziwego życia wspólnotowego. Przerażający jest fakt, że w domach zakonnych może istnieć życie wspólne bez wspólnoty życia. Pod adresem życia zakonnego wysuwa się zastrzeżenia, że ono z konieczności alienuje osobę ludzką, spłaszcza i depersonalizuje poszczególnych członków wspólnoty. Faktem jest, że dla wielu ludzi żyjących w społeczności zakonnej, życie wspólne jest wielkim doświadczeniem i krzyżem, może najbardziej ze wszystkich bolesnym. Uważa się, że życie wspólne „nie pozwala rozwinąć się ich osobowości, tłumi zdrową inicjatywę, sprzyja szablonowi, wciąga w atmosferę płycizny dachowej, sprzyja wygodnictwa przez zapewnienie wszystkiego, co do życia jest potrzebne; naraża na liczne upadki wskutek przymusowego pobytu z niesympatycznymi osobami, zabija pokój wewnętrzny, zmuszając do przebywania w gromadzie, nieraz nerwowej i skłóconej; wytwarza poczucie osamotnienia w tłumie” /Ks. J. Jaroszewicz, Teologia życia wspólnego, Jasna Góra 1956, maszynopis/.
I tak to, co miało być wielką pomocą w dążenia do świętości, staje się przeszkodą. Dlaczego tak się dzieje? Będę się starał odpowiedzieć na to pytanie, wskazując na to, co buduje względnie rujnuje wspólnotę zakonną.
Kto łączy lub dzieli wspólnotę zakonną
„Wspólnotę tworzą i budują wszyscy jej członkowie. Każdy jest ważny i każdy powinien się liczyć. Wchodząc we wspólnotę zakonnik nie przestaje być sobą i osobą. Odpowiada osobiście za każdy swój czyni oprócz tego jest odpowiedzialny za innych, za ducha wspólnoty, za realizację wspólnego dzieła. Zadaniem istotnym wspólnoty zakonnej jest odkryć osobiste powołania każdego z jej członków” /Znak art. cyt. s. 531/.
Proces włączania we wspólnotę i jego rezultaty
Przychodzą do nas ludzie z obciążeniami swego środowiska. W zakonie trzeba ich poddać swoistej korektorze i włączyć w nurt żyda wspólnotowego. Przychodzący do zakonów mają w zasadzie pod stawę kandydacką – jak stwierdza dr Sujak – wyrażającą się takim oto pytaniem: czy to zgromadzenie będzie mi odpowiadać? Jest to postawa egocentryczna. Proces włączania we wspólnotę będzie dopomaganiem w przechodzeniu od tej postawy egocentrycznej do altruistycznej, by mieć świadomość, że jest nie tylko „ja” i „moje”, ale „my” jesteśmy i to są „nasze” sprawy, by dojść do takiego wyczulenia, że się pytamy: komu jesteśmy potrzebni i jak razem z innymi wychodzić naprzeciw tym, którzy są poza naszą wspólnotą zakonną. Zakonnik prawdziwie włączony w nurt życia wspólnoty rozwija ją i pogłębia, natomiast zakonnik mający swoisty nurt życia, który jest dominantą jego życia w zakonie, dzieli wspólnotę i utrudnia jej rozwój. Wprowadzając do wspólnoty zakonnej – mówił Papież Pius XII na „Kongresie Zakonnym” w 1950 roku – należy dobrze rozpoznać dary przyrodzone i nadprzyrodzone poszczególnych osób i dać szansę dla ich rozwoju. Aby zakonnik jako członek wspólnoty mógł ją cementować, potrzeba:
świadomości, że jest się przyjętym do zespołu;
Potrzeba, aby Jednostka czuła się w całej pełni przyjęta do zespołu. Rzecz jasna, że chodzi tu nie tylko o czcze słowa, ale o żywe odczucie wyrażane w czynach.
poczucie pożyteczności;
Każdy powinien być przekonany, że na powierzonym sobie stanowisku korzysta rzetelnie ze wszystkich swych możliwości i walnie się przyczynia do wykonania wspólnego dzieła.
