Orioniści: Jaki jest stan Zgromadzenia? Wskaźniki żywotności.

Drodzy Współbracia,

Piszę ten list zaraz po powrocie z długiego pobytu w Prowincjach Ameryki Południowej. Było to pełne zanurzenie przez dwa miesiące, w maju i kwietniu.  Ze wszystkimi Radcami odwiedziliśmy dom po domu, każdą wspólnotę podczas wizytacji kanonicznej. Odbyliśmy ważne rozmowy ze wszystkimi Radami prowincjalnymi razem, w Marianela (Asunción Paragwaj), od 5 do 8 marca, a potem oddzielne z każdym z krajów.

Program był intensywny, ale Pan, zdrowie i wspaniała gościnność doświadczana wszędzie – i za którą dziękuję – podtrzymywały nas w tym przedsięwzięciu. Zadaniem tej wizytacji było ożywienie braterskiej jedności dopomóc naszej twórczej wierności Księdzu Orione, aby przeżywać teraźniejszość która ma przyszłość poprzez akulturację  naszego charyzmatu w nowe miejsca i czasy.

Ile dobra i ile łask bożych pochodzi z naszych skromnych osób i działalności! Wizytując Zgromadzenie, z realizmem braterskiego spojrzenia, przychodzi mi stwierdzić wraz z księdzem Orione: To jest Pan, który działa! To Boska Opatrzność, za  sprawą Maryi prowadzi nasze dzieła. My jesteśmy jedynie ubogimi sługami i ścierkami którym Bóg łaskawie się posługuje.

Z oczyma i sercem, wypełnionymi obrazami i wspomnieniami tej długiej wizyty w Ameryce Południowej, podejmuję niektóre bieżące tematy aby nakierować i zachęcić do odnowy naszego życia zakonnego i apostolskiego.

 

JAKI JEST STAN ZGROMADZENIA

To jest pytanie, jakie często słyszę ze strony współbraci w najrozmaitszych miejscach i okolicznościach. Nie zadowalając się z mojej pierwszej odpowiedzi, trochę ogólnej, niektórzy przechodzą do pytania mnie o powołania, o nowe placówki misyjne, inni o stan ducha rodzinnego, inni jeszcze o dzieła czy formację, czy o coś innego. Uważają zatem, że są to niektóre wskaźniki, z których można wywnioskować jaki jest „stan Zgromadzenia”.

Refleksja nad wskaźnikami żywotności, sugeruje już, jakie są kierunki żywotności, na których należy się zaangażować, aby osiągnąć dobry stan personelu, Prowincji i Zgromadzenia. Troszczenie się o dobry stan jest najmądrzejszą decyzją, aby stawić czoła wyzwaniom przyszłości w dzisiejszym stanie historycznym Zgromadzenia.

„Wy nie macie tylko chwalebnej historii do wspominania i opowiadania, ale wielką historię do stworzenia!” (VC 110), napisał do nas Jan Paweł II w Przesłaniu na stulecie Zgromadzenia. „Kościół oczekuje od was abyście ożywili dar, który jest w was (por 2 Tm 1,6), odnawiając wasze postanowienia, i w świecie, który się zmienia będziecie promować twórczą wierność waszemu powołaniu”.[1]

Drodzy Współbracia, wiecie jakim jestem czcicielem Księdza Orione i jego charyzmatu, jego historii i wspomnień Zgromadzenia. A mimo to, dziś czuję potrzebę powiedzenia, tego co Prorok powiedział swojemu narodowi na wygnaniu:«Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?» (Iż 43, 18-19). Wydaje mi się, że również i my, tak jak naród Izraela w czasach trudności, jesteśmy wezwani do rozpoznania w teraźniejszości znaków przyszłości Opatrzności Bożej. Aby to sprawić powinniśmy unikać zarówno bałwochwalczego przywiązania do przeszłości, jak i obsesji przyszłości, postaw jednakowo przeciwnych nadziei.

W teraźniejszości powinniśmy szukać kosztownej perły: nadziei. To tutaj Bóg przemawia i zapewnia. Tym Okólnikiem poświęconym wskaźnikom żywotności zamierzam kontynuować rozważania rozpoczęte poprzednim Dla teraźniejszości, która ma przyszłość.

 

1.     POCZUCIE PRZYNALEŻNOŚCI

Jak żywe i mocne jest poczucie przynależności i identyfikacji współbraci z własną Prowincją? Czy mocne jest w nas poczucie odrębności i wyjątkowości naszego powołania w stosunku do innych? Jak ono się wyraża?

Poczucie przynależności współbraci do Prowincji i Zgromadzenia jest jednym z najpewniejszych wskaźników żywotności. My zazwyczaj najczęściej nazywamy gopoczuciem rodzinnym lub duchem rodzinnym.

Moje ogólne wrażenie, raczej mocne i stanowi punkt ufności w naszej aktualnej sytuacji zmian. Czasami nabiera również ludzkiego poczucia dumy. Przynależność często jawi się bardziej związana z Księdzem Orione, jako świętym i inspiratorem, niż ze Zgromadzeniem lub Prowincją. Są one ściśle związane.

W Polsce, po odzyskaniu niepodległości w 1989, miał miejsce nowy entuzjazm przynależności; zaistniała wola zidentyfikowania się z dziełami miłosierdzia, które wcześniej podczas rządów komunistycznych, były niemożliwe. W Afryce, istnieje głód poznania Księdza Orione historycznego, jego człowieczeństwa, jego życia, jego osobowości, ponieważ są stymulujące w tym kontekście tak bardzo młodym i odmiennym. W wielu krajach, nadal budzi niespodziankę i bodziec dla zakonników, poczucie przynależności wyrażane przez osoby świeckie. Studia oriońskie i wędrówki charyzmatyczne śladami Księdza Orione (Włochy, Argentyna, Brazylia, Urugwaj) budzą ciągle żywe zainteresowanie.

Czy doceniamy wystarczająco skarb, którego jesteśmy depozytariuszami?

Wraz z XIII KG musimy także rozpoznać „ryzyko przeżywania tradycji bez ducha twórczego” (XIII KG, 81).

Czy posiadamy wyraźną i wdzięczną świadomość specyfiki i odrębności orazwyjątkowości życia konsekrowanego wobec innych powołań? Koncepcja „wyjątkowości” życia konsekrowanego, jako radykalnego i widzialnego naśladowania życia podjętego przez samego Jezusa, pojawia się w świetle dokumentów Magisterium w obrazie Kościoła komunii.[2] Świadomość wyjątkowości życia konsekrowanego należy pielęgnować nie dlatego aby się nią chwalić, jak znakiem jakości, ale dlatego że jest łaską i odpowiedzialnością.

