Papież ogłosił świętym Stanisława Kazimierczyka

Podczas uroczystej Mszy św. na Placu św. Piotra Benedykt XVI ogłosił dziś świętym Stanisława Kazimierczyka, polskiego zakonnika z Zakonu Kanoników Laterańskich Regularnych. Oprócz Polaka do chwały ołtarzy papież wyniósł Kanadyjczyka – Andrzeja Bessette’a, Hiszpankę- Kandydę Marię od Jezusa, Australijkę – Marię od Krzyża MacKillop, oraz dwie Włoszki – Julię Salzano i Baptystę (Kamilę) Varano.

 
Na Placu św. Piotra zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy wiernych, w większości pielgrzymi z krajów, z których pochodzą nowi święci: z Polski, Kanady, Włoch, Hiszpanii i Australii a także uczestnicy obradującego w Watykanie Zgromadzenia Specjalnego Synodu Biskupów dla Bliskiego Wschodu.
Na fasadzie Bazyliki św. Piotra umieszczono portrety nowych świętych. Z Polski przybyło ponad 2 tys. pielgrzymów, wśród nich księży z Zakonu Kanoników Laterańskich Regularnych, nadzwyczajnych szafarzy, oraz parafian z kościoła Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu, w którym znajdują się szczątki św. Stanisława.
 
Z papieżem Mszę św. koncelebrowali kardynałowie i biskupi, m. in. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. Z Australii i Kanady przybyli ministrowie spraw zagranicznych tych krajów: Kevin Rudd i Lawrence Cannon, z Hiszpanii wiceminister sprawiedliwości, Juan Carlos Campo Moreno a z Włoch Gianni Letta, podsekretarz Prezydium Rady Ministrów Republiki Włoskiej.
 
Obecny był prezydent Bronisław Komorowski z małżonką Anną oraz ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Hanna Suchocka. Przybyła delegacja Konferencji Episkopatu Polski z jej przewodniczącym abp. Józefem Michalikiem, abp Kazimierzem Nyczem, metropolitą warszawskim, kardynałami Stanisławem Dziwiszem i Franciszkiem Macharskim oraz bp. Stanisławem Budzikiem sekretarzem generalnym KEP.
 
Na początku uroczystości abp Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych poprosił Ojca Świętego o włączenie w poczet świętych sześciu błogosławionych. Następnie odczytał ich biogramy. Odśpiewano litanię do Wszystkich Świętych.
 
Benedykt XVI wypowiedział uroczystą formułę o wpisaniu ich imion w poczet świętych Kościoła. – Na cześć najświętszej Trójcy, dla wyniesienia wiary katolickiej, dla wzrostu życia chrześcijańskiego, władzą naszego Pana Jezusa Chrystusa, Apostołów Piotra i Pawła oraz naszą, po długim zastanowieniu, wielokrotnym przyzywaniu pomocy Bożej, a także po wysłuchaniu opinii wielu naszych braci w biskupstwie, ogłaszamy i uznajemy za świętych błogosławionych: Stanisława Kazimierczyka, Andrzeja Bessette, Kandydę Marię od Jezusa, Marię od Krzyża MacKillop, Julię Salzano i Baptystę Varano. Wpisujemy ich w poczet świętych ustanawiając by jako tacy cieszyli się czcią w całym Kościele – powiedział papież. Po tych słowach odśpiewano trzykrotnie „Amen".
 
Przy śpiewie „Alleluja" na ołtarzu ustawiono relikwie nowych świętych. Za kanonizację podziękował abp Amato oraz przedstawiciele wspólnot, z którymi byli związani święci.

W homilii Ojciec Święty nawiązał do Ewangelii dzisiejszej niedzieli (Łk 18,1-8), mówiącej o konieczności nieustannej modlitwy. Zauważył, że niekiedy czujemy się znużeni modlitwą, mając wrażenie, iż nie jest nazbyt użyteczna w życiu, że jest mało skuteczna. Wypływa stąd pokusa aktywizmu. Natomiast Jezus stwierdza, że trzeba nieustannie się modlić i czyni to przy pomocy przypowieści o niemiłosiernym i bezbożnym sędzi, troszczącym się wyłącznie o swe własne sprawy oraz bezbronnej wdowie.
 
