– Wierność nie zwalnia z szukania pomocy. Tam, gdzie potrzebujesz pomocy, trzeba jej szukać – podkreśla o. Adam Szustak OP, komentując na kanale „Langusta na palmie” dyskusję wokół „Listu do młodego księdza” ks. prof. Jerzego Szymika. Dominikanin docenia zawarte w tekście wezwanie do wierności powołaniu, ale zaznacza, że nie oznacza ona rezygnacji z leczenia czy psychoterapii. Sprzeciwia się również traktowaniu księży jako grupy, której nie dotyczą zwykłe ludzkie słabości i kryzysy.
Spór wokół listu
W odcinku cyklu „Bukłaki” o. Szustak odnosi się do listu opublikowanego na łamach „Gościa Niedzielnego”. Dominikanin przyznaje, że nie odpowiada mu paternalistyczny ton tekstu i ma zastrzeżenia do niektórych sformułowań dotyczących terapii. Jednocześnie przestrzega przed przypisywaniem autorowi intencji, których ten nie musiał mieć. W jego odczytaniu krytyka „kultury terapeutycznej” może dotyczyć przede wszystkim przekonania, że najważniejsze jest dobre samopoczucie, a każde cierpienie i trudność należy wyeliminować. Jak zaznacza, nie jest przekonany, by ks. Szymik odrzucał samą potrzebę korzystania z terapii.
O. Szustak krytykuje przy tym sposób prowadzenia polemiki. Zwraca uwagę, że zamiast spokojnej rozmowy pojawiają się kolejne fale „świętego oburzenia”: najpierw na autora listu, a następnie na jego krytyków. – My tak strasznie potrzebujemy tej umiejętności rozmowy. Potrzebujemy spokoju – mówi.
Ksiądz wobec kryzysu
Pierwszym z poruszanych przez dominikanina tematów jest klerykalizm. Zdaniem o. Szustaka ujawnia się on również wtedy, gdy duchownych traktuje się jako osobną kategorię ludzi i pyta, czy mają prawo doświadczać depresji, zniechęcenia lub pragnąć szczęścia. – Z księdza robi się jakąś osobną grupę, osobną kastę, osobny poziom ludzki – zauważa.
Podkreśla, że szczególny charakter posługi nie sprawia, iż księży omijają problemy dotykające rodziców, małżonków, nauczycieli czy przedstawicieli innych zawodów. Duchowni również doświadczają słabości, trudności i załamań. Zaznacza zarazem, że nie przypisuje ks. Szymikowi poglądu, jakoby kapłan nie miał prawa przeżywać kryzysu. Takie podejście dostrzega natomiast w dyskusji wywołanej listem.
O. Szustak wskazuje również, że wezwanie do ofiarności nie dotyczy wyłącznie kapłaństwa. Wierność i poświęcenie są także częścią życia rodzinnego oraz innych powołań.
Modlitwa i pomoc lekarza
Dominikanin zdecydowanie sprzeciwia się przeciwstawianiu zaufania Bogu korzystaniu z pomocy medycznej i psychologicznej. Przywołuje fragment 38. rozdziału Księgi Syracha, który zachęca zarówno do modlitwy w chorobie, jak i do skorzystania z pomocy lekarza.
O. Szustak podkreśla, że w takim podejściu nie ma sprzeczności: Bóg może działać przez ludzką wiedzę, lekarzy i lekarstwa. Przypomina zasadę, że „łaska buduje na naturze”.
Za błędne uznaje przekonanie, że wiara powinna prowadzić do rezygnacji z leczenia, szczepień czy wizyt u lekarza. Z perspektywy wiary odrzuca również drugą skrajność – przypisywanie całej skuteczności wyłącznie ludzkiej pomocy, z pominięciem działania Boga.
Wierność bez gloryfikowania cierpienia
Za główny i wartościowy wątek listu ks. Szymika dominikanin uznaje „wierność mimo wszystko”. Docenia przypomnienie o znaczeniu słowa danego Bogu oraz codziennego trwania w powołaniu, również wtedy, gdy wiąże się ono z bólem i trudnościami. Zaznacza jednak, że wezwanie do wierności wymaga dopowiedzenia: człowiek cierpiący powinien szukać pomocy dla siebie. Nieobciążanie innych własnym cierpieniem nie oznacza konieczności samotnego zmagania się z nim.
– Bóg nienawidzi cierpienia – podkreśla o. Szustak. Wskazuje, że należy robić wszystko, co możliwe, aby cierpienie usuwać i łagodzić. Jednocześnie zauważa, że nie każdego bólu i ciężaru da się uniknąć. To właśnie w obliczu trudności, których nie można usunąć, szczególnego znaczenia nabiera wierność przyjętym zobowiązaniom.
Przestrzega zarówno przed gloryfikowaniem cierpienia i rezygnacją z szukania ratunku, jak i przed uznawaniem własnego komfortu za najważniejsze kryterium decyzji. Odnosi tę refleksję do kapłaństwa, małżeństwa i życia rodzinnego.
Na zakończenie ponownie apeluje o spokojną rozmowę i wzajemne zrozumienie w Kościele. – Nie jesteśmy dwoma obozami – podsumowuje.