2.     JAKOŚĆ ŻYCIA DUCHOWEGO

Jak jest mocne życie Boże w nas? Jaka jest jakość wspólnotowa duchowości w Prowincji? Jak pielęgnowana jest relacja z Bogiem w życiu wspólnotowym i w apostolacie?

Oczywiście, żywotność Prowincji jest ściśle związana z żywotnością życia duchowego jej zakonników. „Duch daje życie; ciało na nic się nie zda” (J 6,63).

Odwołuję do przeczytania poprzedniego okólnika „Tylko jedno jest potrzebne”[3], który otwierał się apelem papieża Benedykta XVI do zakonników: „Osoby konsekrowane, choć wypełniają wiele posług na polu formacji ludzkiej i troski o ubogich, w nauczaniu i opieki nad chorymi, wiedzą że głównym celem ich życia jest è «kontemplacja boskich prawd i stałe zjednoczenie z Bogiem» (kan. 663, § 1). Podstawowy wkład, jakiego Kościół oczekuje od życia konsekrowanego jest bardziej w porządku bycia niż działania ”[4].

Podczas semestralnych spotkań Przełożonych generalnych, wielokrotni, zauważono, że w generalnym kryzysie powołaniowy, zauważono odrodzenie powołań w poszczególnych Prowincjach, które doświadczyły wzrostu życia duchowego, tak poszczególnych osób, jak i w całości, w wymiarze wspólnotowym i wymiarze apostolskim.

Każda Prowincja powinna dokonać własnej diagnozy. Jaka jest częstotliwość i więź ze „źródłami” naszej duchowości?[5]

Wielu zakonników popada w syndrom „funkcjonariusza sacrum”: dzielą się słowem, udzielają sakramentów, modlitw, dzieł miłosierdzia… w odniesieniu do innych.[6] Ale sami się nimi nie karmią. Kiedy widzimy Współbrata okazującego symptomy syndromu funkcjonariusza (bez porannego rozmyślania, rzadko 10 minut sam na sam z Panem w Kościele, rzadko na modlitwie godzin, nawet bez Mszy św., jeżeli nie jest ona w funkcji do ludzi, itp.) upominajmy go „fortier et suaviter” jak ksiądz Orione upominał: „Vae tibi si fons devotionis in te siccatus fuerit! Nie ma oliwy w lampie, nie ma ducha, wszystko w pośpiechu i nagle, bez krzty pobożności, apatyczni, zimni, obojętni, zniechęceni”. [7]

Jak można od razu zauważyć, różnica pomiędzy zakonnikiem funkcjonariuszem azakonnikiem uczniem (czy konsekrowanymalbo Bożym człowiekiem)! Wyraża się z radości z własnego życia, w pasji apostolskiej, w „działalności, w której można poczuć wieczność i boskość”[8]w wytrwałości w powołaniu.

Nasza duchowość, tak jak żąda od nas tego Kościół, powinna być oriońska.[9] Jest to czynnik żywotności specyficzny dla nas. Wszędzie spotykam się z prawdziwą „pobożnością” do Księdza Orione i wielki szacunek do jego formy wcielania Ewangelii, i życia Chrystusem (duchowość). Ta pobożność a także przywiązanie do niektórych praktyk pobożności typowych dla tradycji Zgromadzenia, może nam pomóc we wzrastaniu duchowym. W tym przypadku młodzi zakonnicy są bardziej holującymi niż holowanymi. U młodych współbraci można zauważyć narastające zainteresowanie studiami, pogłębianiem i przeżywaniem charyzmatycznej duchowości, i oferowania jej innym przez inicjatywy młodzieżowe i powołaniowe.

Niewątpliwie nasza duchowość oriońska jest rozwinięta w formach. Przez bodziec wytycznych i atmosfery Soboru Watykańskiego II, nabrała większego charakteru chrystocentrycznego, biblijnego, liturgicznego. Naprzód z ufnością! Dbajmy bardzo o Słowo Boże i Liturgię w naszym codziennym życiu aby budować w nas męża Bożego. Często życie duchowe zakłada pobożne praktyki i nabożeństwa związane ze szczególnymi osobami i miejscami. Oczywiście wymagana jest rozwaga i należy unikać ryzyka nowego formalizmu.

3.    JAKOŚĆ ŚWIADECTWA

Czy jest widzialna, czy jest czytelna, czy jest znacząca nasza konsekracja?

Osoby, wspólnoty, dzieła przekazują, że jesteśmy konsekrowanymi i orionistami?

Dzisiaj, wartości życia zakonnego zostają przedstawione i przyjęte w całościowym i pozytywnym kluczu, od początku formacji. Patrzy się na Chrystusa jako na główną relację własnego istnienia, i dlatego przedstawia się życie zakonne jako wybór większej miłości i projekt uczłowieczający, jako alternatywę dla świata.

Śluby są rozumiane jako opcja miłości, świadectwa życia, wolności dla lepszej posługi, większej dyspozycyjności, ewangelicznej jakości życia, odpowiedź na hedonizm i konsumpcjonizm współczesnego świata, większej bliskości do ubogich, szczególnie przygarniając najuboższych ludzi i młodzież, szukających Chrystusa.

Wszystko to jest prawdą i jest przyjęte. „Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy szanowani, zarówno w środowisku świeckim, jak i kościelnym. Nasze dzieła są dobrą odpowiedzią na problemy społeczne, a czasami na nowe wyzwania. Wielu współbraci działa dobrze…” (XIII KG, 97)

Nie istnieją w Zgromadzeniu, tak mi się wydaje, problemy koncepcji życia zakonnego, za to głównie problemy jego realizacji, wynikające także ze szczególnego wpływu ograniczeń, osobistych uchybień, „podwójnego przekazu”.[10] Mówi się o „ja słabym” i o „wspólnocie słabej”. Należy przypomnieć, że ta słabość nie jest wynikiem i nie tak bardzo ograniczeniami wieku, zdolności, chorób, ale przede wszystkim niewierności i niekonsekwencje, rozminięcia się powołania i życia.[11]

Jakość świadectwa jest ważnym wskaźnikiem wiarygodności, ponieważ nie zależy ono od działań marketingowych czy popularności zgromadzenia, ale głównie z jakości żywotności życia zakonnego. Jeżeli nie jest żywotne, żadna propaganda, nie zdoła zniwelować pustki wiarygodności. „Ojcze, kiedy wy bardziej wierzyliście w Boga, my bardziej wierzyliśmy wam.

