https://www.youtube.com/watch?v=_Xlurm965nE„Adorować, to wciąż na nowo doświadczać, że Bóg jest nam rzeczywiście bliski” – mówił z okazji wieku pobytu w grodzie nad Brdą Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji abp Wojciech Polak.
Prymas Polski dodał, że na Gdańskiej, od przeszło już stu lat, Bóg daje przebywającym w tym miejscu pocieszenie i światło. – Kaplica Wieczystej Adoracji, w centrum miasta pozwala – jak pięknie ujął to w encyklice o Eucharystii w życiu Kościoła św Jan Paweł II – „zatrzymać się i nam z Jezusem i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi, poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca (…) i dzięki temu otrzymać siłę, pociechę i wsparcie”.
Arcybiskup Polak przypomniał, że siostry po niezbyt długim pobycie w Gnieźnie, do którego przybyły z czeskiej Pragi po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, podjęły na początku 1925 roku ostateczną decyzję o przeniesieniu konwentu do Bydgoszczy. – Być może nie przewidywały, że najpierw sama sprawa poszukania i zakupu dla nich domu, a potem także kalendarz zajęć księdza biskupa Antoniego Laubitza, sufragana gnieźnieńskiego, którego poprosiły, by przewodniczył rozpoczęciu Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy i ich zamieszkaniu w tym mieście przypadnie na 14 września, czyli Święto Podwyższenia Krzyża Świętego – mówił prymas.
„Bardzo temu jesteśmy rade – jak zapisały późnej w zakonnej kronice – bo to dzień imienin naszej Najdroższej Matki. Widocznie ona tą sprawą zajmuje się u Pana Jezusa, bo początek był 26 stycznia (w 1925 roku była to już 19. rocznica śmierci Matki Marii od Krzyża Ludwiki Nałęcz-Morawskiej, fundatorki polskiej gałęzi Franciszkanek Najświętszego Sakramentu), a koniec wypadł właśnie w sam dzień Podwyższenia Krzyża Świętego”.
Koniec starań o przyjście sióstr do Bydgoszczy – jak zauważył Prymas Polski – stał się jednocześnie początkiem ich błogosławionej obecności w tym mieście. – Obecność Klarysek od Wieczystej Adoracji przyniosła bowiem temu miastu szczególne miejsce czci i adoracji Eucharystycznego Jezusa, miejsce modlitwy i bardzo często także nawrócenia, miejsce spotkania z Bogiem i umocnienia w jedności z Nim i bliźnimi, miejsce i źródło Bożego błogosławieństwa, źródło prawdziwie niezawodnej nadziei i prawdziwego życia, które stąd płynie – podkreślał abp Wojciech Polak.
Jak zaznaczył metropolita gnieźnieński, Jezus w Najświętszym Sakramencie, obecny w środku miasta dzień i noc, „nie pozwala” – jak powiedział kiedyś w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego papież Franciszek – „aby atakujące nas jadowite węże doprowadziły nas do śmierci (…)” – „Jeśli utkwimy bowiem nasz wzrok w Jezusie” – wskazywał nam papież – „ukąszenia zła nie mogą już nad nami panować, ponieważ On, na krzyżu, wziął na siebie truciznę grzechu i śmierci i pokonał jej niszczycielką moc” – cytował Ojca Świętego, abp Wojciech Polak, dodając, że według papieża, u stóp Pana, „uczymy się miłości, a nie nienawiści; uczymy się współczucia, a nie obojętności; uczymy się przebaczenia, a nie zemsty”.
Prymas przypomniał, że stulecie obecności Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy nie było wolne od zmagań, które przyszło im przeżywać, także wraz z niekiedy tragiczną historią miasta nad Brdą. Wypędzone z klasztoru, skonfiskowanego przez hitlerowców, w czasie wojny często rozproszone po różnych klasztorach i w swoich rodzinnych miastach, starały się utrzymywać kontakt ze sobą. Po wyzwoleniu Bydgoszczy z rąk hitlerowskiego okupanta, powróciły do klasztoru na Gdańską, zapisując w kolejnych trudnych komunistycznych czasach piękną kartę. – Mieszkańców Bydgoszczy – tak sądzę – ucieszyła niewątpliwie choćby decyzja błogosławionego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, by kaplica sióstr przy Gdańskiej była publiczną, bardziej dostępną dla wiernych. Nastąpiła też rozbudowa klasztoru i jego remont, którego pewnym zwieńczeniem było poświęcenie przez Józefa kard. Glempa, kolejnego Prymasa Polski nowego Tronu Chrystusa Eucharystycznego – powiedział abp Wojciech Polak.
