Wprowadzenie
Dziś, 11 kwietnia, gdy kalendarz liturgiczny Kościoła Powszechnego wspomina polskiego męczennika, św. Stanisława Szczepanowskiego, któremu w Polsce oddajemy cześć 8 maja, pragniemy przejść drogą krzyżową Chrystusa z polskimi męczennikami. Chciejmy to nasze postępowanie za Panem rozpocząć właśnie od niego, od biskupa krakowskiego, którego niedobry władca pozbawił życia w 1079 r., ćwiartując jego ciało podczas sprawowania Eucharystii, uobecniającej w sposób bezkrwawy wielkopiątkową, krwawą ofiarę z Kalwarii. Zakończymy je przywołując innego męczennika Eucharystii, ks. Stanisława Streicha z Lubonia k. Poznania, bliższego nam w czasie, bo zastrzelonego w 1938 r., w czasie niedzielnej Mszy św. dla dzieci, przez pioniera polskiego komunizmu. Wkrótce, bo w maju, tenże kolejny polski kapłan, a nadto Siostry Katarzynki z Warmii, zostaną ogłoszeni błogosławionymi, dołączając do liczny 235 już kanonizowanych i beatyfikowanych polskich męczenników.
Stacja I: ze świętym Stanisławem Szczepanowskim
Panie Jezu, ubiczowany i cierniem ukoronowany, stoisz przed sądem Piłata i zostajesz skazany na śmierć. Ty, Syn Boży, aby odkupić człowieka oddałeś się w ręce ludzkie i stałeś się ofiarą ludzkiej niewdzięczności. Zawsze jednak dochowałeś wierności Ojcu, który Cię posłał, wszak prosiłeś, by nie Twoja, ale Jego wola się stała (por. Łk 22,42).
Twój przykład, o Panie, stał się źródłem mocy dla całych rzesz naszych rodaczek i rodaków, którzy chcąc dochować Ci wierności, musieli ponieść śmierć męczeńską. Do ich liczby należy także on, nasz patron, św. biskup Stanisław, który oddał życie za to, że przypominał sprawującemu władzę naukę Twojej ewangelii. Dziękujemy Ci za jego świadectwo złożone u progu dziejów naszej Ojczyzny. Spraw, by i dzisiaj nie zabrakło nam odwagi w świadczeniu o wymogach Twojej dobrej nowiny.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Stanisławie – módl się za nami.
Stacja II: z błogosławionymi Męczennikami Sandomierskimi
Panie Jezu niesłusznie osądzony, przyjąłeś na Twoje ramiona ciężki krzyż. Jednak ten krzyż, jakkolwiek był ciężki i bolesny, nie był ostatnim, bo my wszyscy, ilekroć sprzeniewierzamy się Twojej ewangelii, ilekroć poprzez grzechy zdradzamy naszą chrześcijańską tożsamość, nakładamy na Ciebie nowe krzyże, i jakże są one liczne.
Ale Ty Panie dałeś nam w Twoim miłosierdziu wspaniałe wzory ochoczego przyjmowania krzyża przez wielu naszych przodków w ciągu naszej narodowej historii. Spośród nich wyróżniają się dominikanie z Sandomierza, którzy przez męczeństwo przylgnęli do Twego krzyża. Spraw, byśmy nigdy nie stchórzyli, kiedy krzyż choroby czy cierpienia jawi się na horyzoncie naszego życia.
Któryś za nas cierpiał rany…
Błogosławieni Męczennicy Sandomierscy – módlcie się za nami.
Stacja III: ze świętym Janem Sarkandrem
Panie Jezu, ciężar krzyża tak bardzo Cię przygniata, że upadasz pod nim i dotykasz czołem prochu ziemi. Jako Twoi wyznawcy, każdego roku na rozpoczęcie Wielkiego Postu – czasu rozpamiętywania Twej Męki, znaczymy nasze czoła prochem, popiołem, co nam przypomina o kruchości naszego życia i o skalaniu grzechem naszej ludzkiej natury.
Panie Jezu, ileż to razy my sami doznawaliśmy upadku w grzech, z którego tak trudno było nam się podźwignąć. Ty jednak ustanowiłeś sakrament pokuty, w którym możemy otrzymać Twoje przebaczenie i powstać do życia w łasce. Dzisiaj chcemy Ci podziękować za męczennika tegoż sakramentu, św. Jana Sarkandra, który mimo okrutnych tortur nie zdradził wpisanej weń tajemnicy i poniósł śmierć męczeńską. Niech będzie on patronem naszych częstych i dobrych spowiedzi.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Janie Sarkandrze – módl się za nami.
