Konferencja przed kanonizacją: O. Damian de Veuster – patron odrzuconych

090930e.jpg 11 października br. w Rzymie zostanie kanonizowany bł. Damian de Veuster, znany jako o. Damian z Molokai lub Apostoł Trędowatych. Przy okazji tej kanonizacji, chcemy przyjrzeć się, jakie są przestrzenie „współczesnego trądu” i jak Kościół w Polsce pomaga odrzuconym. Będzie o tym mówić m.in. s. Jolanta Glapka, zwana Matką Jolantą od narkomanów.

Na konferencji prasowej 5 października br., która będzie miała miejsce
w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski o godz. 11.00,
przedstawimy postać o. Damiana, który jest szerzej znany zwłaszcza
starszemu pokoleniu kapłanów, a dla wielu był inspiracją do podjęcia
misyjnej drogi powołania. Ten belgijski kapłan przez 15 lat posługiwał
wśród chorych na trąd. Zmarł zarażony chorobą w wieku 49 lat. Ojciec
Damian jest patronem chorych na trąd, AIDS i wszystkich odtrąconych.

Zaprezentujemy także Zgromadzenie Najświętszych Serc Jezusa i
Maryi, z którego wywodził się Apostoł Trędowatych, a które w Polsce
istnieje od 1983 r. W konferencji weźmie udział przełożony Polskiej
Prowincji Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, o. Andrzej
Łukawski, a także o. Zdzisław Świniarski.

Bł. Damian, Józef de Veuster, urodził się 3 stycznia 1840 roku w
Tremeloo w Belgii. Mając 19 lat wstąpił do Zgromadzenia Najświętszych
Serc Jezusa i Maryi. Przed ukończeniem studiów teologicznych wyjechał
na wyspy Hawajskie i tam otrzymał święcenia kapłańskie. W 1873 roku
dobrowolnie podjął pracę wśród trędowatych na wyspie Molokai. Tam był
dla swoich trędowatych nie tylko kapłanem, ale i stolarzem, lekarzem,
pielęgniarzem a nawet grabarzem. Pod koniec 1874 roku pisze w jednym ze
swoich listów: „Przez łzy sieję ziarno między moimi trędowatymi. Od
rana do wieczora żyję wśród wstrząsającej potrzeby cielesnej i
duchowej". W roku 1884 następuje to, czego się spodziewał i z czym się
liczył: również on jest już trędowatym. Może teraz powiedzieć do swoich
wiernych – my trędowaci! Będąc już trędowatym 9 listopada 1887 roku
pisze: „Uważam się za najszczęśliwszego misjonarza świata. Stoję już
nad grobem. Taka jest wola Boża, a ja umieram na tę samą chorobę, co
moi trędowaci. Jestem bardzo szczęśliwy i radosny". Po 15 latach
samotnej posługi pośród swoich chorych, sam zarażony trądem, zmarł w
Poniedziałek Wielkiego Tygodnia 15 kwietnia 1889 roku, wypowiadając
słowa: "O, jak dobrze jest żyć i umierać jako dziecko Najświętszych
Serc". W 1995 roku papież Jan Paweł II zaliczył go w poczet
błogosławionych.

Za: Biuro Prasowe KEP.