Stulecie Polskiej Prowincji Redemptorystów (1909-2009)

091209d.png Tysiące przydrożnych misyjnych krzyży z napisem „Pamiątka Misji Świętych – OO. Redemptoryści”, wizerunki cudownej ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy i nabożeństwo Nieustannej Nowenny, Rota polskich katolików „Nie rzucim Chryste świątyń Twych” oraz dziesiątki innych pieśni i modlitw, duszpasterstwo parafialne i specjalistyczne prowadzone od stepów Kazachstanu po pampasy Patagonii, służba Prawdzie na uniwersytetach i akademiach teologicznych, wreszcie najbardziej spektakularne medialne zaangażowanie ostatnich lat – jedyny ogólnopolski „katolicki Głos w Twoim domu”…

Są to widome znaki obecności na polskiej ziemi i w polskim Kościele
jednego z najliczniejszych męskich zgromadzeń zakonnych, które w
obecnym roku obchodzi podwójny jubileusz: stulecia kanonizacji św.
Klemensa Hofbauera oraz założenia Prowincji Warszawskiej
Redemptorystów. Te rocznice stały się też inspiracją i zachętą dla
współczesnego pokolenia redemptorystów do wnikliwego studium nad własną
przeszłością i źródłem tożsamości.

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej, Patronki
Zgromadzenia, dnia 8 grudnia 1909 roku, decyzją ówczesnego  generała o.
Patryka Murraya, dotychczasowa Wiceprowincja Polska została podniesiona
do rangi Prowincji, która w chwili powstania liczyła 77 członków (27
ojców, 30 braci koadiutorów i 10 kleryków, ponadto 20 juwenistów). Żyli
oni i posługiwali w pięciu wspólnotach (Mościska, Tuchów, Podgórze k.
Krakowa, Maksymówka i hospicjum w Warszawie). Jakie były okoliczności,
które doprowadziły do tego wydarzenia?

Wiosną 1909 roku o. T. Pasur uczestniczył w rzymskiej kapitule
generalnej, która wybrała nowego przełożonego Zgromadzenia
Najświetszego Odkupiciela, Irlandczyka – Patryka Murraya. Zakończenie
obrad kapituły zbiegło się z uroczystością kanonizacji Klemensa
Hofbauera, której dokonał św. Pius X, dnia 20 maja 1909 roku. Dla
ówczesnego wiceprowincjała o. Teofila Pasura była to znakomita
sposobność, by podjąć starania o utworzenie prowincji polskiej. Na
rzymskich przełożonych wielkie wrażenie zrobiła też wiadomość o
propozycji objęcia arcybiskupstwa mohylewskiego przez o. Bernarda
Łubieńskiego, który jednak wskazując na swoje kalectwo nie przyjął tej
godności. 12 października 1909 roku o. Pasur ponownie otrzymał
nominację na przełożonego wiceprowincji. Cztery dni później osobiście
witał przybyłych z Wiednia do Krakowa przedstawicieli zarządu
generalnego z Murrayem oraz przyszłym kardynałem o. Guillelmi M. Van
Rossum na czele. Przybyli oni do polskich współbraci po uroczystościach
dziękczynnych za kanonizację św. Klemensa, by naocznie przekonać się co
do realizacji planu powołania samodzielnej prowincji.

 

091209e.png

Na początku grudnia 1909 roku prowincjał praski o. Jan Hudeček spieszył z wiadomością, iż blisko już Provincya Polonica zostanie erygowana i że telegraficznie Przew.[wielebny] Ojciec Wizytator [o. T. Pasur] zostanie o dokonanym akcie uwiadomiony.
O. Bernard Łubieński – ówczesny kronikarz wspólnoty krakowskiej –  tak
opisał pełne napięcia, oczekiwania i radości chwile, zanotowane pod
datą 7 grudnia: Spowiadaliśmy do dziewiątej; przychodzimy do stołu na kolację. Jest, jest wiadomość! […] Jest telegram, czy z Rzymu? […] Oczom się nie chce wierzyć. Przew.[wielebny] Ojciec Wizytator pokazuje, daje go do ręki [o. Łubieńskiemu] Jest! Vivat!! Niech żyje, cresceat et mutiplicat Provincya Polonica! Wiadomość,
nadana w Wiecznym Mieście o godz. 7:15, a podpisana przez Murraya i
Hudečka zawiera tylko jedno, ale jakże wyczekiwane zdanie: Provincia Polonica errecta. Gratulamur. Mox sequetur decretum. Vivat! Floreat!

Znamienna była też oficjalna nazwa nowej jednostki Zgromadzenia,
bowiem odnosiła się ona wprost do narodu polskiego, który od ponad
stulecia nie posiadał własnego państwa. Generał mógł przecież związać
nazwę prowincji z siedzibą prowincjała lub używanym wówczas powszechnie
określeniem dla ziem zaboru austriackiego czyli Galicją. Wydaje się, iż
nie bez znaczenia dla takiego właśnie wyboru nazwy Polskiej Prowincji,
był fakt irlandzkiego pochodzenia generała Murraya, który nie ukrywał
swej solidarności z Polakami, doświadczonymi tragedią rozbiorów i obcej
zależności. Przełożony generalny przesłał również dekret, w którym
wyznaczył na pierwszego prowincjała ojca Teofila Pasura,
dotychczasowego wiceprowincjała. Nestor polskich redemptorystów – o.
Bernard Łubieński zanotował spontaniczne reakcje współbraci na te
decyzję: Wybór był dobry, wyśmienity, bo nie ma człowieka u nas, który by był lepszym ojcem, gospodarzem, przełożonym jak on.