Papież przypomniał, iż w Biblii sieroty i wdowy to osoby najbardziej potrzebujące pomocy. "Prośba wdowy, aby sprawiedliwie rozsądzono jej sprawę wydaje się beznadziejna. Jednak nie przestaje ona nalegać i dzięki temu uzyskuje to, o co prosiła. W tym miejscu Jezus używa mocnego argumentu: jeśli ten niesprawiedliwy sędzia pozwala się przekonać prośbami wdowy, o ileż bardziej Bóg, który jest dobry wysłucha tego, którzy wołają do niego dzień i noc. Bóg jest bowiem hojnością, jest miłosierny i zawsze gotów wysłuchać naszych modlitw. Nie powinniśmy więc nigdy rozpaczać, ale zawsze nalegać w modlitwie".
 
Benedykt XVI zauważył, iż fragment Ewangelii kończy się pytaniem Pana Jezusa: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?", które ma rozbudzić naszą wiarę. Modlitwa powinna być bowiem zawsze wyrazem wiary, jest fundamentem modlitwy. Czynili to nowi święci Kościoła Powszechnego: Stanisław Sołtys, Andrzej Bessette, Kandyda Maria od Jezusa Cipitria y Barriola, Marii od Krzyża MacKillop, Julia Salzano i Baptysta Kamila Varano.
 
Mówiąc po polsku o św. Stanisławie Kazimierczyku papież podkreślił, iż ten żyjący w XV wieku zakonnik może być przykładem powiązania życia z Eucharystią. Przypomniał jego żarliwą miłość do Chrystusa obecnego pod postaciami chleba i wina; przeżywanie tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania, która w sposób bezkrwawy dokonuje się we Mszy św.; przez praktykę miłości bliźniego, której źródłem i znakiem jest Komunia św.
 
Św. Stanisław Kazimierczyk urodził się 27 września 1433 roku w Kazimierzu, wówczas osobnym mieście pod Krakowem. Z domu rodzinnego wyniósł on głównie kult Eucharystii, zachęcał także do adoracji Najświętszego Sakramentu. Zmarł 3 maja 1489 r. w wieku 56 lat. W pierwszym roku po śmierci bł. Stanisława spisano 176 uzdrowień i nawróceń za jego wstawiennictwem.
 
Przypominając postać św. Andrzeja Bessette, (1845- 1937), Kanadyjczyka Ojciec Święty przypomniał, że ten brat zakonny ze Zgromadzenia Krzyża Świętego bardzo wcześnie zaznał cierpienia i ubóstwa. Będąc furtianem klasztoru w Kolegium Matki Bożej w Montrealu ukazał bezgraniczne miłosierdzie i starał się ulżyć cierpieniom tych, którzy przybywali, aby powierzyć mu swoje troski.

Pomimo słabego wykształcenia doskonale zrozumiał, że istotą wiary jest dobrowolne poddanie się przez miłość Bożej woli. Żył błogosławieństwem serc czystych. Dzięki tej prostocie mógł wielu ludziom ukazać Boga. Był świadkiem niezliczonych uzdrowień i nawróceń. Wszystko mówiło mu o Bogu i Jego obecności. „Obyśmy, idąc w jego ślady poszukiwali Boga z prostotą, aby odkryć, że jest nieustannie obecny w centrum naszego życia" – powiedział papież.
 
Mówiąc o św. Kandydzie Marii od Jezusa Cipitria y Barriola (1845-1912), Hiszpance z Kraju Basków, założycielce Zgromadzenia Córek Jezusa, Benedykt XVI stwierdził, że jest „to osoba, która prowadzona duchowo przez jezuitów podjęła zdecydowaną wolę, by żyć tylko dla Jezusa". Papież przypomniał szczególną troskę nowej świętej o młodzież z domów ubogich i jej zaangażowanie w promocję kobiety, kontynuowaną obecnie w wielu krajach przez założone przez nią Zgromadzenie Córek Jezusa.
 
