Wywiad: nadzieja, aby bardziej chcieć

Czy każdy kapłan może przeprowadzić egzorcyzm? Jak przebiega ryt egzorcyzmu większego? Czym różni się diecezjalny egzorcysta od egzorcysty z ekranów kinowych? Czy diabeł ma do człowieka swobodniejszy przystęp, kiedy ten się nie modli? – na te i wiele innych pytań odpowiada w wywiadzie dr Michała Koschego „Dzięki nadziei chce się bardziej chcieć” o. dr Bogdan Kocańda OFMConv, egzorcysta, gwardian i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Rychwałdzkiej.

Czy każdy kapłan może przeprowadzić egzorcyzm?

Kiedy otworzymy Pismo Święte i przeczytamy ostatni nakaz Jezusa, uświadomimy sobie, że każdy uczeń Chrystusa wezwany jest do głoszenia Ewangelii. Będzie temu towarzyszyć moc Boga, objawiająca się w wyrzucaniu złych duchów, mówieniu nowymi językami czy uzdrawianiu chorych (por. Mk 16, 15-18). Potrzebny jest tylko jeden warunek: wiara w Jezusa Chrystusa. Na mocy tej pierwotnej władzy każdy chrześcijanin może w zmaganiach duchowych podjąć się modlitwy egzorcyzmu prywatnego nad samym sobą, prosząc dobrego Boga o łaskę uwolnienia. Jednak tzw. egzorcyzm uroczysty lub większy zarezerwowany jest obecnie dla księży biskupów i kapłanów, których oni mianują do tej posługi. „Kodeks prawa kanonicznego” zastrzega bowiem dokonywanie egzorcyzmów nad opętanymi jedynie dla kapłana, który otrzymał specjalne i wyraźne zezwolenie od ordynariusza miejsca. A zatem każdy wierzący może modlić się o własne uwolnienie, ale egzorcyzmu większego udziela jedynie biskup lub kapłan egzorcysta.

Czy mógłby Ojciec opowiedzieć, jak przebiega ryt egzorcyzmu większego?

Obrzęd ten rozpoczyna się pokropieniem wodą święconą, później następuje modlitwa litanijna, w której przez wstawiennictwo świętych wzywamy Bożego miłosierdzia nad człowiekiem dręczonym. Po litanii egzorcysta recytuje wybrany psalm, odczytuje Ewangelię i kładzie ręce na dręczonego, błagając Ducha Świętego, by diabeł odszedł od zniewolonego. W tym samym czasie egzorcysta może tchnąć w twarz dręczonego, a następnie wraz z uczestnikami egzorcyzmu wyznać wiarę i odmówić modlitwę „Ojcze nasz”.

Po tych czynnościach kapłan egzorcysta ukazuje dręczonemu wizerunek krzyża Pańskiego, a następnie czyni nad nim znak krzyża, który wyraża władzę Chrystusa nad diabłem. Następnie wypowiada błagalną formułę skierowaną do Boga, a po niej – jeśli potrzeba – rozkazującą formułę, w której w imię Chrystusa wprost wyklina diabła, wzywając go, aby odszedł od osoby opętanej. Jeśli nastąpi uwolnienie, obrzęd kończy się pieśnią dziękczynną, modlitwą i błogosławieństwem. W przypadku braku zupełnego uwolnienia czynności te powtarza się aż do skutku.

Kinematografia i literatura często ukazują niezwykłe wydarzenia towarzyszące egzorcyzmom, np. mówienie przez osobę opętaną nienaturalnie niskim głosem, manifestacja nadzwyczajnej siły, której nie może sprostać kilku mężczyzn. Czy w rzeczywistości takie zdarzenia maja miejsce?