„Na kontynencie (Ameryka Południowa) na którym uwidaczniają się tendencje sekularyzacyjne, również w życiu konsekrowanym, zakonnicy są wezwani do dawana świadectwa o absolutnym prymacie Boga i jego Królestwa”.[12]

Nasza Kapituła Generalna wielokrotnie wskazywała, że rolą zakonników dzisiaj jest przede wszystkim rola „świadka”, „męża bożego”, i wyraża się to przez bycie„pasterzem, animatorem i formatorem, gwarantem charyzmatu”.[13]

Nasza tożsamość staje się widoczna przede wszystkim poprzez autentyczne i przykładne życie, zaangażowanie duszpasterskie, zbliżenie do ludu bożego i ubogich, styl życia nacechowany modlitwą, działalność podejmowana jako wspólnota, zaufanie Boskiej Opatrzności, szczególne upodobanie w stosunku do Papieża i Biskupów i wszystkiego tego co dotyczy jedności Kościoła.[14] Mają swoją wagę również i inne konkretne aspekty widzialności naszego powołania, jak styl domu, wyróżnik zakonny naszego stroju, sposób bycia prosty i ubogi poziom życia (samochody, ubrania, spędzanie czasu, ucieczka od światowości itp.).

Przejrzystość świadectwa zależy bardzo także od naszych dzieł i działalności apostolskiej. Jesteśmy w sposób szczególny wyzwani, do sprawienia, aby dzieła – przede wszystkim wielkie instytucje, podporządkowane tym samym prawom co inne instytucje świeckie – ukazywały a nie ukrywały, że jesteśmy zakonnikami orionistami. Dwie ostatnie Kapituły Generalne mówiły o „konwersji apostolskiej dzieł”, i o „odzyskania charyzmatycznego dzieł”.[15]

W ostatnich 30 latach, prawie we wszystkich krajach, gdzie jesteśmy obecni, instytucje charytatywne bardzo się zmieniły w swojej organizacji, zarządzaniu, w jakości charyzmatycznej. Prawa świeckie wkroczyły na obszar wychowawczy i opiekuńczy, z laicką logiką (czasami laicyzującą) efektywności i ekonomii. Wiele naszych dzieła zależy całkowicie czy też częściowo od finansowania państwowego, i z konieczności powoli tracą dynamikę i znaczenie dzieł opatrzności i miłosierdzia.Nadal istnieją inne – przede wszystkim małe, i w środowiskach wielkiego ubóstwa – które utrzymują się wyłącznie z opatrzności,[16] tzn. otrzymują bezinteresownie i bezinteresownie dają.[17]

Znaczenie Apostolskie dzieła zależy także od konsensusu współpracowników odnośnie celów dzieła. Zdarza się, że wielu pracowników, posiada mało, albo też wcale jej nie ma, motywacji religijnej i apostolskiej; odbija się to na jakości i znaczeniu samego dzieła. Z tego powodu formacja pracowników stała się priorytetem w zarządzaniu naszymi instytucjami. (por. XIII KG, 59 i 64).

4.     RELACJA Z KOŚCIOŁEM

Jakie jest nasze poczucie przynależności do Kościoła, do „Świętej Matki Kościoła”? Jak przeżywamy relację z Kościołem na poziomie lokalnym i z Kościołem powszechnym? Nasza żywotność osób konsekrowanych i orionistów zależy od żywotności naszych relacji z Kościołem, w który jesteśmy włączeni.

Powinniśmy dobrze zweryfikować ten aspekt: osobiście, jako wspólnota i jako Prowincja. Faktycznie, Kościół i Ubodzy są naszym życiowym habitatem.Wzrastamy, jeżeli jesteśmy w niego dobrze włączeni.[18]

Ogólnie rzecz biorąc, wydaje mi się, można powiedzieć, że wszędzie utrzymujemy dobre relacje z Kościołem i diecezjami. Możemy jeszcze dziś powiedzieć, z księdzem Orione, że „nasza miłość di Papieża i Biskupów jest synowska, pełna oddania, gorąca”.

Od wielu naszych zakonników – i od biskupów i świeckich księży – wysłuchałem pochwały, że „Orioniści są czynnikiem jedności w diecezji”. Także z okazji wydarzeń czy tematów konfliktowych nadal pojawia się nasz instynkt charyzmatyczny: „my jesteśmy z Kościołem, jesteśmy z Papieżem, z biskupem!”.

Jedność z Kościołem wyraża się w „harmonii i posłuszeństwie”, „poznawaniu i rozpowszechnianiu dokumentów Papieża i Biskupów” w „czynnej współpracy” na polu duszpasterskim i w naszej działalności charytatywnej.

Istnieje bogactwo i rozmaitość  form współpracy ze strony poszczególnych zakonników: bezpośrednie prowadzenie i pomoc dla parafii, kapelanie innych instytucji, szpitali, więzień, organizacji diecezjalnych, itp., ale naszą pierwszą i główną współpracą z Kościołem jest „życie braterskie”[19] i nasze „dzieła charyzmatyczne”.[20] Są one naszym szczególnym wkładem. Tak jak nam powiedział Jan Paweł II: „Jak potrzebny jest dzisiaj wasz szczególny wkład w życie Wspólnot kościelnych i całego społeczeństwa!”.[21]

Dlatego też, unikając egocentrycznej chęci odgrywania głównej roli, zarówno osobistej, jak i zgromadzenia, jesteśmy żywotni, jeżeli działamy jako „narzędzie Opatrzności Bożej dla ubogich, i przedstawiamy się ludowi jako konkretny znak macierzyńskiej miłości Kościoła” (XIII KG, 13). Należy poszukiwać włączenia wspólnot i dzieł w tkankę diecezji i jej organów duszpasterskich.[22]

Zdarza się także – należy brać to pod uwagę – że jakiś biskup albo proboszcz, nie rozumie, albo nie szanuje odmienności i komplementarność życia zakonnego włączonego w parafię i w diecezję.[23] Kryterium “veritatem facientes in caritate”doprowadziło do uniknięcia do tej pory, prawdziwych i poważnych konfliktów.

5.     RELACJA ZE WSPÓŁCZESNĄ KULTURĄ

Jaka jest relacja osobista i Prowincji ze społeczeństwem i współczesną kulturą? Nasze życie jako zakonników przebiega w kontekście społecznym i kulturalnym, w którym przebywamy. Jakie są dominujące zachowania.

Żyjemy zanurzeni w fenomeny społeczne, lokalne i globalne, przyjmując najrozmaitsze postawy: informowania się, zainteresowania, dialogu, włączenia, ale także odrzucenia, strachu, agresji, frustracji, obojętności, izolacji.

