My też jesteśmy… pokoleniem JPII

091019a.jpg Grupa krakowskich przyjaciół i wychowanków papieża Jana Pawła II z czasów, kiedy jeszcze był wikariuszem, duszpasterzem akademickim, biskupem i kardynałem krakowskim, co roku przyjeżdża na Jasną Górę w okolicach rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża.
„Od 1957 roku znałam księdza, potem biskupa, kardynała, w końcu Ojca Świętego Jana Pawła II i miałam zupełnie niezasłużone szczęście być w kręgu Jego myśli i działań – opowiada Maria Rybicka z Krakowa – Najpierw to były takie studenckie, przyjemne, wakacyjne wyjazdy, w ciągu roku dogłębne dni skupienia.

Potem życie zaczynało się poważniejsze. Już jako biskup Karol Wojtyła
błogosławił mój związek małżeński z mężem, który mnie wprowadził do tej
grupy Środowiska. Już jako kardynał chrzcił nasze dzieci”.

„Moje kontakty z Janem Pawłem II sięgają ‘50 roku – przypomina Stanisław Abrahamowicz
– W 1950 roku poznałem wikarego u św. Floriana, mieszkałem tuż obok. I
zadziwił innością. To był główny powód, dla którego chciałem podejść
bliżej do tego człowieka. Ta znajomość to się przerodziła później we
wspólne wycieczki. Poznałem żonę w ‘52 roku, w ‘55 braliśmy ślub – On
błogosławił, dzieci chrzcił. Więc mamy takie związki bardzo żywe”.

„On się nie zmienił poprzez te wszystkie lata. Ja Go tak samo
zapamiętałam, kiedy Go pierwszy raz zobaczyłam na wycieczce rowerowej,
jak później. Co prawda był bardzo pogodny, wesoły, ale równocześnie
mieliśmy świadomość, że On od nas czegoś wymaga” – przypomina Maria
Rybicka.

Gabriel Turowski,
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreśla, że Karola Wojtyłę znał
60 lat. „Kartotekę parafialną prowadził w głowie. Znał nasze rodziny,
daty urodzin naszych dzieci, przygotowywał do małżeństwa, udzielał
ślubów, chrzcił dzieci, rodziców naszych odprowadzał na cmentarz,
odprawiał nam dni skupienia. I to Środowisko trwało przez cały czas. W
tej chwili jest już czwarte pokolenie – wspomina Gabriel Turowski – I
dlatego kontynuujemy to. Przyjeżdżaliśmy tu, na Jasną Górę jeszcze z
kard. Wojtyłą, tutaj nam też odprawiał Msze św. Prosimy Boga o jak
najszybszą beatyfikację”. O gorącej modlitwie zapewnia również
Stanisław Abrahamowicz: „Wiem, że On jest tam i wspiera nas” –
podkreśla.

„To było coś niesamowitego, że niezależnie od etapu na którym On
był, zawsze był wierny tym naszym przyjaźniom – stwierdza Maria Rybicka
– Mieliśmy to szczęście odwiedzać Ojca Świętego w Rzymie i w czasie
wakacji w Castel Gandolfo. Całe nasze życie właściwie było w kręgu,
który nas trzymał, i trzyma do tej pory… My mówimy, że my też jesteśmy
pokoleniem JPII, tylko to było wtedy pokolenie Karola Wojtyły”.

„Kiedy zbliżał się koniec, kiedy chorował, przyjeżdżaliśmy do
Watykanu, żeby Go troszkę rozerwać, wspominaliśmy dawne wyprawy w
Bieszczady czy na kajaki, śpiewaliśmy z nim różne przez nas i przez
niego wymyślone piosenki” – wspomina Maria Rybicka.

Mszy św. w sobotę, 17 października o godz. 12.00 w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył ks. inf. Ireneusz Skubiś, Redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. W homilii
poświęconej Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II kaznodzieja przypomniał:
„Karol Wojtyła był wiernym w przyjaźni. Cały czas miał na uwadze swoich
przyjaciół. Myślał o nich. Pamiętam ten dzień inauguracji pontyfikatu
22 października 1978 r. On, jako papież patrzący na swoich przyjaciół,
którzy gdzieś tam daleko na Placu św. Piotra byli, i widać, jakby się
chciał przenieść do nich i być jednym z nich. To był właśnie ten
wspaniały przyjaciel”.

o. Stanisław Tomoń

BPJG/ dr