Prowincjał O. Józef Olczak o paulinach w USA

091221e.png Z ojcem Józefem Olczakiem, paulinem, prowincjałem amerykańskim, rozmawia br. Karol Jarząbek.
Kiedy Ojciec przyjechał do Stanów?
Do Stanów Zjednoczonych przyjechałem w czerwcu 1970 roku w okresie, gdy wyjazd do pracy duszpasterskiej poza Polską był nieco łatwiejszy w porównaniu do lat ubiegłych. Po poświęceniu Sanktuarium Matki Bożej w Doylestown w dniu 16 października 1966 roku i po odwiedzinach prezydenta Stanów Zjednoczonych Lyndona B. Johnstona władze w kraju bardziej doceniły rolę tego miejsca.

Po przerwie wyjazdu Paulinów z Polski do Ameryki, kilku ojców w
1969/1970 wyjechało, aby podjąć pracę duszpasterską w Polskim
Sakntuarium Narodowym w Pennsylwanii. Na początku nasze duszpasterstwo
było prawie wyłącznie w języku polskim. Istniało duże zapotrzebowanie
duszpasterstwa w tym języku nie tylko w naszym sanktuarium, ale także w
okolicznych parafiach.

Jakie to były czasy: zarówno tu w Stanach jak i w Polsce?

Sanktuarium przyciągało do siebie liczne polskie rzesze wiernych i
polskie organizacje które pielgrzymowały do Doylestown na coroczne
zjazdy i uczestnictwo w liturgii mszalnej. Zrzeszeni w społecznościach
parafii polskich w okolicznych diecezjach mieli tu okazję spotkać się i
wyrazie swoją katolickość i polskość. Dla wielu po przeżyciach II Wojny
Światowej tu był skrawek Polski, o którą walczyli w swojej młodości. Tu
można było spotkać tych co walczyli w Polskiej Armi, w Powstaniu
Warszawskim lub pielgrzymowali do tego wolnego kraju przez Sybir,
Persję, Afrykę i Anglię aż do Stanów Zjednoczonych.

Czy były jakieś trudności aby wyjechać z Polski?

W Polsce były to czasy protestów studentów domagających się praw
wolności kultury polskiej a potem zamieszek robotników. Natomiast w
Stanach był to czas przemian w społeczeństwie związanych z toczącą się
wojną w Wietnamie. Młodzi polscy emigranci po przyjeździe do Ameryki
byli wcielani do wojsk amerykańskich, a czasem wysyłani do Wietnamu.
Rodziny tych żołnierzy przeżywały głęboko tragedię tej wojny. Czy łatwo
było wyjechać z Polski? W latachsześćdziesiątych ubiegłego stulecia
otrzymanie paszportu na wyjazd było traktowane jako przywilej. Po
złożeniu podania o pszport pierwszy raz otrzymałem odpowiedź odmowną.
Nie składałem odwołania, bo miałem inną pracę duszpasterką w naszym
Zakonie. Po roku przełożeni powiedzieli mi, abym jeszcze raz składał
podanie o paszport. Tym razem otrzymałem paszport bez problemu.

Co się zmieniło odkąd Ojciec jest w Stanach?

Od czasu mojego przyjazdu wiele zmieniło się tak w Polsce jak i w
Stanach Zjednoczonych. W Europie zniknęła żelazna kurtyna i nowe kraje
wyłoniły się po rozpadzie pewnych krajów. Pontyfikat papieża Jana Pawła
II zwanego przez wielu Janem Pawłem Wielkim, zmienił także nastawienie
do Kościoła Katolickiego w całym świecie. W duszpasterstwie wielką rolę
odegrało wydanie Katechizmu. Dla wiernych jest to dokument
autentycznego nauczania Kościoła. To przyczynia się do popularności
tego dzieła. Badania religijności społeczeństwa wskazują na
poszukiwanie przez katolików prawdziwego wyrazu ich wiary. Kościół
Katolicki ze swoimi uniwesalnymi i partukularnymi tradycjami jest
bardzo atrakcyjny i przyciąga do swojego grona tych co szukają prawdy.
Szukanie Jezusa – Prawdy i Drogi – prowadzi ich do wspólnoty Kościoła
Katolickiego.

Czy nie tęskni Ojciec za Polską?