Ojciec Święty podkreślił także szczególne znaczenie świadectwa życia pierwszej kanonizowanej Australijki – św. Marii od Krzyża MacKillop (1842-1909) założycielki Zgromadzenia Sióstr św. Józefa od Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz pionierki oświaty katolickiej w swym kraju. „Nadal jej gorliwość, wytrwałość i życie modlitwy stanowią inspirację dla nauczycieli tego kraju" – powiedział papież. Podkreślił jej znaczenie jako założycielki pierwszego utworzonego na terenie Australii zgromadzenia zakonnego, troski o formację intelektualną i duchową powierzonych jej opiece dziewcząt, wywodzący się często z ubogich domów. Podkreślił jej wierność Kościołowi, pomimo wielu wyzwań. „Niech przez jej wstawiennictwo jej naśladowczynie nadal służą dziś Bogu i Kościołowi wiernie i pokornie" – powiedział papież.
 
Mówiąc o św. Julii Salzano (1846-1929) żyjącej w II połowie XIX wieku w Kampanii na południu Włoch Benedykt XVI podkreślił jej rolę jako apostołki edukacji katolickiej i założycielki Zgromadzenia Sióstr Katechetek od Najświętszego Serca. Wskazał na znaczenie katechezy w Kościele, przypominając słowa nowej świętej, która pragnęła aż do ostatnich swych chwil katechizować i zalecała swym siostrom, aby nic nad to zadanie nie przedkładały. „Niech przykład i wstawiennictwo św. Julii Salzano wspierają Kościół w jego odwiecznym zadaniu przepowiadania Chrystusa i kształtowania autentycznych sumień chrześcijańskich" – stwierdził Benedykt XVI.
 
Na znaczenie świadectwa wytrwałej modlitwy wskazał papież mówiąc o żyjącej na przełomie XV i XVI wieku św. Baptyście (Kamilii) Varano, zaangażowanej w ruch reformy franciszkańskiej duchowości kobiecej, pragnący pełnego przywrócenia charyzmatu św. Klary. Podkreślił jej nieustanne dążenie do doskonałości chrześcijańskiej i heroiczną miłość Boga i bliźniego, a także naznaczenie cierpieniami i pocieszeniami mistycznymi. „W czasach, kiedy w Kościele dochodziło do rozluźnienia obyczajów ona szła zdecydowanie drogą pokuty i modlitwy, ożywiana żarliwym pragnieniem odnowy Mistycznego Ciała Chrystusa" – zauważył Ojciec Święty.
 
– Drodzy bracia i siostry, dziękujmy Panu za dar świętości, jaśniejący w Kościele, a dziś przejawia się na obliczu tych naszych braci i sióstr. Jezus zachęca także każdego z nas, aby pójść za Nim o odziedziczyć życie wieczne. Pozwólmy się pociągnąć tymi świetlanymi przykładami, pozwólmy się prowadzić ich nauczaniem, aby nasze życie było śpiewem chwały dla Boga – powiedział Ojciec Święty.
 
Na zakończenie uroczystości odmówiono modlitwę Anioł Pański. Papież zwracając się do Polaków powiedział: – Serdecznie pozdrawiam wszystkich Polaków przybyłych na kanonizację. Szczególnie witam przedstawicieli Episkopatu oraz Pana Prezydenta Polski. Wraz z wami cieszę się chwałą świętości, waszego rodaka, Stanisława Kaźmierczyka. Uczmy się od niego ducha modlitwy, kontemplacji i poświęcenia potrzebującym. Niech swoim wstawiennictwem wspiera przed Bogiem Kościół w Polsce, was tu obecnych, waszych bliskich i waszą Ojczyznę. Z serca wszystkim błogosławię.
 
Po francusku papież zwrócił się do wiernych francuskojęzycznych z Kanady, wymieniając m.in. delegację oficjalną z tego kraju i wszystkich obecnych na Placu św. Piotra Kanadyjczyków, którzy przyjechali na kanonizację brata Andrzeja Bessette’a. – Przyjmując jego przesłanie, zachęcam was do naśladowania go, aby w sposób wolny i z miłością przyjąć wolę Bożą w swym życiu. Obyście także wy, podobnie jak on, mogli szerzyć miłość wobec waszych braci i sióstr, którzy popadli w rozpacz. Niech Bóg błogosławi wam wszystkim, a także waszym rodzinom! Dobrego pobytu w Rzymu!.
 