Stacja IV: ze świętym Jozafatem Kuncewiczem
Panie Jezu, na Twojej drodze krzyżowej nie byłeś sam, bo towarzyszyła Ci przede wszystkim Twoja Matka: ta, która postępowała za Tobą od betlejemskiej groty, aż po szczyt Golgoty. Przecież tam, u stóp krzyża, współcierpiąc z Tobą, stała się naszą Współodkupicielką i tam, z wysokości krzyża, uczyniłeś Ją naszą Matką (por. J 19,27).
W naszej pobożności, Matko naszego Pana, nazywamy Cię „Królową Męczenników”. Dawałaś im bowiem odczuwać Twoją szczególną bliskość w chwilach, gdy musieli znosić męczeństwo zadawane im z nienawiści do Kościoła Twojego Syna. Jednym z nich był św. Jozafat Kuncewicz, nazwany przez św. Jana Pawła II patronem jedności. Wcześniej tenże Papież, nasz rodak, cały Twój (totus Tuus), Matką Jedności nazwał Ciebie. Maryjo, Królowo męczenników i Matko jedności, uczyń nas budowniczymi jedności w naszej Ojczyźnie.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Jozafacie – módl się za nami.
Stacja V: ze świętym Andrzejem Bobolą
Panie Jezu, Twoi oprawcy, w obawie, że nie wystarczy Ci sił, aby dojść z ciężarem Krzyża na Golgotę, zmusili Szymona Cyrenejczyka, by wspomógł Cię w dźwiganiu krzyża. W rozważaniach ascetycznych czytamy, że Szymon początkowo się buntował, ale gdy jego wzrok spotkał się z Twoim wzrokiem, z którego biła niewymowna dobroć, chętnie wspomagał Cię w Twoim trudzie.
Zauroczony Tobą i Twoją dobrą nowiną, postępował za Tobą i służył ofiarnie bliźnim św. Andrzej Bobola. Nic, nawet najbardziej wyrafinowane tortury, nie zdołały odciągnąć go od Ciebie. Daje nam on lekcję na nasze dalsze życie, przypominając nam Twoje słowa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Andrzeju – módl się za nami.
Stacja VI: ze świętym Maksymilianem Kolbe
Panie Jezu, św. Weronika miała odwagę podejść do Ciebie, i by ulżyć Twemu cierpieniu, otarła chustą Twoją twarz. Jakże hojnie jej to wynagrodziłeś: Twoje Najświętsze Oblicze odbiło się na tej chuście i ilekroć na nie spojrzała, znajdowała pociechę.
Panie Jezu, jako Twoi wyznawcy powinniśmy nie tylko mówić innym ludziom o Tobie, ale powinniśmy tak postępować, aby inni patrząc na nas, mogli zobaczyć obecnego w nas Ciebie, dostrzec w nas Twoje Oblicze (por. Novo Millennio Ineunte, nr 16). Czyż nie tak uczynił św. Maksymilian Kolbe, który ofiarując swoje życie za współwięźnia, ukazał wszystkim Twoje miłosierne oblicze?
Niechaj owocem naszego dzisiejszego rozpamiętywania Twojej Męki, o Panie, będzie postanowienie większej troski o to, abyśmy naszym życiem ukazywali, że jesteśmy Twoimi wyznawcami.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Maksymilianie – módl się za nami.
Stacja VII: z błogosławionym Alfonsem Mazurkiem
To już po raz drugi, o Panie, upadasz pod ciężarem krzyża. Ciężar ten jest bowiem ogromny, tym bardziej, jeśli uświadomimy sobie Twoje wyczerpanie z powodu biczowania, cierniem ukoronowania i szykan, jakie Cię wcześniej spotkały.
Upadasz, o Chryste, ale równocześnie rychło powstajesz, bo wiesz, że poprzez okropności Twojej Męki dokonuje się odkupienie ludzkości.
Był tego szczególnie świadomy bł. Alfons Mazurek. Prowadzony na męczeństwo, po otrzymaniu pierwszego strzału upadł, ale podźwignął się, niczym Ty w drodze na Golgotę, bo wiedział, że dopiero na jej szczycie dokonało się odkupienie, i dotarł tam duchowo razem z Tobą. Niech dziś wstawia się za nami i dopomaga nam być zawsze wiernymi Tobie.
Któryś za nas cierpiał rany…
Bł. Alfonsie – módl się za nami.
