Figury na Kalwarii oczyszczone

Do sprofanowania i zniszczenia niektórych stacji drogi krzyżowej i różańcowych doszło wieczorem 22 lutego br. w Panewnikach. 

O sprawie pisaliśmy tutaj.

Jak podano na stronie facebookowej parafii panewnickiej: „4 marca, dzięki szybkiej decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, sprawnemu działaniu firmy konserwatorskiej KONIOR oraz finansowemu wsparciu właściciela Konsorcjum GWARANT, kaplice oczyszczono z obraźliwych, profanujących je obrazów i napisów.”

Kilka dni wcześniej, w piątek 1 marca na terenie Kalwarii odprawiono nabożeństwo ekspiacyjne.

Proboszcz parafii św. Ludwika IX Króla i Wniebowzięcia NMP w Panewnikach oraz kustosz Kalwarii panewnickiej o. Alan Rusek OFM, na facebookowym profilu parafii, złożył serdeczne podziękowania „za wielką życzliwość, skuteczną pomoc i ogromne wsparcie”. O. Alan pisze także, że „prace przy kaplicach wykazały, że po 53 latach od ukończenia budowy kaplic różańcowych i 80 letniej historii stacji Drogi Krzyżowej, Kalwarii w Panewnikach przydałby się generalny remont, bowiem widać wielką różnicę między oczyszczonymi fragmentami i pozostałym częściami powierzchni kaplic i figur.”

Tymczasem, w środę 6 marca na stronie internetowej Policji Śląskiej ogłoszono, że „sprawcy uszkodzenie stacji drogi krzyżowej na terenie parafii w Panewnikach są już w rękach katowickich policjantów. Wczoraj, po kolejnej publikacji nagrania z monitoringu, poszukiwani zostali rozpoznani przez rodzinę. Cała trójka poszukiwanych zgłosiła do Komisariatu Policji III w Katowicach. Dwaj 16-latkowie i ich rówieśniczka zostali już przesłuchani. O ich dalszym losie zdecyduje Sąd Rodzinny i Nieletnich. Serdecznie dziękujemy mediom za współpracę i pomoc w rozpowszechnieniu informacji. Dziękujemy również internautom za wszystkie przekazane sygnały i spostrzeżenia.”

Z naszej strony nadal prosimy o modlitwę w intencji młodych sprawców, a także Kalwarii i parafii w Panewnikach.

Za: prowincja.panewniki.pl


Panewniki: Rodzice z dwojgiem sprawców profanacji przyszli przeprosić

Chłopak i dziewczyna, którzy uczestniczyli w profanacji kalwarii w Katowicach-Panewnikach, przeprosili proboszcza i wyrazili żal.

To są dzieciaki z dobrych, wierzących rodzin. Ich rodzice przeżywają dramat. Dzieci też, bo są wystraszone – komentuje ojciec Alan Rusek, proboszcz franciszkańskiej parafii w Katowicach-Panewnikach. – Te nastolatki nie zdawały sobie sprawy, jaki rozgłos przyjmie ich wybryk. Żałują i przepraszają – relacjonuje.

Przypomnijmy, że nastolatkowie na figurach Jezusa i Maryi nabazgrali 22 lutego obsceniczne rysunki. Ściany kilku kaplic różańcowych i kalwaryjskich pokryli satanistycznymi napisami. Mówiły o tym media w całej Polsce, a swoje oburzenie wyraziła nawet ambasador USA, Georgette Mosbacher.

Trzeci z 16-latków na razie z przeprosinami nie przyszedł. Mieszka w sąsiedniej parafii i przekazał już swojemu proboszczowi, że też się wybiera.

Młodych rozpoznał na zdjęciach z monitoringu jeden z rodziców. Dzięki niemu sprawcy dewastacji sami zgłosili się na policję.

– To są dzieci, które dotąd nie sprawiały trudności wychowawczych. To był młodzieńczy, głupi wybryk – uważa ojciec Alan.

Podkreśla jednocześnie, że nie umniejsza wagi tej profanacji. Stała się rzecz bardzo poważna, zwłaszcza na płaszczyźnie duchowej.

– Młodzi przyszli przeprosić w Środę Popielcową. Powiedziałem im, że początek Wielkiego Postu dla nich też jest jakąś szansą, żeby wpisać się w czas pokuty. Wskazałem na potrzebę skorzystania z sakramentu spowiedzi świętej – relacjonuje proboszcz.

Nastolatkowie staną teraz przed sądem dla nieletnich. Dwoje spośród sprawców zadeklarowało już, że jest gotowych do różnych prac w ramach wolontariatu. Mogą to być m.in. prace porządkowe na kalwarii panewnickiej. – Pracy jest tam dużo, a ludzi zawsze brakuje – mówi ojciec Alan.

– Jakieś konsekwencje trzeba ponieść. Trzeba jednak pamiętać, że ci młodzi dopiero wchodzą w dorosłe życie. Każdy z nas ma różne doświadczenia z dzieciństwa. Trzeba dać im szansę. Teraz od postawy tych młodych zależy, czy coś dobrego z tego wyniknie – komentuje proboszcz.

Za: Przemysław Kucharczak, Gość Niedzielny katowice.gosc.pl