Na ostatnim etapie swojej braterskiej wizyty w oblackich wspólnotach w Ukrainie ojciec Prowincjał spotkał się z oblatami pracującymi w Obuchowie i Czernichowie.
Obuchów, leżący na południe od Kijowa jest centralnym domem naszej oblackiej Delegatury; tu mieści się siedziba jej administracji. Oblaci przyszli do Obuchowa w 1996 r. Kościół parafialny, w połączeniu z klasztorem i domem rekolekcyjnym, stanowią piękny kompleks, w którym zawiązała się od lat wspólnota parafialna i gdzie przyjeżdżają różne grupy na spotkania i dni skupienia.
„Oprócz tego, nasz dom zakonny stał się w czasie wolny miejscem przyjęcia i pomocy dla uciekających przed wojną. Poza tym, każdy potrzebujący pomocy, może tu przyjść, spotka się z życzliwością i nie odejdzie z pustymi rękoma. Pomoc ta jest tu świadczona na bieżąco i jest częścią naszej pracy ewangelizacyjnej. Działa tu, prowadzony przez oblatów Dom Miłosierdzia, gdzie osoby potrzebujące i bezdomne mogą otrzymać każdą konieczną pomoc” – mówi o. Prowincjał.
Oblaci z wiernymi parafii w Obuchowie
Codzienna liturgia zbiera dużą grupę parafian.
”Kiedy śpiewali przejmujące suplikacje, słowa ‘od powietrza, głodu, ognia i wojny – wybaw nas, Panie’, nabierały szczególnego znaczenia. Tym bardziej, że w nocy o 2.30 potężne wybuchy obudziły mieszkańców Obuchowa. Rosyjskie rakiety zniszczyły dopiero co naprawioną elektrociepłownię tego 30-tysięczznego miasta. W ciągu dnia, nad miastem strącane były drony” – relacjonuje o. Prowincjał.
Kościół i klasztor w Obuchowie
Jak w każdym ukraińskim mieście, także w Obuchowie są miejsca upamiętniające tych, którzy zginęli na wojnie. Cmentarz komunalny ma specjalną kwaterę z ich majestatycznym grobami.
„Niestety, tych grobów ciągle przybywa. Mieliśmy okazję pomodlić się także przy oblackiej kwaterze tego cmentarza na grobie śp. Brata Jana Matuszyka, zmarłego w czasie pandemii Covidu w 2020 r. A zatem, tak jak było w czasach Założyciela, tak i teraz, wspólnota oblacka w Obuchowie ma już kogoś we wspólnocie nieba” – mówi o. Wojciech.
Wspólnota wiernych z Czernichowa
Czernichów to ponad 200 tysięczne miasto najbardziej wysunięta na północ oblacka placówka; do granicy z Białorusią jest stosunkowo niedaleko. Stamtąd przyszły wojska rosyjskie na początku wojny i oblegały miasto. Do dzisiaj nosi ono bolesne znaki tych pierwszych dni inwazji. Oblaci posługują tu od 2002 r.
„Mieliśmy okazję spotkać się z wiernymi na Mszy św. w południe w czwartek 1 października. Piękna Eucharystia w kościele oblackiej parafii pw. Ducha Świętego zgromadziła wspólnotę wiernych, którzy w czasie spotkania przy kawie po Mszy św. opowiadali o swoich doświadczeniach związanych z życiem parafii zwłaszcza w czasie ostatnich lat wojny. Czują się zaopiekowani przez naszych współbraci, którzy im służą. Zostali z nimi mimo strasznego doświadczenia wojny. To było dla mnie bardzo budujące świadectwo pasterskiej miłości oblatów i ich heroicznego oddania” – mówi o. Prowincjał. I dodaje: „Dom oblacki w Czernichowie jest także azylem dla uciekających przed nieszczęściem wojny, a także służy pomocą tym wszystkim, którzy potrzebują pomocy i gorącego posiłku. Obok domu zakonnego istnieje azyl dla bezdomnych i ich kuchnia: „Dom miłości i nadziei”. Tu przychodzą ludzie, dla których to miejsce jest jedynym promykiem światła w mroku życia. Widziałem na własne oczy, jak potrzebna jest ta posługa miłości i oblacka troska o potrzebujących. Przypomniały mi się słowa papieża Franciszka, że Kościół to w pewnym sensie szpital polowy: leczymy, opiekujemy się i nie pytamy, skąd pochodzą rany…”.
Brat Sebastian odpowiedzialny za Nasz Dom Miłości i Nadziei
Piękne miasto nie może cieszyć się spokojem.
„Cały czas słychać alarmy. To – jak mi powiedziano – znak, że drony lecą na Kijów. Dzieci z przedszkola znalazły schronienie w podziemiach kościoła. Poza tym ludzie jakoś starają się żyć mimo realnego zagrożenia. Nie ustawajmy w modlitwie o pokój” – wzywa o. Prowincjał.
Na odwiedzinach w Czernichowie kończy się braterska wizyta Prowincjała w oblackich wspólnotach w Ukrainie.
„Dziękuję Bogu za łaskę tego doświadczenia. Starałem się umacniać moich braci, ale mam świadomość, że więcej dostałem od nich. Wracam do Polski umocniony ich świadectwem wiary, wytrwania i pełnego oddania ludziom. Proszę wszystkich o modlitwę za naszych oblatów pracujących w Ukrainie i – przede wszystkim – proszę: módlmy się o pokój, bo kiedy piszę te słowa nad Czernichowem znowu wyją syreny ogłaszające alarm. Lecą drony.” – kończy swoją relację o. Prowincjał.
Za: www.oblaci.pl