Stacja VIII: z błogosławioną Marianną Biernacką
Panie Jezu, gdy zatrzymujemy się przy tej stacji, widzimy jak Ty, tak bardzo cierpiący, któremu niejako ze sprawiedliwości należy współczucie, nie jesteś tylko odbiorcą szlachetnych uczuć niewiast jerozolimskich, pragnących Cię pocieszyć, ale sam kierujesz do nich słowa pociechy i zachęcasz, by płakały nie nad Tobą, ale nad samymi sobą i nad swymi dziećmi (por. Łk 23,38).
Tak płakała nad sobą i nad swoją brzemienną synową błogosławiona Marianna Biernacka. By ją ocalić i pozwolić urodzić się dziecku, które nosiła pod swym sercem, poszła w jej miejsce na śmieć męczeńską. Niech dzisiaj oręduje za matkami w stanie błogosławionym i wprasza przezwyciężanie plagi aborcji w naszej Ojczyźnie.
Któryś za nas cierpiał rany…
Bł. Marianno – módl się za nami.
Stacja IX: z błogosławioną Rodziną Ulmów
Ten kolejny, trzeci już Twój, o Panie, upadek na kalwaryjskiej drodze, i kolejne Twoje podźwignięcie się, aby do końca wypełnić wolę Ojca, zaprasza do szczególnej refleksji. Jej owocem nie może być nic innego, jak tylko przekonanie, że w wyznawaniu wiary w Ciebie, chociażby spotkały nas największe trudności, nie wolno rezygnować, ale trzeba wytrwać do końca.
Przykład takiego wytrwania i realizacji Twojego przykazania miłości, pomimo zewnętrznego zagrożenia, dali nam małżonkowie Wiktoria i Józef Ulmowie, wyniesieni na ołtarze wraz z siedmiorgiem ich dzieci. Niech nam wypraszają podobną odwagę i trwanie przy Tobie Panie, nawet wobec największych zagrożeń zewnętrznych.
Któryś za nas cierpiał rany…
Błogosławiona Rodzino Ulmów – módl się za nami.
Stacja X: z błogosławioną Karoliną Kózkówną
Panie Jezu, Ty, odwieczny Syn Boga Ojca, który wszystko stworzył i wszystko przyodział: człowieka, zwierzęta, ptactwo i lilie polne (por. Mt 25,6-30), zostałeś obnażony z Twoich szat, stając przed ludźmi okryty jedynie Twoimi ranami.
Przy tej stacji chcemy, o Panie, przeprosić Cię za grzechy nieczystości, za czynienie z ludzkiego ciała, obnażając je, jedynie narzędzia rozpusty, która za naszych dni przybiera nawet zinstytucjonalizowane formy, często sprzeczne z naturą. Ale chcemy Ci też, nasz Zbawicielu, podziękować, za przykłady wierności Tobie. I spontanicznie nasza myśl biegnie ku bł. Karolinie Kózkównie, męczennicy czystości, którą prosimy o wstawiennictwo.
Któryś za nas cierpiał rany…
Błogosławiona Karolino – módl się za nami.
Stacja XI: z błogosławionymi Siostrami Elżbietankami
Panie Jezu, dotarcie na szczyt Kalwarii stało się początkiem kolejnych Twoich cierpień, z których największym było przybijanie do krzyża. Wielu pisarzy ascetycznych, a nadto wiele pieśni religijnych podkreśla, że przybiły Cię do krzyża nie tyle gwoździe, ile raczej nasze grzechy!
Oparły się grzechowi, za cenę życia osłaniały swoim ciałem, by bronić dziewczęta przed grzechem cudzołóstwa ze strony żołnierzy sowieckich w 1945 r., błogosławione Siostry Elżbietanki z Dolnego Śląska. Panie Jezu, daj nam wszystkim siłę opierania się grzechowi. Gdy kiedykolwiek pojawi się w naszym życiu pokusa do grzechu, niech równocześnie wzbudzi się w naszych sercach świadomość, że każdy nasz grzech to jak gdyby uderzenie młotem w gwoździe przykuwające Cię do Krzyża.
Któryś za nas cierpiał rany…
Błogosławione Siostry Elżbietanki – módl się za nami.
Stacja XII: z błogosławionym Jerzym Popiełuszko
Panie Jezu, jakże niewielu Twoich uczniów pozostało Ci wiernymi w momencie największej próby: Judasz Cię zdradził, Piotr z synami Zebedeusza najpierw zasnął w Ogrodzie Oliwnym, a potem zaparł się Ciebie, inni ulegli rozproszeniu.
Ileż to razy, o Chryste, i ja zasnąłem, zamiast czuwać z Tobą! Ileż to razy zaparłem się Ciebie! Ileż to razy nie pamiętałem o tym, że Ty ofiarę krzyża, jakkolwiek w sposób niekrwawy, ponawiasz codziennie na naszych ołtarzach, a ja tak często ją lekceważę!