Również po angielsku Ojciec Święty pozdrowił zwłaszcza przybyłych na kanonizację i życzył, aby „nowi święci towarzyszyli wam swymi modlitwami i inspirowali was przykładem swych świętych żywotów". – Pozdrawiam zwłaszcza oficjalne delegacje z Kanady i Australii, które przybyły do Rzymu dla uczczenia świętych Andrzeja Bessette’a i Marii MacKillop. Niech Bóg błogosławi i wspiera was wszystkich oraz wasze rodziny i bliskich w waszych ojczyznach – powiedział papież. Po niemiecku życzył, aby wszyscy nowi święci „byli wzorami i orędownikami dla naszego życia jako chrześcijan".
 
Po hiszpańsku Ojciec Święty m.in. pozdrowił oficjalną delegację z Hiszpanii oraz powierzył siostry córki Jezusa wstawiennictwu św. Kandydy – ich założycielki. „Proszę również Boga, aby nowi święci służyli za wzór dla ludu chrześcijańskiego, szczególnie dla młodych, aby w coraz większym stopniu przyjmowali wezwanie Pana i poświęcali całkowicie swoje życie głoszeniu wielkości Jego miłości" – powiedział papież.
 
Po włosku zaś zwrócił się do pielgrzymów, uczestniczących w kanonizacji Baptysty Kamili Varano i Julii Salzano oraz delegacji oficjalnej, przybyłej z tej okazji. – Myślę zwłaszcza o ich córkach duchowych, jak również o wiernych, którzy przyjechali tu z rejonów Marche i Kampania – dodał Benedykt XVI. Papież zwrócił się także do uczestników dobiegającego dzisiaj końca w Reggio Calabria 46. Tygodnia Społecznego katolików włoskich, który nakreślił "agendę nadziei" na przyszłość kraju.
 
– Serdeczne pozdrowienie kieruję do jego uczestników, łączących się z nami w tym momencie i życzę, aby starania o dobro wspólne były zawsze pewnym punktem odniesienia dla zaangażowania katolików w działalność społeczną i polityczną – powiedział papież.
 
Dzisiejsza kanonizacja była jedynym obrzędem tego rodzaju w tym roku, a ósmym od początku obecnego pontyfikatu. Dotychczas Benedykt XVI ogłosił 34 świętych, w tym pięciu Polaków.
 
KAI/PAP/apio
 
 

 
Dzieło jego życia zapisane w sercu Boga 
 
Podczas uroczystości beatyfikacyjnych Stanisława Kazimierczyka w Rzymie 18 kwietnia 1993 roku Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział, że pamięć o jego świętości nadal żyje i owocuje. Po siedemnastu latach od wyniesienia go do chwały ołtarzy świętujemy kanonizację bł. Stanisława Kazimierczyka, kapłana Kanoników Regularnych Laterańskich, którego życie związane było z Krakowem, z klasztorem i kościołem Bożego Ciała na Kazimierzu.

– Kanonizacja współbrata jest głębokim przeżyciem. Dla nas, zakonników, to ogromna radość, że jeden z nas zostaje świętym, i potwierdzenie, iż droga powołania zakonnego ma sens, że tą drogą można dojść do realizacji własnego człowieczeństwa – mówi ks. Piotr Walczak CRL, proboszcz parafii Bożego Ciała na Kazimierzu.


Stanisław Sołtys, zwany od miejsca pochodzenia Kazimierczykiem, żył w XV wieku. Urodził się 27 września 1433 roku w Kazimierzu koło Krakowa, w rodzinie mieszczańskiej, która znana była z ogromnej pobożności. Czynnie uczestniczyli w życiu parafii Bożego Ciała na Kazimierzu, gdzie posługę duszpasterską już wtedy pełnili kanonicy regularni.

