Ksiądz dziadów powitany przez swoje córki w Tarnowie

Obraz i relikwie św. Zygmunta Gorazdowskiego peregrynują po wspólnotach Zgromadzenia Sióstr św. Józefa.

Peregrynacja odbywa się w związku z rokiem jubileuszowym 100. rocznicy śmierci założyciela Zgromadzenia Sióstr św. Józefa. Obraz św. Zygmunta Gorazdowskiego został poświęcony przez papieża Franciszka, a nawiedzeniu towarzyszy specjalne papieskie błogosławieństwo, obejmujące także podopiecznych, współpracowników i członków grup modlitewnych św. Józefa oraz rodziny i wszystkich, którym siostry posługują. Papież kieruje do sióstr wyrazy duchowej jedności, a także uprasza dla każdej z nich łaskę wytrwania w powołaniu, odkrywania i realizacji właściwego charyzmatu i jego wyzwań we współczesnym świecie.

Uroczystość powitania obrazu i relikwii księdza dziadów, jak św. ks. Zygmunt Gorazdowski jest nazywany, 16 maja odbyła się w domu prowincjalnym w Tarnowie. Wzięły w niej udział siostry mieszkające w nim na czele z przełożoną prowincjalną s. Antonią Piekarz oraz przełożoną domu s. Pacyfiką Pławecką. Przybyła także przełożona generalna m. Jana Przetak z Krakowa. To jedno z głównych wydarzeń w związku z jubileuszem świętowanym przez siostry józefitki.

– Z jednej strony jest to jakaś strata, że nie możemy tak bardzo na zewnątrz przeżywać dzisiaj tego jubileuszu i docierać w ten sposób do innych, zapoznając ich z osobą naszego założyciela, ale dla nas jest to szansa, żeby nie skupić się na zewnętrznych uroczystościach, ale bardziej dokonywać wewnętrznej refleksji i samemu bardziej wnikliwie przyswajać sobie to, co nam zostawił. Przede wszystkim zostawił nam przykład własnego życia i charyzmat – mówi s. Pacyfika Pławecka.

Podkreśla, że w tych dzisiejszych okolicznościach, kiedy walczymy z epidemią, św. Zygmunt Gorazdowski jest idealnym drogowskazem. Żył w trudnych rozbiorowych czasach. Jako paromiesięczne dziecko ledwie uszedł z życiem w czasie rzezi galicyjskiej. Uratowała go niańka, chowając pod kołem młyńskim, ale nabawił się wówczas gruźlicy, która już do końca życia dawała się mu we znaki i zagrażała jego życiu. Kiedy poznaje się jego biografię, aż trudno się nadziwić, ile potrafił dokonać jeden ksiądz o tak wątłym zdrowiu.

Kiedy na jednej z placówek w Galicji, gdzie pracował, szalała epidemia cholery i nawet krewni bali się ciał bliskich zmarłych, porzucając je na drodze, on je zbierał z ulicy, wkładał do trumien i organizował katolicki pogrzeb. Umierającym zanosił wiatyk. Nie zaraził się.

Potem trafił do Lwowa. Tam z kolei widział mnóstwo ludzi żebrzących na ulicy i straszliwą biedę. Bez grosza w kieszeni zorganizował więc dom dobrowolnej pracy dla żebraków, a potem pierwszy zakład dla nieuleczalnie chorych i ozdrowieńców, w którym ponad setka ludzi znalazła schronienie i opiekę. Z nim związany jest początek Zgromadzenia Sióstr św. Józefa, które w tym dziele pomagały, a potem też w kilkunastu innych.

– Ufamy, że dziś bardzo nas strzeże i jest dla nas orędownikiem w tym czasie przeżywania pandemii – dodaje s. Pacyfika.

Obraz i relikwie św. Zygmunta Gorazdowskiego przybyły do Tarnowa z Tuchowa, gdzie siostry józefitki prowadzą Dom Pogodnej Jesieni. W czasie, kiedy spodziewano się największego wzrostu zachorowań w Polsce, podjęły heroiczną decyzję o bezwzględnej izolacji domu, by chronić swoich podopiecznych. Wraz z pracownikami świeckimi stworzyły 7-osobowe zespoły, które nie opuszczały domu przez 10 dni, opiekując się mieszkańcami 24 godziny na dobę i z nimi mieszkając.

– Mamy ogromną wdzięczność do pracowników domu, nie tylko tych, którym warunki pozwoliły na to, żeby mogli podjąć taką formę pracy, ale też tych, którzy tego nie mogli zrobić. Ponadto doświadczyłyśmy w tym czasie wielkiej pomocy ze strony wielu osób prywatnych i instytucji. Pomagała nam gmina, miasto, powiat, jedna z firm przekazała zysk z jednej z inwestycji przeprowadzonej na terenie gminy Tuchów na zakup środków ochrony osobistej. Szli nam z pomocą radni i wiele osób prywatnych zaprzyjaźnionych z naszym domem. Jesteśmy wszystkim ogromnie za każdy gest miłosierdzia wdzięczni i zapewniamy o naszej modlitwie – deklaruje s. Pacyfika, wierząc, że pomoc wszystkich tych ludzi nadeszła za sprawą patronów – św. Zygmunta i św. Józefa.

Peregrynacja obrazu i relikwii św. Zygmunta Gorazdowskiego potrwa w domu prowincjalnym w Tarnowie przy ul. Mościckiego całą dobę. Jutro ksiądz dziadów powędruje do następnej wspólnoty sióstr józefitek przy domu księży biskupów na sufragani. Jeszcze w tym roku odwiedzi Uszew, Florynkę i Zakliczyn.

Za: www.tarnow.gosc.pl