Kino ma to do siebie, że za pomocą narzędzia, jakim jest film, można ukazać wszystko to, co się chce. We współczesnej kinematografii temat egzorcysty, egzorcyzmowania i opętania demonicznego bardzo często przedstawiany jest tak, by wywołać u odbiorcy lęk. Niestety, twórcy tego typu obrazów rzadko mają na uwadze duchowe dobro widza, troskę o dobre imię dręczonej osoby czy też autentyczne ukazanie cierpienia zniewolonego człowieka.

W przypadku kapłana egzorcysty sprawa wygląda zupełnie inaczej. Ten koncentruje się na człowieku, któremu przychodzi z pomocą w imię Jezusa, naszego Pana i Zbawiciela. Niosąc duchową pomoc, może spotkać się z manifestacją zła, wyrażającą się w różny sposób, np. w duchowych – na ogół bardzo negatywnych – wizjach wewnętrznych, zmianach fizycznych na ciele osoby dręczonej, może być też świadkiem wypluwania przez dręczonych metalowych przedmiotów, a nawet napaści fizycznej na towarzyszące w egzorcyzmie osoby. Te i inne zjawiska zdarzają się, choć są zależne od stopnia zniewolenia.

Czym – Ojca zdaniem – różni się diecezjalny egzorcysta od egzorcysty z ekranów kinowych?

By adekwatnie odpowiedzieć na to pytanie, musiałbym przeanalizować sylwetki poszczególnych bohaterów z wielu powstałych już obrazów filmowych, w których pojawiają się sceny egzorcyzmów. Przyznam, że byłoby to dla mnie trudnym zadaniem i w tym momencie niewykonalnym. Prawo Kościoła wyraźnie stanowi, że biskup może udzielić pozwolenia na sprawowanie egzorcyzmów kapłanowi, który odznacza się pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia. Kapłan musi odpowiednio się przygotować do wykonania tego typu zadania. W polskiej rzeczywistości kapłani egzorcyści odbywają doroczne spotkania formacyjno-duszpasterskie, na których pogłębiają swoją wiedzę i praktykę w tym zakresie.

Prowadził Ojciec szkołę walki duchowej. Na czym polega istota tej walki?

Walka duchowa służy temu, by człowiek odzyskał wolność od wszelkich zniewoleń. Są to działania zmierzające do zachowania łaski uświęcającej, swego rodzaju samoobrona duchowa przed grzechem, Szatanem, pożądaniami ciała, a także światem, który potrafi wywrzeć zgubny wpływ na życie ucznia Chrystusa. Jest to zatem pewna forma ascezy „negatywnej” w przeciwieństwie do ascezy „pozytywnej”, która nastawiona jest na zdobywanie wolności do bycia dzieckiem Boga.

Wielu współczesnych psychologów, filozofów, teologów utożsamia pojęcie walki duchowej z walką psychiczną, sprowadzając ją jedynie do zmagania się człowieka ze swymi słabościami. Tymczasem mistrzowie duchowości chrześcijańskiej uczą o realnym wpływie na człowieka osobowego zła – diabła i osobowego dobra – Boga. Która koncepcja jest prawidłowa?

Pojęcie walki duchowej zaczerpnięte jest z Pisma Świętego, zwłaszcza z teologii św. Pawła. Apostoł Narodów w Liście do Efezjan szczególnie wyraźnie mówi, że toczymy walkę nie przeciwko krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, Władzom, duchowym pierwiastkom zła (Ef 6, 10-20). Zatem w walce duchowej nie mamy do czynienia z wymiarem psychologicznym, związanym z motywacją do samodoskonalenia się. Jest w niej obecny wymiar duchowy, teologicznie umocowany w objawieniu, zakładający działania przeciwko wpływowi złych duchów.

W historii Kościoła temat ten był szczególnie eksponowany przez św. Ignacego z Loyoli. Czy szkoła walki duchowej czerpie z jego inspiracji?