świadomości uznania;
Każda jednostka pragnie i powinna wyczuć, że w zespole, którego jest cząstką, znajduje serdeczne oparcie, że wszyscy uznają jej użyteczność, cenią jej udział we wspólnym dziele, zdają sobie sprawę z jego wysiłków i cieszą się z jej osiągnięć. A wymaganie to odnosi się szczególnie do dziedziny dachowej, gdzie rozstrzygającą rolę odgrywa dobra wola, a gdzie wobec tego trzeba móc liczyć na wewnętrzną intencję jednostki. Żadną miarą nie można zmusić, żeby dążyła do dobrego, lecz co najwyżej, można ją zachęcić do dalszych wysiłków. Ta zaś pochwała, ta zachęta, w których dla serdecznego uznanie dla jednostki, dołącza się duma z zespołu, są zasadniczymi sprężynami życia wspólnego.
Życie we wspólnocie
Sobór domaga się od zakonników, aby tworzyli „jedną rodzinę” na wzór pierwszych chrześcijan w Jerozolimie, którzy stanowili jedno serce i jedną duszę /por. DZ 15/. Chodzi tu o miłość, ale w jej aspekcie wspólnotowym. Co zawiera w sobie miłość wspólnotowa?
Wzajemne poznanie się;
Zakonnicy powinni być otwarci przed sobą, rozmawiać ze sobą, poznać się wzajemnie. O wiele większą wartość ma wzajemne wyjaśnienie, pokorne i rzetelne, gotowe na przyjęcie prawdy drugiego niż grobowe milczenie. Dla wzajemnego poznania się bardzo pożyteczne są rewizje życia i rozmowy duchowe.
Wzajemny szacunek;
„Zakonnicy jako członki Chrystusa w obcowaniu braterskim powinni wzajemnie się wyprzedzać w okazywaniu czci” – poleca Sobór /DZ 15/. Powinno się podnieść życie wspólnotowe do poziomu środowiska godnego i wytwornego. Tendencja do pomniejszania wartości bliźniego niszczy zgodę serc.
Braterska przyjaźń;
Prawdziwa miłość jest przede wszystkim przyjaźnią osobową, jest kontaktem osoby z drugą osobą. Św. Paweł pisał do chrześcijan w Rzymie: „Mitujcie się wzajemnie miłością braterską” /12,10/. Braterstwo, o którym mówi św. Paweł nie jest zwykłym koleżeństwem czy solidarnością, lecz zawiera w sobie uczucie i delikatność. Ta delikatność charakteryzuje chrześcijaństwo. Tylko klimat rodzinny, ludzki, intymny może związać dusze z życiem zakonnym i uchronić przed pokusami szukania uczucia gdzie indziej.
Wzajemne znoszenie się;
„Nie zapominajmy, że miłość musi być podbudowana nadzieją, iż inni z naszą pomocą mogą stać się lepszymi. Znakiem jej autentyzmu jest radosna prostota, dzięki której wszyscy nawzajem usiłują zrozumieć to, co leży na sercu drugiego /por. Gal 6,2/. Jeżeli zaś wydaje się, że życie wspólne, które powinno stwarzać warunki wewnętrznego rozkwitu, przytłacza niektórych zakonników, czyż nie dzieje się to dlatego, że brak w danej wspólnocie serdecznej wyrozumiałości, która zasila nadzieję?” /ET 39/.
Wzajemne napominanie;
Jest to przykazanie Pana /por. Mt 18,15/, jest dowodem autentycznej miłości.
Jest rzeczą trudną do przyjęcia, nawet przez osoby Bogu poświęcone, że poczynając od modlitwy osobistej aż po najbardziej uspołecznione i pochłaniające formy poświęcenia stajamy wobec różnych przejawów jednej i tej samej miłości nadprzyrodzonej.
Miłość braterska jest o wiele więcej niż cnotą; ona jest całym życiem duchowym. Jest ona w rzeczywistości ascezą, obejmującą całość życia zakonnego, w tym sensie, że nie może ona żyć i wzrastać jak tylko za cenę wyzbywania się z instynktowego egoizmu. Miłość braterska jest również mistyką w tym znaczeniu, że może się ona rozwijać tylko w wierze, sprawia, że kochamy Boga w osobach, a lepiej jeszcze kochamy osoby Sercem Zbawiciela.
Można powiedzieć, że miarą życia zakonnego jest miłość i tylko miłość, bo ona jest zasadniczym elementem wiążącym duszę z Bogiem, a poprzez Boga z całym zespołem braci w rodzinie zakonnej.
