Ojciec Zesłaniec, czyli o humorze zakonnych przełożonych

W związku ze śmiercią Św.P. O. Stefana Matogi OP przypominamy pewien epizod z Jego życia, który pięknie ukazuje sylwetkę i osobowość zmarłego dominikanina.

***

Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zacytować listów, które wymieniali między sobą przełożeni o. Jana Góry OP, który w 1977 r. został przeniesiony z Warszawy do Poznania. Sam zainteresowany nie był szczęśliwy na te zmiany w jego życiu. Dwa lata wcześniej trafił na Wydział Teologiczny ATK, gdzie miał robić doktorat. Marzył o studiach, chciał się przygotować do duszpasterskiej pracy z ludźmi na wysokim poziomie intelektualnym, miał za sobą pierwsze publikacje w „Tygodniku Powszechnym”. Jak sam mówi, chciał pracować poważnie i naukowo. Przełożeni przewidzieli dla niego natomiast pracę wśród poznańskiej młodzieży. Z Warszawy wyjeżdżał z płaczem, z poczuciem krzywdy, jak na skazanie. Nie przewidywał wtedy Bożych planów wobec siebie. Temu wyjazdowi towarzyszyła taka oto korespondencja między dominikańskimi przełożonymi (o. Stefan Matoga pisał na kartce pocztowej, na odwrocie której był mężczyzna w garniturze z muszką i z bukietem kwiatów):

 

Warszawa, 28 sierpnia 1977 r.

Przezacny Ojcze Przełożony!

Z rozdartym sercem, pełnym bólu zakonnego, a jednak nie pozbawieni ufności, licząc na dobroć Ojca, przesyłamy pod Waszą obediencję nasz „Skarb” – O. Jana, Pisarza Katolickiego. Sądzimy, że ten dżentelmen, który jest umieszczony na odwrocie niniejszej karty, będzie dobrym odbiciem postawy naszego Ojca Zesłańca, którego prosimy przyjąć i życzliwie traktować, jak macie napisane w asygnacie…
Pracy Mu nie żałować, jednak pomni na Ligę Ochrony Zwierząt, która może się ująć za Nim, ponad siły Go nie męczcie. Stwórzcie dlań warunki odpowiednie do kontynuowania pracy naukowo-pisarskiej, by snadź nie zaprzepaścił swego talentu i pazura literackiego… Jeżeli natomiast zauważycie, że praca i otoczenie monastyczne znuży Go wielce, proszę wypuścić Go na parę dni do Stolicy, aby odbył „drogę Jonaszową”, a to go uzdrowi…

Was i Waszych poddanych oddajemy w Opiekę Bożą!!!
O. Stefan Matoga, prokurator

 

Poznań, 29 sierpnia 1977 r.

Czcigodny i Łaskawy Ojcze Opiekunie Jana Góry!

Niniejszym kwitujemy odbiór przesłanego nam dziś – jak Ojciec był łaskaw napisać – „Pisarza Katolickiego” Jana Góry OP. Przyjmiemy go z życzliwością stosowną do wymagań stawianych przez nasze zakonne Konstytucje i Przełożonych. Zdajemy sobie sprawę, że po stołecznych hulankach i Jonaszowych eskapadach czeka nasz klasztor formacji ciężka praca nad reedukacją przekazanego nam osobnika – dlatego trudno już na samym początku mówić o wypuszczeniu go do Stolicy. Stawi się tam, gdy będzie mógł godnie reprezentować model pracowitego i pobożnego dominikanina. Pracy mu szczędzić nie będziemy, o czym Ojca najsolenniej zapewniamy, i dziękujemy za dotychczasową troskliwą nad Ojcem Janem Górą prokurę (chyba tylko ona uchroniła go od o wiele zgubniejszych wpływów Stolicy, niż te, którym był poddany).

Ścielimy się zakonnie i z wielką estymą dla Ojca
O. Angelik Jarosz OP

Czy dziś zakonni przełożeni potrafią w ten sposób korespondować między sobą? :)

Za: www.mojepowolanie.pl