Uroczystości 70-lecia Krakowskiej Prowincji Kapucynów

090601h.jpg Eucharystią sprawowaną o godzinie 10, w przeddzień liturgicznej uroczystości zesłania Ducha Świętego dnia 30 maja 2009 roku, rozpoczęto uroczyste świętowanie 70-lecia rocznicy erygowania Krakowskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Eucharystię sprawowaną w najstarszym kościele Kapucynów Prowincji Krakowskiej na ulicy Loretańskie w Krakowie, koncelebrowało ponad 50 braci kapłanów w obecności licznych braci zakonnych oraz przybyłych na tę uroczystość dobrodziejów.

Ołtarz eucharystyczny otaczali również – Minister Prowincjalny
Prowincji Krakowskiej – br. Jacek Waligóra, nowo wybrany Minister
Prowincjalny Warszawskiej Prowincji Kapucynów – br. Marek Przeczewski,
Wiceprowincjał Ukrainy i Rosji – br. Błażej Suska, kustosz Bułgarii –
br. Mariusz Polcyn, definitorium prowincji oraz bracia licznie przybyli
ze wszystkich placówek kapucynów krakowskich z całej Polski. Obecny na
uroczystościach był również o. Hieronim Warachim, który w roku 1939 –
powstawania prowincji, przyjmował święcenia kapłańskie. Podczas
Eucharystii odśpiewano uroczyste Te Deum dziękując za cały czas
istnienia Prowincji Krakowskiej Kapucynów.
 
090601e.JPG


Po Eucharystii bracia
oraz dobrodzieje przeszli do auli Wyższego Seminarium Kapucynów. Tam po
przywitaniu wszystkich obecnych przez br. Jacka Waligórę, miała miejsce
prelekcja profesora ojca dra hab. Rolanda Preija OFMCap. Prelegent
swoje wystąpienie poświęcił skrótowemu ukazaniu okoliczności powstania
oraz historii Krakowskiej Prowincji Kapucynów. Po wystąpieniu Ojca
Rolanda wystąpił nowo formujący się muzyczny zespół Kap Band. Później
miało miejsce uhonorowanie 49 dobrodziejów przybyłych na uroczystości.
 
Gwardiani wspólnot krótko przedstawiali przybyłych gości –
dobrodziejów, natomiast brat Jacek Waligóra wraz z br. Arturem Pokrzywą
– wikariuszem prowincji, wręczyli każdemu z dobrodziejów
okolicznościowy imienny dyplom oraz specjalnie wykonany na tę
uroczystość miedziany krzyż, na którym po bokach ukrzyżowanego Jezusa
są widoczne postaci św. Franciszka z Asyżu (założyciela zakonu
franciszkańskiego) oraz świętego Ojca Pio (najsłynniejszego obecnie
świętego kapucyńskiego stygmatyka). Cała uroczystość zakończyła się
obiadem w refektarzu zakonnym.
 

 
Poniżej przedstawiamy treść homilii wygłoszonej 30 maja 2009 r. w kościele Kapucynów przy ulicy Loretańskiej przez Ministra Prowincjalnego br. Jacka Waligórę podczas uroczystej Eucharystii z okazji 70-lecia erygowania Krakowskiej Prowincji Braci Mniejszych Kapucynów.
 
Drodzy współbracia, kochani nasi dobrodzieje i przyjaciele!
Niech
Pan obdarzy was swoim pokojem i radością! W życiu każdego człowieka,
ale też w życiu różnych społeczności rocznice i jubileusze odgrywają
szczególną rolę. Pozwalają one zatrzymać się, aby dokonać refleksji nad
tym czasem, który przeminął, ale też zachęcają do spojrzenia w przód,
celem przemyślenia przyszłości. Ten dzień dzisiejszy jest takim
momentem zatrzymania się naszej prowincji zakonnej, która dokładnie 70
lat temu, 30 maja 1939 roku została powołana do istnienia jako
Krakowska Prowincja Kapucynów. Wierzymy, że słowo Boże, którego właśnie
wysłuchaliśmy, ma nam coś do powiedzenia w związku z tym naszym
jubileuszowym świętowaniem. To słowo otrzymaliśmy przecież właśnie dziś.


Ten
fragment z ewangelii św. Jana Apostoła jest ostatnim w całej ewangelii,
stanowi jej zakończenie. Spotykamy tutaj Jezusa, który przychodzi do
swoich uczniów po zmartwychwstaniu. Nawiedza ich w zupełnie normalnych
okolicznościach codziennego życia. Po skończonym nocnym połowie, po
śniadaniu, Jezus rozmawia z uczniami. Napomina ich i zachęca. Jest
blisko nich, tak, że oni mogą zupełnie zwyczajnie zadać Mu pytanie,
porozmawiać. Pytają Go przede wszystkim o przyszłość. Piotr już
wcześniej, po swoim trzykrotnym wyznaniu miłości, usłyszał, że
przyjdzie taki dzień w jego życiu, w którym ktoś inny go przepasze i
poprowadzi tam, gdzie nie będzie chciał. Jezus w ten sposób
przepowiedział Piotrowi, że będzie musiał cierpieć dla Jego Imienia, że
uwielbi Boga swoją męczeńską śmiercią.