Przełożony a wspólnota zakonna
Wyraża się dziś pogląd, że władza zakonna ma swoje źródło we wspólnocie zakonnej, właściwie rozumianej. Społeczność zakonna jak każdy inna społeczność wymaga władzy. Jest ona ponadto wspólnotą nadprzyrodzoną powstałą pod tchnieniem łaski Ducha Świętego, działającego w Kościele. To On daje natchnienie zakonodawcom, by powołali do żyda nową rodzinę zakonną. On daje natchnienie poszczególnym zakonnikom, by wstąpili do zakonu, On też pobudza ich do posłuszeństwa i On właściwie kieruje poprzez przełożonych.
Władza w zakonie pochodzi od Boga, lecz za pośrednictwem braci, poprzez ich braterską wspólnotę. Przełożony ma być więzią spajającą braterską wspólnotę, zwornikiem zespołowego poszukiwania ewangelicznej doskonałości, przewodnikiem w wierności Duchowi Świętemu.
Przełożony powinien ożywiać wspólnotę zakonną w zakresie:
życia duchowego wspólnoty;
Homo „superior”, homo Dei, który swoim przykładem pociąga wzwyż swoją „piękną brygadę” w dziedzinie modlitwy, życia przepełnionego miłością, poszukiwania samego tylko Boga w skutecznym wyrzeczeniu się świata.
życia wspólnotowego;
Od niego zależy w dużej mierze klimat rodzinny we wspólnocie przez okazywanie szczerej i delikatnej miłości, wyczuwanie potrzeb swoich współbraci, odgadywanie trudności, przebaczanie braków, zwracanie uwagi na ich sukcesy, okazywanie szacunku i dobroci, po prostu przez pełnienie roli ojca w rodzinie zakonnej.
działalności apostolskiej;
On ożywia dynamizm apostolski, daje możność inicjatywy poszczególnym członkom, mobilizuje zapał, zachęca, dodaje odwagi bojaźliwym, podtrzymuje siły bardziej gorliwych. Winien jednak przede wszystkim zawierzyć łasce, wtedy potrafi oddziaływać na innych.
Jeżeli Przełożony będzie animatorem pełnym dynamizmu dla wspólnoty zakonnej, źródłem głębokiego życia duchowego, sercem życia rodziny, gorejącym centrum działalności apostolskiej, ukierunkuje właściwie możliwości swoich zakonników dla dobra własnego Instytutu i Kościoła.
Przełożony, zatroskany o dobre funkcjonowanie swojej wspólnoty, będzie wykonywał swoją władzę w sposób wspólnotowy zapraszając swoich współbraci do uczestnictwa w szukaniu woli Chrystusa. W szczególności zaś będzie informował, konsultował się – albowiem Duch Chrystusowy mieszka we wszystkich członkach wspólnoty – i dopiero wtedy będzie decydował.
I tylko w ten sposób Przełożeni miłują naprawdę swoich zakonników. Kochać jakąś osobę nie znaczy tylko „czynić coś dla niej” dobrego, uważając ją za przedmiot miłości, ale znaczy również pozwolić jej, aby ze swej strony pełniła dobro, uznając ją za podmiot miłości.
Niektóre braki ze strony Przełożonego dzielące wspólnotę:
Nie zawsze jest do dyspozycji, rzadko spotyka się z zakonnikami, by odważnie wychodzić naprzeciw różnym problemom wspólnoty,
Brakuje mu prawdziwej szczerości, zaufania do współbraci, gorzej, gdy jest wobec nich podejrzliwy,
Nie ma pogłębionej wizji roli przełożonego, jest tylko raczej administratorem majątku zakonnego, aniżeli jej animatorem,
Podejmuje pochopne decyzje, niekiedy w zależności od humoru, nie przestrzegając kompetencji, nie koordynując zajęć,
Nie zachowuje dyskrecji, chce o wszystkim wiedzieć, popiera donosicielstwo, publicznie wytyka błędy,
Dochodzi porządku w domu zakonnym kosztem czyjej bądź krzywdy, stawia na pierwszym miejscu dobro Zgromadzenia przed dobrem duchowym człowieka – zakonnika, wyraża się to niekiedy w braku integracji obowiązków i zadań zewnętrznych z życiem wewnętrznym.
Braki członków wspólnoty
Żadna forma życia, choćby była najlepiej uformowana, nie jest zabezpieczona od wypaczeń. Nie może ich uniknąć także życie wspólnotowej wypaczenia zaś, które mu zagrażają, bywają przeważnie następstwem nadużycia do celów egoistycznych, tego, co zostało ustanowione dla celów ogólnych.