Według Prymasa Polski, poprzez te wszystkie trudy oraz zmagania, których nie brakło w minionym stuleciu, sam Bóg ukazywał, że trwanie sióstr, obecność, powroty do tego miejsca, a nade wszystko ich poświęcenie w szczególny sposób adoracji Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie – jak mówił kiedyś w podobnym kontekście papież Benedykt XVI – „wciąż nam przypominają, mimo zmieniających się czasów, o centralnym miejscu Chrystusa w życiu każdej i każdego z nas, o Jego nieskończonej miłości do nas”.
Dziękując za nieustającą obecność Pana Jezusa w Eucharystii i czuwające przed Nim siostry, Prymas Polski życzył obecnym, by zaowocowała ona ponownym odkryciem samej adoracji, jako źródła Bożej mocy, łaski i nadziei. Arcybiskup Wojciech Polak przypomniał, że w czasie wrześniowej kanonizacji błogosławionego Carla Acutisa i Pier Giorgio Frassatiego papież Leon XIV przywołał piękny obraz, którym posługiwał się, dziś już Święty Carlo Acutis, „Młodzieniec Eucharystii”. „Znajdując się przed słońcem – mówił – opalamy się. Znajdując się przed Jezusem w Eucharystii, stajemy się świętymi. Smutek bowiem, to wzrok zwrócony jedynie na samego siebie. Szczęście zaś to wzrok skierowany ku Bogu. Nawrócenie to nic innego jak przenoszenie spojrzenia od dołu do góry, wystarczy zwykły ruch oczami”. – Patrząc na krzyż człowiek zaczyna pojmować czym jest miłość. „Rozpostarte ramiona Jezusa to uścisk czułości, z jakim Bóg chce przyjąć nasze życie”. Patrząc na Jezusa i adorując Go w Eucharystii zaczynamy doświadczać, jak ta Jego miłość właśnie teraz nas ogarnia, jak nas teraz, tutaj obejmuje, jak nas przyjmuje i dosłownie pochłania – zakończył abp Polak.
Kaplica przy ulicy Gdańskiej 56 nie pomieściła wszystkich, którzy chcieli podziękować za obecność Jezusa oraz Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji. Stąd w ruchliwym centrum miasta ustawiono telebim krzesła, co umożliwiło uczestniczenie we Mszy Świętej. – Nie wyobrażamy sobie Kościoła, jego misji bez sióstr, które przeżywają ten wymiar kontemplacyjny – tak, jak u nas Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji. To jest to zaplecze do ewangelizacji. Możemy zobaczyć jej owoce dzięki temu, że siostry trwają. Można powiedzieć, że mamy złote siostry, za które bardzo dziękujemy. Niech nas ozłacają modlitwą, pięknym świadectwem życia – mówił biskup bydgoski Krzysztof Włodarczyk.
M. Jarzembowski/diecezja bydgoska
Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka
100-lecie pobytu Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy
20 września 2025
Kaplica Wieczystej Adoracji na Gdańskiej
(…) każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu (Lb 21,8).
