DLACZEGO NIE MA WAS JESZCZE W POLSCE?
Był 18 stycznia 1981 roku, dziś to już historyczna data dla Sług Miłości w Polsce, gdy rzymską parafię Św. Józefa w dzielnicy Trionfale odwiedzał Ojciec Św. Jan Paweł II . Żywo interesował się działalnością zgromadzenia i jego planami misyjnymi. Ówczesny przełożony generalny, ks. Pietro Pasquali odpowiadając, nakreślił panoramę geograficzną obecności w świecie. Ojciec Św. popijając kawę z lekkim uśmiechem dywagował: ”Dobrze, dobrze. Jednakże jesteście w wielu częściach świata, ale w Polsce was nie ma”. Dla wszystkich obecnych te słowa zabrzmiały jako jasny sygnał, po którym nastąpiły kolejne gesty uznania dla zgromadzenia i kolejne spotkania… (minął rok…)
„Ciao Amico”, witaj Przyjacielu! Jesteśmy z Tobą, takimi okrzykami, niedzielnego popołudnia 28 marca 1982 roku, witali Jana Pawła II podopieczni i pensjonariusze Instytutu Rehabilitacji i Domu Spokojnej Starości im. Św. Józefa w Rzymie prowadzonego przez Zgromadzenie Sług Miłości. Było to spotkanie jak w rodzinie, dlatego Ojciec Św. nie odczytał swego pozdrowienia przygotowanego wcześniej, lecz niesiony emocjami serca przemawiał jak ojciec do tych, którzy opuszczeni, samotni, chorzy i niepełnosprawni, dla społeczeństwa konsumpcjonizmu, jako nieproduktywni i niepotrzebni, to jednak – dla tych którzy wierzą w miłość, nadzieję i solidarność ludzką – świadkowie budowania autentycznych relacji prawdziwego życia.
Wizyta Ojca Św. – prawdziwa „medytacja Męki Chrystusa” i „męki człowieka” – jak On sam określił, rozpoczęła się niewiele po godzinie 16-stej. Barwne transparenty witały Dostojnego Gościa, a tuż obok stali zgromadzeni przełożeni, księża, siostry,
liczni opiekunowie i wolontariusze. W imieniu Zgromadzenia Sług Miłości Ojca Św. przywitał Przełożony Generalny ks. Pietro Pasquali, Przełożony Prowincjalny ks. Tito Credaro oraz Rektor Seminarium Duchownego ks. Domenico Saginario, który w kolejnych latach podjął się misji przeszczepienia zgromadzenia na polską ziemię.
Ojciec Św. po powitaniu ruszył odwiedzić wszystkie oddziały instytutu. Była to jego „długa pielgrzymka przyjaźni i miłości miłosiernej”, jak to nazwał. Pochylał się nad wszystkimi chorymi, szczególnie tymi najbardziej cierpiącymi – pamiętajmy, że było to niecały rok po zamachu na jego życie. Rozmawiał z wszystkimi, dodawał otuchy, pocieszał, tego pogłaskał, tamtego ucałował, podnosząc na duchu także ich rodziny i przyjaciół. „Jesteśmy w domu cierpienia – powiedział Ojciec Św. – ale myślę, że cierpienie to nie omija także rodziców i krewnych. Szczególnie rodzice, matki i ojcowie niosą także ten krzyż. Trzeba abym jako papież dodał im chrześcijańskiej odwagi. Pragnę zapewnić, że wszystkich was i każdego z osobna włączam w moją modlitwę, aby Chrystus pozwolił wam zrozumieć wasz krzyż jako Jego tajemnicę miłości. Cierpienie zawsze jest cierpieniem, ale nasza wiara daje mu także inną definicję: cierpienie to tajemnica, tajemnica głęboko ukryta i obecna w krzyżu
Chrystusa, czyli w naszym zbawieniu”. Czas spotkania powoli zbliżał się do końca i ostatnim punktem Jana Pawła II było spotkanie ze Sługami Miłości i Siostrami Maryi Matki Bożej Opatrzności. To właśnie wtedy Ojciec Św. ponowił swoje pytanie – dziś po 45-stu latach zrozumiane jako prorocze – „Dlaczego nie ma Was jeszcze w Polsce?” I tu właśnie rozpoczyna się nasz polski wątek guanelliańskiej historii….
Właśnie te słowa stały się „duchowym nakazem” dla ówczesnego rektora seminarium a późniejszego prowincjała, ks. Domenico Saginario, Wzięte głęboko do serca, tego kapłana o duszy odważnego misjonarza, szybko zaczynały nabierać kształtów.
Jego niespełnionym marzeniem było dotarcie z misją guanelliańską najpierw na Ukrainę, do Rosji i aż do Chin. Polska miała być taką „misyjną trampoliną” do odbicia się w pełen niebezpieczeństw i przygód szlak misyjny. Wcześniej jednak trzeba było otworzyć wspólnotę w Polsce. Jego dusza artysty i misjonarza szukała porównań i podobieństw, które by połączyły charyzmat ks. Guanella z polską kulturą i tradycją. Pisał we wstępie do pierwszej biografii Alojzego Guanella wydanej po polsku „Był góralem i kapłanem odważnym”. Z powodu jego mocnego charakteru był porównywany do waszych brzóz, silnych, wysokich, otwartych na słońce, odpornych na uderzenia burz i huraganów”. I rzeczywiście, dziś można powiedzieć, że jego osobiste marzenie się spełniło. Pisał: „mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy poczują w swoim sercu żar miłości ewangelicznej”.
I tak 13 grudnia 2000 roku Jego Eminencja Ks. Kardynał Franciszek Macharski witał nas z szeroko otwartymi ramionami „witam was w mojej diecezji!”.
Od tego momentu Opatrzność Boża zesłała nam jasne przesłanie gdzie trzeba działać i już niebawem poznaliśmy dostojną rodzinę państwa Sajderów z Krakowa, która podarowała nam piękny teren w Skawinie, gdzie po kilku latach wzniósł się pierwszy w Polsce dom zakonny wraz z rodzinnym domem dziecka. Powoli wokół domu dziecka stworzył się krąg dobroczyńców, woluntariuszy i przyjaciół. Dziś dzieło kwitnie i rozwija się dając opiekę, miłość i troskę dla blisko 20 dzieci.
Widocznie Opatrzności podoba się ta działalność, bo już sprawiła nam niespodziankę i pod Lublinem przygotowuje nam kolejny projekt na drugi dom guanelliański.
Nic dziwnego, bo skoro św. Alojzy Guanella mówił, że „cały świat jest waszą ojczyzną” nie ma więc granic dla Bożej Opatrzności…
Oprac. ks. Wiesław Baniak sdc