Redemptoryści, którzy powrócili na ziemie polskie ćwierć wieku
wcześniej w 1883 r.,  dali się od początku poznać jako czciciele i
propagatorzy kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a ich
charyzmatyczna posługa w Kościele polskim powodowała, iż stawali się
coraz bardziej rozpoznawalni i doceniani w różnych kręgach społecznych
i kościelnych. Widomym tego znakiem jest fakt, iż ta stosunkowo
niewielka grupa misjonarzy w latach 1885-1909 przeprowadziła imponującą
liczbę 1504 prac rekolekcyjnych i misyjnych. Wielkie zasługi położył na
niwie misyjnej sługa Boży o. Bernard Łubieński, który nie tylko
przyczynił się do odnowienia obecności redemptorystów na ziemiach
polskich, ale mimo swego cierpienia stał się prawdziwym „Apostołem
Polski” (kard. A. Kakowski).

Sto lat istnienia Prowincji obfitowało w piękne, bogate i
twórcze karty historii. W tym czasie redemptoryści polscy we wszystkich
swych zaangażowaniach apostolskich starali się wiernie wypełniać
ewangeliczny imperatyw, by głosić Ewangelię ubogim, w duchu
pocieszającej prawdy o obfitym Odkupieniu („Copiosa apud Eum
redemptio”).

Najważniejsze zaangażowania apostolskie polskich redemptorystów
to m.in.: misje ludowe oraz rekolekcje dla świeckich i duchownych,
duszpasterstwo parafialne, sanktuaryjne i specjalistyczne, np. ludzi
morza „Stella Maris” w Gdyni, krzewienie kultu Matki Bożej Nieustającej
Pomocy, misje ad gentes i praca duszpasterska wśród Polonii (Argentyna,
Brazylia, Boliwia, Karaiby, Burkina Faso, Białoruś, Ukraina, Rosja,
Kazachstan, Niemcy, Włochy, USA), Radio Maryja i TV „Trwam”, Wyższa
Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, działalność wydawnicza
(kwartalnik i wydawnictwo „Homo Dei”), 53 profesorów i doktorów
teologii, filozofii i historii – wykładowców uniwersyteckich i
seminaryjnych.

Po 100 latach istnienia, Prowincja Warszawska Redemptorystów
jest dziś największą jednostką w Zgromadzeniu i liczy aktualnie 360
współbraci, 11 nowicjuszy oraz 8 postulantów. W kraju pracuje 248
kapłanów i 15 braci, natomiast za granicą, w 18 krajach świata,
posługuje 73 kapłanów i 1 brat, a ponadto 90 polskich współbraci,
którzy należą do innych jednostek Zgromadzenia. Prowincja Warszawska
posiada obecnie 24 domy na terenie Polski, a także 7 wspólnot
zagranicznych.

W naszych czasach, gdy do lamusa historii  odłożona została
zasada „obserwancji bez serca”, zaś modna w wielu kręgach „wolność bez
celu” zaprowadziła niektóre wspólnoty na bezdroża własnej identyczności
w Kościele i świecie, warto przypomnieć słowa kard. Josepha Höffnera,
który celnie zauważył, iż Tradycja w Kościele nie oznacza bynajmniej
przechowywania popiołów, ale ciągłe podsycanie płomienia. To zawsze
aktualne wezwanie powrotu do źródeł i pielęgnowania własnej przeszłości
winien być przeżywany i przekazywany szczególnie młodemu pokoleniu.

Polscy redemptoryści dobrze zapisali się w historii polskiego
Kościoła i  narodu w minionym stuleciu. Głosząc orędzie o obfitym
Odkupieniu w warunkach tragicznych doświadczeń obydwu wojen i
komunistycznego zniewolenia, pośród sukcesów i trudów odzyskanej
niepodległości oraz duchowych aspiracji ostatnich dwóch dekad,
pozostali wierni hasłu św. Klemensa Hofbauera, by niezmienne prawdy
Ewangelii głosić wciąż na nowo w dynamicznie zmieniającym się świecie.
W tym kontekście jakże adekwatne są wciąż słowa, które na początku 1910
roku w kronice domowej redemptorystowskiej wspólnoty na krakowskim
Podgórzu, zanotował o. Karol Sobek: Prowincya polska stoi na własnych nogach, ona teraz musi rosnąć, rozwijać [się],
potężnieć pod wszelkim względem na chwałę Bożą i ku zbawieniu dusz i
dobra ogólnego. Oby ją Bóg Wszechmogący, Matka Najświętsza i św.
Klemens mieli w swej opiece!

 

O. dr Maciej Sadowski CSsR

Za: www.redemptor.pl.