Mam przyjaciół w niebie

W lutym tego roku do włoskich kin wszedł właśnie tak zatytułowany film. Nie jest to jednak zwykły film, na którego premierę oczekiwano z niecierpliwością. Wydawało się, że przejdzie niezauważony, a jednak… odnosił i odnosi kolejne sukcesy.„Mam przyjaciół w niebie” to nie tylko pewna historia, lecz przede wszystkim emocje i refleksje, które budzi centralny temat, poświęcony odmienności. W odróżnieniu od innych hitów kinowych, jest to prosta historia, niezbyt długa, ale zawiera bardzo głęboki i ważny przekaz, obrazujący dzisiejszą rzeczywistość życia.

Chyba jest wiele osób podobnych do głównego bohatera – Felice (Szczęśliwy) Castriota, który niespodziewanie trafia do Centrum Rehabilitacji Św. Józefa w Rzymie prowadzonego przez Zgromadzenie Sług Miłości (Guanellianów). Felice ma odbywać swoją karę więzienia za oszustwa podatkowe, pracując jako zwykły woluntariusz wśród starszych i niepełnosprawnych.

W pierwszym okresie zachowuje się bardzo powierzchownie, wyniośle i dumnie. Nie bierze na serio swej pracy i przyjmuje postawę pogardy dla mieszkających tam niepełnosprawnych. Obrazuje to jedna ze scen, gdy Felice pyta pracownika imieniem Antonio: „Nie brzydzisz się tych chorych?” Tutaj możemy zobaczyć odbicie dzisiejszego społeczeństwa, które dyskryminuje starszych i niepełnosprawnych, uważając się za kogoś lepszego. W rzeczywistości jesteśmy wszyscy jednakowi. Każdy ma swoje plusy i minusy, talenty i wady. Także Felice, wrastając z dnia na dzień w życie Centrum Don Guanella, odkrywa, że wśród osób określanych jako „odmienne”, czy „dziwne” znajdują się osoby pełne niespodzianek i zdolności, które potrzebują tylko dużo uczucia i uwagi, i nie powinny być odsuwane na margines życia.

Centralnym przesłaniem filmu jest integracja takich osób w społeczeństwie, gdyż istnieje dzisiaj wielkie ryzyko odrzucenia ich na peryferie świata, gdyż boimy się „odmiennego” i tego, czego jeszcze nie znamy.

Główne role, w które wcielili się niepełnosprawni z Centrum Don Guanella w Rzymie, a które zagrali z mistrzowską doskonałością, potwierdzają powyższe refleksje. Nic więc dziwnego, że projekcję filmu rozpoczęto od Watykanu, poprzez audytoria Rzymskiego Ministerstwa Zdrowia. Potem przyszła kolej na kinową projekcję, której punktem kulminacyjnym była prezentacja na tegorocznym Festiwalu Kinowym w Hollywood. Nic dodać, nic ująć. Obecnie film jest przetłumaczony na 4 języki i prezentowany w wielu częściach świata.

Już niebawem, bo od 21 września, zawita także na polskie ekrany.

Ks. Wiesław Baniak sdc