Niektóre osoby zakonne czerpią korzyść z różnych udogodnień życia wspólnego, jednak starają się zrzucić z siebie ciężar obowiązków, przykrości, zachodów, odpowiedzialności, a zwłaszcza nie pewności, która tak często obarcza dziś każdy rodzaj bytowania. Otrzymuje się wszystko, nie dając za to nic w zamian. W oczach Boga nie są oni już członkami działającymi, w sposób nadprzyrodzony, dla dobra swej rodziny zakonnej. Gdy życie zakonne, życie wspólne zamieni się we wspólne bytowanie osób społecznie zabezpieczonych, którzy w rzeczywistości są chronicznie słabi, wtedy wygasa wśród nich miłość, wzajemne kontakty stają się drażliwe i wówczas wiele spraw dzieli członków społeczności, pięknie nazwanej rodziną zakonną.
Ks. Bp Jaroszewicz w referacie już cytowanym podaje przyczyny utrudniające życie we wspólnocie:
Atmosfera zszarpanych niepotrzebnie i przedwcześnie nerwów, powoduje ona wybuchowość, brak tolerancyjności w stosunku do innych skłonność do spięć i kłótni.
Osobiste wady poszczególnych członków, którzy nie pracują nad sobą, brak dobrego wychowania, umiaru i taktu.
Płycizna, tj. wielka dokładność i poprawność bez wewnętrznej gorliwości.
Zatracenie wszelkiej inicjatyw, a nawet własnej osobowości. Bierne poddanie się wspólnemu rytmowi życia zakonnego.
Ciasnota umysłowa i duchowa, plaga szemrania, nieporozumień o błahe sprawy, życie w zakłamaniu.
Zamaskowany naturalizm, widoczne jest usposobienie społeczne, łatwo się naginające do współżycia z innymi, ale nie posiadające gruntownej nadprzyrodzonej cnoty miłości bliźniego.
Na tym pragnę zakończyć ukazywanie tego „kto łączy lub dzieli wspólnotę zakonną” i przejść do drugiego elementu tematu.
Co łączy lub dzieli wspólnotę zakonną
„W Instytutach zakonnych oddających się pracy apostolskiej trzeba w sposób zgodny z powołaniem instytutu popierać wszystkimi siłami życie wspólne, które jest tak ważne, by zakonnicy, jako rodzina zjednoczona w Chrystusie, zachowywali braterską spójnię” /ES 25/.
Temu zachowaniu spójni braterskiej służy:
Życie według rad ewangelicznych
„Rady ewangeliczne przynależą do porządku charyzmatycznego. Życie zakonne bowiem rozwinęło się pod tchnieniem Ducha Świętego” /DZ 1/; jest darem specjalnym, który Ojciec niebieski udziela niektórym /por. KK 42/; dla dobra całego Kościoła /DZ 1/. Wspólnota zakonna jest małym Kościołem, możemy zatem powiedzieć, że życie według rad ewangelicznych jest życiem, które realizuje dobro tejże wspólnoty, zmierza do coraz bogatszego jej rozwoju.
Życie według rad ewangelicznych jest bezwarunkowym oddaniem się Bogu do dyspozycji za przykładem Jezusa Chrystusa i Jego dziewiczej Matki. Ta gotowość, by „być posłanym”, tak jak Bóg zechce i kiedy zechce, jest jednocześnie wielką otwartością na drugiego człowieka, szczególnie tego, który żyje obok we wspólnocie zakonnej /Znak 24, 1972, s.1164-1174: H. Urs von Balthasar, Życie oddane Bogu./ W tym aspekcie przeanalizujemy trzy rady ewangeliczne:
czystość czyni duszę większą przed Bogiem i ludźmi i czyni ją wrażliwszą na potrzeby naszych braci, zachowuje dla Boga i Jego Królestwa cały potencjał miłości zakonnika. Kto poświęca się Bogu podnosi stosunki z bliźnimi do prawdziwej miłości, która staje się darem, do miłości podtrzymującej wszystkie inne miłości. Ona nie dopuszcza partykularnych związków efektywnych we wspólnocie zakonnej.
