Otwarcie trumny bł. Stanisława Kazmierczyka – kanonika regularnego

091025a.jpg Jest wielkie prawdopodobieństwo, że w 2010 roku bł. Stanisław Kazmierczyk będzie kanonizowany. W Polskiej Prowincji Kanoników Regularnych trwa peregrynacja jego relikwii i modlitwa o wyniesienie go na ołtarze. W poniedziałek 26 października 2009 roku o godzinie 9.00 w bazylice Bożego Ciała w Krakowie nastąpi uroczyste otwarcie trumny Błogosławionego.
To już trzecie takie wydarzenie od XV w.

Pierwszy raz otwarcia dokonano w 1780 roku, a drugi w 1913 r. Zawsze z
tego samego powodu – dla pobrania doczesnych szczątków Błogosławionego,
umieszczenia ich w kolejnych relikwiarzach i przeznaczenia dla kultu.

Stanisław Sołtys zwany Kazimierczykiem
przyszedł na świat 27 września 1433 roku. Pochodził z rodziny mieszczańskiej,
zamieszkałej na Kazimierzu. Rodzina Stanisława była ogromnie religijna.
Jej całe życie ściśle wiązało się z parafią i kościołem Bożego
Ciała na Kazimierzu, do którego regularnie uczęszczali. 

Właśnie w tej świątyni Stanisław
już, jako młody chłopak, praktykował kult do Najświętszego
Sakramentu i Matki Bożej. Obserwował tam pracę zakonników-
Kanoników Regularnych, do których później zapragnął wstąpić.
Kościół Bożego Ciała stał się miejscem, gdzie Stanisław
miał okazję uczestniczyć w ukochanej przez niego Eucharystii. Mógł
tam słuchać kazań, spędzać chwile na częstej modlitwie, a także
budować swoje święte powołanie. 

Stanisław Sołtys kształcił 
się przy Klasztorze Bożego Ciała na Kazimierzu. Tam mieściła
się szkoła przeznaczona dla młodych chłopców, prowadzona przez
Kanoników Regularnych. Po jej ukończeniu Stanisław podjął studia
w Akademii Krakowskiej. Zgłębiał tam min. logikę, gramatykę, retorykę,
matematykę, fizykę, astronomię i muzykę. Następnie kontynuował
studia na wydziale teologicznym, gdzie uzyskał doktorat. 

Gdy Stanisław miał 23 zdecydował 
się wstąpić do Klasztoru Bożego Ciała na Kazimierzu.
Na początku odbył nowicjat. W czasie jego trwania odznaczał 
się sumiennością i pracowitością. Pomagał w utrzymaniu
czystości i w pracach kuchennych. Zawsze wiedział, co i jak należy
wykonać. Gdy trzeba było zająć się chorymi, wkładał w to całe
swoje serce. Nie narzekał nawet wtedy, gdy starszym współbraciom
czy gościom trzeba było umyć nogi. Stanisław już na samym początku
swojej zakonnej drogi odznaczał się niespotykaną pokorą i pracowitością. 

Po zaledwie roku nowicjatu Stanisław
złożył śluby zakonne. Dalszy okres przygotowania do kapłaństwa
nie trwał zbyt długo. Kazimierczyk był już po studiach,
dlatego kapłanem został mając 25 lat. W ciągu pierwszych lat kapłaństwa
zajmował się skryptorium oraz młodymi zakonnikami, którzy nie mieli
tak wysokiego wykształcenia jak on.  

Stanisław był doskonałym
wychowawcą młodzieży zakonnej. Składało się na to nie
tylko jego wysokie wykształcenie, ale także bogate życie duchowe.
Wiele czasu poświęcał modlitwie, dbał o czystość swojego sumienia,
zaczytywał się w Piśmie św. i dziełach ascetycznych. Regularnie
przystępował do Spowiedzi i Komunii św. Potrafił przemilczeć i
pohamować swój język, gdy słyszał nieprzyjemnie uwagi kierowane
po jego adresem. To wszystko sprawiło, że dla młodszych współbraci
był wzorem do naśladowania. To, czego nauczał, znajdowało odzwierciedlenie
w jego życiu. 

