O tym, jak wygląda szkoła w Burundi, jak żyją zwykli ludzie i czego im potrzeba, opowiadały siostry z Sekretariatu Misyjnego Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus.
S. Emerithe oraz s. Godeberthe z miejscowości Gitega Songa w Burundi przyjechały do Polski, by lepiej poznać zgromadzenie Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus, do którego wstąpiły, a które z Polski się wywodzi. Ich obecność stała się okazją do poznania świata, w którym na co dzień posługują w Afryce.
– Polska zrobiła na mnie wielkie wrażenie swoim spokojem. Afryka jest bardzo głośna, kolorowa, rozśpiewana i roztańczona, ale równocześnie niebezpieczna, biedna, pełna głodnych dzieci, które nie mają szans na edukację. W Polsce życie wydaje się spokojniejsze, można znaleźć ciszę i radość. Jestem też zachwycona architekturą, wysokie budynki, jakie widzę tu na każdym kroku są czymś niespotykanym często w Afryce – mówiła s. Emerithe na spotkaniu z młodzieżą ze szkół podstawowych, jakie odbyło się w Lublinie.
Burundi to kraj pełen kontrastów, gdzie większość mieszkańców żyje w wielkiej biedzie. Edukacja jest mało dostępna, a szansa na wykształcenie mizerna.
– Mamy szkoły państwowe i prywatne prowadzone w większości przez Kościół. Między nimi jest ogromna przepaść. W państwowej szkole jedna klasa liczy około 100 uczniów, a to oznacza, że można skończyć szkołę i nie potrafić ani pisać ani czytać. Szkoły prowadzone przez kościół też mają liczne klasy – około 40 osób, ale podejście nauczycieli do każdego z uczniów sprawia, że rzeczywiście jest to miejsce nauki – mówią siostry.
Niezależnie od rodzaju szkoły dzieci w Burundi rzadko mają książki i zeszyty, dlatego lubelska Caritas w ramach akcji „Tornister pełen uśmiechów” wspiera szkoły na misjach. W ubiegłym roku właśnie do Burundi, trafiło tysiąc wyposażonych plecaków.
– Dla naszych dzieci to był szok, że można mieć takie rzeczy, jak czysty zeszyt, kredki, długopis, książki. Proste rzeczy, które dla nas są oczywiste, w Burundi są skarbem i marzeniem wielu, niestety często nieosiągalnym. Dlatego tym bardziej dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do wysłania takich darów do Afryki – podkreślają siostry.
