Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyŻycie wspólnotowe Piwosz Florentyn OFM, Wolność i współodpowiedzialność we wspólnocie

Piwosz Florentyn OFM, Wolność i współodpowiedzialność we wspólnocie

Redakcja
Florentyn Piwosz OFM 

WOLNOŚĆ I WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ WE WSPÓLNOCIE

Dni Skupienia Mistrzów Nowicjatów i Wychowawców kleryków zakonnych, Kraków, 11-12.X.1973 r.
Materiały Komisji ds. Wychowania i Nauki KWPZM 1973 r.

 

 

Zagadnienie wolności człowieka jest współcześnie jednym z bardziej delikatnych problemów w praktyce wychowawczej. Powoływanie się na osobowe prawo do wolności jest dziś nader częste, szczególnie wśród młodzieży. Nie można zaprzeczyć, że dążności te – jeżeli są szczere – opierają się na humanistycznych przesłankach. Nietrudno jednak dostrzec, że – z drugiej strony – opieranie praktyki wychowawczej na żywiołowych aspiracjach wolnościowych bardzo często nie sprzyja dyscyplinie i dobru wspólnemu wspólnoty. Niektórzy dopatrują się nawet antynomii, tkwiącej w samej zasadzie wolności.

Celem niniejszego omówienia ma być przyjrzenie się problemowi. Świadomie więcej miejsca poświęca się samemu zagadnieniu wolności, gdyż – zdaje się – chrześcijańska koncepcja wolności nie wszędzie jest należycie znana, a tym samym zastosowana. Część druga ma byś próbą wyciągnięcia praktycznych wniosków z omówionych zasad o wolności chrześcijańskiej z zastosowaniem do życia zakonnego czy seminaryjnego.

Współcześnie idee wolnościowe otrzymały nowe bodźce, również w chrześcijaństwie. Sprzyja to oczywiście rozrostowi i upowszechnieniu się idei wolnościowych.

Przede wszystkim personalizm katolicki podkreśla zdecydowanie prawo człowieka do wolności. Katolicka etyka społeczna głosi hasło: tyle wolności, ile jest możliwe. Encyklika Pacem in terris wśród praw osoby ludzkiej, których realizacja jest podstawą pozytywnego pokoju i ładu społecznego – wymienia również prawo do wolności w poszukiwaniu prawdy. Sobór Wat. II kilkakrotnie wypowiada się na temat wolności człowieka. Wolność podkreśla Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym /nr 17/, a szczegółowe przypadki Deklaracja o wolności religijnej /nr 8/, Dekret o działalności misyjnej Kościoła /nr 13/, Konstytucja dogmatyczna o Kościele /nr 37/ i inne.

Pozakościelny świat współczesny jest niekiedy do tego stopnia upojony wolnościowymi dążeniami, iż nasuwają się podejrzenia o utracie rozeznania rzeczywistości. To wszystko musi przenikać klauzurę i mury seminaryjne. Dociera to zresztą nie tylko do wychowanków, ale i do wychowawców. I trudno się temu dziwić, skoro rzecz oparta jest na prawie naturalnym, często potwierdzanym przez Kościół.

Nie ma potrzeby sprzeciwiania się wyżej wspomnianym tendencjom lub dopatrywania się antynomii w samej wolności. Wydaje się, iż wystarczy przypomnieć chrześcijańską koncepcję wolności.

Problem wolności człowieka nie jest problemem nowym. Jest to problem filozoficzny i moralny, nie mówiąc już o jego implikacjach psychologicznych. Tradycja chrześcijańska opracowała, go przede wszystkim w ramach teologii moralnej. Zagadnienie łączyło się z kwestią wolnej woli człowieka. Jednakowoż wraz ze zmianą społecznych warunków życia ludzkiego – szczególnie od XVIII wieku – od chwili upowszechniania się liberalnych teorii ekonomiczno-społecznych, akcent przerzucano na tzw. wolność społeczną. To piętno bywa żywe do dziś w społecznej świadomości ludzkiej.

Rozpatrzmy więc chrześcijańską koncepcję wolności, przedstawiając ją kolejno w aspekcie ontologicznym, moralnym i społecznym. 

