Refleksje: Dlaczego w Lourdes?

100212b.png Po raz 18. obchodziliśmy wczoraj Światowy Dzień Chorego. Przypada on zawsze 11 lutego, w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. 11 lutego również przypada 25. rocznica ustanowienia Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia.
W tym dniu, o szczególnym miejscu dla wielu chorych na całym świecie – sanktuarium w Lourdes – pisze o. Radosław Długi OFMConv:
Dlaczego ludzie jeżdżą właśnie do Lourdes? Przecież jest tyle miejsc pielgrzymkowych nieopodal ich własnych domów. Dlaczego właśnie tam? Takie pytanie przychodziło mi do głowy, gdy po raz pierwszy miałem się tam znaleźć. Odpowiedź przyszła sama.

W drodze do sanktuarium widziałem całe rzesze pielgrzymów, stragany z pamiątkami, hotele, restauracje, żebraków korzystających z okazji zdobycia jakiegoś grosza.

Ten świat się zmieniał po przekroczeniu bramy sanktuarium. Pozornie ci sami ludzie… Obok groty setki ludzi przechodzących w modlitewnym skupieniu i co chwilę dotykających skały. Usta poruszające się w rytmie różańca. Grupa chorych czekająca, aby zaczerpnąć wody ze źródła. Dziwnego uczucia doznaje się wśród tych pielgrzymów, rozmodlonych, pełnych ufności i miłości, a wszystko splata się w jedną, niesłyszalną muzykę.

Zrozumiałem jeszcze więcej, gdy poznałem historię życia św. Bernadety. Ojciec jej był młynarzem, człowiekiem ubogim i uczciwym. Wiele razy rodzina Soubirous zmieniała mieszkanie, aż pewnego dnia znaleźli się na ulicy. Ktoś z rodziny zaproponował im wtedy mieszkanie w starym, opuszczonym i zrujnowanym więzieniu miejskim. I właśnie w tym czasie, a był to rok 1858, Bóg pokazał, że nie opuszcza ubogich. Nad rzeką, w zwykłej grocie Matka Boża objawiła się właśnie Bernadecie, przekazując przesłanie dla całego świata.

Dziś w Lourdes można spotkać wielu ludzi biednych, chorych, upośledzonych, cierpiących. Tutaj w niezwykły sposób czują się u siebie, w miejscu gdzie Bóg nie zapomniał o człowieku. Miejsce i modlitwa czynią tu cuda: nawrócenia, zmiana życia, uzdrowienia duchowe, a także fizyczne.
Lourdes jest też wspaniałą szkołą miłości bliźniego. Wielu wolontariuszy z całego świata przyjeżdża, aby ofiarować swój czas i siły w posłudze chorym i niepełnosprawnym braciom pielgrzymującym do Lourdes. Tutaj wiara w ludzi nigdy się nie kończy, gdy widzi się ludzi potrzebujących otoczonych troską i serdecznością.

W samym sanktuarium można znaleźć także znaki naszej, polskiej drogi wiary: figura św. Jacka Odrowąża przywieziona przez pielgrzymów, kaplica w której mszę św. odprawiał św. Maksymilian Kolbe, a w czasie wieczornych "Procesji ze Światłami" można usłyszeć modlitwę i śpiewy w języku polskim.

Lourdes jest miejscem, gdzie miłość Boga i bliźniego przemienia świat pełen konfliktów i cierpienia. Jest światłem latarni morskiej, okrzykiem, że jednak można inaczej, lepiej… Symbolem nadziei, miłości i jedności, mimo wielu pielgrzymujących tu ras, języków i tradycji.
I ta muzyka, ten łagodny głos, który jak wtedy do Bernadety, mówi o nadziei i nawróceniu, mówi: "Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie". I dzieją się wielkie rzeczy.

Dlaczego ludzie jeżdżą właśnie do Lourdes?
Bo tutaj lepiej słychać odpowiedzi na nasze pytania…

o. Radosław Długi OFMConv

Na zdjęciach: Lourdes / fot. R. Długi OFMConv

Za: www.franciszkanie.pl.