przez ubóstwo oddajemy wszystko wspólnocie. Duch ubóstwa głoszony przez Ewangelię ma kapitalne znaczenie dla uszlachetniania stosunków między ludźmi. Chciwość dóbr jest źródłem podziału między ludźmi, wyrzeczenie w konsekwencji staje się środkiem i warunkiem braterstwa. Ubóstwo zakonne ma swój cel określony: uczynić człowieka bardziej gotowym do Bożej dyspozycji i bardziej gotowym do dyspozycji bliźniego, albowiem wyrzeczenie ubóstwa przekształca się w dar miłości /Carlo Dolza, Il senso ccnsacrazione religiosa, Torino, 1971 s. 74-75/.
posłuszeństwo jest spójnią miłości. Duch niezależności jest czynnikiem wywołującym rozprężenie. Posłuszeństwo to nie tylko stosunek do przełożonych i do pewnej reguły życia. Do jego istoty należy równocześnie stosunek do braci; jest ono w istocie wspólnotowe. Wstąpić do zakonu, to tworzyć wspólnotę na zasadach Ewangelii, a pedagogika Boża rozpoznawana na jej kartach jest taka: Ojciec objawia swoją wolę ludziom przez ludzi. Posłuszeństwo wspiera braterstwo; w rzeczywistości miłość życzliwa jednego wobec drugiego eliminuje pychę i zazdrość i przekształca posłuszeństwo, które wykonuje polecenia w posłuszeństwo – zjednoczenie.
Wspólnota kultu
Celem pierwszorzędnym życia zakonnego jako takiego jest właśnie kult i chwała Boża. Zakonnicy więc jednoczą się zasadniczo dla utworzenia wspólnoty czcicieli Boga. Do wspólnoty zakonnej można dostosować to, co Paweł VI powiedział o wspólnocie zakonnej: Kościół jest wspólnotą modlitwy, rodziną czcicieli Boga w duchu i prawdzie.
Wspólnota zakonna „podtrzymywana nauką ewangeliczną, świętą Liturgią, a zwłaszcza Eucharystią – ma dalej trwać w modlitwie i wspólnocie tego samego ducha /DZ 15/. Jedność wspólnoty nie jest tylko owocem woli poszczególnych członków, którzy szukają zharmonizowania się z innymi, ale przede wszystkim jest dziełem Bożym. Wspólnota jest zgromadzona poprzez Słowo Boże, a w pierwszym rzędzie przez Dobrą Nowinę. Wezwanie, aby być razem jest apelem Słowa Bożego: „Pójdź za mną”, „aby wszyscy stanowili jedno”. Od pierwszych czasów Kościoła Słowo Boże było źródłem jedności. Św. Jan Apostoł mówi: „Oznajmiamy wam cośmy ujrzeli i słyszeli, abyście i wy mieli łączność z nami. A mieć z nami łączność znaczy: Mieć ją z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem” /1 J 1,3/. To doświadczenie ubogacenia duchowego poprzez Słowo Bota kontynuuje się do dziś.
Budowanie jedności należy oprzeć na właściwym fundamencie, a mianowicie na Eucharystii. „Żadna jednak wspólnota chrześcijańska nie da się wytworzyć, jeżeli nie ma korzenia i podstawy w sprawowaniu Eucharystii, od niej przeto trzeba zacząć wszelkie wychowanie do ducha wspólnoty” /DK 5/. Paweł VI stwierdza: Kościół nieustannie żyje i wzrasta dzięki Eucharystii /Eucharisticum mysterium/. Wszelka niewierność jedności, wyłamywanie się z jedności, dobrowolne niechęci w stosunku do bliźnich, wszystko to uderza bezpośrednio w Eucharystię, bo jest sprzeniewierzeniem się specyficznej łasce tego Sakramentu. Bóg chciał, aby to, co nas łączy z Nim, było tym samym, co nas łączy między sobą.
Modlitwa jest jakąś szczególną więzią, gdy cała społeczność myśli wspólnie jednocześnie o Bogu, o tajemnicy Chrystusa. Należy zachować pewną ilość modlitw wspólnych. Trzeba je rozumieć w świetle koinonii, która zawiązuje się szczególnie głęboko, gdy bracia żyjący wspólnie razem wypowiadają swoją wiarę, łączą się w oddawaniu czci Bogu.