Wolność ontologiczna

Wolność rozpatrywana ontologicznie jest atrybutem ludzkiej natury. Jest to sposób ludzkiego istnienia i działania. Tylko w sposób wolny człowiek jest zdolny kierować się do najwyższych wartości. Ontologicznie nie można człowiekowi odebrać wolności bez pozbawienia go tego, co ludzkie. Ontologicznie wolność człowieka jest niezbywalna. Wolność jest źródłem i podstawą godności osoby ludzkiej. Bez wolności człowiek nie byłby człowiekiem. Przedmiotem wolności człowieka jest prawda i dobro, więc to, do czego zmierza ludzka natura. Ludzka wolność jest wolnością, od nieprawdy /błędu/, wolnością, od winy i nędzy ludzkiej /grzechu, upadku/. Jednakowoż nawet w poziomie ontologicznym wolność człowieka nie polega, na niczym nie skrępowanej wolności wyboru. Człowiek jest określony naturą bytu. Nawet Pan Bóg, choć cieszy się przywilejem najwyższej wolności – podlega prawom bytu i nie może np. stworzyć bytu sprzecznego. Wolność człowieka nie jest więc nieograniczona, służy natomiast do osiągnięcia prawdy i dobra /miłości/, czyli doskonaleniu osobowości ludzkiej. Tylko wolność w znaczeniu wzrostu osobowości mieści się w pełni w chrześcijańskiej koncepcji wolnością Wolność nie sprzyjająca rozwojowi osobowemu lub go hamująca nie jest wolnością, jest niewolą z pozorami wolności.

Z powyższego wynika, że wolność jest w swej istocie sprawą wewnętrzną człowieka i w swym charakterze jest pozytywna. Tak więc prawdziwie wolnym człowiekiem jest ten, kto potrafi uwolnić się od słabości ludzkich, usunąć przeszkody rozwoju swojej osobowości, kto jest wolny od fałszu, kto swobodnie dąży do dobra, czyli do miłości. Dlatego prawdziwa wolność jest wolnością do czegoś /do prawdy i miłości/, a nie wolnością od czegoś, np. od przymusu ze strony drugiego człowieka.

Wewnętrzna i pozytywna wolność nie natrafia na żadne antynomie. Człowiekowi wewnętrznie wolnemu nikt nie jest w stanie wolności odebrać, przymus zewnętrzny nie może bowiem dotrzeć do wnętrza człowieka. Dzięki wewnętrznej wolności osoba ludzka staje się autonomiczna, sama decyduje o pełni swego człowieczeństwa. Pozytywny charakter wolności zapewnia możliwość osiągnięcia ludzkich dążeń.

Chrześcijańska koncepcja wolności nie ogranicza się więc do braku przymusu, owszem przymus jest czymś przypadłościowym w zagadnieniu wolności. Wolność to samodzielna odpowiedzialność za realizację celów życiowych. I tu właśnie chrześcijańska koncepcja wolności przeciwstawia się liberalistycznym teoriom o wolności człowieka. Różni się również zasadniczo od teorii kolektywistycznych, przyjmujących, że wolność jest określona celami społecznymi, lub uzależniona jest od woli państwa. Człowiek jest wolny z ustanowienia Bożego i odnajduje wolność w swojej własnej ludzkiej naturze, której cele przewyższają cele społeczne. 

Wolność w znaczeniu moralnym

Sprawa się komplikuje z chwilą uwzględnienia praktycznej zdolności człowieka do wykonywania wolności. Człowiek nie jest istotą, doskonałą, często wybiera on mniejsze dobro lub wręcz zło, a więc postępuje niedoskonale. Niedoskonałości tej nie można jednak mieszać z brakiem wolności. Człowiek wybiera niedoskonale, ale w sposób wolny.

Sposób wykonywania wolności określa się mianem wolności w znaczeniu moralnym. Wykonywanie wolności – jak każde postępowanie – jest bowiem działaniem moralnym. Nie jest to już istota wolności, ale jej refleks, jej realizacja, zresztą nie zawsze właściwa.

Wolność w znaczeniu moralnym jest obciążona skutkami grzechu pierworodnego, nie jest absolutna, jest uwarunkowana psychologicznie, społecznie i historycznie, jest więc ograniczona, jednakowoż – należy to jeszcze raz podkreślić – fakt ten nie narusza samej wolności, gdyż nawet niedoskonałe wykonywanie wolności jest wolnością.