Szkoła walki duchowej to projekt, który realizowałem kilka lat temu. Z racji moich nowych zadań w Rychwałdzie nie prowadzę już tej szkoły, ale faktycznie w wykładach odwoływaliśmy się do klasyków tematu, a wśród nich do św. Ignacego. Nie można przecież pominąć ignacjańskich inspiracji i reguł w rozeznawaniu duchowym, które stanowi jeden z najważniejszych elementów rozpoznawania przeciwnika i jego sposobów działania. Jako franciszkanie mądrość duchową w tej dziedzinie czerpaliśmy również z dziedzictwa franciszkańskiego i z dorobku współczesnych teologów.

Jakich niebezpieczeństw można się spodziewać w swoim życiu duchowym?

Niebezpieczeństw jest naprawdę bardzo dużo. Wymienię tylko kilka: błędne rozeznawanie drogi życia, ułuda wielkości i ważności, pokusy cielesne, podszepty wewnętrzne demonów, słuchanie ludzi nieposłanych przez Boga, życie w zakłamaniu, próżność, nieuzasadniona rozpacz, brak posłuszeństwa woli Bożej… To tylko niektóre z nich. Pragnę jednak powiedzieć, że koncentrując własne życie duchowe wokół Ducha Świętego poprzez – jak pisze św. Paweł – prowadzenie życia w Nim, wierzący doświadcza, iż wspomniane niebezpieczeństwa nie mają nad nim władzy. Dzieje się tak z racji mocy Ducha Świętego, który namaszcza chrześcijanina do nowego życia w Chrystusie, przemieniając go w nowego człowieka. To wspaniały proces chrystoformizacji (formowania na kształt Chrystusa), któremu żadna siła zła nie może się przeciwstawić.

Czy możemy komuś pomóc w jego walce duchowej?

Z pewnością tak! Jako kapłani możemy służyć posługą stałego spowiednika lub kierownika duchowego, a w przypadku większego zniewolenia modlić się o uwolnienie. Świeccy mogą wstawiać się do Boga w intencji danej osoby w modlitwie wstawienniczej, towarzyszyć jej w duchowych zmaganiach, pokrzepiać słowem Bożym, ofiarować Komunię Świętą, dawać codzienne wsparcie dobrym słowem i uczynkiem, podtrzymywać w tej osobie nadzieję, błogosławić ją, podjąć umartwienie w jej intencji. Środków pomocowych jest naprawdę dużo, potrzeba jedynie otwarcia, aby je stosować, i umiejętności, które często nabywa się na bazie własnego doświadczenia.

Jako uczniowie Chrystusa wiemy, ze podstawowym orężem walki duchowej są modlitwa i post na podobieństwo Mistrza. W jaki sposób korzystać z nich, by przynosiły jak największy owoc? Modlitwa i post muszą być osadzone na trzech filarach, którymi są wiara, nadzieja i miłość. Wiara w moc Boga sprawi, że moja modlitwa będzie przeżywana z pasją, gdyż jej motywem stanie się zaufanie do Wszechmogącego. Nadzieja na Jego obecność przy mnie w chwili utrudzenia powoduje wzrost pragnienia wolności, co pociąga za sobą akty woli i motywuje mnie do jeszcze większego zaangażowania. Dzięki temu chce się bardziej chcieć! Miłość jako źródło i główny motyw ludzkiego działania sprawia, że modlitwa człowieka staje się odpowiedzią na nieśmiertelną miłość Boga. Kierując się miłością, która nigdy nie ustaje, modlący wchodzi w misterium chwały Boga, do której zło nie ma dostępu. W chwale Baranka jest nasza wolność! Tak samo dzieje się z postem.

Czy diabeł ma do człowieka swobodniejszy przystęp, kiedy ten się nie modli?

Jeśli ktoś świadomie rezygnuje z osobistego i wspólnotowego spotkania z Bogiem i przez to nie umacnia się w Duchu Świętym, ułatwia zadanie Szatanowi. Tylko udział w życiu Jezusa jest gwarancją naszego bezpieczeństwa! Modlitwa daje nam możność przeżywania życia Boga niejako wraz z Nim w wymiarze wewnętrznym oraz dzielenia Jego bólu i Jego radości. Wy we mnie, a Ja w was – cytuje słowa Jezusa św. Jan Ewangelista. A jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8, 31).

