Orisa w niemal rok po pogromie – rozmowa z abp. Raphaelem Cheenathem SVD

090625f.jpgŻycie chrześcijańskiej mniejszości indyjskiego stanu Orisa, która w
ubiegłym roku padła ofiarą przemocy ze strony hinduistycznych
nacjonalistów, wciąż dalekie jest od normalności. Jedną z głównych
przyczyn niepokoju wiernych jest fakt, że do tej pory nie ukarano
przestępców – podkreśla metropolita stołecznego Bubaneśwaru. Wywodzący
się ze zgromadzenia werbistów abp Raphael Cheenath powiedział Radiu
Watykańskiemu, że w tej trudnej sytuacji Kościół podejmuje programy
pomocy ofiarom prześladowań.

„Nawet teraz ludzie obawiają się wrócić do swoich domów, ponieważ
lękają się ponownych ataków – poinformował ordynariusz
Katak-Bubaneśwar. – Poza tym do tej pory nie widzą, żeby przestępców
spotkała kara. Minęło już rok i dziewięć miesięcy, a ani jedna osoba
nie została uznana winną tego, że utracono tyle milionów rupii, było
tak wiele ofiar śmiertelnych, a ludzie zostali wysiedleni. Żaden
przestępca nie został dotąd ukarany”.

Zdaniem abp. Cheenatha
główną przyczyną ataków na chrześcijan była integrystyczna ideologia
hinduistyczna. Ustala ona zasady, na których powinno być budowane
państwo i jedną z nich jest właśnie hinduizm. „Fundamentaliści starali
się właśnie do tego doprowadzić – stwierdził metropolita. – Jednym z
głównych powodów zmasowanych ataków w stanie Orisa było to, że w
ostatnich dziesięciu latach miało tam miejsce wiele nawróceń. Ponadto
zamieszkujący ten teren dalitowie, czyli nie należący do żadnej kasty
tak zwani niedotykalni, uważani byli za ludzi żyjących na marginesie,
nie mających prawa głosu i dostępu do edukacji. Tymczasem wraz z
przejściem na chrześcijaństwo zaczęli się oni rozwijać zarówno na
płaszczyźnie ekonomicznej, jak i socjalnej. I to jest problem – dodaje
hierarcha. – Hinduiści nie chcą widzieć ludzi, którzy kiedyś byli ich
niewolnikami, a obecnie zaczynają zdobywać jakąś pozycję społeczną
dzięki lepszej pracy czy zdobytemu wykształceniu. Poprawa losu dalitów
i innych ludzi z niższych kast stanowi ogromne wyzwanie dla członków
klas wyższych: nie chcą, by ich sytuacja się poprawiała, dlatego też
wszelkimi sposobami się temu przeciwstawiają. Nie chcą dopuścić za
żadną cenę do tego, by ci, którzy teraz znajdują się na marginesie
społeczeństwa, stali się dla nich za jakiś czas zagrożeniem”.

W
obozach przebywa obecnie 2 tys. uchodźców z Orisy. Wspólnie z Caritas
Indii i innych krajów miejscowy Kościół rozpoczął pięcioletni projekt
ich resocjalizacji. Drugą istotną sprawą jest potrzeba odbudowy
zniszczonych domostw, ponieważ 5 tys. ludzi nie ma dachu nad głową, a
obecnie trwa pora deszczowa. „Przedstawiliśmy plan rządowi stanowemu,
który jest gotów z nami współpracować – powiedział abp Cheenath. –
Zgromadziliśmy do tej pory fundusze na budowę 2 tys. domów, a mam
nadzieję, że znajdą się konieczne środki, by pomóc nam ukończyć w sumie
5 tys. domów”.

Arcybiskup stolicy Orisy dodaje, że nawet na
początku, kiedy sytuacja była bardzo smutna i brakowało jakichkolwiek
perspektyw, widział wiarę i nadzieję tamtejszych chrześcijan. Dali temu
świadectwo na wiele sposobów. „Bazując na wierze tych ludzi, będziemy w
stanie odbudować zniszczenia i wzmocnić lokalny Kościół – uważa abp
Cheenath. – Widać jakiś postęp we wzajemnych relacjach; także rząd
poczynił pewne obietnice”.

rozm. J. Polak SJ, tłum. mi, bz/ rv