Wykonywanie wolności nosi w sobie wszystkie cechy każdej z innych cnót. Winno się więc tu unikań zarówno braków, jak i nadmiaru. Pierwsze przejawić się mogą, w apatii pragnienia własnej wolności, drugie w nieopanowanym pragnieniu wolności, nawet kosztem dobra wspólnego i dobra innych osób. Wolność w znaczeniu moralnym jest zawsze dynamiczna, tzn. nigdy nie jest w zastoju albo się doskonali albo traci swe wartości. Dalej: wolność ta ma charakter społeczny, czyli: wolność moja przeszkadza lub popiera wolność drugiego człowieka, gdyż obaj doskonalimy się i żyjemy w warunkach społecznych. Wolność w znaczeniu moralnym rodzi obowiązek poszanowania wolności mojej własnej i cudzej. Musi się ona liczyć z porządkiem społecznym, z organizacją życia wspólnego, z dobrem wspólnoty. W drastycznych wypadkach wspólnota jest uprawniona do przeszkodzenia nadużyciom wolności. Wolność moralna nie jest celem działania osoby, jest środkiem do doskonalenia się osobowego, jest narzędziem wolności wewnętrznej. Z drugiej jednak strony, sposób wykonywania wolności jest świadectwem o dojrzałości moralnej. Cnotliwe wykonywanie wolności jest wyrazem prawidłowego życia moralnego.

Wolność społeczna

Wolnością społeczną nazywamy warunki do zewnętrznego wykonywania wolności. Mówimy o wolności społecznej, gdy możemy stanowić sami o sobie, nie napotykające na ograniczenia ze strony innych ludzi czy grup społecznych. Prawo człowieka do wolności społecznej rozciąga się na dziedziny: religijną, społeczną, polityczną, gospodarczą. Wolność oznacza tu przeciwieństwo przymusu. Człowiek jest wolny, kiedy działa nieprzymuszony.

Można szeroko opisywać przypadki, kiedy człowiek jest społecznie ograniczony w swej wolności. Jest to zresztą dziś bardzo modna metoda opisywania braku wolności. Wielu w ten właśnie sposób pojmuje wolność. Zakres opisywanych przypadków społecznego ograniczania wolności będzie się rozszerzał w miarę postępów tendencji liberalistycznych i wpływów dążeń wolnościowych.

Człowiek posiada prawo do wolności, a inni, również grupy ludzkie oraz prawo publiczne, winni mu te warunki zapewnić.

Prawo do wolności, jakkolwiek ściśle wiąże się z wolnością, wewnętrzną nie jest samą istotą, wolności. Nie można wolności społecznej odrywać od wolności wewnętrznej, ontologicznej. Właśnie w oderwanym od wolności wewnętrznej traktowaniu społecznego prawa do wolności tkwi błąd wielu współczesnych niekatolickich teorii wolności. Błąd ten zresztą jest udziałem wielu katolików.

Realizacja prawa do wolności, oderwana od wolności wewnętrznej, prowadzi konsekwentnie do przeświadczenia, że wolne jest tylko takie postępowanie, kiedy jest zgodne z własnym wyborem lub – jeszcze więcej – z własnym pragnieniem, że każdy jest o tyle wolny, o ile mógł, ze względu na zewnętrzne okoliczności postąpić inaczej niż postąpił. Bardzo krótka jest tu droga do sytuacji, by każdy sam sobie określał zakres wolności, by uznał, iż tyle jest wolności, ile on sam jej odczuwa. Tymczasem poleganie na przeświadczeniu o wolności jest zawsze niebezpieczne, gdyż pragnienie wolności bynajmniej nie maleje wraz ze wzrostem warunków realizujących zewnętrzną wolność. Pragnienie wolności wzrasta wraz z rozszerzaniem się zewnętrznych warunków wolności, a jest wymogiem moralnym, by świadomość wolności mieściła się w ramach dobra wspólnego i warunków naszego życia.

Nigdy nie wolno pominąć faktu, że wolność człowieka w swej istocie polega na autonomii osoby ludzkiej, a warunki zewnętrzne są jedynie ułatwieniem lub utrudnieniem osiągnięcia pełni osobowości.