Umiłowane Siostry Klaryski od Wieczystej Adoracji,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
Dziękujemy dziś Bogu za stulecie obecności Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy. Kaplica Wieczystej Adoracji na Gdańskiej, tu w centrum miasta pozwala – jak pięknie ujął to w swej encyklice o Eucharystii w życiu Kościoła święty Jan Paweł II – zatrzymać się i nam z Jezusem i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi, poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca (…) i dzięki temu otrzymać siłę, pociechę i wsparcie. Kiedy Siostry Franciszkanki Najświętszego Sakramentu po swym niezbyt długim pobycie w Gnieźnie, do którego po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przybyły z czeskiej Pragi, już w początkach 1925 roku podjęły ostateczną decyzję o przeniesieniu konwentu do Bydgoszczy, być może wówczas nawet same nie przewidywały, że najpierw sama sprawa poszukania i zakupu dla nich domu w Bydgoszczy, a potem także kalendarz zajęć księdza biskupa Antoniego Laubitza, sufragana gnieźnieńskiego, którego poprosiły, aby przewodniczył rozpoczęciu Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy i ich zamieszkaniu w tym mieście, spowodują, że początek ich pobytu w Bydgoszczy przypadnie właśnie na dzień 14. września, a więc na obchodzone w Kościele Święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Bardzo temu jesteśmy rade – jak zapisały późnej w zakonnej kronice – bo to dzień imienin naszej Najdroższej Matki. Widocznie ona tą sprawą zajmuje się u Pana Jezusa, bo początek był 26 stycznia (w 1925 roku była to już 19 rocznica śmierci Matki Marii od Krzyża Ludwiki Nałęcz-Morawskiej, fundatorki polskiej gałęzi Franciszkanek Najświętszego Sakramentu), a koniec wypadł właśnie w sam dzień Podwyższenia Krzyża Świętego. Koniec starań o przyjście Sióstr do Bydgoszczy stał się jednak jednocześnie początkiem ich błogosławionej obecności w tym mieście, za którą dziś wszyscy w tej Eucharystii uwielbiamy Boga i Bogu dziękujemy. Obecność Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy przyniosła bowiem temu miastu szczególne miejsce czci i adoracji Eucharystycznego Jezusa, miejsce modlitwy i bardzo często także nawrócenia, miejsce spotkania z Bogiem i umocnienia w jedności z Nim i z bliźnimi, miejsce i źródło Bożego błogosławieństwa, źródło prawdziwie niezawodnej nadziei i prawdziwego życia, które stąd płynie.
Umiłowani Siostry i Bracia!
Rozpoczęta przed stu laty, w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego obecność Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w sercu tego miasta, niosła bowiem ze sobą niepowtarzalną szansę i stała się źródłem nadziei dla wielu ludzi. Słuchając Słowa Bożego, czy i my nie możemy biorąc za punkt wyjścia słowa zapisane w Księdze Liczb i w Janowej Ewangelii, że to właśnie ten Syn Człowieczy, który z nieba zstąpił, Jezus Chrystus, wywyższony na krzyżu, Ten, który cierpiał, umarł i zmartwychwstał i jest – jak wierzymy i wyznajemy – prawdziwie i rzeczywiście obecny w Najświętszym Sakramencie, tu obecny dzień i noc, w środku tego miasta, nie pozwala – jak powiedział kiedyś w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego papież Franciszek – aby atakujące nas jadowite węże doprowadziły nas do śmierci (…) jeśli utkwimy bowiem nasz wzrok w Jezusie – wskazywał nam papież – ukąszenia zła nie mogą już nad nami panować, ponieważ On, na krzyżu, wziął na siebie truciznę grzechu i śmierci i pokonał jej niszczycielką moc. Jego prawdziwa i rzeczywista obecność w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, Jego wieczysta obecność w Eucharystii, pozwala nam przyjść tutaj, do tej kaplicy Sióstr Klarysek, aby właśnie w naszym spojrzeniu na Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana, który jest w Najświętszej Eucharystii z nami po wszystkie dnia aż do skończenia świata, odnaleźć naszą drogę zbawienia, odrodzenia, zmartwychwstania i życia, drogę tej nadziei, która nie zawodzi. Papież Franciszek podpowie nam, że, w ten sposób i my, właśnie tutaj, u stóp Pana, uczymy się miłości, a nie nienawiści; uczymy się współczucia, a nie obojętności; uczymy się przebaczenia, a nie zemsty. Tu spotykamy Jezus, ale – jak mówił papież – bez długiej listy próśb, tylko z tą jedną prośbą – aby z Nim przebywać. Adorując Go dajemy Panu możliwość przemienienia nas Jego miłością, rozjaśnienia naszych ciemności, dania nam siły w słabości i odwagi w trudnych doświadczeniach, które przeżywamy.
Moi Kochani!
