RMS: Na salwatoriańskim szlaku

Fenomen pielgrzymowania nie maleje. Do salwatoriańskiego sanktuarium św. Jadwigi przybyło około 12 tys. pielgrzymów z Wrocławia w piękny jesienny, sobotni dzień. W naszej salwatoriańskiej grupie nr 8 również frekwencja pielgrzymów dopisała. Szczegółową relację przygotowała Magdalena Grzywniak.

„13 października zostanie na długo w mojej pamięci, ponieważ odbyła się wtedy 39 piesza pielgrzymka z Wrocławia do Trzebnicy. Pył, kurz, mocno świecące słońce, tak można opisać tegoroczną pielgrzymkę październikową. Mimo bardzo wczesnej godziny i porannego chłodu pod wrocławską katedrą zebrała się masa ludzi, tłumy, które chciały zanieść swoje modlitwy, intencje i troski do św. Jadwigi Śląskiej. W naszej salwatoriańskiej grupie, śmiało mogę stwierdzić, było ponad 500 osób. Zaraz po krótkiej modlitwie i błogosławieństwie, kiedy zaczęło już świtać, ruszyliśmy w drogę. Przewodnik naszej grupy ks. Marek Sawicki przywitał serdecznie wszystkich pielgrzymów kroczących z ósemeczką. Oczywiście wspomagali go inni salwatorianie, duszpasterze RMSu: ks. Maciek Szeszko i ks. Daniel Jamroży oraz SOPu: ks. Łukasz Anioł i ks. Łukasz Karasiński, przybyły z grupą z Dobroszyc ks. Piotr Sztajgli oraz prefekt seminarium w Bagnie ks. Maciej Dalibor. Nie mogło zabraknąć sióstr boromeuszek i józefitek oraz kleryków i brata z Bagna.

Pierwszy etap to wędrówka ulicami Wrocławia, więc mieszkańcy nie pospali zbyt długo tego dnia, szczególnie, że 8 grupa nieźle dawała czadu! Tradycyjnie odmówiliśmy poranne modlitwy, żeby z mocą i błogosławieństwem Bożym łatwiej nam się wędrowało. Przy dźwiękach gitary i pięknych śpiewach sióstr z grupy muzycznej doszliśmy do Malina, czyli pierwszego postoju. Słoneczko przyjemnie grzało, więc humory wszystkim siostrom i braciom dopisywały. Każdy chętnie dzielił się prowiantem, czy choćby uśmiechem i dobrym słowem, więc atmosfera była niepowtarzalna. Po niedługim postoju bracia porządkowi wywołali nas do dalszego pielgrzymowania. Na drugim etapie mogliśmy wsłuchać się w Słowo Boże i w ciszy przemyśleć, co konkretnie do mnie mówi Bóg. Następnie konferencję na temat Ducha Świętego wygłosił do nas ksiądz przewodnik. Niedługo po tym zatrzymaliśmy się na drugi odpoczynek. Trzeci etap, mała zmiana trasy, ale mimo dźwięków przejeżdżających aut, dało się skupić na tym co najważniejsze. Na tym odcinku odmówiliśmy koronkę do miłosierdzia Bożego. Jak co roku zostaliśmy bardzo miło ugoszczeni na postoju w Wysokim Kościele. Pyszne kanapki przygotowane przez wolontariuszy z Caritasu zapewne dodały sił wszystkim pielgrzymom. Ostatni etap to niełatwa droga wśród pól i lasów. Nierówny teren zmusił naszych porządkowych do podwójnego wysiłku, aby ani kabelek, ani bracia tubowi nie ucierpieli. Mimo tak wymagającego terenu, udało nam się odmówić modlitwy popołudniowe. Na ostatnim odcinku można było zauważyć, jak bardzo liczna jest nasza ósemkowa grupa. Kilkanaście minut po godzinie 15 nareszcie zaczęliśmy dostrzegać oznaki cywilizacji, co znaczyło, że Trzebnica już tuż tuż. Muszę przyznać, że weszliśmy z hukiem i pewnie mieszkańcy nie spodziewali się aż tak dużej ilości osób pielgrzymujących do św. Jadwigi. Mogliśmy na spokojnie wejść do bazyliki i pomodlić się we wszystkich przyniesionych intencjach przy grobie Patronki Dolnego Śląska. Następnie dłuższa przerwa i zregenerowanie sił przed kluczowym momentem tego dnia, czyli Eucharystią. To był naprawdę wspaniały widok, gdy patrzyło się na tę rzeszę osób stojących pod ołtarzem polowym koło bazyliki. Rzeszę osób, która wie, w jakim celu się tu zgromadziła. Rzeszę osób, która wspólnie modliła się i ofiarowała Bogu cały trud pielgrzymowania. Serce rośnie, gdy widzi się tyle osób tak podobnych do mnie, którzy nie wstydzą się bycia chrześcijaninem i nie wstydzą się uczestniczenia w życiu Kościoła. Mam nadzieję, że za rok będzie nas jeszcze więcej!”

Za: www.sds.pl