Społeczne warunki wolności ułatwiają człowiekowi osiągnięcie jego życiowych celów. Są to niewątpliwe wartości duchowe, ale wartości duchowe czerpie człowiek również z innych źródeł. Życie wspólne, wspólnota zakonna, nieprzypadkowo zostały podkreślone przez ostatni sobór /Perfectae Caritatis 14; Lumen Gentium 43/. Wspólnota nie jest jedynie zewnętrzną formą życia. Wnosi ona wartości duchowe. Życie wspólne współtworzy zakonność, która przecież oznacza duchowe wartości osobowe zakonnika. Wspólnota jest elementem zakonotwórczym, jest środkiem do zakonności, jest dobrem wspólnym zakonników.

Z dobra wspólnego każdy członek społeczności ma nie tylko prawo korzystać, ale jest zobowiązany do jego tworzenia. Te dwie sprawy są nierozerwalne. Wszyscy za wspólnotę są odpowiedzialni. Nie można brać, gdy się nie daje, nie daje się, gdy nie można brać. Można mówić o stopniach zobowiązań, nie można natomiast mówić o zwolnieniu z zobowiązań kogokolwiek należącego do wspólnoty.

Czy istnieje antynomia między dobrem wspólnym a wolnością człowieka? W swej istocie nie. Człowiek wolny to człowiek otwarty ku dobru, również dobru wspólnemu, z którego czerpie duchowe korzyści.

Sprawa byłaby prosta, gdyby człowiek w sposób jednoznaczny dążył do wolności wewnętrznej, gdyby wolności nie identyfikował z własnymi pragnieniami i gdyby te pragnienia nie były połączone z prostym ludzkim egoizmem.

Wnioski praktyczne

Przede wszystkim należy sobie zdać sprawę, że cała tradycja chrześcijańska, od Ojców Kościoła, poprzez całe średniowiecze, poprzez św. Augustyna i św. Tomasza, przekłada libertatem a culpa et a miseria nad libertatem a coactione. Naprawdę wolny jest człowiek, w którym może się rozwijać pełne życie duchowe, przyrodzone i nadprzyrodzone, nie natrafiając na przeróżne opory ludzkich braków. Według tego wzorca, wolny jest więzień, trwający mimo cierpień i prześladowania przy swoich ukochanych przekonaniach, nie załamany mimo wszystko i pełniący dobro w ramach swoich możliwości. Natomiast nie mieści się we wzorcu wolności wewnętrznej człowiek zaopatrzony we wszelkie dobra materialne, posiadający zewnętrzne warunki swobody, przez nikogo do niczego nie zmuszany, a pełen wewnętrznych namiętności, niezadowolenia i pustki duchowej. Nie jest wolnym również ten człowiek, który zbyt namiętnie pragnie wolności zewnętrznej, to bowiem powoduje w nim pewien nieład moralny.

Wydaje się, że ten aspekt wolności jest zbyt rzadko i zbyt słabo podkreślany w pracy wychowawczej. Za bardzo jesteśmy pod wpływem liberalistycznych teorii wolnościowych, zbyt często rozumiemy wolność wyłącznie jako brak zewnętrznego przymusu. Dlatego przede wszystkim należy akcentować wolność wewnętrzną i w celu jej realizacji skierowywać główna, energię wychowawczą.

Domaganie się wolności zewnętrznej nade wszystko jest odwróceniem celu i środków, jest świadectwem o zatracaniu równowagi moralnej. Celem jest autonomia osobowa człowieka. O nią w pierwszym rzędzie należy zabiegać. Sprawa nie jest prosta, gdyż należałoby zmienić świadomość ludzką, kształtowaną przez ostatnie sześć wieków niechrześcijańskiej filozofii europejskiej o wolności. Powrót do zasad fundamentalnych naszego pojmowania rzeczywistości jest jednak nieodzowny. Osiągnąć go można przez nieustanną intensywną akcję uświadamiającą i wychowawczą. Rzecz jest tak doniosła, jak doniosła jest potrzeba, by życie społeczne toczyło się w myśl chrześcijańskich zasad.