– Kościół, dziś bazylika, Bożego Ciała od przeszło pięciu wieków jest sanktuarium Jezusa Eucharystycznego, o czym często zapominamy. Kiedy powstawała ta parafia i nadawano jej tytuł Bożego Ciała, to tworzono sanktuarium Komunii Świętej, gdzie przede wszystkim rósł kult adoracyjny Bożego Ciała – zaznacza ks. Piotr Walczak CRL.

Pod okiem kanoników rozpoczął pierwszą edukację, gdyż w klasztorze mieściła się szkoła dla chłopców prowadzona przez zakonników. Studiował na Akademii Krakowskiej. Studia ukończył z tytułem bakałarza. W wieku 23 lat wstąpił do klasztoru, wybrał kanoników regularnych, których służbę dla drugiego człowieka i Kościoła podziwiał od najmłodszych lat.

W zakonie


Śluby zakonne złożył po rocznym nowicjacie, a na kapłana został wyświęcony w wieku 25 lat. Zasłynął jako wychowawca młodzieży przygotowującej się do profesji zakonnej. Był człowiekiem modlitwy, postu, pokuty, odznaczał się szczególnym kultem Eucharystii.

– Mówiąc o Kazimierczyku, musimy pamiętać, że był dzieckiem średniowiecza. Jego życie przypada na czasy kontrreformacji. Jan Hus głosił tezy sprzeczne z nauką Kościoła, zaprzeczał obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Ta bardzo nowinkarska nauka trafiała na podatny grunt także i w Polsce. Potrzeba było żarliwych, ale i światłych kapłanów, którzy w sposób przystępny i zrozumiały pomogą ludziom przyjąć najważniejsze prawdy wiary. Stanisław Kazimierczyk nauki, które głosił, potwierdzał osobistym przykładem – podkreśla ks. Piotr Walczak CRL. – Dzisiaj mówimy, że mniej potrzebujmy nauczycieli, bardziej potrzebujmy świadków. Myślę, że już w średniowieczu ta myśl była bardzo aktualna – dodaje.

Pokorny kaznodzieja


Bardzo szybko zaczął pełnić funkcję kaznodziei i spowiednika. W czasach kontrreformacji głoszenie kazań powierzano konkretnym kapłanom, powoływano ich na urząd kaznodziei. Takie właśnie zadanie otrzymał ks. Stanisław Sołtys. Był do tego wspaniale przygotowany, miał dobre wykształcenie, był doskonałym mówcą. Głosił kazania dla mieszkańców rodzinnego Kazimierza (dziś dzielnica Krakowa, wówczas osobne miasto), ale także krakowian.

Otaczał opieką ludzi chorych i potrzebujących. Do chorych wędrował z Najświętszym Sakramentem, z biednymi dzielił się tym, co posiadał. Zmarł w wieku 56 lat w święto Znalezienia Krzyża Świętego, 3 maja 1489 roku. Sława jego świętości wpłynęła na fakt, że zaraz po śmierci zaczęto prosić Boga o potrzebne łaski za jego wstawiennictwem. Już w pierwszym roku zanotowano w księdze łask 176 uzdrowień. Jego kult trwa nieprzerwanie. Teraz zostaje ukazany całemu Kościołowi jako orędownik na "czasy zabiegania", jako znak wskazujący na Eucharystię. Wielu pokoleniom nie było dane doczekać tej chwili. To, że obecnie dochodzi do tej kanonizacji, winno i w naszym życiu mieć znaczenie.

– Kiedyś ks. kard. Franciszek Macharski powiedział, że św. Stanisław Kazimierczyk wykazał się pokorą za życia i wykazał się pokorą po śmierci, gdyż przez 521 lat cierpliwie czekał na chwilę swojej kanonizacji. Dobro nigdy nie zostanie zapomniane. Nawet jeżeli miną wieki, to czynione miłosierdzie trwa. Często zadajemy sobie pytanie, po co to wszystko, przecież nasze kości zmienią się w proch, a wiatr historii rozniesie nasze słowa. Jednak przykład Stanisława Kazimierczyka pokazuje, że wszystko zapisane jest w sercu Boga – podkreśla ks. Piotr Walczak CRL.
 
Małgorzata Bochenek/Nasz Dziennik