W tym czasie społeczność paulińska niewiele różniła się od tej w
Polsce. Z wieloma byłem w seminarium lub znałem z pobytu na Jasnej
Górze lub na Skałce. Wszyscy nieco tęskniliśmy za rodzinami w Polsce i
za krajem.

Co jest najtrudniejszą rzeczą w pracy w obcym kraju -najtrudniejszy moment? Pierwsza placówka?

Dla mnie najtrudniejszą rzeczą był brak znajomości języka
angielskiego. Tego języka nauczyłem się dość szybko, bo po pięciu
latach w Stanach zostałem administratorem parafii Św. Wawrzyńca w
Cadogan w Pennsylwanii. Rozpocząłem też nauczanie religii w parafii dla
uczniów szkół średnich.

Jak rozwijała się Prowincja Amerykańska?

Prowincja amerykańska powstała po półwiekowym pobycie Paulinów na
Ziemi Waszyngtona. Gdy pierwsi Paulini przybyli do Stanów Zjednoczonych
klasztory naszego Zakonu były tylko w Polsce i jeden w Rzymie we
Włoszech. Zakon posiadał około 100 zakonników licząc węgierską
diasporę. Gdy przybyłem do Stanów mieliśmy tylko dwa klasztory. W dniu
powstania amerykańskiej prowincji mamy już 9 placówek duszpasterskich.
Zmienił się także skład personalny. Na początku obecności Paulinów w
Doylestown tylko trzech Paulinów przebywało w Stanach Zjednoczonych.
Dzisiaj prowincja liczy trzydziestu trzech. Na razie mamy tylko 3
zakonników urodzonych w Stanach Zjednoczonych. Rozwój personalny i
duszpasterski jest wyraźnie widoczny. Zakon nie tylko zwiększył się
liczebnie, ale i jest lepiej znany. W okresie gdy parafie polskie
zanikają ze względu na zmiany demograficzne, Amerykańska Czętochowa
staje się coraz bardziej znaczącym miejscem duszpasterstwa polonijnego.
Nie tylko liturgia w języku polskim, ale i chęć zapoznania się i
nabycia literatury w języku polskim przyciąga ludzi do Doylestown. Dla
wielu jest to kawałek ojczyzny z daleka od Polski.

Jaka jest duchowość przeciętnego Amerykanina?

Katolicy amerykańscy, żyjąc w kulturze zsekularyzowanej, starają
się o formację intelektualną i szukają przeżycia religijnego. Coraz
częściej po okresie marazmu religijnego powracają do Kościoła
Katolickiego i do sakramentów. Niektórzy przyjmują sakrament pokuty co
miesiąc, a nawet co tydzień. Niemal wszyscy przystępują do Komunii
Świętej w każdą niedzielę. Budzi to niepokój u wielu duszpasterzy
zastanawiających się, czy zagubienie poczucia grzechu nie powoduje
niegodnego przyjmowania Eucharystii.

Przyszłość?

Patrząc w przyszłość widać błogosławieństwo Boże dla pracy Paulinów
w Ameryce. W czasach, gdy Polacy już nie zamieszkują w enklawach
etnicznych, Doylestown wywiera i będzie odgrywało coraz większą rolę w
życiu rodzinnym i indywidualnym. Duszpasterstwo specjalne jak
Eucharystyczna adoracja, rekolekcje po polsku i po angielsku, Winnica
Racheli (Rachael Viniard), Anonimowi Alkoholicy, nocne adoracje
przyciągają wiernych do naszego sanktuarium.

br. Karol Jarząbek

w: Vox Eremi. Verbum. Periodyk kleryków paulińskich na Skałce w Krakowie. Nr 28(202) LX, s.28-31.



słowo wstępne Redakcji ‚Vox Eremi’

DRODZY WSPÓŁBRACIA i WSZYSCY KOCHANI CZYTELNICY!

Z wielką radością oddajemy w Wasze ręce kolejny nowy już numer
naszego periodyku kleryckiego Vox Eremi, którego tematem jest
milczenie. Dlaczego taki temat? A no dlatego, że z milczeniem mamy
pewien problem i to zarówno z jego praktykowaniem jak i z pojmowaniem
go. Czym właściwie ono jest? I po co nam ono? To nas zainspirowało, aby
ten temat poruszyć w Vox-ie.