Wolność – mówi św. Tomasz – wszystkimi swoimi korzeniami tkwi w rozumie /De veritate, q. 24/. Kiedy określamy człowieka jako byt rozumny, oznaczamy w ten sposób jego rozumność i wolność. I odwrotnie, gdy mówimy: człowiek jest wolny, cecha ta jest skrótem rozumności i wolności. Chrześcijańska tradycja przyjmuje arystotelesowskie określenie czynu wolnego jako zasadę wewnętrzną połączoną z rozeznaniem celu. Z tego wynika wniosek: wolność musi być racjonalna. Przewidywania skutków winny towarzyszyć poczynaniom wolnościowym. Bezmyślność, niekontrolowana żywiołowość są przeciwieństwem racjonalności. Wolność wewnętrzna jest niepodzielna, dlatego jej wzrostowi nie towarzyszą żadne ujemne skutki dla drugich, czy dla całej wspólnoty. Natomiast nieracjonalne wykonywanie wolności może – i nie są to rzadkie przypadki – kolidować z prawem do wolności drugiego człowieka, lub z dobrem samej wspólnoty. Dlatego nie wolno w imię wolności domagać się więcej od wspólnoty niż ta jest w stanie udzielić. To nie jest racjonalne. Nie jest racjonalne wyłamywanie się ze wspólnoty w imię liberalizacji własnego położenia. Nie jest racjonalne domaganie się przywilejów, w wyniku których słabnie spoistość i żywotność wspólnoty.

Wolność jest nie tylko sposobem działania, ludzkiej natury, jest ona obowiązkiem moralnym. Człowiek jest odpowiedzialny za rozwój swej wewnętrznej wolności, jest odpowiedzialny za swą doskonałość moralną. Jednak człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za rozwój wolności wewnętrznej. Odpowiedzialny jest również za warunki wolności społecznej, za ułatwianie wolności innym, za umożliwianie wszystkim korzystania z dobra wspólnego. Odrywanie praw od obowiązków lub odwrotnie, jest poważnym błędem. Prawa bez obowiązków prowadziłyby do anarchii, obowiązki bez praw do niewoli społecznej. Znalezienie równowagi między prawami a obowiązkami jest miernikiem wartości moralnej danej osoby, jest podstawowym nakazem samowychowawczym i wychowawczym.

Można chyba przyjąć, że we wspólnotach zakonnych odpowiedzialność za dobro całości może być silniej akcentowana, niż w innych grupach społecznych, gdyż akces zakonników do wspólnoty jest całkowicie dobrowolny, zupełnie świadomy, uznany za integralną część życia, poparty specjalnymi ślubami. Poza tym, rodzinny charakter wspólnoty zakonnej wiąże zakonnika bardzo głęboko w imię ideałów nadprzyrodzonych. Dobro wspólne wspólnoty to przede wszystkim emanująca z niego zakonność, a więc wartości ściśle duchowe, ale także – w dalszym znaczeniu – dobra materialne wspólnoty, które są dobrem narzędziowym wspólnoty.

Wychowanie winno zmierzać w kierunku uzyskiwania wzrostu odpowiedzialności. Żądania wolnościowe są bardziej spontaniczne i bardziej leża w wygodnictwie człowieka, rodzą się bardziej samorzutnie.

Prawdziwa wolność rodzi odpowiedzialność. Doskonałość moralna nie będzie doskonałością bez poczucia współodpowiedzialności. Brak odpowiedzialności świadczy o braku wolności wewnętrznej.

Zadania wychowawcze są tu więc ogromne, są one równocześnie bardzo trudne, gdyż nie wolno zapominać, że wolności nie można zaprowadzić środkami przymusu. Przymusem można zaprowadzić zewnętrzny ład, zewnętrzną dyscyplinę i to zazwyczaj nie na długo. Ale prawdziwa wolność to wartości osobowe, to postęp w poszukiwaniu prawdy i zdobywanie łatwości umiłowania dobra, również dobra wspólnoty. Jeżeli wychowawca spotyka się z powszechnym przekonaniem, że wolność polega na braku zewnętrznego przymusu, że właśnie to jest postulatem personalizmu – wówczas jego zadanie jest nadzwyczaj trudne. Tak trudne, jak trudny jest proces wychowawczy w ogóle i tak długie jak życie człowieka.

Sprawa zewnętrznej wolności, czyli braku przymusu ze strony drugiego człowieka lub całych grup społecznych świadomie została przerzucona na końcowe miejsce ze względów powyżej chyba dostatecznie uwypuklonych. Niemniej należy i jej poświęcić nieco miejsca.

Człowiek potrzebuje odpowiedniego klimatu zewnętrznej wolności, by mógł swobodnie realizować swe osobowe cele. Gdy tego klimatu brak, wówczas doskonałość moralną osiąga się ze znacznie większym wysiłkiem, w skrajnych wypadkach potrzebny jest tu heroizm. Dość częsta jest opinia, że wolność jednego człowieka jest równoczesnym ograniczeniem wolności drugiego człowieka. Jest to nieporozumienie. Nadużycia wolności mogą to powodować, ale w normalnych warunkach wolność jednego człowieka, wolność całej społeczności wspiera i rozszerza wolność drugiego człowieka. Tylko wśród wolnych człowiek jest naprawdę wolny. Toteż troska o klimat wolności należy do obowiązków wychowawcy.