Gdy minęło 5 lat od momentu przyjęcia
świeceń, przełożeni powierzyli Stanisławowi bardziej odpowiedzialne
zadania. Zaczął pełnić w parafii Bożego Ciała funkcję kaznodziei
i spowiednika, w klasztorze zaś zastępował przełożonego i kontynuował
wychowywanie młodzieży zakonnej. 

Stanisław funkcję kaznodziei
pełnił do końca swego życia (przez 26 lat). Nie ma najmniejszej
wątpliwości, że nadawał się do tej funkcji. Po pierwsze
posiadał wysokie wykształcenie. Doskonale znał język polski
i niemiecki, którymi przecież posługiwała się ludność parafii
Bożego Ciała. Również niezmiernie ważne jest to, że głoszone
kazania kierował do mieszkańców Kazimierza, od których się wywodził.
Znał ich obyczaje, problemy, troski i religijność, dlatego łatwiej
docierał do tych, którzy go słuchali. 

Kazania Stanisława Sołtysa były
na wysokim poziomie. Przybywało na nie wielu wiernych nie tylko z Kazimierza,
ale i z Krakowa. W kazaniach odważnie potępiał wszelkie objawy
grzechu. Podkreślał zbawienną wartość Eucharystii, często
o niej mówił i zachęcał, by nigdy jej nie ignorować. Ponadto nauczał
prawd wiary, sumiennie tłumaczył Pismo św., poruszał aktualne problemy
parafii i starał się pomóc w ich rozwiązywaniu. 

Jego ojcowska troska o wszystkich
wiernych, objawiała się także w wielu godzinach spędzonych
w konfesjonale. Bóg jeden wie, ilu duszom, swoją pracą Stanisław
Sołtys pomógł dojść do Nieba. 

Stanisław skupiał ogromną uwagę
na ludziach chorych, biednych i cierpiących. Dostrzegał ludzką niedolę
i starał się wspierać ludzi w ich problemach. Często rezygnował
z wygody, odbierał sobie część pożywienia po to, by móc podzielić
się z drugim człowiekiem. Oczywiście, jako kapłan, regularnie odwiedzał
chorych parafian. Przynosząc im Najświętszy Sakrament podtrzymywał
ich na duchu. Wszystkich napotkanych ludzi traktował w równy sposób,
a wpływowe i bogate osoby nigdy nie były przez niego faworyzowane. 

Stanisław odszedł do Domu
Ojca w Święto Podwyższenia Krzyża. Było to 3 maja 1489 roku. Miał 
wtedy zaledwie 56 lat. Ostatnie chwile swojego życia spędził w klasztornej
infirmerii. Niektórzy biografowie twierdzą, że przyczyna tak szybkiej
śmierci mogła leżeć w tym, iż Stanisław zbyt rygorystycznie pościł,
umartwiał ciało, a na dodatek wiele czasu poświęcał sumiennej pracy.
To wszystko doprowadziło go do skrajnego wyczerpania, które przypłacił
życiem. 

Stanisław dla mieszkańców Kazimierza
i Krakowa był osobą niezwykłą i cenioną. Wielu z nich uważało
go za świętego już za jego życia. Stąd od razu po jego śmierci
modlono się do niego, aby wypraszał u Boga potrzebne łaski. 

O dziwo, z dnia na dzień, coraz
więcej modlących się do Stanisława Kazimierczyka otrzymywało 
łaskę zdrowia i umocnienia w wierze. Rozwiązywały się 
także wszelakie problemy zwracających się do niego ludzi. Stanisław
licznymi cudami udowodnił, że wciąż troszczy się o ludzi i nigdy
nie przestaje prosić Boga w ich intencjach.  

Proces kanonizacyjny został 
zakończony na szczeblu diecezjalnym i rzymskim. W ostatnich dniach
września Kardynałowie zebrani na konsulcie w Rzymie przychylnie wyrazili
się o kanonizacji bł. Stanisława Kazmierczyka. Jest duże prawdopodobieństwo,
że w 2010 roku bł. Stanisław będzie kanonizowany.  

Maciej Guziejko CRL/jms