Wielu ludzi sadzi, ze zniewolenie przez diabła to jakiś rodzaj kary Bożej względem tych, którzy nie byli gorliwi w wierze bądź całkowicie od niej odstąpili…

W życiorysach świętych możemy przeczytać o czasowym zniewoleniu danej osoby przez złego ducha. Mistrzowie życia duchowego tłumaczą to dopustem Bożym, mającym na celu niejako oczyszczenie duszy kroczącej ku Bogu. Należy się z tym zgodzić. Częściej jednak opętanie demoniczne czy różnego rodzaju formy zniewolenia duchowego są wynikiem nieposłuszeństwa woli Boga, wyboru innej niż Boża drogi, świadomego wkraczania w świat grzechu, okultyzmu, magii, sekt i prowadzonych przez nie inicjacji. Wtedy nie może być mowy o karze Bożej! Zniewolenie staje się wówczas konsekwencją dokonywanych wyborów i podejmowanych praktyk. Bóg nikomu nie życzy zniewolenia przez zło! To On wyzwala od zła, ponieważ jest Panem miłującym, któremu zależy na autentycznym szczęściu swych dzieci.

Na czym polega indywidualne rozeznawanie duchowe w przypadku kapłana i egzorcysty?

Kiedy posługiwałem jako egzorcysta, w rozeznawaniu duchowym kierowałem się najpierw klasycznymi kryteriami uznanymi przez Kościół, następnie poznaniem charyzmatycznym, wywiadem diagnostycznym, a na końcu opinią psychologiczną. W moim życiu po dziś dzień kieruję się szkołą franciszkańskiej duchowości, a zwłaszcza Franciszkowym podejściem charyzmatycznym, w którym Boży Duch i aniołowie Pana objawiają prawdę o Jezusie Chrystusie oraz prowadzą do komunii z Nim. Święty Franciszek, ten nadzwyczajny wojownik występujący przeciwko Szatanowi, ukazał wiele kryteriów rozpoznawania działania demonów, które w swej psychologicznej warstwie są podobne do kryteriów ignacjańskich.

Czy w Ojca posłudze istniała konieczność połączenia egzorcyzmu z postem?

Kiedy pełniłem posługę egzorcysty w diecezji kieleckiej, często podejmowałem praktyki postne przed egzorcyzmowaniem. Prosiłem o nie i o modlitwę zaprzyjaźnione klasztory kontemplacyjne, a także osoby świeckie. Nie przypominam sobie sytuacji, w której od postu uzależnione byłoby wyzwolenie danej osoby. Należę do grona tych kapłanów, którzy mają olbrzymie zaplecze modlitewne wśród świeckich. Jestem świadomy, że to dzięki ich modlitwom Pan Bóg wielokrotnie ochronił mnie od niebezpieczeństw oraz wspomógł w niejednej posłudze. Wszystkim wstawiennikom wyrażam za to swoją wdzięczność.

Jakie znaczenie ma dla Ojca post w życiu codziennym?

Jako zakonnik żyję w kręgu klasztornej tradycji i zakonnego prawodawstwa, dlatego wraz z innymi braćmi staram się przeżywać post określony przede wszystkim przez nasze konstytucje zakonne. Wtedy post staje się dla mnie m.in. czasem wewnętrznej weryfikacji tego, za czym tęskni moje serce – za Jezusem czy za czymś innym. Są jednak takie momenty w życiu, kiedy wybieram drogę postu jako formę wyjścia na pustynię, aby lepiej słyszeć, co mówi Duch do Kościoła. Najczęściej jest to związane z podjęciem jakieś ważnej decyzji.

Miesięcznik Egzorcysta 31 (marzec 2015)

Za: www.franciszkanie.pl