Wspólnota tego samego ducha
Należy usiłować zrozumieć i pokochać swoje powołanie. Na powołanie składa się: powszechny udział w tajemnicy Chrystusa i Kościoła, duchowość Założyciela, własna reguła, umiłowane i cenione tradycje zakonne, konkretne osoby, przełożeni – to wszystko wytwarza wspólnotę duchową. Ponadto wspólnoty duchowa jest wspólnotą w rzeczach świętych; jest wspólnotą łaski, gorliwości, zasług, radości i cierpień. Świętość jednego zmierza do podniesienia całego ciała wspólnoty; chwała jednego jest chwałą wszystkich. Niestety, istnieje jednak aspekt negatywny, oziębłość jednego wpływa w jakiś sposób na oziębłość całości. Zakonnik uformowany duchem swojej wspólnoty po synowska traktuje przepisy reguł, polecenia przełożonych, rozkład dzienny, punktualność i schludność. Ceni sobie wspólną modlitwą, wspólną pracą, wspólną nauką, wspólną rozrywką, wspólny posiłek, wspólną rozmową i wspólny spoczynek; z pietyzmem odnosi sią do wspólnych celów, wspólnych zadań, wspólnego ducha i wspólnej tradycji.
Realizowanie wspólnego celu
Życie wspólnotowe jest zjednoczeniem wszystkich ze wzglądu na dobro, cel chciany przez wszystkich. Dobro wspólne jest duszą wspólnoty, jest tym, co łączy w jedność wszystkich członków grupy.
Jakaś wspólnota pozostaje tak długo mocna, jak długo wszyscy członkowie posiadają świadomość i pragnienie dobra wspólnego.
Współodpowiedzialność – współpraca
Mogą mieć miejsce w dwu dziedzinach: w zakresie życia wspólnoty i apostolstwa zewnętrznego. W zakresie wewnętrznym zawiera w sobie „sposób życia, modlitwy i rządzenia” /DZ 3/. Wszystko to powinno być określone przy czynnym uczestniczeniu wszystkich zakonników, wówczas czują się bardziej pobudzeni do zachowywania tego, co zostało podjęte.
W zakresie apostolatu – poszczególni zakonnicy, którym zostały zlecone dzieła, działają jako członkowie wspólnoty. Niestety, jeszcze tak mało jest pracy podejmowanej naprawdę wspólnotowo. Wykonywanie pracy ze świadomością, że się jest „wysłannikiem” wspólnoty, ma tu ogromne znaczenie. Trzeba zacząć od informowania wspólnoty o tym, co się robi, aby sprawić radość z dobra, które jest wspólne; o napotykanych trudnościach; prosić o pomoc i uwagi, o zatwierdzenie lub poprawienie planu pracy.
Przydział personalny w domach, w miarę możliwości winien być taki, aby każdy mógł się czuć na swoim miejscu, by to była wspólnota braterska modlitwy i pracy.
Reguła zakonna
Czynnikiem normującymi ustalającym życie wspólne jest reguła zakonna, Konstytucje. Współcześnie stawia się pod jej adresem różne zarzuty. Bez przywrócenia jej właściwej rangi i znaczenia, życia wspólnotowego się nie odbuduje. Znaczenie karności jest nieodłączne od życia wspólnoty zakonnej. Ma tu pełne zastosowanie to, co mówi Dekret o formacji kapłańskiej o karności seminaryjnej: „Karność życia seminaryjnego należy uważać nie tylko za skuteczną podporę wspólnego życia i miłości, lecz za niezbędną część całego wychowania do zdobycia panowania nad sobą, gruntownej dojrzałości osobistej i do wyrobienia innych dyspozycji duchowych, które wiele pomagają do skoordynowanej i owocnej działalności Kościoła” /DFK 11/.
Tradycyjne przejawy życia
Nie można zignorować tradycyjnych przejawów życia wspólnoty, jak wspólne posiłki, wspólne formy odpoczynku fizycznego i psychicznego odprężenia, tego wszystkiego co życie czyni bardzo ludzkim.
Dialog – narzędzie życia wspólnotowego
Z pewnością nasuwa się pytanie: jak przetworzyć masę jednostek w dojrzałą wspólnotę? Jak przekształcić napięcia, które powstają w stanie zakonnym, we współpracę? Jak uzyskać to, aby poza stosunkiem prawnym i wertykalnym: Przełożony – Podwładny, wytworzyły się świadomość stosunku horyzontalnego braterstwa w Chrystusie? Odpowiedź brzmi: poprzez dialog. Papież Paweł VI dialogowi poświęcił pierwszą swoją encyklikę „Ecclesiam suam”.
