Licheń. Wywiad z ks. Januszem Kumalą MIC, kustoszem Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej

Od dwóch miesięcy Ksiądz Kustosz pełni funkcję gospodarza Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej.  Czy coś księdza zaskoczyło w wykonywaniu tej posługi?

– Przede wszystkim to, co zaskakuje, kiedy obejmuje się tego typu funkcje, czyli odpowiedzialność za pewne dzieło, instytucje, a przede wszystkim miejsce, które nazywamy świętym, to niezwykłe działanie Pana Boga. Jest ono widoczne na co dzień, ale szczególnie wtedy, kiedy bierze się odpowiedzialność za takie miejsce – wzrok, słuch się wyostrzają – więcej się widzi, słyszy i doświadcza bożego działania. To, co obserwuję, to wielka potrzeba, by spotkać Pana Boga, ale też spotkać samego siebie w głębi serca, by uporządkować swoje życie, by się zatrzymać i pomyśleć, po co się żyje. Po co to zabieganie, zmartwienia, cierpienie i trud? To są podstawowe pytania, na które współczesny człowiek potrzebuje odpowiedzi, jeśli się zatrzyma i ma chwilę na refleksję. W przeciwnym razie biegnie na oślep i w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że wszystko, co robi jest bez sensu. Takie miejsca, jak sanktuarium maryjne, sprzyjają refleksji nad swoim życiem. To, co nieustannie zaskakuje w Licheniu – tacy ludzie tutaj przybywają, jest ich coraz więcej.

Kustosz to jedna z najważniejszych funkcji, zarówno w Licheniu, jak i całym zgromadzeniu mariańskim. Jak Ksiądz przyjął nominację? Z jednej strony to zaufanie, z drugiej odpowiedzialność.

– Przyjąłem z lękiem i radością. Z lękiem, ponieważ, kiedy podejmuje się nowe zadanie, wyzwanie, naturalnie pojawia się obawa, czy człowiek podoła, czy uda się zrealizować wymagania, które są związane z prowadzeniem sanktuarium. Z drugiej strony z radością, ponieważ to moje powołanie i moja misja jako księdza i jako marianina, którego zadaniem jest szerzenie kultu Matki Bożej Niepokalanej. To wszystko mogę realizować w sanktuarium i poprzez sanktuarium maryjne. Mimo, iż to wielkie i wymagające wysiłku zadanie, nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim duchowego, to jest we mnie radość i spokój, że nie jestem sam – jest w sanktuarium wspólnota księży i braci marianów, a także duża grupa ludzi świeckich i ogromna armia czcicieli Matki Bożej Licheńskiej, którzy są złączeni z sanktuarium modlitwą. To jest boże działanie, chciałbym się w nie jak najlepiej wpisać.

Pierwszą decyzją Księdza było uruchomienie transmisji online z wnętrza bazyliki, żeby ludzie, którzy nie mają możliwości przybycia do Lichenia, mogli uczestniczyć w nabożeństwach. Jak ksiądz ocenia ten krok?

– Decyzja o uruchomieniu transmisji na żywo jest symboliczna, znacząca. Chodzi o to, aby jeszcze bardziej otworzyć i przybliżyć sanktuarium do ludzi. To zadanie nie tylko transmisji na żywo, ale w ogóle funkcjonowania sanktuarium. Wydaje się, że ta decyzja była jak najbardziej trafna, zwłaszcza dzisiaj, w dobie mediów społecznościowych, kiedy wielu ludzi, poprzez media właśnie, śledzi wydarzenia. Transmisja z wnętrza bazyliki jest bardzo pomocna, takie otrzymujemy sygnały. Pomocna nie tylko chorym, czy tym, którzy nie mogą przybyć do Lichenia, ale też wszystkim, którzy chcą częściej uczestniczyć w życiu sanktuarium, a mając przed sobą obraz i dźwięk, czynią to w sposób bardziej zaangażowany. Zarówno transmisja na żywo, jak i obecność sanktuarium w różnych mediach społecznościowych jest odpowiedzią na znaki współczesnego świata, który jest coraz bardziej wirtualny. Ważne jest, by poprzez tę wirtualność budować realność – próbować poprzez media łączyć ludzi, budując wspólnotę ducha.

Jakie jeszcze inne inicjatywy udało się zrealizować lub są w trakcie realizacji od momentu, kiedy został Ksiądz kustoszem?

– Kontynuujemy ten program, który jest w sanktuarium, starając się go ubogacić o nowe elementy. Bierzemy pod uwagę różne okoliczności, wydarzenia, rocznice, które są obecne w przestrzeni życia Kościoła czy świata. Pamiętamy o potrzebach współczesnego człowieka – pokoju, siły i umocnienia w chwilach cierpienia – na przykład pamiętaliśmy 15 października o rodzinach, rodzicach dzieci utraconych. Próbujemy być bliżej ludzi i odpowiadać na ich potrzeby.

Z jednej strony mówi się, że w aktywnym życiu Kościoła uczestniczy coraz mniej wiernych. Z drugiej natomiast, przybywając do licheńskiego sanktuarium, można zauważyć, że w sobotnich oraz niedzielnych Mszach Św. biorą udział tysiące ludzi. Jak to ksiądz kustosz wytłumaczy?

– To tajemnica miejsca, tajemnica sanktuarium. Kiedy spojrzymy na mapę Kościoła, to widzimy, że wszystkie sanktuaria są żywe. Tłumy udają się do takich miejsc, aby doświadczyć bliskości Pana Boga. Uczestniczyć w życiu Kościoła to właśnie doświadczać bliskości Pana Boga. Może być tak, że ktoś w codzienności, w rutynie swojego życia religijnego nie doświadcza tego w swoim kościele parafialnym, dlatego szuka innego miejsca. To normalne, ludzkie, potrzebujemy bodźców, które mogą nam pomóc otworzyć się na Pana Boga. Sanktuaria to też miejsca troszeczkę anonimowe, gdzie człowiek może być z Panem Bogiem sam na sam, mimo, że jest we wspólnocie, w gronie wielu osób. To sprzyja wyciszeniu i otwarciu, szukaniu i znalezieniu odpowiedzi na pytania, które człowieka dręczą. To zadanie jest spełniane, również w sanktuarium licheńskim. Rzeczywiście obserwujemy wzrost liczby pielgrzymów szczególnie podczas weekendów, kiedy ludzie szukają wytchnienia. Pielgrzymi przybywają z okolicznych dużych miast, jak Poznań, Łódź, Warszawa, szukając umocnienia, wewnętrznego spokoju czy uporządkowania swojego życia, chociażby poprzez sakrament pokuty. To optymistyczne, wskazujące na dzisiejszą potrzebę obecności sanktuariów w Kościele.

Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję również, pozdrawiam i zapraszam do naszego licheńskiego sanktuarium.

 

Rozmawiał: Robert Adamczyk, Biuro Prasowe Sanktuarium Maryjnego w Licheniu

Licheń Stary, 25.10.2018r.