ROZWAŻANIE: Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych

Pracy kapłańskiej dam błogosławieństwo, że z serc najtwardszych odniesie zwycięstwo.

Pamiętamy, jak wielkie jest powołanie kapłańskie. Jak ważna i konieczna rola duszpasterza we wspólnocie wiernych. Czujemy potrzebę i konieczność modlitwy wdzięcznej za ich posługę, modlitwy wynagradzającej za ich słabości, a także potrzebę modlitwy błagającej o nowe powołania do służby Bogu i ludziom.

Pamiętamy o tym w związku z omawianą obietnicą, w której Serce Jezusowe obiecuje kapłanom szczególną łaskę, siłę i moc kruszenia serc najbardziej zatwardziałych.

Pamiętamy skargę Jezusa, w której mówi, że ludzie na Jego miłość odwzajemniają się:  oziębłością, obojętnością i zamkniętymi, kamiennymi i zatwardziałymi sercami.

Dlatego też kapłan, wybrany i powołany przez Jezusa poprzez głoszenie Słowa Bożego, poprzez udzielanie rozgrzeszenia, poprzez sprawowanie Mszy św., poprzez rozdawanie wiernym Komunii św. te twarde ludzkie serca ma skruszyć.

Czujemy jak trudna to posługa, jak zobowiązujące to zadanie.

W czasach, gdy wszelkie autorytety są niszczone, gdy odrzuca się to wszystko co Boże, tak trudno kapłanowi rozpalić serca swoich parafian! Tak, po ludzku trudno i dlatego konieczna jest pamięć o tej rozważanej przez nas obietnicy.

Do św. Marii Małgorzaty Pan Jezus wyraźnie mówi, że kapłan wpatrzony w Serce Jezusa, kapłan żyjący miłością do Boga, kapłan ofiarnie oddający się i poświęcający zbawieniu dusz, będzie miał szczególne błogosławieństwo. Najtwardsze serca skruszy, rozpali żalem, pokutą, skruchą, nawróceniem i ostatecznie miłością do Boga!

Warunkiem jest umiłowanie powołania kapłańskiego. Bezinteresowne oddanie się na służbę Bogu i ludziom, gorliwość w sprawach nadprzyrodzonych. Warunkiem jest głęboka wiara kapłana, niegasnąca nadzieja i jego gorąca miłość wzorowana na miłości Serca Jezusowego.

Przez wieki istnienia Kościoła można wskazać na przykłady wielu takich kapłanów, którzy kruszyli serca najtrwalsze.

Jednym z nich jest patron wszystkich kapłanów św. Jan Vianney. Żył we Francji ponad 150 lat temu. Jako kapłan został posłany do bardzo trudnej religijnie i duszpastersko parafii. Jako proboszcz, wydawać się może nie robił nic nadzwyczajnego. Adorował Najświętszy Sakrament, udzielał sakramentów, nauczał katechizmu, modlił się na różańcu, podejmował dzieła miłosierdzia, odwiedzał chorych. Pierwszymi, które dostrzegły jego świętość były katechizowane dzieci, które wkrótce przyprowadziły do niego swoich rodziców.

To co było najbardziej charakterystyczne dla jego posługi kapłańskiej, to nieustanne, kończące się po północy słuchanie spowiedzi.

Ta posługa w konfesjonale niezmordowanego księdza Jana Vianneya doprowadziła do nawrócenia dziesiątek tysięcy wiernych w całej ówczesnej Francji. A spowiedzi te i nawrócenia były owocem jego po ludzku bardzo prostych, a nawet nieudolnych kazań. Była w nich jednak moc ducha i świętości Jana Marii Vianneya.

To on zrozumiał, że nie tyle wymaganie od wiernych, maksymalnego wysiłku, aby pokonać zło, ale modlitwa i pokuta kapłana w intencji tych, którzy nie doceniają łaski Bożej przynosi prawdziwy owoc nawrócenia!

I tak całe swe życie przemienił w pokutę, która przyniosła takie owoce przemiany całej jego parafii i nie tylko.

Oto przykład spełnionej Jezusowej obietnicy. Gorliwością kapłańską, pokutą, modlitwą i umartwieniem ten Święty Patron Kapłanów kruszy serca najbardziej kamienne i obojętne.

Dziś w Pierwszy Piątek miesiąca prośmy w modlitwie o takich kapłanów. Błagajmy dla wszystkich o łaskę kruszenia serc obojętnych. Prośmy, by sami rozpaleni ogniem Bożej Miłości rozpalali serca tych, dla których są powołani, którzy są powierzeni ich duchowej trosce.

Na zakończenie dzisiejszego rozważania posłuchajmy co o godności kapłana mówi sam św. Jan Vianney:

„Rozważcie potęgę kapłana!  Jego mowa kawałek chleba przeistacza w Boga! To więcej niż stworzyć świat.

Idźcie się wyspowiadać Najświętszej Pannie lub aniołowi. Czy dadzą wam rozgrzeszenie? Czy dadzą wam Ciało i Krew Pana naszego? Nie, Najświętsza Panna nie może sprawić, by Jej boski Syn zstąpił pod postacią hostii. I nawet dwustu aniołów nie zdoła wam dać rozgrzeszenia. A kapłan, jakkolwiek byłby prosty, może to zrobić. (…)

O, kapłan to coś wielkiego”!

Amen.

Ks. Wiesław Pietrzak scj