Mińsk – wymagająca posługa

100830c.png W Mińsku, gdzie oblaci od niedawna mają swoje stałe miejsce zamieszkania, wielokrotnie spotykamy autentyczne warunki misyjne, dokładnie pierwszej ewangelizacji… Poniżej interesująca relacja z pracy oblatów na Białorusi.


Nasza wspólnota w Mińsku, od września tego roku, będzie liczyła 3
osoby: o. Piotr Bielewicz OMI, o. Andrzej Juchniewicz OMI i o. Dymitr
Zaniamoński OMI. Wszyscy jesteśmy obywatelami Białorusi, gdyż inni
misjonarze obcokrajowcy praktycznie nie mogą być zarejestrowani w pracy
duszpasterskiej przez miejscowe władze państwowe.

Mieszkamy w „klasztorze” w bloku na 10 piętrze (ostatnim). Ma ono
powierzchnię 120 m2. Jako że nie mamy własnego kościoła, owo mieszkanie
stanowi jedyną naszą faktyczną własność jako parafii – można by rzec, że
„parafialna powierzchnia już jest zagospodarowana”.

Oblacka parafia, która powstaje, jest narazie w stadium zalążkowym.
Jest już państwowo i kościelnie zatwierdzoną jednostką administracyjną –
w praktyce oznacza to, że ludzie, którzy mieszkają na „naszym” terenie
zaczynają powoli się utożsamiać z duszpasterzami „ojcami oblatami”,
chociaż to proces długi, na całe lata.

Jak już wspomniałem, nie mamy kościoła, ani kaplicy, więc spotykamy
się na modlitwę z parafianami w jednym z już istniejących mińskich
kościołów na Złotej Górce – kościół p.w. Świętej Trójcy (dawny kościół
św. Rocha).

Nasza posługa i praca, oprócz duszpasterstwa – powiedzmy tak –
„zwyczajnego”, dobrze znanego w Polsce, ma też inne ciekawe strony.

Jedną z ważnych posług jest przygotowywanie par do sakramentalnego
małżeństwa, odbywa się to najcześciej w ich mieszkaniach – „po domach”.
Przygotowuje się rónocześnie dzieci do chrztu, czasem małżonków do
sakramentu pokuty i pojednania lub do I Komunii św. Nierzadko są to
starsze pary.

Jest także nasz wkład w duszpasterstwo rodzin, gdyż o. Piotr jest
koordynatorem i diecezjalnym duszpasterzem rodzin. W związku z tym
przeprowadza się „akcje” obrony życia poczętego w klinikach aborcyjnych.
Niejednokrotnie odbywa o. Piotr bezpośrednie rozmowy z matkami chcącymi
zabić swoje dziecko. Są przeprowadzane też szkolenia dla pracowników
poradni rodzinnych. Niedawno (początek lipca) była przeprowadzona akcja
‘ZA ŻYCIE’, podczas której w centralnych parkach białoruskiej stolicy
wspólnie katolicy, prawosławni i protestanci promowali na różne sposoby
obronę życia poczętego.

Także w każdy piątkowy wieczór odbywają się tzw. spotkania biblijne.
Jest to spotkanie wiernych, którzy gromadzą się na rozważenie Pisma św.
Prowadzi je jeden z ojców, a zainteresowanych jest od 30 do 80 osób, w
zależności od pory roku (we wakacje jest mniej, bo urlopy albo domki
letniskowe wyciągają ludzi z miasta). Na ogół przychodzą ludzie wysoko
wykształceni, np. lekarze, nauczyciele, wykładowcy lub też młodzi
studenci.

Jako że Mińsk jest studenckim miastem i skupia młodzież z całej
Białorusi, prowadzimy takze spotkania młodzieżowe w każdą niedzielę
wieczorem. Jesteśmy „zmuszeni” spotykać się w naszym klasztornym
mieszkaniu, nie mając innego odpowiedniego locum. Spotkania odbywają się
„nielegalnie”, gdyż wedle zakonodawstwa białoruskiego każde miejsce
spotkań młodzieżowych ma być zarejestrowane – tym bardziej religijne.
Dlatego też każde spotkanie rozpoczyna się poczęstunkiem – studenci moga
się najeść  – a dopiero potem przechodzimy do innych pomieszczeń, gdzie
siedząc na ziemi modlimy się, pracujemy w grupach lub słuchamy
konferencji – w zależności od chatakteru spotkania.

Wielu z tych młodych przychodzi też na indywidualne rozmowy.
Niektórych przygotowujemy do przyjęcia pierwszych sakramentów: Chrztu
św., spowiedzi i Komunii św. Najczęściej są to spotkania indywidualne
katechetyczno-ewangelizacyjne. Nierzadko młodzi odkrywają rzeczywistość
Boga, której w ogóle dotąd nie zali. Spotkania te przynoszą już pierwsze
owoce: młodzi, wracając do siebie, zaczynają organizować życie
przyparafialne, udzialając się w rodzinnych miejscowościach.

Są też spotkania „nauki gry na gitarze” z kilkoma osobami oraz nauka jezyka polskiego.

Wiążemy też mocno naszą przyszłość z pracą misjonarzy ludowych.
Dlaczego? Mianowice, że nie ma perspektywy szybkiej budowy kościoła na
naszym terenie. Rocznie są wydawane 2 zezwolenia na budowę. To oznacza,
że jeszcze trzeba trochę czekać, dlatego że zezwolenia wydawae są wedle
kolejności rejestracji parafii, a my jesteśmy jedną z młodszych. Właśnie
dlatego w najbliższym czasie chcemy wprowadzić swoiste novum na
białoruskich ziemiach misjonarkę ludową. Rzadkością na Białorusi są
misje parafialne, więc trzeba będzie to zmienić. Bogu oddajemy ta
sprawę.

Polecamy się modlitwom i waszemu wsparciu.

Wspólnota Misjonarzy Oblatów z Mińska.

Za: www.oblaci.pl.