Nie zasnął nigdy o Panie, nigdy nie zaparł się Ciebie, nigdy nie lekceważył Najświętszej ofiary Twój wierny, młody kapłan, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, który w Twoje imię chciał „zło dobrem zwyciężać” i niósł Twoją dobrą nowinę uciemiężonemu światu pracy. Spotkała go śmierć od wrogów Twojego Kocioła. Niech dzisiaj uczy nas postaw solidarności i odwagi w świadczeniu o Tobie!
Któryś za nas cierpiał rany…
Błogosławiony księże Jerzy – módl się za nami.
Stacja XIII: z Siostrami Katarzynkami z Warmii
Panie Jezu, rozważając wydarzenie zdjęcia z krzyża Twojego martwego, pełnego śladów okropnej męki ciała, stawiamy sobie przed oczy wszystkich, którzy w miejscach kaźni spieszyli z pomocą konającym i zajmowali się ich ciałami, nie pozwalając by je bezczeszczono. Tak czyniły Siostry Katarzynki z Warmii w ostatnich miesiącach wojny: broniły integralności swego ciała i ślubu czystości przed napastliwymi żołnierzami sowieckimi, własnym ciałem zasłaniały przed poniżeniem swoje podopieczne, heroicznie opiekowały się chorymi na gruźlicę czy tyfus, resztkami sił troszczyły się o pochowanie ciał współsióstr i innych pomordowanych osób. Kościół zadekretował już ich beatyfikację jako męczennic. Niech nam wypraszają podobne postawy altruizmu.
Któryś za nas cierpiał rany…
Czcigodne Siostry Katarzynki – przyczyńcie się za nami.
Stacja XIV: z księdzem Stanisławem Streichem
Panie Jezu, stając wobec tajemnicy Twojego złożenia do grobu, nie sposób nie pomyśleć o tej gorzkiej prawdzie, że liczne systemy polityczne chciałyby „pogrzebać” Ciebie, wymazać Twoje imię z historii świata. Tak, bo Ty z Twoją dobrą nowiną o miłości i o przebaczeniu burzysz ich zgubne ideologie, zbudowane na kłamstwie i żądzy jedynie zysku.
W imię ślepej ideologii komunizmu, już w 1938 roku jej pionier, wznosząc nieprzyjazne okrzyki, zastrzelił w Luboniu, w czasie niedzielnej Mszy św. dla dzieci, ks. Stanisława Streicha, którego Kościół 24 maja ogłosi błogosławionym.
O Chryste, tak jak nie zdołały przeszkodzić Twemu Zmartwychwstaniu postawione u Twego grobu straże, tak dzisiaj niech nic nie zdoła pogrzebać i ukryć nam Ciebie, usunąć Ciebie z naszych serc. Chociażby więziono Twoich kapłanów, usuwano Twój krzyż z miejsc publicznych, i w imię źle rozumianej tolerancji zamazywano przed nami Twoje istnienie, my chcemy trwać przy Tobie, nasz Zbawicielu.
Któryś za nas cierpiał rany…
Czcigodny Sługo Boży ks. Stanisławie – przyczyń się za nami.
Zakończenie
Panie Jezu, przywołując wstawiennictwa wybranych polskich męczenników, przeszliśmy Twoją drogą krzyżową. Rozmyślaliśmy Twoją zbawczą mękę, zatrzymując się nad poszczególnymi jej stacjami i orędziem, jakie płynie z każdej z nich, a które szczególne podkreślają przywołani przez nas męczennicy. Oni, przelewając dla Ciebie własną krew, dali Ci najwyższe świadectwo miłości; oni poszli za Tobą, aż na Golgotę. W modlitwie, o Panie, zdołaliśmy to uczynić także my. Ale czy tak będzie też w naszym życiu? Obyśmy także w nim, w każdym codziennym szarym jego dniu, potrafili dochowywać wierności Twojej ewangelii; obyśmy w ciele naszym dopełniali tego, czego nie dostaje Twoim cierpieniom (por. Kol 1,24) dla zbawienia świata; obyśmy nie zatrzymywali się w drodze do Ciebie; obyśmy na tej drodze nigdy nie posnęli, nigdy Cię nie zdradzili. Za św. Rafałem Kalinowskim, katorżnikiem Sybiru, powtarzamy: „Jezu do krzyża przybity, bądź w naszych sercach na zawsze wyryty!”. I przez Twój krzyż prowadź na do zmartwychwstania. Amen.
o.prof. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