A
teraz Piotr, znając już swoja przyszłość, w tym dzisiejszym fragmencie
ewangelii, stawia Jezusowi pytanie o los Jana. „Panie, a co z tym
będzie?” Myślę, że gdybyśmy znaleźli się w podobnej sytuacji pewnie też
zadalibyśmy Jezusowi pytanie o przyszłość, o naszą przyszłość, o
przyszłość naszych bliskich? Co stanie się z nami? Naszą przeszłość
znamy, bo sami ją przeżyliśmy, a nawet współtworzyliśmy. Dziś myślimy o
tych minionych 70 latach istnienia naszej Prowincji zakonnej (coś
więcej o tej naszej przeszłości powie nam już za chwilę O. Roland). Ale
co będzie jutro, za miesiąc, za rok, za 50 lat, tego nikt z nas nie
wie. Myślę, że nie raz w naszym życiu osobistym, rodzinnym, w życiu
naszej wspólnoty zastanawiamy się nad naszą przyszłością, planujemy ją,
snujemy wizje na przyszłość, marzymy o przyszłości, projektujemy… Jak
często ma to miejsce w życiu naszej prowincji. Wszystko to jest w jakiś
sposób ważne i świadczy o naszej odpowiedzialności. Co prawda Jezus w
kazaniu na górze mówi o tym, aby nie troszczyć się zbytnio o jutro. Ale
też w innym miejscu mówi o pewnej roztropności, która każe jednak z
rozwagą patrzeć w przyszłość i podejmować stosowne, roztropne decyzje.
Pamiętamy przypowieść Jezusa o królu, który ma wyruszyć na wojnę i
który roztropnie planuje, zastanawia się, rozważa… Nie jest bezmyślny,
ale rozeznaje sytuację i podejmuje decyzję co do przyszłości. Skoro ma
zbyt mało wojska, nie pcha się na wojnę. Podobnie budowniczy, który
planuje wybudowanie wieży, najpierw liczy, czy aby wystarczy mu na to
potrzebnych środków. Jeśli ma ich za mało, nie rozpoczyna budowy, bo
mógłby narazić się na kompromitację w oczach innych. Tak więc słuszną
jest rzeczą myśleć o przyszłości i planować. Ale zobaczmy co na to
wszystko mówi nam dzisiaj Jezus. Jego zdanie jest dla nas ważne a
zarazem wytyczające w jakiś sposób naszą dalszą drogę.
 
Na
pytanie Piotra o los Jana Jezus odpowiada, że nie powinno go to
interesować w tym momencie: co tobie do tego? Niech cię to nie
interesuje! Niech twojego serca i twojej głowy nie zaprzątają myśli,
które nie są tobie do niczego potrzebne! TY PÓJDŹ ZA MNĄ! To króciutkie
wezwanie zdaje się być samym sercem tej dzisiejszej ewangelii, a przez
to chyba też jakimś ważnym zadaniem, które staje się dla nas niczym
wezwanie w tym jubileuszowym czasie. Wszak ten rok 2009 to nie tylko
70-y rok istnienia Krakowskiej Prowincji Kapucynów, ale też 800-setny
rok od momentu zatwierdzenia franciszkańskiego sposobu życia przez
Papieża Innocentego III w roku 1209. W tym szczególnym czasie
jubileuszowego świętowania słyszymy napomnienie Jezusa, aby nie myśleć
o tym, co nieważne, co nieistotne, ale skupić się na tym, co jest w
naszym życiu najważniejsze: wierne krocznie za Jezusem. Gdy Jezus mówi
„Ty pójdź za Mną”, to nie chodzi tutaj przecież o samo chodzenie po
drogach, którymi On kroczył. Tutaj chodzi o przylgnięcie sercem do Jego
serca, chodzi o przyjęcie tych uczuć, które On nosił w sobie w stosunku
do Jego Ojca ale i do każdego czlowieka, chodzi o naśladowanie Go w
Jego ubóstwie i pokorze. Nasze życie ma być nade wszystko naśladowaniem
Jezusa ubogiego i pokornego. Tak chciał święty nasz Ojciec Franciszek.
W Regule, którą dał nam jako nasza normę życia Franciszek wyraża
następujące pragnienie: „Wszyscy bracia niech się starają naśladować
pokorę i ubóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Rnb 9,1).

Gdy
dziś myślimy może o naszej przyszłości, gdy może nawet Panu Bogu
stawiamy pytania o to, jak to będzie jutro, gdy zaczynamy się martwić o
nowe powołania, bo coraz mniej młodych ludzi decyduje się na ten sposób
życia, gdy nie potrafimy poradzić sobie z tak wieloma wyzwaniami
współczesności, On sam daje nam wskazanie, że mamy Go naśladować, mamy
iść za Nim: „Ty pójdź za Mną!”.  To pójście jednak zakłada ciągłe
uczenie się Go, poznawanie Go, wpatrywanie się w Niego, kontemplowanie
Go. Jeśli mamy się do Niego upodabniać i naśladować Go, musimy wiedzieć
jaki On jest. Musimy znać Go, poznawać Go. Oto zadanie, które stoi
przed nami. Oto zadanie, które paradoksalnie jest rozwiązaniem
wszystkich naszych problemów. Oto klucz do przezwyciężenia lęków, które
także są w nas obecne. To dzisiejsze słowo jest słowem nadzieli dla
nas, a zarazem jest jasnym światłem na naszej drodze. To słowo w pewnym
sensie uspokaja nas i zachęca do większej ufności w Panu. Struktury,
nawet te najlepsze, najbardziej przemyślane, wykoncypowane, nie
zbawiają człowieka. Zbawia nas tylko Jezus Chrystus, nasz Pan, który
przeszedł drogę krzyża, który umarł i który zmartwychwstał. On jedynie
jest naszym Zbawicielem. Dlatego idźmy za Nim, podążajmy wytrwale,
wpatrujmy się w Niego, wsłuchujmy się w Jego słowo, traćmy czas, więcej
traćmy życie dla Niego. Niech ta Jezusowa zachęta z dzisiejszej
ewangelii nie daje nam spokoju: „Ty pójdź za Mną!”
Amen.

Za: Biuro Prasowe Kapucynów.