Stulecie obecności Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Bydgoszczy nie było wolne od zmagań, które przyszło im przeżywać, także wraz z niekiedy tragiczną historią miasta nad Brdą. Wypędzone z klasztoru, skonfiskowanego przez hitlerowców, w czasie wojny często rozproszone po różnych klasztorach i w swoich rodzinnych miastach, starały się utrzymywać kontakt ze sobą. Po wyzwoleniu Bydgoszczy z rąk hitlerowskiego okupanta, powróciły do klasztoru na Gdańską, zapisując również w kolejnych trudnych komunistycznych czasach jakże piękną kartę. Mieszkańców Bydgoszczy – tak sądzę – ucieszyła niewątpliwie choćby decyzja błogosławionego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, aby kaplica Sióstr przy Gdańskiej była kaplicą publiczną, bardziej dostępną dla wiernych, co zaowocowało także i tym, że wielu zaczęło przychodzić tutaj codziennie na adorację. Nastąpiła też rozbudowa klasztoru i jego remont, którego pewnym zwieńczeniem było poświęcenie przez Józefa Kardynała Glempa, kolejnego Prymasa Polski nowego Tronu Chrystusa Eucharystycznego. Może więc poprzez te wszystkie trudy i zmagania, których nie brakło w minionym stuleciu, sam Pan Bóg ukazywał nam, że trwanie Sióstr Klarysek, tutaj w Bydgoszczy, ich obecność i powroty do tego miejsca, a nade wszystko ich poświęcenie w szczególny sposób adoracji Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie – jak mówił kiedyś w podobnym kontekście papież Benedykt XVI – wciąż nam przypominają, mimo zmieniających się czasów, o centralnym miejscu Chrystusa w życiu każdej i każdego z nas, o Jego nieskończonej miłości do nas, o Jego obecności z nami, nie po to – jak słyszeliśmy dziś w Ewangelii – aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Krzyż jest tronem miłosierdzia i łaski. To na nim dokonało się zbawienie świata. Bóg w Jezusie Chrystusie przez Krzyż Święty świat odkupić raczył. Na nim Jezus wziął na siebie truciznę grzechu i śmierci i pokonał ich niszczycielską moc. W Eucharystii przez swój ścisły związek z ofiarą na Golgocie, to właśnie centralne wydarzenie zbawienia – jak przypominał nam święty Jan Paweł II – staje się rzeczywiście obecne i dokonuje się dzieło naszego Odkupienia. Adorując więc Jezusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza i my wciąż doświadczamy owoców Jego krzyża, Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. Nie dostrzegaj więc – jak uczył w swych katechezach przygotowujących się do chrztu świętego święty Cyryl z Jerozolimy – w tym chlebie prostych i naturalnych elementów, ponieważ Pan sam wyraźnie powiedział, że jest Jego Ciałem; potwierdza to wiara, chociaż zmysły sugerują ci coś innego.
Kochane Mniszki Klaryski do Wieczystej Adoracji! Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
Wdzięczność za nieustającą, za wieczystą obecność Pana Jezusa w Eucharystii pośród nas i wdzięczność za czuwające przed Nim Siostry, niech dziś zaowocuje i w nas ponownym odkryciem samej adoracji, jako źródła Bożej mocy i łaski, źródła nadziei dla nas. W czasie wrześniowej kanonizacji błogosławionego Carla Acutisa i Pier Giorgio Frassatiego papież Leon XIV przywołał piękny obraz, którym posługiwał się, ten dziś już Święty Carlo Acutis, Młodzieniec Eucharystii. Znajdując się przed słońcem – mówił – opalamy się. Znajdując się przed Jezusem w Eucharystii, stajemy się świętymi. Smutek bowiem, to wzrok zwrócony jedynie na samego siebie. Szczęście zaś to wzrok skierowany ku Bogu. Nawrócenie to nic innego jak przenoszenie spojrzenia od dołu do góry, wystarczy zwykły ruch oczami. Patrząc na krzyż człowiek zaczyna pojmować czym jest miłość.Rozpostarte ramiona Jezusa to uścisk czułości, z jakim Bóg chce przyjąć nasze życie. Patrząc na Jezusa i adorując Go w Eucharystii zaczynamy doświadczać, jak ta Jego miłość właśnie teraz nas ogarnia, jak nas teraz, tutaj obejmuje, jak nas przyjmuje i dosłownie pochłania. To jest sposób – jak mówił papież Franciszek – na odzwyczajnienie się od wielu rzeczy bezużytecznych, od uzależnień, które znieczulają serce i zamraczają umysł. Adorować bowiem, to czynić siebie małym w obliczu Najwyższego, aby przed Nim odkrywać, że wspaniałość życia nie polega na posiadaniu, ale na miłowaniu. Adorować, to odkrywać, że jesteśmy braćmi i siostrami w obliczu misterium miłości. Adorować, to wciąż na nowo doświadczać, że Bóg jest nam rzeczywiście bliski, że tutaj, na Gdańskiej w Bydgoszczy, od przeszło już stu lat daje nam pocieszenie i światło. Amen.