Człowiek, jako istota społeczna (homo socialis) ze swej natury dąży
do nawiązywania relacji, a milczenie, na pierwszy rzut oka, nie pomaga
w ich nawiązywaniu. Co więcej ono nas ogranicza i nie pozwala nam się
rozwijać, a nawet nas niszczy. Tak właśnie często, niewłaściwie myślimy
o milczeniu. Prawda wydaje się być jednak zgoła inna, co potwierdza
lektura zamieszczonych poniżej tekstów. Bez milczenia niepodobna
prowadzić poważnego życia duchowego, no po prostu się nie da. Bez
krótkiej przestrzeni milczenia w ciągu naszego dnia, nie sposób spotkać
Boga i nawiązać z Nim relacji. Milczenie jest najgłębszym stopniem
relacji, nawet relacji międzyludzkiej. Właśnie, często mówimy, że ktoś
z kimś rozumie się bez słów, albo modelowy już przykład wpatrzonej w
siebie pary zakochanych, której nie są potrzebne żadne słowa, aby
pogłębić swoją relację i czuć się ze sobą dobrze. Doświadczamy również
tego na adoracji Jezusa Chrystusa. Tak więc milczenie jest ważnym
elementem naszego życia.

Składamy serdeczne podziękowania Siostrom Karmelitankom Bosym z
Krakowa z ulicy Łobzowskiej za udostępnienie zdjęć (przy pracy, ogród,
chórek), które znajdują się w niniejszym numerze oraz za udzielony nam
wywiad. Dziękujemy Ojcom i Braciom Kamedułom z krakowskich Bielan,
którzy umożliwili nam wykonanie zdjęć swojego eremu, które również
znajdują się w periodyku. Dziękujemy też Ojcom i Braciom autorom
wszystkich zamieszczonych tekstów. Zachęcamy wszystkich naszych Ojców i
Braci Kleryków oraz Czytelników do dalszego pisania i współtworzenia
naszego kleryckiego pisma Vox Eremi. Na sam koniec składamy
podziękowania Ojcu Prefektowi Ryszardowi, naszemu opiekunowi, za
wszelką okazaną pomoc i życzliwość.

Życzymy miłej i owocnej lektury

Redakcja Vox Eremi

8 grudnia 2009 r.



VOX EREMI VERBUM

Nr 28(202) Rok LX

Periodyk Kleryków Paulińskich na skałce w Krakowie

8 grudnia 2009

Spis treści:

O. Prefekt Ryszard Dec – Wstęp …2

br. Tomasz Leśniewski – Rozmowa z Karmelitanką Bosą o milczeniu …4

br. Paweł Bielak – Marta i Maria …8

br. dk. Wojciech Jeziorski – Klakierzy milczenia …10

br. George Hanna – A dlaczego JA mam milczeć? …14

br. Łukasz Kręgiel – Apel – Plaster ciszy …16

br. dk. Marcin Sierszulski – Walczyć z ciszą, czy z hałasem? …18

Bracia kursu pierwszego – O milczeniu i swoim powołaniu …20

br. Karol Jarząbek – Wywiad z O. Józefem Olczakiem prowincjałem amerykańskim …28

br. Piotr Stanikowski – Bartymeusz …32

br. Michał Gradzik – Wywiad z O. dr Grzegorzem Prusem …36

br. Piotr Stanikowski – Jak powstawała nowa płyta Vox Eremi …42

O. Michał Kurzynka – Pielgrzymka do Niemiec Ojców neoprezbiterów … 46

O. Augustyn Pelanowski – Noc Józefa … 50

Kronika – przygotował br. Paweł Przybyszewski … 61

Vox Eremi – Periodyk Kleryków Paulińskich

8 grudnia 2009, Rok LX, nr 28 (202) 2009

Redaguje Zespół: br. Tomasz Leśniewski, br. Paweł Przybyszewski, br.Michał Gradzik

Opiekun: o. Ryszard Dec – Prefekt kleryków

Adres redakcji:

ul. Skałeczna 16

31-065 Kraków

tel/fax: 012-432-09-54

www.seminarium.paulini.pl

Za: Biuro Prasowe Jasnej Góry.