Dialog jest „spotkaniem międzyosobowym, które implikuje pewną wzajemność, w tym sensie, że każdy ze współrozmówców daje i otrzymuje, i jest ono podporządkowane wzajemnemu ubogaceniu” /Dokument o dialogu, wydany przez Sekretariat dla niewierzących, 28.VIII.1968/. Celem dialogu jest więc wzajemne ubogacenie, zaś jego formy mogą być różne.
Korzyści dialogu:
W dialogu mówi do nas Chrystus, jest to zasadniczy pożytek.
Zakonnicy poznają się wzajemnie pod względem swej mentalności, uczuć, intencji, zakonności, trudności itd.
Dialog pozwala nam przezwyciężyć indywidualizm, zamykanie się w sobie, stwarza potrzebę rozmawiania między sobą, bycia zjednoczonymi, pozwala nam zrozumieć konieczność zrezygnowania z własnych upodobać dla dobra wyższego.
W dialogu stajemy się rozważniejsi w sądach, ponieważ lepiej poznaje się prawdziwą i konkretną sytuację osób i rzeczy; często poza pozorami odkrywa się różne powikłania.
W dialogu uczymy się szanować kompetencje i funkcje innych.
W dialogu dojrzewa osoba każdego z rozmówców. Wszyscy bowiem jednocześnie są wychowawcami i wychowywanymi.
Dyspozycje dialogowe:
Aby dialog mógł się udać, potrzeba pewnych dyspozycji, a są nimi: prawa intencja, uznanie własnych ograniczeń, zaufanie w to, że ktoś drugi jest w stanie zakomunikować nam część prawdy i dobra /własny charyzmat/, zdolność słuchania, klimat wolności i przyjaźni.
Dialog jest wielką szansą dla rozwoju i przyszłości wspólnot zakonnych, które pragną realizować soborową odnowę.
Druga część referatu ukazała raczej to, co łączy wspólnotę zakonną, tylko wskazując, że brak czy to ukochania dobra wspólnego czy współpracy, będzie ją dzielił, następujące jeszcze sprawy mogą ujemnie wpływać na życie wspólnot zakonnych:
Zakonnicy może jeszcze zbyt mocno wtłoczeni są w struktury jurydyczne swoich rodzin zakonnych. Mało przejawiają spontaniczności i świadomości, że przecież wybrało się życie zakonne dobrowolnie i że zostało ono zaakceptowane. Zagraża tu skostnienie form i inercja struktur. Każda forma wspólnego życia wymaga reguł i przepisów, życie jednak płynie naprzód samoistnie i ta jego cecha wymaga stałych gwarancji jej uwzględniania. Zaś istniejące układy społecznych powiązań i stosunków bardzo rzadko dają się przełamać bez oporów /por. H. m. Gddijn, Zakony jako grupy społeczne, Znak 18, 1966, s. 543/.
Nasze wspólnoty są jeszcze zbyt zamknięte, gdy bierze się pod uwagę ich odniesienie do świata. Chodzi tu o jakieś właściwe zrozumienie współczesnego człowieka i świata, by stąd czerpać impulsy do mobilizowania naszego życia.
Są one społecznościami raczej realizującymi jakieś zadania, zbyt mało dającymi coś ze swego, poza pracą dla innych, a niekiedy pracują tylko po to, aby zarobić na „własne utrzymanie”, co się równa niekiedy – względne urządzenie się. Jest swoisty rytualizm, który miesza cele i środki.
Formalizm, polegający na drobiazgowym przestrzeganiu przepisów bez wnikania w ich treść, jest zawsze zagrożeniem życia wspólnego.
Zakończenie
Referat jest próbą zwrócenia uwagi na to, co łączy lub dzieli wspólnotę zakonną. Zagadnienie to, jest bardzo obszerne, zdaję sobie przeto sprawę, że wiele więcej można było powiedzieć na powyższy temat. Po prostu, podałem tu to, co, moim zdaniem, jest najcenniejsze w budowaniu wspólnoty zakonnej w oparciu o studium tych zagadnień i jakieś 20-letnie doświadczenie życia we wspólnocie zakonnej.
W naszej pracy wychowawczej z młodzieżą zakonną należy zwracać uwagę na to, ażeby rozpoznawszy dary natury i łaski, wprowadzić ją dobrze w zasadniczy nurt życia wspólnoty i pomóc jej doświadczyć tej rzeczywistości, którą opiewa psalmista: „Ecce quam bonum et quam iucundum habitare fratres in unum”.
Archiwum KWPZM