Jest raczej podzielana przez większość świadomość dwuznaczności kultury i obyczajów współczesnego społeczeństwa. Jest także podzielana fundamentalna postawa krytycznego włączania się, ujmując to tak jak ks. Orione i ks. Bosco, chodzi aby „zacząć z ich zdaniem, aby zakończyć naszym”.

Mimo kategorycznego oriońskiego imperatywu „precz z zakrystii”, wydaje mi się, że również i my, tak jak cały dzisiejszy Kościół, znajdujemy się w trudności dialogu z środowiskiem ludzkim, które nas otacza. Jednak jednocześnie wybawia nas proste, ludowe, gościnne, podejście charyzmatyczne, szczególnie wobec osób ubogich i potrzebujących, szczególnie jako poszczególni zakonnicy. Poprzez ubogich, czujemy się w harmonii z resztą społeczeństwa, które częściowo umyka nam w rozumieniu i relacjach. Kapituła zachęciła do „promowania dokładnej formacji odczytywania rzeczywistości” (nr 115) i do wyrażania siebie „również w miłosierdziu politycznym, zgodnie ze wskazówkami społecznej doktryny Kościoła” (nr 116).

Dyskomfort kulturalny jest jeszcze bardziej zaakcentowany w relacji z młodzieżą, określaną jako nieczytelna, nieprzystępna, niepokorna. Przypominamy, że ostatnia Kapituła Generalna, wskazała właśnie rozpocząć na nowo od Patagonii (temat 13) i rozpocząć na nowo od podwórka (temat 14) te dwa wielkie wyzwania aby rozwinąć żywotność naszego życia zakonnego.

Ważne jest, abyśmy nie zatrzymywali się na wizji socjologicznej czy psychologicznej lub dziennikarskiej współczesnego „świata”. Dla nas Synów Boskiej Opatrzności, jest przede wszystkim „Duszami i Duszami, które tęsknią za Chrystusem!”, do których należy się zbliżyć „jako dobrzy samarytanie” (XIII KG, 113) i z pionierską misyjnością” (XIII KG, 114).

W relacjach z dzisiejszym światem, doświadczamy niemało frustracji z powodu nikłych rezultatów, i niewielu owoców apostolskich słów i działalności.[24] Bardzo kosztuje to także nas, dzieci naszych czasów i dzieci wszystko i natychmiast, przebywać pokorną i długą drogę drożdży i soli w masie. Wiąże się to z otwarciem na kulturę, przybliżeniu się do osób, wysłuchiwania z sympatią, zainteresowaniem się codziennym życiem i problemami, aby zetknąć je z solą i drożdżami, które są w nas, a ujmując to po oriońsku z miłością, która tylko jedna zbawi świat.

Wszyscy, także w krajach o dawnej kulturze chrześcijańskiej, bez pretensji i bez pośpiechu, powinniśmy nauczyć się sposobów akulturacji, ni mniej ni więcej, jak uczynili to św. Paweł i pierwsze wspólnoty chrześcijańskie w świecie grecko – rzymskim czy też nasi misjonarze w kulturze afrykańskiej, arabskiej, hinduskiej, albańskiej, ukraińskiej, itp. Życie w świecie postmodernistycznym, materialistycznym, laickim jest naszym aktualnym uwarunkowanie, w którym należy ewangelizować i ukazywać Chrystusa.

W dziele akulturacji charyzmatu, wraz ze sposobem drożdży i soli ukrytych w masie, okazuje się także apostolsko skuteczna dynamika światła na świeczniku, imiasta na górze.[25] To oznacza przedstawianie alternatywnych i doskonale widocznych doświadczeń wychowawczych, opiekuńczych, promocji osoby ludzkiej. Nasze Zgromadzenie jest tradycyjne bardziej nastawione na to, ale należy baczyć aby dzieła naprawdę promieniowały, i nie zmieniły się w „zakrystie”, w nisze. Czy są one naprawdę alternatywą chrześcijańską  i „latarniami wiary i cywilizacji”?

Posługując się dynamiką drożdży i światła na świeczniku, należy zawsze mieć ufność i cierpliwość ewangelicznego rolnika „Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak” (Mk 4,26) i dokonać przemiany kultury od wewnątrz.[26] Tak stało się w czasach Księdza Orione na peryferiach Mediolanu (Restocco), w Rzymie (parafia Wszystkich Świętych) w Buenos Aires(Victoria, Lanùs i Claypole) i w bliższych nam czasach w Payatas (Manila), w Nezaualcoyotl (Miasto Meksyk), Anatihazo (Tananarive), Bonoua (Wybrzeże Kości Słoniowej), Bagamoyo (Maputo), Itapoà (Brazylia), Ananindeua (Belém), cytując tylko niektóre miejsca dla nas bardzo znaczące.

6.      RELACJE Z NAJUBOŻSZYMI

Utrzymujemy autentyczne relacje z najuboższymi i pokornym ludem? Jaki charakter ma nasza obecność i jakie formy posługi realizujemy w naszym życiu i w naszej posłudze misyjnej?

Papież Benedykt XVI, w przemówieniu do Biskupów zgromadzonych w Aparecida, powiedział, że „W wierze chrystologicznej zawarta jest opcja na rzecz ubogich”,  stwierdzenie o ogromnej wadze doktrynalnej, które ks. Orione wyraził w swoich znanych powiedzeniach w rodzaju „Widzieć, kochać i służyć Chrystusowi przez ubogich”

Założyciel wydał nam polecenie ,,Niech to będzie jasne, że Małe Dzieło jest dla ubogich” i uznając je za kluczowe dla przyszłości Zgromadzenia, zapragnął wesprzeć je na przyszłość specjalną przysięgą w chwili składania ślubów wieczystych.  Ubodzy stali się przyczyną narodzin i rozwoju naszego Zgromadzenia. Nasza przyszłość należy do nich.

Jak bardzo jesteśmy wierni, a więc aktywni, w wypełnianiu polecenia bycia „ubogimi” i „dla ubogich”?

 

,,Ubodzy”. Odpowiedź nie jest łatwa i nie może być powierzchowna. Ks. Orione prosił swoich uczniów aby „wcielili w siebie” ubóstwo, „poślubili” ubóstwo naśladując Jezusa Chrystusa.  Kapituła generalna podkreśliła abyśmy „rozpoczęli z torbą”(zaczęli od nowa),  to znaczy w sposób ubogi.

Wygoda i rozluźnienie, jak uczy nas historia życia religijnego, początkowo ogarniają ludzi,  następnie zyskują większą przewagę i na koniec stają się zwyczajem a wręcz regułą. Ks. Orione przestrzegał mówiąc, że „W dniu w którym staniemy się bogaci napiszemy: finis-koniec!

Praktykowanie ubóstwa jest pewnym wskaźnikiem aktywności zakonnika, Prowincji i Zgromadzenia. „Tam gdzie ono jest zachowane, rozkwita duch Boży; tam gdzie o nim się zapomina wkrada się rozluźnienie i upadają sławne klasztory. Upadły lub ulegały kasacie sławne Zgromadzenia… upadały ponieważ nie były wierne ubóstwu”.

Kapituła wskazała różne rodzaje wyborów aby „rozpocząć z torbą” (zacząć na nowo): wyraźne rozróżnienie pomiędzy skromnym stylem wspólnoty a nowoczesnym i skutecznym stylem służby ubogim (nr 134), okresowe sprawozdania wspólnoty (nr 136), ustalenie budżetu wspólnoty opierając się na standardzie ubóstwa: dom, samochód, odzież, wikt, czas wolny, itd. (nr 137), wprowadzenie jednej kasy we wspólnocie i wspólnej kasy w Prowincji (nr 138).

,,Dla ubogich”. Można powiedzieć, że służba ubogim jest nadal aktualną cechą charakterystyczną naszego Zgromadzenia we wszystkich Prowincjach. Musimy jednak przyznać, że borykamy się z trudnościami ideologicznymi i praktycznymi w realizacji  missio ad pauperibus, nie tylko z powodów osobistych, ale ze względu na niektóre przyczyny wynikające z kontekstu, życia.

Pierwsza trudność wynika z faktu, że dzisiaj kategorie i środowisko ubogich, które są naszym habitat, w którym rośnie jedyna roślina z wieloma gałęziami Boskiej Opatrzności, zmieniły się i ewoluują. Mniejsza jednolitość geograficzna i socjologiczna ubogich, naszych odbiorców sprawia, że „zajmujemy się wszystkim po trochu”, ogólnie, „ponieważ wszyscy są ubodzy”. Sam ks. Orione dał nam kryteria do przezwyciężenia tych trudności.

Z pewnością jego działanie charytatywne było zamierzone i skierowane do „wszystkich ubogich”,  jednak później precyzował wielokrotnie, że „Jesteśmy dla ubogich, więcej dla najuboższych i najbardziej opuszczonych”. ,,Ci, którzy mają opiekę z innej strony, dla nich już istnieje opatrzność ludzi, my jesteśmy Boskiej Opatrzności, tzn. nie jesteśmy do czego innego jak dla pomocy tym, którym brakuje wszelkiej ludzkiej pomocy i ją wyczerpali”.

Przypominam, po raz kolejny, że “najuboższymi” dla ks. Orione są „najbardziej opuszczeni”, “desamparados”, najbardziej pozbawieni  innej pomocy. To jest kryterium rozeznania i projektu charyzmatycznego, które dzisiaj powinno nami kierować.

Drugi powracający problem dotyczy rodzaju dzieł: miłosierdzie pierwszej pomocy, podstawowe, realizowane za pośrednictwem prostych i bezpośrednich dzieł, czy też miłosierdzie promocji osoby za pomocą  solidnych i dobrze zorganizowanych dzieł, „na czele czasów”?

Ks. Orione nauczył nas i zrealizował obydwa. Obydwie formy maja  dużą wartość duchową i apostolską. Również w dzisiejszych czasach, Zgromadzenie powinno utrzymywać jednocześnie obydwie i zestawiać je ze sobą. Należy dbać o tą równowagę. Z jednej strony Zgromadzenie musi intensywniej promować formy miłosierdzia pierwszej pomocy, podstawowej (,,zacząć na nowo od Patagonii”)  a z drugiej zaangażować się charyzmatycznie w dużych instytucjach miłosierdzia, reagując na ich laicyzację. Istnieje również trzecie działanie, równie niezbędne: pozostawienie instytucji uznanych, ale posiadających małą wartość charyzmatyczną i apostolską.

Nasza wierność charyzmatowi “poprzez dzieła miłosierdzia” ma również inne kierunki działania: duszpasterstwo młodzieżowe,  promowanie powołania, kwalifikacje religijne i charyzmatyczne w prowadzeniu parafii, zaangażowanie w misjach „ad gentes”, rozwój „dzieł miłosierdzia duchowego”, które często mają za bazę sanktuaria i domy duchowości, promowanie Oriońskiego Ruchu Świeckiego, waloryzowanie apostolskie środków komunikacji społecznej.

7.     UMIEJĘTNOŚĆ ODNOWY

Jesteśmy skupieni na przyszłości i posiadamy odpowiednie zdolności do przemiany? Jaka jest dynamika odnowy? Jakie są konkretne znaki rozwoju Zgromadzenia?

Żywy organizm, jakim jest Zgromadzenie religijne, rozwija się w odniesieniu do czasu i miejsca w którym się znajduje. Wobec nieuniknionych i zrozumiałych trudności dzisiejszych czasów nie można po prostu próbować przedłużać przeszłości. Należy zainwestować w teraźniejszość aby miała ona przyszłość.

W naszym Zgromadzeniu, utrzymujący się kryzys powołań  zmniejsza liczbę młodych zakonników, którzy są naturalnymi stymulatorami i realizatorami odnowy i spojrzenia na przyszłość z nadzieją. Niebezpieczeństwo zaprzestania skupienia się niektórych naszych Prowincji na przyszłości i odnowie jest bardzo obecne. O ile może być ono uzasadnione poprzez przypadkowe i sporadyczne sytuacje, nie może już wystarczyć stanowisko  w gruncie rzeczy zachowawcze. Aktywność Zgromadzenia osłabłaby w krótkim czasie a tym bardziej w przyszłości. Należy zawsze dbać o rozwój Zgromadzenia, przede wszystkim w jednostkach narodowych znajdujących się w największych trudnościach.

Czynniki odnowy i rozwoju są różnorakie. Chciałbym wspomnieć tylko o trzech dynamizmach.

1.   Rozwój powołania i wprowadzenie nowych powołań są napędem i podstawowym warunkiem innych dynamizmów. Dane z każdej Prowincji są znane.  Dane całościowe Zgromadzenia ukazują postępujące i znaczące zmniejszenie liczby zakonników.

Promowanie powołania odbywa się poprzez nasz tryb życia, który przyciąga (atrakcyjność powołania) oraz poprzez specyficzne inicjatywy związane z powołaniem.  Było ono silnie lansowane na  ostatniej Kapitule generalnej. Wszystkie Prowincje, na zjazdach programowych, uznały promowanie powołania za działanie priorytetowe, które zostanie wprowadzone w życie na trzech liniach: „modlitwa za powołania”, promowanie „kultury powołania” oraz działania „prowincjalnego centrum powołaniowego”.

Wspólnoty zajmujące się promowaniem  i pierwszym kontaktem związanym z powołaniem, zajęły miejsce seminariów mniejszych. Należy dobrze się o nie troszczyć ponieważ właśnie w nich  młodzi ludzie dojrzewają, przechodząc  od momentu rozeznania wkraczają na drogę powołania.

Od słowa do czynu z inteligencją i pasją dla promowania powołania, z pewnością od Zgromadzenia wymagane jest solidne oczyszczenie i nawrócenie się aby stać się bardziej atrakcyjne powołaniowo: aby poszczególni zakonnicy stali się bardziej „zakonni”, aby wspólnoty stały się bardziej „wspólnotami braterskim”, aby działalność stała się bardziej „apostolska i charyzmatyczna”.

“Kto chce stać się naprawdę zakonnikiem nie wstępuje do Zgromadzeń rozluźnionych, lecz do tych, które zachowują regułę i śluby”  przestrzegał ks. Orione. W rzeczywistości młodzi, którzy spoglądają lub zbliżają się do życia konsekrowanego popychani są przez trzy życiowe pragnienia: głębokie pragnienie duchowości; poszukiwanie życia w komunii braterskiej w Chrystusie, i zaangażowanie na rzecz najuboższych i najbardziej potrzebujących. Czy młodzi znajdują w naszym życiu odpowiedź na te pytania związane z powołaniem?

2.   Rozwój poprzez otwieranie i zamykanie wspólnot i dzieł, w ciągu ostatnich 30 lat, był  bardzo zróżnicowany w Zgromadzeniu.

Otwarcie nowych placówek nastąpiło głównie w nowych krajach. Od lat 70-tych miała miejsce znacząca i odważna ekspansja, która wprowadziła Zgromadzenie do 18 nowych krajów.

Zamknięcie placówek dotyczyło głównie krajów najstarszej obecności. W tych krajach (przede wszystkim we Włoszech), otwarcie było niezwykle ograniczone,  ponieważ podtrzymywały one wysiłek misyjny „ad gentes” oraz ponieważ jednocześnie nastąpił kryzys powołań, nie mający sobie równych.

W niektórych Prowincjach, uważa się, że nowy rozwój jest praktycznie niemożliwy. ”Troszczmy się dobrze o to co robimy”, „wspólnoty są już zredukowane do minimum”, ,,co roku nas ubywa”: to oczywiste fakty hamują odpowiedź na nowe apele apostolskie i porywy nowych inicjatyw zmierzających do rozwoju. Nie mniej jednak, będzie należało, również w krajach najstarszej obecności i ogarniętych kryzysem liczbowym, wkroczyć na drogę rozwoju, która będzie przewidywała również, poza koniecznym zamknięciem, strategię polegającą na nowych otwarciach. W tej perspektywie, będzie można również odnaleźć nowe formy współodpowiedzialności Zgromadzenia   wobec tych Prowincji.

3.  Ciało Zgromadzenia jest zdolne do odnowy gdy jest zwarte i skoordynowane. Niespójne ciało z członkami, które nie reagują lub są zesztywniałe, nie jest w stanie dobrze się poruszać. W jaki sposób realizujemy relację-współpracę braterską w odnowie Zgromadzenia?

Oczywiście, dzisiaj mamy do czynienia z nowym wysiłkiem kulturalnym i duchowym jeśli chodzi o współpracę.  Podczas gdy jeszcze kilka dziesięcioleci wstecz, w Europie w sześćdziesiątym ósmym roku lub w Ameryce Łacińskiej i w Afryce „w epoce uświadamiania”, śpiewało się „wolność to uczestnictwo”,  dzisiaj głosi się, że „wolność to autonomia”. „Problemem naszej epoki- zauważył Winston Churchill –  jest fakt, że ludzie nie pragną być użyteczni, ale ważni”. Odnosi się to również do nas.

Jak bardzo jesteśmy zjednoczeni i pomocni w ukierunkowaniu i działaniach zainicjowanych w Zgromadzeniu, na szczeblu generalnym (kapituła generalna), prowincjalnym oraz w pojedynczych wspólnotach?

Dynamiczność w odnowie Zgromadzenia uzależniona jest od jedności-współdziałania osobistego ofiarowanego swobodnie i z miłością.  Każdy z współbraci odosobniony bądź nieobecny w relacjach – tym bardziej jeśli byłby przełożonym – powoduje konsekwencje spadające na wszystkich, utrudnia wspólną drogę.

Współdziałanie osobiste jest niewystarczające, musi być ono również ustrukturyzowane na szczeblu Wspólnoty, Prowincji i Zgromadzenia, zgodnie z naszą Konstytucją, która proponuje organiczną, zróżnicowaną i stabilną metodologie stosunków oraz odnowy.  Tylko synergia uczestnictwa wszystkich rodzi ruch, odnowę. Do ożywienia tego współdziałania braterskiego przyczynia się w dużym stopniu służebność władzy.

KOŃCZĄC

Drodzy Współbracia, w ostatniej myśli powierzam mnie i was ufny w Boską Opatrzność. Wiara („ale z tych!”) w Boską Opatrzność uzasadnia ufność, że nasze pięć chlebów i dwie ryby są potrzebne, ponieważ złożone w ręce Tego, który jest niekończącym się źródłem dobra. Otwórzmy nasze życie na to źródło z którego tryska woda  i chleb życia! Pamiętajmy z pokorą i ufnością “Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg”(1 Kor 3,7).

To stwierdzenie: dzisiaj, najaktywniejsi są ci, którzy maja więcej nadziei; a mają więcej nadziei ci, którzy mają więcej Boga w centrum swojego życia. Kiedyś tak jak dzisiaj, najwiarygodniejszymi prorokami i najbardziej stałymi ludźmi są mistycy. Ks. Orione jest tego wybitnym przykładem. W naszym imieniu – Synowie Boskiej Opatrzności – zapisana jest nasza natura mistyków, proroków i ludzi dobra. Aut sint ut sunt…aut non erunt.

 

Ave Maria e avanti!

 

Od kiedy wiadomości dotyczące Zgromadzenia są zamieszczane w sposób syntetyczny na stronie oriońskiej, pozostaje mi tylko konieczny i przyjemny obowiązek  zaproszenia do modlitwy w intencjach Zgromadzenia.

Przede wszystkim, módlmy się za naszych zmarłych Współbraci, o których możecie dowiedzieć się więcej czytając Nekrolog w Aktach (Atti). Tylko w pierwszych 4 miesiącach roku było ich 8: Pietro Invernizzi, przez wiele lat na misji w Goiàs w Brazylii; o. Alvio Eraclio Mattioli misjonariusz w Chile; ks. Carlo Luigi Puppin, wierny i pracowity zakonnik; ks. Antonio Pilotto, przez wiele lat przebywający we Francji; ks. Domenico Sanguin, misjonarz w Argentynie; o. Lorenzo Bernardo Marchi, argentyńczyk; ks. Salvatore Prosperi Porta oraz ks. Sergio Mura, wezwani nagle przez Pana, podczas pełnienia służby.

Nie zapominajmy o modlitwie za Małe Siostry Misjonarki Miłości, z których wiele pracowało przez wiele lat w naszych dziełach: S. Maria Gioconda, S. Maria celestina, S. Maria Belén, S. Maria Daniela, S.Maria Fedeltà, S. Maria Cassiana, siostra ks. Erasmo Magarotto i S. Maria della Neve, Brazylijka, która przez 30 lat miała przywilej służyć Chrystusowi poprzez ubogich we Włoszech.

Wśród zmarłych z naszych rodzin, o których dotarły do mnie wiadomości, wspominamy tatę ks. Domenico Napoli i ks. Carlo Marin; mamę o. Jarbas Assunçâo Serpa i o. Joâo Batista de Freitas; brata ks. Antonio Pilotto; siostrę br. Renzo Zoccarato, ks. Serafino Tosatto, br. Lorenzo Podavini, ks. Lucio Felici, ks. Vincenzo Alesiani oraz  ks. Valdastico Pattarello (przedwcześnie zmarły).

Powierzamy Bożemu miłosierdziu wszystkich naszych zmarłych Przyjaciół, Dobroczyńców, Byłych Wychowanków, którzy przyczynili się na rzecz dobra Małego Dzieła. Tym razem wspominam w sposób szczególny Oscara Luigi Scalfaro (byłego prezydenta Republiki Włoskiej), panił. Stanisławę (współzałożycielkę domu w e Lwowie), Zeno i Onesta Buratto, dobroczyńców misji w Bonoua. Niech Pan obejmie ich i wszystkich swoją wieczną Miłością.

Wspomnijmy w modlitwie i wspomóżmy miłosierdziem braterskim naszych chorych. Jest ich wielu. Niech Pan udzieli im łaski zaakceptowania i ofiarowania cierpienia i swoich problemów Jezusowi Zmartwychwstałemu, aby mogli z Nim uczestniczyć w radości paschalnej.

Módlmy się za powołanie, za młodych przeżywających rozpoznanie powołania lub znajdujących się na drodze kształtowania w naszych domach, i módlmy się za ich wychowawców. Powołanie jest łaską Bożą i należy o nie prosić nieustannie.

Módlmy się za Zgromadzenie we Włoszech, które 29 czerwca zostanie zorganizowane w jedną Prowincję „Matki Boskiej Opatrzności”. Mimo tego, że wybór został dokonany po  dużym i długim rozeznaniu, wszyscy jesteśmy świadomi przyszłych trudności zaostrzonych zmniejszeniem liczby powołań.

Na koniec, oremus ad invicem; wszyscy potrzebujemy wsparcia braterskiego w modlitwie, którą Pan tak lubuje.

Wspominam was wszystkich przed Panem i życzę aby na wszystkich zstąpił błogosławiący uśmiech Świętego Luigi Orione i Matki Boskiej.

ks. Flavio Peloso

 


[1] Przesłanie Jana Pawła II do Małego Dzieła Boskiej Opatrzności, 8 marca 2003.

[2] „Żywimy wielki szacunek do naszego stanu” mówią nam Konstytucje (art. 12), które potem podają fundamenty tego szacunku. Wyjątkowość życia konsekrowanego stanowi część doktryny Kościoła. Sobór Watykański II mówi wyraźnie o „wyższej wartości życia konsekrowanego, poprzez rady ewangeliczne” (Perfectae caritatis, nr 1). Vita consacrata nr 18, akcentuje chrystologiczną rację wyjątkowości życia konsekrowanego, które „jawi się bowiem jako najbardziej radykalna forma życia Ewangelią na tej ziemi, forma — rzec można — Boska, skoro przyjął ją On sam, Człowiek-Bóg, jako wyraz więzi łączącej Jednorodzonego Syna z Ojcem i z Duchem Świętym”. Już Sobór Trydencki potwierdził wyższość stanu dziewiczego nad małżeńskim, i wyraźnie stanu zakonnego nad świeckim (Sessio XXIV, Canones de sacramento matrimonii, can.10, DS 1810). Ewidentnie wyjątkowość życia konsekrowanego jest przedmiotowa, jako droga naśladowania Chrystusa, podczas gdy podmiotowa zależy od doskonałości miłości poszczególnych członków, do jakiegokolwiek stanu należą.

[3] Por Okólnik: La sola cosa necessaria. Identità e ruolo della nostra vita religiosa oggi: Atti e comunicazioni 2007, nr 234, ss187-209.

[4] Sacramentum caritatis, 81.

[5] Bóg, Kościół, Ubodzy, stanowią pierwsze trzy tematy naszej XIII KG.

[6] Benedykt XVI przywołuje często tę prawdę konsekrowanych a nie tylkofunkcjonariuszy: „Ludzie nigdy nie mogą mieć wrażenia, że skrupulatnie wypełniamy nasze dyżury, ale wcześniej i później należymy wyłączenie do samych siebie. Kapłan nigdy nie należy do siebie.” Homilia na Mszy św. Krzyżma, 5 kwietnia 2012.

[7] Scritti 55, 196. Istnieje dziesiątki cytatów i komentarzy księdza Orione, do tego wyrażenia łacińskiego wypowiedzianego przez św. Bernarda do Papieża Eugeniusza III. W ostatnich latach doświadczyliśmy tak dużej liczby wystąpień, do których nie byliśmy przyzwyczajeni. Śledząc je, najpierw jako Prokurator a potem Generał zauważyłem, że większość z nich nie miała za przyczynę uwiedzenie kobiety czy w niezrozumieniu przełożonych ale nastąpiły z powodu osłabienia powołania. „już mnie to nie interesuje, życie kapłańskie nic nie znaczy, nie daję już rady”.

[8] Scritti 100, 189.

[9] Do niektórych istotnych wytycznych naszej Pedagogiki świętości odwołuję do Okólnika w Atti e comunicazioni 2008, nr 225, ss. 3-21.

[10] W dokumencie ostatniej Kapituły rozpoznaliśmy, że „Nasze świadectwo nie zawsze jest przejrzyste i czasami wprowadza w błąd (dwuznaczne przekazy, jesteśmy ubodzy, ale mamy wszystko, jesteśmy posłuszni, ale czynimy to co chcemy, jesteśmy czyści, ale mamy ulubieńców, jesteśmy współbraćmi, ale obgadujemy jedni drugich…); XIII KG, 97.

[11] Dotyczy również i naszego Zgromadzenia, to co Benedykt XVI powiedział o Kościele jako całości: „Największy uszczerbek w istocie ponosi on z powodu tego, co skaża wiarę i życie chrześcijańskie jego członków i jego wspólnot, naruszając integralność mistycznego Ciała, osłabiając jego zdolność głoszenia i dawania świadectwa, przysłaniając piękno jego oblicza” (Homilia 29 czerwca 2010).

[12] Takie jest oczekiwanie i pierwsze zadanie, wskazane prze Biskupów V Zjazdu Konferencji Episkopatów Ameryki Południowej w Dokumencie z Aparecida, nr 219. Podczas spotkania naszych Rad Prowincjalnych z Ameryki Południowej w marcu, spotkaliśmy się z biskupem Claudio Jimenez, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Paragwaju, na temat „Oczekiwania Kościoła w Ameryce Południowej od życia zakonnego” i ku wielkiemu naszemu zaskoczeniu, biskup skoncentrował swoje wystąpienie na temat naśladowania Chrystusa, w którym zakonnicy powinni przodować, w świetle nr 219, przytoczonego powyżej.

[13] Patrz: nr 62-65.

[14] Kapituła wskazuje jako niezbędne narzędia dla takiego działania w ożywieniuprojektu osobistego (nr 100), i projektu wspólnotowego (nr 101-102).

[15] Kapituła zaznacza, że “nie nastąpił jeszcze decydujący i skuteczny wysiłek aby naznaczyć zarządzanie poszczególnymi dziełami charyzmatem i misyjnością. (…) Czasami w naszych dziełach, brakuje odpowiedniego planowania duszpasterskiego i administracyjnego”; XIII KG, 56. Jako środki dla dokonania apostolskiej konwersji dzieł, wskazuje na poznanie i realizację Oriońskiego projektu dzieł miłosierdzia oraz Oriońskiego projektu wychowawczego, które wskazują wyraźne linie działania aby odpowiedzieć na wymogi nowoczesnego zarządzania i zachowania ich jakości charyzmatycznej. (nr 57) i nieodzowne działanie Rady dzieła (nr 58), jako podmiotu pośredniczącego między wspólnotą a współpracownikami, między celem apostolskim a celem usługi, między zarządzaniem duszpasterskim a zarządzaniem technicznym.

[16] Dzisiaj przychody „opatrzności” pochodzą również poprzez rozmaite formyfound raising (ENRis),  słowo angielskie, które oznacza przyczyniać się do wzrostu, pielęgnować, czy też rozwijać fundusze konieczne dla realizacji projektów.

[17] Oczywiście forma finansowanie, wpływa bardzo mocno na sposób zarządzania i na znaczenie apostolskie dzieła. Dzieło może działać administrując jedynie środki publiczne czy też prywatne, albo też częściowo lub całkowicie bezinteresownie. Jeżeli zarządzamy jedynie środkami publicznymi, nie można mówić o dziełach miłosierdzia. Ludzie przychodzą do tych dzieł i widzą je jako usługę, do której mają prawo ze strony Państw. Miłosierdzie możemy zaakcentować jedynie w szczególnym stylu ich prowadznia.

[18] XIII KG, 9: “Jest bardzo ważnym dla nas przeżywanie jedności z Kościołem z którego pochodzi i do którego jest skierowane nasze miłosierdzie apostolskie (Konst. 15,47)”.

[19] “Realizacja wspólnot braterskich nie jest jedynie przygotowaniem do misji, ale stanowi integralną jej część, z racji, że «wspólnota braterska, jako taka, jest już apostolatem»”; Życie braterskie we wspólnocie, 54; Instrukcja o Sprawowaniu władzy, 22.

[20] Por. Okólnik Jaka miłość do PapieżaAtti e comunicazioni 2005, nr 216, ss.3-15.

[21] Z innej okazji w Rzymie – Monte Mario (8 czerwca 1986), Papież zauważył: miło mi zauważyć, że dzisiaj ten charyzmat jest realizowany poprzez rozmaitą działalność i inicjatywy promocji osoby ludzkiej i opieką nad młodzieżą, nad chorymi, osobami w podeszłym wieku, niepełnosprawnymi i nad wszystkimi waszymi podopiecznymi w waszych instytucjach we Włoszech i zagranicą.

[22] “Wspólnoty, podczas opracowania własnego projektu wspólnotowego, niech wezmą pod uwagę, także program duszpasterski diecezji, zobowiązując się do aktywnego uczestniczenia w nim, w jedności z innymi Instytutami zakonnymi i klerem diecezjalnym (por Normy 94)”; XII KG, 14.

[23] Por. Okólnik Orionista Kapłan. Wyjątkowość powołania i specyfika posługi:Atti e comunicazioni 2009, nr 230, ss. 227-241. Zdarza się także, że poczucie charyzmatu i praktyka przynależności osłabia się u współbraci zaangażowanych w posługę parafialną.

[24] Czasami odrzucenie jest konsekwencjo “ Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność” (J 15, 18-19).

[25] Por. Mt 5, 13-15; Mk 4, 21; Lk 13, 18-21. „Chociaż Ewangelia i ewangelizacja nie należą właściwie do żadnej z kultur, to jednak nie znaczy, że nie mogą się z nimi łączyć, ale wręcz przeciwnie, zdolne są je przenikać, nie oddając się w służbę żadnej z nich. Evangelii Nuntiandi 20.

[26] “Pracujmy bez zniechęcenia i patrząc na niebo! Ta Boża ręka, która zawsze łagodnie i mocno kierowała naszych ojców, i w odpowiedniej chwili pomagała im w niebezpieczeństwie wiary, nie będzie krótsza i nad naszymi głowami. Co więcej prawica samego Boga zwycięży nad nami i nikt z tych, którzy pracowali dla swojego Pana nie będzie zagubiony w wieczności”Scritti 64, 243; 73, 222.

Za: www.orionisci.rel.pl