Wolność negatywna, czyli brak zewnętrznego przymusu, podlega porządkowi społecznemu, który jednak nie jest celem sam w sobie, ale winien służyć wolności osobowej. Służyć będzie wówczas, gdy będzie przez wszystkich strzeżony, gdy wszyscy rzeczywiście będą za niego odpowiedzialni. Przy zanikaniu odpowiedzialności za dobro wspólne, zanika również klimat wolności w danej wspólnocie, gdyż porządek staje się nieporządkiem, a to, co miało służyć, jest w nieładzie i w bezwładzie. Najczęściej znajdzie się wówczas ktoś, kto porządek przywraca środkami przymusu czy rygoru.

Powyższą sytuację można przedstawić innymi słowami: więcej wolności czy demokracji może być tam, gdzie ludzie są bardziej dojrzali. Szerszy zakres wolności zewnętrznej można wprowadzić tam, gdzie realnie istnieje wolność wewnętrzna.

W historii różnych społeczeństw – również zakonów – można obserwować pewne cykle nawrotów do liberalizacji życia i do akcentowania dyscypliny. Pierwsze w imię wolności – drugie w imię porządku i reformy rozluźnionego życia. Ludzie dostatecznie urobieni wewnętrznie, a więc wolni, nie potrzebują zewnętrznych bodźców do zachowywania ładu. Po pewnym jednak czasie odporność wewnętrzna, niedostatecznie stymulowana, słabnie i rodzi się potrzeba nowej reformy, struktury społecznej.

Dlatego postulat personalizmu katolickiego: tyle wolności, ile można, należałoby uściślić: tyle wolności, ile można dla ludzie odpowiedzialnych, dla ludzi wolnych wewnętrznie. Wszyscy inni niech się liczą z koniecznością przywracania równowagi między uprawnieniami a obowiązkami.

Uznając w całej rozciągłości potrzebę klimatu wolności zewnętrznej, nie należy nigdy zapominać, iż nie jest ona celem samym w sobie. Jest to środek do moralnej doskonałości człowieka. Dlatego też nie trzeba dążyć do niej za wszelką cenę. Przekroczeniem moralnym jest jedynie zmuszanie kogoś do działania sprzecznego z własnymi przekonaniami. To dotyka wolności wewnętrznej. Roztropne ograniczania nieopanowanych dążeń do wolności zewnętrznej bywają właściwym środkiem wychowawczym, mogą prowadzić do doskonalenia osobowego. Wprawdzie ograniczanie nie powinny być celem praktyki wychowawczej, zresztą stosowane na dłuższą metę zwykle nie osiągają swego celu, ale mogą być doraźną metodą przywracania, równowagi między prawem do wolności, a odpowiedzialnością za wolność wspólnoty.

Podsumowując powyższe, należy podkreślić:

  • Świadomość wychowanków powinna być tak uformowana, by pojęcie wolności oznaczało dla nich nie prawo do niczym nieskrępowanego wyboru, ale jako wolność do prawdy i miłości.
  • Istotą i celem wolności jest moralna doskonałość człowieka.
  • Prawdziwa wolność jest pozytywna, jest wolnością do czegoś, a nie wolnością od czegoś.
  • Wolność zewnętrzna jest ograniczona i nie może oznaczać prawa do nieskrępowanej realizacji własnych pragnień.
  • Wolność wiąże się nierozerwalnie z rozumnością.
  • Brak zewnętrznego przymusu jest najlepszą, glebą do rozwoju ludzkiej doskonałości, winno się więc zabiegać o klimat społecznej wolności.
  • Tym więcej może być wolności zewnętrznej, im więcej jest wolności wewnętrznej.
  • Prawdziwej wolności nie można zaprowadzić metodami przymusu.
  • Problemu wolności nie rozwiąże się doraźnie. Wolność jest programem wychowawczym i samowychowawczym na całe życie dla każdego człowieka. Możemy co najwyżej rozwiązanie zagadnienia sobie przybliżać.

Archiwum KWPZM

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda